Logo

Event MIXTylko w OOH magazine

20 lat NU Horizons: Kulisy sukcesu w branży MICE | Katarzyna Zawadzka, Grażyna Łukaszyk i Bartłomiej Myć

Na zdjęciu: Katarzyna Zawadzka (w środku), Grażyna Łukaszyk i Bartłomiej Myć

Dwie dekady obecności w branży, sto dwadzieścia odwiedzonych krajów i ponad czterdzieści tysięcy zadowolonych uczestników – to imponujące osiągnięcia agencji NU Horizons, która w tym roku obchodzi jubileusz. O sekretach lojalności klientów, logistyce imprez masowych i nowej definicji luksusu w podróżach biznesowych opowiadają Katarzyna Zawadzka, Grażyna Łukaszyk i Bartłomiej Myć.

Zanim przejdziemy do imponujących statystyk, cofnijmy się do roku 2006. Jak wyglądały Wasze pierwsze kroki? Czy od początku wiedzieliście, że chcecie rozwijać się w formacie incentive?

Katarzyna Zawadzka: Wskutek zawirowań w dotychczasowej korporacji (która również zajmowała się branżą MICE) większą grupą osób zdecydowaliśmy się na coś nowego. Doszliśmy do wniosku, że razem chcemy założyć coś dla siebie i odkryć „nowe horyzonty”. W skład zespołu założycielskiego wchodziło niemal 10 osób, które potem przez lata stanowiły trzon firmy, a część jest z nami do dziś. Nasz background skupiał się wtedy na obsłudze podróży służbowych, ale od razu wiedzieliśmy, że chcemy się rozwijać, a incentive travel wydawał się naturalnym krokiem do przodu.

Nu Horizons | Malediwy. Fot. Bartłomiej Myć
Malediwy. Fot. Bartłomiej Myć

A teraz liczby: 20 lat na rynku, 120 krajów, 5000 realizacji, 40 000 uczestników. Co z perspektywy czasu uważacie za swój absolutny „klucz do sukcesu”?

Grażyna Łukaszyk: Kluczem do sukcesu jest przede wszystkim nasz zespół, bo firmę tworzą ludzie. Jesteśmy dumni z tego, że kilka osób pracuje z NU Horizons od samego początku, czyli od 2006 roku. Razem przechodziliśmy przez najtrudniejsze momenty dla branży – kryzys gospodarczy w 2009 roku czy czas pandemii, który był dla turystyki i MICE ogromnym wyzwaniem. Mimo tego udało nam się utrzymać cały zespół i nikogo nie zwolnić. Dzięki temu, kiedy rynek zaczął wracać do życia, byliśmy gotowi do działania, z tą samą energią i know-how.

Drugim elementem jest elastyczność i zdolność adaptacji. Ta branża zmienia się niezwykle dynamicznie – zmieniają się oczekiwania klientów, trendy, technologie czy realia podróżowania. Umiejętność szybkiego reagowania i dostosowywania się do nowych warunków jest dziś absolutnie kluczowa.

Trzeci aspekt to kreatywność i uważność na potrzeby klienta. Każdy projekt budujemy wokół konkretnej firmy, jej celów biznesowych, uczestników i emocji, które chcemy wywołać. Dla nas incentive to przede wszystkim doświadczenie, które ma realną wartość dla organizacji i ludzi.

I wreszcie czwarty element – konsekwencja jakościowa. Niezależnie od tego, czy organizujemy kameralny wyjazd zarządu, kongres medyczny czy wielotysięczny event, standard obsługi zawsze musi być taki sam – najwyższy. To właśnie ta powtarzalność jakości buduje zaufanie klientów na lata.

Na pewno z perspektywy wielu ludzi Wasza praca wydaje się ideałem – połączenie podróży i biznesu. Chcę zapytać o tę drugą stronę medalu. Z jakimi wyzwaniami zmagacie się najczęściej w tej branży?

Bartłomiej Myć: To branża ogromnej odpowiedzialności i działania pod presją czasu. Na pewno jednym z największych problemów jest permanentny stres. Za efektem końcowym, czyli realizacją, stoi wielomiesięczna logistyka, zarządzanie ryzykiem i koordynacja dziesiątek dostawców, czasami w różnych strefach czasowych.

Największe wyzwania? Nieprzewidywalność. Zmiany lotów, sytuacje polityczne, pogoda, ograniczenia lokalne czy nagłe decyzje klientów. W incentive trzeba być jednocześnie strategiem, producentem, negocjatorem i często psychologiem.

Nu Horizons | Nowy Jork, Manhattan. Fot. Bartłomiej Myć
Nowy Jork, Manhattan. Fot. Bartłomiej Myć

Na swoim koncie macie wiele wyróżnień. Jedno z nich otrzymaliście za projekt Malezja Express – nagrodę główną w konkursie MP Power Awards (kategoria MP Power Projekt – najlepszy wyjazd incentive B2B). Czym charakteryzuje się ten produkt?

K.Z.: To projekt, z którego jesteśmy ogromnie dumni, ponieważ doskonale pokazuje naszą kreatywność i sposób myślenia o nowoczesnym incentive travel. Koncepcja wyjazdu została zainspirowana popularnymi formatami, takimi jak „Azja Express” czy „Amazing Race”. Chcieliśmy stworzyć coś więcej niż klasyczny wyjazd motywacyjny – prawdziwą ekspedycję pełną emocji, rywalizacji i autentycznych doświadczeń. Współpracowaliśmy z gośćmi specjalnymi, m.in. z Michałem Żurawskim czy Przemysławem Saletą, którzy prowadzili dla uczestników grę strategiczną w różnych lokalizacjach Malezji.

Postawiliśmy na emocje i aktywności, które budowały relacje między uczestnikami. Ogromne znaczenie miała również produkcja całego wydarzenia – scenariusz, storytelling i realizacja – 3 tygodnie, 3 grupy, 160 uczestników, 3 gości specjalnych, 8 pilotów i 4 lokalizacje.

W 2025 roku nasz kolejny malezyjski projekt – „Where the Braves Come to Play” – znalazł się w gronie trzech najlepszych projektów incentive travel, więc często mówimy, że Malezja to nasz szczęśliwy kierunek.

Na swoich profilach w mediach społecznościowych chętnie dzielicie się swoimi realizacjami. Jedną z nich był wyjazd na zimowe igrzyska olimpijskie. Z jakimi wyzwaniami wiąże się wyjazd na imprezę masową?

G.Ł.: Przede wszystkim z logistyką i bezpieczeństwem. Przy wydarzeniach tej skali wszystko jest bardziej wymagające: transport, dostępność hoteli, kontrola wejść, przepływ uczestników czy nawet komunikacja na miejscu oraz posiadanie planu B i nierzadko również planu C. Do tego dochodzą kwestie emocjonalne – uczestnicy mają ogromne oczekiwania, bo biorą udział w wydarzeniu „once in a lifetime”. Naszą rolą jest sprawić, żeby mogli skupić się wyłącznie na przeżyciach.

Nu Horizons | Kenia, Naivasha. Fot. Bartłomiej Myć
Kenia, Naivasha. Fot. Bartłomiej Myć

Eventy online – produkt, który powstał w trakcie pandemii w 2020 roku, został z Wami na dłużej. Kto dziś wybiera tę formę i jak udaje Wam się przenieść „ducha integracji” przed ekrany komputerów?

B.M.: Tak, to prawda. W czasie pandemii stworzyliśmy nową markę Digital_NUH, w ramach której rozwijaliśmy kompetencje związane z produkcją i realizacją wydarzeń online. To doświadczenie zostało z nami do dziś i stało się ważnym elementem naszego know-how.

Obecnie większość klientów ponownie wybiera spotkania stacjonarne, jednak umiejętności zdobyte w tamtym okresie wykorzystujemy przy realizacji dużych eventów hybrydowych. Tego typu formaty wybierają przede wszystkim firmy międzynarodowe, organizacje działające w wielu lokalizacjach oraz marki, którym zależy na szybkim dotarciu do szerokiej grupy odbiorców.

Jesteście członkami organizacji SOIT i SITE. W świecie marketingu, gdzie liczy się wiarygodność, to mocne karty przetargowe. Co to jednak realnie oznacza dla Waszego klienta?

G.Ł.: Dla klienta oznacza to przede wszystkim bezpieczeństwo, wysokie standardy i dostęp do wiedzy. Często powtarzamy naszym klientom, że aktywnie uczestniczymy w wydarzeniach branżowych, targach, konferencjach, odkrywamy nowe kierunki, poznajemy dostawców, obserwujemy i wdrażamy w projektach nowe trendy.

Członkostwo w takich organizacjach to nie tylko prestiż, ale też ciągły rozwój i działanie według międzynarodowych standardów branży incentive oraz eventowej. Klient ma pewność, że współpracuje z firmą, która jest transparentna, profesjonalna i jest aktywną częścią globalnego rynku MICE.

Nu Horizons | Korea, Seul. Fot. Bartłomiej Myć
Korea, Seul. Fot. Bartłomiej Myć

„Najwyższy poziom”, „Profesjonalnie i rzetelnie”, „JAKOŚĆ” to tylko niektóre z opinii klientów, którzy korzystali z Waszych usług. Czym się kierujecie, tworząc scenariusze dla poszczególnych firm? Co składa się właśnie na tę jakość w branży MICE?

B.M.: Współczesny uczestnik jest bardziej świadomy, ale też przebodźcowany i wyczulony na autentyczność doświadczeń. Dlatego ogromne znaczenie ma projektowanie wydarzeń w oparciu o uważność na potrzeby uczestników, komfort, poziom zaangażowania oraz sposób budowania relacji. Event ma pozostawiać realną wartość i doświadczenie, które uczestnik zapamięta na długo.

Jakość w branży MICE to suma wielu elementów: kreatywności, doskonałej organizacji, sprawnej komunikacji, bezpieczeństwa, produkcji oraz dbałości o detale. Największą satysfakcję daje nam moment, kiedy klient mówi, że stworzyliśmy dokładnie takie doświadczenie, jakiego potrzebował – a często nawet więcej, niż się spodziewał.

20 lat za Wami. Proszę na zakończenie powiedzieć, jaka jest Wasza idealna podróż przez nowe horyzonty?

K.Z.: Taka, która ciągle nas zaskakuje. Chcemy dalej tworzyć projekty, które łączą ludzi, emocje i biznes w wyjątkowy sposób. Rozwijać się, ale jednocześnie zachować butikowe podejście i bliskie relacje z klientami.

Nowe horyzonty to dla nas nowe idee, nowe formaty wydarzeń i odwaga, żeby za każdym razem podnosić sobie poprzeczkę trochę wyżej.

Rozmawiała Małgorzata Malinowska-Krawczyk

 


Nu Horizons, Katarzyna Zawadzka (w środku), Grażyna Łukaszyk i Bartłomiej MyćKatarzyna Zawadzka, Grażyna Łukaszyk i Bartłomiej Myć

Zarząd NU Horizons tworzą obecnie trzy osoby. Katarzyna Zawadzka, choć jest założycielką i CEO organizacji, doskonale czuje się w realizacji i pracy operacyjnej. Grażyna Łukaszyk dołączyła do zespołu w 2019 roku i niedługo potem zajęła miejsce w Zarządzie jako Dyrektor Sprzedaży. Bartłomiej Myć, który dołączył do spółki na początku 2020 r., tuż przed pandemią, obecnie jako Dyrektor Operacyjny nadzoruje codzienną pracę całego zespołu NUH.

www.nuhorizons.pl


Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine. Do wglądu online TUTAJ.