ARTYKUŁ

O przyszłość gadżetów możemy być spokojni

O przyszłość gadżetów możemy być spokojni

Jak oceniasz aktualną kondycję branży artykułów promocyjnych w Polsce?

ZBIGNIEW GRZESZCZUK - Ambasador marki Mid Ocean Brands w Polsce: Wszystkie wskaźniki pokazują, że wraz z wychodzeniem gospodarki z kryzysu, nasz rynek również rośnie. Natomiast skostniałość agencji reklamowych, poruszanie się po sprawdzonych schematach handlowych, kurczowe trzymanie się tego samego portfolio klientów, powoduje, że kondycję branży postrzegam jako constans - stagnację. Dodatkowo, większość czasu zawodowego naszemu środowisku zajmuje walka w przetargach i sprzedawanie produktów za najniższą cenę. Czasu, którego potem brakuje na poszukiwanie nowych klientów, znalezienie odpowiednich narzędzi docierania do nich i realizowanie zleceń z przyzwoitą marżą. Jest cała masa obszarów, gdzie moglibyśmy wspierać klientów końcowych w ich kampaniach BTL, ale z braku czasu się tego nie robi, bo trzeba sprzedać z 3% zyskiem..., a w banku jest 3,5%... kompletna paranoja. Wiem co mówię, bo w pomagałem dwóm agencjom w zeszłym roku w realizacji poważnych kontraktów, bez wyścigu szczurów.

W jakim kierunku zmierza ta branża?

Stygmatyzacja tego rynku poprzez sztywne przepisy dotyczące wartości wręczanych upominków, łącznie z np. PIT-em, powoduje niepotrzebną frustrację zarówno po stronie obdarowanego jak i wręczającego. Urzędnicy, z sobie tylko znaną satysfakcją, myślenie w kategoriach biznesowych trzymają w szufladach, przygniecione stertami przepisów. Nie widzą korelacji między ilością wręczanych i wspierających sprzedaż artykułów reklamowych, a gospodarką. Trzeba zrobić wszystko, aby te przepisy uelastycznić. Wydatki związane z ATL-em firmy pakują w koszty bez mrugnięcia okiem, nawet jak nie ma takiej potrzeby i ich na to nie stać. Kierunek zmian w działalności agencji, to specjalizacja w obrębie określonych produktów lub rynku. Poświęcenie uwagi określonemu segmentowi lub branży jest kluczem do zbudowania profesjonalnych relacji z klientami i zdobycia pozycji partnera w ich działaniach marketingowych. Widoczny jest postępujący podział ról między dostawcami i dystrybutorami. Dystrybutor powinien skupić się na relacjach z klientami, a dostawca zadbać o dostępność towaru, logistykę, nadruki itd. Okazuje się, że wszystkiego nie można robić dobrze. Zapanowanie, przez dystrybutora, nad pozyskiwaniem klienta, grafiką, nadrukami, dostawami bywa trudne i z racji ilości spraw na głowie zaczyna się „rozjeżdżać”.

Czy upominki reklamowe nadal spełniają mocną rolę w procesie komunikacji z klientem?

Od czasu, gdy Fenicjanie wymyślili pieniądze, upominek jest nieodłącznym elementem gry rynkowej i życia codziennego. Sytuacje w których jest wręczany, zdarzają się stale i często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wszystkie badania działań marketingowych, potwierdzają wyjątkową skuteczność upominków reklamowych. W przeciwieństwie do masowych akcji np. telewizyjnych, działania BTL są ściśle stargetowane, łatwe do kontrolowania i tanie. Nie do pominięcia jest fakt, że ludzie bardzo lubią dostawać upominki i długo pamiętają fakt ich otrzymania. W komunikacji ze świadomym klientem upominek ma swoją kapitalną rolę do odegrania. W targetach „nie telewizyjnych” są kluczem do rynku lub wytrychem, jak kto woli. Pierwszy znany upominek wręczony Adamowi przez Ewę miał dalekosiężne skutki. Wierzę, że te o których rozmawiamy, też zapadną w pamięć klientów na długo i w tym wypadku nie skończy się wygnaniem z rynku. Nie wierzę w wirtualne np. pióro wręczane przez Internet - o przyszłość upominków reklamowych powinniśmy być spokojni. Ważne, aby tylko urzędnicy państwowi nie psuli prawa i stabilności zasad rynkowych.

Jaki jest idealny gadżet?

Każdy, który trafi w gust klienta. Dobrze jest, jeśli upominek jest skorelowany z branżą, którą reprezentuje obdarowujący, przynajmniej w jakimś stopniu. Ważne, żeby nie był od tak zwanej „czapy”. Powinien być praktyczny, użyteczny, nie powinien być tylko bibelotem. Warto, aby był wręcz niezbędny, bo to zapada w pamięć klientowi.

Ponownie wspierasz swoim nazwiskiem markę MOB. Jakie zadania stawiasz sobie na najbliższe miesiące?

Po dwóch latach przerwy znów jestem w tej samej firmie, ale MOB bardzo się zmienił. Rozbudowaliśmy dział nadruków w Chorzowie do imponujących rozmiarów. Zatrudnienie przekracza 300 osób i obsługujemy całą Europę. Biuro Obsługi Klienta zostało zcentralizowane i mieści się teraz w Budapeszcie. Zatowarowanie naszego śląskiego magazynu jest na poziomie 95%, tak jeszcze nigdy nie było. Zadanie numer jeden na najbliższe miesiące, używając języka piłkarskiego, to powrót MOB do ekstraklasy. Zadanie numer dwa to wsparcie agencji reklamowych w zdobywaniu nowych klientów końcowych. Numer trzy to opracowanie strategii PR, która poprawi rozpoznawalność marki MOB, nawet wśród tych, którzy niewiele wiedzą na temat naszego rynku. Hasło „Niech MOB będzie z wami” powinno towarzyszyć naszym klientom w walce o zamówienia. I jeszcze parę elementów, o których nie opowiem z powodów oczywistych.

Rozmawiał Robert Załupski

Wywiad ukazał się w OOH magazine, lipiec-wrzesień 2014. Wersja online do pobrania TUTAJ.

Dodane tagi