Event MIX Z pomysłem na event / Michał Pieprzowski

Z pomysłem na event / Michał Pieprzowski

40
0

O przełomowych momentach w rozwoju agencji, sukcesie Gali dla Panattoni Europe oraz roli kreacji i nietypowych rozwiązań w tworzeniu eventów opowiada Michał Pieprzowski, Prezes Zarządu Anix Event.

Anix Event to przede wszystkim…. To bez wątpienia zespół – ludzie, którzy tworzą klimat i charakter firmy. To rodzina, która się wspiera i wspólnie patrzy w jednym kierunku. Anix Event to pasje i realizacje marzeń, kreacja i to, co po prostu się kocha. To znalezienie swojego miejsca na ziemi, nasza rzeczywistość i drugi dom, któremu oddajemy się w całości…

Jesteś obecny na rynku szeroko rozumianego eventu od wielu lat. Współpracowałeś z firmami technicznymi i eventowymi, byłeś związany z warszawską sceną klubową. Anix powstał jako firma wspierająca inne agencje. Dzisiaj sami realizujecie niestandardowe eventy dla dużych, międzynarodowych korporacji i lokalnych firm. Jakie były Wasze początki?
Zaczynałem, kiedy słowo „event” nie było zbyt popularne – wtedy podstawą była „impreza”. Kiedy mówiłem, że organizuję „event” – znajomi myśleli o weselach. To były początki branży eventowej w Polsce. Powstawały agencje. Miałem przyjemność pracować w największych z nich i wyniosłem stamtąd dobrą szkołę. Początkowo swoją pracą wspierałem duże agencje. W miarę upływu czasu, kiedy klienci przekonali się, jak działamy – zaczęliśmy realizację niezależnych i ciekawych projektów już pod własną marką, jako Anix Production House. W 2012 roku znak towarowy firmy został zastrzeżony, a my staliśmy się oficjalnie tym, czym dla klientów byliśmy od dawna – marką samą w sobie. Zespół został wzmocniony o doświadczonych specjalistów, a kolejne, realizowane przez nas projekty systematycznie rozbudowywały firmę.

Rok 2016 rok to przełomowy czas w rozwoju agencji. Co zmieniło się w firmie w ciagu ostatnich miesięcy?
Tak naprawdę, Anix Event zaczął się zmieniać już w 2015 roku. Dlaczego? Przede wszystkim zmienił się mój sposób myślenia o życiu, a w konsekwencji o firmie, która naturalnie jest jego częścią. Decyzja o przekształceniu była bardzo świadoma, a rok 2016 – kwintesencją wprowadzanych przez nas zmian. We wrześniu do zespołu dołączył Giorgio Pezzolato, włoski inwestor z wieloletnim doświadczeniem biznesowym. A my rozwinęliśmy skrzydła – dział eventowy został wzmocniony o dział Public Relations i studio graficzne, co obecnie umożliwia nam kompleksową obsługę klientów. Obecnie w agencji pracuje 15 osób – doświadczonych specjalistów z branży PR, marketingu i eventów oraz kreatywnych grafików, a przede wszystkim – pasjonatów tego, co robią! Bez wątpienia, ważnym i przełomowym dla nas wydarzeniem była organizacja we wrześniu piątej już Gali dla Panattoni Europe.

Wspomniana gala dla Panattoni Europe to pierwsze takie wydarzenie w Polsce. Skąd pomysł na firmową galę na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu? Surowość tego miejsca przekuliście w jej sukces.
Tak, to prawda – Gala Panattoni odniosła sukces i wzbudziła duże zainteresowanie, także za granicą. Dla nas, eventowców to niesamowita możliwość mieć po drugiej stronie klienta, który docenia innowacyjność, nie boi się ciekawych rozwiązań i chce je wdrażać. Realizacja spotkania dla Panattoni miała bardzo jasny przekaz – zrobić coś innego w miejscu, w którym jeszcze nie byliśmy…
Piąta już z kolei Gala zobowiązywała. Pięciuset zaproszonych gości wymagało miejsca ciekawego do zaaranżowania, a jednocześnie nietypowego, innego niż wszystkie. A takich, w Warszawie niestety wciąż brakuje. Pomysł na budynek był jeden – pokazać go inaczej, podkreślić jego możliwości i zalety, a nie ukryć, przysłonić jego wady. Tor Wyścigów Konnych nie jest prostym obiektem do realizacji – wie o tym każdy, kto choć raz próbował zbliżyć się do niego z pomysłem na event – surowość, niekoniecznie łatwa do zagospodarowania scenicznego powierzchnia, nawet dla doświadczonych specjalistów. Ale, my lubimy wyzwania – i to właśnie postanowiliśmy wykorzystać. Pierwsza wizja pokazała nam kierunek – wysokie na czternaście metrów ściany były jak olbrzymi ekran, po prostu nie było innej możliwości. Video mapping był dla nas naturalną konsekwencją miejsca, w którym się znaleźliśmy. Podczas eventu wykorzystaliśmy aż 31 projektorów o łącznej mocy 548 000 ANSI lumenów i – po raz pierwszy w Polsce – 3 serwery d3. Nad całością pracowało pięciu programistów d3 i 18 techników. Klient otrzymał od nas projekcję 3D na pięciu płaszczyznach i była to pierwsza tego typu realizacja w kraju.

Z Panattoni pracujecie od kilku lat, a pomysłami na kolejne gale wciąż zaskakujecie. Lubicie nietypowe rozwiązania, a Wasze projekty nie są standardowe. Skąd czerpiecie pomysły?
Szczerze? Z kosmosu! Ze snów, z literatury, z gier, ze świata, z otoczenia, w którym żyjemy. Dobry eventowiec musi być dobrym obserwatorem – czasami coś, co widzi na ulicy, potrafi sprawić, że otwiera się pole do działania. W piękny sposób można odwzorowywać żywioły. W realizacjach dążę do tego, żeby je pokazać inaczej – podpowiadamy jak smakuje dźwięk, jak można poczuć wiatr, jak dotknąć nieba. To fundamenty każdej kreacji – jak zrobić coś, co wydaje się nierealne, jak przełamać bariery, jak wykorzystać inne środki, niż te standardowe, zwyczajne. Oczywiście, zawsze musimy brać pod uwagę budżety, jakimi dysponujemy i połączyć ze sobą wszystkie elementy układanki. Czasami pomysł musi zejść na drugi plan, a event -zostać dopasowany do realiów finansowych.

Kreacja jest bardzo ważnym punktem Waszych projektów. Czy kreatywność jest dzisiaj tym, czym zyskuje się klientów? Jakie rady dalibyście młodym eventowcom?
Kreacja jest budowaniem czegoś nowego, innego – jeśli kopiujesz to nie zdobędziesz klienta, bo robisz coś po kimś. Kreowanie musi mieć w sobie pewien czynnik niespodzianki dla odbiorcy. Jak mówił Steve Jobs – kreatywność to tylko połączenie różnych rzeczy. Kiedy zapytasz kreatywnych ludzi, jak oni to zrobili, poczują się winni, bo w rzeczywistości nie zrobili tego, tylko coś widzieli. Po jakimś czasie jest to dla nich oczywiste. Musimy bardzo jasno odróżnić kreowanie lub inspirowanie się czymś od kopiowania. Jeśli widzisz świetny koncert z niesamowitymi rozwiązaniami technologicznymi – niech będzie on inspiracją dla działań, a nie idealnym odwzorowaniem na evencie.
Rady dla młodych eventowców? Patrz, obserwuj, ale nie kopiuj, zrób inaczej, włóż tam siebie. Polski rynek wciąż się rozwija, mamy jeszcze wiele do pokazania. Są eventy, które są innowacyjne, ciekawe dla odbiorców, jedyne w swoim rodzaju. Dla nas, eventowców ważne, by było ich jak najwięcej. To także istotne dla naszych klientów, którzy dzięki temu mogą oczekiwać od nas coraz więcej, bo są coraz bardziej świadomi.

W czym tkwi sukces Anix Event?
Przede wszystkim w ludziach, w ich pasji i energii. W prawdziwości i szczerości. Takie też są nasze eventy – prawdziwe i szczere. Nie robimy „niczego na siłę, bo tak trzeba”. Naszym celem nie jest zrobienia stu, czy dwustu eventów w roku – może być ich kilka, mogą być małe, ale muszą mieć w sobie „to coś”. Bardzo lubię pracę z małymi firmami, z mniejszymi budżetami, bo to daje mi pole do popisu – możliwość stworzenia czegoś niebanalnego, wykazania się pomysłowością. Z drugiej strony – mam także świadomość swoich zawodowych korzeni i tego, w którym miejscu rozpoczął się Anix.

Po udanym roku 2016, czego życzyć Wam w 2017 roku?
To proste! Ciekawego działania. Rozwoju firmy. Spokoju. Zgranego zespołu, który będzie miał pomysły i chęć do działania… Realizacji kolejnych pomysłów, innych niż wszystkie!
Rozmawiała Jaga Kolawa

Michał Pieprzowski – Prezes Zarządu i Partner Anix Event. W branży eventowej działa od 1996 roku, początkowo jako koordynator, technik oraz producent w największych agencjach eventowych i firmach technicznych w Polsce. W przeszłości związany z Teatrem Scena 07, Teatrem Parabuch oraz warszawską sceną klubową jako DJ Anix.

Artykuł ukazał się w piątej edycji Katalogu OOH event. Pobierz wersję online TUTAJ.