ARTYKUŁ

Stawiamy na otwartość i elastyczność | Marcin Szulc, Macma Polska

  •        O elastyczności, która jest konieczna przy sytuacjach kryzysowych, powrocie do szeroko rozumianej biznesowej normalności i o tym co dalej – mówi Marcin Szulc, dyrektor handlowy Macma Polska.
  •        Na pewno zachowujemy elastyczność i czujność – rynek, mimo że obecnie dość płaski, zmienia się bardzo dynamicznie. Mimo początkowych obaw – nasi przedstawiciele handlowi byli jednymi z pierwszych, którzy wrócili do swoich codziennych obowiązków, oczywiście zachowując wszystkie zasady bezpieczeństwa.
  •        Nasza branża jest dość specyficzna, a kontakt z klientami szczególnie ważny.  W czasach pandemii to najlepsze źródło do poznania potrzeb i trosk naszych kontrahentów.

W jakim momencie prowadzenia biznesu zastała Was pandemia? Co było największym wyzwaniem w obliczu nowej sytuacji?

Pandemia zastała nas, podobnie jak całą branżę, w momencie wprowadzania na rynek najświeższej oferty. Początek roku to kilka imprez targowych, zarówno w Polsce, jak i za granicą, które udało nam się szczęśliwie doprowadzić do końca. Wtedy nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy, z tego, co COVID-19 będzie oznaczał dla branży i z jakimi zagrożeniami przyjdzie nam się zmierzyć. Osobiście wróciłem z targów w Danii na kilka dni przed zamknięciem granic.

Strategicznie – ten rok miał być dla nas rokiem rozpoczęcia dużej inwestycji w Polsce. Wyniki stycznia i lutego były na tyle obiecujące, że z wielkim optymizmem podchodziliśmy do mających nastąpić wydarzeń. Pandemia spowodowała przesunięcie tych planów w czasie.

Największym wyzwaniem był fakt stanięcia przed nagłym spadkiem zamówień w kontekście zatrudniania prawie 200 osób. Wzięcie odpowiedzialności za byt pracowników, z których wielu pracowało u nas długie lata – to wielka presja. Niekiedy musieliśmy podejmować bardzo trudne decyzje, natomiast ufam, że zrobiliśmy wszystko, by przez najgorszy czas kryzysu przejść jak najmniej boleśnie.

Zdywersyfikowaliście swoją ofertę, wprowadziliście produkty do ochrony osobistej?

Tak, w mojej ocenie jak na firmę, która przede wszystkim sprzedaje produkty katalogowe z własnego importu – wykazaliśmy się dużą elastycznością. Wprowadziliśmy do oferty żele i płyny antybakteryjne, maseczki (również designerskie, z możliwością kolorowego zdobienia na całej powierzchni), przyłbice i bandany. Znakomita większość tych artykułów to produkty polskich producentów.

Dość szybko powstała też oferta sterylizatorów UV, „bezpiecznych” breloków i różnego rodzaju drobiazgów, które możemy importować pod zamówienie z dalekiego wschodu. Zwieńczeniem budowania tej oferty było wydanie przez Macmę katalogu Healthy Book z wyselekcjonowanymi produktami ochrony osobistej.

Jak oceniacie bieżącą kondycję branży artykułów promocyjnych? Czy możemy mówić o odmrożeniu tego segmentu?  

Oczywiście zauważamy znaczącą poprawę w ilości i wartości zamówień, natomiast powrót do normalności i pełnego odmrożenia to proces, który wciąż trwa. Tak ważne dla istnienia naszego segmentu eventy – wciąż są mocno ograniczone. Podobnie jak zwykłe spotkania biznesowe, na których często wręcza się upominki reklamowe.

Na pewno zachowujemy elastyczność i czujność – rynek, mimo że obecnie dość płaski, zmienia się bardzo dynamicznie. Mimo początkowych obaw – nasi przedstawiciele handlowi byli jednymi z pierwszych, którzy wrócili do swoich codziennych obowiązków, oczywiście zachowując wszystkie zasady bezpieczeństwa. Wielu klientów witało ich, oczywiście na odległość, z otwartymi ramionami. Te niełatwe czasy spowodowały, że zarówno dostawcy, jak i dystrybutorzy, muszą swoją pracą udowodnić klientom finalnym, że gadżety reklamowe w dobie kryzysu są wsparciem dla firm, nie zaś niechcianą pozycją w budżecie.

Po raz kolejny zaprezentujecie się na targach FestiwalMarketingu.pl. Co pokażecie na swoim stoisku?

Standardowo wrzesień to czas promocji katalogu świątecznego. Na nim skupimy się najbardziej. Kończymy też pracę nad nowymi narzędziami IT, które będą wsparciem agencji reklamowych. Od lipca mamy w ofercie świeżą i bardzo ekologiczną markę z misją – butelki DOPPER. Debiut takiego brandu to nie tylko przyjemność z prezentowania oferty, której misję popieramy w 100%, ale także ciężka praca działu marketingu włożona w przygotowanie i promocję.

Jakie znaczenie mają dla Was targi branżowe? Czy szczególnie teraz możliwość spotkania z klientami face to face jest niezwykle potrzebna?

Nasza branża jest dość specyficzna, a kontakt z klientami szczególnie ważny.  W czasach pandemii to najlepsze źródło do poznania potrzeb i trosk naszych kontrahentów. Czekamy na nadchodzące wydarzenia z dużą niecierpliwością – biorąc pod uwagę fakt, że i frekwencja jest zagadką, i sposób prowadzenia spotkań może być inny niż dotychczas.

Jak widzicie przyszłość i kolejne miesiące branży gadżetowej i reklamowej w ogóle?                

To bardzo trudne pytanie i konia z rzędem temu, kto zna na nie odpowiedź. Z jednej strony wydaje nam się, że nastąpi mocne przyspieszenie części związanej z e-commerce w naszym segmencie. Dlatego też intensywnie pracujemy nad nowymi rozwiązaniami. Z drugiej zaś strony – mimo wszystko wciąż bardzo ważną częścią naszego biznesu będą stosunki dostawca – klient. Dlatego tak jak już powiedziałem wcześniej – stawiamy na otwartość i elastyczność.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

 

Dodane tagi