Logo


Dlaczego kreowanie materiałów POS przypomina mecz piłki nożnej, jak zmienia się projektowanie takich materiałów w naszym kraju i co nowego pojawiło się na platformach internetowych w tej dziedzinie? Na te i inne pytania odpowiada Beata Rozbiecka, Head of Marketing w firmie Print&Display.

Efektywne projektowanie POS – to temat naszej rozmowy. Co właściwie można rozumieć pod pojęciem „efektywne” i jak blisko do innego określenia „efektowne”?
Projektując materiały POS dobrze jest zaplanować proces wydajnie, skutecznie, sprawnie, czyli efektywnie. Czasem pojawia się także dookreślenie „efektywnie kosztowo”. Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim bazujemy na standardach współpracy, ponieważ standardy są jak dobry przepis, który zawsze się sprawdza. Ten przepis znają firmy, które od lat zajmują się planowaniem POS-ów z klientami. Drugie określenie – efektowne POS-y, to takie, które są oryginalne, dobrze przemyślane i wywołują oczekiwany efekt w postaci zwrócenia uwagi na produkt. Efektywne i efektowne POS-y, mogą iść ze sobą w parze. Projektowanie materiałów wsparcia sprzedaży jest jak piłka nożna. Zarówno klient, jak i konstruktor, grają w jednej drużynie, ich wspólnym celem jest zwycięstwo w postaci dobrze wymyślonego projektu POS. Finalnie mecz, a w szczególności jego wynik, powinien być więc efektywny i efektowny.

W takim razie, jakie są kluczowe składniki dobrego przepisu na POS, który zapewnia oczekiwany efekt finalny?
Odpowiem pytaniem na pytanie. Dlaczego wysyłając ten sam brief do 6 różnych konstruktorów POS otrzymamy 6 różnych produktów POS?

…domyślam się, że pytanie podyktowane jest doświadczeniem?
Dokładnie tak. Rzetelnie podchodząc do tematu należy dobrze zrozumieć jaki jest cel klienta. Czyli po pierwsze – komunikacja. To najważniejszy etap i nie wolno go skracać. Kontynuując nawiązanie do piłkarskiej terminologii, komunikacja z klientem to jak gra podaniami, precyzyjne przekazywanie sobie piłki, co w naszym przypadku oznacza przekazywanie informacji od projektanta do klienta, aby finalnie osiągnąć zamierzony cel, czyli wygrać mecz!

Czy chce Pani powiedzieć, że optymalnie jest współpracować bezpośrednio z producentem POS? W praktyce nie zawsze jest to możliwe, ponieważ funkcjonują odrębne działy marketingu, agencje zewnętrzne, graficy i szefowie…
Schody zaczynają się, gdy te wszystkie osoby trzeba ze sobą skomunikować i sprawić, żeby nasza wizja POS przynosiła efekty w postaci zwiększonej sprzedaży. Jak sprawić, żeby efektywnie zaprojektować POS? W naszym standardzie pracujemy w 3-osobowych grupach roboczych klient – agencja – doradca POS. W praktyce stosujemy metodę, którą można nazwać BBQ. B – Brief po stronie klienta. B – Brief po stronie producenta POS. Q – Questions.

I na koniec pytanie retoryczne… Może warto poświęcić czas na dobrą komunikację i zbudowanie relacji z jedną sprawdzoną firmą POS zamiast rozmieniać się na drobne? Ile warta jest relacja biznesowa z doświadczonym partnerem? Relacja biznesowa buduje zrozumienie produktu, targetu i potrzeb klienta. Wartość relacji podwaja korzyści 1+1=4. Podwójne korzyści możliwe są tylko dzięki długofalowej, stałej współpracy i wsłuchiwaniu się doradcy w informacje zwrotne od klienta.

Wracając do tematu jak to zrobić, aby przykuć uwagę klientów?
Po pierwsze warto pamiętać, że zgodnie z badaniami uwagę klientów skupia sią tylko przez kilka sekund. Mamy dosłownie chwilę na to, aby zdobyć zainteresowanie i zaangażować konsumentów, a co za tym idzie wpłynąć na ich decyzje zakupowe. Dodatkowo nasycenie kampaniami, np. w okresie świąt powoduje, że trzeba korzystać ze sprawdzonych metod. Warto poznać najlepsze praktyki. Można wytypować generalne zasady, które są w szczególności użyteczne w momentach dużej konkurencji. Jest 6 elementów, które sprawiają, że kampania POS stanie się bardziej zauważalna: kolory, kąty, ruch, prostota, powtarzalność i kreatywność. Połączenie dwóch z wymienionych elementów powinno dać pożądane efekty.

Proszę o przykładowe porady, jak stworzyć POS wykorzystując świadomie te 6 elementów o których Pani wspomniała.
Na początku warto zadać sobie jeszcze pytanie, jakie emocje chcemy wywołać?

Ekspozycja paletowa dla PS4 Sony wykonana przez POSperita

Kolor. Barwa to pierwszy element, który zwraca uwagę konsumenta na materiały POS. Zazwyczaj ciepłe kolory przyciągają wzrok i zachęcają do spojrzenia na display’e, wywołują impuls, emocje. Natomiast zimne barwy wywołują poczucie świeżości i zdrowia. Warto jednak wyjść poza schematy. Należy pamiętać o podstawach, że jasne materiały POS lepiej będą współgrać z ciemniejszym tłem, nie należy też przesadzać z jaskrawością barw, selektywnie stosować tego typu detale, zwracać uwagę na czytelną ekspozycję marki, stosować odpowiednie obszary ochronne.

Kąty. Warto wykorzystać kąty przy projektowaniu np. bram reklamowych, stojaków, ekspozytorów, koszy zasypowych, POS-ów przypółkowych, które automatycznie powinny kierować wzrok na produkt. Udowodniono, że „krzywizny” w konstrukcjach POS generują większy wzrost sprzedaży, szczególnie w niektórych kategoriach, np. kosmetyce. Przy pomocy kanciastych przedmiotów można nieco „zmanipulować” potencjalnego konsumenta, kierując jego wzrok w tę stronę, w którą chcemy, aby patrzył.

Display podłogowy z tektury wykonany przez POSperita

Ruch. Ruch może przyjmować różne formy. Podmuch obracającego się wentylatora wywoła swego rodzaju wiatr, który wprawi w ruch tekturowy, czy piankowy element wiszący. Wrażenie ruchu może być wytworzone również przez połyskujące światełka, a do tego przecież świetnie nadają się migające lampki LED. Display’e w kształcie pojazdów zdecydowanie kojarzą się z ruchem.

Prostota. Kluczem do stworzenia wyrafinowanej i skupiającej uwagę kampanii POS jest prostota i dbałość o szczegóły. Oferując produkty luksusowe, materiały promocyjne i opakowania powinny być eleganckie i proste. Gdy zapanuje „chaos”, to potencjalni klienci mogą odebrać produkt jako zbyt ogólnodostępny i tani. Przestrzeń także symbolizuje cenę. Kolejny element prostoty, to łatwość odczytania komunikatu oraz hierarchia ważności i informacji, które ma zobaczyć konsument. Co więcej? Projektując stand do supermarketów bierzemy pod uwagę wysokość koszyka i pozycjonujemy kluczowy komunikat oraz sam produkt powyżej wysokości ok. 1,2 m.

Powtarzalność. Niezwykle istotne jest zachowanie motywu przewodniego kampanii. Wszystkie materiały POS wykorzystywane w kolejnych etapach promocji muszą razem stanowić spójną całość: na grafikach prezentujemy tą samą kolorystykę i charakterystyczne elementy.

Kreatywność. Najlepsze display’e mają o wiele więcej do zaoferowania niż to, co widać na pierwszy rzut oka. Mogą kryć w sobie tajemnicę. Niestandardowe wykorzystanie wymienionych elementów, a także dostępnych materiałów pobudzi zmysły i pozytywnie zaskoczy klientów.

Jakie są obecnie trendy w kreowaniu materiałów POS?
Jeśli chodzi o design, to zdecydowanie czysta forma, prostota, która odwołuje się do kluczowych wartości produktu, do jego rdzenia. Jest też drugi, nie mniej istotny element. Materiały wsparcia sprzedaży, to niezwykle wszechstronne narzędzia reklamowe, które umożliwiają zwiększenie sprzedaży nawet o 200%. Dlaczego nie zawsze tak jest? Z doświadczenia wiemy, że tylko 4 na 10 wysłanych pakietów materiałów POS prezentowane są w punktach sprzedaży zgodne z założeniami. Dlaczego? Zazwyczaj przygotowywane są dla wielu lokalizacji i podzielone są na kilka etapów, co utrudnia ich precyzyjne zaplanowanie. Trendy dotyczące przygotowania kampanii to wykorzystanie platform internetowych w dziedzinie POS ułatwiających planowanie i realizację. Nic tak nie rujnuje kampanii, jak bałagan w prezentacji samego produktu, czy też w planowaniu całej kampanii.

Proszę przybliżyć przykłady platform internetowych w dziedzinie POS.
Przede wszystkim POS Planner i Plakat Monitor to narzędzia online dedykowane dużym firmom, markom obsługiwanym przez doradców POSperita. Dlaczego? Kompleksowa obsługa kampanii, stały audyt oraz bieżące raporty zwrotne do klientów wynikają z oczekiwanego przez zarząd wysokiego poziomu jakości i dążenia do optymalizacji procesu. Takie są standardy.

Platforma 4agency.pl, czyli e-commerce wyłącznie dla agencji reklamowych realizuje inne potrzeby. Dedykowane materiały POS zamawiane są online, następnie przesyłane incognito bezpośrednio do klientów końcowych agencji. Niestandardowe i sprawdzone konstrukcje wykonywane są na zlecenie agencji bezpośrednio przez producenta materiałów POS. Proces zamawiania online optymalizuje czas. Jaka jest wartość tych udogodnień? Zdecydowanie odzyskanie czasu wolnego, który możemy zainwestować w kreację, „złapanie oddechu”, nabranie dystansu do projektu, co jest szalenie istotne, aby efekt końcowy przynosił satysfakcję i sprzedaż.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Beata Rozbiecka – Head of Marketing, firmy Print&Display (Polska), właściciela marek POSperita i nowej platformy POS online dla agencji reklamowych – 4agency.pl. Związana jest z branżą reklamową od 1998 roku. Karierę zawodową rozpoczynała wykonując pierwsze w Polsce Badanie Skuteczności Reklamy oraz CI dla firmy Eniro wchodzącej na rynek polski ze Szwecji. Obecnie rozwija narzędzia digital/online optymalizujące procesy dla firmy Print&Display (Polska). 

www.posperita.pl

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Podczas wrześniowych targów reklamy FestiwalMarketingu.pl odbędzie się już 10. edycja konkursu POS STARS na najlepszy display.
Aby zgłosić POS należy wypełnić FORMULARZ. Kontakt: m.wilczak@oohmagazine.pl. Więcej o konkursie KLIKNIJ. Regulamin dostępny TUTAJ.

Od marca 2018 w życie weszło rozporządzenie Sejmu zakazujące handlu w niedziele. Niedziele handlowe będą obowiązywały na początku i na końcu miesiąca. Nowe prawo będzie wyzwaniem zarówno dla konsumentów przyzwyczajonych do robienia zakupów tego dnia, jak i dla handlowców, którzy będą musieli szukać sposobu na zminimalizowanie strat spowodowanych zakazem. Kto najwięcej zyska, a kto straci na rządowych zmianach?

Niedziele wolne od handlu spowodują straty nie tylko dla właścicieli sklepów oraz najemców. Firmy, obsługujące galerie, w tym biura ochrony, firmy sprzątające czy utrzymania obiektów będą musiały renegocjować stawki oraz zmniejszyć zatrudnienie. Dodatkowo pracownicy, w tym studenci, którzy często pracowali w niedzielę, również poniosą straty. Jednak konsumenci oraz handlowcy będą szukali luk w prawie, które i tak pozwolą na handel w zakazane niedziele. Pierwsze pomysły już są.

Beneficjenci nowych przepisów
Na zakazie zyska przede wszystkim branża e‑commerce oraz przemysł związany z logistyką i dystrybucją produktów. Sprzedaż internetowa stała się ważnym elementem branym pod uwagę przy opracowaniu strategii handlowej i stanowi składnik przewagi konkurencyjnej. Wywiera on największy wpływ na rynek centrów handlowych w Europie, ale również w Polsce. O ile duże i mniejsze centra dobrze radzą sobie z internetową konkurencją, o tyle sytuacja w przypadku średnich obiektów wygląda już nieco gorzej.

– Do 2022 roku e-commerce będzie stanowić 25% wolumenu sprzedaży i będzie generować około 46% przyrostu sprzedaży. Dziś wartość tego rynku e-commerce w Polsce według różnych źródeł szacowana jest na 36-40 mld złotych i nikt nie ma wątpliwości, że będzie rosnąć – twierdzi Bogdan Łukasik, Przewodniczący Rady Nadzorczej firmy Modern-Expo. Wyłączone z zakazu są m.in. piekarnie, lodziarnie oraz cukiernie. Jednak w ustawie nie zostało zaznaczone, jaki procent sprzedaży mają stanowić bułki i chleby wypiekane w sklepie, by miejsce uznać za piekarnię, która będzie mogła być otwarta w niedziele. Dzięki tej luce duże sklepy, oferujące na miejscu świeże wypieki najprawdopodobniej wciąż będą mogły handlować przez cały weekend. Na zmianach w przepisach zyskają sklepy internetowe, oferujące swoim klientom ścieżkę dostawy omijającą sklepy stacjonarne, a opartą o sieć punktów odbioru. Dla przykładu artykuły spożywcze zamówione online będzie można odebrać z dowolnego miejsca z Fresh-Boxa, bez obawy o utratę świeżości i walorów odżywczych.

– Terminale paczkowe, które oferujemy zawierają opcję chłodzenia oraz mrożenia towarów. Dzięki nim, konsument w niedzielny poranek będzie mógł odebrać świeżą wędlinę czy warzywa wprost z Fresh-Boxa, który będzie najbliżej jego miejsca zamieszkania. Wystarczy, że nieco wcześniej zakupi wszystkie produkty przez Internet z konkretnego hipermarketu. Jest to dodatkowym atutem dla osób powracających w niedzielę po kilkudniowej podróży do domu, gdzie w lodówce nie ma nic – mówi Piotr Kraśnicki, Dyrektor Sprzedaży Modern-Expo S.A.

Od marca 2018 zakupy zrobimy dokładnie w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca. Ale już od następnego roku ograniczenia będą większe, sklepy będą czynne tylko w jedną niedzielę w miesiącu – ostatnią. Całkowity zakaz handlu w niedzielę, poza określonymi w ustawie wyjątkami zostanie wprowadzony w 2020 roku.

W 2019 roku sklepy otwarte będą już tylko w 15 niedziel, a zamknięte w 37. Natomiast od 2020 roku handel w niedziele zostanie całkowicie zakazany z wyjątkiem siedmiu niedziel: dwóch niedziel handlowych przed świętami Bożego Narodzenia, jednej przed Wielkanocą i czterech dodatkowych, czyli ostatnich niedziel stycznia, kwietnia, czerwca oraz sierpnia. Handel będzie zakazany w 45 niedziel.

Zakaz handlu poza Polską
Całkowity zakaz handlu w niedzielę obowiązuje już w Niemczech, Austrii oraz Szwajcarii. W tych krajach otwarte są tylko stacje benzynowe i sklepiki na dworcach kolejowych oraz sklepy położone w sąsiedztwie atrakcji turystycznych. Dla Niemców nie jest to problem, ponieważ traktują niedzielę jako dzień przeznaczony dla rodziny, wypoczynku oraz przygotowań do nadchodzącego tygodnia. Większe zakupy robią zawsze przed weekendem, natomiast pilnie potrzebne produkty mogą zakupić na stacjach benzynowych lub skorzystać z automatów oferujących papierosy, napoje czy słodycze. Kilka razy w roku władze lokalne organizują niedziele handlowe. Dotyczy to sytuacji, gdy w miastach odbywają się ważne wydarzenia, np. targi, koncerty lub przed świętami.

Natomiast w takich krajach jak Grecja oraz Hiszpania nie ma pełnego zakazu handlu w niedzielę. W Grecji ustanawianych jest siedem niedziel handlowych w roku. Tego dnia otwarte są wszystkie rodzaje sklepów, supermarkety i centra handlowe. Natomiast w pozostałe niedziele czynne są punkty handlowe jedynie w turystycznych rejonach. W Hiszpanii, oprócz Madrytu, w którym w niedziele są otwarte tylko centra handlowe, handel dozwolony jest w dziesięć świątecznych dni w roku.

Magdalena Wilczak

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Wyszukanie jakichkolwiek badań na temat rynku POS w Polsce aktualnie kończy się fiaskiem. Obowiązuje wszechobecna „tajemnica handlowa”. W dużych marketach spotykamy się z restrykcjami, obostrzeniami i sporymi opłatami za wstawianie materiałów wsparcia sprzedaży do konkretnych punktów. A jednak rynek POS miał i ma się mimo tego doskonale. Materiały POS dysponują ogromnym potencjałem sprzedażowym, gdyż silnie i bezpośrednio angażują zmysły konsumentów tuż przy sklepowej półce.

Redakcja OOH magazine w 2017 roku podjęła się próby zorganizowania pierwszego w naszym kraju badania segmentu materiałów POS. Głównym celem było sprawdzenie, w jaki sposób zleceniodawcy postrzegają materiały POS, jakie są ich relacje z dostawcami, jaka jest rola materiałów wspierających sprzedaż w komunikacji marketingowej, jak przebiegają etapy przetargu, projektu, były także pytania o budżety reklamowe przeznaczone na projektowanie i produkowanie materiałów wsparcia itp. Do udziału w tworzeniu badania zaproszono czołowych producentów POS w naszym kraju. Po ustaleniu zakresu tematycznego przygotowano wstępne pytania. Następnie ponownie kilkukrotnie analizowano je w grupie. Badanie w formie ankiety elektronicznej zostało rozesłane do grupy docelowej, czyli do pracowników działów marketingu oraz działów zakupów, którzy odpowiedzialni są za plany marketingowe i między innymi za produkcję materiałów POS. Zaangażowania marketerów jednak nie było, być może podyktowane zostało to brakiem czasu, tajemnicami handlowymi, brakiem konkretnych danych lub zwyczajnie niechęcią do udzielania informacji i dzielenia się swoją wiedzą.

Renata Zielińska, była jurorka w konkursie POS STARS 2014 w tej kwestii podkreśla problem braku niezależnych badań potwierdzających także skuteczność POS-ów. – Markety oraz producenci starają się na własną rękę monitorować przeprowadzone akcje oraz ich efektywność, lecz moim zdaniem nie są to obiektywne dane – tłumaczy jurorka.

TAJEMNICZOŚĆ

Kolejną kuriozalną i tajemniczą sprawą jest następny fakt. W sklepie stoi zjawiskowy POS czy też wyspa handlowa, krzyczy całym sobą o tym, aby zgłosić jego pomysłodawcę oraz wykonawcę do konkursów branżowych. Często okazuje się, że marketer nie wyraża zgody na publikowanie zdjęć, ani jego opisów, nie mówiąc już o zgłoszeniu danej realizacji do jakiegokolwiek konkursu, tłumacząc się np. tajemnicą handlową czy brakiem zgody klienta końcowego. Dlaczego tak jest? Niestety i my nie mamy przysłowiowego „zielonego pojęcia”. Nie wiemy, co jest złego w pokazaniu czegoś, co jest atrakcyjne wizualnie i w dodatku wspiera sprzedaż?

RESTRYKCJE

Na aktualną kondycję rodzimej branży POS wpływ mają nie tylko trendy i prognozy, ale także zewnętrzne czynniki, jak choćby polityka sieci handlowych. Często wymagają one wysokich opłat za możliwość umieszczenia POS-ów lub wręcz zakazują takich działań promocyjnych. Słabnąca siła kanałów, w których materiały wspierające sprzedaż można umieszczać bez opłat, nie sprzyja rozwojowi tych nośników. Z uwagi jednak na skuteczność POS-ów branża się nie poddaje. Pomimo problemów, które napotyka, siła ich oddziaływania na konsumentów jest nieoceniona.

W tym momencie warto wspomnieć także wyniki badań firmy Mood, które mówią o tym, że dwie trzecie decyzji podejmowanych przez konsumentów ma właśnie miejsce w punkcie handlowym lub usługowym tuż przed sklepową półką. Impulsowe zakupy, bez wcześniejszego zaplanowania stanowią aż 67% wszystkich transakcji na stacjach benzynowych oraz w supermarketach. W galeriach handlowych statystyki te są nieco niższe – choć tam klienci robią nieco bardziej przemyślane zakupy – według badań firmy Mood 39% przeprowadzonych transakcji to efekt decyzji zakupowej podjętej w miejscu sprzedaży.

ŚWIĄTECZNY WYSYP

Restrykcje, restrykcjami, ale jak łatwo zauważyć w okresach przedświątecznych, czy okolicznościowych jak: Dzień Babci; Dziadka, Walentynki, Dzień Kobiet, Święta Wielkanocne, Boże Narodzenie itp. ilość wstawianych materiałów wsparcia do marketów jest wręcz zatrważająca. Nagle, być może restrykcje już nie obowiązują, bo gdzie tylko się nie obrócimy, stykamy się z gigantyczną ilością POS-ów różnej maści.

POS Z PALETY

POS-y mają za zadanie przede wszystkim przyciągać wzrok konsumentów, co nie jest takie proste, zwłaszcza w tych sklepach, w których standy, kolorowe display’e i kołyszące się wobblery okupują niemal każdy kąt, regał, są wszędzie. Marki zaczynają się więc prześcigać w pomysłach na lepszą zauważalność. Wyraźnie rysuje się rozwój niestandardowych form. Producenci materiałów POS coraz częściej proponują swoim klientom znacznie bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania o wysokiej estetyce, uwzględniające np. szybkość składania standu, czy sam wygląd sprawiający wrażenie trójwymiarowości. Nie słabnie także popularność POS-ów kartonowych oraz tych w trendzie EKO. Powstają już teraz i takie, które do sklepu trafiają na palecie złożone i gotowe do ustawienia, a jedyne co musi zrobić merchandiser, to ściągnąć z nich zabezpieczenia i poukładać na nich towary.

– POS-y jako wsparcie sprzedaży sprawdzają się w dalszym ciągu świetnie, zdają sobie doskonale z tego sprawę producenci np. z branży FMCG, którzy kładą większy nacisk na kampanie bezpośrednio w punkcie sprzedaży, niż na reklamę w mediach. Duże firmy dysponują ogromnymi budżetami, co daje możliwość podejmowania coraz bardziej kreatywnych i zaskakujących działań, aby przyciągnąć klienta i zainteresować go ofertą – dodaje w tym temacie Renata Zielińska.

Pomimo wielu niewiadomych i znaków zapytania, niedostatecznej wiedzy na temat rynku POS, tego jak on dokładnie działa i jakimi rządzi się prawami, wiemy jedno, że POS-y nie znikną ze sklepowych przestrzeni. Czują się tam doskonale i zadomowiły się w nich już na stałe. Widać to po licznych realizacjach, stąd możemy się również domyślać, że (pomimo braku badań) projektanci i producenci POS w Polsce mają się dobrze i nie narzekają na brak zleceń.

Magdalena Wilczak

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

O powstaniu rodzinnej firmy, ofercie marki Pier Luigi, patencie na papier z kamienia, czyli roli kreatywności w sektorze kalendarzy i notesów opowiada Ewa Skoczeń, właścicielka firmy A.S.S.-3.

Rok 2018 jest dla A.S.S-3 wyjątkowy. Firma obchodzi 25 lat istnienia, a zarazem doświadczenia zdobytego na rynku gadżetów reklamowych. Jak wyglądały początki, zaczynaliście przecież od tradycyjnej sprzedaży?
Rozpoczynając działalność gospodarczą zajmowaliśmy się sprzedażą bezpośrednią. Z biegiem czasu rynek zaczął być bardziej wymagający. Klienci dokonując zakupu oczekiwali zadrukowania, naniesienia na produkt swojego logo. Skupialiśmy się wtedy na kilku prostych produktach, np. długopisy, otwieracze, teczki z ekoskóry, a z czasem utworzyliśmy własny park maszynowy. Jednak w kolejnych latach okazało się że to już także nie wystarcza; wtedy postanowiliśmy przekształcić się w agencję reklamową celem poszerzenia oferty, zostaliśmy także dystrybutorem marki Valentini.

Kolejnym krokiem w rozwoju A.S.S.-3 było nawiązanie współpracy z włoską firmą, która na nasze potrzeby szyła galanterie skórzaną, głównie portfele oraz wizytowniki pod marką Pier Luigi. W 2010 roku zdecydowaliśmy się na produkcję kalendarzy i notesów, która z perspektywy dzisiejszego dnia okazała się strzałem w dziesiątkę oraz miała ogromny wpływ na dynamiczny rozwój firmy. Od 3 lat sprzedajemy również kalendarze i notesy z ekologicznego papieru z kamienia pod marką Stonebook, który dostosowaliśmy tak, aby można było na nim drukować. Skład papieru z kamienia został przez naszą firmę opatentowany.

Kalendarz z kamienia,
seria limitowana

Na pewno w ciągu tego ćwierćwiecza nie brakowało znaczących i przełomowych momentów – istotnych dla dalszego rozwoju A.S.S.-3?
Było tego trochę… Tak jak wspominałam wcześniej, przekształcenie ze sprzedaży bezpośredniej w agencję reklamową, a następnie w producenta kalendarzy i notesów, a na końcu w firmę, która opatentowała papier z kamienia. Każda taka zmiana była dla nas dużym krokiem do przodu, ale nie ukrywajmy w momencie dokonywania zmian towarzyszyły zarówno pozytywne emocje, które pozwalały nam na rozwój, ale i obawy – jak to teraz będzie, czy idziemy w dobrym kierunku. Trzykrotnie przenosiliśmy siedzibę firmy – za każdym razem powód był ten sam, wcześniejsze hale produkcyjne oraz magazyny były dla nas już za małe.

Firma pochodzi z Chorzowa, ale jest kojarzona z marką Pier Luigi. Skąd pomysł na stworzenie brandu pod takim włoskim szyldem?
Marka Pier Luigi powstała 16 lat temu w momencie nawiązania współpracy z włoską firmą, która szyła dla nas galanterię skórzaną, o czym wspominałam już wcześniej. Były to czasy, w których nazwy zagraniczne, szczególnie włoskie, cieszyły się dużą popularnością, powodowały u kupujących chęć posiadania produktu, odbierane były jako bardziej ekskluzywne, prestiżowe.

Kalendarz – Model Trendy

Kalendarze i notesy to numer 1 w Waszej ofercie upominków reklamowych. Zaskakujecie klientów oryginalnym wzornictwem i szerokim zakresem niebanalnych dodatków. Od niedawno też papierem z… kamienia. Na czym polega wyjątkowość tego rozwiązania?
Papier z kamienia to papier ekologiczny, aksamitny w dotyku co powoduje, że bardzo dobrze się na nim pisze. Po zalaniu kawą, wodą, winem nic nie dzieje się z notatkami – są nadal czytelne i co dość ważne można dalej swobodnie po nim pisać. Przy zwykłym offsetowym papierze nasze zapiski w takiej sytuacji nie byłyby już do odzyskania. Jeśli chodzi o parametry techniczne, papier kamienny składa się w 80% z węglanu wapnia oraz 20% spoiwa, w tym żywicy i polietylenu. Wapń nadaje kartce luksusowy dotyk oraz naturalną biel. Do jego produkcji nie wykorzystujemy drzew oraz wody, zużywamy także o połowę mniej energii w porównaniu do produkcji tradycyjnego papieru dzięki czemu chronimy naturę i zabezpieczamy środowisko dla istot żywych. Głównymi zaletami papieru kamiennego są wodoodporność, o której już wspominałam, oraz zwiększona wytrzymałość na rozdarcia, nie da się go przedrzeć jak zwykłej kartki.

Z patentem na papier z kamienia A.S.S.-3 podbija międzynarodowe rynki. Gdzie jesteście obecni z ofertą handlową?
Obecnie silnie działamy na rynkach europejskich i z roku na rok coraz bardziej rozwijamy dział eksportu. Naszą ofertą zainteresowała się ostatnio Rosja, co bardzo nas cieszy ponieważ pokazuje, że nasze produkty są atrakcyjne dla różnorodnych rynków.

Kalendarz – Model Fermo

Kreatywność kalendarzy na najwyższym poziomie została kilkakrotnie zauważona i nagrodzona w trakcie Konkursu ZoomArt. Także Pani osiągnięcia w biznesie i zasługi dla lokalnej społeczności zostały docenione w Plebiscycie Osobowość Roku 2017 „Dziennika Zachodniego”. Jakie znaczenie niosą za sobą podobne wyróżnienia branżowe?
Wszystkie te nagrody i wyróżnienia motywują nas do dalszej pracy, zwiększają nasze chęci do rozwoju. Pokazują również, że nasze produkty wyróżniają się na tle niemałej konkurencji. Każda taka nagroda zwiększa także prestiż naszej firmy. Nagrody które zdobyliśmy w 2017 roku to m.in. I miejsca w kategorii kalendarz książkowy w Międzynarodowym Konkursie Kalendarzy ZoomArt, następnie w kategorii kalendarz nietypowy oraz nagroda publiczności. Otrzymaliśmy również wyróżnienie dla notesu z papieru z kamienia na targach FestiwalMarketingu.pl.

Następnie tegoroczne; bardzo ważna dla nas nagroda „Korona Reklamy” na targach Rema Days w kategorii producent upominków reklamowych, dodatkowo I miejsce za katalog w konkursie „Catalogue of the year”, 1 miejsca dla naszych produktów z papieru z kamienia w kategoriach produktu promocyjnego, 2 miejsca w kategoriach „Top Idea”, „Top Fun” i wyróżnienie w kategorii „Top Desing”.

I miejsce w Plebiscycie Osobowość Roku 2017 „Dziennika Zachodniego” w kategorii Biznes w mieście Chorzów, który ma dość mocno rozbudowany rynek w różnego rodzaju branżach, sprawia, że jesteśmy widoczni i doceniani, co bardzo nas cieszy.

Jak podsumowałaby Pani bieżącą kondycję polskiego rynku gadżetów reklamowych? W jakim kierunku powinien się rozwijać?
Uważam, że kondycja branży jest bardzo dobra. Co prawda, ilość dostępnego asortymentu jest naprawdę duża i trudno czasami klientowi jest zdecydować się, który gadżet jest tym wyjątkowym dla niego. Dzisiaj klienci chcą się wyróżnić, nie ma dla nich już tak dużego znaczenia cena. Chcą gadżetu innego, wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju, spersonalizowanego, ekskluzywnego, w dobrej jakości, dopracowanego w detalach oraz jak najbardziej związanego z branżą, którą reprezentuję – są po prostu bardziej świadomi swoich oczekiwań. Rynek gadżetowy powinien rozwijać się w kierunku jak największej możliwości różnorodnych, niestandardowych personalizacji, dobrze także sprzedaje się elektronika, która z roku na rok jest coraz bardziej zaawansowana. Sami również idziemy w tym kierunku, dołączając do naszej oferty pendrive’y w kalendarzach czy notesach, a także mobilną aplikację Pier Luigi.

No właśnie, od kilku lat jednym z głównych trendów na rynku artykułów promocyjnych jest personalizacja. Jaką rolę odgrywa w przypadku notesów i kalendarzy?
My dajemy klientom cały wachlarz różnych możliwości. Nasze produkty można dopasować pod swoją firmę począwszy od kolorystyki okładki, wytłoczenia na niej logotypu, bądź wykonania go w formie finochromu, druku UV pozwalającego zadrukować ekoskórę indywidualną grafiką, umieszczenia metalowych dodatków w formie zapinek o różnych kształtach, blaszek, dodaniu stron reklamowych w kalendarzach/ notesach, indywidualnych tasiemek, gumek, kopert itp. tych form jest naprawdę mnóstwo. Robimy także opakowania pod kalendarze i notesy z możliwością logowania. Przy większych zamówieniach służymy pomocą klientowi przy ustalaniu całkowitej personalizacji wyrobu, dopasowaniu formatu, oprawy, indywidualnego zadruku środka czy zastosowaniu tłoczeń spadowych. Możliwości mamy wiele – stawiamy przede wszystkim na indywidualizm w naszej ofercie.

Przy okazji podsumowań, warto też snuć plany… Jakie firma ma pomysły na kolejne 25 lat działalności?
Jesteśmy firmą rodzinną, więc nasze plany są dalekosiężne. Sam rynek wymusza na nas ciągły rozwój; z roku na rok produkujemy coraz większą liczbę kalendarzy i notesów, co wiąże się ściśle ze zwiększeniem powierzchni produkcyjnych i magazynowych oraz wzrostem liczby pracowników, a także rozbudową parku maszynowego. Poszukiwanie i wyznaczanie nowych trendów jest dla nas sprawą priorytetową. Plany i możliwości są, a co i w jakim tempie będzie się rozwijać – czas pokaże.

Rozmawiała Jaga Kolawa

www.ass3.pl

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

O nowej inwestycji w supernowoczesne centrum logistyczno-magazynowe, polskim akcencie holenderskiego dostawcy i przyszłości firmy oraz całego rynku artykułów promocyjnych opowiadają István Gergely, Regional Director CEE&PL i Stephen Gibson, Managing Director w Mid Ocean Brands.

Ostanie lata obfitowały w znaczące dla firmy zmiany. Jakie były kluczowe momenty rozwoju?
István Gergely: Faktycznie, ostatnie lata to czas zdecydowanych zmian dla MOB. Zeszły rok był znaczący dla samej firmy i jej struktury, przede wszystkim zmieniła się forma organizacyjna przedsiębiorstwa. W tym momencie większość udziałów MOB należy do dzisiejszego kierownictwa firmy, które stanowi Stephen Gibson, Managing Director i Rutger de Planque, CEO. Zmiana sposobu zarządzania była jedną z kluczowych dla rozwoju tej firmy, a jednym z jej efektów, jest fakt, że staliśmy się dostawcą o chyba najszerszym obecnie portfolio produktowym. Teraz możemy skupić się na trzech głównych filarach działalności – powtarzając za naszym CEO – „najlepszej cenie, najlepszej dostępności produktu i ofercie usług znakowania”. Zawsze staramy się dbać o konkurencyjną cenę, lecz co istotne – w naszym mniemaniu najlepsza cena nie zawsze równa się najtańszemu produktowi na rynku. Cena musi być konkurencyjna, lecz rzecz w tym, by szła za nią odpowiednia jakość i obsługa. Jakość to zresztą wartość, w którą inwestujemy stale. Nie tylko w jakość samych produktów, ale też w szerszej pespektywie. Dużą uwagę przywiązujemy do zgodności ze standardami społecznymi – współpracujemy stale z BSCI – Business Social Compliance Initiative, organizacją, która weryfikuje społeczną odpowiedzialność biznesu i aspekty zrównoważonego rozwoju firm.

Produkty z oferty MOB: odbijająca się piłka i przekręcany długopis ze spinnerem.

Na początku roku otwarliście centrum logistyczno-magazynowe w Rudzie Śląskiej. Proszę przybliżyć tę inwestycję.
I. G.: Pierwsze centrum logistyczno-magazynowe w Polsce uruchomiliśmy we wrześniu 2007 roku w Chorzowie, zakładając dziesięcioletni plan działań. Był to dla nas wielki krok naprzód i jednocześnie skok na głęboką wodę. Zaczynaliśmy „od zera” – mieliśmy kilka maszyn i kilkunastu pracowników i tak przez kolejne 10 lat firma rozrosła się do 600 pracowników. Centrum w Chorzowie przestało być wystarczające ze względu na kwestie typowo organizacyjno-logistyczne. Po pierwsze, nie byliśmy w stanie zatrudniać tam większej liczby pracowników, po drugie, ze względu na ograniczone możliwości dostawy większej ilości prądu, nie mogliśmy wstawić większej ilości maszyn do znakowania produktów. W jednym zdaniu – rośliśmy szybciej, niż wcześniej przewidywaliśmy. Nawet biorąc pod uwagę ówczesny kryzys na rynku, nadal wzrost był większy, niż sądziliśmy. Musieliśmy na to zareagować. Rozważaliśmy różne opcje, finalnie wybór padł właśnie na centrum w Rudzie Śląskiej.

Jakie wyzwania stały przed Wami przy budowie tego zaplecza?
Stephen Gibson: Proces inwestycji był ogromy – zaprojektowaliśmy i wybudowaliśmy centrum logistyczno-magazynowe o całkowitej powierzchni 32 000 m2, z czego 7800 m2 zajmuje sama drukarnia, która oferuje wszystkie metody znakowania. Przeprowadzka obejmowała dwie fazy, we wrześniu częściowo przenieśliśmy oddział chorzowski, a w połowie stycznia br. sfinalizowaliśmy proces przenosin i oficjalnie zamknęliśmy biuro w Chorzowie. Aktualnie mamy 600 pracowników, w listopadzie będzie ich łącznie 1000. To, na co zwracaliśmy szczególną uwagę i co jest bardzo unikalne, to kwestia efektywności pracy na tak dużej powierzchni. Zarówno logistyka magazynu oraz szybkość konfiguracji i ustawienia maszyn ma determinujący wpływ na wydajność całej pracy. W skrócie – już na etapie projektu naszego centrum, założyliśmy, że szybkość i wydajność pracy będzie w przyszłości determinowana nie przez to, jak szybko maszyna znakuje dany produkt, ale jak szybko możemy wykonać cały proces logistyczny tego przedsięwzięcia, mając na uwadze metraż centrum i (rosnącą w przyszłości) liczbę pracowników. Tym samym, ograniczyliśmy pieszy ruch pracowników wprowadzając tzw. non-walking policy i uruchomiliśmy system przenośników taśmowych o łącznej długości 1,6 km. System jest w pełni zautomatyzowany – proces dostarczania produktu z miejsca A do miejsca B jest stale monitorowany, zawsze wiemy, gdzie znajduje się dany produkt i na jakim jest etapie pracy. Inwestycja była znacząca, wymagała dużej ilości czasu, a także dużego nakładu środków finansowych, I to nie tylko na środki trwałe, jak maszyny, ale także systemy operacyjne, informatyczne i wspomniany system automatyzacji produkcji, które pozwalają zarządzać tym ogromnym ośrodkiem. Warto dodać, że nad nadzorem inwestycji w Rudzie pracował nieduży team – niespełna 20 osób – jestem bardzo dumny z tego zespołu i jego pracy nad tym przedsięwzięciem.

Zeszły rok był dla Was wyjątkowy, także ze względu na wyniki finansowe?
S. G.: Dokładnie. Rok 2017 zamknęliśmy znaczącym obrotem, który przekroczył kwotę 100 milionów euro. To sukces, z którego jesteśmy niezwykle dumni.

Wygląda na to ze firma bardzo dynamicznie się rozwija w całej Europie, ogromna inwestycja potwierdza sukces także w Polsce. Jakie znaczenie odgrywa dla MOB Wasz polski oddział?
I. G.: Jako Mid Ocean Brands jesteśmy holenderską firmą, ale z własnej perspektywy mogę powiedzieć, że jesteśmy też… polską firmą. Łącznie MOB ma 900 pracowników, z czego, jak wspomniał Stephen, około 600 z nich pracuje w Polsce – oddział w Rudzie Śląskiej pracuje w systemie trzyzmianowym, 5 dni w tygodniu. Zresztą, jeśli spojrzymy na nasze węgierskie biuro w Budapeszcie – praktycznie 50% procent naszego zespołu to Polacy. W Polsce działają ponadto nasi dwaj Country Managerowie: Paweł Dąbrowski i Robert Wierczyński odpowiedzialni za wszystkie działania handlowe i rozwój MOB w Polsce. W 2018 roku mogę zdefiniować MOB jako polską firmę.

Nowe centrum logistyczno-magazynowe w Rudzie Śląskiej ma 32 000 m kw. całkowitej powierzchni, z czego 7800 m kw. zajmuje sama drukarnia.

Jak oceniacie kondycję polskiego rynku artykułów promocyjnych, również w kontekście innych krajów europejskich?
S. G.: Rynek zmienia się szybko – dotyczy to wszystkich krajów Europy, ale w każdym z państw rynek zmienia się inaczej. Polski rynek jest bardzo optymistyczny i dynamiczny, jest też niezwykle podatnym gruntem dla start-upów i nowych firm na rynku. Rynek dystrybutorów i sprzedawców w Polsce jest relatywnie słabo skonsolidowany, jest kilku kluczowych graczy i wielu drobnych dystrybutorów, i gdy porównamy tę sytuację np. do rynku krajów Beneluxu, czyli Belgii, Holandii i Luksemburga, widać, że tamten rynek jest mocniej ujednolicony w tym względzie. Tendencje branżowe pokazują, że ilość dystrybutorów na rynku będzie spadać – jednak w Polsce jeszcze tego nie widać. To co mnie zaskakuje to nadal stosunkowo mała ilość sprzedaży internetowej w kraju. Podczas gdy na rynku niemieckim czy holenderskim internetowa dystrybucja odpowiada za 20-30% całej sprzedaży artykułów promocyjnych, w Polsce stanowi ona nadal niski odsetek. Oczywiście nie chodzi tu o stronę internetową z produktami – tę posiada większość dystrybutorów, ale o platformy, które umożliwiają przejście całego procesu zakupowego właśnie poprzez Internet. Dziwi to tym bardziej, że sam e-commerce w Polsce na rynku B2C jest na bardzo wysokim poziomie. Na rynku B2B jest już mniejszy, a na naszym – B2B2B – zdecydowanie najmniejszy. Myślę jednak, że gdy tylko dystrybutorzy zorientują się, jak duże profity i zwrot ze sprzedaży internetowej mogą mieć, szybko zainwestują w te narzędzia. Bazując również na doświadczeniach innych krajów, sądzę, że dystrybutorzy w Polsce będą w kolejnych latach bardziej skupiać się, by wyróżnić się na jednym czy dwóch kluczowych segmentach rynku, zamiast starać się „robić wszystko”.

Czy zgadzacie się z twierdzeniem, że dla polskiego klienta cena jest najistotniejszą determinantą?
S. G.: Osobiście uważam to za mit, cena jest bowiem istotnym czynnikiem dla wszystkich. Nie ma w Europie klienta, który bez powodu będzie gotowy zapłacić za produkt np. 10% więcej. A jeśli nie jesteśmy w stanie nadążyć za ceną rynkową, tak naprawdę nie bierzemy udziału w „tej grze”. To co jest wyróżnikiem i sprawia, że klient wybierze od nas, a nie od naszego konkurenta, to nie kwestia ceny, ale obsługi, jaką jako dostawca możemy zaoferować. Tu pojawia się już szereg pytań: „Czy jesteś w stanie wykonać znakowanie? Czy muszę najpierw kupić sam produkt, a potem korzystać z zewnętrznej drukarni. Jeśli drukujesz – jak szybko to robisz? Czy możesz dany produkt sprowadzić z Chin i jak szybko?”. Rzecz jest nie w cenie – ta jest dla wszystkich równie istotna, sęk w tym, co dodatkowo możemy zaproponować. W Polsce widać nadal duży odsetek zewnętrznego zlecania znakowania gadżetów – sprzedawcy pracują od wielu lat z drukarniami i z tego też powodu najczęściej nie pytają i nie wymagają od dostawcy gadżetów usługi znakowania. Ale jeśli spojrzymy na inne kraje Europy – w niektórych nie ma już zewnętrznych podmiotów zajmujących się znakowaniem gadżetów – każdy dostawca oferuje usługę znakowania w standardzie. Zintegrowany proces – dostarczenie gotowego, obrandowanego produktu zmniejsza ryzyko błędów i sprawia, że cały proces jest o wiele szybszy. W Stanach Zjednoczonych nikt nie kupuje artykułów bez znakowania. Tak też będzie tutaj – to kwestia czasu. Wymaga to zmiany nawyków, ale mamy też nadzieję, że dzięki naszej ofercie, sami na te nawyki będziemy wpływać.

Oddział w Rudzie Śląskiej pracuje w systemie trzyzmianowym, 5 dni w tygodniu. W listopadzie ma zatrudniać 1000 pracowników.

Jak określacie pozycję firmy w niedalekiej przyszłości?
S. G.: Utrzymując powyższe, wierzymy, że dystrybutorzy będą bardziej związani z dostawcami w zakresie całościowej obsługi. Chcemy utrzymać aktualny wzrost – wierzymy, że będzie to wzrost organiczny – nasi klienci będą zamawiać więcej – a my będziemy rosnąć razem z nimi. Nie obawiamy się także kryzysu branży, rynek gadżetów reklamowych nie jest aż tak wrażliwy na recesję, a nowa inwestycja pozwoliła nam podnieść pewność siebie w tym kontekście. Mamy zasoby i elastyczność, by nawet w dobie kryzysu sobie poradzić i nadal być konkurencyjnym cenowo (co w czasie recesji jest nawet bardziej istotne). Ostatni kryzys dał nam się we znaki, dużo się z niego nauczyliśmy i teraz jesteśmy przygotowani. Jesteśmy gotowi na przyszłość.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

5 marca został otwarty hotel przyszłości w Budapeszcie przy ulicy Nyár. 40 pokoi w 4-gwiazdkowym KViHotel, kontrolowanym przy użyciu aplikacji TMRW Hotels, wykorzystuje najbardziej innowacyjne rozwiązania XXI wieku.

Dzięki aplikacji, hotel dosłownie oddaje kontrolę w ręce gości, od czasu dokonania rezerwacji do momentu opuszczenia hotelu. Oprogramowanie może być wykorzystywane zarówno w nowych, jak i w już funkcjonujących hotelach. Aplikacja w tej chwili oczekuje na przyznanie patentu.

Po dwóch latach rozwijania technologii i prac programistycznych, pierwszy hotel w Europie, 4-gwiazdkowy KViHotel kontrolowany w pełni poprzez smartfona, został udostępniony gościom dziś w Budapeszcie. Zgodnie z najnowszymi trendami oraz oczekiwaniami wobec branży, hotel oferuje podróżującym wyjątkowe doświadczenie. KViHotel (Key Vision, pochodzący od ‘Vision for the Future’ – wizja przyszłości) jest położony przy ulicy Nyár 32, w dzielnicy 7. i funkcjonuje praktycznie bez obsługi hotelowej dzięki aplikacji TMRW Hotels. Prawie wszystkie usługi są zarządzane bezpośrednio przez gości przy użyciu ich własnych urządzeń mobilnych. To unikalne rozwiązanie zarówno dla podróżujących w celach prywatnych, jak i biznesowych.

Rozwiązania cyfrowe podczas całej podróży

Dzięki aplikacji TMRW Hotels, dostępnej zarówno na urządzenia z Androidem, jak i iOSem, hotelowi goście mogą obsługiwać praktycznie wszystkie usługi za pomocą jednego przycisku: rezerwować pokoje, rejestrować się w hotelu bez kolejki nawet na 48 godzin przed przyjazdem, wybrać piętro, na którym będą nocować czy konkretny pokój.

Dzięki wykorzystaniu połączenia Bluetooth smartfon osoby podróżującej stanowi jednocześnie klucz do hotelowego pokoju, a w przypadku późnego przybycia do hotelu również do wejścia głównego do hotelu. Aplikacja umożliwia również ustawienie temperatury w pokoju, nawet z odległości 10 000 km.

Dodatkowa usługa sprzątania oraz prośba „Nie przeszkadzać” czy zamówienie taksówki również mogą zostać ustawione zdalnie. Płatność jest dokonywana w aplikacji, a cały proces można stale monitorować – rachunek zostaje przesłany do aplikacji i na podany adres e-mail. Przy opuszczaniu hotelu również nie jest potrzebna obsługa hotelowa, co skraca procedurę wymeldowania. Płatności kartą (a wkrótce przez PayPal) są równie bezpieczne i wygodne.

Aby móc dokonywać powyższych czynności hotel udostępnia bezpłatne WiFi. Wsparcie techniczne jest zapewnione 24 godziny na dobę – niezależnie od miejsca pobytu gościa – poprzez media społecznościowe: Facebook, Messenger, Whatsapp, Skype, iMessage etc. Dodatkowa pomoc jest dostępna także poprzez infolinię. Tam, gdzie wymagają tego lokalne regulacje, aplikacja może wymagać podania danych osobowych, skanu paszportu lub dowodu czy elektronicznego podpisu potrzebnego przy opuszczaniu hotelu. Proces odbywa się przy zachowaniu zasad ochrony danych osobowych.

Aplikacja TMRW znacząco upraszcza hotelowe obowiązki: personel sprzątający otrzymuje listę zadań bezpośrednio na swoje smartfony, a system przypisuje zadania poprzez specjalny algorytm. Pokój, do którego przyjeżdża danego dnia gość, otrzymuje wysoki priorytet, a kiedy go opuszcza od razu jest sprzątany dzięki natychmiastowemu powiadomieniu w systemie. Nowoprzybyły gość otrzymuje powiadomienie o możliwości wprowadzenia się jak tylko pokój jest gotowy.

Wnętrza KViHotel zostały zaprojektowane zgodnie z najnowszymi trendami. W pokojach dominują antracyt i żółć oraz błękit z zielenią. Goście mogą rezerwować trzy rodzaje pokoi o powierzchni od 18 do 36 mkw: superior, deluxe i junior. Wyjątkowy wystrój pokoi stanowi trójwarstwowa szklana ściana tworząca przestrzenną iluminację. Trzy pokoje na poziomie tarasu mają widok na dziedziniec. Dodatkową atrakcję „zawiera” tylne malowanie fasady budynku widoczne z tarasu: przy użyciu aplikacji LARA AR, ściana ożywa i wyświetla się na niej film wyjaśniający zasady działania aplikacji TMRW Hotels.

Smakowa woda mineralna oraz przekąski są dostępne w minibarach bezpłatnie, a pokoje typu junior są wyposażone również w ekspresy do kawy. W każdym pokoju znajduje się telewizor plazmowy z opcją smart TV.

Śniadania są serwowane na parterze KViHotel;wybór i jakość oferty wykracza ponad 4 gwiazdki: świeże pieczywo, wędliny, sery, ryby, dania z jaj, owoce i najwyższej jakości kawa oraz herbata trafią w gusta nawet najbardziej wymagających gości.

Na parterze w lobby mieści się również bar, który oferuje gościom bogaty wybór zimnych napoi, domowych win i rzemieślniczych piw w godzinach od 8 rano do północy. Miejsce jest także przygotowane do organizacji warsztatów i degustacji. Komfort i relaks w jednej z najbardziej ruchliwych dzielnic Budapesztu gwarantuje bliskość parku, który izoluje miejskie odgłosy.

Efektywne kosztowo zarządzanie i zielone rozwiązania

Twórcy aplikacji TMRW Hotels i inwestor KViHotel należą do tej samej Grupy, dzięki czemu kolejne wersje aplikacji TMRW będą opracowywane w oparciu o  doświadczenia z pierwszej ręki. Dzięki temu, że hotel zatrudnia maksymalnie 15 osób, goście KViHotelmogą cieszyć się wyższym komfortem i wyjątkowymi doświadczeniami w tej samej cenie, którą by zapłacili za przeciętny pokój hotelowy w Budapeszcie. Do wydajnego operowania hotelem potrzebna jest mniejsza liczba pracowników, co sprawia, że aplikacja hotelowa TMRW  to rozwiązanie odpowiadające na problemy z zatrudnieniem, które można zaobserwować w branży turystycznej.

Innowacyjne rozwiązanie pozwala także zredukować negatywny wpływ na środowisko, ponieważ szeroka cyfryzacja hotelu ogranicza zużycie papieru praktycznie do zera.

TMRW: jedna nazwa, pięć rodzajów rozwiązań

Aplikacja TMRW Hotels i nowy koncept hotelowy firmy nie kończy się na jednym hotelu, a firma nie opracowuje rozwiązań tylko dla hoteli. Jej twórcy chcą, aby aplikacja stała się podstawym narzędziem IT europejskich hoteli i aby to cyfrowe rozwiązanie pomagało oferować lepsze usługi klientom zarówno w hotelach już operujących jak i tych dopiero budowanych, jak również trwale i znacząco obniżało koszty operacyjne.

TMRW opracowuje łącznie pięć wersji aplikacji: TMRW Hotels upraszczającą i oferującą cyfrowe rozwiązania dla  hoteli, TMRW Hostels – dla hosteli, TMRW Apartments – dla apartamentów oraz TMRW Offices – dla budynków biurowych, co pozwala zoptymalizować zarządzanie i zredukować koszty operacyjne, natomiast TMRW HK (z ang. housekeeping) pomaga lepiej planować utrzymanie lokali gastronomicznych i mieszkalnych. Oprócz aplikacji dla hoteli TMRW już testuje aplikację biurową i wkrótce zaprezentuje wersję zaprojektowaną dla apartamentów. Wraz z nabyciem licencji firmy modernizujące swoje siedziby mogą korzystać również z usług wsparcia technicznego aplikacji TMRW.

JK

Spółdzielnia Mleczarska z Grajewa ponownie lokuje swoje produkty w popularnym programie o gotowaniu.

– Już 14 marca zapraszamy widzów do stacji TVN o 20.10, gdzie w Doradcy Smaku mistrz kuchni Michel Moran zaproponuje danie z wykorzystaniem wyrobów Mlekpolu. W tej atrakcyjnej, telewizyjnej formie przypominamy konsumentom o gamie naszych produktów i wszechstronności zastosowania ich w menu. To nasz kolejny udział w programie. Cieszy nas, że szefowie kuchni chcą wykorzystywać tradycyjne, regionalne wyroby mleczarskie do swoich dań. W tej serii cyklu Doradca Smaku dowiemy się m.in., jak przygotować wyborne maślankowe racuchy z użyciem Maślanki Mrągowskiej, krem brûlée z pomidorami z wykorzystaniem serka śmietankowego Łaciatego czy  kremowe risotto dopełnione śmietanką Łaciatą – mówi Ewa Gromadzka, kierownik marketingu SM MLEKPOL w Grajewie.

W wiosennej ramówce stacji TVN tuż przed popularnym serialem, od poniedziałku do czwartku szef kuchni Michel Moran doradzi widzom jak najsmaczniej wykorzystać tradycyjne mleczne wyroby Spółdzielni  z Grajewa.

Oprócz lokowania swoich produktów, w 10 odcinkach tej edycji Doradcy Smaku, SM MLEKPOL wspiera program bilboardami sponsorskimi.

Program Doradca Smaku powstaje przy współpracy Rebel Media oraz Jake Vision. Spoty sponsorskie SM MLEKPOL przygotował Rebel Media.

JK

Do zespołu agencji reklamowej BE Media dołączyli Marcin Muszkiet oraz Joanna Dutkowska.

Joanna wesprze dział sprzedaży w działaniach monitorujących i raportujących przebieg kampanii reklamowych, a także będzie odpowiadać za obsługę administracyjną biura. Joanna jest studentką psychologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, na co dzień trenuje kickboxing.

Marcin dołączy do działu handlowego, będzie odpowiedzialny za projekty w nowych sieciach reklamowych, dodatkowo wesprze dział kliencki w aktualnych projektach. Poprzednio Marcin odpowiadał za realizację kampanii prasowych w Polska Press.

Powiększenie zespołu jest konsekwencją nowych mediów reklamowych w ofercie BE Media.

www.be-media.com.pl 

JK

Agencja ROOTS (wcześniej Roots PR) wygrała trwające od grudnia 2017 roku postępowania przetargowe Grupy Żywiec na obsługę PR trzech marek z portfolio producenta. W połowie lutego rozpoczęła działania dla piw Królewskie i Królewskie Niefiltrowane, natomiast od początku marca pracuje również dla marek Specjal i Warka.

ROOTS odpowiada za działania media relations, realizację akcji specjalnych, a także współpracę z influencerami. Każda z marek obsługiwana jest przez innego opiekuna prowadzącego, a nadzór nad wszystkimi działaniami dla Grupy Żywiec sprawuje Anna Godzisz – managing partner ROOTS.

Królewskie w rozpoczętej już kampanii „Smakuj Warszawę dzielnicami” ponownie zaprosiło do odkrywania unikalnego charakteru stołecznych dzielnic. Proponuje konsumentom limitowaną kolekcję opakowań, dedykowanych poszczególnym dzielnicom miasta, z oryginalnymi piktogramami, przedstawiającymi lokalne symbole Warszawy. W ramach kampanii odbędą się zaplanowane akcje specjalne, ich komunikacja rozpocznie się pod koniec marca br.

1 marca wystartowała również loteria kapslowa piwa Specjal „Co krata Specjal lub wypłata”, która jest pierwszym elementem zaplanowanej akcji promocyjnej marki Specjal.

Warka natomiast od połowy stycznia kontynuuje działania wokół platformy komunikacyjnej Planeta Warka, przygotowała również dla swoich fanów sporo atrakcji w ramach zaplanowanej kampanii promocyjnej, która wystartuje 19 marca.

Agencja ROOTS realizuje działania media relations, opracowała plan akcji specjalnych oraz koncepcje z zakresu influencer marketingu i w najbliższych miesiącach zrealizuje je dla marek Królewskie, Specjal oraz Warka.

MW

Z początkiem marca 2018 r. Anna Smosarska w 2b design awansuje na stanowisko project managera.

Odpowiadać będzie za koordynację pracy zespołu kreatywnego i DTP oraz za płynny przebieg prac w agencji.

Anna dołączyła do zespołu na początku 2017 roku jako content manager. Zdobyła zaufanie zespołu, zarządu oraz klientów. Z rynkiem reklamy związana jest od 2013 roku. Wcześniejsze doświadczenie w branży zdobywała na stanowisku media plannera. Z wykształcenia jest fotografem oraz technikiem organizacji reklamy.

MW