Webinary organizowane przez DevaGroup od lat cieszą się pozytywnymi opiniami w środowisku. Wyróżnia je wysoki poziom merytoryczny oraz sprzedażowych prezentacji – goście edukują uczestników i nakłaniają jedynie do testowania nowych rozwiązań. Podczas spotkań wartościowe informacje znajdą zarówno początkujący marketerzy, jak i doświadczeni specjaliści.
Piąta seria edukacyjnych webinarów składa się z 4 spotkań, podczas których wystąpi 12 prelegentów. Poruszą oni tematy związane z reklamami Meta i Google Ads, sztuczną inteligencją, SEO, bezpieczeństwem stron czy kampaniami SMS.
Wszyscy prelegenci to doświadczeni praktycy, którzy od wielu lat działają w branży marketingu internetowego i są doceniani nie tylko przez uczestników szkoleń, ale też innych specjalistów. Mają za sobą setki projektów w dziesiątkach branż, a nabytym doświadczeniem i wnioskami chcą dzielić się na szeroką skalę. To szansa, aby skorzystać z ich wiedzy za darmo i rozwinąć swój biznes w sieci.
Dokładna agenda i zapisy znajdują się tutaj.
OOH Magazine jest patronem medialnym webinarów od DevaGroup.
Więcej newsów z branży TUTAJ.
Trend roku 2023
Za Trend roku 2023 uznaje zwracanie uwagi Klientów na etykę produkcji gadżetów reklamowych. Ważnym aspektem jest nie tylko ekologiczny lub nadający się do recyklingu materiał, ale też pochodzenie tych materiałów oraz kontrola procesu produkcji.
Największy sukces roku 2023
Ustabilizowanie się cen u dostawców a nawet ich obniżka przed sezonem świątecznym.
Największy kryzys / wyzwanie / problem w 2023 dla branży
Ten rok, wg mojej opinii, był wolny od kryzysów / Problem to skrócenie okresu końcowo-rocznego o jeden miesiąc, sezon wystartował w październiku, a nie we wrześniu / Wyzwaniem była obsługa klientów w wysokim sezonie, gdy nagle wystartowała sprzedaż.
Trendy/ prognozy/wyzwania na 2024
Trendem na rok 2024 będzie zwiększenie uwagi na pochodzenie produktów i ich etyczną produkcję. Prognozuje, że rok 2024 będzie porównywalny do roku 2023 pod względem obrotów i zamówień, jednak ostatni kwartał, może być znacząco lepszy od tegorocznego w związku z napływem środków z UE. Wyzwaniem będzie utrzymanie dotychczasowego wzrostu dochodu przyplanowanych inwestycjach oraz wzroście kosztów pracowniczych.
Dominik Markocki, absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, CEO Whitebox, oraz ekspert w dziedzinie gadżetów reklamowych. Kiedy nie sprawuje roli lidera biznesowego, jestem mistrzem w równoważeniu bycia mężem, ojcem, biegaczem i… pilotem myśliwca jednocześnie – no cóż, ta ostatnia pozycja ciągle wisi w powietrzu!
Więcej podsumowań można przeczytać TUTAJ.
Badania zostały przeprowadzone wśród uczestników rynku reklamowego BTL i miały na celu dokładne zbadanie kondycji branży artykułów promocyjnych w Polsce na przestrzeni ostatnich dwóch lat. W raportach przedstawiono aktualny stan rynku oraz zidentyfikowano najważniejsze problemy i wyzwania, z jakimi branża musi się mierzyć w kontekście zmian gospodarczo-politycznych. Ponadto omówiono korzyści i wpływ artykułów promocyjnych na skuteczne działania marketingowe oraz rynkowe trendy i oczekiwania marketerów planujących kampanie marketingowe.
– Nasza inicjatywa badawcza miała na celu dostarczenie rzetelnych informacji o kondycji branży artykułów promocyjnych w Polsce. Mamy nadzieję, że oba raporty będą wartościowym źródłem wiedzy dla przedsiębiorców, ich Klientów oraz wszystkich zainteresowanych dynamicznym rozwojem tego sektora rynku. – podsumował Paweł Wielkopolan, dyrektor Biura Zarządu Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych.
Badania przeprowadziła firma badawczo-technologiczna SoftArchitect na zlecenie PIAP w dniach 24.09-6.10.2023 z zastosowaniem ankiety empatycznej (Onfly EQ). Próba badawcza N=69 objęła reprezentantów agencji reklamowych, producentów, importerów oraz ich podwykonawców.
Całe raporty można pobrać na stronie internetowej Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych.
Więcej newsów z branży TUTAJ.
Pomijając wszystkie niechętne wobec kampanii głosy z branży, spełniają one swój główny cel – czyli dowożą wyniki. W jaki sposób jednak uruchomić popularnego PMaxa, by mimo wszystko mieć nad nim – przynajmniej ograniczoną – kontrolę? O tym niżej.
Podstawowe założenie kampanii Performance Max było proste – wrzucamy nasze budżety do maszynki, jaką jest system Google Ads, a w zamian dostajemy reklamy na każdym poziomie lejka marketingowego. Od typowych kreacji świadomościowych, pojawiających się w sieci reklamowej i na Youtube, przez pochwycenie uwagi użytkownika, aż po domykanie procesu sprzedaży za pomocą precyzyjnych reklam typu PLA (Product Listing Ads), które działają jak klasyczne „produktówki” starego typu oraz remarketing – w tym reklamy dynamiczne prezentujące użytkownikowi produkt, który oglądał wcześniej na stronie.
Założenie piękne – Google pracuje za nas – my jedynie skupiamy się na jak najlepszej kreacji i wyeksponowaniu naszego produktu (lub usługi). W praktyce jednak często okazywało się, że większość pary w kampaniach PMax szła w gwizdek – reklamy pokazywały się głównie w sieci reklamowej, która jak wiadomo potrafi przepalić każdą ilość pieniędzy. Ponadto, na niektórych kontach można obserwować kampanie Performance Max, które nawet mimo braku konwersji wołają o większy budżet. Dlatego też mimo pozornej ich prostoty, tylko odpowiednia konfiguracja i przynajmniej próba kontroli nad bezdusznym algorytmem Google, który bardzo chętnie przejmuje rolę naszego Performance Marketing Specialist może być skutecznym lekiem na te kwestie. Natomiast trzeba temu robotowi pomóc.
Jak każdy algorytm, tak i ten, który działa z kampaniami Performance Max, potrzebuje odpowiednich danych wejściowych, by spełnić swój cel. Gdy na scenę wszedł czat GPT, to równolegle z nim, zaczęły pojawiać się specjalizacje zawodowe związane z tworzeniem promptów, czyli zapytań do niego. Okazało się bowiem, że to, jakie informacje podamy mu na wstępie ma niebagatelne znaczenie w kontekście tego, jakie dane „wypluje” algorytm (w tym wypadku model językowy) jako informację końcową. Podobnie jest z kampaniami PMax – jeśli podamy jej słabe dane wejściowe, to na wyjściu otrzymamy ogólną reklamę skierowaną do wszystkich. Jeśli te dane będą lepszej jakości – również kampania będzie bardziej precyzyjna.
Pierwszym miejscem, w którym możemy się skupić na odpowiednich danych wejściowych co ciekawe wcale nie będzie konfiguracja kampanii. PMaxy swoją wiedzę zaczynają czerpać stopień wyżej – już na poziomie konta. A konkretnie list remarketingowych. Dlatego też panuje ogólne przekonanie – częściowo na pewno słuszne – że nie warto tego typu kampanii uruchamiać na całkiem świeżych kontach. To, co możemy zrobić zanim w ogóle pomyślimy o włączeniu kampanii Performance Max to zadbanie o to, by poziom list remarketingowych był jak najwyższy. Dlatego też warto pamiętać o tym, by grupy odbiorców, na których nam zależy cały czas się aktualizowały (sprawdź, czy tag Google poprawnie zbiera dane!). No i by były jak najlepsze zarówno pod kątem liczby użytkowników, jak i precyzji. Warto podzielić odbiorców na odpowiednie segmenty i grupować użytkowników, którzy korzystają z naszą stroną witryną zgodnie z tym, jak się zachowują.
Aby robić to w sposób poprawny, poprawnie musi być zbierana konwersja na koncie. A także mikrokonwersje, jeśli na naszej ścieżce takowe się znajdują. Poprawnie czyli z podziałem na konwersje główne oraz dodatkowe, wdrożonymi wartościami i pewnością, że nigdzie te eventy, które są dla naszego biznesu szczególnie ważne nie gubią się, ani nie duplikują. Najlepiej przy wykorzystaniu konwersji rozszerzonych, które są niejakim przyzwoleniem Google na to, by poza suchymi liczbami, zbierał też jak najwięcej informacji o użytkowniku. To brzmi jak podstawy jakichkolwiek działań w Google Ads, ale w tym kontekście może być szczególnie istotne.
Informacją, która jest szalenie ważna dla naszego algorytmu w kontekście tego, komu ma pokazywać nasze reklamy i jakich użytkowników szukać jest sygnał w kampanii Performance Max. Ten już tworzymy budując naszą grupę komponentów. Warto w tym miejscu podkreślić, że sygnał nie jest tym samym co kierowanie – jeśli w sygnale podamy, że interesują nas użytkownicy mający określone zainteresowania, nie oznacza to, że Google pokaże reklamy tylko im. Googlowy robot będzie jednak wiedział, że tak wygląda nasza persona i na tej podstawie będzie prioretyzował pokazywanie reklam.
Jak skutecznie tworzyć sygnał dla PMaxów? To zależy. Wśród dobrych praktyk, które bardzo często pozwalają nieco bardziej uściślić kierowanie reklam w kampanii PMaxach są między innymi tworzenie segmentów niestandardowych na podstawie słów kluczowych lub stron naszej konkurencji. Co do tego ostatniego punktu – mając kampanię dla e-commerce dobrze jest maksymalnie zniuansować te strony. Jeśli promujemy tylko określoną kategorię produktową, to również w sygnale warto jest podać url nie strony głównej, a konkretnej podstrony kategorii naszego rywala. Podkreślmy jeszcze raz – im więcej precyzji z naszej strony, tym mniej przypadku ze strony robota.
Kolejną dobrą praktyką jest dodanie jako sygnał list klientów – zwłaszcza tych konwertujących. Pozwala to algorytmowi na znalezienie wspólnego klucza wśród tych, którzy kupili u nas produkt lub usługę, a co za tym idzie wyszukiwanie użytkowników podobnych do nich.
Tutaj należy się jeszcze jeden akapit dla tych, którzy lubią testować. Czasami bywa tak, że Google – choć pewnie wielu się to nie spodoba – wie lepiej. A objawia się to tym, że grupy komponentów bez podanych sygnałów działają skuteczniej. Warto zatem na tym pierwszym etapie utworzyć osobne grupy z sygnałem i bez i sprawdzić, która z nich wypada skuteczniej. A potem na niej się skupić.
Kolejnym miejscem, w którym możemy nakarmić robota mięsem są już same komponenty. Tutaj jest przestrzeń, gdzie wpływamy już nie na to „komu”, ale „co” pokazujemy. Zanim zaczniemy tworzyć rozbudowany podział na wiele grup komponentów, warto pamiętać o tym, żeby w pierwszej kolejności wykorzystać maksimum możliwości, jakie mamy w ramach określonej grupy. W praktyce polega to na dodaniu maksymalnej możliwej liczby nagłówków, tekstów reklamowych i obrazów w ramach jednej grupy, a następnie optymalizacji ich poprzez zastępowanie najgorzej performujących składników naszej PMaxowej sałatki innymi. Warto tutaj testować różne CTA, kreacje reklamowe czy wykorzystywane USP – to miejsce, gdzie nasz robot ma szansę naprawdę mocno się wykazać.
Druga kwestia to podział na produkty – wchodzimy tu znowuż szczebel wyżej – na etap planowania struktury konta. Same produkty (które też są jednym z elementem grup komponentów) warto dzielić „staroszkolnie”, czyli na bestsellery i resztę, bądź na grupy pod względem marży. Pamiętajmy tylko o tym, by w miarę możliwości, do produktów, które wyświetlamy w ramach danej kampanii dopasować odpowiednie treści reklamowe. I aby zwracać uwagę na te z produktów, które w ogóle nie rotują. Robot – jak wszystkie maszyny – jest ślepy. Jeśli zobaczy, że dane sku radzą sobie lepiej, to będzie starał się wyciągnąć z nich jak najwięcej w ramach strategii ustalania stawki – dlatego może być tak, że algorytm w ogóle z części produktów zrobi niewidoczne dla ludzi zombie. Takie id warto wyciągać do osobnych kampanii, aby nie naruszając historii tej, która radzi sobie dobrze, pozwolić wykazać się również reszcie. Ważna uwaga – istnieje możliwość tworzenia grup zasobów, w której będą wyłącznie produkty – wtedy nasza kampania działa jak standardowa PLA, natomiast wykorzystuje możliwości (dotyczące placementów i strategii ustalania stawek) jakie daje PMax. Nie zawsze da się uruchomić taką grupę komponentów na koncie, natomiast jeśli ją mamy – warto testować.
Pamiętajmy jeszcze o tym, żeby samą strukturę kampanii planować z uwzględnieniem docelowego zwrotu z inwestycji bądź kosztu pozyskania klienta. W przypadku kampanii Performance Max, strategie ustalania stawek możemy ustawić wyłącznie na poziomie konkretnej kampanii – dlatego jeśli mamy produkty z różnym akceptowalnym ROASem bądź usługi, których opłacalny koszt pozyskania jest różny, muszą one działać w osobnych kampaniach.
Kolejna kwestia to video – niestety nie działa to tak, że jak nie chcemy pokazywać się na Youtube, to wystarczy nie dodawać filmu. Google stworzy wtedy automatyczny film (przypominający bardziej pokaz slajdów) z tego co mamy już w ramach grupy zasobów oraz pod odpowiednimi adresami url. Aby tego uniknąć, warto mimo wszystko stworzyć własne video, ewentualnie posiłkując się kreatorem Google dostępnym na naszym koncie. Znajdziemy go w bibliotece komponentów, klikając „video”, a następnie „utwórz film”. W ten sposób możemy mieć wpływ na to, co zobaczy użytkownik Youtube. W przeciwnym razie – znowu oddajemy się pod władzę robotów.

Czy Google ostatecznie i tak działając w ramach kampanii PMax będzie działał jak chce? Niekoniecznie. Natomiast aby się tego dowiedzieć, musimy umieć sprawdzić, jak i gdzie pokazywane są nasze reklamy. Pierwsza kwestia to stworzenie raportu, na podstawie którego sprawdzimy udział reklam displayowych w całości kampanii. Na Githubie można znaleźć bezpłatne pomoce, które wygenerują dla nas odpowiedni plik Excel. Natomiast, aby zadziałały one skutecznie, konieczne jest wdrożenie odpowiedniego skryptu, który będzie ten plik aktualizował. Obecnie tworzone skrypty mają już spore możliwości – możemy stworzyć kompleksową analizę produktów, poszczególnych grup komponentów czy właśnie wykorzystywanych sieci Google. Warto z tego skorzystać, ponieważ sam Google informacji o PMaxach udziela nam mocno szczątkowych.
Ponadto, warto jest zaglądać w raporty grup komponentów, które od paru miesięcy pokazują nam więcej danych. Jesteśmy w stanie analizować kliknięcia, wyświetlenia, konwersje czyli wszystko to, co dla kampanii Performance Max jeszcze niedawno było owiane tajemnicą. Na tej podstawie można wyciągać już sensowne wnioski dotyczące optymalizacji kampanii.

Ciągle niestety wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. W chwili obecnej kampanie Performance Max nie pozwalają na niuansowanie ruchu chociażby na mobile i desktop. Możemy takie informacje wyciągnąć z GA4, natomiast dalej – nie jesteśmy w stanie zmieniać stawek na mobile/desktop, tak jak to miało miejsce w innych typach kampanii. Nie jesteśmy również w stanie skutecznie wykluczać miejsc docelowych. Możemy za to na szczęście wykluczyć brand, natomiast warto tu dodać, że dzieje się to na poziomie konta (poprzez wykluczenia marek lub listę słów kluczowych przesłaną do supportu). Pomimo tego, skutecznie utworzona kampania Performance Max jest w stanie pokazywać reklamy w takiej formie i takim użytkownikom, na których nam szczególnie zależy. Przynajmniej w sporej części.

Paweł Seruga – SEM Specialist w DevaGroup. Certyfikowany specjalista Google Ads i Analytics. W branży SEM pracuje od ośmiu lat – w tym czasie zdobywał doświadczenie zarówno w agencjach, jak i inhousowo, dzięki czemu potrafi patrzeć na płatną reklamę z wielu perspektyw. Na co dzień pracuje z Google Ads, Meta Ads i Microsoft Ads, z przyjemnością rozwiązuje też zaawansowane zagadki z zakresu analityki internetowej. Uczestnik programu Digital Champions od Google, dzięki czemu mógł czerpać wiedzę o tym, jak najefektywniej wykorzystać możliwości tego kanału z samego źródła. Dziś chętnie dzieli się tą wiedzą z innymi na szkoleniach, w webinarach oraz artykułach.
ta
Więcej newsów z branży TUTAJ.
Do udziału w konkursie zaproszone są wszystkie firmy specjalizujące się w projektowaniu i/lub realizacji ekspozycji targowych i eventowych. Celem Konkursu jest niezmiennie promocja nowatorskich rozwiązań architektonicznych w branży wystawienniczej oraz wyróżnienie firm świadczących wysokiej jakości usługi w tej dziedzinie.
Laureaci konkursu, tj. zdobywcy I, II i III miejsca w każdej z kategorii, mają prawo posługiwać się znakiem graficznym „Laureat Konkursu Polskiej Izby Przemysłu Targowego Ekspozycja Roku 2023”. Nagrodami w konkursie są statuetki dla laureatów. Nagrodę otrzymują współtwórcy każdej nagrodzonej ekspozycji, tj. inwestor, projektant i wykonawca ekspozycji.
Termin przesyłania zgłoszeń upływa 15 lutego 2024 roku.
Więcej informacji nt. konkursu oraz jego regulamin dostępne są TUTAJ.
Organizatorem konkursu jest Polska Izba Przemysłu Targowego — izba gospodarcza przedsiębiorców branży targowej i branż związanych z organizacją targów, wystaw i eventów, która w 2023 r. obchodziła Jubileusz 30-lecia.
Więcej newsów z branży TUTAJ.
Organizatorzy przygotowują również prezentację innowacyjnych rozwiązań, umożliwiających – jak podkreślają – wytwarzanie ciekawych i wysokich jakościowo etykiet, które wpływają korzystnie na środowisko i przynoszą oszczędności w procesie tłoczenia na zimno. Zostaną one przeprowadzone na maszynach Mark Andy wyposażonych w moduł uszlachetniania Kurz Distorun. Ponieważ liczba miejsc jest ograniczona, organizatorzy proszą o jak najszybszą rejestrację (która kończy się 5 stycznia 2024 r.) pod adresem: KLIKNIJ
– Warsztaty to dla klientów zawsze ciekawa forma pozyskiwania wiedzy, dlatego od lat przeprowadzamy ich w naszej firmie bardzo dużo– mówi Lena Chmielewska-Bontron, European Marketing Manager Mark Andy. – Tym razem, wspólnie z firmą PC Print oraz partnerami – Kurz, H+M, Baier i Kinegram, przygotowaliśmy wydarzenie dotyczące zastosowania technologii cold stampingu w druku fleksograficznym. Chcemy tym samym zaprezentować uczestnikom różne możliwości w zakresie druku innowacyjnych etykiet. Mamy nadzieję, że możliwość obserwacji całego procesu, a na koniec zapoznania się z ciekawym produktem finalnym, zainspiruje naszych gości do rozmów, a w ślad za tym do wdrożenia zmian w swoich firmach. Zapraszamy więc do skorzystania z naszej propozycji.
Jak zapowiadają organizatorzy, w agendzie warsztatów znajdą się prezentacje innowacyjnych rozwiązań „eko” w druku fleksograficznym i hybrydowym. Prelegenci przedstawią również prośrodowiskowe i ekonomiczne korzyści z zastosowania nowoczesnych rozwiązań, do których należy m.in. moduł Distorun zintegrowany z maszynami Mark Andy. Podczas spotkania będzie można zapoznać się z jego praktycznymi zastosowaniami np. przy aplikacji pojedynczych znaków optycznie zmiennych. Przedstawiony zostanie również konkretny proces drukowania z tym modułem i oszczędności, jakie wynikają z jego zastosowania, a także korzyści w obszarze zwiększenia wydajności produkcji.
– Dzięki temu szkoleniu – mówi Lena Chmielewska-Bontron – uczestnicy zyskają umiejętność efektywnego wykorzystania modułu Distorun, otrzymają praktyczne wskazówki dotyczące optymalizacji transferu w procesie tłoczenia na zimno, a także będą mieli możliwość wymiany doświadczeń z innymi profesjonalistami z naszej branży. Będą też mogli poznać bliżej maszyny Mark Andy. Wydruki, o których mowa powyżej, będziemy realizować na maszynie hybrydowej Digital Series HD bazującej na inkjecie, ale nasi goście będą mogli również zobaczyć inne maszyny z szerokiego portfolio Mark Andy: fleksograficzną Evolution E5 i tonerową/hybrydową Pro Series. Mając więc nadzieję na owocne spotkanie z Państwem, serdecznie zapraszamy do rejestrowania się na to wydarzenie.
Druga połowa grudnia to dobra okazja, by spojrzeć wstecz na ostatnie dwanaście miesięcy i wskazać zjawiska najbardziej dla tego okresu istotne. W najnowszej rozmowie cyklu „Rozmowy o druku” zmierzyli się z tym zadaniem eksperci Canon Polska, którzy na co dzień zajmują się zagadnieniami związanymi z produkcją i bezpieczeństwem druku. Gośćmi Jeremiego Jędrzejkowskiego byli: ekspert od druku wielkoformatowego, Tomasz Miękus, Michał Młynarczyk zajmujący się drukiem małoformatowym i ekspert od zagadnień cyfryzacji i bezpieczeństwa druku, Dariusz Szwed.
Czy mijający rok obfitował w znaczące wydarzenia w świecie druku? Jakie nastroje panowały w biznesie drukarskim na przestrzeni dwunastu miesięcy, jakie tendencje dominowały?
Rozmówcy, odpowiadając na pytanie dziennikarza, byli zgodni, że rok 2023 dostarczył wielu powodów do optymizmu. Postępowało popandemiczne „odbicie” w branży – skończyły się kłopoty z łańcuchem dostaw, sprzedaż urządzeń drukarskich wróciła do poziomów sprzed lockdownu, drukarnie śmielej inwestowały w zakup nowego sprzętu. Dobre nastroje dominowały wśród wydawców książek.
– Chociaż w branży wydawniczej nakłady poszczególnych serii malały, to liczba wydawanych książek znacząco wzrosła. Pośrednio, potwierdzeniem dobrej koniunktury u wydawców był rodzaj urządzeń, które wprowadzaliśmy na rynek. Były to maszyny szybkie i uniwersalne, czyli drukujące na różnorodnych podłożach – twierdził Michał Młynarczyk.
Opinie przedmówcy potwierdził Tomasz Miękus, odpowiadający za druk wielkoformatowy. Ekspert stwierdził, że mijający rok był wręcz wyjątkowy. – Znacząco wzrosły wolumeny drukarskie, a dobre nastroje klientów automatycznie przekładały się na strategię naszej firmy. Odpowiadaliśmy na złożone wyzwania, z którym zmagały się firmy, oferując im maksymalnie zróżnicowane portfolio urządzeń. Wpływało to korzystnie na wyniki sprzedażowe z naszych wszystkich grup produktowych – podkreślał ekspert.
Natomiast jeśli chodzi o tendencje związane z bezpieczeństwem druku, to wśród klientów dominowały decyzje, które miały zapewniać poczucie maksymalnego bezpieczeństwa cyfrowego. Inwestowano w nowoczesny sprzęt, gwarantujący pełną kontrolę nad danymi. – Klienci nie są już zainteresowani standardami sprzed kilku lat. Szukają najbardziej aktualnych rozwiązań w zakresie zabezpieczeń cyfrowych – mówił Dariusz Szwed.
Czy pozytywne nastroje, o których wspomniano w pierwszej części rozmowy brały się z tego, że branża dążyła do zachowania pewnego status quo? Wręcz przeciwnie. Okazuje się, że dominującą w branży postawą była elastyczność. Rynek się nieustannie zmienia, w związku z czym na bieżąco trzeba modyfikować wypracowane strategie. Wszystko po to, by osiągać lepsze wyniki biznesowe.
– W mijającym roku obserwowaliśmy dążenie do większej rentowności. Drukarze specjalizujący się w dużym formacie koncentrowali się więc na usługach wysoko marżowych. Wiązało się to z koniecznością dywersyfikowania produkcji. W efekcie bogatsze portfolia firm drukarskich przekładały się korzystnie na przychody – zauważył Tomasz Miękus.
Elastyczne reagowanie na trendy rynkowe cechowało także wydawców książek. Przedstawiciele wydawnictw uświadamiali sobie, że korzystne efekty biznesowe może przynieść otwarcie się na nowoczesne techniki druku.
– Rosnące nakłady książek generowały u wydawców większe zainteresowanie drukiem cyfrowym. To właśnie urządzenia do druku cyfrowego pozwalają na dużą elastyczność w całym procesie wydawniczym. Można zwiększać nakłady na bieżąco, w zależności od rosnącego zainteresowania odbiorcy danym tytułem – stwierdził Michał Młynarczyk.
Elastyczność w postawach charakteryzowała także specjalistów odpowiadających za cyberbezpieczeństwo w firmach. W dobie pracy hybrydowej – modelu, który oznacza częste wykorzystywanie urządzeń prywatnych do obowiązków służbowych, zabezpieczenie procesów druku jest poważnym wyzwaniem.
– Dlatego w ubiegłym roku dominujące było oczekiwanie całej branży, by dostawcy urządzeń drukarskich oferowali rozwiązania oparte o najwyższe standardy bezpieczeństwa. Mogliśmy reagować na ten trend na bieżąco, bo w naszym portfolio mamy urządzenia, które pod tym względem realizują najwyższe standardy ochrony danych – podkreślił Dariusz Szwed.
W ostatniej części rozmowy Jeremi Jędrzejkowski pytał rozmówców o rosnącą popularność idei zrównoważonego rozwoju w biznesie. Wątek był okazją, by nawiązać do badań przeprowadzonych pod koniec mijającego roku przez Canon Polska. Respondenci – przedstawiciele średniego i dużego biznesu – odpowiadali na pytania dotyczące działań z obszaru zrównoważonego rozwoju. A więc, czy wybierając urządzenia do druku biurowego, firmy uwzględniają odpowiedzialne środowiskowo działania producentów i zrównoważone parametry produktu?

– Prawie 90 procent respondentów potwierdziło, że kwestie związane z ESG (Environmental, Social and Governance) są istotne dla decyzji zakupowych. Nie ma tu różnic w podejściu dużych organizacji, które mają wdrożone globalne polityki CSR (Corporate Social Responsibility), a podejściem firm mniejszych. Ekologiczna świadomość rośnie i staje się powszechna, a firma Canon Polska na to odpowiada – m.in. poprzez politykę redukcji dwutlenku węgla i działania kompensacyjne – wyjaśniał Dariusz Szwed.
Myślenie o ESG wpływało na decyzje firmy Canon związane z obszarem druku wielkoformatowego.
– Każda nowo wprowadzana seria ploterów wielkoformatowych charakteryzuje się zmniejszonym zapotrzebowaniem na atrament, czy energię. A to oznacza niższe koszty eksploatacyjne przy zachowaniu identycznej jakości druku i produktywności. Co więcej, nowe plotery to większa automatyzacja w obszarze konserwacji, zatem mniejszy nakład pracy codziennej dla operatora – mówił Tomasz Miękus.
Ekologiczna optyka dominowała także na obszarze druku małego formatu. – Rosnąca świadomość ekologiczna przejawia się w zmianie asortymentu drukowanych opakowań. Firmy odchodzą od plastiku na rzecz papieru. W Europie opakowania papierowe stanowią już 10 procent, w Polsce jest to ciągle 3-4 procent, co oznacza, że rysuje się tu ciekawa perspektywa rozwoju dla Canon Polska – stwierdził Michał Młynarczyk.
Rok w branży druku był więc udany. Optymizmem napawają wyniki biznesowe wszystkich podmiotów z branży – drukarni, wydawnictw i producentów, a jednocześnie to, że rośnie ich elastyczność wobec dynamicznych procesów rynkowych. Canon Polska, obserwując nowe potrzeby odbiorców, zamyka ten rok w poczuciu, że jego oferta produktów i usług w pełni korespondowała z oczekiwaniami całego rynku.
Wszystkie kwestie omówione podczas spotkania zarejestrowane są na nagraniu z rozmowy. Podcast jest dostępny na stronie Canon. Wysłuchać go można również na popularnych platformach podcastowych jak Spotify, Apple Podcast, Google Podcast.
Więcej newsów z branży TUTAJ.
Trend roku
W 2023 roku programy lojalnościowe skupiały się na wykorzystaniu grywalizacji do zwiększenia zaangażowania klientów, oferując różne poziomy i nagrody za osiągane sukcesy, podobnie jak w grach komputerowych. Równocześnie, aplikacje mobilne stały się kluczowym narzędziem do śledzenia zaangażowania w programy lojalnościowe, umożliwiając personalizację ofert i lepsze poznanie potrzeb konsumentów. Ważnym aspektem było skoncentrowanie na doświadczeniach użytkowników (UX), które teraz odgrywają kluczową rolę w projektowaniu programów lojalnościowych, aby zwiększyć komfort i satysfakcję klientów. Dodatkowo w obliczu rosnących cen i inflacji, programy zyskały na znaczeniu jako narzędzie do utrzymania lojalności klientów, oferując im szczere komunikowanie i atrakcyjne rabaty.
Największy sukces roku 2023
W branży programów lojalnościowych na świecie największym sukcesem była ewolucja i adaptacja programów w odpowiedzi na zmieniające się warunki gospodarcze i oczekiwania konsumentów. W Polsce koronę największego sukcesu znów założył program „Moja Biedronka” prowadzony przez sieć sklepów Biedronka. Jego popularność wynika nie tylko z możliwości zdobycia popularnych wśród dzieci maskotek, ale przede wszystkim z możliwości uzyskania atrakcyjnych zniżek na zakup produktów, co stanowi realną korzyść dla konsumentów, szczególnie w obliczu rosnących cen i wysokiej inflacji.
Największy kryzys / wizerunkowa wpadka
Rok 2023 w Polsce okazał się stabilnym okresem dla branży programów lojalnościowych, bez większych kryzysów czy wizerunkowych wpadek. Firmy działające w tej dziedzinie skutecznie zarządzały swoimi programami, utrzymując wysoki poziom zaufania i satysfakcji klientów. Dzięki przemyślanym strategiom i odpowiedniemu zarządzaniu ryzykiem branża programów lojalnościowych uniknęła negatywnych zdarzeń, które mogłyby wpłynąć na ich reputację. Stało się to możliwe dzięki efektywnemu wykorzystaniu danych klientów, innowacyjnym podejściom w nagradzaniu lojalności oraz skupieniu na potrzebach konsumentów, co zapewniło branży programów lojalnościowych stabilność i pozytywny wizerunek w Polsce.
Trendy/prognozy/wyzwania na 2024
W 2024 roku, programy lojalnościowe będą koncentrować się na zwiększeniu personalizacji i budowaniu głębszych relacji z klientami poprzez wykorzystanie zaawansowanych technologii analitycznych i sztucznej inteligencji. I tak dla przykładu spółka Viscale, która specjalizuje się w programach lojalnościowych B2B, już wprowadziła do swojej oferty digitalizację dokumentów zakupowych przy pomocy algorytmów OpenAI. Dla klientów oznacza to zmniejszenie kosztów oraz gromadzenie nowych zbiorów danych handlowych, które ci mogą wykorzystać do optymalizowania strategii marketingowych i sprzedażowych. Spodziewany jest również wzrost znaczenia zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialności społecznej w programach lojalnościowych. Dodatkowo w 2024 roku programy lojalnościowe będą musiały również uwzględniać ryzyko potencjalnego kryzysu finansowego, co może wpłynąć na zachowania konsumenckie i strategie biznesowe. W kontekście możliwych trudności gospodarczych firmy będą zmuszone do poszukiwania bardziej elastycznych i odpornych na zmiany modeli lojalnościowych, które będą w stanie dostosować się do zmieniających się warunków rynkowych i potrzeb konsumentów, zachowując przy tym skuteczność i atrakcyjność swoich programów.
Łukasz Wołek, CEO Grupy Eura7. Przedsiębiorca, od ponad 23 lat związany z branżą marketingu digitalowego. Założyciel i CEO technologicznej spółki Eura7, agencji komunikacji marketingowej Abanana oraz spółki Viscale, która specjalizuje się w organizowaniu programów lojalnościowych. Pracował dla marek takich jak Tesco, IKEA, Remington, Russell Hobbs, Beskidzkie, Góralki, Verbena, Caparol, Śnieżka, Vidaron, Urząd Marszałkowski Woj. Małopolskiego, NCBiR. Posiada szerokie doświadczenie w kampaniach omnichannel, influencer marketingu, planowaniu obecności marek konsumenckich w mediach społecznościowych, programach lojalnościowych B2B oraz w analityce webowej.
Więcej podsumowań można przeczytać TUTAJ.
Przez 12 miesięcy firma udowodniła, że targi nadal są jednym z najskuteczniejszych narzędzi promocyjnych, że organizatorzy są w stanie zebrać w jednym miejscu i czasie dziesiątki tysięcy uczestników, że realizacja wydarzeń opiera się na przemyślanej strategii, a podstawą komunikacji jest podejście human to human.
Słowem kluczem mijającego roku była jakość. Jakość pozyskiwanych na targach kontaktów, jakość organizowanych wydarzeń, jakość obsługi. Podczas udzielanych wypowiedzi wystawcy wielokrotnie podkreślali, że czuli się zaopiekowani na każdym etapie przygotowań, a zespoły organizacyjne robiły wszystko, aby sprostać najbardziej wymagającym wyzwaniom. Wystawcy zauważali również, że bardziej niż ilość liczy się dla nich jakość odbytych rozmów. Nie kryli zadowolenia, że odwiedzali ich klienci, którzy zadawali konkretne pytania i byli zainteresowani nawiązaniem długofalowych relacji.
Targi młodnieją w oczach – to zdanie wielokrotnie powtarzano na branżowych spotkaniach. Przykładem mogą być Międzynarodowe Targi Stomatologiczne KRAKDENT®, które z roku na rok cieszą się rosnącą popularnością wśród młodych stomatologów. Jeszcze do niedawna targi kojarzyły się jedynie ze stoiskami i darmowymi gadżetami. Taka wizja powodowała, że czasem rezygnowano z udziału, podając argument, że „przecież w internecie można znaleźć to samo, a czasem nawet więcej”. Być może… Jednak w internecie nie doświadczy się tych samych wrażeń, które są na wydarzeniach. To właśnie dla niezapomnianych emocji, dla energii płynącej ze spotkań na żywo i dla możliwości poczucia się częścią danej społeczności, wielu uczestników bierze udział w targach, co sprawia, że coraz bardziej upodabniają się one do festiwali.
Podjęte w 2023 roku działania pokazały, że targi przestały być jedynie miejscem, w którym zawiera się umowy biznesowe. Obecnie służą również rozrywce i edukacji. W ramach wydarzeń organizowane są warsztaty czy szkolenia z kluczowymi ekspertami z branży, debaty i dyskusje ma tematy dla branży najistotniejsze. Udział w tego typu spotkaniach najczęściej jest darmowy, co stwarza niepowtarzalną okazję do zdobycia wiedzy, a nawet podniesienia kwalifikacji. Często tych samych ekspertów można spotkać na dużych, cenionych konferencjach – na nie jednak, w przeciwieństwie do targów, należy kupić bilet.
W roku 2023 Targi w Krakowie zainicjowały wdrażanie strategii bleisure, polegającej na łączeniu obowiązków z przyjemnościami. Jak podaje Forbes, w 2022 roku aż 89% zapytanych o plany związane z podróżami służbowymi zadeklarowało chęć wzbogacenia ich o możliwość skorzystania z atrakcji, wydłużenia wyjazdu o kilka dni urlopu lub zabrania w podróż rodziny lub przyjaciół. Reagując na zmieniające się potrzeby wystawców i odwiedzających, Targi w Krakowie nawiązały współpracę z lokalnymi kawiarniami, klubami, restauracjami i muzeami – zachęcając tym samym do skorzystania z oferty miasta podczas delegacji na targi. Pomoc przy rezerwacji stolika w modnej restauracji czy miejsca w klubie zaowocowała zacieśnieniem relacji nie tylko ze stałymi klientami, ale także nowymi grupami odbiorców, zwłaszcza przedstawicielami młodszych pokoleń, którzy decydując się na udział w evencie, zwracają uwagę na ofertę wykraczającą poza program samego wydarzenia. Takie działania umacniają więzi z lokalnymi biznesami, których współpraca jest kluczowa do zbudowania programu atrakcji łączących aktywności zawodowe z czasem wolnym.
W 2023 roku Targi w Krakowie udowodniły, że z powodzeniem mogą stawać w szranki z największymi agencjami w kraju zajmującymi się szeroko pojętą komunikacją. Firma została wyróżniona w konkursie Golden Arrow w kategorii „experiental marketing – event marketing – off line”, otrzymała nagrodę główną w konkursie PR Wings w kategorii „zmiana biznesowa komunikacyjny game changer” oraz Złotego Spinacza w kategorii „event komercyjny” w największym konkursie branży Public Relations – Złote Spinacze. Wszystkie nagrody zostały przyznane za strategię i działania komunikacyjne 25. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie®. Dużym sukcesem był również udział Targów w Krakowie w międzynarodowym konkursie UFI Marketing Award organizowanym przez UFI Global Association the Exhibition Industry. Podczas finału konkursu w Holandii zespół Targów w Krakowie zaprezentował strategię komunikacji 25. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie®.
Dobre samopoczucie pracowników, w szczególności w branży eventowej, gdzie każdy narażony jest na duży stres, jest kluczowe dla dobrego funkcjonowania organizacji. Zarząd Targów w Krakowie wie, że związek wellbeingu z employer brandingiem powinien być mocny i trwały, dlatego w sezonie letnim, pomiędzy najbardziej intensywnymi miesiącami, proponuje pracownikom możliwość udziału w licznych aktywnościach. Przykładem mogą być dwumiesięczne zajęcia jogi, warsztaty z ceramiki lub boisko do siatkówki lub badmintona, które funkcjonowało przez wakacje w lobby EXPO Kraków. Kluczowa jest również integracja, dlatego bardzo często pracownicy sami wychodzą z inicjatywami np. organizacji wewnętrznej aukcji wspierającej Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy: każdy z pracowników wystawił do licytacji własnoręcznie wykonane produkty.
Podczas licznych wywiadów, przeprowadzonych z wystawcami w 2023 roku, organizatorzy wielokrotnie zadawali pytanie – czy pomimo dynamicznego rozwoju e-commerce spotkania na żywo nadal mają sens? 10/10 respondentów odpowiadało, że choć wszystko można aktualnie sprzedać i kupić w sieci, nic nie jest w stanie zastąpić bezpośrednich spotkań. W czasach, w których osamotnienie wskazywane jest jako jeden z rosnących i negatywnie wpływających na społeczeństwo trendów – takie odpowiedzi dają nadzieję. W końcu jedyną skuteczną receptą na przerwane więzi są relacje – stanowiące podstawę działania targów. Wraz z 2024 rokiem pojawia się kolejne pytanie: czy zdaniem wystawców rozwój sztucznej inteligencji zagraża spotkaniom bezpośrednim? W odczuciu TwK nie, co więcej – może je zacieśnić. Czemu? Bowiem targi będące biznesowym hubem (w EXPO Kraków rocznie odbywa się blisko 100 wydarzeń o różnym charakterze: konferencje, kongresy, eventy, targi) staną się miejscem, w którym łatwo będzie zweryfikować, co jest prawdą, a co jest fake newsem. Spotkania na żywo są idealnym miejscem, gdzie głośno można powiedzieć „sprawdzam” i choćby dlatego warto spotykać się w realu.
Więcej newsów z branży TUTAJ.
Ploter Artemis Flatbed LED-UV 2513/3225 występuje w 2 wariantach: model 2513 o polu roboczym 2,5 m × 1,3 m oraz 3225 o polu roboczym 3,2 m × 2,5 m. Dzięki nowej stabilnej konstrukcji ploter zapewnia jeszcze większą wydajność i dokładność druku. Maksymalna prędkość urządzenia wynosi aż 155 m2/h. Plotery Artemis są wyposażone w zaawansowane i wysokowydajne głowice Konica Minolta 1024i Atom. Artemis Flatbed LED-UV skierowany jest do drukarni przemysłowych, producentów oznakowań, zakładów szklarskich, producentów mebli, stoisk targowych oraz wszędzie tam, gdzie potrzebny jest wysokojakościowy i szybki druk na różnych materiałach.
Zalety plotera Artemis Flatbed LED-UV 2513/3225:
• podsys o mocy 1500W,
• możliwość zadruku mediów o grubości do 10 cm,
• wysoka rozdzielczość do 1440 dpi,
• precyzyjny mechanizm ładowania mediów,
• funkcja zapobiegająca zderzeniom karetki głowicy drukującej,
• lampa UV o mocy 750W,
• automatyczny system czyszczenia,
• automatyczna regulacja wysokość głowicy.
Więcej newsów z branży TUTAJ.