NEC Display Solutions wprowadza na rynek nowy monitor MultiSync® EA271U. Urządzenie zaprojektowano z myślą o zastosowaniach wymagających wysokiego poziomu szczegółowości oraz dokładności odwzorowania obrazu, takich jak: projektowanie grafiki, CAD/CAM, fotografia, pomieszczenia kontrolne i parkiety giełdowe.
Nowy monitor ma rozdzielczość 4K UHD, co ułatwia wykonywanie zadań wymagających najwyższej możliwej szczegółowości, a dodatkowo łączy w sobie szereg funkcji optymalizujących komfort pracy. 27-calowy monitor z wyjątkowo wąskimi ramkami ekranu zapewnia najwyższą wydajność i wizualizację w maksymalnej rozdzielczości 3840 x 2160 pikseli, gwarantując doskonałe osiągi dla profesjonalistów.
NEC MultiSync® EA271U posiada wyjątkowe funkcje ergonomiczne, które łatwo można dostosować do indywidualnych potrzeb każdego użytkownika. Ponadto oferuje szereg technologii, które maksymalizują wydajność pracy, a jednocześnie chronią wzrok. Należą do nich: zintegrowany czujnik dostosowujący jasność ekranu do natężenia oświetlania w otoczeniu, czujnik obecności użytkownika oraz połączone technologie Low Blue Light i Flicker-Free, które dodatkowo chronią wzrok.
Bezpieczeństwo inwestycji jest zapewnione dzięki przyszłościowemu złączu typu C, które w jednym kablu łączy sygnał wideo, audio, zasilania i USB, a jednocześnie pomaga w utrzymaniu porządku na biurku, ponieważ do podłączenia laptopa czy tabletu wystarczy tylko jeden przewód.
Wśród innych kluczowych funkcji znajdują się: automatyczna regulacja zużycia energii w celu optymalnego jej wykorzystania oraz łatwe sterowanie wieloma monitorami, które umożliwia użytkownikom zarządzanie ustawieniami nawet sześciu monitorów w konfiguracjach wielomonitorowych za pomocą monitora głównego z technologią ControlSync®.
– Istnieje wiele różnych branż, w których pracownicy spędzają dużo czasu przed ekranem, wykonując bardzo szczegółowe prace: od pracowników kreatywnych, poprzez projektantów CAD/CAM, aż po personel pomieszczeń kontrolnych. W sytuacji, w której istotne są szczegóły, nie ma lepszego monitora niż nowy NEC MultiSync® EA271U. Nasz najnowszy monitor o przekątnej 27 cali został zaprojektowany, aby zoptymalizować wygodę użytkowników poprzez zmniejszenie zmęczenia oczu i ciała dzięki rozdzielczości 4K UHD i funkcjom ergonomicznym – powiedział Jan Gräf, Product Manager Desktop Displays w NEC Display Solutions Europe.
Model NEC MultiSync® EA271U będzie dostępny na polskim rynku w drugiej połowie grudnia 2018 r.
W celu uzyskania dodatkowych informacji o monitorze NEC MultiSync® EA271U, odwiedź dedykowaną stronę NEC Display Solutions:
Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny rozstrzygnął trwający od października przetarg na realizację kampanii informacyjnej w komunikacji miejskiej.
W wyniku przetargu została wybrana agencja reklamowa BE Media, która będzie odpowiedzialna za przygotowanie spotu oraz przeprowadzenie kampanii na ekranach multimedialnych w transporcie publicznym.
Projekt jest realizowany w ramach programu „Edukacja zdrowotna w profilaktyce urazów i promocji bezpieczeństwa”. Jego celem jest promowanie zdrowego i aktywnego trybu życia oraz zachęcenie osób starszych i ich opiekunów do zachowań profilaktycznych, które zminimalizują ryzyko urazów w miejscu zamieszkania.
Emisja spotu rozpoczęła się w poniedziałek tj. 26.11.2018 r. Spot reklamowy jest wyświetlany na ekranach w autobusach i tramwajach w wybranych miastach w Polsce. Kampanii towarzyszą warsztaty edukacyjne.
Polski producent chemii gospodarczej Lakma Strefa przeprowadza redesign jednej ze swoich flagowych linii produktowych. Środki do czyszczenia, pielęgnacji i renowacji mebli z serii Sidolux M zyskują nową identyfikację wizualną. Wygląd opakowań ulegnie uspójnieniu i w wyraźny sposób wskaże podział linii na trzy kategorie produktów odpowiadające trzem etapom sprzątania.
– Kolorem przewodnim w nowej szacie graficznej linii Sidolux M stał się odcień miętowego. Według jednego z najważniejszych mediów trendsetterskich – WGSN będzie to jeden z topowych kolorów na sezon wiosna/lato 2020. Oddaje on charakter nowoczesnych mebli – lekkich, finezyjnych i z pomysłem. Wprowadzenie nowego opakowania sprawi, że produkty przykują uwagę klientów spoglądających na sklepową półkę – mówi Aleksandra Dudek, Brand Manager marki Sidolux.

Nowa identyfikacja wizualna porządkuje ofertę marki Sidolux M i wskazuje podział linii na trzy kategorie odpowiadające kolejnym etapom sprzątania: czystość, pielęgnacja i renowacja. Czytelna i przejrzysta komunikacja na opakowaniach sprawi, że konsument bez zastanowienia będzie w stanie dobrać idealny produkt do swoich potrzeb. Produkty Sidolux M Czystość doskonale usuwają zabrudzenia bez pozostawiania smug, delikatnie nabłyszczają i chronią przed kurzem. Środki do pielęgnacji wydobywają głębię koloru mebli, eksponują fakturę drewna oraz nabłyszczają i chronią powierzchnie. Preparaty do renowacji doskonale nadają się do podniszczonych mebli podkreślając strukturę drewna oraz maskując drobne rysy.

– Skład preparatów do czyszczenia i pielęgnacji mebli pozostaje taki sam. Zależy nam, aby klienci mieli pewność, że pomimo nowej szaty graficznej, mogą liczyć na sprawdzoną jakość produktu. Jest to bardzo istotna informacja ze względu na konsumenckie przyzwyczajenia do działania i skuteczności preparatów linii Sidolux M. Nowością są natomiast produkty Sidolux M Renowacja, których receptura opiera się na naturalnych olejach – dodaje Aleksandra Dudek.

Firma Lakma Strefa znajduje się wśród liderów na krajowym i europejskim rynku chemii gospodarczej. W swojej ofercie producent posiada środki znanych i cenionych od lat marek, takich jak: SIDOLUX, PERLUX, DYWANLUX czy najmłodsza z nich – SOLLUX ORGANIC. Misją i wizją firmy jest nieustanne rozwijanie produktów, wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań oraz udoskonaleń istniejących produktów na rynku.
Konkurencja na rynku hotelarskim jest bardzo duża, jednak Airport Hotel Okęcie wypracował styl, który go odróżnia. Jest to dorobek blisko 20 lat i wspólny sukces zespołu. Zebrani tu ludzie rozumieją ideę gościnności i aplikują domowe ciepło do życia hotelu. Ważnym tworzywem marki jest gastronomia – kuchnia i cukiernia. Ich jakość potwierdzają goście. Warto jednak wspomnieć, że szefowie, którzy na co dzień dbają o menu, angażują się w inicjatywy rangi światowej i zaznaczają w nich swoją obecność. Na przełomie października i listopada szef hotelowej cukierni, Michał Iwaniuk, rywalizował w Paryżu ze światowymi gigantami cukiernictwa i czekolady. Uczestniczył w World Chocolate Masters Paris 2018 – cyklicznym wydarzeniu, które jest spotkaniem 20 najlepszych cukierników świata. Marzeniem Michała Iwaniuka było przejście do finału, tj. zakwalifikowanie się do pierwszej dziesiątki. Zrealizował je, zajmując 7. miejsce, co było powtórzeniem sukcesu Mariusza Burrity, który wszedł do finału w 2011 r.
Tematem tegorocznej edycji mistrzostw było miasto przyszłości – Futuropolis. Cukiernicy interpretowali go w formie czekoladowych rzeźb i deserów. Michał Iwaniuk postawił sobie konkretne cele: wykonać wszystkie zadania (rzeźbę główną, travel cake o gramaturze 600-800 g, pralinę, fresh patisserie, ciastko „to-go”, baton i małą rzeźbę), starannie realizując projekty, mieszcząc się w czasie, zachowując schludność wykonania, czystość stanowiska pracy i… niosąc misję symbiozy natury z technologią. Wiodącym motywem smakowym prezentacji Michała była zakorzeniona w polskiej tradycji brusznica oraz czekolada Mazovia (autorska kompozycja mistrza). Michał uzyskał 461 punktów vs 552 należące do zwycięzcy (Elias Läderach ze Szwajcarii). Iwaniuk jeszcze nie ochłonął po paryskiej rywalizacji, a już myśli o udziale w kolejnej edycji, by walczyć o podium. Start w mistrzostwach wkrótce przełoży się na poszerzenie oferty hotelowej cukierni. W ladzie Czekolada Café znajdą się produkty konkursowe, podziwiane przed kilku dniami w Paryżu – ciastko „to-go” w poręcznym słoiczku oraz pożywny baton, które mogą zastąpić tradycyjną przekąskę.
Intencją Michała było poszukiwanie balansu pomiędzy odpowiedzialnym korzystaniem z natury i zaawansowanych technologii. Swoją koncepcję Futuropolis przedstawił w postaci kobiety-hybrydy wyrzeźbionej w czekoladzie – w połowie Matki Ziemi, w połowie cyborga. Takie połączenie znamionuje symbiozę natury i cywilizacji, łączy surowość z delikatnością przejawiające się zarówno w wytworach człowieka, jak i w przyrodzie. Ekspresja przyszłości wyrażona przez Iwaniuka w formie czekoladowej rzeźby i deserów była nie tylko popisem umiejętności warsztatowych, ale również sugestywną przestrogą przed utratą korzeni, łączności z ziemią, człowieczeństwa i wrażliwości. Produkty Michała są dopasowane do trybu życia wymagającego konsumenta – uwzględniają zasady zdrowego żywienia, są pyszne, wygodnie uformowane, a jednocześnie piękne i intrygujące.
Travel cake i baton w formie koła przypominają współczesnym podróżnikom, że ziemia jest okrągła. Falista struktura powierzchni deseru odwzorowuje płynność, z jaką przechodzimy przez życie, wykonując kolejne kroki i doskonaląc się. Iwaniuk zachęca do poszukiwania równowagi, poszanowania ponadczasowych wartości i mądrości natury, zachowania ich dla przyszłych pokoleń. Natura hojnie obdarza człowieka, ale też potrzebuje troski. Technologia zabiera nas w nieznane przestrzenie i może pomóc w dbaniu o przyrodę. Cieszmy się życiem i dbajmy, by nie zatracić się w cywilizacji i samozagładzie. Właśnie o tym mówią sensoryczne dzieła Michała Iwaniuka przesuwające granice słodyczy w zaskakujące rejony…
Michał Iwaniuk

Szef cukierni Airport Hotel Okęcie, odpowiedzialny za kreację marki Czekolada Café (od 2014). Finalista World Chocolate Masters – Paryż 2018 (WCM). Regionalny World Chocolate Master Akademii Czekolady Barry Callebaut. Laureat tytułu Best Pastry Chef (2016). Trener w Ashanti
– Międzynarodowej Szkole Sztuki Kulinarnej w Łodzi, gdzie prowadzi szkolenia dla profesjonalistów i pasjonatów cukiernictwa z przygotowania deserów w formie monoporcji, konfekcji czekoladowej i tortów artystycznych. Znakomity technolog, a jednocześnie artysta – ambitny, pracowity i nieprzeciętnie utalentowany, przełamuje standardy i stereotypy. Jest uosobieniem etosu pracy nowoczesnego cukiernika. Wspiera akcje charytatywne – podczas wylicytowanych warsztatów szkoli z technik cukierniczych i dzieli się doświadczeniem. Autor czekolady Mazovia – własnej kompozycji Or Noir – szlachetnej i limitowanej linii skomponowanej w ramach przygotowań do World Chocolate Masters 2018. Bazę Mazovii stanowi 71% kakao Barry Callebaut, jej wyróżniki to: głęboki smak, nuta owoców leśnych i aromat czerwonych kwiatów, świeżość i kremowość.
Michał Iwaniuk wyszkolił zespół cukierników Airport Hotel Okęcie. W 2018 r., podczas targów Mazury HoReCa w Expo Mazury w Ostródzie, wraz ze swoimi współpracownikami wziął całą stawkę w prestiżowym konkursie Master Challenge by Schöller. Wytrwale wplata do swojej produkcji wątki polskie – smak trawy żubrowej, brusznicy, owoców z sadu i lasu, nie ulegając sezonowym modom.
Współczesne cukiernictwo Michał Iwaniuk interpretuje jako „przestrzeń, w której wizja i wymarzony smak idą w parze z formą i doskonałością technologii produkcji”.
Polacy chętnie deklarują wsparcie działań mających na celu ochronę środowiska, jednak jeżeli chodzi o wdrożenie konkretnych już zasad i nawyków ekologicznych w codziennym życiu, zdecydowanie odbiegają od Europejczyków, którzy z kolei z ochotą zmieniają swoje postawy pod wpływem kampanii społecznych. Takie wnioski płyną z ogólnoeuropejskiej ankiety przeprowadzonej przez Friends of Glass, a także głosowania zrealizowanego w Gdyni w trakcie kampanii „Na zdrowie Oceanu”.
Problem zanieczyszczenia wód stał się kluczowym tematem w 2018 roku za sprawą wielu tegorocznych kampanii społecznych pokazujących ogrom szkód wyrządzanych oceanicznej faunie i florze. Niedawna decyzja Parlamentu Europejskiego, popierająca wprowadzenie w Unii Europejskiej zakazu sprzedaży przedmiotów jednorazowego użytku wykonanych z plastiku, pokazuje kierunek nowych zmian i działań na kolejne lata.
Polacy także dostrzegają szkody wyrządzane przez wyrzucany do wody plastik. Podczas głosowania zorganizowanego przez Friends of Glass Polska w Gdyni, na bulwarze Nadmorskim, 3456 osób* zadeklarowało, że możliwe jest życie bez plastiku, a tylko 243 osoby stwierdziły, że plastik do życia jest nieodzowny. Najnowsze badania pokazują, że plastik zjadany przez morskie stworzenia niesie ze sobą nieznane jeszcze konsekwencje dla ludzi. Potwierdzają to naukowcy z Uniwersytetu Wiedeńskiego oraz austriackiej agencji ochrony środowiska Umweltbundesamt, którzy znaleźli pierwsze dowody na obecność mikroplastiku w ludzkim ciele wśród monitorowanej grupy ośmiu osób z różnych krajów (Austrii, Finlandii, Holandii, Japonii, Polski, Rosji, Wielkiej Brytanii i Włoch).
Rosnące zanieczyszczenie wód powoduje zmianę przyzwyczajeń w życiu Europejczyków, co pokazało ogólnoeuropejskie badanie zlecone przez Friends of Glass. Aż 78% respondentów z dwunastu krajów Unii zmieniło swoje codzienne nawyki pod wpływem tegorocznych akcji i debat społecznych dotyczących śmieci wyrzucanych do rzek, mórz i oceanów. W Polsce takową deklarację złożyło 49% ankietowanych. Wśród wymienianych zmian znalazło się, między innymi, wybieranie określonych produktów na półce sklepowej i preferowanie opakowań w pełni przetwarzalnych oraz wykonanych z naturalnych materiałów, takich jak szkło. Nie dziwi więc fakt, że 73% Europejczyków ocenia opakowania szklane jako najbardziej przyjazne dla oceanu. Dziwi natomiast, że tylko 35% polskich respondentów, czyli ponad połowa mniej niż w Europie, podziela ten pogląd i wie, że opakowania szklane są wykonane z naturalnych materiałów, neutralne dla środowiska, i całkowicie poddawane recyklingowi. „Polskie wyniki pokazują, jak długa jest w naszym kraju droga od słów do czynów. Okazuje się również, że wszyscy gdzieś popełniamy błąd, skoro w większości wiemy, co jest złe dla środowiska, a mimo wszystko niewiele z tym robimy. Nadzieją napawają prace przedszkolaków i uczniów, zostały przesłane na II edycję konkursu EduPak Polska, która w tym roku odbywała się pod hasłem Zero Waste. Widać, że wysiłek, jaki wkładamy w edukację stopniowo przynosi efekty. Pozostaje mieć nadzieję, że przekazywana młodym ludziom wiedza pozostanie z nimi na stałe” – informuje Barbara Maciałczyk, marketing manager w Ardagh Glass i przedstawiciel Friends of Glass w Polsce.
Załączniki
Nr 1 Grafika pokazująca procentowy poziom zmiany nawyków przez Polki i Polaków na proekologiczne, w kontekście prowadzonych kampanii i debat społecznych w zakresie ochrony środowiska.
*Głosowanie przeprowadzone 8 czerwca w Gdyni. Wzięło w nim udział 3699 osób.
** Ogólnoeuropejskie badanie przeprowadzone w mediach społecznościowych za pomocą ankiet w 12 krajach: Niemczech, Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Austrii, Chorwacji, Czechach, Polsce, Słowacji, Szwajcarii i Turcji. Badanie wykonane od 29 marca do 27 kwietnia 2018 r. Jego celem było poznanie postaw i nawyków konsumenckich wodniesieniu do poszczególnych materiałów opakowaniowych. Ogółem zebrano 6256 odpowiedzi.
MW
Wielkie firmy nie powstają przypadkiem. Twórcy takich gigantów, jak Apple czy Google przebyli długą drogę i zanim osiągnęli sukces, wiele razy się potknęli. Zaczynali w przysłowiowym garażu, z minimalnymi środkami na rozruch, ale towarzyszyła im jasna wizja, gotowość do ciężkiej pracy i upór. Upór, który po każdej porażce pozwalał im się podnieść i iść dalej. Inspirujących historii nie trzeba jednak szukać aż za oceanem. Zdarzają się też w Polsce.
Łukasz, Piotrek, Konrad i Zbyszek to trzydziestoparolatkowie z bogatym bagażem doświadczeń. Poznali się kilka lat temu, a niedawno wpadli na pomysł stworzenia w Warszawie przestrzeni, która zbliży do siebie mieszkańców stolicy i pozwoli im odetchnąć pełną piersią. IMPLANT, który powstanie przy Chmielnej 75 to innowacyjny, trzypoziomowy obiekt składający się z 272 kontenerów i przeszklonych powierzchni oraz całej masy ekologicznych patentów. Będzie można w nim obejrzeć koncert, spróbować egzotycznej kuchni i zrobić zakupy. Nowoczesne rozwiązania konstrukcyjne IMPLANTa pozwolą ograniczyć zanieczyszczenie powietrza i emisję szkodliwych substancji do atmosfery. Nie będzie też miejsca na marnowanie wody, dzięki możliwości odzyskiwania jej z „deszczówki”. IMPLANT może też stać się ulubionym miejscem spędzania wolnego czasu dla właścicieli pojazdów elektrycznych, którzy znajdą na jego terenie ładowarki do swoich „elektryków”.
Skąd taki pomysł? Twórcy IMPLANTa to ludzie pełni pasji. Imali się w życiu różnych zajęć, z których wynieśli masę doświadczeń i przekonanie o tym, że można stworzyć biznes, który nie tylko będzie konkurencyjny wobec innych, podobnych w założeniu przedsięwzięć, ale przede wszystkim pozwoli zintegrować ludzi i pokaże im, że przy odpowiedniej ilości chęci osiągnięcie sukcesu zawodowego i finansowego może iść w parze z działaniem na rzecz ochrony środowiska.
Łukasz, główny pomysłodawca IMPLANTa, długo nie potrafił zdecydować co chce robić w życiu. Przez rok studiował anglistykę, a po jej rzuceniu przez 6 miesięcy zgłębiał meandry finansów i bankowości, które też nie okazały się strzałem w dziesiątkę. Wspólnie z rodzicami zdecydował, że konieczna jest diametralna zmiana podejścia. Po ich namowach wstąpił do marynarki wojennej. Po kilku latach hartowania ducha i charakteru przyjechał do Warszawy i zaczął stawiać pierwsze kroki w gastronomii. Cel był jasny: własna knajpa. Po latach mozolnego odkładania każdego grosza udało się otworzyć pierwszą restaurację, która wypaliła. Kolejne lata, to następne dwa lokale prowadzone razem z żoną. Sukces. Gdzieś z tyłu głowy kiełkowała jednak myśl o czymś innym, ciekawym, odważnym. O czymś, czego nikt w Polsce jeszcze nie zrobił. Powiedział o tym swojemu wieloletniemu przyjacielowi Piotrkowi. Pomysł od razu mu się spodobał.
Piotrek to ekonomista i zagorzały kibic Legii. Na studiach stawiał pierwsze kroki w biznesie. Brak kapitału nadrabiał kredytami. Niestety plany sobie, a życie sobie. Inwestycje na siebie nie zarobiły i przyszedł moment zwątpienia. Nie trwał jednak długo. Zakasał rękawy i zabrał się do pracy. Dokształcał się, analizował rynek i wreszcie dostał szansę. Bezpłatne praktyki w domu maklerskim były przepustką do egzaminu maklerskiego, pierwszych poważnych pieniędzy i uznania w środowisku – magazyn Forbes umieścił go w gronie 15 najlepszych maklerów w kraju. Zawsze jednak ciągnęło go w nieznane, chciał odkrywać nowe rzeczy. Telefon z propozycją współpracy od Łukasza przyszedł w idealnym momencie. Zgodził się natychmiast. To była dokładnie ta ścieżka kariery, której szukał. Wiedział, że to musi wypalić.
Łukasz znał od podszewki branżę gastronomiczną, Piotrek świat finansów. Wiedzieli jednak, że do osiągnięcia sukcesu potrzebują też kogoś, kto w małym palcu ma organizację eventów, nie boi się ryzyka i tchnie duszę w IMPLANTA. Do ekipy dołączyli Konrad i Zbyszek.
Konrad do 2015 roku działał w branży gastronomicznej. Przez lata zarządzał największymi warszawskimi restauracjami. Od dawna czuł jednak, że potrzebuje zmiany otoczenia i pewnego dnia postanowił wywrócić swoje życie do góry nogami, podążył za pasją. Poszedł na Warszawską Szkołę Filmową i już w 2017 roku pojechał zrobić swój pierwszy film o walce Kurdów z tureckim reżimem. Dwa miesiące w sercu konfliktu utwierdziły go w przekonaniu, że podjął słuszną decyzję. Wybiera trudne tematy, jeździ z kamerą w niebezpieczne miejsca. Żeby dotrzeć na front walk, razem z operatorem pokonał raz 4000 km wysłużonym Fiatem Multiplą. Każda kolejna realizacja coraz mocniej uczula go na los ludzi i świata. W Polsce odreagowuje. Występuje jako komik, a pieniądze z biletów przeznacza na pomoc dla ludzi, których poznał w rejonie konfliktu. Swoje życiowe oszczędności postanowił zainwestować w IMPLANTa, ponieważ po wszystkim, czego doświadczył podczas swoich wyjazdów, zrozumiał jak ważne jest stworzenie miejsca, w którym ludzie będą mogli coś razem stworzyć i się rozwijać, a przy okazji po prostu uśmiechać.
Czwarty muszkieter, Zbyszek, to chłopak z Zegrza. Kiedyś studiował fizjoterapię, ale uznał, że to nie jego bajka. Pracę w gastronomi rozpoczął bardzo wcześnie. Przez lata zgłębiał tajniki sztuki barmańskiej, a z biegiem czasu zaczął interesować się organizacją eventów. Nie zawsze było różowo, zdarzało się, że musiał szukać „miedziaków”, aby kupić coś na obiad. Jest jednak uparty, postanowił zainwestować wszystkie siły w to, co naprawdę go kręciło – postawił na branżę eventową. Zdobywał doświadczenie w kilku firmach, a po pewnym czasie postarał się o dofinansowanie i otworzył własną agencję, która z sukcesami rozwija się do dziś. IMPLANT to spełnienie jego marzeń o własnym, niebanalnym biznesie i jest pewien, że to dobry kierunek.
IMPLANT będzie powiewem świeżości w Warszawie, świetnym miejscem do spędzania czasu dla mieszkańców stolicy i przyjezdnych w każdym wieku oraz, przede wszystkim, przestrzenią przyjazną zarówno ludziom, jak i środowisku.
Kreowanie doświadczeń
Najlepsze doświadczenia to te, które angażują najwięcej zmysłów, dlatego oprawa artystyczna wydarzeń, stara się zawsze sprostać takim wymaganiom, oddziałując na widza nie tylko obrazem i dźwiękiem, ale także wywołując w nim konkretne emocje. Jako grupa taneczna musimy produkować niepowtarzalne pokazy warte zapamiętania, gdyż pamięć o nich staje się produktem – „doświadczeniem”. Event i program artystyczny ma oddać ogólny klimat, ale przede wszystkim opowiedzieć pewną historię. Często jest to historia marki lub prezentacja jej najważniejszych cech i założeń. Poprzez dobór odpowiednich środków, w tym wypadku muzyki i tańca, mamy możliwość stworzenia niezwykłego doświadczenia, angażującego emocje naszych widzów.
Dbałość o każdy detal
Takim kompletnym programem artystycznym można wyrazić również wiele więcej. Mając do dyspozycji liczne dodatkowe elementy, takie jak stroje, rekwizyty, animacje na ekranie multimedialnym czy efekty świetlne, możemy przenieść naszego widza w dowolny, wykreowany przez nas świat. Nie można zapomnieć, że te elementy są równie ważne, co sam pokaz na scenie. Jedno bez drugiego nie mogłoby istnieć w takiej formie, ponieważ wzajemnie się dopełniają. Kostiumy, rekwizyty i charakteryzacja odpowiadają za wizualny odbiór, nadając charakter samemu tańcu. W projektach takich jak UV show czy Fluo Show stanowią one motyw przewodni, ponieważ wykonany na ciele tancerzy bodypainting odgrywa główną rolę w całym pokazie i pod taki klimat dobierana jest muzyka i choreografia, aby najlepiej wyeksponować efekt fluorescencyjny. W innym przypadku stroje odpowiadające klimatowi muzyki czy charakterowi imprezy, powinny nawiązywać do motywu przewodniego. Przygotowując imprezę w stylu Gatsby’ego, musimy odpowiednio dobrać sukienki, aby przede wszystkim posiadały charakter sceniczny, gdyż rozświetlona scena uwielbia brokat, cekiny i wszystko, co pięknie gra światłem.
Pasja i profesjonalizm
Im lepiej poznamy klienta i jego oczekiwania, tym bardziej będziemy w stanie dostosować się do jego potrzeb, dlatego coraz częściej spotykamy się z sytuacją, w której to sam klient zwraca się do nas z prośbą o konkretną kreację pod jego wydarzenie. Pomysłów zwykle jest dużo, ale to właśnie zadaniem grupy artystycznej jest wymuskanie z opisu naszego zleceniodawcy tych najważniejszych słów kluczy, które możemy potem zaprezentować na scenie. Potrzeba do tego bardzo dużej elastyczności, ponieważ nie możemy się ograniczać tylko do jednego stylu tańca, czy jednego autorskiego projektu. Tak naprawdę współpraca z każdym kolejnym klientem to kolejne wyzwanie, to kolejna burza mózgów i praca od podstaw. Zmieniające się upodobania oraz oczekiwania są naturalną koleją rzeczy w tak intensywnie rozwijającej się branży, dlatego jesteśmy zawsze gotowi na ciągłe zmiany i pobudzanie własnej kreatywności. Tylko, dzięki takiej postawie, mają okazję narodzić się wielkie projekty, które najczęściej powstają przy okazji zwykłych zapytań ofertowych. Tak właśnie powstał między innymi nasz Musical Show, który łączy w sobie taniec i śpiew, gdzie wokalista na żywo, wykonuje znane przeboje z dawnych lat oraz z tych współczesnych, Podróż dookoła świata, do której raz po raz dołączamy jakiś nowy kraj, zaprezentowany w niespotykanej formie, będący połączeniem tańca i scenografii złożonej z barwnych strojów i animacji multimedialnej, czy 4 żywioły, jako show łączące w sobie ekspresję tańca z akrobatyką naziemną i powietrzną.
Bardzo często mamy do czynienia z wydarzeniami, których cały koncept opiera się właśnie na show artystycznym. W takich przypadkach pokaz, będący punktem kulminacyjnym całej imprezy musi w zdecydowany sposób oddać jej charakter i zachęcić ludzi do dalszej zabawy. Jednym z naszych flagowych show na wielki finał jest „Little Party” z programu Gatsby Show, które przekazuje publiczności niesamowity zastrzyk energii poprzez dynamiczną choreografię i niesamowite efekty świetlne, które współgrają z ogólną scenografią taką jak złote sukienki w cekiny i setki wystrzeliwanego w powietrze confetti.
Zaufanie to podstawa
Czymś oczywistym jest, iż w procesie twórczym, każdy klient będzie domagał się wglądu w bieżące efekty przygotowań, czyli prezentacji już wykonanych materiałów graficznych, informacji o postępie prac, filmiku z próby tancerzy, jednakże trzeba mieć również świadomość, że takie szczątkowe elementy mogą częściej zepsuć, a niżeli wzbudzić apetyt u naszego odbiorcy. Na etapie prac produkcyjnych do pokazu, klient musiałby wykazać się bardzo dużą wyobraźnią, aby scalić sobie w głowie ostateczny obraz. Czasem dobrze zaufać specjalistom i oddać im pełne pole do popisu. Jest to trudne, bo wymaga dużej dozy zaufania ze strony naszego zleceniodawcy, szczególnie wtedy, gdy współpracuje się z kimś po raz pierwszy. Jednakże, lepiej jest pozostawić klienta z niedosytem, aby później móc go w efekcie finalnym oczarować i zagwarantować mu „efekt WOW!”.
Nader często zdarza się również sytuacja, w której agencje eventowe, wysyłające do nas zapytania, nie chcą nam ujawnić szczegółów, dotyczących klienta ostatecznego. Jednak, jak powszechnie wiadomo, dobry brief jest połową późniejszego sukcesu oraz rzutuje na efekt pracy kreatywnej i koncepcyjnej. Dla wspólnego dobra, zdecydowanie lepiej byłoby przekazać nam jak najwięcej istotnych informacji, abyśmy mogli dobrze spersonalizować pokaz pod oczekiwania klienta. Jeżeli przed etapem realizacji, zostaniemy poinformowani o branży klienta docelowego, możemy wykorzystać tę wiedzę w pokazie np. zaprezentować w choreografii jego produkt lub zastosować element kolorystyczny z jego logotypu w kostiumach.
Co jest teraz modne?
Jesteśmy już społeczeństwem mocno osadzonym w najnowszych technologiach, dlatego czymś niezbędnym przy oprawie artystycznej zaczyna być obecność ekranu z projekcją multimedialną. Czasem stanowi ona tylko tło, nadające klimat i podbijające charakter całego występu, czasem jednak multimedia i technologia wychodzą na pierwszy plan. W tym drugim przypadku, tancerze w interakcji z ekranem mogą połączyć taniec z elementami wizualnymi widocznymi na ekranie. Technologia idzie naprzód, więc wszelkiego rodzaju mappingi czy coraz częściej pojawiające się trendy 3D, są niewątpliwie nowinkami na rynku eventowym. Pokaz taneczny wpleciony w imponującą animację z efektem trójwymiarowym pozostawia w dalszym ciągu bardzo duże pole do popisu. Jest to niewątpliwie zagadnienie, które będzie się rozwijać z roku na rok. Oprócz wszelkiego rodzaju multimediów, ubogacających całe show, dużą popularnością cieszą się, w dalszym ciągu, występy łączące taniec i muzykę na żywo. Taka forma jest dla widza mocno angażująca, ponieważ spełnia kryterium autentyczności, które jest dziś tak istotne w odbiorze artystycznym. Prócz technologii, możemy zaobserwować również, rosnącą chęć zaangażowania się samego klienta w show. Mieliśmy już okazję parę razy stworzyć właśnie taki program, w którym uczestniczyli pracownicy i zarząd, zatrudniającego nas klienta. Takie rozwiązanie oczywiście nie każdemu przypadnie do gustu, ponieważ wymaga wielkiej odwagi i motywacji konkretnych osób, jak również zakłada dużo więcej przygotowań i treningów, jednakże, za każdym razem, efekt ostateczny, spotyka się z ogromną i bardzo pozytywną reakcją widzów, a co najważniejsze spełnieniem samego klienta, który miał okazję naprawdę współtworzyć swoje wydarzenie.
Tak naprawdę możliwości pokazów są nieograniczone, ogranicza je tylko budżet, dlatego w dalszym ciągu wielką popularnością cieszą się imprezy tematyczne. Co chwilę, na kanwie jakiegoś hitu filmowego czy obecnie panującego trendu, pojawiają się kolejne motywy przewodnie. Sami w swoim repertuarze mamy, m.in.: imprezy w klimacie filmowym, bajkowym, Moulin Rouge, rockowym, w stylu lat 30’ czy 80’.
Apetyt na więcej
Czy da się jeszcze coś nowego wymyślić? Czy coś mnie jeszcze zaskoczy? Czasem, chyba każdy z nas zadaje sobie w duszy takie pytania.
Poprzeczka podnosi się z eventu na event, ale przez te 12 lat działalności naszej grupy tanecznej, jeszcze nigdy nie zdarzyło nam się dwa razy zaprezentować tego samego. Oczywiście, niektóre motywy są powtarzalne, ale zawsze wplatamy w program artystyczny coś nowego. Stawiamy sobie za cel ciągłe zaskakiwanie naszych odbiorców i klientów, poprzez wybieranie nieoczywistych i niekonwencjonalnych rozwiązań. Mówi się, że „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, dlatego nasza kreatywność i zapał również nie znają granic.
Natalia Łaszczuk, Project & Marketing Manager ATELIE Grupa Taneczna
Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH event!, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
KIERUNEK > DOŚWIADCZENIA KLIENTA
Dzisiaj firmy nie zadają sobie pytania, czy skupić się w swoim rozwoju na kliencie, tylko raczej jak to zrobić, by było efektywnie? Nie chodzi tu bynajmniej o popularyzowanie w firmach hasła „klient nasz pan” albo sformułowania, dumnie wprowadzonego przez jedną z firm ubezpieczeniowych na koniec rozmowy handlowej z klientem – „w czym jeszcze mogę pani/ panu pomóc?”. Chodzi raczej o realne, świadome, mierzalne działania na różnych poziomach organizacji, które koncentrują się na budowaniu pozytywnych doświadczeń klientów oraz proklienckiej kulturze. Wyniki raportu Digital Intelligence Briefing 2018 Digital Trend, opublikowanego przez Adobe & Econsultancy wskazują, że optymalizacja doświadczeń klientów [customer experience], została uznana największą szansą dla rozwoju biznesu w 2018 r. Jednocześnie z wyżej wymienionego raportu wynika, że customer experience oraz content marketing stanowią priorytety dla organizacji w 2018 r.
Wykorzystanie podejścia customer experience management jest znane na polskim rynku od kilku lat – wykorzystują je do budowania proklienckich marek zarówno firmy z sektora b2b oraz b2c. Na pewno każda firma, która podemuje decyzję o zmianie modelu biznesowego na prokliencki, zastanawia się – czy to się opłaca, jakie z tego osiągnie korzyści? Według McKinsey & Co. firmy skupione na budowaniu proklienckiej marki w ciągu 2-3 lat od momentu wdrożenia zarządzania doświadczeniami klientów odnotowują wzrost zysków w wysokości 5 – 10% oraz spadek kosztów w wysokości 15 – 25%. Z obserwacji Everbe wynika, że podobne wyniki osiągają firmy działające w Polsce w obszarze B2B.
Jedną z firm z rodzinnego podwórka z branży OOH jest firma Jet Line. Firma od początku swojej działalności była skoncentrowana na wysokiej jakości obsłudze klienta. Jednak ponad pięć lat temu postanowiła podejść do tematu w sposób systemowy, przez wdrożenie zarządzania doświadczeniami klientów. Dziś po pięciu latach firma ma bardzo dobrą opinię klientów i partnerów, potwierdzaną rekomendacjami oraz pozycją w rankingach firm outdoorowych. Odnotowuje bardzo dynamiczny wzrost powiększając firmę, zwiększając kompetencje o nowe obszary działalności, zarówno przez wzrost organiczny, jak i przez inwestycje kapitałowe związane z zakupem nowych firm.
Jeff Bezos, CEO amazon.com, niekwestionowanego lidera w sprzedaży produktów przez Internet mówi, że w Amazon wszyscy mają obsesję na punkcie klienta. Twierdzi on, że we współczesnym w biznesie, by odnosić sukcesy trzeba koncentrować się przede wszystkim na kliencie, jego potrzebach i oczekiwaniach, a nie na tym co robi konkurencja. Bezos jednocześnie zauważa, że większość szefów firm, z którymi się spotyka, w praktyce tak nie działa. Pomimo że w prowadzonych rozmowach menadżerowie mówią o tym, że ich firmy koncentrują się na zapewnieniu swoim klientom pozytywnych doświadczeń, na co dzień tak się nie dzieje.
Do momentu – do którego firma nie zrozumie, że jej głównym napędem są klienci i pełna koncentracja na spełnianiu ich potrzeb i oczekiwań – będzie co najwyżej kolejną kopią swojej konkurencji. Taka pozycja nie jest w stanie zbudować przewagi konkurencyjnej, nie jest również w stanie stworzyć grona klientów będących adwokatami marki –trudno się wyróżnić na rynku, gdy każdy oferuje to samo – klientowi w końcu jest obojętne, gdzie co kupi – kiedy produkty i usługi, sposób ich nabycia i korzystania z nich są do siebie bardzo podobne.
KONIEC Z SILOSAMI > WSZYSTKIE RĘCE NA POKŁAD
Najsilniejszym i najsłabszym zarazem ogniwem w budowie proklienckiej marki jest zaangażowanie oraz postawa zarządu i menadżerów. Umocowanie na poziomie zarządu nadaje ważności w podejściu do klienta. Jednak dopiero w pracy operacyjnej -zaangażowanie menadżerów średniego szczebla – jest kluczowe w realizacji oraz we wprowadzaniu zmian w życie. Jeśli swoim zachowaniem i postawami będą dawać dobry przykład na pewno będą potrafili pociągnąć za sobą zespół.
Fot. David Calderon, Unsplash.
Angażowanie pracowników na różnych poziomach obala silosy, które mają miejsce nawet w małych firmach, pokazuje ludziom, że mogą mieć wpływ na klienta, a przede wszystkim buduje nastawienie w całej firmie, że wszyscy mają wpływ na doświadczenia klienta. Przywoływana wcześniej firma Jet Line zaangażowała w cały proces wszystkie osoby w zespole. Jak mówi Agnieszka Maszewska, szefowa komunikacji Jet Line – W trzydziestoosobowej organizacji każdy jest niezbędną częścią całości. (..) ciekawym doświadczeniem było spotkanie dwóch światów – dwóch frontów, czyli osób które mają bezpośredni kontakt z klientami i osób, które nie mają bezpośredniego kontaktu z klientami. Okazało się – uwaga, odkrywamy Amerykę! – że jedni bez drugich nie mogą istnieć. Wspólne warsztaty uświadomiły nam, że przecież wszyscy gramy do tej samej bramki, cel jest jeden i jest on wspólny.
CUSTOMER JOURNEY MAP > DROGA DO KLIENTA
Jeśli chcemy zbudować prokliencką markę musimy rozmawiać z klientami, analizować krok po kroku ich działania i doświadczenia w kontakcie z nami. Większość firm maksimum wysiłku wkłada w zdobycie klienta, jednak – gdy już go „złapie”, rzuca się na kolejnego, zapominając o tym, że klient dziś jest, ale jutro może go nie być. Firma skoncentrowana na kliencie dba o niego na tzw. całej customer journey we wszystkich punktach styku z marką. Proklienckie marki mapują doświadczenia klientów zarówno zanim klient stanie się klientem marki, mapują jego doświadczenia w trakcie korzystania z produktów i usług, jak również to wszystko co się dzieje, gdy klient zdecyduje o rezygnacji z usług/produktów firmy. Takie mapy są doskonałym źródłem informacji o tym, jak klienci korzystają z oferowanych przez markę rozwiązań, jakie mają doświadczenia w ich trakcie – z czego są zadowoleni, a jakie obszary wymagają poprawy. Wskazują na każdym etapie tzw. drogi klienta, jakie ma potrzeby, jakie ma oczekiwania, motywacje i marzenia. Pokazują tzw. „love points”, czyli te miejsca, które szczególnie klient ceni we współpracy z nami oraz „hate poins”- czyli te miejsca, których szczególnie nie lubi. W końcu tzw. customer journey map dają nam bardzo ważne informacje o miejscach, w których się tworzy zaangażowanie klienta, tzw. momenty prawdy. Jak marka wypadnie w nich korzystnie – ma szansę zdobyć i utrzymać klienta. Jeśli wypadnie negatywnie – potencjalny klient może nigdy nie stać się klientem naszej marki lub przestać nim być. Mądre proklienckie marki zarządzają klientem przez tzw. customer journey.
Przywoływany na początku artykułu Jeff Bezos dzieli marki na te, które działają w nowym oraz te, które działają w starym świecie. Te, które działają w „starym świecie” 70% swojej uwagi, energii, pieniędzy przeznaczają na to, by mówić o tym, jak są atrakcyjne dla klientów, ale tylko 30% uwagi, energii i pieniędzy przeznaczają na ulepszanie oferowanych rozwiązań i obsługi klienta. Marki reprezentujące „nowy świat” robią na odwrót – 70% uwagi poświęcają słuchaniu klientów i ulepszaniu produktów, usług oraz obsługi klienta, zaś pozostałe 30% przeznaczają na to, by o ty mówić.”
Warto na końcu tego artykuł zadać sobie pytanie – czy moja firma działa w nowym czy w starym świecie?
Marta Bryła-Gozdyra – Dyrektor zarządzająca w Everbe. Posiada wieloletnie doświadczenie na kierowniczych stanowiskach w zarządzaniu firmą, marketingiem, sprzedażą i obsługą klienta. Konsultant ds. customer & employee experience, certyfikowany coach oraz wieloletni wykładowca akademicki. Wykorzystując podejście Customer Experience Management wspiera firmy w budowie proklienckich marek firmy w sektorze B2B, jak i B2C współpracując z IKEA, Orlen, mBank, PKO Ubezpieczenia, Santander, Generali, Roche, RWE, UPC i innymi.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Konkurs ma na celu wyróżnienie najlepszych światowych realizacji eventowych, stawiających na efektywność, innowacyjność i kreatywność.
W tym roku nagrodę Bea World Grand Prix otrzymała agencja Laqshya Live Experiences z Indii za event Google Home Training, przygotowany dla firmy Google.

Chwalono oryginalny pomysł, polegający na zorganizowaniu dla uczestników escape roomu. Bez wcześniejszego uprzedzenia gościom zostały zabrane telefony komórkowe i inne urządzenia mobilne, aby wydostać się z budynku musieli wykorzystać możliwości oferowane przez Google Home. Ta sama agencja zdobyła także trzecią nagrodę (Third Prize), za realizację CSR-ową Equal Street dla Times Of India, pokazującą że ulice nie muszą być zarezerwowane wyłącznie dla samochodów. Akcja miała miejsce w Mumbaju, gdzie przez kilka tygodni w każdą niedzielę na kilku miejskich ulicach odbywały się różnego rodzaju aktywności dla mieszkańców (m.in. joga, zumba, taniec).

Drugim miejscem w World Best Events uhonorowano z kolei czeską agencję Jad Productions za event #24RIDE związany z premierą nowego Mercedesa Klasy A.

W tegorocznej edycji konkursu World Best Events znalazły się też cztery realizacje z Polski, z czego dwie nominowano do ścisłego finału. To gala rozdania nagród Bestsellery Empiku zorganizowana przez Empik i agencję Allegro.

Nominowana została także ognioodporna tęcza przygotowana przez agencję interaktywną 180heartbeats + JUNG v MATT dla Ben & Jerry’s (Unilever). Ten drugi projekt, polegający na odtworzeniu (wspólnie ze Stowarzyszeniem Miłość Nie Wyklucza i Fundacją Wolontariat Równości) tęczy na placu Zbawiciela w Warszawie zdobył drugie miejsce w kategorii event non-profit.

Zgłaszane projekty oceniane były przez jury złożone z reprezentantów stowarzyszeń branżowych oraz korporacji, zlecających tego typu wydarzenia. Konkurs odbywa się w trakcie Bea World Festival – The International Festival of Events and Live Communication, uważanego za jedno z ważniejszych wydarzeń międzynarodowej branży eventowej.
Więcej informacji o nagrodzonych i konkursie TUTAJ.
Warszawski Sąd Rejonowy uznał, że finansując kampanię „Sprawiedliwe Sądy” Polska Fundacja Narodowa działała niezgodnie ze swoim statutem.
Kampania „Sprawiedliwe Sądy” ruszyła jesienią zeszłego roku, trwała zaledwie kilka miesięcy. Z pieniędzy państwowych firm wydano na nią blisko 19 mln zł – w spotach i bilbordach prezentowano „rzekome” nadużycia sędziów – często niezgodnie z prawdą.
Od początku pojawiały się wątpliwości, czy PFN ma prawo finansować kampanię, której celem było uderzenie w sędziów i sądy – wyrok stołecznego SR z 15 listopada te wątpliwości potwierdził. Fundacja zamierza skorzystać z możliwości odwołania się od wyroku sądu.
Warszawski Sąd Rejonowy 15 listopada uznał, że finansowanie kampanii „Sprawiedliwe Sądy” przez Polską Fundację Narodową jest sprzeczne z celami działania fundacji, które zawarte były w jej statucie. Sama PFN wskazywała, że akcja odpowiadała celom jej działania, powołując się na „promocję i ochronę wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej oraz polskiej gospodarki”.
Sąd uznał jednak, że treści z kampanii – kompromitujące sędziów, którzy mogli złamać prawo – nie są promocją Polski i działają niekorzystnie zarówno na wizerunek kraju, jak na autorytet samej władzy sądowniczej.