Logo

Już 14 lipca wystartuje dziewiąta trasa koncertowa Męskie Granie, w ramach której wystąpi najlepsza muzyczna reprezentacja w kraju. W tym roku sceną projektu, sponsorowanego przez markę Żywiec, zawładnie trio – KORTEZ, PODSIADŁO i ZALEWSKI, które stanie na czele Męskie Granie Orkiestra. Artyści nagrali singiel „Początek”, do którego powstał oryginalny teledysk kręcony „na żywca”.

W tym roku na fanów trasy czeka nowa odsłona polskiego grania na najwyższym poziomie. Wszystko za sprawą zaangażowania artystów, którzy wniosą do projektu powiew świeżości. Obdarzony lekko szorstkim głosem KORTEZ, powracający po długiej przerwie Dawid Podsiadło i KRZYSZTOF ZALEWSKI, który nie tak dawno brawurowo zinterpretował utwory legendarnego Czesława Niemena, połączyli siły, stając na czele Męskie Granie Orkiestra. W zespole towarzyszą im Marcin Macuk, Olek Świerkot, Kuba Staruszkiewicz, Pat Stawiński i Andrzej Markowski. Wszyscy artyści wspólnie będą przełamywać konwencje i style oraz eksperymentować z brzmieniami, każdorazowo serwując publiczności prawdziwą muzyczną ucztę.

Tegoroczny singiel „Początek” promujący trasę po raz pierwszy można było usłyszeć 22 maja w programie „Kuba Wojewódzki” na antenie TVN, w radiowej Trójce, na portalu Onet i w kanale Męskiego Grania na YouTube.

Teledysk do utworu nagrany jest mastershotem, czyli jednym, długim, perfekcyjnie dopracowanym ujęciem, nieprzerwanym żadnym cięciem ani montażem. Wymagało to od całej ekipy wielkiego zaangażowania, wielu prób i niesamowitego skupienia. Na potrzeby klipu, utwór został wykonany na planie na żywo, podczas nagrywania tego konkretnego ujęcia i żadne elementy piosenki nie były dogrywane oddzielnie w studio nagraniowym. Szczególnym wyzwaniem był fakt, że przez większą część utworu muzycy są w ciągłym ruchu.

– Przed nami już dziewiąta edycja trasy Męskie Granie z nowym składem i zupełnie nową muzyczną energią – mówi Marta Kuropatwińska, Marketing Manager marki Żywiec. W tym roku po raz kolejny usłyszymy najlepszych polskich artystów, którzy zaserwują publiczności olbrzymią dawkę muzycznych emocji na najwyższym poziomie. Nie zabraknie oryginalnych kolaboracji i artystycznych niespodziane– dodaje.

Lista wykonawców na poszczególne koncerty zostanie podana już wkrótce. Regularna sprzedaż biletów ruszy w czerwcu br. O dokładnej dacie poinformujemy na naszym profilu na FB. Wyłącznym sponsorem trasy Męskie Granie jest marka Żywiec.

Tego lata Męskie Granie zagra:

  •        14 lipca – Poznań, Park Cytadela, Al. Armii Poznań
  •        21 lipca – Katowice, Strefa Kultury, ul. Henryka Mikołaja Góreckiego 1
  •        28 lipca – Wrocław, Pergola, ul. Wystawowa 1
  •        4 sierpnia – Kraków, Centrum Sportu Parkowa (dawny Stadion Korony Kraków, ul. Parkowa 12 A)
  •        11 sierpnia – Gdynia, Park Kolibki, 291
  •        18 sierpnia – Warszawa, Forty Bema, ul. Jerzego Waldorffa
  •        25 sierpnia – Żywiec, Amfiteatr pod Grojcem, ul. Grojec 50

 

Innowacyjne projekty w reklamie powstają dziś coraz częściej tam, gdzie celem jest zwrócenie uwagi na jakiś problem. Ich wrogami są skostniałe struktury korporacji i nadmierna kalkulacja – wyliczali uczestnicy konferencji Innovation zorganizowanej pod koniec kwietnia przez SAR.

Żeby przełamać skostniałe podejście do tworzenia kampanii agencje reklamowe i domy mediowie sięgają po pomoc start-upów.  Jednak ich współpraca ze start-upami to działania podejmowane na nowym polu, do którego agencje często nie umieją się szybko przyzwyczaić, bo system pracy start-upów bardzo różni się dziś od tego, jaki przez lata wypracowały sobie wielkie agencje reklamowe i mediowe.

– Kiedy niedawno dzwoniłem do jednego ze znanych mi twórców start-upów, żeby spytać, jak wygląda teraz jego projekt, usłyszałem, że owszem, działa, ale on skupiony jest już na zupełnie nowym pomyśle, który też może okazać się mi przydatny – opowiadał Christoph Duscynski, globalny dyrektor strategiczny londyńskiej agencji Blue449. I dodawał: – Szczerze mówiąc, dokładnie tego się po nim spodziewałem.

Jak wyliczał, współpraca dużej agencji ze start-upem może przyprawiać o ból głowy, bo często nie są to firmy oferujące do końca profesjonalne usługi: mają zazwyczaj np. mało pracowników i w związku z tym nie są oni dostępni na każde zawołanie. Są jednak otwarci na nowe rozwiązania i pełni świeżych idei.

Takie zasady pielęgnują w sobie też firmy w rodzaju Facebooka czy Google.

– Żeby wygenerować 10 mln dol. przychodów Google i Facebook potrzebują 10 pracowników. WPP potrzebuje do tego ponad 100 osób – mówił Igor Lutz, założyciel rosyjskiej firmy The Untitled Ventures, która pomaga start-upom współpracować z dużymi koncernami.

Eric Schmidt, były prezes Google, wypunktował te zasady firmy, które pozwalają jej być wciąż innowacyjną, w książce „Jak działa Google”.

 – Zatrudniamy ludzi, których można określić, jako „smart creatives” – takich, którzy posiadają wiedzę, doświadczenie, bo tego nic nie zastąpi, oraz są kreatywni – wyliczała Magdalena Dziewguć, territory manager w Google w Polsce, Czechach i na Słowacji.  Jak dodawała, w Google tak ważna zazwyczaj w korporacjach struktura jest właściwie nieistotna. Jej zdaniem większość korporacji, które chciałyby być innowacyjne, nie ma na to szans z uwagi na ograniczony dostęp do rozmaitych danych, dlatego, że każdy nowy projekt traktuje od razu jak ryzyko, a kluczowe decyzje podejmują w nich tzw. tłuste koty. – Czyli ludzie, którzy mają już w życiu wszystkiego aż za dużo i w związku z tym nie mają motywacji, by cokolwiek w swoim otoczeniu zmieniać – mówiła.

Zdaniem Igora Lutza, wielkie korporacje, chcąc inwestować  w innowacyjne projekty, powinny przestrzegać znanej zasady 70/20/10. – 70 proc. ich wysiłku wkładane powinno być w podstawowy obszar działania firmy, 20 proc. – w działania, które pozwolą na rozwijanie jego obecności na rynku, a brakujące 10 proc. –  w zupełnie nowe aktywności – mówił. On także podkreślał rolę właściwego dobierania ludzi do innowacyjnych zadań. – Środowisko start-upów jest bardzo ryzykowne, dlatego potrzebuje ludzi, którzy bardzo szybko się uczą, są bystrzy i zmotywowani – wyliczał.

Google pozwala pracownikom 20 proc. ich czasu pracy w każdym roboczym tygodniu poświęcać na własne projekty rozwijane wewnątrz korporacji. Nie wszystkie wypalają, podobnie zresztą jak w innych firmach. – W 1,5 roku i 150 tys. dolarów wydanych od uruchomienia naszego projektu „Idea do beta”, którego hasłem było „nie pozwól dobrym pomysłom utknąć w szufladzie”, z promowanych projektów przetrwał jeden. W Meksyku 150 tys. dolarów to znacznie więcej pieniędzy niż w USA. To kwota, za którą można zginąć. Wtedy zrozumiałem, że nasze pomysły były „papierowe” – mówił Edwin Garcia, dyrektor generalny meksykańskiej firmy Idea to beta. Co przepadło? Np. mobilna aplikacja Alerta Ciudadana, która pokazywała Meksykanom aktualny stan przestępczości w meksykańskich miastach. Ludzie po prostu nie chcieli z niej korzystać.

Innowacyjne rozwiązania sprawdzają się często tam, gdzie firmy szukają ciekawych pomysłów na projekty społecznie odpowiedzialne. Sukcesem  „Idea to beta” okazał się np. projekt MomLancers,  pomagający znaleźć pracę meksykańskim mamom małych dzieci oraz opaska Alive wysyłająca sygnały w czasie trzęsienia ziemi. Pomagała dzięki temu nie tylko zidentyfikować osoby zasypane gruzami, ale także umożliwiała wymianę informacji na temat stanu bliskich osób w takiej sytuacji.

W Austrii innowacyjnym rozwiązaniem wykorzystanym przez grupę komunikacyjną Serviceplan w projekcie dla magazynu „Vangardist” było wydrukowanie jednego z wydań w 2015 roku z wykorzystaniem atramentu wymieszanego z próbkami krwi osób serpozytywnych. – Takie rozwiązania wymagają współpracy ze światem nauki, bo trzema było opracować metodę stworzenia atramentu zawierającego krew – mówił  Jason Romeyko, globalny szef kreatywny Serviceplan. Potem grupa współtworzyła we współpracy z ekspertami i firmą Ravensburger Fittle  –puzzle do nauczania niewidomych i niedowidzących osób posługiwania się alfabetem Braille’a oraz mobilna aplikację SeaHeroQuest, która pozwala ćwiczyć pamięć o sobom z demencją . – Dzis aplikacja ma już 3 mln pobrań. Ani naukowcy ani gamersi nie mieliby szans stworzyć takiej aplikacji samodzielnie – zauważał.

W Polsce podobnym w charakterze innowacyjnym projektem, który wymagał od agencji zaznajomienia się z zupełnie nowym rynkiem, była gra komputerowa „Wojna z rakiem” opracowana przez agencję  Saatchi & Saatchi Is dla Fundacji Onkologicznej Alivia. Dostała dwie złote nagrody w konkursie Innovation (w podkategorii kontent i UX).

– Potraktowaliśmy temat walki z rakiem bardzo dosłownie i stworzyliśmy w grze raka-potwora i bohaterkę, która z nim walczy – mówiła Marta Frączek z Saatchi&Saatchi IS. Podobnie jak drukowany z użyciem atramentu z domieszką  krwi numer „Vangandist”, także gra zebrała podzielone opinie. – Pojawiały się zarzuty o to, że to kontrowersyjna forma promocji, która może powodować urazy – mówiła Frączek. Jednak po jej wprowadzeniu na rynek fundacja zebrała w 2016 roku dwa razy więcej pieniędzy z 1 proc. podatku przekazywanego organizacjom pożytku publicznego przez podatników (2,9 mln zł). Twórcy gry przyznają jednak, że podczas jej powstania przecierali zupełnie nowe szlaki.

– Stworzenie gry trwało półtora roku. Jedną z przeszkód, którą napotkaliśmy, jest polski system finansowy (gra przewiduje wykorzystywanie mikropłatności, którymi wspiera się wybrane osoby chore na nowotwór) – mówiła Marta Frączek. Jak dodawała, przy tworzeniu gier tego rodzaju ważne jest to, by nie przeważały w nich elementy związane z promocją marki. Trzeba też dać sobie czas na to, by stworzyć grę konkurencyjną na przepełnionym już i konkurencyjnym rynku.

Z zupełnie nieznanymi wcześniej barierami musieli też walczyć twórcy nowego modelu sprzedaży kart Kredytowych w Citi Banku z agencji Performics, który dostał złotą nagrodę w konkursie Innovation w podkategorii „model biznesowy”. Karty były oferowane klientom e-sklepów przy przeglądaniu ich oferty. Klient decydujący się na zakup takiej karty dostawał zniżkę na zakupy, bank – nowego użytkownika, a sklepowi podnosiła się średnia wartość koszyka zakupowego. Choć ostatecznie rozwiązanie okazało się korzystne dla wszystkich trzech stron takich transakcji, początkowo e-sklepy nie chciały wchodzić w taką współpracę.

Eksperymentujące z projektami dla klientów non-profit agencje podkreślają, że akcje w rodzaju Nieustraszonej dziewczynki (rzeźba, która stanęła na dziedzińcu nowojorskiej giełdy, by promować fundację She walczącą nierównym traktowaniem płci) czy produkty w rodzaju Esusa (urządzenie kompatybilne z Fordem Ecosport, które pozwala podlewać sztuczny las stojący w domu, gdy samochód wyjedzie na wycieczkę poza miasto) nie są projektami CSR-owymi. Fundacja She zyskała dzięki Nieustraszonej dziewczynce dodatkowe przychody od ofiarodawców. A Esus?

– Oczywiste jest, że celem tej akcji nie było rozpoczęcie sprzedaży jakichś urządzeń, tylko budowanie wizerunku marki – mówił Paulo Areas, generalny dyrektor kreatywny hiszpańskiej agencji Ogilvy&Mather. Podobny efekt miała produkcja alarmów antypożarowych hiszpańskich lasach w kształcie budek dla ptaków rozpoczęta przez Generali Insurance oraz biodegradowalna karta bankowa fińskiego banku Bank of Åland stworzona z myślą o ochronie Morza Bałtyckiego.

Osobną grupą innowacyjnych projektów marketingowych są te, które wykorzystują nowe technologie, takie jak np. sztuczna inteligencja i systemy kognitywne. Nagrodzony w konkursie Innovation złotem w podkategorii algorytmy i narzędzia optymalizacyjne telebot Lydia banku Credit Agricole wyręcza telemarketerów w przeprowadzaniu wstępnych wywiadów telefonicznych z klientami, dzięki czemu spada liczba osób, do których tradycyjni telemarketerzy dzwonią bezefektywnie. Z kolei Tymbark, który złoto dostał w kategorii content, stworzył sprzężony z mechanizmami sztucznej inteligencji system dwóch algorytmów, które pozwalały użytkownikom mobilnej aplikacji FunBot generować adekwatne do przesyłanych przez nich zdjęć hasła rodem z zawleczek tego napoju.

To przykłady innowacyjnych działań wprowadzanych po to, by zwiększać sprzedaż. Jednak coraz więcej takich rozwiązań wspiera dziś kampanie prowadzone po to, by wspierać szczytne idee. Znajduje to odzwierciedlenie w nagrodach na festiwalu w Cannes.  Jak przypominał Andres Vergara, międzynarodowy dyrektor kreatywny w agencji McCann w Rumunii, w  2017 roku nagrody dla takiego rodzaju kampanii stanowiły już ponad połowę wszystkich wręczonych w Cannes statuetek lwów.

JK

Lato w SPA, zwłaszcza w hotelu bez dzieci, to dobry pomysł na urlop we dwoje. To też świetny czas i miejsce na błogi odpoczynek, regenerację organizmu i pobudzenie sił witalnych.

Wakacje dla swoich pociech planujemy z dużym wyprzedzeniem. Letnie obozy, pobyty u dziadków, rodzinne wyjazdy – wszystko trzeba dograć wcześniej, by atrakcyjnie zagospodarować naszym dzieciom ponad dwumiesięczny okres bez szkoły. Warto jednak znaleźć chwilę także dla siebie i „skraść” choć kilka dni z napiętego kalendarza na odstresowujący pobyt w SPA, odpocząć od pracy i domowych obowiązków. Również pary bez dzieci będą się cieszyły z romantycznego urlopu w hotelu dla dorosłych, który kusi ciszą i spokojem. Wartościowe dla zdrowia i relacji są także wyjazdy do SPA z siostrą, nastoletnią córką,  przyjaciółką, czy też grupą przyjaciół.

Najlepsze holistyczne SPA w Polsce urokliwego hotelu Manor House SPA**** Pałac Odrowążów***** w mazowieckich Chlewiskach zachęca do przyjazdu biowitalną ofertą przygotowaną specjalnie na letnie miesiące. Od 22 czerwca do 2 września 2018 r. kompleks zaprasza w swe progi wszystkich pragnących głęboko wypocząć, wzmocnić organizm i pobudzić jego naturalną zdolność do autoregeneracji.

Sielskie położenie Manor House SPA – z dala od miasta, za to w otoczeniu przepięknej, polskiej przyrody gwarantuje rozległy, zabytkowy park. Pozytywna aura miejsca tak hojnie obdarzonego przez naturę dobrą energią, klimatyczne wnętrza, dobroczynne dla  zdrowia terapie, w tym: energetyzujące seanse w jedynej w swoim rodzaju Komnacie Biowitalności, relaksujące kąpiele w bezchlorowym basenie, sesje w Łaźniach Rzymskich. Wszystko to sprzyja relaksowi, wyciszeniu i osiągnięciu wewnętrznej równowagi oraz harmonii ze światem i samym sobą.

Codzienny program Wakacji w Biowitalnym SPA Hotelu Manor House SPA zawiera:

„Powitanie słońca” – ćwiczenia runiczne w energetycznym Ogrodzie Medytacji;
– poranne wzmacniające ćwiczenia w bezchlorowym basenie z wodą pielęgnującą nawet najbardziej wrażliwą skórę;
– dwugodzinne sesje w płótnach w kompleksie Łaźni Rzymskich;
– relaks w bezchlorowym basenie z plazmatyczną wodą ożywioną metodami Grandera i dr. Keshego
– energetyzująca terapia na kamiennych matach i balansowanie plazmą w Komnacie Biowitalności;
– seanse inhalacyjne w Chacie Solnej;
– warsztaty edukacyjne nt. profilaktyki zdrowia, urody i długowieczności w autorskiej Akademii Holistycznej Manor House SPA Alchemia Zdrowia®.

LATO SPA w Chlewiskach obejmuje także dodatkowe atrakcje zgodnie z programem wakacyjnym. Są to między innymi relaks i odnowa biologiczna w Witalnej Wiosce® SPA – niezwykłym SPA pod gołym niebem. Rytuały zdrowia obejmują wtorkowe seanse w chacie słonecznej z sauną na podczerwień, korzystanie z sauny fińskiej, zimnych kąpieli w beczkach i pod prysznicem wrażeń lub w piątki korzystanie z saun: fińskiej, dymno-ziołowej i na podczerwień oraz z ruskiej bani, ścieżki świetlno-powietrznej, beczek polskich, japońskiej balii, pryszniców wrażeń i lodowego wiadra. Raz w tygodniu będą odbywały się tu również warsztaty układania bukietów z liści. Kompleks słynie z energetycznych koncertów na misy i gongi tybetańskie, podczas których uczestnicy są poddani masażowi dźwiękiem. Spacer po zabytkowym parku tej jednej z najstarszych posiadłości szlacheckich w Polsce z historią sięgającą XII w. obejmuje ścieżki dydaktyczne: historyczną, przyrodniczą i rekreacyjną. Dla aktywnych – nie tylko dla Panów – przygotowano strzelectwo sportowe z wykorzystaniem łuków, proc, wiatrówek i pistoletów pneumatycznych. Ponadto na miłośników hipiki czeka własna stajnia koni z krytą ujeżdżalnią. Godne polecenia są warsztaty w ramach Alchemii Zdrowia® obejmujących prawidłowe techniki oddychania, relaksacji i medytacji, korzystanie z medytacyjnych ścieżek stymulujących biowitalność organizmu – czerpanie z sił natury w Kamiennym Kręgu Mocy, energetycznej spirali, Ogrodzie Zen, Piramidzie Horusa oraz w kącikach medytacji.

Dodając do tego wyśmienitą, tradycyjną polską kuchnię,  menu wegańskie i „Dietę życia” w restauracji hotelu Manor House SPA oraz dyskretną obsługę, jest to doskonały adres na relaks, regenerację sił i urlop pełen atrakcji, po którym wracamy do swoich spraw wypoczęci i z nową dawką energii.

www.manorhouse.pl

Pilotażowa kampania Multikina „Stać Cię na emocje” realizowana przez agencję 4Frame, która w listopadzie 2017 roku wprowadzała specjalną M!Kartę dla uczniów i studentów, doczekała się ogólnopolskiej odsłony. Od 14 maja M!Karta jest dostępna w całej Polsce.

Nowy produkt dedykowany Millenialsom pierwotnie wprowadzony był tylko w Warszawie. M!Karta szybko zdobyła popularność wśród uczniów oraz studentów, dlatego Multikino postanowiło rozszerzyć ofertę na całą Polskę. Dzięki niej bilety od poniedziałku do czwartku na seanse 2D z bieżącego repertuaru ogólnopolskiej sieci kin kosztują jedyne 14,90 zł za sztukę.

Millenialsi to wymagająca grupa, która ma jasno sprecyzowane oczekiwania. Postanowiliśmy przygotować dla nich ofertę, idealnie skrojoną pod ich potrzeby. I tak oto powstała M!Karta  – mówi Igor Przespolewski, Marketing Manager Multikino S.A. – Zanim zdecydowaliśmy się wprowadzić M!Kartę w całej Polsce, przez kilka miesięcy testowaliśmy ją na warszawskich uczniach i studentach. Oferta okazała się strzałem w dziesiątkę.

M!Karcie patronuje BLIK. Osoby, które zdecydowały się nabyć bilet online, płacąc BLIKIEM, za bilet do Multikina zapłacą 14,90 zł zarówno w tygodniu, jak i przez cały weekend!

Za koncept kreatywny i komunikację M!karty odpowiada 4Frame. Ogólnopolska kampania „Stać Cię na emocje” jest realizowana poprzez spoty radiowe, spot kinowy, działania
w digitalu, materiały POS oraz nośniki własne Multikina.

MW

Podczas Sprawozdawczo-Wyborczego Walnego Zebrania Członków Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych, które odbyło się dnia 18 maja 2018 r. w Rancho pod Bocianem w miejscowości pod Tarczynem, w związku z kończącą się kadencją władz PIAP, zebrani członkowie dokonali wyboru nowego składu Zarządu i Komisji Rewizyjnej.

Prezesem PIAP po raz drugi została Edyta Lisowska z firmy Eblis B&L, która w poprzedniej kadencji pełniła również rolę Prezesa Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych. Stanowisko V-ce prezesa PIAP objęła Anna Roszczak z firmy Asgard Sp.z o.o., pełniąca w poprzedniej kadencji funkcję Członka Zarządu, drugim V-ce prezesem PIAP został Jacek Kozłowski z firmy Guapa Produkcja Sp.z o.o.. Członkami Zarządu Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych na lata 2018/2020 mianowano: Zbigniewa Grzeszczuka – Paul Stricker, Wojciecha Wąsowskiego -12M, Annę Tomal –Mart, Magdalenę Humeńczuk – Inspirion Polska oraz Beatę Dobrowolską EBK Reklama.

W skład Komisji Rewizyjnej weszli: Sebastian Piłka – Inter…Test, Iwona Dulińska – Kunszt, Zbigniew Zieliński – AWIH, Magdalena Owczarska- CiTRON Group oraz Patrick Chrabkowski –Trober Polska.

Podczas zebrania przyjęto sprawozdanie finansowe Stowarzyszenia za 2017 rok oraz udzielono absolutorium Zarządowi za rok 2017. Zaakceptowano również plan działań PIAP na 2018/2019.

– PIAP to obecnie największa organizacja zrzeszająca podmioty gospodarcze zajmujące się usługami i produkcją artykułów promocyjnych. To ponad 170 firm i agencji reklamowych, którym zależy, by stymulować rozwój branży i tworzyć komfortowe warunki funkcjonowania na rynku. Jestem zaszczycona, że ponownie obdarzono mnie zaufaniem. Od wielu lat udowadniamy, że razem naprawdę możemy więcej. Choć na co dzień konkurujemy ze sobą o uwagę klienta, to każdy z nas ma jeden cel, który nas jednoczy – chcemy zbudować wizerunek produktu reklamowego jako skutecznego narzędzia marketingowego. Jestem dumna, że wspólnie kształtujemy dobre praktyki, podnosimy poziom edukacji i walczymy o zachowanie określonych standardów. Żegnam stary Zarząd z nostalgią i witam nowy z nadzieją na kolejne wyzwaniamówi dr Edyta Lisowska Prezes PIAP.

 – Mocno wierzę w siłę organizacji zrzeszających firmy, którym dobro ich branży operacyjnej nie jest obojętne. Reprezentowane przeze mnie przedsiębiorstwo od 2014  jest członkiem PIAP. Dzięki temu możemy pogłębiać wiedzę, na temat branży artykułów promocyjnych, a przede wszystkim być ważnym głosem na arenie naszego kraju jak i również międzynarodowej. Zachęcam do czynnego uczestnictwa w naszym wspólnym dziele, z chęcią podzielę się zdobytym doświadczeniem, aby wraz z całym Zarządem przyczynić się do dalszego rozwoju PIAPmówi Jacek Kozłowski Wiceprezes PIAP.

– Stanowisko Wiceprezesa Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych to zarówno zaszczyt jak i wielka odpowiedzialność. Myślę, że to dobrze, że skład Zarządu zmienił się w 50%, dzięki temu znów spotka się doświadczenie ze „świeżą krwią”. W kolejnej kadencji będziemy kontynuować prace nad umacnianiem pozycji branży upominkowej w Polsce, a także promować Izbę za granicą – mówi Anna Roszczak Wiceprezes PIAP.

MW

Nie od dziś wiadomo, że eventy dla tych dwóch grup bardzo często się różnią od siebie. Pracownik otrzymuje przecież pensję, a klient to najwyższe dobro, który dokłada się to tego wynagrodzenia. W związku z tym pracodawcy nie przykładają wielkiej wagi do jakości wydarzeń dla swoich podwładnych. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich firm, które mają swoją politykę wewnętrzną w kwestii organizacji eventów.

Poddając szybkiej analizie poprzednie lata i składowe briefów jakie otrzymujemy od potencjalnych klientów, ewidentnie była widoczna różnica pomiędzy imprezami dla pracowników a dla klientów. Zwłaszcza w przypadku eventów dla firm produkcyjnych, oczekiwania były minimalne. Prosty catering i parę atrakcji w zupełności wystarczyło. Bez żadnych oczekiwań co do działań poprzedzających, celów samej imprezy itp. Pracownik miał mieć satysfakcję z tego, że w ogóle coś się dzieje. Na wyjazdy integracyjne głównie składał się hotel, DJ i open bar.

Natomiast wydarzenia dla klientów, miały już swoją oprawę, tematykę i bardzo dokładny plan przebiegu spotkania. Unikalne i oryginalne miejsca, scenografie i zaproszeni artyści, mieli zaskoczyć i budować wizerunek firmy.

Jednak to się zmienia i idą nowe czasy, w których to właśnie pracownik zaczyna być najwyższym dobrem.

Od kilku miesięcy widzimy bardzo dużą różnicę w zawartości merytorycznej briefów dla obu grup odbiorców. Dużym zaskoczeniem są programy wydarzeń dla pracowników. Co ciekawe pojawiają się zapytania od firm, które nigdy nie organizowały tego typu imprez. Kładziony jest wyjątkowy nacisk na integrację zespołów i poprawę komunikacji.

Klientom nie wystarczają już najprostsze rozwiązania, typu „quady i wspinaczka”. Event ma być wyjątkowy, przemyślany i co najważniejsze dopasowany do profilu odbiorców, jak i samego przedsiębiorstwa. Powoduje to podwojenie pracy w agencjach, ponieważ przygotowanie oferty to już nie tylko pozbieranie istniejących elementów, ale wykreowanie od początku do końca nowej, niespotykanej idei.

Nie jest tajemnicą, że obecna sytuacja gospodarcza jest dobra. Niemal nie istnieje bezrobocie, dlatego już samo pozyskanie pracownika jest trudne, a co dopiero jego utrzymanie. Na spotkaniach, bardzo często słyszymy jak bezwzględna jest walka o przejęcie członka zespołu i jakich „narzędzi” używają inne firmy.

Pracodawcy zaczynają dostrzegać potencjał w eventach, jako narzędziu w budowaniu relacji, jak i świadomości pracowników.

Szkolenia i premie to już tylko obowiązkowy dodatek, który nie wpływa znacznie na odbiorcę. Niezbędne jest budowanie więzi pracownika z firmą, a do tego właśnie event jest doskonałym narzędziem.

Co jednak z klientami? Obserwujemy mocną tendencję spadkową w planowaniu wydarzeń dla tej grupy odbiorców. Można to też nazwać swego rodzaju przesytem. Organizowane co roku spotkania z kluczowymi odbiorcami, zmieniające się tylko obiekty i czasami siłowanie się na znalezienie unikalności, powoli idzie w zapomnienie. Spowodowane jest też to faktem, że bardzo często uczestnicy takich eventów, mieli ich nawet po kilkanaście w roku, a z grubsza niczym się nie różniły. Bardzo fajnym trendem w utrzymaniu relacji z klientem jest organizowanie imprez, ale plenerowych, gdzie mogą się pojawić ze swoimi rodzinami. Jest to też dodatkowy motywator do udziału w wydarzeniu.

Czy jest zatem jednoznaczna odpowiedź na pytanie: kto jest ważniejszy? Oczywiste jest, że bez pracowników nie ma klientów i odwrotnie. Nie można wskazać jednej konkretnej odpowiedzi. Dla branży taka sytuacja jest tylko motywująca, wpływa na kreatywność i daje wreszcie pole do popisu dla działów kreatywnych. Pracownicy z pewnością poprzez rozbudowane i przemyślane projekty, czują się docenieni. Każdy taki event buduje jego relację z pracodawcą i otrzymując „lepszą” propozycję pracy, dwa razy się zastanowi.

W przypadku pracowników, czasy „kiełbaski, quada i piwa” już dawno są za nami. A jeśli chodzi o klientów to poszukuje się coraz to nowych pomysłów i rozwiązań. Spotkania są bardziej nieformalne, a wielkie gale rezerwuje się na okoliczność jubileuszy firm.
Paweł Haberka, CEO PowerEvents

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Włocławska spółka z Grupy ORLEN jest jedną z 66 firm z całej Polski, której działania w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu docenił tygodnik POLITYKA. Do tegorocznej edycji zestawienia zgłosiła się rekordowa liczba – 115 – przedsiębiorstw. Redakcja wyróżniła ANWIL już po raz czwarty i przyznała spółce Biały Listek CSR.

Od siedmiu lat tygodnik POLITYKA przeprowadza wśród największych polskich firm ankietę na temat społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) i zrównoważonego rozwoju. Przedsiębiorstwa, które chcą pochwalić się swoimi działaniami w tym obszarze, a jednocześnie poddać się ocenie niezależnych ekspertów, odpowiadają na pytania przygotowane, we współpracy z firmą doradczą Deloitte, przez redakcję tygodnika. Dotyczą one norm ISO 26000, a więc ładu korporacyjnego, praw człowieka, zachowania wobec pracowników, ochrony środowiska, dbałości o klienta, uczciwości biznesowej i zaangażowania społecznego.

Organizatorzy, na podstawie oceny nadesłanych ankiet, wyróżniają firmy, które najefektywniej zarządzają swoim wpływem na otoczenie, przyznając im: Złoty, Srebrny lub Biały Listek CSR. ANWIL w tym roku, po raz czwarty, znalazł się w grupie przedsiębiorstw nagrodzonych Białym Listkiem CSR.

– ANWIL dokłada wszelkich starań, aby być nie tylko jednym z liderów polskiej gospodarki, największym pracodawcą w regionie, ale przede wszystkim zasłużyć na miano firmy odpowiedzialnej społecznie. O skali i zasięgu podejmowanych działań w tym obszarze najlepiej świadczy fakt, że dobre praktyki naszej spółki są dostrzegane i doceniane przez niezależnych ekspertów. Tylko w ubiegłym roku zdobyliśmy Biały Listek CSR Polityki, złoty medal Rynku Inwestycji w uznaniu za konsekwentne wdrażanie rozwiązań na rzecz podnoszenia bezpieczeństwa pracy, medal za zasługi dla województwa kujawsko-pomorskiego, jak również otrzymaliśmy tytuł Solidnego Pracodawcy. Pierwszy sukces w 2018 roku w obszarze CSR odnotowaliśmy już w ubiegłym miesiącu, gdy Forum Odpowiedzialnego Biznesu (FOB) doceniło aż 13 inicjatyw, które zrealizowaliśmy na rzecz pracowników, społeczności lokalnej, ochrony środowiska, a także budowania relacji z interesariuszami. Dobra passa trwa, ponieważ maj przyniósł kolejne wyróżnienie – Biały Listek CSR – podkreśla Agnieszka Żyro, Prezes Zarządu ANWIL S.A.

JK

O cechach dobrego konferansjera oraz roli kreatywności w czasie prowadzenia eventów opowiada Mariusz Rusin, konferansjer eventowy, który poprowadzi konferencję EVENT MIX w czasie targów FestiwalMarketingu.pl.

Jak wyglądała Twoja droga osobista i zawodowa zanim zostałeś konferansjerem eventowym?
Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Sporą część swojego życia spędziłem… na basenie, gdyż trenowałem zawodowo przez 13 lat pływanie. Co do kariery zawodowej. Moje CV liczy aż trzy strony A4 i z jednej strony może być to źle postrzegane, ale z drugiej różnorodność doświadczeń zawodowych ma wpływ na moje aktualne życie. Pracowałem jako przedstawiciel handlowy, prowadziłem projekt szkoleniowo-motywacyjny, byłem kurierem, opiekunem dzieci w świetlicy osiedlowej, reporterem radiowym, instruktorem pływania czy nawet… listonoszem. Ostatnio pracowałem przy produkcji telewizyjnej. Uczęszczam również do Warszawskiej Szkoły Filmowej na kierunku aktorstwo i dużo mi to daje pod kątem prowadzenia eventów. Aktualnie jestem freelancerem i skupiam się głównie na prowadzeniu różnorakich imprez, tj. gale wieczorowe, bankiety, otwarcia sklepów, imprezy integracyjne, pikniki czy nawet urodziny. Również można zobaczyć mnie w wielu produkcjach telewizyjnych, reklamach czy sesjach zdjęciowych. Ktoś mnie kiedyś spytał – dlaczego nie idę w jednym kierunku? Osobiście uważam, że zaburzyłoby to moją kreatywność.

Pamiętasz wydarzenie, które prowadziłeś po raz pierwszy?
Poprowadziłem w swojej karierze wiele różnych imprez. Każdy event jest dla mnie wyzwaniem, jak w sporcie. Tu i tam ważne jest skupienie, zaangażowanie i danie z siebie wszystkiego. Doskonale pamiętam swoją pierwszą konferencję. Nie było scenariusza, panował lekki chaos. Na szczęście nie wpadłem w panikę i zachowałem spokój. Scenariusz został napisany na kolanie i później non-stop go poprawiałem, dopisywałem różne rzeczy, zmieniałem kolejność prelegentów, artystów. Było ciężko, ale sprostałem, wyciągnąłem wnioski na przyszłość. Teraz sam sobie piszę teksty na eventy. Takie sytuacje uczą, dlatego jestem przygotowany tak naprawdę na wszystko.
Rola konferansjera jest często niedoceniana. Jakie największe wyzwania stoją przed nim według Ciebie?
Konferansjer tak naprawdę odpowiada za całokształt imprezy. Od niego zależy naprawdę dużo, to jak ludzie odbiorą i zapamiętają dany event. Prowadzący musi się liczyć z tym, że mogą pojawić się niespodziewane problemy, niezależne od niego i musi sprawić, żeby nikt tego nie zauważył i myślał, że wszystko poszło według harmonogramu. Podobno ludzie boją się wystąpień publicznych, ten lęk plasuje się w badaniach na drugim miejscu (zaraz po śmierci!) i coś w tym jest. Kiedyś byłem osobą małomówną, wstydliwą, ale w moim przypadku wszystko się odwróciło i wydaje mi się, że pokonałem swoje ograniczenia.

Jakie są Twoim zdaniem trzy główne cechy dobrego prowadzącego?
Otwartość – ale też umiejętność wypośrodkowania tej cechy, bo wiadomo, że każdy człowiek jest inny i czasami może odebrać otwartość w zły sposób. Wyczucie – dla jednej osoby duża ekspresja będzie źle odebrana, a dla innej będzie to duży plus. Wyobraźnia – staram się wczuć w klimat i temat danego eventu. Zastanawiam się, jak chciałbym się poczuć na miejscu gości.

A masz może pomysł na to jak poradzić sobie z trudnymi uczestnikami, którzy zakłócają event i przeszkadzają innym?
W sytuacji, jeśli ktoś przeszkadza to trzeba w pewnym stopniu zwrócić publiczność przeciwko niemu, ale oczywiście z wyczuciem. Jest takie powiedzenie w branży eventowej: ,,jeżeli ktoś chce być gorylem na evencie to trzeba mu pokazać, że jesteś największym gorylem w stadzie’’. Gdy prowadzący zna choć w małym stopniu psychologię tłumu, to wie o co chodzi.

Zapewne przytrafiło Ci się coś nietypowego podczas eventu. Powiedz proszę, czy wtedy musiałeś improwizować czy może zawsze masz przygotowany plan b?
Raczej nie, ponieważ każdy event jest inny i nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. Jestem osobą, która nigdy nie wpada w panikę. Działam na bieżąco, z głową pełną pomysłów na każdą okazję i to się sprawdza.

12 września w EXPO XXI Warszawa odbędzie się konferencja EVENT MIX poświęcona skutecznemu event marketingowi. Wydarzenie będzie miało miejsce podczas targów FestiwalMarketingu.pl. ze specjalną strefą dostawców EVENT. Czy będzie można Cię tam spotkać?
Będę miał ogromną przyjemność poprowadzenia konferencji podczas wrześniowych targów. Czuję się tym wyjątkowo wyróżniony. To po pierwsze: prestiżowy event skierowany do branżowych specjalistów, po drugie: wspaniali goście, po trzecie: będę miał wpływ na całokształt eventu. Mam nadzieję, że nie będzie to jednorazowa współpraca!
Rozmawiał Andrzej Kuczera

Mariusz Rusin – Były sportowiec, handlowiec, pasjonat motoryzacji, człowiek-orkiestra, który odnajduje się w każdej dziedzinie oraz środowisku. Sport, sprzedaż bezpośrednia czy produkcja telewizyjna nie są mu obce. Od kilku lat konferansjer specjalizujący się w każdym rodzaju eventu – konferencje, gale wieczorowe, targi, otwarcia sklepów, akcje promocyjne. Uczestnik castingów dla stacji TVN i TVN Turbo. Chętnie udziela się charytatywnie. 

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Każdy organizator tak doniosłego wydarzenia kulturalnego, jakim jest event dąży do tego, aby był on wyjątkowy i niebanalny. Gwarancją sukcesu zwykle okazuje się dobra organizacja oraz wyeksponowanie swojego logo, produktu, czy zaproszonego gościa na dedykowanych systemach wystawienniczych typu ścianki tekstylne.

Organizacja eventu, wystawy, czy promocji nie należy do zadań prostych. Przekonał się o tym każdy, kto musiał lub musi się z tym zmierzyć. Najważniejszą kwestią jest oczywiście dobra organizacja całego wydarzenia, ale też i doznania wizualne, których doświadczają zaproszone osoby. Dobrze też, gdy np. osoby wyróżnione mogą sfotografować się na tle naszego loga, czy produktu, lub nazwy wydarzenia. Do tego celu najlepszym wyborem są tła skonstruowane na bazie ścianek tekstylnych, wystawienniczych.

O gwarancji sukcesu stanowi forma i treść

Stworzona za ich pomocą przestrzeń jest kwintesencją działań marketingowych i promocyjnych. Prowadzona na tle profesjonalnej ścianki wystawienniczej impreza staje się wtedy gwarancją sukcesu całego wydarzenia. Oryginalny projekt graficzny umieszczony na tak dużej przestrzeni(ścianki mogą mieć nawet 6 metrów szerokości) idealnie promuje firmę. Dobra kompozycja kolorystyczna, kilka kluczowych informacji oraz dobór odpowiedniego systemu świetnie sprawdzą się podczas takiego eventu a zadowolony dział PR, czy marketingu z pewnością podczas kolejnej imprezy sięgnie po to rozwiązanie. Zwłaszcza, że wydruki są wymienne oraz wielorazowego użytku.

Dobry jakościowo produkt, który sprawdzi się nawet w plenerze

Ścianka wystawiennicza, tekstylna, to produkt z grupy tych określanej mianem najlepszych jakościowo. Aluminiowy stelaż, montowany intuicyjnie w ciągu zaledwie kilku minut nie sprawia żadnych kłopotów. W dodatku po złożeniu mieści się nawet do niedużego samochodu osobowego. Gustowna torba pozwala na szybki transport nawet jednej osobie. Przy odrobinie wprawy z montażem nawet największej ścianki poradzi sobie jedna osoba. Co ciekawe ścianki wystawiennicze można także użytkować w warunkach zewnętrznych wtedy, gdy pogoda jest sprzyjająca i nie ma silnych podmuchów wiatru. Materiał nawet jak zmoknie to po wyschnięciu nadaje się do dalszego użytkowania.

Mocny przekaz i sukces wizerunkowy

Ścianka promocyjna to produkt godny polecenia. Z powodzeniem wykorzystywany przez działy marketingu stanowi o udanych imprezach, eventach, targach, czy spotkaniach. Długowieczność samego systemu, jego mobilność oraz możliwość wymiany wydruków to zalety godne podkreślenia. Druk sublimacyjny pozwala na uzyskanie każdego koloru i barwy. Nie ma także mowy o odbarwianiu się kolorów, czy blaknięciu. Producenci materiałów i tuszy gwarantują żywotność kolorystyczną przez bardzo długi czasu. W dodatku wartością dodaną jest to, że każda tego typu ścianka wystawiennicza przykuwa uwagę odbiorcy i często skłania nawet do zakupów. Wynika to z faktu, że ścianki są nie tylko najbardziej widowiskowym mobilnym systemem reklamowym, ale też i są jednym z największych w tej klasie. To profesjonalny produkt, który sprawdzi się w każdej sytuacji. Sukces wizerunkowy jest tutaj gwarantowany.

Marek Bachorski-Rudnicki / www.brandform.pl

Opus B przygotował kampanię online promującą nowe produkty do higieny intymnej – AA Intymna Biozgodna Formuła.
W kategorii kosmetyków do higieny intymnej komunikacja kierowana do kobiet jest łagodna, delikatna i bezpieczna. Kobiety zaczynają jednak mieć dość tego lukrowego obrazu samych siebie, co najlepiej widać w social mediach i popkulturze. Dlatego Opus B wraz z zespołem AA stworzył strategię, która opiera się na kobiecej sile i wolności wyboru.
Pozytywna komunikacja kładzie nacisk na różnorodność kobiet pokazaną pod jednym wspólnym mianownikiem – kobiecych spraw.

– Koncepcja „Kobieca sprawa” jest zapoczątkowaniem nowej komunikacji marki – mówiącej do kobiet ich językiem. Na potrzeby nowej strategii stworzyliśmy manifest marki, w którym podkreślamy wolność wyboru oraz wprost mówimy, że kobiece sprawy, w tym sprawy intymności, to nasze, wasze czy twoje sprawy – tłumaczy Joanna Schmeltz, Creative Director w Opus B. 

W ramach działań digital przygotowano landing page, serię formatów reklamowych dla Wizaż.pl, komunikację w social media z influencerami oraz akcję testowania produktów we współpracy z Wizaż.pl. Kampania potrwa do połowy czerwca.

www.opusb.pl

JK