Event MIX WE DO BIG! | Tomasz Dworak, BRAVE

WE DO BIG! | Tomasz Dworak, BRAVE

0
WE DO BIG! | Tomasz Dworak, BRAVE
Warsaw premiere Samsung Galaxy s10

O bogatym portfolio agencji eventowej, wymagającej pracy dla uznanych brandów, poszukiwaniu inspiracji w tworzeniu nietuzinkowych projektów i sposobie radzenia sobie ze stresem opowiada Tomasz Dworak, dyrektor zarządzający BRAVE.

Tomasz Dworak
Tomasz Dworak

Pretekstem do naszej rozmowy jest kolejna nagroda, która trafiła na konto BRAVE. W raporcie „Media & Marketing Polska” otrzymaliście tytuł Agencji Roku. Chyba powoli przyzwyczajacie się do tego, że branża Was docenia, bo znacie się na eventach?
To dla nas bardzo ważna nagroda. Najcenniejsza, jaką w tej branży można w Polsce zdobyć. Cieszy nas zwłaszcza to, że dzięki solidnej, w oczach oceniających nas klientów, pracy, otrzymaliśmy ją po zaledwie 4 latach działalności pod szyldem BRAVE. O tym, czy znamy się na eventach najlepiej mówi stale rosnące portfolio klientów, którzy zostają z nami na następne lata oraz kolejne wyróżnienia i nagrody.

Jakiego rodzaju wydarzenia organizujecie najczęściej?
Mamy szerokie kompetencje, kreujemy i organizujemy wszelkiego rodzaju działania z obszaru event marketingu. Na koncie mamy duże wydarzenia wizerunkowe i działania wewnętrzne o charakterze korporacyjnym. Czujemy się równie pewnie na rynku b2b, jak i b2c.

„Kierujemy się holistycznym podejściem do każdego zlecenia” – można przeczytać na oficjalnej witrynie internetowej BRAVE. Co w praktyce oznacza takie podejście?
Każdy brief poddajemy szczegółowej analizie, weryfikujemy liczbę podmiotów startujących w przetargu oraz czas na przygotowanie oferty. Robimy pogłębiony research, co i z kim klient realizował w przeszłości. Działamy zgodnie z naszą filozofią – chcemy, aby każdy klient, na wszystkich etapach współpracy, był obsłużony w najlepszy, skrojony na jego miarę sposób i by jego wydarzenie weszło na najwyższy poziom. W naszej branży nawet pozornie drobne wyzwanie może zaowocować czymś spektakularnym. Po prostu WE DO BIG!

Pracujecie dla znanych marek, takich jak Desperados czy H&M, tworząc imprezy, które są ogromnym wyzwaniem produkcyjnym. Jaki event, z ostatnio realizowanych, był dla Was najbardziej wymagający?
Takich eventów było w ostatnim czasie całkiem sporo. Na początku roku zrealizowaliśmy prestiżowe przedsięwzięcie – premierę flagowca Samsung Galaxy S10. W bardzo krótkim czasie udało się nam wyprodukować multimedialne show z wykorzystaniem najnowszych dostępnych technologii eventowych. Kolejnym wydarzeniem była wyjątkowa domówka Desperadosa, w której poszliśmy krok dalej i tworząc autorską technologię zamieniliśmy 1800 smartfonów w jeden gigantyczny ekran wyświetlający imprezowe wizualizacje. Była to chyba jedna z pierwszych komercyjnych imprez z cyklu JOMO (ang. joy of missing out), polegającym na wylogowywaniu się z mediów społecznościowych, aby cieszyć się życiem w realu, bo na czas imprezy Desperados, goście musieli porzucić smartfony. W maju zrealizowaliśmy pierwszy i bardzo wymagający event dla nowego klienta Coca-Cola – europejski start kampanii społecznej „#NeverSettle”. Był to też pierwszy komercyjny event zorganizowany w pawilonie MSN nad Wisłą. Wykorzystaliśmy sztukę, by pokazać realne problemy, z którym Coca-Cola postanowiła się zmierzyć. W czerwcu byliśmy w szczycie sezonu, realizując m.in. akcje promocyjne dla marek Desperados i Heineken, a dla Orange, po zrealizowanym z sukcesem evencie premierowym nowej taryfy Flex, tworzymy strefy wizerunkowe na festiwalach (m.in. OWF, Open’er i KLF). Zakończyliśmy kolejną edycję H&M Loves Music – festiwalu muzycznego, który realizujemy z sukcesem od trzech lat. Wielkie koncerty w centrum miasta to olbrzymie wyzwanie produkcyjne i logistyczne. Powyższe przykłady mogę mnożyć, ale najważniejsze jest chyba sedno – nie ma mniej lub bardziej wymagających eventów, do każdego trzeba odpowiednio podejść.

Fot. BRAVE.
Fot. BRAVE

Należycie do Klubu Agencji Eventowych. Dlaczego warto promować dobre praktyki i wysokie standardy w branży?
Wymiana doświadczeń z najlepszymi inspiruje i otwiera pole do dyskusji, a chociażby wypracowana we współpracy z KAE Biała Księga promuje dobre standardy, które leżą w interesie i branży i klientów. Więcej w tej kwestii na pewno mógłby powiedzieć mój partner biznesowy Michał Atlas, z którym wspólnie zarządzamy agencją, i który od tego roku, jest jednym z członków zarządu KAE.

Rośnie świadomość i wymagania klientów w zakresie event marketingu. Jak im sprostać i być na bieżąco z obowiązującymi trendami?
To fakt, klienci coraz lepiej wiedzą czego chcą. A chcą robić coraz lepsze rzeczy i szukają do tego najlepszych partnerów, gotowych zaproponować kompleksowe, adekwatne do celów oraz budżetu, nietuzinkowe i skuteczne działania. W standardzie staramy się dawać zaskoczenie. By być na bieżąco, śledzimy, co dzieje się na świecie w naszej i pokrewnych branżach. Nie tylko tych związanych bezpośrednio z marketingiem. Inspiracje są wszędzie.

„Jesteśmy w miejscu, w którym ogranicza nas tylko wyobraźnia oraz budżet”. Czy to motto, przyświecające pracy wielu agencji eventowych, nie jest już zbyt wyświechtane?
Przez 20 lat w tej branży zdarzało mi się stawać przed wyzwaniami, którym na pierwszy rzut oka nie sposób sprostać. Śmiało więc mogę powiedzieć, że i w życiu i w eventach nie ma rzeczy niemożliwych.

Fot. BRAVE
Fot. BRAVE

Branża event & MICE w Polsce jest w fazie ciągłego wzrostu i przemian. Jakie eventy są obecnie najbardziej skuteczne i przynoszące największy zwrot?
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na takie pytanie. Branża faktycznie wciąż się rozwija. Mocno trzyma się trend synergii i wzajemnego przenikania działań off i online i utrzymywania stałego dialogu z konsumentem. Zaskakiwania go świeżym kontentem w sieci i doświadczeniami w realu. Dobry event żyje teraz długo po tym, jak zgasną światła – w streamie społecznościowych mediów.

Zawód eventowca od wielu lat jest w czołówce najbardziej stresujących profesji świata. Czy może Pan ma receptę na to – jak uporać się ze stanem nadmiernego napięcia w pracy nad eventami?
Chciałbym taką receptę mieć. Niestety, sam jestem już po zdrowotnych przeprawach, na które stres na pewno miał wpływ. Zresztą, sama recepta to za mało. Trzeba się do niej jeszcze stosować. Polecam warsztaty i szkolenia związane z tym zagadnieniem. Sam jestem właśnie po jednym z nich i mam w głowie gotowe świetne antidotum. Taki 2-3 dniowy warsztat pozwala sporo sobie poukładać, przyhamować, pomyśleć i przygotować do wdrożenia w codzienny tryb elementów potrzebnych do dalszej pracy nad sobą i nadmiernym napięciem. Jest to długi proces, ale efekty całe szczęście szybko widać. Ponadto, pomagają: szczęśliwe życie rodzinne, możliwie częste wspólne podróże, aktywność fizyczna (ostatnia moja „zajawka” to powrót po latach do tenisa), a także umiejętność, a raczej nauka celebrowania małych chwil i rzeczy.

Rozmawiała Jaga Kolawa

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze magazynu OOH event!

Wersja online: CZYTAJ TUTAJ.