ARTYKUŁ

Bublem Świąt już nie ogarniesz!

Pamiętam jak dziś, jak prawie dekadę temu, zaczynałam swoją karierę w branży reklamowej właśnie w okresie świąt. Nie był to jednak listopad, to były wakacje! Dokładnie tak. Pierwsze zapytania odnośnie gadżetów na Boże Narodzenie zaczynały spadać już w sierpniu. Wtedy sprzedawało się wszystko na pniu.

Najpierw droższe upominki z wyższej półki, potem w drugim rzucie drobiazgi, takie jak antystresy w kształcie mikołaja i długopisy choinki, a od listopada znikało z magazynów to, co zostało - w tym głównie gadżety w kolorze czerwonym, niekoniecznie ze świątecznym akcentem. Klienci, jak pazerne hieny, rzucali się na wszystko, a agencje zacierały ręce nie nadążając z wystawianiem faktur VAT. Kolor czerwony przyciągał jak płachta byka, a gadżety do firm płynęły szerokim strumieniem, zasypując rynek bezwartościowymi upominkami.

Na szczęście czasy się zmieniły, a święta w branży reklamowej, chociaż nadal bardzo komercyjne, zaczynają wchodzić na zupełnie nowe tory. Dokąd zawiezie nas ten reklamowy pociąg? Jaką stację końcową wybierze, jako swój przystanek, w tym gorącym okresie Świętego Mikołaja?

Otwórzcie swoją biurową szufladę i spójrzcie na to, co stoi na biurku. Zawaleni zbędnymi rzeczami, niepotrzebnymi gadżetami, które albo pięknie zbierają kurz albo zajmują wolne miejsce w szafce? Rękę do góry niech podniesie ten, kto nie ma tych wszystkich gadżetów reklamowych wokół siebie, kto nie daje i nie przyjmuje zbędnych bibelotów. Czuję, że jeśli nawet ktoś podniósł tą rękę, to i tak będzie w mniejszości. Zdaję sobie sprawę, że pisząc ten tekst wsadzam niejako kij w mrowisko, ale wierzę, że Ci, którzy przeczytają ten tekst do końca, będą mieli moment refleksji przed nadchodzącymi świętami.

Z czym kojarzą się Wam święta? Większości na pewno z rodziną, bliskimi, z wyjątkowym okresem przepełnionym empatią, wrażliwością i dobrocią. Od pewnego czasu obserwuję na rynku trend w reklamie, wśród znanych nam wszystkim marek, takich jak Allegro, Ikea czy Ford, który uderza właśnie w te uczucia, chwyta ze serce i wyciska niejedną skrytą łzę z oka. Zwracamy uwagę i pamiętamy właśnie to, co nas porusza. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego nie pójść tym samym tropem w branży gadżetów reklamowych? Czemu pierwszy raz nie podejść do świąt z nastawieniem, że to, co dajemy, ma być czymś od serca, czymś wyjątkowym, czymś nad czym na moment zatrzyma się obdarowana osoba, uśmiechnie i zapamięta.

Fot. Reklamowe24

Połowa z Was zaraz powie, że z księżyca się urwałam, bo nie da rady masowo rozdawać gadżetów i zachować magii świąt. Czy na pewno? Czy nie wybieramy przypadkiem drogi na skróty podążając w myśl zasady, kupić, dać i zapomnieć?
Spieszę zatem z rozwiązaniem. Zacznijmy od najprostszej kartki świątecznej. Pomijam fakt, że już prawie nikt nie wysyła papierowych kartek, gdyż wolimy zaśmiecać swoje skrzynki elektronicznym spamem, którego i tak nie czytamy. Jeśli już ktoś się wysili i zdecyduje na papier, to nie musi wcale kupować gotowej kartki świątecznej. Jak zareagowaliby Wasi klienci gdyby otworzyli kopertę, a tam zamiast sztampowej pocztówki zobaczyliby zdjęcie całego Waszego zespołu z najlepszymi życzeniami? Zdjęcie zrobione z piękną choinką w tle, specjalnie dla kontrahentów. A może wystarczy poprosić jedno z dzieci pracowników, żeby zrobiło własnoręcznie kartkę świąteczną, którą można by w kolorze powielić i rozesłać? Takie trudne? Raczej nie, a oryginalne i chwyta za serce. Można zamówić lub upiec zwykłe pierniki i wysłać takie słodkości zapakowane w celofan z kokardką. Przy otwarciu paczuszki nuta orientalnych przypraw na pewno wywoła uśmiech na twarzy obdarowanego.
Chylę czoła przed tymi, którzy myślą o świętach z dużym wyprzedzeniem. Te firmy, które więcej czasu poświęcają na przygotowania, mogą stać się inspiracją dla innych i odpowiednio przygotować coś naprawdę wyjątkowego. Kiedyś dostaliśmy od naszego kontrahenta pięknego renifera ze świeżego igliwia. Po całym biurze rozniósł się zapach lasu i choinki, aż ciężko było się skupić na pracy. Takich inspiracji szukajmy i zarażajmy nimi innych. Sprawmy, aby święta przestały kojarzyć się nam z masową chałturą. Przecież można naprawdę się postarać, bo tam, po drugiej stronie, za logiem firmowym zawsze kryją się ludzie. To z nimi piszemy maile, rozmawiamy przez telefon, rozwiązujemy trudne sprawy, a czasami też reklamacje. To człowiek z człowiekiem tworzy wartość dodaną. Zastąpmy maile - papierem, życzenia elektroniczne rozmową telefoniczną, piłeczkę antystresową w kształcie mikołaja ręcznie pieczonym piernikiem. W końcu pracujemy wszyscy w branży reklamowej, która z założenia ma opierać się na kreatywności.

Gabriela Niewiadomska, Reklamowe24

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Dodane tagi