ARTYKUŁ

Murale z PRL

Murale z PRL

Przez dekady stanowiły nieodłączny element pejzażu miejskiego. Dziś znikają pod warstwą styropianu lub ustępują miejsca reklamowym siatkom. Na naszych oczach usuwane są ostatnie murale reklamowe z okresu PRL, stanowiące świadectwo tamtej epoki i unikalne przykłady projektowania graficznego drugiej połowy XX wieku. Na szczęście nie wszystkim jest to obojętne.

W połowie lipca na warszawskiej Pradze zamalowane zostały dwa charakterystyczne murale, reklamujące producenta biżuterii i zegarków „Jubiler” oraz Warszawskie Zakłady Fotochemiczne „Foton”. Obie firmy od lat nie istnieją, ale reklamujące je malowidła przetrwały na elewacji kamienicy przy ul. Targowej 15 niemal pół wieku. Stanowiły charakterystyczny punkt w dzielnicy; widoczny z pociągu i dróg szybkiego ruchu. Miały istotny wpływ na kształtowanie się tożsamości lokalnej społeczności. W maju praskie stowarzyszenie „Dla Pragi” wystąpiło do Mazowieckiego Konserwatora Zabytków, Jakuba A. Lewickiego, z wnioskiem o wpis do rejestru zabytków trzech praskich murali reklamowych z lat 60. i 70. XX wieku. Niestety, murale „Fotonu” i „Jubilera” nie zdążyły się w nim znaleźć. Dzielnica utraciła bezpowrotnie dwa z trzech niepowtarzalnych malowideł.

Pierwsze murale reklamowe pojawiły się w Polsce na przełomie lat 50. i 60. XX wieku. Zniszczone podczas II wojny światowej polskie miasta podlegały wówczas intensywnej przebudowie, mającej przekształcić XIX-wieczne układy urbanistyczne w nowoczesne, socjalistyczne metropolie. Niezbędne okazały się wyburzenia całych pierzei, co spowodowało wyeksponowanie ścian szczytowych, ciągnących się niekiedy setkami metrów. Sprawą ich zagospodarowania zajęły się Rady Narodowe, odpowiedzialne za uchwalanie planów terenowych i utrzymanie porządku publicznego. Szybko zapadła decyzja o pokryciu ich muralami reklamowymi. Trudno dziś dociec czemu właściwie miały służyć reklamy towarów i usług, które żadnej reklamy w rzeczywistości nie potrzebowały. W realiach gospodarki centralnie sterowanej wybór konsumencki był w gruncie rzeczy ograniczony do jednej marki w każdej branży.


Jan Suchowiak, CPN, Krakow, lata 60/70 XX w

Murale reklamowe upowszechniły się w latach 60. zaś najwięcej z nich powstało w latach 70. i 80. XX wieku. Dynamicznie rozwijał się wówczas rodzimy przemysł chemiczny, dostarczający wykonawcom coraz większy wybór farb i lakierów. Murale powstawały masowo nie tylko w miastach wojewódzkich, ale także powiatowych, a niekiedy nawet w małych miasteczkach i wsiach. Kres tej aktywności położyły przemiany ustrojowe 1989 roku. Największa ilość murali reklamowych sprzed tej daty zachowała się w Łodzi, co dokumentuje strona internetowa „Łódzkie Murale”, którą od 2005 roku prowadzi pasjonat tego tematu, Bartosz Stępień. Według informacji zawartych na stronie, w czasach PRL na ścianach łódzkich kamienic namalowano ponad 200 kolorowych malowideł. Obecnie są odkrywane na nowo. Istnieje nawet szlak turystyczny „Śladami łódzkich murali”.

W tym kontekście szczególnie ważne wydaje się objęcie ochroną malowideł tego typu, zachowanych w innych miastach Polski. Budynek, na którym znajdowały się warszawskie murale „Fotonu” i „Jubilera”, to kamienica według projektu znanego architekta, Juliusza Nagórskiego. Kamienica znajduje się w ewidencji zabytków, co oznacza, że wszelkie ingerencje w jej wygląd zewnętrzny powinny być uzgadniane z konserwatorem zabytków. W oświadczeniu z dnia 18 lipca Mazowiecki Konserwator Zabytków, Jakub A. Lewicki pisze, że zgodę na prace przy ul. Targowej 15 wydano, ponieważ inwestor zapewnił, że prace będą tymczasowe i nie spowodują trwałych zmian w elewacji zabytkowego budynku. Dodaje, że pozwolenie nie obejmowało fragmentu ściany, na którym znajdował się mural „Jubilera”. Następnego dnia wszczęto kontrolę zgodności prowadzonych prac z zakresem i warunkami określonymi w pozwoleniu.


Jan Suchowiak, Miraculum, Krakow 2018/2 - fot. Michał Dziurkowski

Jeszcze tego samego dnia na stronie internetowej Mazowieckiego Konserwatora Zabytków ukazało się kolejne oświadczenie w tej sprawie, z którego wynika, że kontrola wykazała uchybienia po obydwu stronach postępowania. Mając na uwadze interes społeczny, podjęte zostały natychmiastowe działania mające na celu przywrócenie zamalowanych murali. – czytamy dalej, lecz oświadczenie to nie precyzuje nic więcej. Znacznie konkretniej wypowiada się Łukasz Fabisiak, prezes zarządu firmy Braughman Group Media, odpowiedzialnej za zamalowanie malowideł – Dawny wygląd murali zostanie przywrócony przed końcem wakacji, a prace rozpoczną się już w przyszłym tygodniu. Pomijając fakt, że wakacje mają się powoli ku końcowi, pojawia się pytanie o techniczne możliwości odtworzenia murali. Czy zostały przed zamalowaniem odpowiednio zinwentaryzowane (np. przy użyciu drona)? Czy pobrano próbki farby, w celu dobrania właściwych kolorów? Kto konkretnie miałby wykonać rekonstrukcję murali?

Informację o zniknięcie murali „Fotonu” i „Jubilera” z dużym żalem przyjęli muraliści z firmy Good Looking Studio, lidera w branży współczesnych murali reklamowych. Od samego początku naszej działalności komercyjnej podziwialiśmy te prace i byliśmy pod wrażeniem, zarówno kompozycji graficznej jak i trwałości powłok malarskich. – mówi Bartek Leśniewski, jeden z właścicieli firmy. W geście protestu postanowili namalować malowidło inspirowane motywami zaczerpniętymi z obu usuniętych niedawno praskich murali. Kompozycja powstaje na elewacji budynku przy ulicy Zamoyskiego 29 w Warszawie i będzie tam eksponowana do jesieni 2019 roku. Zachowane zostaną kolory i faktury właściwe dla oryginalnych malowideł. Odmalowując kolaż z tych dwóch murali chcemy oddać hołd naszym poprzednikom, rzemieślnikom malującym reklamy, ponieważ czujemy, że kontynuujemy ich dzieło. – mówi drugi z właścicieli Good Looking Studio, Karol Szufladowicz. Projekt ten jest naszą oddolną inicjatywą, nie ma żadnych komercyjnych sponsorów. – dodaje.

W PRL projektowaniem murali zajmowali się niemal wyłącznie absolwenci uczelni plastycznych. Ich projekty najczęściej szybko zyskiwały niezbędną akceptację Kolegium Rzeczoznawców Ministerstwa Kultury i Sztuki. Gorzej było z materiałami – te podlegały ścisłej reglamentacji. Chcąc zakupić farbę w odpowiednim kolorze, często trzeba było się nieźle nakombinować. Realizacją murali zajmowali się sami autorzy projektów lub zlecali to innym artystom. Twórcy murali często działali także na innych polach: byli projektantami neonów, wystrojów wnętrz, autorami kompleksowych rozwiązań w dziedzinie estetyki przestrzennej. Wielu z nich zajmowało się przede wszystkim twórczością własną, a malowanie ścian traktowali jako komercyjne zlecenia; łatwy sposób na zarobienie pieniędzy. Stąd też problem z dotarciem współcześnie do dokumentacji większości murali reklamowych. Dziś twórcy murali z PRL są wykładowcami akademickimi lub odpoczywają na emeryturze, niekiedy wciąż malując lub projektując.

Jedną z takich osób jest 86-letni Jan Suchowiak, autor licznych projektów i realizacji murali reklamowych w PRL. Jego mural, namalowany pod koniec lat 60. XX wieku dla firmy „Miraculum”, na elewacji budynku przy ulicy Worcella 10 w Krakowie, jest najlepiej zachowanym malowidłem tego typu w mieście (a być może i w całej południowej w Polsce). O jego ochronę i odnowienie apelowałem we wrześniu ubiegłego roku na łamach Gazety Wyborczej. Autor wyraził zgodę na konserwację muralu i udostępnił mi swoje archiwalne, ręcznie malowane projekty. Przychylnie nastawieni są właściciele budynku i lokalna społeczność artystyczna. Inwentaryzację malowidła wykonał Wydział Konserwacji ASP w Krakowie. Wsparcie zadeklarował także obecny właściciel marki „Miraculum”. Na przeszkodzie rewitalizacji malowidła stoi w zasadzie tylko brak porozumienia z właścicielami sąsiednich posesji. Mam jednak nadzieję, że wkrótce uda się rozpocząć prace.

Ochrona murali reklamowych z PRL wydaje się dziś oczywista, jednakże bardzo często właściciele budynków, na których znajdują się takie malowidła, nie mają świadomości ich wartości historycznej i kulturowej. Warto więc ciągle przypominać o tym, pisząc teksty, organizując wystąpienia, wystawy i różnego rodzaju akcje artystyczne, jak np. mural realizowany właśnie przez Good Looking Studio przy ul. Zamoyskiego 29 w Warszawie. Warto także wychodzić z inicjatywą do właścicieli budynków i proponować im różnego rodzaju ulgi lub udogodnienia, mające na celu wsparcie ich wysiłków na rzecz zachowania dziedzictwa kulturowego w przestrzeni publicznej. Jest to jednak zadanie przede wszystkim dla władz miast, w mniejszym zaś stopniu dla stowarzyszeń, fundacji i podmiotów komercyjnych, które obecnie je w tym wyręczają.

Artur Wabik

Dodane tagi