Marketing MIX Reklamowe harakiri

Reklamowe harakiri

22
0

Czy można połączyć promocję biżuterii z prawami kobiet? Można. Mało tego. Nawet promocję batonów z tematem aborcji. Czego potrzebuje kobieta w dzisiejszych, trudnych czasach? Nowego płaszcza! Jeśli myśleliście, że influencerzy już nas nie zaskoczą swoimi pomysłami na fatalny product placement, to byliście w błędzie.

Agata Młynarska zwróciła uwagę na post  firmy oferującej biżuterię. Na hasło „prawa kobiet” @gustajewellery proponowało „na pocieszenie” 20% rabatu. – Czy ktoś serio tak? Czy ja śnię czytając to? Mamy pocieszyć się biżuterią???? – zapytała retorycznie na swoim profilu Agata Młynarska. Post szybko zniknął, a na profilu pojawiły się przeprosiny.

– Strasznie mi wstyd. Wczorajszy post „na pocieszenie”  (…) był bardzo złym pomysłem – napisała m.in. Pani Agnieszka. Przeprosiny były oczywiście dłuższe i właścicielka profilu posypała głowę popiołem. Sprawa została zamknięta. Wydawałoby się. Mnie jednak zainteresowały komentarze broniące Pani Agnieszki – ewidentnie pisane przez bliskie jej osoby: „nic złego nie zrobiłaś … Jeśli ktoś świadomie wystawia świadomie inna osobę na hejt, wiadomo ile jest wart” – pisze jedna z followerek @gustajewellery. Ręce opadają. W całym zamieszaniu winna okazuje się bowiem…. Agata Młynarska. Kolejna osoba pisze: „Moim zdaniem obowiązek kajania się i przepraszania celebrytów za to, że próbujesz po prostu przeżyć w tym chorym kraju jest właśnie obrzydliwym wyrazem totalnego braku kobiecej solidarności”. Chwila, chwila. Przecież właścicielka marki przepraszała kobiety, a nie celebrytów. Wszystkie kobiety, na których w niefortunny sposób nieszczęściu starała się zarobić. Finalnie chyba jednak Pani Agnieszka została zasypana tak dużymi słowami wsparcia, że mam wrażenie to nie ostatni tak niefortunny kod rabatowy z jakim przyjdzie nam się spotkać.

Posiadaczka ponad 600 tys. followersów @klaudia_el_dursi połączyła swój post z promocją marki @goodlookin_pl w dość oryginalny sposób (pisownia oryginalna przed edycją):
– W dziwnych czasach przyszło nam dzisiaj żyć… W państwie pełnym absurdu, w lęku o nasze jutro .. Dlatego mam wielka wdzięczność za chwile takie jak ta (serce). płaszczyk od @goodlookin_pl – czytamy pod postem celebrytki.

Od osoby mającej 613 tys. obserwujących fanów na Instagramie, kobiety w tych „dziwnych czasach” chyba mogą wymagać czegoś więcej. Może słów wsparcia, niż niesmacznego wplecenia w post promocji marki. Nie wiem. Może jestem przewrażliwiony widząc zaangażowanie innych osób. Może Pani Klaudia nie chce angażować swojego pięknego profilu w niewygodne tematy. Nadal będzie emanowało z niego szczęście i beztroska, tak poszukiwana przez innych. Niemniej nazwa firmy zniknęła, o czym można przeczytać w wiadomości od @goodlookin_pl: – Poprosiliśmy Panią Klaudię o usunięcie z opisu nazwy naszej firmy w tym wpisie. Już go tam nie ma. Przepraszamy – piszą przedstawiciele firmy. W tym przypadku przeprosiny wydają mi się zupełnie niepotrzebne. Firma nie jest autorem wpisu, choć dostrzega jego niefortunność. Co jak co, ale wrażliwości Pani Klaudii w postach nie można zarzucić, a tu jednak tak niemiła niespodzianka.  

O ile kod rabatowy czy potrzeba zakupu płaszcza w tych „dziwnych czasach” może wydawać się delikatnie niesmaczny, to  nie wiem jak skomentować post łączący aborcję z … promocją batonów energetycznych. Po pięknym wstępie: „Dziś trudny dla mnie dzień. Jak i dla każdej kobiety, ale nie będę już tutaj dodatkowo poruszała tego tematu, bo wszystko macie w stories. Jest mi zwyczajnie przykro, że kraj który tak kocham robi nam taką krzywdę. Chcę mieć wybór” – zaczyna się wpis trenerki personalnej i dietetyk o nicku na Instagramie @fitbadurka.  Po czym dzieje się coś absurdalnego: „Nie pozostaje mi nic innego, jak osłodzić sobie ten dzień! Zdecydowanie moje ulubione batony! Pamiętajcie o rabacie z kodem (…) na wszystkie słodycze, witaminy i suplementy. Hasztagi: #wyroknakobiety #piekłokobiet #prawaczlowieka #prawakobiet #Iegalnaaborcja #polska #smutek #zlosc #dramat #czasnanowe #czasnazmiany #olimpteam #olimpgirls #daretobebetter”.

Wybaczcie, ale nie umiem tego skomentować. Z jednej strony przeraziło mnie jednak aż 159 polubień tego posta. Z drugiej dało nadzieję, że większość chyba nie wczytała się w jego treść. Nadal w to wierzę. Reakcja Olimp Sport Nutrition szybka: współpraca z @fitbadurka została zakończona. Przedstawiciele firmy napisali dodatkowo, że nie zgadzają się także na falę nienawiści, której w tej chwili @fitbadurka doświadcza. „Hejtowi, w każdej formie, mówimy stanowcze nie” – napisali na swoim profilu. Choć również jestem przeciwnikiem hejtu, to przy takim podejściu do tak wrażliwego tematu jak aborcja, chyba nie tylko zapadłbym się pod ziemię,ale chyba nawet skasował całe swoje konto. Dziś konto @fitbadurka jest kontem prywatnym. Liczę, że więcej takich wpadek nie popełni. Zacząłem się nawet zastanawiać czy przywoływanie takich sytuacji jest hejtem. Doszedłem jednak do wniosku, że raczej chęcią ich unikania w przyszłości. Mam nadzieję bowiem, że właśnie takich wpadek długo nam nie będzie dane oglądać. Chociaż z drugiej strony…

Niezliczona ilość wcześniejszych „reklamowych wpadek” influencerów jest przytaczana nie tylko na konferencjach poświęconych influencer marketingowi w kontekście kryzysów wizerunkowych marek. Można je nawet śledzić na plotkarskich portalach. Niezwykle wierni fani marek i „koleżanki” właścicieli profili pokazują, że szybko mogą iść w niepamięć. Wręcz są bagatelizowane. Szkoda, że w dzisiejszych czasach tak duże, niesmaczne, okropne (*niepotrzebne skreślić) nadal się zdarzają. Obstawiam, że do końca roku jeszcze kilka „reklamowych harakiri” zobaczymy. Trzymam mocno kciuki, aby jednak było ich coraz mniej.

Robert Załupski, OOH magazine