Event MIX Mural dla gastronomii. Wsparcie artystów z Good Looking Studio

Mural dla gastronomii. Wsparcie artystów z Good Looking Studio

127
0

Branża gastronomiczna mocno ucierpiała wskutek wprowadzonych obostrzeń i zakazów. Wiele lokali ogłosiło upadłość, inne walczą o przetrwanie. Bazowanie na samej sprzedaży na wynos i dostawach rzadko rekompensuje straty, a dla niektórych lokali jest całkowicie niemożliwe. Good Looking Studio, wyrażając swoje wsparcie dla branży, namalowało w Warszawie mural o tematyce gastronomicznej.

Stworzyliśmy mural, który ma przypominać stronę ogłoszeniową w gazecie. Zamieszczone na nim anonse promują lokalną gastronomię. Wiele z tych miejsc to lokale naszych przyjaciół, czy też po prostu takie, które lubimy odwiedzać. Ten mural ma jednak wymiar symboliczny, ma zwrócić uwagę na ciężką sytuację rynku restauracyjnego. Zrobiliśmy to pro bono, a naszym celem jest zachęcenie Polaków do wspierania gastronomii w swojej okolicy. Zróbmy to po to, żeby po odmrożeniu gospodarki móc wrócić do naszych ulubionych miejsc – tłumaczy Karol Klepacki z Good Looking Studio

Niespodziewane wyzwanie

Niebawem minie rok od początku pandemii w Polsce. W pierwszych tygodniach większość społeczeństwa uznała lockdown za uzasadniony, ale chwilowy. Liczono na szybki powrót do dotychczas znanej codzienności. Niestety, rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. Pandemia rozciąga się w czasie, jej skutki odczuwamy wszyscy, ale jedną z branż, w którą uderzyła najmocniej, jest gastronomia.

Z koniecznością szybkiej adaptacji do nowej rzeczywistości zmierzyła się większość lokali gastronomicznych.

– Atmosfera, która powstaje, gdy restauracja tętni życiem, jest bezcenna. Covid sprawił, że znikło to, co kochamy. Nie załamaliśmy jednak rąk. Stworzyliśmy sklep internetowy oraz dostosowaliśmy nasze dania, by stały się wygodne do samodzielnego przygotowania w domu. Nadal jednak odczuwamy dojmujący brak bezpośrednich kontaktów z gośćmi – mówi Olga Kręglicka z Grupy Kręgliccy.

– Ocho na mapie Warszawy istnieje od maja 2019 roku. Marzyliśmy o gwarnym miejscu, pełnym ludzi. W kilka dni musieliśmy kompletnie zmienić podejście i nastawić się na ofertę wyłącznie na wynos. Rytuał jedzenia, spotkania, dzielenia się tym, co mamy najlepsze, stracił całą magię- mówi Iga Sekuła z Ocho.

Nie wszyscy mają jednak przywilej ratowania się zamówieniami na wynos.

– W odróżnieniu od wielu krajów, gdzie kultura cocktail barów jest dobrze rozwinięta, w Polsce nie można prowadzić sprzedaży alkoholu w opcji delivery czy odbiorów własnych. Reguluje to ustawa o trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, pisana jeszcze w latach 80. W Londynie, Paryżu czy Amsterdamie jest to bardzo popularne rozwiązanie, natomiast u nas niemożliwe– komentuje Tomek Małek, bar manager z The Roots Coctail Bar.

Wartości, tradycje i solidarność siłą gastronomii

Nadzieją na przetrwanie miała być pomoc Państwa. Jednak, jak deklarują właściciele restauracji, nie otrzymali oni wsparcia lub było one znikome, niepozwalające na pokrycie kosztów. Zamiast pomocy pojawiły się nowe obostrzenia i zakazy, które stale są przedłużane. Branża gastronomiczna w znacznej mierze jest zdana na siebie, a frustracja właścicieli rośnie. Tych, którzy stanęli pod ścianą, doprowadziła w ostatnim czasie do otwarcia lokali pomimo zakazów. Pozostali starają się przetrwać ponowne zamknięcie.

– Jesteśmy w parku Morskie Oko od 60 lat. Czujemy odpowiedzialność za tak kultowe miejsce na mapie Warszawy. Staramy się utrzymać zespół, który jest duszą tego miejsca. Nadal są z nami trzy wspaniałe Panie, które od ponad czterdziestu lat tworzą Mozaikę. Mamy tylko nadzieję, że powrót do możliwości goszczenia Warszawiaków nastąpi szybciej niż zamknięcie restauracji na zawsze – z obawami, ale i nadzieją mówi Krzysztof Olejnik z Cafe Mozaika.

Siła lokalnej społeczności dała o sobie znać na Ochocie.

– Dzięki ogromnemu wsparciu naszych pracowników, sąsiadów, przyjaciół Ocho i Teatru Ochoty udało nam się przetrwać do zakończenia pierwszego lockdownu. Latem chwyciliśmy wiatr w żagle. Udało nam się wrócić z pełnym zespołem i super energią. Wtem musieliśmy się zamknąć ponownie. Każdego dnia walczymy o naszą przyszłość i mamy nadzieję, że otworzymy się na dobre, z tym samym zespołem, z którym rozpoczęliśmy ten trudny okres- mówi Marcin Sekuła z Ocho.

Z optymizmem w przyszłość

Największą niewiadomą jest przyszłość gastronomii opartej na relacjach. Bo jesteśmy pewni, że gastronomia przetrwa, ale jej model może się zmienić. Otworzyliśmy nasze restauracje, bo kręciła nas gościnność, zajmowanie się ludźmi, energia, która powstaje przy stole. Jedzenie to tylko medium, by się komunikować, rozmawiać, wymieniać emocjami. Wierzymy, że gdy tylko będzie taka możliwość, spotkamy się w swoich ulubionych restauracjach, barach i kawiarniach – dodaje Olga Kręglicka.

Powiew optymizmu jest też wyczuwalny w słowach osób odpowiedzialnych za Ocho.

– Nie możemy już doczekać się wiosny i lata, kiedy Ocho znowu wypełni się ludźmi, ich uśmiechami, emocjami i rozmowami. Chcemy znowu poczuć to, czego teraz tak nam brakuje.

Nadzieja na lepsze

Tęsknota za spotkaniami w gronie najbliższych dotyka wszystkich. Licząc na powrót do rzeczywistości, jaką znaliśmy jeszcze rok temu, należy pamiętać o wsparciu gastronomii. Solidarność pozwoli jej przetrwać, a gościom da szansę na powrót do ulubionych lokali i ich atmosfery, jaką kojarzą z życiem towarzyskim sprzed pandemii.

Mural wspierający warszawskie lokale gastronomiczne znajduje się na ul. Jaworzyńskiej 7/9, przy stacji metro Politechnika w Warszawie.

Inicjatywa jest realizowana pro bono przez Good Looking Studio.

Do wzięcia udziału zaproszonych zostało dwunastu przedstawicieli warszawskiej gastronomii: Cafe Mozaika, Casa di Tuzza, Gringo Bar, Kręgliccy, Ocho, Ósma Kolonia, Relaks kawiarnia, Soul Food, The Cool Cat, The Roots Coctail Bar, Warmut, Wege Mikser.

 

AS