NEWS

Brand w przestrzeni miejskiej

Niezależnie od czasu, miejsca i polityki miasto zapisuje się za pomocą charakterystycznych impulsów w świadomości mieszkańców, przyjezdnych i turystów. Takimi impulsami, przede wszystkim, są emocje: uczucie szczęścia, bezpieczeństwa, strachu, uniesienia związane z pięknem i zniesmaczenie brzydotą czy nostalgia, a także spełnienie wynikające z łaknienia samodoskonalenia przez edukację czy rozwój fizyczny.

Uczucia te wiążą ze sobą parki, place, miejsca użyteczności publicznej jak stacje, muzea czy galerie handlowe, obiekty historyczne, sakralne i centra edukacyjne. Co za tym idzie, nadanie obiektom lub przestrzeniom ludzkiego charakteru staje się warunkiem nadrzędnym, by mogły one wchodzić w bezpośrednią komunikację z otoczeniem i być odpowiednio zapamiętane.

Tworzenie brandu w sektorze nieruchomości w tym jego story, nazwy i identyfikacji wizualnej wymaga szczególnego podejścia. Pomysł jest wynikiem połączenia refleksji i analizy wielu elementów wynikających zarówno z funkcjonalności obiektu, jak i jego umiejscowienia i walorów inwestycyjnych. Myśląc o nieruchomościach, myślimy o rzeczach trwałych, a więc i ich nazewnictwo musi brać na swoje barki udźwignięcie czasu obecności budynku w tkance miejskiej. Już sam ten fakt nakazuje specjalne, pełne uwagi podejście do projektowania, oparte na wyobrażeniu miejsca, zwizualizowania go w towarzystwie przechodzących obok ludzi, uznania go za cichego bohatera wielu opowieści. W tym przypadku dziejących się na Powiślu: miejscu z ujmującym pięknem i bogatą historią rozgrywającą się przy dźwiękach szumiącej Wisły i gwaru.

Nazwa kilkoma literami opisuje coś, czego opisać się nie da: mieszkańców i ich codzienność, różnorodność życiowych ścieżek i wyborów, zwyczaje, uczucia. Znak symbolizuje to, czego z pozoru nie da się zawrzeć w jednej, krótkiej, wizualnej historii. Łączy w sobie kształty, faktury, pejzaże, kolory i otaczający nas świat.

 

Jak Flisac dopłynął na Powiśle

Flisac, bo tak został nazwany budynek wznoszący się na warszawskim Powiślu u zbiegu Tamki i Mostu Świętokrzyskiego, to osadzenie koncepcji w tkance architektonicznej, społecznej, kulturowej i historycznej otoczenia. Powstająca nazwa musiała kojarzyć ze sobą te, z pozoru tylko, oddzielne elementy.

 

Podchodząc do procesu budowania identyfikacji marki, studio brandingowe Compania w składzie Krzysztof Nowak (Head of Creative) i Adrian Baldachowski (Art Director), przyjrzeli się, jak zapadały w świadomości odbiorców nazwy istniejące w przestrzeni miejskiej powojennej Warszawy. Warto przypomnieć tu m.in.: Cedet, Wars, Sawa, Junior, Intraco czy Uniwersam. Chociaż Flisac nie jest budynkiem użyteczności publicznej, butikowa i usługowa przestrzeń na parterze oraz umiejscowienie u zbiegu historycznych ulic, definiuje go jako punkt kluczowy dla sąsiedztwa, w pełni zasługujący na wyrazistą nazwę. Jej twórcy ustalili, że nowa nazwa ma być twarda i zdecydowana, a jednocześnie jasna i mieć zrozumiałe konotacje z miejscem. Inspiracją okazała się Wisła oraz flisacy: ludzie wolni, podążający z wiatrem, niestrudzeni, również ci, którzy budowali nadbrzeże Powiśla. Użycie litery C zamiast K na końcu nazwy wskazuje na jej kosmopolityczny wymiar. Jest to także ukłon w stronę zagranicznego dewelopera, Ghelamco (Belgia). Bliskość Mostu Świętokrzyskiego, jednej z nowszych i charakterystycznych przepraw Warszawy, znalazła swoje odbicie w logotypie Flisac, budynku, który będzie witał podróżujących z prawobrzeżnej Warszawy. Tym samym Flisac staje się bramą Powiśla.

 

Identyfikacja powstawała równolegle z architekturą budynku. Zasługuje to na szczególną uwagę: w projekcie zazębiły się koncepty wykorzystania miedzi. Na potrzeby architektury, identyfikację wizualną wzbogacono o system znaków art-deco wykorzystywanych do numeracji pięter, klatek, apartamentów oraz cztery ornamenty, będące elementami składowymi Flisac’ka: łódź, słońce, wodę i wiosło, przynoszące skojarzenia z flisackim życiem.

 

Rezultatem działań podjętych przez Companię jest branding, który wznosi się ponad hasła rynku nieruchomości premium. - Flisac nie jest kolejną oazą, zaciszem, rezydencją, zakątkiem czy przystanią. Wychodzi poza nie zróżnicowany język i identyfikację wizualną nieruchomości, uwzględniając jednocześnie specyfikę lokalną i narodową, podnosząc standard inwestycji. Jak każdy warszawiak, chcę dokładać temu miastu elementów charakteru także od siebie. Teraz, na Powiślu, w tak charakterystycznym punkcie, to się realizuje - mówi Krzysztof Nowak, Head of Creative i Członek Zarządu Compania. - Chcielibyśmy, aby Flisac przyjął się w tkance ze swoim charakterem i imieniem, służył przestrzeni swoimi walorami. Niech ludzie wychodzący z metra, podróżujący w stronę centrum i spacerujący w jego pobliżu wiedzą, że jest on kimś ważnym dla tego miejsca.

 

MW

 

 

Dodane tagi