Event MIX Bo kocham to co robię! | Tomasz Kammel

Bo kocham to co robię! | Tomasz Kammel

23
0
Bo kocham to co robię!

Z Tomaszem Kammelem rozmawiamy o 20-letnim stażu pracy i najważniejszych jej momentach, a także o tym jak być dobrym mówcą i twórcą ważnej społecznie akcji marketingowej.

Na Pana stronie można przeczytać: „OPTYMISTA, SHOWMAN, HUMANISTA, MÓWCA, TRENER, INSPIRATOR”. Które z tych określeń najbardziej oddaje Pana osobowość? 
Myślę, że zdecydowanie humanista. Bardzo lubię ludzi, po prostu i po całości. Zawsze tak było. Jako optymista, szczególnie ostatnimi czasy zdarza mi się ponosić małe porażki, ale szybko się dźwigam. Natomiast pozostałe określenia definiują się przez pracę i są wypadkową, miksem optymisty z humanistą.

Patrząc na Pana, trudno w to uwierzyć, ale od 20 lat pojawia się Pan na małym ekranie oraz na wielkich estradach. Jakie były najważniejsze momenty w karierze zawodowej?
To zaskakujące, ale mimo upływu lat, w pamięci mam ciągle mój dyżur prezenterski w telewizyjnej Jedynce w dniu ataku na WTC 11 września 2001 r. Ważna była też wizyta w nowojorskim studio Late Show Davida Lettermana, a także ponad roczny kontrakt z Bielańskim Teatrem Operetkowym, gdzie prowadziłem koncerty dla 5- i 6-letnich melomanów – co było nieprawdopodobną szkołą profesjonalizmu scenicznego. Dzieci to najbardziej zerojedynkowi widzowie. Albo kochają, albo bez skrępowania pokazują, że im się nudzi. Proszę sobie wyobrazić, że trzeba utrzymać uwagę dwustu sześciolatków przez prawie godzinę. Oprócz doskonałego doświadczenia, dzięki tym dzieciakom mam skrzynię pełną anegdot – bo tego, co tam się wyprawiało nie wymyśliłby nawet najlepszy scenarzysta, (śmiech).

Jest Pan wszechstronny. Wachlarz imprez, wydarzeń i programów z Pana udziałem jest imponujący, od Rewii Sylwestrowej po relację z Rajdu Paryż-Dakar. W jakiej konwencji czuje się Pan najlepiej?
Lubię duże galowe koncerty. Lubię mówić do wielu ludzi. Jest w tym coś nieopisanie fascynującego. Energia publiczności jest niewiarygodna i każdy, kto choć raz stanął na scenie, wie o czym mówię. Pamiętam, że najsilniej poczułem to, kiedy miałem szczęście (do dziś nie wiem, jak to się udało) zapowiadać Tinę Turner na jej koncercie w Sopocie w 2000 roku, wyszedłem na scenę i dosłownie fizycznie poczułem energię tych 120 000 ludzi. To coś, czego się nie zapomina nigdy.

Podczas wystąpienia na konferencji Event Biznes powiedział Pan, że dobry mówca musi mieć tzw. AWE. Możemy prosić o rozwinięcie tego skrótu?
A – jak autorytet, czyli wiedza na bazie której mówca jawi się jako fachowiec. W – jak wdzięk, dzięki któremu mówca pokazuje, że zależy mu na słuchaczach i unika niebezpieczeństwa bycia pyszałkiem. Oraz E – jak energia, bez której nawet najciekawsze wystąpienie jest po prostu nudne.

Jest Pan twórcą kampanii medialnej: „Zwolnij. Szkoda życia”. Skąd pomysł na tego typu działania społeczne?
Ze względu na charakter pracy jestem człowiekiem w drodze. Wiele lat temu, gdy narodził się ten koncept, kultura jazdy w Polsce wpędzała mnie w rozpacz. Na drogach ginęły tysiące ludzi. Złe drogi i zbyt duża prędkość zbierały koszmarne żniwo. Kampania „Zwolnij. Szkoda życia” była podyktowana potrzebą wpływu na ówczesną sytuację na polskich drogach. Chciałem koniecznie coś zrobić i wyszła kampania. Dzięki autostradom, radarom i otwarciu granic na pewno jest lepiej, ale nadal nerwowe trąbienie, udawanie, że się nie widzi kogoś na pasie obok, który chce się włączyć do ruchu czy mruganie światłami, żebyś mi „koleś” zjechał, bo ja tu się śpieszę  – to lekcja, którą ciągle jeszcze odrabiamy.

Każdy z nas chciałby być dobrym mówcą i dobrze się prezentować, Panu nawet udało się na ten temat napisać książkę. Czy jest na to prosta recepta?
Uważam, że najważniejsze są dwie sprawy. Autentyczność z jednoczesnym graniem na swoje mocne strony, które najpierw trzeba rozpoznać i świadomość, że publiczność nie jest krwiożerczą wielogłową bestią. Że widzowie wcale nie chcą oceniać, ani zniszczyć mówcy.

Prowadzenie programów na żywo to ryzykowna sprawa, wszystko może się zdarzyć. Co wtedy robić, jak wybrnąć z opresji?
Przede wszystkim spokojnie. Większość mocno komentowanych wpadek zostaje zauważona ponieważ mówca całym ciałem, mimiką i głosem pokazuje, że bardzo się przejmuje, a powinien machnąć ręką i pójść dalej, ewentualnie spokojnie skorygować lapsus. W Internecie znajdziemy wiele przykładów. Te, które stają się viralami mają w sobie dużą dawkę emocji, a wzorcem z Sevres powinna być Jolanta Pieńkowska i jej słynna mucha na nosie podczas prowadzenia „Wiadomości.” Jak będziecie opanowani przynajmniej w połowie jak Jolanta, wtedy – sukces gwarantowany (śmiech).

Czy zdarzają się propozycje prowadzenia wydarzeń, które Pan odrzuca?
Tak. Promocja damskich pisuarów (śmiech), imprezy na których manipuluje się ludźmi, by namówić do udziału w niejasnych przedsięwzięciach oraz szeroko pojęta polityka. W takich wydarzeniach nie biorę udziału. Każda impreza jest dla mnie ważna i prowadząc ją jestem na 110%, a do tego dochodzi ta energia widowni, którą uwielbiam i dzięki temu nie odbębniam imprez. Staram się lubić to co robię i robić to co lubię. Podobno nie można o mnie powiedzieć, że „wszedł, zrobił, pojechał”. Myślę, że mam prawo powiedzieć, że jestem szczęściarzem, bo od tylu lat robię to co kocham.
Pojawia się Pan w komercyjnych kampaniach reklamowych. Jaki jest Pana stosunek do branży marketingowej? Jak Pan ocenia ten rynek?
Jak każdy, daję się czasem nabrać na ładne reklamy. Mój ostatni popisowy numer to zakup automatu do domowej produkcji lodów reklamowany na Instagramie (śmiech). A tak zupełnie serio. Dzięki szkoleniom i konsultacjom z wystąpień publicznych które robię, mam dużo szersze spojrzenie na kampanie prezentowane w telewizji. Pracując z twórcami, mam wiedzę o historii marek, o filozofii produktów czy założeniach kampanii. Właściciele marek, których jestem twarzą, podobnie do mnie rozumieją jakość i dbałość o szczegóły. Kampanie nie są robione na „czuja”. Mój udział w nich jest wynikiem szczegółowych badań. Wierzę w marketing, lubię
tę branżę i liczę z jej strony na długotrwałą przyjaźń, (śmiech).

Rozmawiał Andrzej Kuczera

Tomasz Kammel – Dziennikarz, producent, scenarzysta i trener. Autor i współtwórca cyklicznych audycji dla TVP: The Voice of Poland, Dzieciaki Górą, Pytanie na Śniadanie, Hity na Czasie, Sekrety rodzinne, Show Express, Teleexpress, Miasto Marzeń, Randka w ciemno, Wykrywacz Kłamstw, Sobota w Europie, Kammel tropi najlepsze reklamy świata, Filmidło, Tylko Ty. Specjalista w prowadzeniu festiwali, widowisk i koncertów dla szerokiej publiczności. Gospodarz festiwalu Polsat TopTrendy 2010, dla TVP 1 poprowadził Sopot Festival, Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu, Festiwal Jedynki, Rewia Sylwestrowa, Tour de Maryla, koncert światowej trasy Tiny Turner.
www.personalreactor.pl

Wywiad ukazał się w OOH event! Pobierz wersję online: TUTAJ.