O historii powstania marki Inglot, marketingu, współpracy z Jennifer Lopez i obecności na największych eventach modowych rozmawiamy z Public Relations and Social Media Specialist Anną Szpik.
Historia marki jest bardzo ciekawa, właściciel pasjonował się chemią, już w szkole wiedział, że stworzy wielkie rzeczy. Jak to się stało, że firma z Przemyśla wyrosła na Światowego potentata kosmetycznego? Bo przecież zaczęło się od lakieru do paznokci.
Myślę, że zadecydowało nie tylko nowatorskie podejście do biznesu, ale przede wszystkim do produktów. Freedom System to rozwiązanie, pozwalające na dowolność w zestawianiu ulubionych kosmetyków do makijażu, zamkniętych w wygodnych i poręcznych opakowaniach, które są przyjazne środowisku. Linia lakierów O2M zrewolucjonizowała świat przemysłu kosmetycznego. Dzięki zastosowaniu polimeru, ta „oddychająca” formuła umożliwia przenikanie wody i powietrza do płytki paznokcia, pozwalając utrzymać go w jak najlepszej formie. Również model biznesu oparty na franczyzie przyniósł firmie możliwość rozwoju. Opiera się on na wzajemnym zaufaniu, a nawet przyjaźni. Za e-mailami zawsze stoją ludzie. Dobra jakość produktów, rodzinne wartości i tradycje, a także niekonwencjonalne podejście do biznesu zaowocowały stworzeniem marki, która w tym roku obchodzi 35-lecie.
Sklep firmy INGLOT przy TImes Square w Nowym Jorku.
Wojciech Inglot swój pierwszy w USA sklep otworzył w tzw. „sercu świata”, na Times Square w Nowym Jorku, skąd taka decyzja, przecież koszty wynajęcia tam powierzchni były i są bardzo wysokie.
Jesteśmy obecni w niemal 90 krajach, w 780 salonach prowadzonych w najbardziej prestiżowych lokalizacjach. Od Queen Victoria Building w Sydney przez Oxford Street w Londynie, Piazza del Duomo w Mediolanie, Via del Corso w Rzymie, nowojorski Times Square aż po Grand Canal Shoppes w Las Vegas. Oczywiście bardzo nas to cieszy, ale cytując Pana Prezesa Zbigniewa Inglota, w takich prestiżowych lokacjach swój salon może otworzyć każdy kto ma pieniądze. Najbardziej dumni jesteśmy jednak z egzotycznych i trudno dostępnych miejsc jak np. Martynika, Saint Martin, Wybrzeże Kości Słoniowej, Nepal, Nowa Kalendonia, Trynidad i Tobago.
Strategia marki. Wydać jak najmniej na reklamę.
Świadomie nie uczestniczymy w wyścigu cenowym i agresywnym marketingu. Nie stawiamy na obniżki, nie chcemy aby odbywało się to kosztem jakości produktów, która jest dla nas i dla Klientów najważniejsza.
Stawiamy na najwyższą jakość składników i na autonomię w prowadzeniu biznesu, 95% naszych kosmetyków i akcesoriów wytwarzanych jest w zakładach produkcyjnych w siedzibie marki, w Przemyślu. Stąd zaopatrujemy salony w produkty na całym świecie. Chętnie angażujemy się w projekty, które w ciekawy sposób mogą zaprezentować naszą markę i produkty oraz niestandardowe formy reklamy. Istotne są dla nas działania w zakresie szeroko pojętego marketingu internetowego .
W takim razie jakimi materiałami wsparcia sprzedaży posługuje się marka?
Atrakcyjnym narzędziem komunikacji jest billboard na Times Square w Nowym Jorku. Miliony turystów ze wszystkich zakątków świata, ogląda nasz content na billboardzie. Widzą z kim i w jaki sposób współpracujemy (podczas nowojorskiego FW i współpracy z Michaelem Costello była prowadzona relacja „na żywo” z backstagu). Dowiadują się o wprowadzanych na rynek nowościach. Budujemy świadomość marki współpracując z licznymi broadwayowskimi musicalami jak Mamma Mia, PIPPIN, Król Lew czy Chicago, przy okazji czego powstają kolekcje limitowane oraz produkty sygnowane logo musicalu. Prężnie działamy w social media. Jako marka dla profesjonalistów uczestniczymy we wszystkich najważniejszych wydarzeniach w branży kosmetycznej od wschodniego wybrzeża Australii, przez wiele krajów, aż po zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych oraz współpracujemy ze światowej sławy makeup artists jak James Vincent, Jon Hennessey czy manikiurzystami jak Naomi Yasuda. W tym roku rozpoczęliśmy także współpracę z Jennifer Lopez.
Backstage eventu One World Players’ Party.
Jak wygląda ta współpraca i jak do niej doszło?
Jennifer Lopez idealnie wpasowuje się w zasady jakimi się kierujemy, świadomie kreujemy nasz wizerunek w komunikacji opartej na wartościach. Podobnie JLO. Historia rozpoczęła się prozaicznie. Spora ilość współpracowników Jennifer Lopez to członkowie jej rodziny. Jedna z kuzynek, jej wizażystka, zakochała się w naszych produktach i poleciła je JLO. Jennifer od razu zainteresowała się naszymi produktami, a jej managerowie skontaktowali się z naszą firmą. Rozmowy trwały prawie 2 lata. Jennifer to wymagająca ambasadorka, która miała realny wpływ na finalny kształt kolekcji: kolorystkę, wybór produktów, kampanię marketingową, wygląd opakowań, a także nazwy flagowych produktów, jak „Boogie Down Bronze” czy „Livin’ The Highlight”, inspirowanych jej twórczością.
Nie boicie się wyzwań, a marka stale zaskakuje, jesteście obecni na najważniejszych światowych eventach branży fashion, czy to znaczy, że dyktujecie trendy?
Od lat bywamy na pokazach mody Wielkiej Czwórki (Nowy Jork, Londyn, Paryż, Mediolan) oraz współpracujemy ze znanymi projektantami i domami mody, takimi jak KENZO, COACH, Michael Costello czy Francesco Scognamiglio. Staramy się kreować trendy a nie za nimi podążać. Obecność na Fashion Week jest doskonałą okazją do tego aby pokazać co będzie modne w nadchodzącym sezonie. Naszym atutem jest elastyczność i to, że od pomysłu do realizacji, ścieżka jest bardzo krótka. Mamy własne fabryki, laboratoria, centra badawczo-rozwojowe, dlatego w krótkim czasie jesteśmy w stanie wypuścić na rynek pożądany produkt.
Rozmawiała Magdalena Wilczak
Anna Szpik – Public Relations and Social Media Specialist. W firmie INGLOT pracuje od ponad 3 lat. Specjalistka do spraw komunikacji digitalowej oraz tworzenia strategii marketingowych dotyczących wprowadzania nowych produktów na rynek. Project manager od NYFW. Na co dzień wsparcie PR dla zagranicznych spółek-córek oraz partnerów franczyzowych. Prywatnie i zawodowo zainteresowana branżą fashion i beauty.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Odbiorcy mediów społecznościowych, czy szerzej użytkownicy Internetu, budują własne bańki informacyjne. Z kolei marki mogą z jednej strony chcieć do nich dotrzeć, a z drugiej – wyrwać się poza kolektywną bańkę jednej grupy.
Już połowa ludzkości (czyli około 3,8 miliarda ludzi) codziennie korzysta z internetu. Pod koniec 2010 było to 1,9 miliarda, co oznacza, że przez ostatnie 8 lat liczba użytkowników podwoiła się. Dla znacznej większości z nich codzienny kontakt z siecią wiąże się również z sięganiem po wyszukiwarkę, taką jak Google, Yandex czy Bing[1]. Z najpopularniejszego medium społecznościowego, czyli facebooka, korzysta 2,23 mld ludzi miesięcznie. Użytkownicy równie chętnie (a młodzi coraz chętniej) korzystają również z innych portali, takich jak Inatsgram, Twitter, Snapchat czy niedawno przejęte przez TicToc Musical.ly.
Wszystkie te serwisy stosują coraz bardziej zaawansowane techniki personalizacji, aby maksymalnie dostosować przekaz do odbiorcy. Media społecznościowe chcą nas zachęcić do spędzania z nimi możliwie największej ilości czasu. W tym celu dbają o samopoczucie swoich użytkowników. Często więc otaczają ich informacjami, które potwierdzają ich poglądy i są zbieżne z ich zainteresowaniami. Pokazywane są posty znajomych, z którymi użytkownik wcześniej rozmawiał, informacje ze stron, które wcześniej odwiedzał i lajkował. W rezultacie media społecznościowe tworzą spersonalizowaną rzeczywistość – dopasowaną do poglądów i gustów odbiorcy, a prawdziwy świat jest często zupełnie inny.
Zarówno wyszukiwarki jak i media społecznościowe, zamiast pokazywać zróżnicowany i neutralny świat, czy wzorem renomowanych redakcji newsowych, ważyć argumenty wszystkich uczestników dyskursu, dopasowują pokazywane treści do preferencji odbiorcy. To domena narzędzi reklamowych, którymi de facto są.
Według danych Pew Research Center 67 proc. dorosłych w USA pozyskiwało informacje na temat otaczającego ich świata właśnie z mediów społecznościowych[2]. W Polsce wg naszych badań (Attention Marketing Reserach – Skąd Polacy czerpią informacje?) jest to ok 21 proc. To dosyć dobra wiadomość w kontekście siły oddziaływania fake newsów, które przynajmniej teoretycznie w social mediach mają/powinny mieć największą siłę rażenia.
Dane Think With Google wskazują, że w segmencie B2B, z natury ostrożniejszym i bardziej konserwatywnym niż B2C, już 89 proc. osób decyzyjnych rozpoczyna pozyskiwanie informacji właśnie w Google[3].
Oznacza to, że oba te narzędzia mają ogromny wpływ na postrzeganie świata przez użytkowników.
Nadmuchać bańkę, przebić bańkę
Personalizacja sama w sobie nie jest niczym złym – gdy portal taki jak Facebook czy wyszukiwarka Google wie, że odbiorca jest aktywnym graczem komputerowym, będzie on otrzymywał odpowiednio dopasowane reklamy. Skorzysta na tym zarówno reklamodawca, który dotrze do swojego klienta, jak i odbiorca, który otrzymywał będzie oferty towarów, które potencjalnie chętnie kupi.
Tę pozornie prostą pracę wykonują wyrafinowane algorytmy, samouczące się na podstawie działań użytkownika i biorące pod uwagę setki, jak nie tysiące wskaźników. Użytkownicy w każdej chwili wysyłają dane na swój temat, a odpowiednia obróbka tych danych pozwala wywnioskować z nich informacje, których użytkownicy się nie spodziewają lub wręcz starali się ukryć. Na przykład dotyczące zajścia w ciążę[4].
W przypadku komunikacji i informacji, personalizacja często polega na odpowiednim przycięciu dostarczanych informacji tak, aby odpowiadały światopoglądowi i preferencjom odbiorcy. Zjawisko komnaty luster, choć już dobrze znane, w 2017 roku ponownie pojawiło się w publicznym dyskursie.
Bańka informacyjna stanowi również wyzwanie z punktu widzenia przedsiębiorstw i marek działających w internecie. Czyli wszystkich.
Polacy sfomowani
Fakt, że media społecznościowe dopasowują rzeczywistość do preferencji użytkownika powoduje, że korzystanie z nich jest uzależniające na wielu poziomach – pozwalają zarówno pozyskać najnowsze informacje, jak i uzyskać przekonanie o słuszności własnych poglądów. Na Facebooku cały świat przytakuje.
Ze względu na działanie social media, karierę zrobiło pojęcie FOMO (Fear of Missing Out, czyli strach przed przegapieniem). Jest to wewnętrzny przymus ciągłego sprawdzania czy jest się na bieżąco oraz strach, że coś może użytkownika ominąć, przez co nie wykorzysta on swojego czasu najlepiej jak potrafi. Statystycznie 21 proc. Polaków w wieku 15-24 lata cierpi na wysokie FOMO, a 69 proc. na umiarkowane FOMO. Z wiekiem odsetek ten spada, jednak wciąż w grupie powyżej 55 roku życia 5 proc. użytkowników cierpi na wysokie FOMO a 65 proc. na średnie. Średnio 16 proc. polskich internautów jest wysoce sfomowanych, 65 proc. średnio a 19 proc. w stopniu znikomym[5].
Osoby wysoce sfomowane znacznie częściej postrzegają media społecznościowe jako źródło informacji (73 proc.) oraz wiedzy (72 proc.) niż większość polskich internautów (odpowiednio 58 i 54 proc.). Tacy heavy userzy postrzegani byli przez marki jako błogosławieństwo – znacznie częściej komentują i angażują się w dyskusje internetowe, będąc ewangelistami marki i młotem na przeciwników.
Jednak ich aktywność warunkuje również grupy docelowe do których docierają marki, czego najlepszym dowodem jest opcja „docieraj do podobnych” powszechna w reklamie na Facebooku.
Dotrzeć do innych
W głowach marketerów i osób decyzyjnych funkcjonują stereotypy dotyczące grup odbiorczych. Czasem jest to efekt badań, a czasem intuicja i doświadczenie. To jednak bywa mylące – intuicyjnie gracze komputerowi postrzegani są jako młodzi mężczyźni. Tymczasem największą grupę graczy stanowią dojrzałe kobiety[6]. Mimo to efektów nie widać w marketingu i nadal najpopularniejszą figurą w reklamach gier komputerowych są atrakcyjne, młode kobiety.
Powstaje pytanie, jak wiele marek, opierając się na danych z mediów społecznościowych oraz badaniach ilościowych, pozostaje niewolnikami własnych fomersów, fanów najbardziej zaangażowanych, lecz niekoniecznie reprezentujących wszystkie grupy docelowe.
O zaletach otwierania się na alternatywne grupy docelowe przekonała się jeszcze w czasach przed rewolucją internetową choćby marka Marlboro, pierwotnie stworzona z myślą o kobietach. Kojarzona z męskim, niezależnym i niezłomnym kowbojem marka na samym początku miała czerwony ustnik, aby nie było na nim widać śladu szminki. Później, właśnie dzięki powiązaniu produktu z image szorstkiego twardziela marka stała się popularna między innymi wśród rockmanów – Marlboro palił między innym Jim Morrison z The Doors oraz Lemmy Kilmister z Motorhead.
W przypadku marek prowadzących swoją działalność obecnie, interesujący przykład wychodzenia poza bańkę komunikacyjną pierwotnej grupy docelowej stanowi budowa usług i towarów premium w sieciach dyskontowych. Kojarzona wcześniej z niską jakością i przaśnym, tandetnym wizerunkiem Biedronka otworzyła sklepy w formule premium[7]. Sklep w tym formacie posługuje się innym logotypem, inny jest również wystój wnętrza oraz oferta.
Interesującym przykładem marek, które sięgają poza tradycyjną grupę docelową są producenci piwa. Obecnie piwo znajduje się na co czwartym paragonie polskiego sklepu małoformatowego i w segmencie convenience odpowiada za 14 procent obrotów[8]. Tradycyjnie największym wzięciem cieszą się lagery z niższej półki, jednak branża odnotowuje stagnację. Odpowiedzią jest wzrost segmentu premium, kierowanego do zdecydowanie innych grup docelowych – w Wielkiej Brytanii segmenty premium i super-premium odpowiadają za 40 proc. rynku piwa. W Polsce trend wygląda podobnie, czego dowodem są pojawiające się niefiltrowane i pszeniczne odmiany najpopularniejszych trunków[9].
Oczywiście z punktu widzenia działań komunikacyjnych jedyną słuszną drogą w dzisiejszych czasach, także odnosząc się do tytułu tego tekstu, jest komunikacja wielokanałowa. Podstawą jest doskonała znajomość naszej persony czy komitetu zakupowego, ich ścieżek zakupowych i dostosowanie na każdym z etapów procesu sprzedaży odpowiednich treści i różnorodnych narzędzi. Do tego z pozoru prostego przepisu należy dodać jeszcze szczyptę odwagi i chęci eksperymentowania. Bo przecież gotując wciąż wg starych sprawdzonych przepisów ciężko stworzyć coś nowego. A tak w dużej mierze się w Polsce dzieje, co pokazały nasze kolejne badania „Marketing i PR w Polsce w 2017 roku”.[10]
Podsumowanie
Aby skutecznie dotrzeć do odbiorców poza swoją bańką, firmy powinny przede wszystkim świadomie kształtować własny wizerunek aby mieć nad nim maksymalną kontrolę. O negatywach posiadania oddanych ambasadorów marki przekonała się choćby firma odzieżowa Lonsdale, której ubrania stanowiły element ubioru subkultury skinheadów. Paradoksalnie tego typu klienci, podobnie jak heavy-userzy mediów społecznościowych do absurdu zaangażowani w działalność marki, mogą wyrządzić wiele szkód.
Kluczem jest świadoma wielokanałowa komunikacyjna, otwartość na eksperymentowanie oraz umiejętność łączenia światów – wirtualnego z realnym, czy też biznesowego z organizacjami pozarządowymi i instytucjami publicznymi. A dobry doradca komunikacyjny powinien wiedzieć, jak między tymi światami się poruszać.
[1] https://ardorseo.com/blog/how-many-google-searches-per-day-2018/
[2] http://www.journalism.org/2017/09/07/news-use-across-social-media-platforms-2017/
[3] https://www.thinkwithgoogle.com/consumer-insights/the-changing-face-b2b-marketing/
[4] https://www.forbes.com/sites/kashmirhill/2012/02/16/how-target-figured-out-a-teen-girl-was-pregnant-before-her-father-did/#25ceaa1c6668
[5] https://www.wdib.uw.edu.pl/attachments/article/1992/FOMO.%20Polacy%20a%20l%C4%99k%20przed%20od%C5%82%C4%85czeniem%20-%20raport%20z%20bada%C5%84.pdf
[6] https://www.usnews.com/news/articles/2014/08/25/study-adult-women-gamers-outnumber-teenage-boys
[7] https://finanse.wp.pl/biedronka-w-wersji-premium-tak-wyglada-dyskont-po-liftingu-6301634014307969a
[8] http://www.cmr.com.pl/trendy-sprzedazy-piwa/
[9] http://www.portalspozywczy.pl/alkohole-uzywki/wiadomosci/producenci-piwa-zawalcza-o-wyzsze-marze,105304.html
MW
Od 6 do 19 listopada br. klienci sieci sklepów Intermarché już po raz piąty mogą pomóc lokalnym schroniskom, które zapewniają opiekę bezdomnym zwierzętom. Tegoroczna, charytatywna zbiórka karmy jest organizowana w 196 miastach i pomoże 136 schroniskom oraz fundacjom dla zwierząt w całej Polsce. W ramach akcji prowadzony jest również konkurs w mediach społecznościowych ze specjalnym hashtagiem – #WspierajPrzyjaciół.
Mimo przeznaczania przez samorządy terytorialne w Polsce coraz większych środków na opiekę nad zwierzętami, w naszym kraju z roku na rok wzrasta liczba bezdomnych psów i kotów. Z najnowszego dostępnego raportu Głównego Lekarza Weterynarii wynika, że w 2016 r. w Polsce w schroniskach dla zwierząt przebywało blisko 113 tys. psów, prawie 30 tys. kotów oraz blisko 120 koni. Oznacza to, że w porównaniu do roku poprzedniego, odsetek psów mieszkających w schroniskach wzrósł o 2,6 proc., a kotów o 12,1 proc [1]. Poprzez akcję „Wspieraj bezdomnych przyjaciół razem z Intermarché” Grupa Muszkieterów chce zwiększyć wrażliwość społeczną na krzywdę zwierząt i zachęcić swoich klientów do działań na rzecz czworonogów.
– Nieprzypadkowo czas naszej zbiórki przypada w porze jesienno-zimowej. Jest to bowiem dla schronisk najcięższy okres w roku. Zimą zwierzęta potrzebują dodatkowych porcji jedzenia, aby utrzymać stałą temperaturę ciała, dlatego zachęcamy naszych klientów do udziału w akcji i przekazania karmy na rzecz pomocy naszym bezdomnym przyjaciołom – mówi Eliza Orepiuk-Szymura, Dyrektor Komunikacji i Informacji Grupy Muszkieterów i dodaje – Pamiętajmy, że każdy, nawet najmniejszy gest jest tutaj na wagę złota. Wierzymy, że wspólnie jesteśmy w stanie zrobić więcej i pomóc zwierzętom przetrwać zimę.
Aby wziąć udział w akcji wystarczy odwiedzić sklep Intermarché między 6 a 19 listopada i zostawić produkty przeznaczone dla bezdomnych zwierząt w specjalnie oznaczonych koszach, umieszczonych za strefą kas.
Konkurs #WspierajPrzyjaciół
Kampanii towarzyszy także konkurs na najbardziej kreatywny i motywujący post, zachęcający znajomych, by przyłączyli się do akcji. Posty konkursowe należy publikować na Facebooku lub Instagramie w formie tekstowej, graficznej lub wideo i dodać do nich specjalny hashtag – #WspierajPrzyjaciół. Celem inicjatywy jest dotarcie do jak największej liczby osób, które zechcą pomóc lokalnym schroniskom, a także znalezienie nowych domów dla bezdomnych psów i kotów. Najciekawsze pomysły zostaną nagrodzone bonami na zakupy w Intermarché o wartości 100 zł. Lista zwycięzców zostanie podana najpóźniej 3 grudnia 2018 roku na fanpage’u Intermarché.
Tegoroczna zbiórka karmy dla zwierząt jest już piątą organizowaną przez Grupę Muszkieterów i przebiega pod patronatem marki Canaillou oraz Fundacji Grupy. W ciągu 4. poprzednich edycji akcji w sklepach Intermarché zebrano w sumie blisko 84 tys. kg karmy dla zwierząt i przekazano je lokalnym schroniskom.
[1]https://www.wetgiw.gov.pl/nadzor-weterynaryjny/schroniska-dla-bezdomnych-zwierzat
MW
Przedstawiciele agencji reklamowych mogą już rejestrować się na II edycję profesjonalnego spotkania TOP DOSTAWCÓW branży artykułów promocyjnych i tekstyliów reklamowych. Formuła przygotowana jest tylko i wyłącznie dla profesjonalistów z branży.
Spotkanie TOP DOSTAWCÓW z przedstawicielami TOP AGENCJI REKLAMOWYCH (polskich i zagranicznych) odbędzie się 12 i 13 lutego 2019 roku w Novotel Centrum w Warszawie. Wydarzenie jest odpowiedzią na potrzeby rynku artykułów promocyjnych. To budowanie nowej jakości, z odpowiednią oprawą. Pomysłodawcą wydarzenia jest grupa TOP DOSTAWCÓW.
Na prezentację nowości Agencje ponownie są zapraszane do komfortowego Hotelu Novotel Warszawa Centrum. Wszystko w kameralnej atmosferze ze strefą chill-out. Ukoronowaniem wydarzenia będzie wieczorna impreza Dostawców i Agencji w jednym z warszawskich klubów. Wszystko w celu budowania relacji i rozwijania biznesu całej branży artykułów promocyjnych!
O korzyściach jakie przynosi udział w PSP mówi Tomasz Przewoźnik, Sales Director z Happy Gifts Europe. – Każda firma będąca wystawcą na PSP ma zapewne różne oczekiwania i cele związane z udziałem w tym wydarzeniu. Jedni poszukują nowych klientów, inni możliwości spokojnej i profesjonalnej prezentacji swoich produktów, niektórzy oczekują efektów związanych z nawiązaniem lub podtrzymaniem właściwych relacji ze swoimi obecnymi lub przyszłymi klientami. Dla nas najważniejsze są dwie ostatnie kwestie. Na pewno nowa formuła pozwala na zaprezentowanie asortymentu firmy bez presji czasu, bez przeciskających się za plecami, odwiedzających stoiska tłumów ludzi z walizkami. Co więcej, mamy pewność, że odwiedzający nasze stoiska to agencje z prawdziwego zdarzenia. Nie sposób tu spotkać tzw. zbieraczy. Jeżeli jest potrzeba porozmawiania z klientem poza stoiskiem, przez dłuższą chwilę, to również są ku temu wyśmienite warunki.
Aneta Niciak, Prezes Zarządu w firmie Kando tak ocenia zeszłoroczny udział w wydarzeniu – Było to wydarzenie ściśle branżowe, które wniosło ogromną wartość do naszej polityki sprzedażowej na cały rok 2018. Niskobudżetowo, w porównaniu do tradycyjnych targów i w komfortowych warunkach, udało nam się spotkać i porozmawiać z naszymi najważniejszymi klientami agencyjnymi. Ta spokojna rozmowa przy kawie i ciastku to w istocie wysłuchanie potrzeb naszych odbiorców, przepiękne resume wymagań rynku reklamowego w zakresie dystrybucji odblasków. Szczerze przyznam – nie oczekiwaliśmy takiego efektu, nasz udział w PSP potraktowaliśmy eksperymentalnie. Główne „siły” finansowo-personalne wrzuciliśmy w równoległe targi, które spełniły jednak nieco inną funkcję. Każde targi to wysiłek osobowy i nakład kosztów. Na PSP tak nie było – organizatorzy przejęli dystrybucję katalogów i próbek do bazy klientów zdejmując z nas ten obowiązek. Stoisko (wcześniej przygotowane) zapełniliśmy produktami w ciągu godziny – nie czuliśmy potrzeby zamykania ekspozycji w gablotach. Nie mieliśmy presji prezentacji naszych możliwości poprzez kosztowną konstrukcję stoiska, przeciwnie – 80% odwiedzających targi PSP stanowili nasi stali klienci, którzy poza logo Odblaski24 oraz Refloactive.com nie potrzebowali specjalnych „wodotrysków”, bo już świetnie nas znali. Mieli natomiast potrzebę przekazania nam konkretnych informacji o rynku i jego oczekiwaniach, a my przekuliśmy te informacje w celowane działania, które zadecydowały o znaczącym wzroście naszej sprzedaży w 2018 r. Jesteśmy na rynku od 10 lat, ciężko pracowaliśmy na nasze marki, postawiliśmy na rynek agencyjny – a udział w PSP utwierdził nas w przekonaniu, że obraliśmy właściwą drogę. Gwarancja organizatorów, w zakresie naszej wyłączności dla danej branży, automatycznie wyeliminowała nieuczciwą konkurencję, co było dla nas kluczowe. Komfort nasz i klienta, ważny czas tylko dla nas: spokój, kawa, lunch, konkret, biznes – to słowa – klucze tego wydarzenia.

Statystyki edycji 2018:
1048 m2 powierzchni ekspozycyjnej.
Zwiedzający: 394 agencje gadżetowe w tym 74 agencje zagraniczne.
Goście zagraniczni z 19 państw: Polska, Łotwa, Litwa, Estonia, Białoruś, Finlandia, Włochy, Hiszpania, Szwecja, Anglia, Słowenia, Niemcy, Malta, Turcja, Szwajcaria, Rumunia, Bośnia i Harcegowina, Czechy, Zjednoczone Emiraty Arabskie.
1380 minut budowania relacji.
Na wydarzenie obowiązywać będzie rejestracja i zaproszenia. Każda rejestracja będzie weryfikowana.
Organizatorzy zapraszają w godzinach:
Wtorek, 12 lutego od 10:00 do 18:00
Środa, 13 lutego, od 10:00 do 18:00
Bezpłatna rejestracja oraz lista wystawców na stronie: www.psp2019.pl
PSP to: Nowa jakość spotkań!, Komfortowe warunki do przeprowadzania rozmów handlowych. Kameralna przestrzeń. Czas na poznanie nowej oferty dostawców, bez pośpiechu i przepychu. Budowanie wzajemnych relacji.
Zeszłoroczna edycja w filmowej pigułce:
Zdjęcia z zeszłorocznego wydarzenia dostępne są TUTAJ.
MW
Wystawa ponad 500 wyjątkowych aut, kilka godzin emocjonujących pokazów motoryzacyjnych, koncerty gwiazd i bogata strefa rodzinna z licznymi atrakcjami dla uczestników w każdym wieku. VERVA Street Racing to wiele więcej niż wystawa unikalnych pojazdów i motorsport w spektakularnym wydaniu. Organizatorzy przygotowali szereg atrakcji dla całych rodzin, wśród których znalazły się gry i zabawy dla najmłodszych, wirtualne wyścigi, symulacje związane z bezpieczeństwem na drodze, jak również pouczające pokazy ratownictwa i pierwszej pomocy.
Rozrywka dla całych rodzin
W strefie rodzinnej zlokalizowane były wielkie zjeżdżalnie i zamki do skakania, kule do zabaw na wodzie oraz eurobungee. W kąciku przedszkolaka na maluchów czekały doświadczone opiekunki, które pomogły wyzwolić im kreatywność podczas malowania i składania makiet własnych aut. W strefie symulatorów nieco starsi uczestnicy mieli szansę zostać kierowcą bolidu Formuły 1, a w strefie Xbox pasjonaci wirtualnej rzeczywistości dostali do swojej dyspozycji kilkadziesiąt stanowisk do gry na konsolach. Emocji dużego kalibru dostarczyły dwie driftowe ciężarówki, które trąbiąc i puszczając dym spod kół, z hukiem, ale i gracją, wywijały piruety przed zachwyconą publicznością. Oklaski wywoływały też niemalże cyrkowe ewolucje na motocyklach FMX.
Edukacja i inspirujące spotkania
Symulatory posłużyły uczestnikom VERVA Street Racing jednak nie tylko do zabawy. Można było na nich doświadczyć kontrolowanego zderzenia lub dachowania pojazdu oraz spojrzeć na świat przez alkogogle. Można było także zmierzyć swój czas reakcji za pomocą profesjonalnych refleksomierzy.
W strefie straży pożarnej uczestnicy zobaczyli najnowsze wozy bojowe, a także wzięli udział w pokazach gaszenia pożarów, ratownictwa i pierwszej pomocy. W strefie akademickiej odbyły się spotkania ze studentami Politechniki Krakowskiej oraz Politechniki Warszawskiej, którzy zaprezentowali swoje motoryzacyjne projekty, m.in. pojazd Kropelka oraz zdalnie sterowaną jednostkę do badań kontroli trakcji. Strefa elektromobilności odkryła przed wszystkimi świat tej, coraz bardziej dynamicznie rozwijającej się, gałęzi motoryzacji. Źródłem inspiracji byli także młodzi zawodnicy Akademii ORLEN Team, którzy swoją pasją zarażali zwiedzających padoku dynamicznego.
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Przy wejściu na festiwal rozdawane były specjalne opaski dla dzieci, na których umieszczone zostały numery telefonów ich rodziców. Ponadto, organizatorzy przyłożyli szczególną uwagę do kwestii bezpieczeństwa w okolicach toru z pokazami motoryzacyjnymi. Był on wygrodzony specjalnymi separatorami tworzącymi strefę bezpieczną. W okolicy pokazów rekomendowane było również użycie stoperów do uszu lub specjalnych słuchawek dla najmłodszych uczestników. Podczas imprezy chwilę relaksu zapewniła uczestnikom strefa Stop Cafe z wygodnymi pufami i leżakami. W pobliżu strefy rodzinnej znajdowała się część gastronomiczna, w której skorzystać można było z oferty kilkunastu food trucków.
– Dużą wagę w tej edycji VSR przyłożyliśmy do organizacji strefy rodzinnej – mówi Anna Ziobroń, Dyrektor Biura Sponsoringu i Eventów PKN ORLEN. – Pięknie położona w Parku Lotników Polskich, wypełniona masą atrakcji, przyciągała małych jak i dużych. Bawiliśmy się świetnie, zwłaszcza kiedy na zakończenie ze sceny rozbrzmiewała muzyka, która nie pozwoliła opaść emocjom. Doskonałe koncerty dali Afromental, Fisz Emade Tworzywo oraz Kraków Street Band.
www.vervastreetracing.pl
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Tym razem zaproszeni zostali przedstawiciele największych firm i korporacji, które organizują eventy w segmencie MICE. W dwudniowym spotkaniu udział wzięło niemal 70 uczestników reprezentujących firmy z całej Polski.

Celem wydarzenia było omówienie zmian w ustawie o turystyce, która ma ogromny wpływ na organizację wydarzeń, wymiana doświadczeń, dyskusja o ewolucji w branży i trendach, integracja oraz prezentacja możliwości organizacji wydarzeń, jakie daje infrastruktura Hotelu Arłamów.

Pierwszego dnia miała miejsce debata „(R)Ewolucja w branży spotkań” oraz certyfikowany warsztat szkoleniowy. Debatę poprowadziła redaktor naczelna Meeting Planner – Magdalena Kondas, z udział w niej wzięli także Sylwia Banaszewska (Meeting Planner), Monika Bańka (Tupperware), Artur Bieniek (G2A), Katarzyna Michalak (Provident Polska), Sebastian Herzyk (Maspex) oraz Michał Kozak, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Generalny Hotelu Arłamów.

Dzień drugi upłynął pod znakiem integracji wszystkich uczestników, sportowej i nie tylko. Infrastruktura Hotelu Arłamów i jego Centrum Sportowego stwarza idealne warunki do uprawiania niemal 34 różnych dyscyplin sportowych. Uczestnicy Arłamów Business Challenge zmierzyli się w takich konkurencjach jak: piłka nożna, strzelectwo, wspinaczka, bieg czy spacer po linach. Część z nich również podjęła wyzwanie w Escape Room, cofając się w czasie do epoki internowania Lecha Wałęsy w Arłamowie. Po intensywnych aktywnościach fizycznych, uczestnicy mogli zregenerować siły w SPA Arłamów, podczas ceremonii saunowych prowadzonych przez wykwalifikowanego Sauna-Mastera.






Podsumowanie sportowej rywalizacji oraz wręczenie nagród miało miejsce podczas wyśmienitej kolacji. Na zakończenie organizator zaskoczył uczestników dodatkowymi atrakcjami – niespodziankami – jazdą quadami na terenie należącego do Hotelu Ośrodka Myśliwskiego w Trójcy oraz off-road’em samochodami terenowymi na pobliskim Lotnisku Arłamów.

Hotel Arłamów to jedyny, tak wszechstronny obiekt hotelowy, nie tylko w Polsce ale również w Europie. „Mamy ogromne możliwości i duże doświadczenie w organizacji wszelkich wydarzeń – sympozjów, targów, konferencji i eventów sportowych czy survivali. Nasza oferta jest bardzo szeroka – jest w niej miejsce zarówno na team-building jak i merytoryczne spotkania. Czujemy się częścią rynku i chcemy go wspólnie z branżą kształtować. Takie spotkania pozwalają nam na wypracowania jeszcze lepszych rozwiązań – powiedział Michał Kozak, Dyrektor Generalny Hotelu.
Więcej zdjęć z wydarzenia TUTAJ.
Producentem wydarzenia była agencja NCF. Autorem scenariusza i reżyserem był Maciej Sobkowiak. Animacje przygotowało New Motion Studio, choreografię stworzyła Monika Moskwa. Widowisko składało się z dwóch części. W pierwszej z nich cała płyta boiska zmieniła się w ogromny ekran projekcyjny. Na nim zaprezentowana została 25 minutowa animacja zsynchronizowana z choreografią wykonaną przez 120 tancerzy oraz specjalnie przygotowanym pokazem świateł. W ten sposób opowiedziana została historia powstania motoryzacji w ogóle oraz fabryk VW. Druga część wydarzenia to koncerty 6 zespołów kojarzących się z minionym ćwierćwieczem, które odbyły się na okrągłej scenie ustawionej na środku płyty stadionu.
Dla TSE to wyjątkowy projekt. Zainstalowano niecodzienny ekran o wymiarach 105 x 68 metrów, porównywalny z wielkością ekranów i projekcjami zrealizowanymi podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Wyzwaniem była również ilość i jakość zgromadzonego w trakcie realizacji sprzętu. Wykorzystano między innymi: 32 sztuki najnowszej generacji projektorów laserowych, o mocy 30000 lumenów każdy, około 450 m2 ekranów diodowych, setki inteligentnych urządzeń oświetleniowych i dziesiątki głośników firmy L’acoustics.
System nagłośnieniowy, większość oświetlenia i wszystkie projektory podwieszone zostały pod konstrukcję zadaszenia trybun stadionu, na wysokości około 36 metrów. Przy pracach alpinistycznych pracowało przez 4 dni 12 alpinistów. Cała ekipa techniczna zaangażowana do pracy przy realizacji liczyła ponad 60 osób. Na powierzchni płyty stadionu i pomostach roboczych rozmieszczonych nad trybunami, rozłożone zostało około 6 kilometrów światłowodów, wykorzystanych do transmisji sygnału wideo, dźwięku i sterowania oświetleniem. Całość instalacji schodziła do reżyserki, której sercem był system emisji sygnału wideo bazujący na media serwerach Disguise. Dzięki nim możliwa była szybka i przebiegająca zgodnie z planem konfiguracja, kalibracja i synchronizacja obrazu wyświetlanego z 32 projektorów na płycie stadionu oraz na 16 ekranach diodowych. Zapewniliśmy dwa niezależne, pracujące symultanicznie systemy, w razie awarii jednego z nich. Oświetleniem sterowano za pomocą dwóch stołów Grande Ma full size. Użyte oprogramowanie Disguise umożliwiło już na etapie przygotowań do realizacji, wyeliminowanie potencjalnych problemów. Między innymi dzięki możliwości zasymulowania w warunkach wirtualnych projekcji mieliśmy szansę testowania różnych wariantów instalacji projektorów. Wyzwaniem dla całego teamu produkcyjnego był krótki czas realizacji. Od wejścia ekip technicznych na stadion do pierwszych prób zarezerwowane zostało tylko 4 dni. Prace montażowe prowadzone były w ciągu dnia, a w nocy odbywała się kalibracja projektorów. Ze względu na minimalizowanie zniszczeń delikatnej trawy poznańskiej areny, czas i możliwości poruszania się po murawie zostały ograniczone do minimum. Na pełne próby całego widowiska, w których uczestniczyli tancerze, samochody, wszyscy statyści przeznaczono tylko jedną noc. Próby odbywały się na murawie zakrytej plastikowymi płytami. Wcześniej swoje próby tancerze realizowali na sąsiadującym ze stadionem parkingu a realizatorzy oświetlenia programowali urządzenia wirtualnie, bazując na storyboardzie przygotowanym przez reżysera i choreografa.
Pomimo, krótkiego czasu poświęconego na próby w warunkach rzeczywistych i sztywnych ram budżetowych, udało nam się zrealizować widowisko na najwyższym europejskim poziomie. Jesteśmy dumni, że to właśnie TSE Grupa miała możliwość wykonania tej realizacji. Cieszymy się, że między innymi dzięki naszemu doświadczeniu, wiedzy oraz rzetelnej współpracy z producentem i wszystkimi twórcami, ta wyjątkowa realizacja zakończyła się sukcesem.
Łukasz Kubiak, założyciel, prezes zarządu TSE Grupa.
Wykorzystano: 32 projektory laserowe, 4 serwery Disguise, 450 m2 ekranów led, 6 km światłowodów, kilkadziesiąt urządzeń oświetleniowych, zrealizowano: projekcję 8K, 25 minut animacji, nagłośnienie 360 stopni z wykorzystaniem 120 głośników, tylko: 4 dni przeznaczone na montaż i 1 dzień na próby.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Określa się, że wszystkie materiały POS używane powszechnie we współczesnej terminologii marketingowej są dziś nośnikami komunikacji BT (z ang. below the line), których głównym przeznaczeniem jest sprzedaż oraz komunikacja marki w miejscu dokonywania zakupu (ang. point of sale). Czasami możemy spotkać nieco precyzyjniejsze terminy takie jak – POSM (ang. point of sale materials) lub POP (ang. point of purchase), każda forma określenia jest odpowiednia i poprawna.
Materiały POS możemy również skategoryzować według innego kryterium – twarde i miękkie. Do pierwszej kategorii zaliczamy regały, półki, standy, zabudowy i inne produkty, których główną cechą jest wysoka trwałość, jakość, a ich zastosowanie ma zapewnić funkcjonowanie w dłuższej perspektywie czasowej. Miękkie POS-y przede wszystkim zrobione są z papieru i tektury, produkowane są w większych ilościach dla krótkich akcji odsprzedażowych i oczywiście ich cena jest dużo niższa. Zaletą POS-ów są obecnie ogromne możliwości użycia materiałów czy form, wszystko to pozwala na osiągnięcie maksymalnego efektu przy optymalnych nakładach finansowych. Niezależnie od posiadanego budżetu można wyprodukować materiały które będą pomocne w miejscu ekspozycji. Według przeprowadzonych badań, około 70% decyzji jakie podejmuje konsument odbywa się w miejscu zakupu. Co pokazuje jak bardzo skuteczna jest komunikacja i obecność materiałów na rynku.
Najczęściej popełniane błędy w stosowanych materiałach POS to niska jakość i wspomniana już ustandaryzowana forma, ale trend który jesteśmy w stanie zaobserwować w tej dziedzinie marketingu to skupienie na zasadzie „minimum środków – maksimum efektów”. Zmiany to przede wszystkim odchodzenie od tradycyjnych form na rzecz realizacji bardziej innowacyjnych i coraz skuteczniej wykorzystujących multimedia. Wszystkie te zabiegi powodują, że materiały POS są cały czas głównym elementem w kanale trade marketingu. Obecnie możemy zaobserwować duże nasycenie rynku różnymi materiałami, co skutkuje efektem kakofonii i bardzo dużym bałaganem. Dlatego istotny jest projekt, jakość wykonania i umiejscowienie w przestrzeni sklepu. Wszystkie te elementy pozwolą nam zachować idealne cechy, jakie powinien zachować POS. Już na etapie wdrażania powinniśmy mieć świadomość jakie zadania będzie miał spełniać, istotny jest każdy element. Wzrok powinien być kierowany tak, aby główny benefit i komunikat był odczytany w jasny i klarowny sposób dla klienta.
Możemy zaobserwować dwa obozy, jeżeli chodzi o wybór stosowanych POSM. Jedni z Klientów preferują stosowanie materiałów trwałych, jakościowych, budujących wizerunek firmy i spełniających zadania przez dłuższy okres czasu, druga strona zdecydowanie skupia się na akcjach odsprzedażowych, które trwają maksymalnie dwa tygodnie i wybierają materiały miękkie. Jeżeli jest to uwarunkowane produktem i podyktowane głównym rynkiem największych obrotów – jest to wytłumaczalne i jasne. Najbardziej niezrozumiałym jest fakt stosowania materiałów niskiej jakości, wprowadzanie oszczędności na etapie produkcji i negocjacji cen, takie działanie na dłuższą metę nie sprawdza się i my jako producent nie zgadzamy się na takie działania, mając świadomość jakie konsekwencje za tym idą. Chcemy być dla naszych Klientów partnerem biznesowym, wzbudzać zaufanie oraz mieć pewność, że niezależnie co zaprojektujemy i wyprodukujemy, zawsze będą zadowoleni. To wszystko pozawala mieć wizerunek pewnego dostawcy, który wie co mówi i co robi, ma świadomość rynku i panujących zasad.
Będąc na co dzień konsumentem, który tak samo jak odbiorcy naszych materiałów robi zakupy, zwracam uwagę na elementy, które na mnie działają. Wiem co przyciąga moją uwagę, wiem co skłania mnie do podjęcia decyzji o zakupie, wszystkie te doświadczenia pozwalają mi rozumieć, co należy robić wdrażając kolejne produkcję. Nacisk jaki stawiam na jakość mógłbym wytłumaczyć wieloma przykładami z naszego rynku, jest ona dla mnie najważniejsza i bardzo skrupulatnie weryfikuje każdy detal zanim trafi on do naszego Klienta. Wieloetapowa kontrola w procesie produkcji daje mi pewność, że zostanie ona zachowana w każdej sztuce produkcyjnej.
Dlaczego to tyle kosztuje?
To pytanie bardzo często pojawia się na spotkaniach biznesowych, za każdym razem, kiedy je słyszę uśmiecham się. Takie samo pytanie można odnieść do każdej branży, w której się znajdujemy. Nowy samochód potrafi kosztować kilkadziesiąt tysięcy lub kilkaset, a każdy z nich spełnia taką samą funkcję prowadzi nas do celu na czterech kołach. Tylko jeden robi to szybciej, bezpiecznej, skuteczniej i za każdym razem, drugi zaś w sposób mało wygodny, niebezpieczny, a podróż może skończyć się na poboczu drogi w oczekiwaniu na pomoc. Tak jak z materiałami POS, jeden jest ładny, skuteczny i trwały, a drugi po prostu jest kolejnym stojącym w marketingowym gąszczu standem, nie spełniającym swojej funkcji. Uważam, że skuteczność w działaniu jest kluczowym elementem w życiu, niezależnie co to jest, musi spełniać swoje zadanie. Wykonując swoją pracę zależy nam, aby przyniosła ona pożądany skutek w perspektywie czasu, a jedyną jej miarą jest efekt końcowy. Skuteczne działanie naszych produkcji daje nam niepisany certyfikat jako firmie, która wie co jest potrzebne naszym Klientom.
Czym jest efektywność?
Najlepiej zinterpretować to zagadnienie w sposób ekonomiczny, czyli jako nakład pracy, zaangażowanie zasobów, do rozwiązania problemu. Czym mniejsze nakłady i czas jaki poświęcamy na rozwiązanie problemu, gdzie po drodze na etapie prototypowania i wdrożenia pojawiają się działania korygujące oraz analiza problemu przez wykonanie badań rynku, w stosunku do kosztu jaki dany problem generuje. Nie staramy się podchodzić do problemu jako do kolejnego kolorowego pudełka, na którym stoją produkty. Wszystko jest przemyślane i każdy element nie jest przypadkowy. Często obserwujemy podstawowe błędy jakie zostały popełnione w procesie projektowania, jak na przykład uwzględnienie braku miejsca na czytelną komunikację cenową, co w konsekwencji powoduje, że znajduje się ona w przypadkowym miejscu, a to już na samym początku zabija sprzedaż. Ile razy zdarza się nam odejść od półki, jeżeli nie mamy pewności, ile kosztuje dany produkt. Podobnie jest z kluczowymi elementami komunikacji na standzie, często widzimy jak ekspozytory są umieszczone na hali w sposób, który zasłania cały komunikat. Rozmawiając z Klientem, zawsze mamy na uwadze, co na końcu drogi stanie się z naszym materiałem, jak wartościowana jest marka i kto jest grupą docelową.
Marek Dziedzicki, CEO, Dziedzik
www.dziedzik.pl
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Jak ich uniknąć? Jak zaplanować i zorganizować spotkanie świąteczne, noworoczne i karnawałowe?
Wszyscy znają ten scenariusz – mokry grudzień, nerwowe domykanie kwartału i dodatkowe nadgodziny w formie firmowego śledzika. Zimny bigos, przemówienie prezesa i przymus dzielenia się opłatkiem z kolegą, który podkrada innym lunch z pracowniczej lodówki. Według statystyk, aż 49 proc. Polaków niechętnie uczestniczy w firmowych spotkaniach świątecznych. Event managerzy i HRowcy co sezon głowią się co zrobić, by doroczna impreza była przyjemnym wydarzeniem dla wszystkich. Ranga wydarzenia jest jeszcze wyższa, jeśli oprócz pracowników mają pojawić się na nim partnerzy czy kluczowi klienci firmy. A jeśli w tym roku to właśnie Tobie przypadło zadanie zorganizowania eventu świątecznego, zastanów się przede wszystkim jakich błędów nie możesz popełnić:
1. Sztampowy scenariusz
Barszcz, opłatek i do domu? Pewnie, jeśli zależy organizatorom na najnudniejszej imprezie w sezonie. Spotkania zimowe to pole do popisu dla kreatywności. Należy zastanowic się, jakie elementy mogą wprowadzić element zaskoczenia. Tematyczne dekoracje, występ artystyczny czy konkurs dla pracowników – wszystkie chwyty dozwolone.
2. Nieprzemyślana organizacja
Niespodziewane problemy mogą pojawić się na każdym etapie organizacji spotkania, dlatego warto od początku zadbać o eliminację tych podstawowych. Rezerwując obiekt na event należy pamiętać o uwzględnieniu czasu na montaż czy demontaż dekoracji, o dostępie do odpowiedniej infrastruktury, a także o sprawdzeniu, czy przypadkiem za ścianą swojej imprezy nie będzie miała konkurencja.
3. Źle dobrana lokalizacja
Rozmiar oraz rodzaj lokalizacji spotkania musi być dobrany nie tylko do formy imprezy, ale również do wielkości listy gości. Przy dużej liczbie pracowników potrzebna jest odpowiednio przestrzenna sala. Warto zwrócić uwagę na dodatkowe wyposażenie multimedialne, dostęp do szatni czy możliwość dopasowania układu przestrzeni do charakteru imprezy.
4. Niesmaczny catering
Zimne pierogi, niesmaczny barszcz i ciasta z maślanym kremem już dawno na nikim nie robią wrażenia. W obecnych czasach firmy cateringowe proponują szereg ciekawych rozwiązań, dzięki którym nie musimy ograniczać się do tradycyjnego zestawu. Pracownicy na pewno to docenią – w końcu przez żołądek do serca.
– Wiesz już, jakich błędów nie popełniać, ale wciąż nie jesteś pewien, jak sprawić, by tegoroczne spotkanie było niezapomniane wyłącznie z dobrych powodów? Skorzystaj z wiedzy doświadczonych specjalistów. Bezcenne wskazówki i porady znajdziesz w publikacjach takich jak najnowszy Trendbook na sezon zimowy 2018/2019, zrealizowany przez Digital Knowledge Village, który może służyć jako kompletny poradnik organizacji spotkań świątecznych, noworocznych i karnawałowych – dla tych, który w planowaniu eventów są na początku swojej drogi, jak i bardziej zaawansowanych, mówi – Agnieszka Chaber-Tomczak, Digital Knowledge Village.
Trendbook dostępny jest TUTAJ.
2 listopada br. doszło do połączenia agencji reklamowej PromoAgency (PA) z Novem, poprzez akwizycję 100% udziałów spółki Novem. Łukasza Pawlika, którzy wraz ze sprzedażą swoich udziałów ustąpił ze stanowiska, CEO zastąpił Grzegorz Gracz pełniący funkcję CEO agencji PA.
Novem jest jedną z najbardziej znanych agencji performance, od 12 lat specjalizuje się w kampaniach dla takich marek jak: Tally Weijl, PLAY, RedBull Mobile, Provident, Morele, Wawel. Agencja PA natomiast znana jest z wieloletniej współpracy z polskimi i międzynarodowymi podmiotami, do których zaliczają się PLL LOT, BP, mFinanse, ALDI i Kruszwica.

Grzegorz Gracz
Celem akwizycji Novem było poszerzenie specjalistycznych kompetencji. – Wierzymy, że synergia kompetencji kreatywnych i contentowych PA z performancem NOVEM, to idealna mieszanka, która przełoży się na jeszcze lepsze efekty naszych Klientów. Naszym zdaniem klasyczna, ścisła współpraca między agencją, a domem mediowym nie zawsze sprawdza się i często niezbędne jest, aby to wręcz jeden podmiot wziął odpowiedzialność za dowożenie wyników – uważa Grzegorz Gracz.

Michał Tokarski
Dzisiejsze wyzwania stawiane przez Klientów, wielokanałowa komunikacja, analityka biznesowa, zrozumienie wewnętrznych procesów firm, nowa lojalność, czy też transformacja digitalowa, to nieustanne poszerzanie wiedzy, a organiczne budowanie specjalistycznych zespołów często trwa zbyt długo. – Pośrednim celem jest też rozszerzenie grupy Klientów PA i początek kolejnych akwizycji – mówi Michał Tokarski, Członek Zarządu, Business Manager agencji PA.
– Bardzo zależało nam, aby NOVEM i cały nasz zespół świetnych specjalistów, trafił w dobre ręce i tak się stało. – Jestem przekonany, że Grzegorz i Michał oraz team PA odnajdą się w nowej roli znakomicie. Z taką świadomością łatwiej jest zająć się czymś zupełnie nowym – mówi Łukasz Pawlik, od kilku dni nowy CEO startupu Lunching.pl.
MW