ARTYKUŁ

Murale - inne spojrzenie na reklamę

Murale - inne spojrzenie na reklamę

Nazwa pochodzi z języka hiszpańskiego i oznacza monumentalne malowidło wykonywane na ścianie budynku. Początkowo funkcjonował on jako czysta sztuka, wyrażał intencje i wyobrażenia autora. Obecnie często jest środkiem masowego przekazu, również coraz częściej występuje jako wielkoformatowy rodzaj reklamy.

W Polsce szczególnie w okresie PRL-u upowszechniły się murale reklamujące przedsiębiorstwa i instytucje, które w zasadzie nie potrzebowały reklamy, najczęściej byli to monopoliści na rynku. Praktycznie w każdym mieście można było zobaczyć namalowaną reklamę PKO, PZU czy Totalizatora Sportowego albo Pewexu. Były też reklamy lokalnych fabryk i zakładów. Na przykład w Łodzi do dziś można spotkać murale Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. Armii Ludowej, czy Zakładów Przemysłu Jedwabniczego „Pierwsza”.

Łódź to miasto, które na całym świecie słynie z nieszablonowych murali. Na antenie brytyjskiego CNN można było zobaczyć dwa półgodzinne programy o polskich muralach „Więksi niż Banksy", skupiono się w nich głównie na realizacjach z Łodzi. W TVN24 oraz kontakt24 także wielokrotnie mówiono o szlaku łódzkich murali. Zachwycał się nimi nawet serwis internetowy Xa Luan z odległego Wietnamu. Gdy wydawało się, że pisali o nich już wszyscy, popularny w necie Bored Panda uznał, że w sztuce ulicy Łódź wyprzedza już tylko Nowy Jork. W rankingu za polskim miastem znalazły się: Londyn, Praga, Meksyk, Sao Paulo, Melbourne i Buenos Aires. W Łodzi znakomita większość współcześnie powstających murali to zasługa inicjatywy Urban Forms. Fundacja powstała w 2008 r. założyła ją Teresa Latuszewska-Syrda, współorganizatorka Outline Colour Festivalu. Urban Forms, to wciąż rozwijający się projekt, który tworzy swoistego rodzaju galerię osadzoną w przestrzeni publicznej. Organizacja jako główne cele stawia sobie między innymi promowanie współczesnych form wypowiedzi artystycznej, organizacje oraz finansowanie przedsięwzięć o charakterze kulturalnym i edukacyjnym, walkę z wandalizmem oraz patologiami społecznymi, a także rewitalizację miejską. W 2011 r. portal sosm.pl umieścił festiwal Urban Forms wśród 12 najważniejszych wydarzeń street-artowych w Polsce. Następnie pojawiły się kolejne wyróżnienia, dziś trudno już je wszystkie zliczyć. Sztuka na murach zawsze była dobrym sposobem na ukrycie szpetnych i brzydkich elewacji. Dlatego też graffiti, mural i inne formy street-artowe stały się doskonałym rozwiązaniem na ubarwienie odkrytych i pustych ścian szczytowych, bocznych i innych, których w mieście jest mnóstwo.

Eduardo Kobra, Rubinstein, ul. Sienkiewicza 18

Murale, to jednak nadal sporny temat. Są miasta, które nie wyrażają zgody na tego typu przekaz, szczególnie na budynkach wpisanych do rejestru zabytków objętych nadzorem konserwatora, mając na uwadze ich historię i ponadczasową architekturę oraz ład miejski. Czasami niezależnie od tego, czy budynek jest zabytkiem czy nie, znajdą się przeciwnicy i zwyczajnie nie godzą się na ingerencję w przestrzeń miejską. Są też i tacy, którzy patrzą na mural pod innym kątem, dla których wykonanie takiej reklamy przynosi wiele korzyści. Przy wsparciu zleceniodawców odnawiają odrapane, szare, brudne, odłażące z tynku, dawno nieremontowane elewacje budynków. Spisują umowy, w których punktują pod jakim warunkiem reklama muralowa może pojawić się na elewacji. Przykładowo reklamodawca deklaruje całkowite lub częściowe odnowienie wraz z ociepleniem budynku, na którym na jednej ze ścian powstanie malowidło. To świetny pomysł, jak zerowym nakładem prac, z kieszeni reklamodawcy ocieplić i odnowić budynki miast.

- Czasami warto wyjść poza standardowy schemat funkcjonowania kawiarni, czego przykładem są realizowane przez nas liczne projekty we współpracy ze środowiskiem artystów. Jednym z nich były akcje w przestrzeni miejskiej, które prowadziliśmy od maja do końca lipca 2016 r.
Była to kolejna odsłona działań w ramach naszej ogólnopolskiej kampanii „COSTA COFFEE – Kawiarnia z serca Londynu”. Wspólnie z internautami wybraliśmy symbole 6 polskich miast – Syrenkę Warszawską, łódzką kamerę filmową, wrocławskie krasnale, poznańskie koziołki, Smoka Wawelskiego oraz gdańskiego Neptuna. To, co połączyło murale, to nie tylko wykorzystanie symboli danych regionów, ale także wyraźne nawiązanie do Latte Art, mistrzowskich umiejętności naszych baristów oraz naszych flagowych kaw - Flat White i Corto. Co bardzo nas cieszy - blisko 1,5 tysięcy osób zagłosowało na swoich faworytów na profilu COSTA COFFEE na Facebooku, a sama informacja o akcji dotarła do prawie 300 tysięcy internautów. Do współpracy zaprosiliśmy uznanych, niezależnych artystów – Dawida Ryskiego, Macieja Blaźniaka, Olę Osadzińską, Patryka Hardzieja i Karola Banacha. Każdy z nich przedstawił swoją wizję miasta, z którym jest związany. Poprzez te działania chcieliśmy podkreślić, że jesteśmy marką z serca Londynu, ale obecną w sercu danego miasta, bliską lokalnym społecznościom - komentuje Jolanta Borowska, Dyrektor Marketingu COSTA COFFEE POLSKA.

Holy Warrior, 2012, Łódź, fot. Archiwum FUF

Justyna Sobieraj, Kierownik Sekcji Komunikacji Marek Małego AGD w firmie BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego opowiada o wykorzystaniu muralu w kampanii dla marki Zelmer z udziałem Zbigniewa Bródki. Była to część zaplanowanych działań o niestandardowym charakterze dla marki postrzeganej jako tradycyjna. Od początku głównym założeniem akcji było odświeżenie wizerunku Zelmera przez dobór nowych narzędzi komunikacyjnych, dotychczas niewykorzystywanych w kampaniach marki, kojarzonej bardziej z tradycyjnym konsumentem, które zapewniają dotarcie do szerszej grupy młodszych odbiorców. Zależało nam na tym, żeby wpisać się działaniem w miejskie otoczenie i zainteresować przekazem nie tylko konsumentów, ale też media. Zazwyczaj większość kojarzy niestandardowe akcje z markami spoza branży AGD, z tym większym zainteresowaniem obserwowaliśmy reakcje na przygotowane działania i cieszymy się, że mogliśmy przez nie odejść od standardowych formatów promocji, przygotowując m.in. filmy viralowe, czy też nietypowe zaproszenie na konferencję prasową, po której publikacje ukazały się również w serwisach plotkarskich.

Zelmer, mural z udziałem łyżwiarza Zbigniewa Bródki

W 2015 r. Coca-Cola obchodziła swoje 100 urodziny. Z tej okazji marka przygotowała dla swoich fanów wiele atrakcji. Jedną z kreatywnych form celebracji były autorskie murale zaprojektowane przez niezależnych artystów, którzy przyjęli zaproszenie i swoiste wyzwanie koncepcyjne od Coca-Cola. Zaproszono Przemysława „Trust” Truścińskiego oraz Mateusza Kołka, którzy zostali autorami jubileuszowych murali w Warszawie i w Krakowie.

- Oniryczna, nostalgiczna, ale i dynamiczna scena oddaje uczucie, kiedy pierwszy raz wziąłem łyk Coca-Coli. Nie chciałem tego jednak przedstawiać wprost. Pomyślałem, że najlepszym sposobem będzie, jeśli zderzę ze sobą motywy mocne, czyli intensywne, pulsujące czerwienią tło, dynamiczny ruch, ostre krawędzie lodowych gór z motywami łagodnymi, czyli świeżym niebieskim kolorem, obłymi kształtami chmur i gór oraz przyjemnie dryfującą w tym wszystkim parą – wyjaśnia swoją koncepcję artystyczną Mateusz Kołek, autor krakowskiego muralu. Powstanie obu murali – poza unikalnym konceptem artystycznym – wymagało ponad tygodnia malowania, blisko 450 m2 oraz ponad 1 tysiąca litrów farby.

Mural autorstwa Mateusza Kolek

- Tworząc, myślę o kreowaniu nowych światów. Uwalniam z klatki wyobraźnię, a ona wypełnia moje prace bytami, postaciami, wizjami, które dają mi radość i satysfakcję, że tworzę coś nowego, (...) i mogę dzielić się tym z innymi – mówi Przemek „Trust” Truściński o jubileuszowym muralu Coca-Cola swojego autorstwa. Zainspirowałem się radosną atmosferą towarzyszącą urodzinom. Zabawa, radość i te wszystkie śpiewy „100 lat”. Ups! Przepraszam, „200 lat, 200 lat”. Oczywiście, bardzo chciałem, aby graficznie projekt muralu był jak najbliżej mojego komiksowego stylu wprowadzającego sporą dawkę surrealizmu w naszą rzeczywistość – tłumaczy autor warszawskiego muralu Coca-Cola przy ul. Tamka.

Costa Coffee, mural w Poznaniu

Miejmy nadzieję, że sztuka ulicy nie zostanie nigdy wyparta z krwiobiegu miasta i jego ogólnego wizerunku. Żyjemy w betonowej dżungli, gdzie każda wolna przestrzeń jest zawłaszczana, zazwyczaj dla burzącego ład i ogólną estetykę miasta celu komercyjnego. Tworząc artystyczne murale, kolorowe graffiti albo szablon z polityczną treścią, artyści dają nam możliwość, aby cały czas obcować ze sztuką.

Magdalena Wilczak

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Dodane tagi