
Dla współczesnego pracownika samo bycie w podróży często już nie jest nagrodą. Jednak wspólna podróż z kimś z kim łączą go wspólne sprawy staje się wartością bardzo pożądaną. Dzieje się tak ponieważ prawdziwym deficytem staje się odczuwanie przynależności do wspólnoty i realny kontakt z drugim człowiekiem.
Według badań Social Capital Theory nieformalne interakcje, poza pracą, budują zaufanie znacznie szybciej niż wspólna praca nad projektem. Interakcje w nowym środowisku pozwalają poznać kompetencje i intencje współpracowników, co według badań Paula Zaka (Neurobiologia zaufania, Harvard Business Review 2017) przekłada się na 50% wyższą produktywność po powrocie. Wyjazdy redukują dystans władzy. Co więcej, pracownicy, którzy widzą w szefie „człowieka”, są o 20% bardziej skłonni do dzielenia się ryzykownymi, innowacyjnymi pomysłami.
Cyfrowi nomadzi opanowali technologię do perfekcji, ale nawet najbardziej zaawansowane narzędzia do zarządzania projektami nie zastąpią emocji, które rodzą się podczas wspólnego posiłku czy bezpośredniej rozmowy. Dla osób, które nie widują się w biurze przez większą część w roku, wyjazd motywacyjny przestaje być jedynie formą gratyfikacji. Staje się krytycznym i bardzo istotnym punktem styku, w którym abstrakcyjne „projekty” zyskują ludzką twarz.
W tym kontekście firmowy wyjazd incentive to jedyny moment, w którym pracownik „zdalny” może w pełni poczuć, jak jego praca wpływa na działanie całej firmy oraz w jaki sposób działania innych osób determinują jego sukcesy.
Dla nomada nagrodą nie jest destynacja. Prawdziwą wartością dodaną wyjazdu incentive jest możliwość skrócenia dystansu z resztą zespołu, poczucie emocji, wspólne przeżycia i doświadczenia. Podczas wyjazdu buduje się kapitał zaufania, który procentuje przez kolejne miesiące pracy zdalnej. Łatwiej rozwiązuje się konflikty i szybciej „dowozi” projekty z kimś, z kim ma się wspólne doświadczenia – emocje podczas raftingu, wędrówkę w lesie deszczowym, spotkanie z przyrodą podczas safari, wspólne szusy na nartach czy po prostu ciekawy city break.

Zrozumienie współzależności w zespole to klucz do efektywności. Współcześni „nomadzi”, działając w izolacji, często tracą z oczu szerszy kontekst organizacji. Wyjazd motywacyjny zaprojektowany dla takiej grupy docelowej powinien skupiać się na wzmacnianiu relacji.
Jaki to ma wpływ na konstrukcję programu? Istotny. Przede wszystkim trzeba zdecydowanie odstawić do lamusa autokarowe zwiedzanie zabytków, a postawić na wspólne wyzwania, przeżywanie i emocje. Warto tutaj wykorzystać zainteresowania uczestników i ich hobby i na nich oprzeć atrakcje i aktywności. Uczestnicy nie muszą cały czas robić wszystkiego wspólnie i całą grupą. Każdy powinien móc wybrać spośród kilku propozycji taką, która wzbudzi jego największe zainteresowanie. Ważne, aby po aktywnościach, wszyscy mogli spotkać się razem i wymienić doświadczeniami. Dlaczego ważny jest czas na nieformalne rozmowy podczas wyjazdów? Alex Pentland, dyrektor MIT Connection Science i założyciel MIT Media Lab podczas swoich badań udowodnił stosując urządzenia – identyfikatory socjometryczne (The New Science of Building Great Teams”, Harvard Business Review, 2012), że aż 35% różnicy w wynikach między zespołami o wysokiej i niskiej efektywności można przypisać wyłącznie liczbie i jakości interakcji twarzą w twarz poza oficjalnymi spotkaniami.
Dlatego w konstrukcji programu dla grupy nie można zapomnieć o wartości jaką niesie wspólny odpoczynek i relaks, chwila bez pośpiechu, „zwykła” rozmowa przy kawie i wspólna zabawa. To szansa na wzajemne poznanie, wymianę doświadczeń, opowieści o tym co działo się podczas aktywności. To chwile kiedy powstaje bliskość, nawiązują się relacje, rodzą się najlepsze pomysły i klarują się procesy, które wcześniej kulały w komunikacji opartej jedynie na online.
Wzmocnienie więzi międzyludzkich przekłada się bezpośrednio na jakość pracy. Neuroekonomista Paul Zak wykazał, że w organizacjach o wysokim poziomie zaufania, gdzie więzi są silne, mózgi pracowników produkują więcej oksytocyny. Badania Instytutu Gallupa Gallupa, który od dawna bada korelację między relacjami pracowników, a wynikami biznesowymi wykazały, że osoby posiadające bliskie więzi w pracy są siedem razy bardziej skłonne do pełnego zaangażowania w swoje obowiązki, a zespoły o silnych więziach są bardziej uważne i dbają o wspólne bezpieczeństwo. Firmy z wysokim wskaźnikiem relacji międzyludzkich odnotowują realnie wyższą rentowność (Gallup Q12 Meta-Analysis Report).
Tak więc gdy cyfrowy nomad czuje się częścią „plemienia”, jego zaangażowanie w projekty wzrośnie, wzrośnie także wydajność i satysfakcja z pracy. A istotnym powodem takiej poprawy będzie nowa jakość relacji z liderem i kolegami, przestanie być transakcyjna (zadanie–wykonanie), a stanie się partnerska.

Organizatorzy incentive travel i zleceniodawcy wyjazdów powinni więc patrzeć na planowane realizacje jak na cenne narzędzie HR-owe oddziaływujące wielokierunkowo. Oczywiście ciekawa destynacja nadaj jest istotna, ale program i planowanie mają duże znaczenie. Liczą się więc miejsca nietuzinkowe, alebo takie, które zyskują przy kolejnej wizycie. Atrakcje, które trudno zorganizować lub wiąż w nich udział samodzielnie. Miejsce i musi być właściwie wybrane, a program starannie przemyślany i przygotowany. Bo skuteczny i dobrze zaplanowany incentive to moment transformacji grupy indywidualistów w zgrany, rozumiejący się zespół.
Podsumowując, cyfrowi nomadzi jadą na wyjazd incentive nie tylko po to, by poznać nowe miejsca na mapie, ale by poznać ludzi, z którymi budują firmę. Nowe miejsce jest ciekawym dodatkiem, ale prawdziwym celem jest poprawa jakości wspólnego działania i spotkanie z drugim człowiekiem. Dla organizatorów to jasny sygnał: przyszłość branży należy do tych, którzy potrafią zaprojektować wyjazd tak, by po powrocie do swoich domowych biur w różnych częściach świata, uczestnicy czuli, że grają do jednej bramki. To jest realną wartością, za którą warto zapłacić, która przyniesie realne korzyści właściwie już w trakcie trwania wyjazdu.
Coraz częściej jako organizatorzy będziemy widzieli zmianę w zapytaniach ofertowych. Firmy już teraz coraz rzadziej pytają: „Co tam zobaczymy?”, a coraz częściej: „Co tam razem zrobimy?”. Cele biznesowe wyjazdu poszerzyły się z prostej gratyfikacji w stronę głębokiej integracji, która ma realnie poprawić komunikację wewnątrz firmy, jakość pracy i zmniejszyć rotację pracowników.
Marcin Łukaszewicz
Sales & Marketing Director w ACTIVEZONE
Podróżnik i wielbiciel wszelkiego rodzaju sportów wodnych, zimowych i aktywności w ogóle. W młodości zawodnik windsurfingu startujący w międzynarodowych zawodach, a następnie trener. Podróżowanie w oryginalne i najpiękniejsze miejsca na świecie, nowe doznania, odkrywanie innych kultur i tradycji to jego prawdziwa pasja. Był w najdalszych zakątkach ziemi i na 7 kontynentach! Swoją pasję z sukcesem przekłada na pracę dlatego oferowane przez nas programy incentive są oryginalne i niezwykłe, a proponowane miejsca wizytuje osobiście. Ulubione kierunki Marcina to Szwajcaria, Indie, Kostaryka, Ekwador i Azja południowo-wschodnia. Chętnie wyjeżdża do Lizbony. Jest współzałożycielem Activezone, wyjazdy incentive z powodzeniem organizuje od 2003 roku.
Więcej materiałów o podobnej tematyce TUTAJ.