
–
Trzy dekady działalności to imponujący wynik. Gdy spojrzy Pan na historię PolKosu, jaki moment uważa Pan za najbardziej przełomowy dla rozwoju firmy?
W ciągu trzydziestu lat było wiele ważnych momentów, ale dziś uważam, że największym przełomem było przejście od sprzedaży urządzeń do roli partnera technologicznego naszych klientów.
Kiedy rozpoczynaliśmy działalność, sprzedawaliśmy przede wszystkim rozwiązania dla branży reklamowej. Klient przychodził po konkretną maszynę, a naszym zadaniem było ją dostarczyć i uruchomić. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Coraz częściej klient nie pyta o urządzenie. Przychodzi z pomysłem, materiałem lub problemem technologicznym i oczekuje gotowego rozwiązania. Właśnie dlatego przez ostatnie lata PolKos stał się miejscem, które bardziej przypomina laboratorium technologiczne niż klasyczną firmę handlową.
Wasza branża zmieniała się niezwykle dynamicznie. Jak wyglądały początki działalności i czym najbardziej różnią się od dzisiejszej rzeczywistości?
Kiedy zakładaliśmy firmę, największym problemem było to, żeby wydruk na banerze nie wyblakł zbyt szybko. Brzmi zabawnie, ale tak wyglądały realia rynku. Dziś rozmawiamy o automatyzacji, robotyzacji, personalizacji produkcji, sztucznej inteligencji czy integracji różnych technologii w jednym procesie produkcyjnym.
Przez te trzy dekady zmieniło się niemal wszystko – urządzenia, oprogramowanie, oczekiwania klientów i tempo prowadzenia biznesu. Nie zmieniło się tylko jedno: potrzeba rozwiązywania problemów klientów.

A jak na przestrzeni tych lat zmienił się sam polski przedsiębiorca? Czy łatwo było przekonać rynek do przejścia z prostych maszyn na tak zaawansowane technologie?
Polski przedsiębiorca przeszedł w ostatnich kilkunastu latach ogromną przemianę. Jeszcze dwie dekady temu podstawowym kryterium zakupu była przede wszystkim cena urządzenia. Wielu klientów poszukiwało rozwiązań możliwie najtańszych, traktując park maszynowy jako koszt konieczny do prowadzenia działalności. Dziś obserwujemy zupełnie inne podejście. Coraz większe znaczenie mają wydajność, niezawodność, automatyzacja procesów, oszczędność czasu pracy operatora, dostęp do szybkiego serwisu oraz możliwość realizacji bardziej wymagających projektów.
Na początku przekonywanie rynku do inwestowania w nowoczesne technologie nie było łatwe. Wiele firm obawiało się wyższych kosztów zakupu, bardziej zaawansowanej obsługi czy potencjalnych problemów związanych z wdrożeniem nowych rozwiązań. Klienci często pytali nie o to, ile mogą zyskać, ale ile będą musieli wydać. Dzisiaj rozmowy wyglądają zupełnie inaczej. Przedsiębiorcy coraz częściej analizują całkowity koszt posiadania urządzenia, zwracają uwagę na efektywność produkcji, zużycie materiałów, czas realizacji zleceń i możliwość wejścia na nowe rynki.
Zmienił się również sposób podejmowania decyzji inwestycyjnych. Właściciele firm są bardziej świadomi technologicznie, śledzą trendy, uczestniczą w targach branżowych, porównują rozwiązania i poszukują partnerów, którzy nie tylko sprzedadzą maszynę, ale przede wszystkim pomogą dobrać odpowiednią technologię do konkretnego zastosowania. Coraz częściej spotykamy klientów, którzy przychodzą do nas z konkretnym problemem produkcyjnym i oczekują kompleksowego rozwiązania, a nie jedynie katalogu urządzeń.
To pokazuje, że polski przedsiębiorca dojrzał. Dziś inwestycja w nowoczesny park maszynowy jest postrzegana jako element budowania przewagi konkurencyjnej, zwiększania marży oraz zabezpieczenia rozwoju firmy na kolejne lata. To bardzo pozytywna zmiana, którą obserwujemy praktycznie każdego dnia i która daje duże nadzieje na dalszy rozwój całej branży.

Powiedział Pan, że klienci przychodzą dziś do Was z problemem technologicznym, a Wy szukacie dla nich rozwiązań w swoim laboratorium. Jaki był najbardziej nietypowy lub skomplikowany problem, z którym zgłosił się do Was klient i który udało Wam się wspólnie rozwiązać?
Jednym z najbardziej nietypowych przypadków, z jakimi mieliśmy do czynienia, był ploter Roland VG3-640. Urządzenie zaczęło zgłaszać szereg błędów dotyczących różnych, pozornie niezwiązanych ze sobą systemów. Pojawiały się komunikaty sugerujące problemy z elektroniką, sterowaniem czy elementami mechanicznymi. Co istotne, objawy nie były stałe – jednego dnia ploter pracował poprawnie, a kolejnego generował zupełnie inne błędy.
Sprawa okazała się wyjątkowo wymagająca diagnostycznie. Wykonaliśmy wiele wizyt serwisowych, przeprowadziliśmy szczegółowe testy oraz sukcesywnie wymienialiśmy podzespoły, które mogły odpowiadać za niestabilną pracę urządzenia. Każda kolejna hipoteza wydawała się uzasadniona, jednak problem po pewnym czasie wracał.
Dopiero analiza czynników zewnętrznych pozwoliła znaleźć rzeczywistą przyczynę. Zwróciliśmy uwagę na jakość zasilania oraz stan instalacji elektrycznej w budynku klienta. Okazało się, że źródłem wszystkich problemów nie był sam ploter, lecz niestabilna instalacja elektryczna, powodująca zakłócenia pracy elektroniki i trudne do powiązania ze sobą błędy.
Po wykonaniu niezbędnych prac elektrycznych urządzenie wróciło do stabilnej, bezawaryjnej pracy. Ten przypadek pokazał nam, że skuteczna diagnostyka wymaga spojrzenia nie tylko na samą maszynę, ale również na całe środowisko, w którym pracuje. Czasami najbardziej złożone problemy mają zaskakująco proste źródło.
W ostatnich latach rozszerzyliście ofertę o urządzenia laserowe, znakowanie przemysłowe i nowe technologie produkcyjne. Jakie potrzeby klientów obserwujecie dziś na rynku?
Największym trendem jest personalizacja i automatyzacja. Klienci chcą produkować szybciej, krótszymi seriami i przy większej elastyczności. Dlatego do naszej oferty dołączyły lasery CO2, znakowarki światłowodowe, druk UV, technologie DTF i UV DTF, frezarki CNC, systemy znakowania przemysłowego oraz wiele innych rozwiązań.
Coraz częściej wykonujemy testy materiałów, porównujemy technologie i pomagamy klientom wybrać najlepszą drogę do osiągnięcia zamierzonego efektu. To właśnie dlatego mówimy, że staliśmy się laboratorium technologicznym dla naszych klientów.

Jakie znaczenie dla rozwoju PolKosu miały partnerstwa z uznanymi producentami i markami technologicznymi?
Ogromne. Od wielu lat współpracujemy z czołowymi producentami technologii dla branży reklamowej i przemysłowej. Szczególne miejsce zajmuje współpraca z Rolandem, której początki sięgają 1996 roku.
Partnerstwa z uznanymi producentami pozwoliły nam nie tylko oferować nowoczesne urządzenia, ale przede wszystkim zdobywać wiedzę i doświadczenie. Dzięki temu mogliśmy rozwijać kompetencje naszego zespołu i proponować klientom rozwiązania sprawdzone w praktyce.
Co jest większym powodem do dumy po 30 latach działalności: liczba zainstalowanych urządzeń czy liczba klientów, którzy wracają po kolejne rozwiązania?
Zdecydowanie klienci, którzy wracają. Tysiące urządzeń pracujących w całej Polsce dają satysfakcję, ale największą wartością są wieloletnie relacje. Wielu klientów kupowało u nas pierwsze urządzenia dwadzieścia lub nawet trzydzieści lat temu i nadal współpracujemy. To najlepszy dowód, że biznes można budować nie tylko na cenie, ale również na zaufaniu.
Nadal będziemy szukać nowych technologii, testować rozwiązania i pomagać klientom rozwijać ich biznesy. Bo historia PolKosu nigdy nie była historią maszyn. To historia ludzi, pasji, relacji i ciągłego uczenia się.
Rozmawiała Małgorzata Malinowska-Krawczyk
Mariusz Kosior
Właściciel firmy PolKos Plotery, specjalizującej się w dostarczaniu profesjonalnych rozwiązań dla branży druku wielkoformatowego, reklamy i produkcji. Od blisko 30 lat rozwija przedsiębiorstwo, stawiając na sprawdzone technologie, wysoką jakość obsługi oraz długofalowe relacje z klientami. Wspiera firmy we wdrażaniu nowoczesnych systemów druku i automatyzacji procesów, konsekwentnie rozwijając markę PolKos jako zaufanego partnera biznesowego na polskim rynku.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine. Do wglądu online TUTAJ.