
Merczandising to sztuka, która zmienia towar w pieniądze. Jak każda sztuka wymaga znajomości techniki i kunsztu, ale też kreatywności, wizji i nieszablonowego myślenia. Na temat techniku eksponowania towaru dyskutujemy z Wojciechem Sieradzkim oraz Renatą Zielińską z firmy Merczendajzerzy (na zdjęciu).
Joanna Łęczycka: Które miejsca na terenie sklepu są najcenniejsze z punktu widzenia shopper marketingu?
Renata Zielińska: Oczywiście te, przy których klient zatrzyma się najdłużej (śmiech), prawdopodobieństwo dokonanie zakupu jest wtedy znacznie wyższe. Merchandise’rzy obecnie prześcigają się w pomysłach i sztuczkach jak zniwelować martwe strefy oraz wyrównać wydajność powierzchni sprzedaży. Najczęściej odbywa się to poprzez prowadzenie klienta według określonego planu, skłonienie go do pewnych zachowań, np. zatrzymania się w określonych miejscach. Optymalne wyznaczenie ciągów komunikacyjnych, umiejscowienie mebli sklepowych, stref wyprzedażowych, pozwala na wyznaczanie klientom tras od wejścia do wyjścia, wiodących przez cały sklep. Minimalizują w ten sposób punkty o obniżonej wydajności.
Wojciech Sieradzki: Zaczynając od początku, czyli od wejścia: Klient wchodząc do sklepu kieruje się z reguły w prawą stronę (oczywiście istotne jest tu odpowiednie ustawienie mebli). Klienci lubią poruszać się po obrzeżach, w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. (…)
Wywiad ukazał się w listopadowym wydaniu RAPORTU POS.
Cała publikacja dostępna pod adresem:
http://issuu.com/oohmagazine/docs/ooh_pos_2011