Aktualności Felieton: Działamy, aby dalej pomagać | Robert Załupski

Felieton: Działamy, aby dalej pomagać | Robert Załupski

0

„Jeśli ciśnienie w kabinie samolotu gwałtownie spadnie, maski tlenowe wypadną automatycznie. Pasażerowie podróżujący zakładają maskę najpierw sobie, a następnie dziecku lub najbliższej potrzebującej osobie”. Chyba każdy z nas choć raz słyszał ten komunikat. Dziś to przesłanie powinno zamknąć usta wszelkim oszołomom krytykującym „normalne prowadzenie biznesu”. Specjalnie piszę w cudzysłowie, bo wszyscy wiemy, że daleko nam dziś do normalności.

Od pierwszego dnia rosyjskiej agresji na Ukrainę z wielkim sercem obserwuję zaangażowanie Polaków we wszelkiego rodzaju pomoc. Dziś obserwując m.in. kryzys na Dworcu Centralnym jestem przekonany, że czas na zdecydowane rozwiązania systemowe. Nie jestem specjalistą od zarządzania kryzysowego, choć na pewno moje doświadczenie jako organizatora wydarzeń na kilka tysięcy ludzi, mogłoby być tutaj przydatne.

Cała branża eventowa mogłaby służyć swoim wieloletnim know-how w zakresie koordynacji takiej pomocy. Nie chcę demonizować, ale nie sądzę abyśmy w gronie urzędników czy nawet wojskowych, znaleźli ludzi z lepszym doświadczeniem. Być może się mylę i prowadzone były ćwiczenia w tym zakresie, ale nadal utrzymam, że koordynację tych działań można powierzyć praktykom, a już na pewno warto z nimi ściśle współpracować.

Niestety czuję się, jakbym miał déjà vu, kiedy dwa lata temu wraz z początkiem pandemii Polacy zrobili pospolite ruszenie. Zorganizowaliśmy maski, rękawiczki, środki dezynfekujące. Niektóre, późniejsze rozwiązania systemowe okazały się niestety porażką. O zakupie respiratorów, maseczkach kolegi ministra i projekcie „Polskie Szwalnie”  wolelibyśmy zapomnieć. Dziś, bogatsi w te doświadczenia, mam nadzieję, że takich błędów unikniemy, a przepychanki starosty i burmistrza Siemiatycz okażą się jednorazowym incydentem (odsyłam do Internetu, bo nie chce mi się o tym szczegółowo pisać).

Branża gadżetowa przekazała już na pomoc setki tysięcy produktów: powerbanków, odzieży, toreb, plecaków. Wszystko to schodzi w każdym miejscu na pniu. W wielu miejscach jest to jednak pomoc doraźna. Teraz czas na jej koordynację. Zestawy z podstawowymi produktami powinny trafić do ludzi rejestrujących się w dużych ośrodkach stworzonych np. na warszawskim Torwarze czy też Międzynarodowych Targach Poznańskich, ale i w punktach przesiadkowych np. dworcach. Te działania jednak powinny być koordynowane odgórnie. Nie wymagajmy, aby firmy oddawały swoje stany magazynowe za darmo. Podobnie sprawa się ma z firmami cateringowymi i restauracjami. Każdy z tych biznesów ma swoje koszty i dalsza pomoc musi być rekompensowana chociażby w tym zakresie.

Warto pamiętać, że w wymienionych branżach zatrudnienie znalazło dziesiątki tysięcy obywateli Ukrainy. Kolejne wakaty na nich czekają (np. w branży usług hotelowych), jednak aby je zaoferować wszyscy musimy normalnie działać.

Pomagajmy tak, jak potrafimy. Nie muszę kręcić „lajfów” do social mediów – choć wiem, że niektórych to nakręca do dalszego działania. Nie zamierzam hejtować tych, którzy nie zmienili swojego profilowego zdjęcia na to z flagą Ukrainy. Nie obsmaruję hotelu reklamującego wielkanocną ofertę, restauracji z nowym menu, firmy promującej nowy produkt czy osób, które akurat w tym momencie znajdują się na urlopie w egzotycznym kraju.

Nie jestem bowiem do końca pewien, czy wspomniany hotel nie przyjął uchodźców, restauracja codziennie nie dowozi obiadów i gorących napojów, a odpoczywająca na plaży osoba nie przekazała jakiś darów. Polecam przy okazji poczytać o Władysławie Grochowskim, właścicielu Grupy Arche, który do swoich obiektyw przyjął już 5 tys. uchodźców. Dla mnie jest takim samym bohaterem, jak Pani Dorota, która przyjęła do swojego domu babcię z wnuczkiem.

Nie zapominajmy jednak, że aby pomagać, musimy dalej funkcjonować. Nasze biznesy powinny działać, a nawet się rozwijać. Pomagać musimy na miarę swoich możliwości.

Musimy być też przygotowani na odpowiedzialne, długofalowe i zorganizowane niesienie tej pomocy. Pozbawione hejtu. Złośliwości. Odporne na cyberataki ze strony rosyjskich hakerów służące dezinformacji. Dziś stajemy bowiem w obliczu wojny komunikacyjnej, którą musimy wygrać jako odpowiedzialne społeczeństwo. Działajmy dalej, bo wtedy nasza pomoc na pewno będzie skuteczniejsza. Pamiętajmy, że nawet z ustaniem wojny, będzie nadal potrzebna.