Logo


Cavaliada Tour jest jedną z trzech najlepszych imprez pod względem marketingowym według Światowego Stowarzyszenia Przemysłu Targowego UFI, zrzeszającego organizatorów targów, operatorów obiektów i stowarzyszenia targowe z 87 państw. Impreza organizowana przez Międzynarodowe Targi Poznańskie znalazła się w ścisłej trójce projektów nominowanych w finale konkursu „The UFI Marketing Award”.

Podczas światowej konferencji UFI na początku maja w Weronie przedstawiciele MTP przedstawią projekt przed jury i będą walczyć o główną nagrodę. Oceniać ich będą dyrektorzy marketingu oraz eksperci ds. komunikacji i innowacji z ośrodków targowych na całym świecie.

Temat tegorocznego konkurs  „The UFI Marketing Award” to „Innowacyjne formaty tworzące sukces marketingowy „. Jury ocenia dane statystyczne świadczące o efektywności działań marketingowych, ale także informacje o wykorzystaniu nowatorskich pomysłów, nowych technologii i usług. Premiowane są te projekty, które poszukują innowacyjnych formatów.

Cavaliada to święto miłośników koni, które łączy elementy sportowej rywalizacji, show oraz targów. Jako jedyny w Polsce cykl jeździeckich halowych zawodów został autoryzowany przez Międzynarodową Federację Jeździecką. Tour odbywa się w trzech miastach: w Poznaniu, w Lublinie oraz w Warszawie. Dzięki zastosowaniu marketingowego podejścia do rozwoju projektu, z roku na rok zwiększa się liczba wystawców i widzów, a prestiż imprezy stale rośnie – mówi Karolina Nawrot z Centrum Prasowego MTP. 

 

Światowe Stowarzyszenie Przemysłu Targowego reprezentuje globalnie 50 000 pracowników przemysłu targowego i współpracuje z 58 narodowymi i regionalnymi organizacjami targowymi. UFI zrzesza ponad 750 członków z 87 krajów. Niemal tysiąc międzynarodowych imprez targowych posiada prestiżowy certyfikat „UFI Approved Event”- stanowiący gwarancję jakości dla odwiedzających i wystawców.

JK

Tegoroczna odsłona festiwalu ma wyjątkowo obfity i międzynarodowy charakter. Pod koniec czerwca w katowickiej Strefie Kultury nacieszymy się bogatą mozaiką barw, brzmień, i pomysłów na muzykę. Podczas 13. edycji Tauron Nowa Muzyk Katowice zagrają m.in. wzbudzający kontrowersje współpracownik Kanye Westa i Björk, pionier dub techno, afrofuturyści, eklektyczni producenci, wokalistki z Turcji i Burkina Faso, czeska odpowiedź na Nicolasa Jaara, gwiazdy polskiej muzyki improwizowanej i didżeje prezentujący uliczną muzykę z krajów tropikalnych.

Nowo ogłoszeni artyści powiększają program Nowej Muzyki do 40 wykonawców, pochodzących z 18 krajów świata. Wśród zaproszonych muzyków są reprezentanci każdego kontynentu poza Antarktydą, co najlepiej oddaje globalny charakter 13. edycji Tauron Nowa Muzyka Katowice.

Największym wydarzeniem będzie z pewnością występ Wenezuelczyka ukrywającego się pod pseudonimem Arca. To jeden z najciekawszych i najbardziej barwnych artystów współczesnej elektroniki. Arca urodził się w bogatej rodzinie w Caracas, ale dzieciństwo spędził między Wenezuelą a USA. Jego twórczość jest nasiąknięta kiczowatą estetyką, którą prezentuje poprzez ekstremalne środki wyrazu. Młody producent zdążył już zapisać w swym muzycznym CV współpracę z takimi tuzami, jak Kanye West, Björk, Frank Ocean, Kelela i FKA twigs. Jego szalone, nieobliczalne produkcje inspirowane popem, R&B, ale także muzyką Nine Inch Nails i Aphex Twina to majstersztyk sound designu, który wzbudził zachwyt publiczności na całym świecie.

Berliński producent, inżynier dźwięku, multinstrumentalista i realizator Moritz Von Oswald to jeden z pionierów współczesnej elektroniki. Wraz z Markiem Ernestusem położył podwaliny pod brzmienie dub techno, czyli fuzji motorycznego Detroit techno z jamajskimi technikami studyjnymi i głębokim, korzennym brzmieniem. Moritz von Oswald to współzałożyciel legendarnych już duetów Basic Channel (oraz wytwórni o tej samej nazwie), Rhythm & Sound i Maurizio oraz kultowych labeli Chain Reaction i Burial Mix. Jego rozmaite projekty, poświęcone fuzji elektroniki z jazzem, muzyką świata i muzyką klasyczną, prezentują olbrzymią rozpiętość stylistyczną tego artysty.

Oprócz wielkich nazwisk, na Festiwalu zagra liczna grupa mniej znanych, nierzadko egzotycznych artystów, którzy zaprezentują się na scenie Carbon Dance/ Friends!. Jak co roku, to właśnie ta scena jest źródłem największych muzycznych zaskoczeń, a koncerty niemal anonimowych twórców okazują się największymi wydarzeniami na festiwalu. Intrygujących gości z kilku stron świata nie zabraknie i w tym roku. Niemiecka grupa Gato Preto słynie z ekstatycznych występów, łącząc żywiołowy taniec z afrofuturyzmem. Potężną dawkę koncertowej energii dostarczy także Kid Simius –  Hiszpan rezydujący w Berlinie, który łączy basową muzykę uliczną z surf rockiem, salsą i flamenco. Wytchnienie zapewni brytyjska grupa Island People, prezentująca na żywo głęboki, fascynujący ambient. W jej skład wchodzi m.in. zdobywca nagrody Grammy David Donaldson. Egzotyczna wokalistka Kany Guira pochodzi z Burkina Faso,ale na stałe mieszka we Francji. Jej nagrania obficie czerpią z afrykańskich korzeni, dzięki czemu występy na żywo to kolorowy spektakl. O wiele mroczniejsze barwy przewijają się w nagraniach tureckiej wokalistki Tuğçe Şenoğul, łączącej rock i triphop. Ciemniejszą odsłonę elektroniki prezentuje także czeski producent dné, którego twórczość portal Noisey porównywał do muzyki Nicolasa Jaara i Nilsa Frahma. Z Czech przyjadą także członkowie grupy Midi Lidi w swym didżejskim wcieleniu Tomino
& Myslivec. 
Pod tym szyldem zaprezentują house i electro wzbogacone o czeskie i słowackie utwory elektroniczne z ostatniego półwiecza. Międzynarodowy zespół The Johnny Freelance Experience tworzą muzycy z Hiszpanii, USA, Argentyny i Polski. Łączą funk, soul i muzykę elektroniczną, dodając do loopów żywe instrumenty z elementami improwizacji. Ich koncerty to zawsze niezapomniane przedstawienie.

Oprócz gości z zagranicy na Festiwalu zagra także śmietanka polskiej sceny alternatywnej. Grupa Kurws łączy improwizacje z kompozycjami, instrumenty dęte z ostrymi gitarami, przedstawiając dobrze znane sposoby grania w nowych kontekstach. Ich żywiołowe koncerty zapewniły im oddaną grupę fanów w Polsce i poza jej granicami. Zimpel / Ziołek wspólnie eksplorują repetycyjne medytacje i jazzową ekspresję oraz akustyczną wrażliwość i elektroniczne eksperymenty. Hubert Zemler to wzięty perkusista, klasycznie wykształcony muzyk i autor solowych albumów, czarujących bogactwem brzmienia i wirtuozerską techniką gry. Lautbild to taneczny projekt Wilhelma Brasa, pod szyldem Tsvey wracają producenci znani wcześniej jako Deuce i 8rolek, a kolektyw Global Diggers oraz didżej Czarny Latawiec to specjaliści od tropikalnej muzyki klubowej.

Tegoroczny program festiwalu intryguje różnorodnością i bogactwem wątków, ale to nadal nie koniec! Program Festiwalu nie jest jeszcze zamknięty – przed nami wciąż wiele ciekawych ogłoszeń.

Wciąż trwa sprzedaż karnetów 3-dniowych w promocyjnej cenie 309 zł. Nie warto zwlekać, ponieważ od 1 kwietnia nastąpi podwyżka cen o 30 zł! Nadal można nabyć karnety 4-dniowe oraz 2-dniowe. Więcej informacji na stronie Festiwalu.

Tauron Nowa Muzyka Katowice

28.06 – 01.07.2018

Dotychczas ogłoszeni artyści:

Fever Ray SE Mura Masa UK Arca VE Nightmares On Wax UK

Carl Craig & NOSPR pres. Versus US/PL Son Lux US

Moritz von Oswald DE Señor Coconut DE Flanger DE The Hacker pres. Amato liveFR

Soil & “Pimp” Sessions JP Jordan Rakei NZ Jazz Band Młynarski-Masecki PL

Errorsmith DE Jlin US Red Axes IL DJ Stingray US Halal & Relaxer US Photay US Sote IR Varg SE Alex Niggemann DE Tijana T RS 47soul JO Courtesy DK

Gato Preto DE Kid Simius ES Island People UK Kandy Guira BF/FR Tuğçe Şenoğul TR dné CZ Kurws PL Zimpel / Ziołek PL Hubert Zemler PL Lautbild PL Tomino & Myslivec CZ The Johnny Freelance Experience ES/AR/US/PL Tsvey PL Carny Latawiec PL Global Diggers PL

Aktualne ceny karnetów, które są w sprzedaży:

Karnety 4-dniowe (28.06 – 01.07.2018)

Okres sprzedaży: 02.11.2017 – 28.06.2018 r.

Karnet: 389,00 zł

Karnet + pole namiotowe: 439,00 zł

Karnety 3-dniowe (28.06 – 30.06.2018)

Okres sprzedaży: 21.02.2018 – 01.04.2018 r.

Karnet: 309,00 zł

Karnet + pole namiotowe: 359,00 zł

Karnety 2-dniowe (29.06 – 30.06.2018)

Okres sprzedaży: 01.02.2018 – 31.03.2018 r.

Karnet: 239,00 zł

Karnet + pole namiotowe: 289,00 zł

Więcej informacji nt. cen: ZOBACZ TUTAJ.

JK

W myśl zasady, że drobne, codzienne działania mogą przyczynić się do wielkich zmian i poprowadzić  ku lepszej przyszłości, Grupa Pernod Ricard postanowiła przestać stosowania rurek oraz mieszadełek wykonanych z niebiodegradowalnego plastiku. Inicjatywa wpisana jest w tzw. Mapę Środowiskową 2020, czyli realizowaną przez Grupę politykę ochrony środowiska.

Na początku stycznia, Grupa Pernod Ricard skierowała do swoich filii na całym świecie wytyczne dotyczące zaniechania korzystania z plastikowych rurek oraz mieszadełek podczas  wszystkich imprez i wydarzeń, które organizują. Nowe zasady zostały wprowadzone także w Polsce. Wyborowa Pernod Ricard we wszystkich swoich działaniach eventowych wykorzystuje w pełni kompostowalne i  wykonane z odnawialnych surowców naturalnych rurki do koktajli. Jest także jedyną firmą z branży alkoholowej w Polsce, która wprowadziła to proekologiczne rozwiązanie.

Plastikowe rurki i mieszadła są stosowane w branży napojów alkoholowych od wielu dekad. Wraz z modą na koktajle, również dekorowanie szklanek gadżetami stało się powszechne na całym świecie. Warto jednak zauważyć, że jedna plastikowa rurka, z której korzystamy średnio przez jedynie 20 minut potrzebuje aż ponad 200 lat, aby ulec rozkładowi.

– Jako firma chcemy działać na rzecz ochrony środowiska naturalnego w każdym aspekcie naszego biznesu. Organizujemy wiele eventów, więc decyzja o stosowaniu tylko i wyłącznie biodegradowalnych rurek przekłada się na konkretne efekty i lepszy stan naszego środowiska naturalnego. Ponadto, zależy nam na szerzeniu proekologicznie świadomości wśród barmanów, z którymi współpracujemy na co dzień.  Chcemy także, aby poprzez takie drobne działania, konsumenci naszych produktów mogli zmienić otaczające nas środowisko, a tym samym i rzeczywistość, na lepsze – powiedział Andrzej Szumowski, wiceprezes Wyborowa Pernod Ricard.

Rurki do drinków, których w Polsce używa Wyborowa Pernod Ricard są w pełni biodegradowalne oraz wykonane z odnawialnych surowców naturalnych (materiał roślinny PLA). Nie są wytworzone z plastiku, a jednocześnie są  lekkie, mocne, bardzo sztywne, o zwiększonej odporności na zgniatanie. Dbając o środowisko, firma stawia także na jakość i satysfakcję konsumenta.

Oprócz wkładu w realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju Organizacji Narodów Zjednoczonych, firma Pernod Ricard angażuje się również w zmniejszanie jej wpływu na środowisko. Plan działania Pernod Ricard do 2020 r., czyli Mapa Środowiskową 2020 zakłada ambitny cel. Jest nim ograniczenie ilości odpadów składowanych na wysypiskach z obecnie istniejących 913 ton do 0  ton do 2020 r.

JK

O roli oraz znaczeniu poziomu obsługi klienta w dziale handlowym pisze Gabriela Niewiadomska, Członek Zarządu Reklamowe24.

Młodzi, urodzeni w latach 90., wyrastający wśród nowinek technologicznych, otoczeni rzeczywistością internetową – generacja sprzedawców z dużymi oczekiwaniami i nierzadko dość małymi umiejętnościami. Tak, to Millenialsi – młodzi gniewni, przed którymi świat otworzył się otworem, przed którymi nie ma granic i rzeczy niemożliwych. Tacy sprzedawcy trafiają coraz częściej do działów sprzedaży. Duże wymagania, niezaspokojone ambicje, wysokie mniemanie o sobie i niejednokrotnie małe doświadczenie z racji młodego wieku i braku możliwości zdobycia odpowiednich kwalifikacji. Wpadają jak wiatr do istniejących działów sprzedaży, przynosząc często złudny powiew świeżości. Zawstydzają starszych kolegów znajomością technologii i rozwiązań, które według nich są niezbędne i niezastąpione. Zgodnie z ich rozumieniem sprzedaż jest prosta, wręcz banalna. Doradzając swoim klientom jak maszyny mówią, że wystarczy tylko wybrać produkt, kliknąć, zamówić, potem zapłacić i czekać na przesyłkę. Zatem szybciej, wygodniej i taniej. Jednakże na końcu tego świetlistego tunelu korzyści zakupów w sieci pojawia się dość duży znak zapytania. A co z osobą samego sprzedawcy? Jak dokonać wyboru tego samego produktu, który nie różni się nawet ceną?

Obsługa klienta w sklepie internetowym, czyli gatunek na wymarciu.

Zgodnie z badaniami Delloite szacuje się, że rynek e-commerce w Polsce w 2020 roku będzie wynosił 346 mld złotych, mając stałą tendencję wzrostową. Już teraz nie ma rzeczy, której nie możemy kupić przez Internet, a cyfryzacja i automatyzacja wypierają skutecznie czynnik ludzki. Jedzenie czy też taksówkę zamawiamy za pomocą apki w telefonie, przesyłki nadajemy za pomocą paczkomatów, pasażerowie odprawiają się w automatach, a do zatankowania samochodu wystarcza nam już tylko smartfon. Sprzedaż jako proces staje się bardzo szybka i prosta, ale przy tym zimna i automatyczna. Gdzie w tym wszystkim rola sprzedawcy? Czy nasz gatunek jest zagrożony wyginięciem?

Jako dyrektor sprzedaży, urodzony w latach 80., który ma za zadanie rozwijanie swojego działu, coraz częściej zadaję sobie pytanie – kogo zatrudnić, czym się kierować i czy w ogóle zatrudniać nowych handlowców? Z jednej strony pojawia się ogromna automatyzacja procesów wtłaczająca nam do głowy przekonanie, że wystarczy dobra strona internetowa i możliwość płatności on-line, a sprzedaż zrobi się sama. Z drugiej strony młodzi gniewni, którzy chwalą się wiedzą i ukończonymi kursami, obiecując bezproblemowe osiągnięcie postawionych im celów. W mojej głowie rodzi się jednak dość duża wątpliwość i pytanie o sens bytu takiego sprzedawcy, którego koszt zatrudnienia wcale nie jest mały.

Sprzedawca z wartością dodaną – unikat w e-rzeczywistości.

Pytając „dlaczego właśnie Pana/Panią miałabym zatrudnić?” słyszę najczęściej obietnice wykonania założonych planów sprzedażowych, czyli teoretycznie wszystko to, co chciałby usłyszeć szef działu handlowego. W praktyce jednak taka odpowiedź zupełnie mnie nie satysfakcjonuje, gdyż rekrutując szukam osoby, która nie tylko mechanicznie obsłuży klienta i zrobi popularną „cyfrę”, ale przede wszystkim będzie umiała ją utrzymać, a co najtrudniejsze – powtórzyć. Jak to zrobić? Czego szukam w nowo zatrudnionych osobach? Co przekonuje mnie do tego, żeby ponosić koszty utrzymywania działu handlowego, zamiast zainwestować w jeszcze lepszy sklep internetowy? Tym czymś jest umiejętność budowania wartości dodanej. Niezastąpione narzędzie, które dobrze użyte ma ogromną moc dającą sprzedawcy przewagę nad e-rzeczywistością.

Czym jest ta wartość u handlowca? Niczym innym, jak skutecznym motywowaniem do zakupu poprzez jakże staroświeckie budowanie relacji z drugim człowiekiem. Łamaniem sztampowych schematów rozmowy handlowej. Czynnik ludzki jest sam w sobie już bardzo istotny, gdyż okazuje się, że wśród naszych zleceniodawców jest nadal wiele osób, którym nie wystarcza sam fakt kliknięcia, zamówienia i czekania na przesyłkę. Tą wartością jest także myślenie w kategorii „jestem doradcą w biznesie”, a nie akwizytorem, który sprzedaje klientom dosłownie wszystko. Ludzie potrzebują fachowości, drugiego człowieka, który w kilku zdaniach przybliży im to, co widzą na pięciu innych stronach internetowych, na tym samym zdjęciu, w tej samej cenie. Słowo rabat czy promocja przestaje mieć swoją siłę rażenia.

W konflikcie z komputerami tylko wyjątkowy poziom obsługi klienta może uratować sprzedawców.

Kontrahenci oczekują od nas partnerskich relacji, szczerych odpowiedzi, a przede wszystkim wnikliwego słuchania. Nie chcą być jednym z tysięcy anonimowo i mechanicznie obsłużonych internautów, tylko tym jednym, wyjątkowym, indywidualnym klientem. Szukają handlowców będących ambasadorami marki i firmy, do której się zgłaszają. Wypatrują niejednokrotnie po prostu człowieka!

Na szczycie piramidy wartości dodanych profesjonalnego i skutecznego handlowca, które są tak mocno przez mnie pożądane, jest nie samo spełnianie potrzeb zleceniodawców, lecz ich wyprzedzanie. Zaskakiwanie obsługą i myśleniem będącym zawsze o dwa kroki przed tym, czego spodziewa się klient. Takiego podejścia brakuje mi właśnie u tych młodych gniewnych, którzy stają przede mną, ze świeżutkim jak chleb, dyplomem magistra, ale też niejednokrotnie u tych doświadczonych, często wypalonych, sprzedawcach minionego okresu lat 90. Wartość dodana zamyka się zatem w obsłudze klienta, takiej naprawdę wyjątkowej, relacyjnej, ciepłej, ale też bardzo szybkiej, bo czas ma dla zleceniodawców nadrzędne znaczenie.

Chcesz pracować w moim dziale handlowym? Pomyśl dwa razy i dobrze uzasadnij dlaczego  powinieneś znaleźć się na pasku wynagrodzeń. Twórz wartość dodaną i rozwijaj gatunek profesjonalnego sprzedawcy albo ustąp miejsca innym.

Gabriela Niewiadomska, Członek zarządu Reklamowe24 – agencji działającej w sektorze gadżetów reklamowych. Od blisko dekady pełni funkcję Dyrektora ds. Sprzedaży. Odpowiada za dynamiczny rozwój działu handlowego, zarządza zespołem sprzedażowym i tworzy długoterminową politykę handlową przedsiębiorstwa.

 www.reklamowe24.pl

JK

O wodzie będącej symbolem Pienin, planowanych działaniach reklamowych i oczekiwaniach związanych ze współpracą z nową ambasadorką marki, Anią Lewandowską mówi Zofia Żuławińska, Junior Brand Manager marki Kinga Pienińska.

Kinga Pienińska może pochwalić się ponad 100-letnią tradycją, jest czerpana ze źródeł usytuowanych w otulinie Pienińskiego Parku Narodowego. Czy podkreślanie wyjątkowości wody to sposób na udane konkurowanie z międzynarodowymi koncernami, które dominują na polskim rynku wody mineralnej?
Jak najbardziej. Kinga Pienińska czerpana jest w obrębie jednych z najczystszych gór w Europie, których budowa geologiczna działa jako naturalny filtr. Dzięki temu jest określana jako pierwotnie czysta, a my nie korzystamy z żadnych procedur, przygotowujących wodę do rozlewu, jak napowietrzanie, odgazowanie czy nasycenie wtórne CO2. Oznacza to, że Kinga Pienińska niemal wprost ze źródła trafia do butelek, zachowując swoje naturalne właściwości. To daje nam przewagę na rynku wód mineralnych, dostępnych w Polsce i w dużej mierze może wpływać na wybory konsumenckie coraz bardziej świadomych klientów.


Niedawno właścicielem Kingi Pienińskiej została firma OSHEE. Jaki to będzie miało wpływ na komunikację marki wśród konsumentów?
Kinga Pienińska wchodzi w skład firmy OSHEE, ale pod względem komunikacyjnym traktujemy marki całkowicie rozdzielnie. Promocja całej gamy produktów OSHEE jest inna niż komunikacja dedykowana wodzie mineralnej.

W ostatnich latach marka nie miała szeroko zakrojonych działań reklamowych, 3 lata temu w stacjach telewizyjnych prowadzona była kampania „Kinga Pienińska. Czysty smak Pienin”. Czy podobne działania, stawiające na unikatowy charakter wody jako symbolu Pienin, będą kontynuowane?
Planujemy kolejne działania reklamowe, w których na pewno nie zabraknie informacji o regionie, w jakim czerpana jest Kinga Pienińska. Błędem byłoby rezygnowanie z komunikowania pochodzenia naszej wody, z którego jesteśmy bardzo dumni. Wierzymy, że dzięki współpracy z Anią Lewandowską, ambasadorką marki, będziemy mogli jeszcze skuteczniej wykorzystywać ten element i wspólnie edukować Polaków na temat właściwości naszej wody.

No właśnie, pozyskanie nowej ambasadorki marki jest dużym wydarzeniem. Jakie nadzieje wiążecie z tą współpracą?
Współpraca z Anią Lewandowską pozwoli nam skuteczniej wyeksponować walory zdrowotne, ale także smakowe naszej wody. Naszym celem jest również zwiększanie świadomości Polaków na temat odpowiedniego nawadniania organizmu, bo – jak mówi Ania – woda to życie. W dużej mierze to właśnie od tego czy spożywamy odpowiednią jej ilość, zależy nasze zdrowie i dobra samopoczucie. Nie bez znaczenia jest także rodzaj wody po jaką sięgamy. Dzięki temu, że Kinga Pienińska jest wodą średniozmineralizowaną i niskosodową może pić ją każdy konsument, bez ograniczeń zdrowotnych. Ania jako specjalistka ds. żywienia i sportowiec w jednym doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Mamy nadzieję, że wspólnie uda nam się przekonać Polaków do regularnego picia wody każdego dnia.

Kilka lat temu dokonano zmiany wizerunkowej opakowania i etykiety, które nastąpiły po tym, jak konsumenci ocenili różne koncepcje marki. Czy przyniosły oczekiwany skutek marketingowy?
Nie chcielibyśmy komentować działań, które marka prowadziła kilka lat temu, bo nie jesteśmy w stanie obiektywnie ich ocenić. Od chwili, gdy Kinga Pienińska stała się częścią firmy OSHEE pracowaliśmy nad zmianą etykiety, logotypu oraz sposobu komunikacji. Pierwsze produkty z odświeżonej linii oficjalnie pojawiły się w sprzedaży w marcu. Mamy nadzieję, że przypadną do gustu naszym konsumentom. Sądzimy, że w przyszłym roku będziemy w stanie ocenić jak ten zabieg wpłynął na ocenę marki.

Kinga Pienińska ma na swoim koncie wiele nagród przyznawanych przez konsumentów i opiniotwórcze instytucje, które z nich cenicie najbardziej?
Najbardziej dumni jesteśmy z otrzymania trzech złotych gwiazdek Superior Taste Award 2017 dla wody niegazowanej i dwóch gwiazdek dla wody naturalnej, delikatnie gazowanej. Jest to wyjątkowe wyróżnienie, przyznawane przez International Taste & Quality Institute (Międzynarodowy Instytut Smaku i Jakości) w Brukseli. Zrzesza on niezależnych szefów kuchni i sommelierów, którzy są opiniotwórczymi liderami w dziedzinie smaku. Bardzo cieszymy się także z wyróżnienia nas tytułem Superbrands Polska Marka, który przyznawany jest przez konsumentów. Cieszymy się, że posmakowali w naszej wodzie.

Jak istotny dla marki jest kanał HoReCa, czy przykładacie wagę do sposobu pracy z rynkiem hoteli i restauracji?
Kanał HoReCa jest bardzo wymagający, jeśli chodzi o jakość proponowanych mu produktów. O ile dla klientów indywidualnych ważniejsza od wyglądu jest funkcjonalność np. opakowań, o tyle w branży gastronomicznej sprawa wygląda zupełnie inaczej. Dlatego sektorowi HoReCa dedykujemy dostępną w naszym asortymencie, specjalną białą linię wód Kinga Pienińska w eleganckich szklanych butelkach.

Jak często w działaniach marketingowych firma korzysta z komunikacji wielkoformatowej OOH?
W planach komunikacji na 2018 rok bierzemy pod uwagę takie rozwiązania. Aktualnie korzystamy z tradycyjnego outdooru.

A na jakiej pozycji plasują się nośniki POS i reklama w miejscu sprzedaży wśród innych narzędzi marketingowych?
Wskazane narzędzia są jednymi z głównych pozycji, które wykorzystujemy i będziemy po nie sięgać w ramach promocji marki.

W jakie eventy najczęściej angażujecie się jako organizator lub sponsor i dlaczego?
Jesteśmy firmą odpowiedzialną społecznie i chętnie angażujemy się we wszelkiego rodzaju lokalne eventy. Chcemy wspierać rozwój regionu, w którym znajduje się nasza rozlewnia wody. To doskonały sposób, by odwdzięczyć się pracownikom za zaangażowanie i profesjonalizm. Chętnie wspieramy także inne, większe projekty jak np. Stowarzyszenie Kobiety i Wino, Tajemnicza Degustacja, czy wydarzenia związane ze światem mody.

Co jest obecnie priorytetem w działalności firmy i budowaniu marki? W jaki sposób, Kinga Pienińska chce umocnić się w segmencie wód mineralnych?
Zależy nam na odpowiednim podkreśleniu naturalnych walorów naszej wody i jej wyjątkowego, wyrazistego smaku. Naszym nadrzędnym celem jest także edukacja w zakresie odpowiedniego nawadniania organizmu i wypracowanie u Polaków zdrowego nawyku picia dobrej jakości wody. Mamy nadzieję, że uda nam się tego dokonać przy wsparciu naszej ambasadorki Ani Lewandowskiej i dzięki temu staniemy się jedną z najczęściej wybieranych na polskim rynku marek wody mineralnej.

Ania Lewandowska ambasadorką marki Kinga Pienińska

Ponieważ jest Pani osobą promującą zdrowy tryb życia, chyba nie trzeba było Panią długo namawiać na współpracę z Kingą Pienińską. Jakie cele stawia sobie nowa ambasadorka marki?
Anna Lewandowska: Bardzo chętnie przyjęłam propozycję współpracy z marką Kinga Pienińska. Przede wszystkim dlatego, że łączą nas wspólne wartości. Chcielibyśmy edukować Polaków w zakresie ilości wody, jaką powinni spożywać każdego dnia. Wielu z nas coraz większą uwagę przywiązuje do tego co je, ale zapomina o nawodnieniu. Co więcej, woda, którą pijemy, podobnie jak produkty, które spożywamy, powinna być dopasowana do naszych indywidualnych potrzeb i problemów, z którymi się borykamy.

Jak ocenia Pani potencjał usług, produktów i całej branży reklamowej skierowanej na rynek fitness, promującej zdrowy, sportowy tryb życia?
Anna Lewandowska: Jest coraz lepiej, jeśli chodzi o skład produktów określanych jako fit. Coraz więcej firm przywiązuje dużą uwagę do tego, co proponują swoim klientom. Z pewnością jest to także spowodowane zwiększającą się świadomością klientów. Zdajemy sobie sprawę, że to co jemy wpływa na nasze samopoczucie i zdrowie, a w dalszej kolejności sylwetkę, i zanim zdecydujemy się na zakup produktów, dokładnie czytamy ich skład.

Rozmawiała Jaga Kolawa

Zofia Żuławińska – Junior Brand Manager marki Kinga Pienińska, odpowiadająca za kompleksowe zarządzanie marką. Posiada czteroletnie doświadczenie w marketingu, zdobyte w branży deweloperskiej oraz sektorze FMCG.Prywatnie fanka sportów motorowych i snowboardu. 

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

W ubiegłym roku stolica wzbogaciła się o wyjątkowy obiekt hotelowy. Hotel Indigo, to nowa w Polsce międzynarodowa marka butikowych hoteli wysokiej klasy InterContinental Hotels Group, dedykowana gościom biznesowym i turystycznym.

To drugi obiekt pod marką Indigo otwarty w Polsce. Znajduje się w budynku zabytkowej miejskiej rezydencji Brancickich z początku XX wieku przepełnionej historią. Hotel Indigo Warsaw**** zlokalizowany jest przy modnej ulicy Nowy Świat, w centrum tętniącej życiem Warszawy.
Smolna 40, w której znajduje się Hotel Indigo Warsaw, to niezwykły budynek w wyjątkowym otoczeniu. Wzniesiony w 1903 roku miał stanowić rezydencyjną część kompleksu sąsiadujących kamienic. Od początku jej istnienia, eklektyczna kamienica zachwycała wspaniałymi zdobieniami i pałacowym wnętrzem. Odbudowana po zniszczeniach wojennych Kamienica Branickich, to ikoniczny zabytek Warszawy.

W zabytkowych wnętrzach znajduje się nowoczesne, designerskie i komfortowo wyposażone pokoje oraz przestrzenie konferencyjne, które mogą być doskonałym miejscem dla kreatywnych spotkań biznesowych i wydarzeń.

Do dyspozycji gości obiekt oferuje:

– 60 komfortowych, designerskich pokoi i apartamentów

– przestrzeń konferencyjno-eventową o łącznej powierzchni 380 mkw.

– parking

– bezpłatną 24-godzinną Strefę Relaksu z siłownią, sauną i łaźnię parową

– program IHG Rewards Club bogaty w przywileje

– usługę transportu i wycieczek po Warszawie i Polsce

Mimo że Hotel Indigo Warsaw działa od niespełna roku, został już doceniony branżę. Podczas marcowych targów Interior Design Forum 2018 w Warszawie obiekt nagrodzono w konkursie na najlepsze aranżacjecje wnętrz hotelowych w naszym kraju. Jurorzy w swoich ocenach brali pod uwagę zarówno atrakcyjność wnętrza, unikatowość projektu, jak i jego dopasowanie do charakteru miejsca, w którym się znajduje.

Źródło:

www.indigowarsaw.com/pl

JK

O autorskim programie „PKO Bank Polski Biegajmy razem” i właśnie uruchomionej nowej platformie komunikacji „Kluczowe decyzje” rozmawiamy z Markiem Kozłowskim, dyrektorem Biura Komunikacji Marketingowej w PKO Banku Polskim.

Od kilku lat realizujecie autorski program „PKO Bank Polski Biegajmy razem”. Dlaczego akurat bieganie, skąd pomysł na ten program i jakie cele dzięki nim osiągacie?

Finanse i bieganie mają ze sobą dużo wspólnego – w obu przypadkach, by osiągnąć cel potrzebna jest regularna praca, a nie incydentalne zrywy. Nasz program, od lat propaguje ideę biegania i uważamy, że to jedna z najlepiej oprocentowanych lokat, która przynosi zyski w postaci lepszego samopoczucia. Bieganie to sport, który kształtuje charakter, wyrabia kondycję, ale także uczy pokory i wytrwałości w dążeniu do celu. Choć bieganie to dyscyplina indywidualna, nam udało się wypracować kilka takich inicjatyw, dzięki którym możemy „biegać razem”.

Ubiegły rok pod kątem biegów był dla Was rekordowy. Pod sztandarem PKO Banku Polskiego pokonano dystans odpowiadający trzem wyprawom na Księżyc. Jakie zawody sponsorujecie?

3. PKO Bieg Charytatywny

W zeszłym roku w 46. biegach pod patronatem PKO Banku Polskiego, 174 tysiące osób pokonały ponad 2,5 mln kilometrów – czyli tyle, co około 3 wyprawy na Księżyc i z powrotem. Sponsorowaliśmy m.in. maratony i półmaratony, ale wspieraliśmy także biegi fabularne, historyczne i patriotyczne, m.in. Warszawską Triadę Biegową „Zabiegaj o pamięć”, PKO Bieg Niepodległości w Rzeszowie, Bieg Niepodległości z PKO Bankiem Polskim w Gdyni, czy Biegi Pamięci Żołnierzy Wyklętych „Tropem Wilczym” w całej Polsce. W kontekście biegów, działamy wielowymiarowo – prowadzimy największy program biegowy i organizujemy ponad 50 dużych imprez tego typu w różnych częściach kraju. Ponadto, jesteśmy partnerem dużego programu biegowego „Biegam, bo lubię”, w ramach którego, na stadionach lekkoatletycznych w całej Polsce organizowane są bezpłatne treningi.

Łączycie sport z aktywnościami prospołecznymi. Część waszych inicjatyw to biegi charytatywne i charakterystyczna kartka na koszulkach tysięcy biegaczy „biegnę dla…”.

Podczas wszystkich naszych imprez biegowych prowadzone są akcje charytatywne „biegnę dla…”, dzięki czemu na wskazany cel, Fundacja PKO Banku Polskiego przekazuje darowiznę, na rzecz osób potrzebujących wsparcia w ratowaniu życia lub zdrowia. W ten sposób, od 2013 roku, wsparliśmy 370 osób kwotą ok. 4,6 mln złotych. Inicjatywa spotyka się z coraz większym zainteresowaniem. Tak samo, jak biegi – często w jednym z nich bierze udział ponad 6500 osób, a pakiety startowe kończą się nawet pół godziny po uruchomieniu zapisów.

Jesteśmy też autorem PKO Biegów Charytatywnych pod hasłem „Pomagamy z każdym krokiem”, dzięki którym każdego roku Fundacja przekazuje ok. 650 tys. zł. na posiłki dla najbardziej potrzebujących dzieci. W tym roku, pod tym hasłem, pobiegniemy po raz czwarty.

W marcu ruszyliście z nową kampanią wizerunkową „Kluczowe decyzje”. Skąd ten pomysł?

29. Bieg Niepodległości w Warszawie – akcja charytatywna dla Waldka i Oliwiera

Od 100 lat wspieramy Polaków w podejmowaniu kluczowych decyzji. Inspirujemy do działania mądrze doradzając i oferując wartościowe rozwiązania. Stąd też hasło przewodnie kampanii „Kluczowe decyzje” promującej naszą nową platformę komunikacyjną. Kluczowe decyzje, będą podejmować bohaterowie reklam, a przewodnikiem prowadzącym ich od pomysłu do decyzji będzie aktor, Adam Cywka. Do współpracy zaprosiliśmy też Marcina Pawłowskiego znanego jako Pawbeats, muzyka młodego pokolenia oraz reżysera, mistrza w łączeniu animacji ze światem fabularnym oraz polskiej tradycji z nowoczesnością – Tomasza Bagińskiego.

W reklamach wizerunkowych będziemy odwołać się do historii Polski, a wszystko w kontekście tegorocznego jubileuszu 100-lecia odzyskania niepodległości i przygotowań do równie okrągłych urodzin PKO Banku Polskiego. Pokażemy, jak silne związki łączą Bank z Polską i Polakami, jak mocno jest on obecny we wszystkich kluczowych wydarzeniach w kraju. Kampania pokazuje również, że dobry bank może i wspiera swoich klientów – obecnych i przyszłych w podejmowaniu ważnych życiowych decyzji i towarzyszy im oferując produkty dopasowane do ich konkretnych potrzeb. Taki właśnie jest PKO Bank Polski.

Do jakich grup klientów chcecie dotrzeć?

To, co jest teraz dla nas najistotniejsze to koncentracja na utrwalaniu wizerunku w naszych strategicznych segmentach, którymi w szczególności są – młodzież, małe i średnie firmy oraz klient aspirujący. Działamy tu w myśl zasady – „co jest ważne dla Polski, jest ważne dla PKO Banku Polskiego”. Mocno wspieramy sektor MŚP – to właśnie małe i średnie firmy są kołem zamachowym naszej gospodarki, co przekłada się na wzrost zamożności Polaków. Jednym z naszych flagowych działań marketingowych są niestandardowe formaty spotkań z klientami. Cykl spotkań „Dzień dobry biznes” to warsztaty, podczas których eksperci radzą, jak otworzyć firmę, usprawnić marketing, obsługę klienta czy zarządzenie przedsiębiorstwem. Te szkolenia spotykają się z bardzo dobrym przyjęciem, a my możemy pokazać, że nasz Bank jest partnerem naszych klientów i pomocą w prowadzeniu ich codziennego biznesu.

W ramach działań reklamowych, będziemy kontynuować sprawdzony patent z testymonialami, gdzie wystąpią przedsiębiorcy – nasi klienci. Będziemy znajdować ciekawe firmy, które mają duży potencjał rozwoju i są nastawione na innowacje. Korzyści są obopólne, gdy rośnie w siłę segment MŚP, rozwijamy się i my, dzięki czemu możemy być wsparciem dla kolejnych klientów.

A młodzież? Współpracowaliście z Martinem Stankiewiczem przy kampanii „Miłość Mamy Za Zero”. A teraz Konto dla Młodych reklamuje Maciej Musiał.

Żeby móc komunikować się z młodymi, musimy być tam, gdzie oni – czyli w Internecie, mówić ich językiem i posługiwać się takimi samymi narzędziami. Dlatego współpraca z blogerami była pomysłem trafionym w dziesiątkę. Jednym z nich był właśnie Martin Stankiewicz. Jeszcze w trakcie kampanii, przekroczyliśmy zakładane wolumeny sprzedaży. Dlatego utrzymujemy ten kierunek, a nawet mocniej go eksploatujemy. W tym roku zrealizowaliśmy kampanię internetową „Możesz wszystko, ale nie musisz” z udziałem Macieja Musiała, jednego z najpopularniejszych aktorów młodego pokolenia. Poprzez zabawne sceny pokazujemy atuty produktu dla młodzieży, czyli PKO Konta dla Młodych. Zależy nam na tworzeniu wizerunku marki, która ma dobre produkty dla młodych oraz otwarcie i bezpośrednio komunikuje się z nimi.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

Marek Kozłowski – Odpowiada za planowanie, rozwój i prowadzenie aktywności marketingowej Grupy PKO Banku Polskiego. Z marketingiem i reklamą związany jest od blisko 10 lat. Pracował w największych agencjach reklamowych i interaktywnych m.in. OS3 Multimedia, DDB Warszawa/Tribal DDB zarządzając zespołami odpowiedzialnymi za obsługę kluczowych klientów. Ostatnio przez pięć lat związany z OS3 Multimedia, gdzie opowiadał za zarządzanie działem obsługi klienta i współpracę między poszczególnymi działami agencji. Pracował dla firm z branży bankowej, motoryzacyjnej i FMCG. Wspólnie z zespołem kreował politykę wizerunkową obsługiwanych firm. Był odpowiedzialny za analityczne, badawcze i consultingowe wsparcie klientów oraz m.in. implementację nowych technologii (mobile, AR, interactive outdoor).

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

 

O początkach działalności firmy, jej rozwoju w ciągu 25 lat istnienia, o miłości do ceramiki oraz o tym dlaczego kubek jest skutecznym upominkiem reklamowym mówi Anna Tomal, wiceprezes firmy Mart.

Pretekstem do rozmowy jest okrągły jubileusz firmy Mart, która istnieje już od 1993 roku. Jak wyglądały początki budowania biznesu?
Zaczęło się skromnie – od garażu. W 1993 roku Marek Tomal zrezygnował z pracy w państwowej firmie i założył działalność gospodarczą. To były początki kapitalizmu w Polsce. Myślę, że nie była to wtedy łatwa decyzja, ale jestem wdzięczna, że Marek podjął to ryzyko. Mimo początkowych trudności firma się rozwijała. Nastąpiły przenosiny z garażu do wynajmowanego lokalu. Ciekawostką jest to, że pierwszy zatrudniony w Mart pracownik pozostaje z nami do teraz. W zasadzie, trzon załogi jest do dzisiaj niezmienny, a zebrane doświadczenia procentują i są przekazywane nowym pracownikom. W 1999 roku staliśmy się spółką cywilną, a w 2015 spółką komandytową.

W międzyczasie przeprowadzaliśmy się wielokrotnie, były też takie okresy gdy pracowaliśmy w kilku różnych lokalizacjach jednocześnie. W 2006 roku wybudowaliśmy zakład dostosowany do naszych potrzeb. Trzy lata później powiększyliśmy go ponad dwukrotnie, a w ubiegłym roku zakończyliśmy trzeci etap rozbudowy.

Paleta artykułów promocyjnych jest ogromna, a Mart postawiła na ceramikę reklamową. Czym był podyktowany ten wybór?
Marek z wykształcenia jest ceramikiem i od początku ciągnęło go w tym kierunku. Zaczynał od druku kalkomanii ceramicznej, czym zajmujemy się do tej pory. Drukujemy kalkomanię zarówno na nasze potrzeby, jak i na zamówienie klientów. Zdobienie ceramiki było naturalnym wyborem, ponieważ chcieliśmy oferować klientom gotowy produkt… no i lubimy ceramikę!

Jak zmieniało się portfolio produktowe Mart na przestrzeni ćwierćwiecza działalności?
W początkowych latach zajmowaliśmy się drukowaniem na różnych podłożach. To były koszulki, parasole, naklejki, nawet osłonki na salceson. Zajmowaliśmy się też reklamą zewnętrzną, stawialiśmy tablice, oklejaliśmy samochody. Bardzo dużo różnorodnych działań. Ceramiką zajmowaliśmy się cały czas i w pewnym momencie zdecydowaliśmy się na specjalizację. To był moment, w którym uznaliśmy, że nie można być dobrym we wszystkim, a my chcemy być bardziej niż dobrzy.

Obecnie oferujemy agencjom kompleksową obsługę w zakresie ceramiki reklamowej. Kubki i filiżanki wykonujemy już od 50 sztuk, niezależnie od techniki zdobienia. Oczywiście oferujemy opakowania, konfekcjonowanie oraz dodatki na przykład w postaci w pełni spersonalizowanego sweterka – ogrzewacza. Oprócz kubków czy filiżanek agencja może u nas zamówić pojedyncze, logowane zestawy do sali konferencyjnej. Cały czas staramy się rozszerzać ofertę zarówno ceramiki, jak i dodatków. Dysponujemy też gotowymi do wykorzystania projektami, a co roku we wrześniu przedstawiamy specjalną ofertę bożonarodzeniową. Dzięki temu, że skupiliśmy się na ceramice, oferujemy klientom wiedzę opartą na wieloletnim doświadczeniu.

Kubki Dolly, Camper, Buka

Piernikowa Dolly, kubek w sweterku albo z nadrukiem, który pojawia się po nalaniu wrzątku – w ofercie firmy ciągle można znaleźć nowości. Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia nowych projektów?
Gadżet reklamowy to w zasadzie prezent, więc myślimy o kubku jak o czymś, czym sami chcielibyśmy być obdarowani. Patrzymy na modę, design i technologię, ale przede wszystkim inspirują nas nasi klienci. Na fali mody retro w 2016 wprowadziliśmy do oferty modele Camper i Dolly. To kubki udające stare emaliowane wyroby, takie trochę „babcine”, idealne na gorącą czekoladę. Cały czas cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Mamy modele klasyczne jak Adel czy Tulip, ale też awangardowe kształty jak Marco czy Buka. Niezależnie od tego – czy klient ma ograniczenia budżetowe albo też szuka czegoś bardziej nietypowego – na pewno znajdzie to u nas.

Klienci mogą wybierać pomiędzy wyrobami z porcelany new bone china oraz porcelany super white. Obecnie mamy w magazynie pół miliona sztuk kubków i filiżanek w ponad 30 fasonach, więc jest z czego wybierać. Ale pamiętam nasze przerażenie, gdy przyjmowaliśmy pierwszą dostawę, to było 1000 sztuk i wydawało się niewyobrażalnie wielką liczbą.

Duży asortyment to nie wszystko. Od kilku sezonów wiodącym trendem jest personalizacja. W jaki sposób Wasza oferta różnorodnych technik zdobienia porcelany odpowiada na te potrzeby klienta?
Wykonujemy dla naszych klientów ceramikę z nadrukami według dostarczonych projektów. Głównie zdobienia ceramiczne, wypalane w temperaturze 800 stopni Celsjusza, ale też zdobienia niskotemperaturowe. Specjalizujemy się w zdobieniu ceramiki przy użyciu kalkomanii, ale wykonujemy również bardziej ekonomiczne nadruki bezpośrednie. Wszystkie oferowane przez nas techniki dekorowania wykonujemy od początku do końca w naszym zakładzie w Jaworniku.

Od ponad roku bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się malowanie kubków na wybrany kolor wedle wzornika Pantone. Klienci mają do wyboru klasyczne błyszczące wykończenie, jak i bardziej nowoczesne – satynowe. Osobiście bardzo lubię matowe kubki, satynowa powłoka jest elegancka, a tak wykończony kubek bardzo miły w dotyku. To zmienia nawet klasyczny kubek w coś wyjątkowego.

Ze statuetką z okazji 25-lecia firmy

Wykonujemy również dużo zdobień metodą piaskowania. Daje ona bardzo pożądany obecnie efekt 3D i dodatkowo świetnie łączy się z innymi technikami zdobienia np. kalkomanią. Aktualnie stawiamy na zdobienia tablicowe – elementy, po których można pisać kredą wpisują się w modę na DIY. Wbrew pozorom nie jest to rozwiązanie kosztowne, a pozwala na kreatywne wykorzystanie kubka jako nośnika reklamy. Tablicówka może być dodatkowym elementem na kubku, oprócz logotypu czy zdjęcia, i tak jak całe zdobienie jest w pełni odporna na mycie w zmywarkach. Takie skomplikowane realizacje, łączące różne techniki dają naprawdę fantastyczny efekt końcowy, a dla nas są powodem do dumy. Bardzo lubimy wymagające produkcje.

Kubek to ciągle jeden z najpopularniejszych gadżetów. Czy nadal jest skutecznym upominkiem na rynku reklamy?
Oczywiście, kubek jako gadżet reklamowy sprawdza się świetnie. Jest nie tylko ładnym, ale i użytkowym prezentem. Kubków w biurze czy w domu nigdy za wiele, nawet jeżeli z niego nie pijesz to przyda się do przechowywania długopisów czy innych drobiazgów. Niesamowite jest też to, że do kubka bardzo się przywiązujemy – najczęściej mamy swój ulubiony, którego nie pozwalamy nawet dotykać innym. Ja mam ulubiony kubek w pracy, chociaż kawa lepiej smakuje mi z filiżanki. Ile osób tyle preferencji, jedni wolą duże kubki, na sporą porcję ulubionej herbaty, inni ze względu na rosnącą popularność ekspresów wybierają niższe modele, które nie utrudniają korzystania z ekspresu do kawy.

Jak ważnym elementem w działaniach promocyjnych firmy i komunikacji z klientem jest obecność na targach branżowych?
Od wielu lat regularnie uczestniczymy w imprezach targowych, takich jak FestiwalMarketingu.pl czy Rema Days, ale przełomem było dla nas członkostwo w PSI i stoisko na styczniowych targach w Düsseldorfie. W tym roku byliśmy tam obecni po raz czwarty i była to okazja, aby po raz kolejny porozmawiać z naszymi zagranicznymi klientami. Targi niektórym mogą wydawać się niepotrzebnym wydatkiem pieniędzy i stratą czasu, ale moim zdaniem są bardzo ważne nie tylko dla zwiedzających, ale i wystawców. Agencje pod jednym dachem mają całe spektrum produktów i producentów, a wystawcy okazję do promowania swojej marki.

Kubek Adel i Ewa

Dzięki długiej obecności na rynku macie okazję do śledzenia poczynań polskiej branży artykułów promocyjnych. W jakim kierunku powinna się rozwijać?

Myślę, że powinniśmy zacząć przykładać większą wagę do jakości gadżetów zamiast tylko do ceny. Uświadamiać klientów, że na jakości nie powinno się oszczędzać, bo o firmie źle świadczy niepiszący długopis z logo, czy rozpadająca się po pierwszym praniu koszulka. Dążenie do oszczędności za wszelką cenę, w wielu wypadkach skutkuje obniżeniem jakości. Wszyscy, zarówno producenci, jak i pośrednicy zdajemy sobie z tego sprawę, ale często o tym zapominamy.

Czego życzyć Mart na kolejne dekady działalności?
Stabilnego rozwoju, kreatywnych klientów, solidnych dostawców i przede wszystkim zadowolonych pracowników… tego życzymy sobie i wszystkim czytelnikom, którzy dobrnęli do tego momentu.

Rozmawiała Jaga Kolawa

www.mart.com.pl

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Moda na bycie fit w ostatnich latach przybiera na sile, to już nie tylko siłownia, treningi, zajęcia fitness, to także zdrowe odżywianie tzw. zmiana nawyków żywieniowych. Aby ciało wyglądało zdrowo trzeba je traktować dobrze i dbać o nie kompleksowo. Paweł Ciuraj współzałożyciel firmy Foods by Ann opowiada o jej początkach, zdrowych produktach i planach na rozwój marki.

W ostatnich latach obserwujemy większe zainteresowanie rynkiem zdrowej żywności. Panuje moda na bycie fit. Jak ocenia Pan przeobrażenie rynku?
Rynek zdrowej żywności rozwija się bardzo dynamicznie, dlatego też stale musimy go obserwować i szybko reagować na wszelkie zmiany, które w nim zachodzą. Podstawą jest oczywiście autentyczność. Ludzie mają dużo większą świadomość na temat pożywienia i zdrowego stylu życia, niż jeszcze kilka lat temu. Tym samym trudno ich oszukać. Firmy, które nie zadbają o naturalne surowce i najwyższą jakość swoich produktów, nie przetrwają w tej branży. Poza tym, aby utrzymać się na rynku, korzystamy z większości dostępnych kanałów sprzedaży, zarówno zewnętrznych punktów handlu detalicznego, jak i strony internetowej. Dzisiaj nie wystarczy obecność w małym sklepiku ekologicznym. Współpracujemy z wieloma partnerami biznesowymi, aby zwiększyć rozpoznawalność marki i docierać do jak największej liczby odbiorców. Oczywiście trzeba też być online, ale nie tylko sprzedając, lecz również budując relacje, prowadząc dialog z klientami między innymi w mediach społecznościowych. Dlatego nieustannie szukamy nowych rozwiązań.

Pocket Energy Bars Foods by Ann

Marka Foods by Ann cieszy się rosnącą popularnością, a po produkty sięga coraz więcej zwolenników zdrowego odżywania. Jakie były początki firmy?
Pomysł, żeby założyć firmę z produktami Anny Lewandowskiej zrodził się w jej kuchni. Pierwsze przekąski Ania robiła domową metodą dla swojego męża. Od lat prowadzi też bloga Healthy Plan by Ann o zdrowym stylu życia, w którym dzieli się przepisami na smaczne posiłki z naturalnych składników. W pewnym momencie zastanowiliśmy się wspólnie, czy nie jest to dobry pomysł na biznes. Marka Foods by Ann była więc w konsekwencji naturalną kontynuacją wcześniejszych działań, zainteresowań i pasji Ani. Początki firmy były pracowite i wymagające, jednak włożony wysiłek i zaangażowanie bardzo się opłaciły. Staranne wyselekcjonowanie dostawców, którzy zagwarantują najlepsze surowce do produkcji zdrowej żywności, nie poszło na marne. Od czasu, kiedy zaczynaliśmy, rozwinęliśmy się pod każdym względem. Pierwszym produktem Foods by Ann był Energy Bar – alternatywa dla słodyczy, czyli smaczna przekąska w różnych smakach, bez cukru i sztucznych dodatków, która zaspokaja głód i dodaje energii. Później stopniowo pojawiał się kolejny asortyment, który na dzień dzisiejszy liczy dziesiątki towarów i stale się powiększa.

Musli i chipsy Foods by Ann

Jaka jest grupa docelowa, kim są główni odbiorcy produktów Foods by Ann?
Nasze produkty dedykowane są głównie aktywnym osobom w przedziale wiekowym od 18 do 50 lat, bez względu na płeć, które dbają o siebie, prowadzą zdrowy styl życia i którym nie jest obojętne to, co jedzą. Chodzi tu głównie o świadomość wpływu pożywienia na ciało i umysł. Jednak nie zamykamy się i nie chcemy ograniczać tylko do sportowców, czy ludzi będących na diecie. Foods by Ann to na tyle uniwersalny produkt, że mogą po niego sięgnąć praktycznie wszyscy. Przykładowo w ofercie posiadamy zarówno potreningowe shake’i przeznaczone konkretnie dla osób bardzo aktywnych fizycznie, jak również musli w poręcznych kubeczkach idealne na śniadanie dla każdego, kto rano nie ma czasu na przygotowywanie posiłków. Podobnie każdemu mogą przypaść do gustu nasze przekąski czy inne artykuły, które są zdrową alternatywą produktów dostępnych w zwykłych sklepach spożywczych.

Jak wielu ludzi pracuje nad tą marką?
Wszystko zaczyna się od wspólników, którzy aktywnie uczestniczą w rozwoju firmy. Pieczę nad całością sprawuje Anna Lewandowska, Karol Błaszczyk i ja. Jednak nad marką pracuje cały sztab wykwalifikowanych osób. Obecnie jest to zespół kilkudziesięciu pracowników w kilku działach, który rozrasta się w szybkim tempie. Wierzymy, że to ludzie są największą wartością firmy i to oni ją tworzą, dlatego dbamy o to, żeby nasza ekipa była profesjonalna, zgrana i identyfikowała się z marką.

Marka rozwija się dynamicznie, portfolio żywności i produktów stale się powiększa. Strona, sklep internetowy, podpisali Państwo także umowy na dystrybucję produktów z kilkoma sieciami. Czy jest plan, aby powstały także sklepy stacjonarne?
Z powodzeniem współpracujemy z kilkoma sieciami, ale kto wie, być może za jakiś czas doczekamy się punktów stacjonarnych, choć nie jest to jeszcze w naszych obecnych planach. W tej kwestii na razie skupiamy się na sprzedawaniu produktów przez pośredników i szukamy zaufanych dystrybutorów. Jednak patrząc na rozwój Foods by Ann, niczego nie wykluczamy w przyszłości. Cały czas przeprowadzamy wdrożenia kolejnych artykułów, a w głowie mamy już nowe wizje i pomysły. Dlatego jesteśmy otwarci, jeśli chodzi o dalsze działania.

Goji i woda kokosowa Foods by Ann

Skąd pomysł na opakowanie i identyfikację wizualną? Jaką przywiązujecie do nich wagę?
Opakowania naszych produktów to spójna koncepcja, do której przywiązujemy bardzo dużą wagę. Projekt graficzny odbywa się na kilku etapach i jest bardzo drobiazgowo analizowany pod kątem nie tylko wizualnym, ale też marketingowym oraz informacyjnym. Przekaz jest tutaj niezwykle ważny, gdyż to właśnie dzięki opakowaniu klient ma pierwszy kontakt z artykułem i to ono ma wpływ na decyzję zakupową. Nasze opakowania w swojej formie są minimalistyczne, gdyż zależy nam na pokazaniu samego „nagiego” produktu, jego kwintesencji, krótkiego, jasnego i naturalnego składu. Chcemy pokazać prawdę, że nie mamy nic do ukrycia, a produkt broni się sam i nie potrzebuje krzyczącego nadmiaru treści. Najbardziej rzucającą się w oczy wizytówką opakowań asortymentu Foods by Ann jest czerń – kolor symbolizujący klasykę, elegancję, szyk i styl. Zgodnie z założeniami naszej strategii kojarzy się z dobrym smakiem, nowoczesnością i tradycją zarazem. Swój wizerunek na rynku kreujemy bardzo starannie i myślę, że wyróżniamy się na tle konkurencyjnych marek.

Jakie działania marketingowe oraz które kanały komunikacji wykorzystujecie najczęściej?
Strategia marketingowa obejmuje szereg działań wspierających sprzedaż, które się uzupełniają i wzmacniają przekaz. Niezależnie czy jest to forma online, czy zewnętrzne placówki stacjonarne, korzystamy z najnowocześniejszych rozwiązań. W przypadku sklepu internetowego są to na przykład: kody rabatowe, newslettery, konkursy, akcje promocyjne dedykowane pod media społecznościowe, czy reklamy na portalach zewnętrznych. Przy sprzedaży w systemie dystrybucji skupiamy się na nośnikach takich jak POS-y, czyli: broszury, ulotki, plakaty, standy, wobblery itd. Bierzemy też udział w różnych wydarzeniach na przykład sportowych, gdzie w grę wchodzą między innymi banery czy stoiska z naszymi produktami. Prowadzimy wiele działań wspólnie z naszymi partnerami między innymi: Polskim Związkiem Triathlonu, Runmageddonem, magazynem „Elle” i „Shape” oraz Sephorą. W obecnych czasach mamy duże pole do popisu w kwestii komunikacji.

Ostatnio w sieci sklepów Lidl pojawiły się pierwsze materiały POS marki Foods by Ann. Jak wygląda Wasza współpraca z retailem?
Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z siecią sklepów Lidl. W tym przypadku była to promocyjna akcja jednorazowa, ale nie wykluczamy wspólnych działań w niedalekiej przyszłości. Nasze standy z produktami były obecne w większości placówek w całej Polsce i cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. W ten sposób zapewniliśmy łatwy dostęp do naszych artykułów, ale przede wszystkim dotarliśmy do nowych odbiorców. Przez cały tydzień klienci Lidla mogli kupować naturalne produkty Foods by Ann: pożywne batony energetyczne Pocket Energy Bar, musli, chipsy i smoothie w kilku smakach do wyboru.

Jakie są plany rozwoju na 2018 rok?
Planów na ten rok mamy bardzo dużo, będzie wiele wdrożeń i nowych kategorii towarowych, jednak z oczywistych powodów nie mogę zdradzić wszystkich szczegółów. Nauczeni doświadczeniem na pewno będziemy działać jeszcze prężniej i wprowadzimy nowe produkty, których nie ma jeszcze na rynku. Wierzymy, że spełnią one oczekiwania naszych klientów i zyskają liczne grono odbiorców. Rok 2018 zapowiada się bardzo rozwojowo i optymistycznie.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Paweł Ciuraj – Współwłaściciel i członek zarządu HPBA Group. Od lat związany z biznesem i branżą spożywczą. Wraz z Anną Lewandowską i Karolem Błaszczykiem w 2016 roku założył markę Foods by Ann. Nastawiony na sukces i wdrażający innowacyjne pomysły. Aktywnie uczestniczy w dynamicznym rozwoju firmy.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

W lutym odbyła się pierwsza edycja nowych targów na rynku gadżetów reklamowych – Promo Show Professional, czołowi dostawcy upominków reklamowych w Polsce zaprezentowali swoją ofertę na nadchodzące miesiące. Wydarzenie skupiło przedstawicieli branży gadżetowej – wśród nich znalazł się jeden z największych importerów i dostawców gadżetów reklamowych w Europie – firma Macma Polska.

Macma na polskim rynku istnieje od 2003 roku, a jej odbiorcami są agencje reklamowe oraz pośrednicy działający w branży reklamowej. Firma należy do międzynarodowej grupy posiadającej oddziały w wielu krajach europejskich m.in. w Niemczech, Hiszpanii, Holandii, Szwecji i na Węgrzech. Oprócz standardowej oferty gadżetów, Macma oferuje również usługę Direct Asia, w ramach której obsługiwane są zamówienia niestandardowe i wielkonakładowe bezpośrednio u dostawców na Dalekim Wschodzie. Macma specjalizuje się także w znakowaniu gadżetów, a jej ceniony serwis nadruków opiera się na nowoczesnym zapleczu maszynowym i wykwalifikowanej załodze.

Jak podkreśla Iwona Pycyk, Marketing Manager w Macma Polska, organizatorzy eventu zachęcili ich obietnicą spotkań z klientami w kameralnej atmosferze, z dala od zgiełku olbrzymich targów. – Obietnica została spełniona, a nowa inicjatywa zaowocowała konkretnymi rozmowami nastawionymi na wzmacnianie relacji z kluczowymi klientami. Zebranie najlepszych specjalistów z branży w jednym miejscu nadało elitarnego charakteru całemu wydarzeniu i pozwoliło na komfortowe warunki pracy. Taka formuła PSP to nowa jakość na rynku reklamowym. Cieszymy się z udziału w pierwszej edycji PSP i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz przyjdzie nam wziąć udział w tym ekskluzywnym wydarzeniu – wyjaśnia Iwona Pycyk.

[youtube=”lWR41PJo-gk”]

Na swoim stoisku Macma Polska zaprezentowała zarówno nowości, jak i najlepsze, sprawdzone gadżety. Nie mogło zabraknąć również nowych marek – Schwarzwolf oraz Polaroid.

[galeria=”1″]

Promo Show Professional tworzyło 29 dostawców, pełna ich lista dostępna TUTAJ. Targi odwiedziło blisko 600 osób z 320 agencji gadżetowych. Dodatkowo event odwiedziło aż 170 gości z zagranicy, którzy reprezentowali 74 agencje, z takich krajów jak Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Finlandia, Włochy, Hiszpania, Szwecja, Anglia, Słowenia, Niemcy, Malta, Turcja, Szwajcaria, Rumunia, Bośnia i Hercegowina czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Na wieczornej gali PSP VIP NIGHT bawiło się blisko 600 osób.

www.psp2019.pl

www.macma.pl

BJ