Logo


National Disco Champs 2018 to wydarzenie, którego celem jest wyłonienie reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy i Świata IDO 2018 oraz przede wszystkim popularyzacja tańca wśród Polaków.

Impreza, której patronem honorowym jest Polska Federacja Tańca, po raz pierwszy odbędzie się w Warszawie. Organizatorami NDC 2018 jest nowy duet na rynku eventów multimedialnych LOOCAS DANCE CENTER & DELORD, dla których produkcja tego ogólnopolskiego wydarzenia jest początkiem drogi do organizacji Mistrzostw Europy IDO w Polsce w 2020 roku. Za komunikację marketingową eventu odpowiada agencja ROOTS, która prowadzi biuro prasowe turnieju, a także zajmuje się pozyskiwaniem partnerów i sponsorów. Patronami medialnym wydarzenia są: OOH magazine, OOH event!, Eska TV, Nowa TV i Radio Eska.

National Disco Champs 2018 to krajowe mistrzostwa International Dance Organization z eliminacjami do Mistrzostw Europy i Mistrzostw Świata IDO, które odbędą się 10 i 11 marca w Warszawie, w Hali Gier Akademii Wychowania Fizycznego. Impreza dedykowana jest wszystkim tancerzom disco dance, disco freestyle i disco show w kategoriach solo, duety, mini-formacje i formacje. Uczestnikami wydarzenia będzie ponad 1600 tancerzy w wieku od 3 do ok. 40 lat, a także liczna, rotująca publiczność, złożona z rodziców, trenerów, fanów tańca oraz gości partnerów NDC 2018. W ramach wydarzenia odbędą się atrakcje towarzyszące, w tym specjalna niespodzianka dla wszystkich uczestników i gości eventu.

W dobie uciech elektronicznych, propagowanie wszelkiej aktywności fizycznej jest bardzo istotne, dlatego postanowiliśmy wesprzeć wydarzenie od strony komunikacji i promocji. Zachęcamy marki chętne do udziału w National Disco Champs 2018, aby dołączały się do eventu, fundowały nagrody, wspierały organizację atrakcji. Gwarantujemy wspaniałą atmosferę, a firmom partnerskim bezpośredni kontakt z kilkoma tysiącami osób podczas samej imprezy oraz kolejnymi tysiącami odbiorców online, którzy śledzą fanpejdże klubów, profile tancerzy na FB i Instagramie oraz relacje z wydarzenia w kanałach komunikacji NDC 2018. Sukces organizacyjny tego turnieju przełoży się na uznanie IDO i, mamy nadzieję, powierzenie organizacji przyszłych Mistrzostw Europy IDO 2020 właśnie Polsce. Anna Rogowiecka, ROOTS.

Kontakt dla marketerów zainteresowanych udziałem w wydarzeniu: Anna Rogowiecka, ROOTS, anna.rogowiecka@roots.pl; tel.: 605 444 455

Fanpage NDC 2018Fanpage Polskiej Federacji TańcaInstagram NDC 2018Teledysk

MW

O Tour de Pologne jako największej corocznej imprezie w kraju, marketingu napędzanym sportowymi emocjami, roli sponsorów oraz partnerów wyścigu mówi Czesław Lang, dyrektor generalny Lang Team i Tour de Pologne.

Tour de Pologne to uznana marka. Początki wyścigu sięgają lat 20. XX w., kiedy to stał się jednym z najważniejszych wydarzeń sportowych międzywojennej Polski. Po II wojnie światowej impreza długo stała w cieniu faworyzowanego przez władze PRL-u Wyścigu Pokoju. Co sprawiło, że po przemianach ustrojowych w 1993 roku zajął się Pan organizacją, podupadającego wówczas, wyścigu?

Zanim zająłem się organizacją wyścigu, byłem pierwszym zawodowym kolarzem z tej części Europy. Jako wicemistrz olimpijski z Moskwy wyjechałem do Włoch. Poznałem świat, widziałem, jak organizuje się największe imprezy, ścigałem się z gwiazdami. Mogłem to kontynuować, ale chciałem robić coś innego. Kończyłem karierę i miałem marzenia. Latami obserwowałem z pozycji zawodnika największe wyścigi świata, z Giro d’Italia na czele. Wiedziałem, jak to powinno wyglądać, żeby trzymało wysoki poziom. Chciałem, żeby coś takiego odbywało się u nas w kraju. Warunek był jeden: impreza musi być naprawdę świetnie przygotowana. To były trudne czasy, bo Polacy po zmianach ustrojowych mieli masę innych problemów, związanych z bieżącym życiem, więc wydawało się, że nikt nie ma głowy do zawodowego kolarstwa. Zresztą, wielu mnie przed tym ostrzegało, jeszcze więcej ludzi wróżyło porażkę. Zaryzykowałem jednak własne oszczędności, dołożyłem pasję i zaangażowanie i ruszyłem z tym projektem. Przez lata udało się zbudować zespół pasjonatów, ale jednocześnie profesjonalistów, którzy myśleli tak, jak ja. Nie było łatwo, ale cały czas wiedziałem, czego chcę. Marzenia i praca przyniosły efekty.

Za nami już 74. edycja wyścigu, który nabrał rangi światowej (należy do UCI World Tour – najważniejszych zawodów w kolarstwie światowym). Z czego wynika sukces tego wydarzenia?

Po pierwsze: kolarstwo to piękny sport. I inny niż wszystkie, bo tutaj kibic ma zawodnika na wyciągnięcie ręki. Do tego nie płaci się za bilety, a przede wszystkim, na rowerze jeździ niemal każdy. Staramy się jednak, żeby Tour de Pologne był nie tylko wielkim wydarzeniem sportowym, ale ogólnie imprezą, która przyciąga wszystkich ludzi. Sprawiliśmy, że wyścig stał się wizytówką Polski na całym świecie, bo obrazki z przekazu z wyścigu docierają do setek krajów.

74. Tour de Pologne fot. Szymon Gruchalski

Ponad 3 miliony kibiców na trasie wyścigu towarzyszyło mu w ubiegłym roku. To chyba jeden z największych eventów sportowych w Polsce, jak prezentuje się w liczbach?

Tour de Pologne jest największą coroczną imprezą sportową w naszym kraju. Kibice widzą tydzień wyścigu, kiedy najlepsi kolarze świata ścigają się na polskich szosach, ale dla nas tak naprawdę trwa cały rok. To setki spotkań z przedstawicielami sponsorów, miast, które chcą być w rodzinie Tour de Pologne, tysiące przejechanych kilometrów, tysiące maili i dokumentów. Inaczej się nie da, ale dzięki temu współpracujemy z fantastycznymi miastami i sponsorami, wśród których są między innymi Carrefour, Tauron, Lotos, Lotto czy Hyundai. Ta lista jest jednak o wiele dłuższa.

W trakcie wyścigu powstają nie tylko specjalne strefy kibica z atrakcjami i animacjami, szczególnie dla najmłodszych, ale także całe miasteczka kibica! Ta część dodatkowych wydarzeń towarzyszących imprezie zdaje się rozrastać z roku na rok?

Od lat prowadzimy projekt Nutella Mini Tour de Pologne, podczas którego dzieci mogą rywalizować na tej samej trasie, na której do finiszu dojeżdżają zawodowcy. Ten projekt jest szczególnie bliski mojemu sercu, bo dzięki niemu stawiamy na młodzież. Ścigał się tu kiedyś Michał Kwiatkowski czy świetny kolarz torowy Szymon Sajnok. Organizujemy też Tour de Pologne dla Amatorów. To z kolei wydarzenie stało się bliskie całej masie amatorów, którzy potrafią jeździć na wysokim poziomie. Zresztą, sam tam startuję, bo wciąż staram się być w formie i każdego dnia staram się znaleźć trochę czasu na aktywność. Słusznie jednak zauważyliście, że Tour de Pologne to nie tylko kolarstwo. W każdym mieście startu i mety budujemy specjalne miasteczko wyścigu, w którym jest cała masa atrakcji dla wszystkich.

74. Tour de Pologne fot. Szymon Gruchalski

To wielkie przedsięwzięcie organizacyjne, które nie byłoby możliwe bez sponsorów. Na jakich zasadach są wybierani, czy istotna jest długofalowa strategia współpracy?

W dzisiejszym świecie nie jest łatwo o partnerów, bo każdy liczy pieniądze bardzo dokładnie. Inwestycja w Tour de Pologne się jednak po prostu opłaci, bo przynosi wymierne korzyści. Pracuję nad tym ja, moja żona Elżbieta i córka Agata, prezes Lang Teamu, czyli Adam Siluta i wielu innych ludzi. My naprawdę jesteśmy świetnie zorganizowaną drużyną, która ma jeden cel i stara się go realizować. Wspominałem już o naszych największych partnerach i jeszcze raz podkreślę: to wyjątkowe firmy, które rozumieją dzisiejszy świat. Nasza rodzina jest jednak dużo większa, a każdego traktujemy z szacunkiem i staramy się eksponować w odpowiedni sposób. Wyścig musi stać na najwyższym światowym poziomie. Staramy się i tak właśnie jest, a partnerzy to doceniają.

Tour De Pologne stawia na marketing napędzany emocjami sportowymi. Jak układa się współpraca z miastami, przez które przebiega wyścig?

Są miasta, które współpracują z nami od lat. Kraków, Katowice czy Bukowina Tatrzańska doskonale wiedzą, jakie korzyści to przynosi. Nie chcę nikogo pominąć, bo cenię wszystkich. Samorządy w Polsce mają coraz większą świadomość potrzeby promocji. To ważne, bo mamy się czym chwalić. Organizowałem już 24 edycje, więc z bliska widzę od prawie ćwierć wieku, jak zmienia się nasz kraj. Zmienia na lepsze! Warto się tym chwalić.

Działania marketingowe w trakcie wyścigu zostały docenione przez branżę. Lang Team oraz appMotion otrzymali prestiżową nagrodę Mobile Trends Awards za oficjalną aplikację 71. Tour de Pologne – najlepszą aplikację 2014 roku w kategorii sport i zdrowie. Czy nowe technologie odgrywają ważną rolę w trakcie organizacji wyścigu?
Kto stoi w miejscu, ten się cofa i my doskonale o tym wiemy, dlatego chcemy być cały czas na bieżąco. Zdajemy sobie sprawę z siły mediów społecznościowych i staramy się z nich korzystać w najlepszy możliwy sposób. To pomaga być jeszcze bliżej kibiców. Aplikacja była też koniecznością, bo pozwala ludziom na bieżąco śledzić wszystkie wydarzenia. A skoro zdecydowaliśmy się taką stworzyć, chcieliśmy, aby była możliwie jak najlepsza. Cieszę się, że została doceniona.

A jak ważne są gadżety reklamowe?

Wszystko, co pomaga w utrwalaniu marki, jest ważne. Tour de Pologne ma już wyrobioną markę, ale nie można teraz siedzieć z założonymi rękoma i się po prostu z tego cieszyć, tylko trzeba ciągle pracować. A skoro o gadżetach mowa, to wspomnę jeszcze o jednej rzeczy: przy okazji wyścigu tworzy się tak zwana kolumna reklamowa, czyli kilkadziesiąt samochodów, które jadą trasą wyścigu przed kolarzami. Są oklejone reklamami naszych sponsorów, a hostessy rozrzucają z nich gadżety dla kibiców. Ta akcja zawsze cieszy się wielkim uznaniem.

W Pana życiu chyba wszystko kręci się wokół sportu? W ubiegłym roku został Pan ambasadorem akcji „odLOTTOwa jazda z OSHEE” – projektu zachęcającego do uprawiania sportu w połączeniu z zaangażowaniem społecznym. Jak Pan ocenia podobne akcje?

Dzień bez treningu, to dzień stracony. Zawsze staram się znaleźć choć chwilę na aktywność fizyczną, bo wtedy lepiej się czuję. Jeżdżę rowerem, kolejną pasją są konie. Nie wyobrażam sobie zresztą życia bez sportu i dlatego od zawsze wszystkich zachęcam do aktywności. Włączam się w różne akcje bardzo chętnie, bo to społecznie potrzebne, po prostu. Projekt akcji „odLOTTOwa jazda z OSHEE” jest mi bliski i wpisuje się w zasady, którymi staram się kierować w życiu.

Dekoracja zwycięzców akcji „odLOTTOwa jazda z OSHEE”

Co nas czeka na 75. Tour de Pologne? Mimo szacownego wieku impreza długo chyba jeszcze nie „przejdzie na emeryturę”?

Nie ma mowy o emeryturze! Ciągle mamy wielkie plany i jeszcze większe marzenia. Robimy wszystko, aby je zrealizować. W 2018 roku wyścig obchodzi potrójny jubileusz. To 75. edycja, ale też 90 lat po pierwszym starcie i jednocześnie 25. raz, podczas którego jestem dyrektorem generalnym wyścigu. Sam nie wiem, kiedy to wszystko tak zleciało, ale cieszę się, że udało się napisać taki fajny kawałek historii.

Rozmawiała Jaga Kolawa

CZESŁAW LANG. Polski kolarz torowy i szosowy, srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Moskwie. Pierwszy zawodowy kolarz w naszym kraju. Obecnie jest dyrektorem generalnym firmy Lang Team oraz największego sportowego wydarzenia w Polsce, wyścigu Tour de Pologne.

Do jego największych sukcesów można zaliczyć również srebrny medal mistrzostw świata w Valkenburgu w 1979 oraz brązowy medal mistrzostw świata w San Cristobal w 1977. Czesław Lang jest wielokrotnym medalistą mistrzostw Polski oraz zwycięzcą wyścigu Tour de Pologne.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Sport to zdrowie. Ale nie tylko. To także ogromny biznes. Marki już dawno zaobserwowały, że inwestycja w ten segment się opłaca, bo tam gdzie jest sport są i emocje i pieniądze. Sponsoring sportowy łączy to wszystko w reklamę, która nie dość, że jest bardzo efektywna, to jeszcze akceptowalna społecznie bardziej, niż jej standardowe formaty.

Szczypta historii

Sport jest dziedziną życia, która sięga starożytności. Również sponsoring sportowy nie jest niczym nowym. Już w latach 20. Coca-Cola dostarczyła 1000 skrzynek z napojami amerykańskim zawodnikom podczas Olimpiady w Amsterdamie, a podczas igrzysk w Oslo w 1952 r. helikopter obrandowany logiem tej marki zbierał fundusze na rzecz sportowców. Jak podaje EGBA (European Gaming and Betting Association) w latach 50. XX wieku, Penarol – urugwajski klub piłkarski z Montevideo na swoich koszulkach prezentował już logo sponsora. Drogą południowoamerykańskiego klubu chciały podążać zespoły z Europy, jednak wtedy istniał jeszcze mocny opór przed umieszczaniem na strojach innych elementów, niż nazwa drużyny lub jej logo. Kilkanaście lat później, w 1973 Eintracht Brunszwik jako pierwszy klub w Niemczech umieścił logo sponsora – marki alkoholu Jägermeister na swoich strojach. Końcówka lat 70. to także czas, gdy pojawia się pierwsza definicja marketingu sportowego. W czasopiśmie „Advertising Age” prawnik Jeffrey L. Kessler pisał, że marketing sportowy to „działania producentów dóbr konsumpcyjnych, przemysłowych i usług uwzględniających sport jako narzędzie promocji”.

Michael Jordan twarzą marki Nike. Zdjęcie: blog.basketmania.pl

Przełomowe dla tej dziedziny marketingu były lata 80. W połowie dekady twarzą sportowej marki Nike został debiutujący wtedy koszykarz Michael Jordan. Nike podeszło do sprawy niezwykle innowacyjnie. Po pierwsze – zaoferowali Jordanowi własną linię obuwia Air Jordan 1 (wtedy jeszcze mało popularny zabieg). Po drugie – w tamtych czasach NBA pozwalało grać zawodnikom jedynie w białym obuwiu. Po pierwszym meczu w butach o nowym kolorze na zawodnika została nałożona kara. Nike od razu odpowiedziało jednym z głośniejszych spotów reklamowych, w których zwraca się do swoich konsumentów mówiąc: „Na szczęście NBA nie może zabronić Tobie ich nosić”. Trudno znaleźć jednoznaczne źródło, czy faktycznie Nike każdorazowo płaciła kilka tysięcy dolarów kary za występ Jordana w słynnych czerwono-czarnych butach. Podobno koszykarz w regularnym sezonie grał w innym obuwiu. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo Nike zręcznie wykorzystało tę historię do stworzenia obuwniczej legendy, która trwa do dziś.

Takich historii można zresztą znaleźć wiele więcej. Marki nauczyły się, że ze sportem warto (współ)grać. Dziś sponsoring sportowy to jedna z silniejszych gałęzi marketingu, przynosząca ogromne korzyści obydwu stronom.

Wyres nr 1. Źródło: Raport „Rynek sponsoringu sportowego 2017”: EVolutio, Havas Sports & Entertainment (Havas Media Group), Sponsoring Insight, SportWin.

Polski sponsoring dziś

Według szacunków zawartych w raporcie „Rynek sponsoringu sportowego 2017” przygotowanym przez Sponsoring Insight, wydatki przedsiębiorstw w 2016 roku związane z zakupem praw sponsoringowych wyraźnie przekroczyły pułap 800 mln zł. Raport wskazuje, że prawie połowa środków inwestowanych przez sponsorów w sport trafia do klubów sportowych. Nadal niezmiennie na pierwszym miejscu najbardziej skomercjalizowanych dyscyplin plasuje się piłka nożna (26,3%), a niedaleko za nią siatkówka (22,1%). Jeśli chodzi o podmioty sponsorujące, największy udział w rynku mają branże: energetyczna (19,7%), paliwowa (18,7%) i chemiczna (7,9%) [patrz wykres nr 1]. – W raporcie szacujemy wartość tegoż rynku na około 832 miliony złotych. To suma wszystkich kontraktów sponsoringowych zawartych w 2016 roku. I mimo, iż notujemy niemal stały wzrost i nic nie zapowiada zmiany tej tendencji, to ta kwota jednak nie jest duża. Stanowi zaledwie 10% wydatków reklamowych, a dodatkowo firmy, których wydatki reklamowe są największe, nie znajdują się na liście największych sponsorów. Na sponsoring sportu zdecydowanie najwięcej wydają spółki z udziałem Skarbu Państwa, w Top 20 sponsorów sportu w naszym zestawieniu aż 11 firm to właśnie takie spółki. Jednocześnie mamy tutaj klasyczny przykład długiego ogona, bo 20 największych sponsorów odpowiada za aż 67,8% wydatków [patrz wykres nr 2]. To pokazuje, że biznes prywatny nie może lub nie chce wziąć na siebie ciężaru finansowania sportu w znacznym stopniu – komentuje Aleksandra Marciniak, dyrektor zarządzająca Havas Sports & Entertainment w Havas Media Group.

Sponsoring ma się dobrze

W ciągu 2016 roku wzrósł odsetek osób, które lepiej oceniają firmy zaangażowane w sponsoring niż te, które się w sponsoring nie angażują – wynika z raportu Sponsoring Monitor ARC Rynek i Opinia z kwietnia 2017 r. Aż 82% Polaków uważa, że sponsoring ma pozytywny wpływ na rozwój polskiego sportu. Jednocześnie firmy zaangażowane w sponsoring sportu są lepiej oceniane od tych, które w sponsoring się nie angażują. Większa grupa respondentów deklaruje też, że fakt sponsorowania przez daną firmę wydarzeń sportowych skłoniłby ich do zakupu produktów tej firmy lub skorzystania z jej usług.

 

Wykres nr 2. Źródło: Raport „Rynek sponsoringu sportowego 2017”: EVolutio, Havas Sports & Entertainment (Havas Media Group), Sponsoring Insight, SportWin.

Wedle raportu czołówka najbardziej znanych sponsorów sportu pozostaje niezmienna i są w niej takie firmy jak Orlen, adidas i Coca-Cola. Najbardziej na rozpoznawalności jako sponsor sportu w ciągu 2016 roku straciła firma Plus, najwięcej na znajomości jako sponsor zyskało PZU. Miejsca bezpośrednio za podium z takim samym wynikiem – 12% – zajęły firmy: Lotos, Nike, Orange i Plus [patrz wykres nr 3].

Sport to emocje – to są dwa nierozerwalne ze sobą terminy. – I to jest najlepsze, co może wymarzyć sobie pracownik działu marketingu marki. Kształtować tożsamość marki i budować jej więź z odbiorcą można nie tylko w oparciu o te pozytywne, ale i negatywne emocje – jeśli się odpowiednio ukierunkuje komunikację – wyjaśnia Jędrzej Hugo-Bader, account director Havas Sports & Entertainment w agencji mediowej Havas Media Group.

 

Wykres nr 3. Źródło: Sponsoring Monitor, pierwsza fala 2017, ARC Rynek i Opinia, kwiecień 2017

Sponsoring sportu to okno wystawowe, bo sport – przynajmniej w tym profesjonalnym wydaniu – daje niesamowity zasięg. Ale też nie zawsze chodzi o zasięg. – Sponsoring sportu daje także możliwość precyzyjnego dotarcia do społeczności lokalnych i zbudowania niepowtarzalnej więzi, jeśli wspieramy coś, co jest dla nich ważne – czyli np. lokalny klub sportowy. Odpowiednio planując działania marketingowe, dzięki sponsoringowi sportu jesteśmy w stanie dotrzeć do wyjątkowo zaangażowanych grup odbiorców. Niejednokrotnie wymagających, ale jeśli ich do siebie przekonamy, będą najlepszymi i najbardziej wiarygodnymi ambasadorami marki – dodaje Jędrzej Hugo-Bader.

Sportowcy znani i lubiani

Gwiazdy świata sportu to marki same w sobie. Wzbudzają dobre emocje, kibicujemy im podczas sportowych zmagań. – Sportowcy stanowią zupełnie odrębny „segment” w gronie szeroko rozumianych celebrytów. Osoby związane z filmem, telewizją, muzyką są bardzo podobne do siebie. Cechuje ich przede wszystkim troska o wygląd, atrakcyjność, prezencja. Są to typowe gwiazdy estrady. Na innym biegunie znajdują się blogerzy, influencerzy – oni są źródłem cennej opinii, ważnej rady, wskazują trendy, inspirują. A sportowców wyróżnia przede wszystkim ambicja, ale i spokój, rozsądek. Co chyba najważniejsze – są odbierani jako naturalni, nikogo nie udają. A to jest często klucz do skutecznej komunikacji – przebić się z przekazem, jednocześnie nie popadając w sztuczność. Sportowcy bardzo często mogą w tym pomóc – dodaje Tomasz Romaniuk, szef działu badań konsumenckich w domu mediowym MediaCom.

Wedle rankingu Influence Power Index opracowanego przez ten dom mediowy, najbardziej wpływową z polskich gwiazd sportu jest piłkarz Kuba Błaszczykowski [patrz wykres nr 4]. Zaraz za nim znajduje się kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc, koszykarz Washington Wizards Marcin Gortat i Robert Lewandowski. Pierwszą piątkę zamyka Adam Małysz. Lubiani i wpływowi sportowcy stanowią cenne (i często wiarygodne dla odbiorców) „narzędzie marketingowe”. I tak każdego z nich mogliśmy oglądać w licznych kampaniach promocyjnych. Błaszczykowski jest twarzą chipsów Lay’s, napojów Pepsi czy stacji paliw Lotos. Krzysztof Hołowczyc promował klocki hamulcowe BRECK, zakłady Lotto czy zegarki Atlantic, a grającego za Oceanem Marcina Gortata mogliśmy zobaczyć w reklamach Internetu LTE Play czy stacji telewizyjnej teleTOON+. Adam Małysz reklamował Generali i Sony, warto też dodać, że cała powyższa czwórka promowała sieć komórkową Play. Wspomniany Robert Lewandowski to natomiast prawdziwy weteran kampanii marketingowych – promował bądź promuje takie marki jak Gillette, Huawei, T-Mobile, Vistula, Lotos, Head&Shoulders, Nike czy apartamenty Złota 44.

Wykres nr 4. Źródło: Ranking powstał w oparciu o Influence Power Index, wskaźnik wyznaczany przez dom mediowy MediaCom w oparciu o autorską metodologię oraz szerokie konsumenckie badanie, przeprowadzone na grupie ponad 11 tys. respondentów. (dane: listopad 2017 roku).

Stąpanie po cienkim lodzie

Postawienie na sportowca ma szereg zalet, ale współpraca z nim nie przekuwa się automatycznie na sukces. W przypadku takiej współpracy pojawiają się takie zagrożenia jak ryzyko kontuzji, gorszej formy czy dopingu. Doskonałym przykładem może być chociażby afera z Lancem Armstrongiem. Szacowana wartość kontraktu sportowca z samym Nike miała opiewać na 10 mln dolarów rocznie. Brand współpracował z Armstrongiem dziesięć lat i razem z nim stworzył nawet reklamę odnoszącą się do (jeszcze wtedy) pomówień o doping kolarza. W spocie sportowiec przekonywał „Wszyscy chcą wiedzieć na czym jadę. Na czym jadę? Na moim rowerze, dając sobie wycisk sześć godzin dziennie”. Okazało się, że „jechał” jednak nie tylko na nim, a Nike nie miał wyboru i kontrakt został zerwany. Zresztą firma ta na współpracy ze sportowcami traciła częściej – Nike zerwało kontrakty z Marion Jones, lekkoatletką oskarżoną o doping oraz niepełnosprawnym sprinterem Oscarem Pistoriusem, oskarżonym o zastrzelenie swojej partnerki. Nie inaczej było z głośną sprawą O.J. Simpsona i marki Hertz – tu również chodziło o akt oskarżenie ws. zabójstwa, a także o skandal obyczajowy Tigera Woodsa. Golfista miał podpisany kontrakt reklamowy z globalną korporacją konsultingową Accenture, General Motors, Procter & Gamble czy Gilette. Marki zerwały współpracę, gdy na jaw wyszły kompromitujące Woodsa informacje. Zawsze tam gdzie jest tzw. „czynnik ludzki”, mogą pojawić się niespodziewane sytuacje, które chcąc nie chcąc wpłyną na wizerunek marketera. Jak pokazują powyższe, marka w takiej sytuacji zazwyczaj odcina się od sportowca, by nie być kojarzona z jego negatywną postawą.

Mimo tych głośnych epizodów, wspomniane wyżej badania jednoznacznie wskazują, że na sport warto postawić. Połączenie marketingu i sportu ma się dobrze, jest mile widziane i, poza jednostkowymi przypadkami, po prostu się opłaca.

Katarzyna Lipska-Konieczko

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Potencjał drzemiący w opakowaniach jest dostrzegany przez prawie wszystkie branże. Sektor sportowy nie pozostaje w tyle. Napoje funkcjonalne, odżywki dla sportowców, a także pudełka na buty czy sportową odzież dają pole do popisu projektantom, z powodzeniem łączącym rozwiązania praktyczne z nowoczesnym designem.

Marki związane z branżą sportową są na fali rosnącej. Jak wynika z badań statystycznych, prawie połowa Polaków stawia na aktywne spędzanie wolnego czasu. Jazda na rowerze, bieganie, gra w piłkę, trenig siłowy oraz pływanie – to najchętniej wybierane aktywności. Osoby uprawiające sport chętnie sięgają po produkty skierowane do tego segmentu konsumentów. Wzmożona aktywność fizyczna Polaków sprawia, że na rynku pojawiają się ciągle nowe towary, za którymi idzie konieczność stworzenia odpowiedniego, marketingowo nośnego opakowania. Jako kluczowe cechy i właściwości opakowań dla sektora sport, specjaliści w dziedzinie projektowania wymieniają funkcjonalność i oryginalność.

fot. OSHEE izotonic Drink FITNESS COMBAT

Opakowania dla sektora sport muszą być w pierwszej kolejności praktyczne. Na drugim miejscu znajduje się ich atrakcyjność. Atrakcyjność decyduje o tym, czy klient w ogóle sięgnie po opakowanie. Praktyczność odpowiada za to, czy jeszcze do danego produktu wróci. Nawet najlepsza i najbardziej skuteczna etykieta nie spowoduje ponownego zakupu izotonika, jeśli nie da się wygodnie z niego napić. Dlatego kluczem do powodzenia opakowania na rynku jest synergia obu tych dziedzin – mówi Antoni Łuchniak ze studia graficznego Kółko i krzyżyk.

Według Aleksandry Marchockiej, dyrektor kreatywnej w agencji Peppermint, dobre opakowanie cechuje równowaga między funkcjonalnością, czytelnością komunikatów i wyróżniającą na półce estetyką. Sektor sport daje projektantom ogromne pole do popisu. – Mogą tworzyć opakowania w wyjątkowy sposób oddziałujące na emocje i pobudzające do działania, będące swego rodzaju metaforą ruchu i wysiłku fizycznego. Stąd energetyzujący design, często z odważnymi połączeniami kolorów, np. czerni kontrastującej z neonowymi barwami. Charakterystyczna jest także mocna, prosta typografia współgrająca z czytelnymi komunikatami – dodaje Aleksandra Marchocka.

fot. ADIDAS Athletics, Colt Design Limited

Mariusz Ryciak, Head of Brand OSHEE, zwraca uwagę na to, że opakowanie powinno maksymalizować komfort korzystania z produktu. – Opakowanie ma nam pomóc w użytkowaniu, sprawić, że będzie ono łatwe i jak najbardziej dopasowane do naszych potrzeb. Projektując butelkę, np. dla napoju funkcjonalnego, musimy pamiętać, by łatwo było ją chwycić, by nie wyślizgiwała się z dłoni, nawet wówczas gdy nasze ręce są wilgotne od potu. Ważne, by nie była zbyt ciężka i miała odpowiednią wielkość. Kolejny istotny element w przypadku butelki to tzw. sport cap, czyli odpowiednia nakrętka z dozownikiem. Otwierana prosto, szybko, najlepiej jedną ręką, bez konieczności zakręcania – wyjaśnia Mariusz Ryciak.

Od izotoników po pudełka na buty
Szeroki wachlarz produktów, które można zamknąć w duchu „sport“ pozwala na wykorzystanie wielu rodzajów materiałów i podłoży przy tworzeniu opakowań – od plastiku po karton. Tematyka sportowa zachęca do projektowania „out of the box” (dosłownie i w przenośni). Jak podkreśla przedstawicielka agencji Peppermint, w tej dziedzinie marki chętnie sięgają po niestandardowe pomysły, w kreatywny sposób wykorzystując mniej i bardziej typowe dla opakowań materiały. – Ciekawym przykładem są kultowe Nike Air Max zapakowane w przezroczystą poduszkę powietrzną, nawiązującą do charakteru butów. Interesującą realizacją jest też projekt dla adidas Athletics. Produkty te tworzą strefę wyciszenia i koncentracji wokół sportowca, dlatego zostały opakowane w piramidki z gąbki akustycznej – wyjaśnia Aleksandra Marchocka.

Fot. Nike Air Max 1

W odpowiedzi na oczekiwania konsumentów dobre opakowanie musi spełniać wymogi komplementarności. Nie tylko budzić odpowiednie skojarzenia i zachęcać do zakupu klientów, sięgających po artykuły sportowe, jak również zadziwiać nowymi rozwiązaniami.
– Pod kątem graficznym opakowania powinny nie tylko przekazywać wartości utożsamiane ze sportem (dynamiczność, nowoczesność, aktywność), ponieważ to robi znakomita większość opakowań na rynku. Opakowania dla sektora sportowego muszą stawiać na klarowność komunikatu i umożliwiać łatwe odnalezienie produktu na półce, a także jego rozróżnienie. Nie chodzi tylko o wyróżnienie się spośród konkurencji, ale także o umiejętność zakomunikowania klientom różnic pomiędzy poszczególnymi produktami w naszej ofercie. Ważnym trendem będzie tu również segmentacja oferty, tworzenie kolejnych, nowych produktów dla różnych grup odbiorców. Co innego będziemy chcieli zakomunikować matkom chodzącym na jogę, co innego zapalonym atletom. Dlatego czasem nawet produkty bardzo do siebie zbliżone będą musiały posiadać bardzo różną szatę graficzną, by spełniły oczekiwania konsumentów podczas szukania ich na półce – zaznacza Antoni Łuchniak.

fot. PUMA, Fuseproject

W tej branży ideałem są rozwiązania estetyczne lub tak zaskakujące kreatywnością, że sam ich wygląd motywuje do dbania o kondycję. Jednak świadomi konsumenci oczekują od marek czegoś więcej.
– Ładny design to nie wszystko. Odbiorcy docenią na przykład działania na rzecz zrównoważonego rozwoju. Dobrym przykładem jest Puma, która od lat pracuje nad systemem opakowań w duchu eko. Marka stworzyła m.in. pudełka na buty zawierające o 65% mniej tektury. Opakowania te stają się po zakupie workami wielokrotnego użytku – mówi Aleksandra Marchocka.

W duchu dobrego designu

 

Fot. Suplement diety Nativetech, Anagrama

Przykładów udanych projektów nie brakuje. Designerska forma opakowania jest bardzo istotna, zwłaszcza w przypadku napojów dla sportowców. Duża konkurencja na rynku wymusza odpowiednie działania i przemyślane kreacje.
– Staramy się, by nasze opakowania były minimalistyczne, a jednocześnie zawierały wszystkie niezbędne dla naszych klientów informacje. Zaczynając od czytelnego składu produktu, opisu jego funkcji, na estetycznej etykiecie kończąc. Informacje merytoryczne są dla nas ważniejsze niż komunikaty marketingowe, bo tworzymy produkty funkcjonalne, które konsumenci kupują w konkretnym celu – mówi przedstawiciel marki OSHEE.

fot. VERONI active. CzteryCzwarte Brand Design

Dominika Sikora, Brand Strategy Director w agencji projektowej CzteryCzwarte Brand Design kładzie nacisk na rolę pełnioną przez wyrazistą kolorystykę i grafikę na opakowaniu.
– Design budowany jest na kontrastach barwnych: wibrujące, żywe, jaskrawe kolory, w zestawieniu z czarnym lub białym tłem. Kompozycja zwykle opiera się na liternictwie: front zawiera informacje na temat funkcji, składników, ich działania. Na opakowaniach pojawiają się proste ikonki, ułatwiające komunikację z konsumentem, a także zdjęcia osób uprawiających sport, jak na izotonikach Veroni active. Grafikę charakteryzuje użycie geometrycznych, zdynamizowanych apli kolorystycznych. Produkty dedykowane dla sportowców, wzbogacane mikroelementami czy witaminami korzystają z kodów aptecznych. Składnik/funkcja jest ważniejsza od smaku, dlatego w opakowaniach produktów kierowanych dla osób uprawiających sport zdjęcia owoców są albo minimalizowane albo pomijane lub zastępowane ikonką. Dużo większą rolę odgrywa funkcjonalność i zawarte w produkcie składniki, np. L-Karnityna, magnez czy coraz bardziej popularny kolagen. Napoje dla sportowców mają nie tylko orzeźwiać. Tutaj ważniejsze są informacje o odpowiednim dla osob aktywnych nawadnianiu i uzupełnianiu utraconych w trakcie wysiłku elektrolitów – dodaje Dominika Sikora.

fot. Odżywka dla sportowców, Fortisma, Studio graficzne Kółko i Krzyżyk

Paradoksalnie duża ilość informacji (charakterystyczna chociażby dla odżywek dla sportowców) może stać się atutem dobrze zaprojektowanego opakowania. – Tak jest w przypadku suplementów diety Nativetech, wyróżniających się minimalizmem i elegancją. Pomimo obszernych treści, etykiety są proste i czytelne. Za to wyraźny kod kolorystyczny i system liczbowy ułatwiają korzystanie z produktu – mówi Aleksandra Marchocka.

Siła ambasadora marki
Jednym ze sposobów na uatrakcyjnienie opakowania jest wykorzystanie kapitału, pozytywnie kojarzonego z daną marką klubu sportowego albo wybranym sportowcem. – Możliwość podpięcia się pod barwy znanego klubu, (zarówno lokalnego, jak i globalnego), zwiększa atrakcyjność produktu, ponieważ przyciągnie także osoby wcześniej niezainteresowane danym wyrobem, za to utożsamiające się z klubem. Dodatkowo umowa z globalną drużyną znacząco podnosi prestiż naszej marki, poprzez możliwość „ogrzania się w jej blasku“. Sportowa i marketingowa wartość klubu zostaje utożsamiona z jakością naszego produktu. Jest to wartość, której wypracowanie w inny sposób może zająć długie lata – zaznacza Antoni Łuchniak. Nic dziwnego, że na podobne, emocjonalne przywiązanie konsumenta decyduje się wiele marek.
– Aby budować wiarygodność napojów funkcjonalnych w świecie sportowym, zdecydowaliśmy się zaprosić do współpracy znanych trenerów personalnych: Sylwię i Akopa Szostaków. Zdjęcia ambasadorów marki pojawiają się w nowej odsłonie opakowań i w komunikacji Veroni active Hydration, Energy i Sport – mówi Marcin Bojanowicz, Dyrektor Marketingu, Zbyszko Company S.A.

OSHEE również ma na swoim koncie takie doświadczenia. Marka jest znana z uatrakcyjniania opakowań swoich napojów izotonicznych topowymi klubowymi barwami i nie tylko.
– Opakowanie pełni bardzo istotną rolę w podejmowaniu decyzji zakupowych konsumentów, zwłaszcza w kontekście produktów impulsowych. Z tego powodu przy projektowaniu opakowań producenci często decydują się nie tylko na prace z konkretnymi projektantami czy grafikami, ale nawiązują także współpracę ze znanymi markami sportowymi czy postaciami ze świata sportu. Współpracowaliśmy m.in. z Realem Madryt czy Borrusią Dortmund, a obecnie działamy z PZPN, Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki, Ekstraklasą, KSW czy zawodniczką MMA Joanną Jędrzejczyk – wylicza Mariusz Ryciak.

Wyróżnić się na sklepowej półce
Nie uwzględnienie designerskich trendów i odpowiedniego wzornictwa opakowań oraz nowych technologii w reklamowym budżecie to marketingowe samobójstwo na konkurencyjnym i wymagającym rynku artykułów sportowych.
– Atrakcyjne opakowanie dla sektora sport to nie możliwość, a konieczność. Coraz częściej pojawiają się tu nowe, oryginalne formy, łączące praktyczność konstrukcji z jej unikalnością. Jeśli dodatkowo wesprzemy taką konstrukcję odpowiednią szatą graficzną, z mocnym przekazem marketingowym, to mamy strzał w 10. Poprzez odpowiedni dobór elementów wizualnych i tekstowych możemy skutecznie zakotwiczyć naszą markę w głowach odbiorców – podpowiada Antoni Łuchniak.

fot. Worki na cement. Argos, TBWA Colombia

Projekty łączące w nietypowy sposób różne funkcje nie tylko zapadają w pamięć konsumentom, ale też na dłużej z nimi zostaną. – Tak jest w przypadku butelek w kształcie hantelków – do wielokrotnego wykorzystania jako pojemnik na wodę, a także do ćwiczeń. Zaletą dla konsumenta jest też wartość kolekcjonerska opakowania. Duże wydarzenia sportowe znajdują odzwierciedlenie w edycjach limitowanych najróżniejszych produktów. Jak w wyjątkowo udanym projekcie worków na cement Argos, kolekcjonowanych przez robotników na Dominikanie ze względu na baseballowe ilustracje – dodaje Aleksandra Marchocka.

Ze światowych badań marketerów wynika, że co trzeci konsument przyznaje, iż dokonał zakupu produktu, ze względu na przyciągające uwagę opakowanie, a co piąty kupuje produkt, bo „podoba” mu się samo opakowanie. „Niemy sprzedawca” nie tylko pomoże przyciągnąć klientów, ale także zbudować pozytywny wizerunek marki i długofalowo wpłynąć na wzrost sprzedaży danego produktu. Branża sportowa zdecydowanie docenia marketingową rolę opakowania.

Jaga Kolawa

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Organizacja profesjonalnego eventu wiąże się z masą obowiązków i zadań. Poniżej poradnik „Miejsce ma znaczenie” przygotowany przez ITBC Events oraz Digital Knowledge Village. Ebook zawiera m.in.: check listę, wskazówki i porady, z którymi unikniesz wpadek, a Twój event nabierze wyjątkowej oprawy.

Niezapomniany event to nie tylko ludzie, ale również miejsce. Poniżej 10 cech, które pozwolą zidentyfikować obiekt eventowy XXI wieku. Oto one.

  1. Obiekt eventowy na miarę XXI wieku to obiekt nowoczesny pod względem technologicznym. To m.in. dostępność szybkich łączy oraz multimediów, obsługa multimedialna na wysokim poziomie.
  2. Stawiajmy na obiekty, które nie ograniczają się jedynie do sprzedaży powierzchni. Elastyczność i kreatywność po stronie dedykowanego opiekuna klienta znacznie poprawi jakość Twojej pracy jako event managera przy projekcie.
  3. Pożądane są obiekty, których kreatywna swoboda, plastyka, otwarte przestrzenie pozwolą na realizacje nietuzinkowych pomysłów. Dostosujmy obiekt do wymogów koncepcji kreatywnej, nie na odwrót.
  4. Wybierajmy obiekty, które kładą nacisk na jakość i oryginalność serwowanego jedzenia. Ma być zdrowo i świeżo. Ważne jest, aby pamiętać również o dietach specjalnych, takich jak bezglutenowa czy dla alergików.
  5. Wybieraj obiekty, które są dostępne 24/7/365. Wszystkie kluczowe informacje o obiekcie i usługach powinny być stale dostępne dla event plannerów.
  6. Dogodny dojazd i parking. Nie ma nic gorszego niż uczestnik wydarzenia, który zostaje wyprowadzony z równowagi już w momencie przybycia na event. Irytacja może wpłynąć na ogólną ocenę spotkania, nawet jeśli na dalszym etapie wydarzenia wszystko odbędzie się bez zarzutu. W zależności od charakteru eventu zapotrzebowanie na parking może być różne. Zadbajmy o odpowiednią liczbę miejsc parkingowych oraz dogodne warunki dojazdu przy wyborze lokalizacji.
  7. Zwróćmy uwagę na wystrój danego obiektu, im bardziej będzie neutralny, nienarzucający się, tym łatwiej będzie osadzić przestrzeń w koncepcji kreatywnej.
  8. Ważne są relacje z opiekunem obiektu konferencyjnego. Czy rozumie on nasze potrzeby, czy je wyprzedza, czy stara się pomóc, czy czujesz, że się rozumiecie i czy zawsze będziesz mógł liczyć na jego pomoc – to zawsze pomaga i daje poczucie komfortu.
  9. Przy merytorycznych spotkaniach pozbawionych wyjątkowej oprawy, wybór niestandardowego miejsca to klucz do sukcesu. Poza oczywistymi salami konferencyjnymi w centrach konferencyjnych czy hotelach, weźmy pod uwagę również niekonwencjonalne powierzchnie. Konferencja w starej fabryce lub w nowoczesnym centrum technologicznym na pewno zostanie zapamiętana jako wyjątkowa. Nie bójmy się niestandardowych rozwiązań.
  10. Swoboda w wyborze dostawców. W miarę możliwości wybierajmy lokalizacje, które nie narzucają nam dostawców w zakresie cateringu, techniki czy innych rozwiązań. Praca ze sprawdzonymi i zaufanymi ekipami to jedna z wielu cegiełek budujących sukces wydarzenia.

Poradnik: „Miejsce ma znaczenia – jak wybrać idealny obiekt na event?” można pobrać TUTAJ

KL

Dobry visual merchandising to taki, który nie tylko poprawia walory estetyczne sklepu, ale także spowoduje realny wzrost sprzedaży.

Visual merchandising w sklepie sportowym powinien ustąpić miejsca wygodzie i komfortowi kupujących oraz pracowników obsługi. Tak jak każdy klient odwiedza to miejsce aby wybrać produkt, który pozwoli mu zadbać o swoją formę, tak każdy właściciel powinien zadbać o dobrą formę ekspozycji w swoim sklepie sportowym. Aktywność fizyczna staje się coraz ważniejszym elementem życia dla wielu osób na całym świecie. Powstaje coraz więcej sklepów sportowych, chcących spełniać oczekiwania profesjonalistów i amatorów, co prowadzi do zaostrzenia konkurencji na rynku. Aby sprostać wzrastającym potrzebom dobrze jest wyróżniać się na tle innych i być gotowym dostosować się do szybko zmieniających się trendów.

Centrum piłkarskie i Sklep Kibica Reprezentacji Polski, Warszawa

Specyfika sportowego asortymentu zmusza do elastyczności w kwestii układania ekspozycji. Czasem towary z tej samej grupy, które muszą znajdować się obok siebie, różnią się znacząco rozmiarami. Wtedy konieczne jest łatwe i szybkie dostosowanie powierzchni do prezentowanych produktów.

Nike Town, London

– Celem visual merchandisingu jest przyciągnięcie uwagi klienta. Dlatego skuteczna prezentacja sklepu to nie tylko dobrze ubrany manekin przy wejściu do sklepu, ale przede wszystkim witryna, światła, układ ścian, ciekawa i schludna kompozycja, która ma zachęcić klienta do zakupu. Wszystkie te elementy tworzą wizerunek sklepu, który staje się wizytówką marki. Analizując visual merchandising w sklepach sportowych można zauważyć, że jest on na bardzo wysokim poziomie. Eksponuje on detale sprzedawanych produktów, a także kładzie duży nacisk na minimalizm. W sklepach takich jak Nike znajdujemy zazwyczaj tylko szczegółowo wyselekcjonowane i najnowsze produkty. Istotny jest tutaj również dobrze wyszkolony personel. Kiedy klient zwróci uwagę na wyeksponowany produkt, warto zapytać go, czy chciałby na przykład poznać jego specyfikację. W ten sposób możliwość porady i fachowego podejścia sprzedawcy staje się drugą połową sukcesu, która idzie w parze z visual merchandisingiem – mówi Marta Jakubczak, Account manager w Kava Studio.

8a.pl Sklep stacjonarny, Gliwice

Visual merchandising – to w wolnym tłumaczeniu – sprzedaż wizualna, sprzedaż za pomocą ekspozycji towaru, która najbardziej angażuje w tym momencie zmysł wzroku. Visual Merchandising jest elementem czynności marketingowych i można go przyrównać do AIDA i przenieść na grunt ekspozycji w sklepie: Attention – przyciągniecie uwagi klienta, Interest – wzbudzenie zainteresowania konkretnym produktem, Desire – pożądanie towaru, Action – zakup.

Magdalena Wilczak

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

O tym jaką rolę w działaniach marki 4F odgrywa sport, o współpracy z Polskim Komitetem Olimpijskim, a także o eventach i innych działaniach marketingowych opowiada Jagoda Bugaj, General Manager ds. marketingu sportowego w OTCF.

Na początek pytanie-rzeka, czyli czym jest sport dla marki 4F i co za tym idzie, czym jest dla Was sponsoring sportowy?
4F to marka, która oferuje wysokiej klasy odzież i akcesoria sportowe. Naszym znakiem rozpoznawczym jest kombinacja jakości, technologii oraz nowoczesnego wzornictwa. Produkty 4F są tworzone dla osób czynnie uprawiających sport oraz tych, które lubią sportowy styl na co dzień. Od ponad 12 lat wspieramy profesjonalistów, jak i amatorów uprawiających różne dyscypliny sportu. Promujemy zdrowy styl życia, przekonujemy do łamania własnych barier i pokonywania słabości.

Nowy sklep 4F w Zakopanem otwarty w grudniu 2017 roku.

Sport jest dla nas przede wszystkim sposobem na życie. Pasją, która przenika i determinuje wszystkie inne dziedziny. To nieustanne przesuwanie granicy swojej wytrzymałości, pokonywanie kolejnych przeszkód oraz konsekwentne dążenie do celu. Sportowcy nas inspirują, dlatego chcemy wspierać ich w sposób, w jaki umiemy najlepiej. Poprzez dostarczanie najwyższej jakości kolekcji sportowych, dzięki którym będą mogli czuć się nie tylko bezpiecznie, ale także komfortowo i modnie.

Waszymi ambasadorami są znani sportowcy i osoby świata sportu: Łukasz Kubot, Maciej Kot czy Weronika Nowakowska. Jak dobieracie swoich ambasadorów, na czym polega Wasza współpraca?
Staramy się wybierać osoby bliskie wszystkim kibicom, odnoszące sukcesy, ale przede wszystkim motywujące do spełniania swoich marzeń. Wybór jest zależny oczywiście także od tego, jaką odzież projektujemy. Nasz ambasador musi być powiązany ze sportem, któremu dedykowana jest autorska kolekcja. Ambasador jest dla nas jednocześnie ekspertem w swojej dyscyplinie sportowej. Liczy się dla nas jego wiarygodność oraz zaangażowanie w przygotowywaniu danego produktu, a finalnie całej kolekcji.

Jak zaczęła się kooperacja 4F i Polskiego Komitetu Olimpijskiego? Jakie są jej główne założenia?
Współpraca marki 4F i Polskiego Komitetu Olimpijskiego rozpoczęła się w 2008 roku. Od tego czasu projektanci OTCF opracowują indywidualne kolekcje, dostosowane do oczekiwań polskich sportowców. Symbioza sportu z biznesem nie jest przypadkowa. Każdy z tych światów wnosi do współpracy wyjątkowe wartości. Sport to zdrowa, bezpieczna dziedzina życia, budząca pozytywne emocje. Dynamika biznesu, podążanie za innowacjami to działania, z których sport może tylko czerpać. Polska marka ubiera naszą reprezentację i jesteśmy z tego bardzo dumni. Elastyczność, dostosowanie się firmy do potrzeb sportowców to dla nas podstawa i dlatego nasza współpraca trwa już prawie dziesięć lat. Główne założenia tej współpracy są tak naprawdę bardzo proste i oparte na wzajemności, partnerstwie. Wsłuchujemy się w swoje potrzeby, a także szanujemy swoją wiedzę i kompetencje. Polski Komitet Olimpijski jest ekspertem w obszarze sportu i oczekiwań zawodników, a my w dziedzinie projektowania i przygotowywania kolekcji dla nich. Ta współpraca to interakcja.

Kolekcje olimpijskie tworzycie jednak nie tylko dla Polski. Podczas zimowych igrzysk w PyeongChang marka 4F ubierze także reprezentację serbską, łotewską, chorwacką oraz po raz pierwszy – grecką i macedońską. Jak wygląda współpraca z narodowymi komitetami olimpijskimi i Wasza obecność na tych rynkach?
Każda przygotowywana przez nas kolekcja ma swoją specyfikę, którą budujemy głównie na cechach wyróżniających poszczególne kraje. Mam tu na myśli zarówno symbole narodowe, jak i podejście do sportu, mody i wzornictwa. Tak naprawdę ciężko udzielić jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ każdy komitet jest zupełnie inny, ma inne oczekiwania, wyobrażenia i potrzeby.

Pokazom nowych kolekcji olimpijskich towarzyszą widowiskowe eventy o efektownej oprawie. Jakie miejsce w waszej strategii zajmuje event marketing?
Chcemy, aby nasze kolekcje były prezentowane efektownie, z dużą dawką pozytywnych emocji, jakie budzi w nas sportowa rywalizacja np. podczas igrzysk. Pokazy kolekcji olimpijskich, które realizujemy, są dla nas sposobem zaprezentowania bogatej i różnorodnej oferty, ale też klimatu oraz charakteru marki. Na wybiegu pojawia się kilkadziesiąt sylwetek. Zawsze jest energia i wielkie emocje. Pokazujemy również, że za kolekcją stoi spora grupa projektantów – młodych i zdolnych ludzi, którzy wykonują kawał dobrej pracy i mogą być z siebie dumni, tak jak my jesteśmy dumni z nich.

Współpraca marki 4F i Polskiego Komitetu Olimpijskiego rozpoczęła się w roku 2008. Od tego czasu projektanci OTCF opracowują indywidualne kolekcje dla sportowców. Na zdjęciu prezentacja kolekcji olimpijskich na Zimowe Igrzyska Olimijskie PyeongChang 2018.

Jaką rolę odgrywa reklama POS i Visual Merchandising w sklepach 4F i 4faces?
Prawie 80 proc. konsumentów decyzję o zakupie podejmuje dopiero w sklepie. Tam reklama nie jest już w stanie w znaczący sposób wpłynąć na poziom sprzedaży. Za to diametralnie zyskują na znaczeniu narzędzia BTL, w tym też merchandising. Korzystamy z tych narzędzi zgodnie ze sztuką, ale priorytetem jest, aby była ona zgodna z DNA marki. Nie idziemy na skróty i zawsze stawiamy sobie wysoką poprzeczkę.

Czy korzystacie w komunikacji z klientami z gadżetów reklamowych?
Jedyny moment, gdy posiłkujemy się gadżetami reklamowymi to nasze pokazy i eventy prowadzone na otwarcie sklepu. Do gift pack’ów dla klientów staramy się dołączać elementy kolekcji. Podczas ostatniego eventu były to rękawice przygotowane dla naszych zawodników na zimowe Igrzyska w Korei Południowej.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

Jagoda Bugaj – Zarządza zespołem marki 4F, który realizuje działania z obszaru marketingu sportowego. Z branżą marketingową związana jest blisko 10 lat. Doświadczenie zawodowe zdobywała w firmach z sektora motoryzacyjnego, energetycznego oraz sportowego. W OTCF odpowiada za opracowywanie i wdrażanie strategii marketingu sportowego w Polsce i na rynkach zagranicznych. Zajmuje się budowaniem relacji z kluczowymi organizacjami sportowymi oraz komitetami olimpijskimi. Obecnie wdraża strategie związane z prezentacją kolekcji olimpijskich na XXIII Zimowe Igrzyska PyeongChang2018, które implementuje na rynkach: polskim, łotewskim, serbskim, chorwackim, greckim i macedońskim.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

 

Miłośnicy sportów nie tylko piłkarskich pokochali Strefy Kibica, lubią wspólne kibicowanie na świeżym powietrzu, a także w specjalnie przygotowanych miejscach jak hale czy obiekty sportowe, gdzie chętnie trzymają kciuki w strefach live lub przed wielkim ekranem w licznym gronie. Od kilku lat Strefy Kibica stały się nieodłącznym elementem dużych imprez sportowych.

Niektóre Strefy Kibica cieszyły się tak dużym zainteresowaniem podczas ostatnich Mistrzostw Świata w piłce nożnej, że okazały się zbyt małe. Fani coraz częściej wolą dopingować sportowców w większym gronie, gdzie emocje sięgają zenitu. Kibicowanie weszło nam już tak mocno w krew, że podczas wspierania „NASZYCH” potrafimy się jednoczyć i razem bawić.

Źródło: zdjęcia TWG



O organizacji Strefy Kibica podczas Wrocławskiego The World Games 2017 opowiedział nam Rzecznik Prasowy, Kacper Cecota z Wrocławskiego Komitetu Organizującego Światowe Igrzyska Sportowe 2017.

– Rywalizacja i walka o medale są oczywiście istotą Igrzysk, ale bardzo ważnym miejscem jest także The World Games Plaza, czyli Strefa Kibica TWG. Jak pokazują przykłady poprzednich edycji, w tym także tej wrocławskiej, ta strefa zabawy i rozrywki cieszyła się olbrzymim zainteresowaniem zarówno mieszkańców, jak i turystów. Kibiców przyciągała muzyka na żywo, pokazy sportowe, ciekawe wydarzenia kulturalne. Miejsce odwiedzili także sportowcy – uczestnicy The World Games. „Selfie” z ulubieńcami znanymi ze sportowych aren, czy też rozmowa o ostatniej akcji zwycięskiego meczu z jego uczestnikami to także spora atrakcja dla kibiców. Warto też dodać, że każdego dnia wieczorem, punktualnie o godz. 19.45 wręczane były nagrody dla Sportowców Dnia – jednej kobiety i jednego mężczyzny. Laureaci otrzymywali zegarki marki Tissot od sponsora 10. Światowych Igrzysk Sportowych. Między 21 a 30 lipca Strefę Kibica – The World Games Plaza odwiedziło łącznie 75 tysięcy osób. Najwięcej było w trakcie koncertu zespołu Kult i Kaufland Athletes’ Party, kiedy zagrał brytyjski zespół Chase & Status. Po koncercie odbył się pokaz laserowy oraz video mapping na fasadzie Narodowego Forum Muzyki. Strefa była przygotowana na przyjęcie jednocześnie ok. 10 tysięcy gości. Co ważne, oprócz ekranu, na którym można było oglądać transmisje z aren sportowych, przygotowano także liczne aktywności sportowe. W sercu miasta powstało boisko do piłki ręcznej plażowej, gdzie każdy mógł spróbować swoich sił. Do dyspozycji wrocławian i gości miasta był także tor do skimboardu. Chętni mogli wziąć udział w warsztatach sportowych. Wstęp na wszystkie wydarzenia w Strefie Kibica był bezpłatny.

Coraz częściej powstają także Strefy Małego Kibica. Hala sportowa czy stadion wydaje się miejscem, gdzie lepiej nie brać swojej pociechy. Nic bardziej mylnego. Organizatorzy od lat dbają o to, by najmłodsi w trakcie meczu, czy innych zawodów sportowych nie nudzili się. Kluby sportowe przygotowują różne akcje mające na celu przyciągnięcie na stadiony całe rodziny – nie tylko ojców, ale również matki oraz dzieci. Akcje marketingowe, tańsze bilety czy sektory rodzinne mają pomóc, by na stadiony i w hali pojawiali się wszyscy członkowie rodzin. Rośnie kolejne pokolenie sportowe i od małego warto wychowywać je w sportowym duchu.

– Igrzyska The World Games Wrocław 2017 były imprezą skierowaną do całych rodzin. To także musiało znaleźć swoje odbicie w sposobie, w jaki przygotowywaliśmy Strefę Kibica. Sama możliwość oglądania wydarzeń sportowych, czy ograniczenie się do wieczornych koncertów, to byłoby za mało, by strefa stała się miejscem, w którym można spędzić czas także z dziećmi. Dobór artystów też był nieprzypadkowy. W kolejnych dniach prezentowały się zespoły i wykonawcy reprezentujący bardzo różne gatunki. Dzięki temu łatwo można było zauważyć, że za każdym razem strefę odwiedzała nieco inna publiczność – dodaje Kacper Cecota.

Wygląda na to, że nieodłącznym elementem każdego sportowego wydarzenia, niezależnie od pory dnia oraz panującej aury, powinno być również miejsce dla kibica, wszak to ich doping motywuje sportowców najbardziej. O deszczowym evencie sportowym w sytuacji kryzysowej „Nocna Dycha z Wawelem 2017” opowiedział nam Mateusz Ligęza z 365 events. – Wawel został sponsorem tytularnym nocnego biegu na 10 km w Krakowie. Ten sportowy event był sporym wyzwaniem dla nas jako wykonawcy, bardzo ważne było przygotowanie odpowiedniego show związanego z rozświetleniem trasy, atrakcjami dla biegaczy, jak i kibiców (oraz zapewnieniem świetnej relacji foto-video). Pogoda jednak nas nie rozpieszczała. Mimo fatalnych warunków, wielokrotnych zmian logistycznych, nasz klient nie musiał się niczym niepokoić – wykonywaliśmy swoją pracę. Naszym celem było zorganizowanie jak najlepszej atmosfery biegu oraz Strefy Kibica, możliwej do przygotowania przy panujących warunkach. W biegu wzięło udział około 2000 uczestników. Dla każdego przygotowaliśmy po lightsticku, trasę rozświetliliśmy dzięki zastosowaniu balonów ledowych (zamocowanych do barierek). Zadbaliśmy o Strefę Kibica – przygotowaliśmy tzw. „pałeczki kibica” niezbędne do dopingu (wyprodukowane przez nas specjalnie na tę okazję). Wszyscy kibice, którzy zdecydowali się przyjść i wesprzeć zawodników, pomimo fatalnej aury otrzymali od hostess sampling produktowy od Wawela (Mieszankę Krakowską). Dodatkowo zadbaliśmy o nagłośnienie i energetyczną muzykę oraz rozdaliśmy mnóstwo świecących gadżetów przeznaczonych zarówno dla biegaczy, jak i kibiców (kapelusze, muszki, krawaty, miecze świetlne, sznurówki itd.). Efekt? Ponad 151 tys. wyświetleń relacji z biegu na YouTube. Wyjątkową jak się okazało, oprawę eventu zawdzięczamy pogodzie, a naszemu klientowi mogliśmy udowodnić, że wykonujemy swoją pracę na 200% niezależnie od napiętych terminów, niesprzyjającej aury i sytuacji kryzysowych, nie tylko wyszliśmy z tego obronną ręką, co zagwarantowaliśmy satysfakcję i realizację świetnego eventu! – podsumowuje Mateusz Ligęza.

Źródło: zdjęcia TWG



Mateusz Ligęza opowiada też o evencie dla TEEKANNE zrealizowanym podczas Pucharu Świata w Zakopanem. – Genialną Strefę Kibica zrobiliśmy też w Zakopanem. Rozdaliśmy wtedy ćwierć miliona herbat o smaku Royal-Rum. Staraliśmy się, aby do każdego sympatyka skoków narciarskich trafiła herbata TEEKANNE. Zadbaliśmy tym samym o odpowiednią rozgrzewkę dla ponad 50 tysięcy kibiców. Akcja była przeprowadzana na terenie Wielkiej Krokwi oraz w jej okolicach w specjalnych Strefach, gdzie na uczestników czekały nie tylko herbaty, ale także prezenty – między innymi ponad 500 ciepłych koców przygotowanych przez nas dla naszego klienta. Podczas wydarzenia nie zabrakło emocjonujących atrakcji zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Fani zimowych sportów i muzyki mogli liczyć na sporą dawkę artystycznych występów, a także odpoczynek i dobrą zabawę – dodaje Mateusz Ligęza.

Strefy Kibiców powstają przy okazji różnych wydarzeń sportowych. Ich formuła zależna jest od wielu czynników, możliwości sponsorskich czy pozyskanych zgód, jednak wszystkie opierają się na podstawowym celu, jakim jest uatrakcyjnienie danego wydarzenia.
Magdalena Nawara, Manager ds. Relacji Publicznych, PGE Narodowy wspomina miniony sezon. – W tym roku ogromnym powodzeniem cieszyły się Strefy Kibica podczas KSW czy podczas ostatniego PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland, gdzie w specjalnie przygotowanej strefie na kibiców czekało wiele atrakcji. Ogromnym powodzeniem cieszyły się spotkania z zawodnikami, podczas których fani mieli możliwość uzyskania autografu czy wykonania zdjęcia ze swym sportowym idolem. Ponadto na entuzjastów czarnego sportu czekały specjalne symulatory jazdy na motocyklach, liczne konkursy i niespodzianki przygotowane przez sponsorów. Zaletą Stref Kibica jest otwartość dla szerokiej publiczności, a zazwyczaj także bezpłatny dostęp, co przekłada się na zwiększenie zainteresowania daną dziedziną sportową oraz wzrastającą popularność tej formy rozrywki – mówi Magdalena Nawara.

Źródło: zdjęcia 365agencja

 

Organizacja takiej strefy to nie lada wyzwanie. Czego w takim miejscu nie może zabraknąć? Przede wszystkim prądu, aby uczestnikom nie przerwać transmisji, telebimu – wiadomo, dobrze jest też widzieć co się dzieje, nagłośnienia – dźwięk jest równie ważny jak wizja, a jeśli dodatkowo słyszymy komentatora, który potrafi te wszystkie emocje przekazać głosem, wtedy napięcie jest większe i kibice szaleją. Ważne, aby w obrębie strefy znalazły się także służby porządkowe i medyczne – nikt oczywiście nie zakłada czarnego scenariusza, ale wiadomo, zawsze coś może się stać. Przede wszystkim istnieją przepisy, które regulują organizację takich przedsięwzięć i należy ich bezwzględnie przestrzegać. W zależności od pory roku i czasu w jakim odbywa się wydarzenie, należy zapewnić uczestnikom różnego rodzaju atrakcje dobrane do kategorii wiekowej, strefę tzw. relaksu oraz miejsce, gdzie będzie można się czegoś napić i coś zjeść. Wszystko zależy od organizatorów oraz sponsorów, spektrum możliwości i realizacji jest nieograniczone.

Magdalena Wilczak

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

O ponad sześćdziesięcioletnim programie wparcia sportu i kultury, działaniach marketingowych i LOTTO Ekstraklasie, opowiada Magdalena Kopka-Wojciechowska, Członek Zarządu Totalizatora Sportowego.

Totalizatorowi Sportowemu przyświeca hasło: „Gramy dla sportu i kultury”. Podkreślacie, że z każdej wydanej przez gracza złotówki przekazujecie  19 gr na wybrane fundusze. Proszę przybliżyć na czym polegają te działania?

Mówimy tu przede wszystkim o nieustającej kampanii uświadamiającej milionom naszych graczy, że grając wspierają sport i kulturę. Jak wygląda to wsparcie? Jak już Pani wspomniała, z każdej złotówki wydanej na gry liczbowe, 19 groszy trafia na Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej i Fundusz Promocji Kultury. Na pierwszy rzut oka te 19 groszy to nie jest wiele. Jeśli jednak przeliczymy te kwoty, to okaże się, że odkąd odprowadzamy dopłaty na fundusze celowe, na sport trafiło 10,6 mld złotych, a na kulturę ponad 1,98 mld złotych. Żeby jeszcze bardziej przybliżyć tę kwestię powiem, że w ubiegłym roku każdego dnia na te dwie sfery życia społecznego dzięki naszym graczom trafiało średnio ponad 2,6 mln złotych. Dzięki tym pieniądzom budowane są i modernizowane obiekty sportowe, biblioteki, teatry. Co ważne, korzystają z nich wszyscy, nawet ci, którzy nigdy nie wydali na gry LOTTO nawet złotówki. Od pewnego czasu blisko współpracujemy z resortami sportu i kultury, z którymi prowadzimy kampanie pod nazwami #razemdlasportu i #razemdlakultury. Bardzo się cieszymy, że oba ministerstwa wspólnie z Totalizatorem Sportowym przypominają Polakom, iż grając w LOTTO wspieramy sport i kulturę.  

 

W tym numerze OOH magazine skupiamy się w dużej mierze na piłce nożnej. Jakimi konkretnie działaniami wspierają Państwo polski futbol? Czy są to tylko działania sponsoringowe?

Finansowe wsparcie tej dyscypliny z naszej strony z pewnością jest niebagatelne. A jeśli mówimy o działaniach z ostatnich lat, to oczywiście najważniejszym jest współpraca z LOTTO Ekstraklasą SA. Jak już wiemy, należąca do Totalizatora Sportowego marka LOTTO jest partnerem tytularnym rozgrywek Ekstraklasy SA. Przypomnę, że wcześniej na stadionach była także obecna nasza marka Keno. Jak wygląda współpraca? To dość obszerny temat. Wspomnę o kilku najważniejszych moim zdaniem punktach wspólnej pracy. Właśnie uruchomiliśmy sprzedaż kolejnej edycji zdrapki LOTTO Ekstraklasa. Cieszy się ona naprawdę wielką popularnością. Co ponadto? Przy okazji kolejnych rozgrywek Ekstraklasy SA w okolicach stadionów uruchamiamy punkty sprzedaży LOTTO. Dodam, że organizujemy konkursy zarówno dla kibiców piłkarskich, jak i naszych pracowników. Nagrodami są np. bilety na mecze. Mamy oczywiście kilka nowych ciekawych pomysłów, ale nie chcę ich zdradzać. Poczekajmy – na pewno będzie warto.

Od wielu lat Totalizator Sportowy czynnie wspiera rozwój sportu i kultury w Polsce. Jak wygląda procedura nawiązywania współpracy i przydziału pomocy finansowej?

Muszę tu od razu wyjaśnić, że Totalizator Sportowy nie ma wpływu na przyznawanie środków z poszczególnych funduszy celowych. Naszym zadaniem jest przekazywanie środków z dopłat na rachunki poszczególnych funduszy na konkretne projekty lub inwestycje. Jeśli ktoś jest zainteresowany tymi pieniędzmi, to powinien wejść na stronę ministerstwa sportu lub kultury, odnaleźć podstronę danego funduszu, a następnie postępować zgodnie z opisaną procedurą. Oczywiście Totalizator Sportowy wspiera różnego rodzaju działania ze środków własnych. Sposobem podjęcia z nami współpracy jest wypełnienie formularza znajdującego się na stronie www.totalizator.pl. Znajduje się on w zakładce Współpraca. Przy okazji dodam, że współpracę partnerską prowadzi nie tylko centrala spółki, ale także nasze oddziały w całej Polsce.

Projekty sportowe: Szkoła Mistrzów LOTTO i LOTTO Extreme to niebanalne inicjatywy. Jaka jest geneza tych działań? Czy będą je Państwo kontynuować w kolejnych latach, a może myślą Państwo już o nowych projektach?

W naszej ponad sześćdziesięcioletniej historii było dużo projektów dedykowanych różnym dyscyplinom sportu. Najczęściej był to efekt naszych poszukiwań mających na celu znalezienie nowych, ciekawych rozwiązań, które z jednej strony byłyby odpowiedzią na potrzeby sportowego świata, a z drugiej pozwalały realizować marketingowe i wizerunkowe cele spółki. Stąd kwestia kontynuacji czy rozpoczęcia danego projektu zależy od jego wielostronnej oceny pod względem osiągniętych efektów, możliwości rozwoju czy potencjału. Jeśli pojawi się interesujący pomysł, to na pewno nie pozostaniemy wobec niego obojętni.  

Czy korzystacie Państwo z gadżetów reklamowych? W jakich działaniach są one Państwu przydatne?

Gadżet jest dla nas narzędziem marketingu, skierowanym głównie do graczy. Obdarowujemy osoby grające w nasze gry drobnymi gadżetami, które przyjmują z sympatią. Jest to pewien element budowania relacji z klientem. Mamy też gadżety, które są produkowane na konkretne wydarzenia. W ten sposób podkreślamy nasze zaangażowanie, zwiększamy świadomość marki, a jednocześnie sprawiamy przyjemność uczestnikom drobnym upominkiem.

„Wyobraź sobie niewyobrażalne” – z tym właśnie hasłem przewodnim z wielkim przytupem weszła do Polski we wrześniu nowa gra Eurojackpot. Wprowadzeniu gry na nasz rynek towarzyszyło silne wsparcie marketingowe – jakie działania obejmowało?

Kampania wprowadzająca grę Eurojackpot była szerokozasięgowa. Obejmowała TV, radio, Internet, radiowęzły, kina. Ponadto zorganizowaliśmy kilkanaście eventów w centrach handlowych w różnych miastach, podczas których można było zobaczyć m.in. piramidę pieniędzy – wizualizację 375 mln zł. Kampania w mediach była podzielona na trzy etapy. W każdym z nich media nieco się różniły. Grę Eurojackpot promujemy nadal, aby świadomość, że jest w naszym portfolio obok gier LOTTO była coraz większa. Dlatego co tydzień promujemy kumulację w Eurojackpot. Dodam, że z komunikatami o grze jesteśmy obecni również w naszych mediach: na stronach internetowych, w mediach społecznościowych: Facebook, Twitter oraz w naszej sieci sprzedaży. W czasie sezonu wyścigowego promowaliśmy grę także na Torze Wyścigów Konnych Służewiec. Kreację kampanii przygotowała agencja reklamowa Digital Brothers, a za zakup mediów odpowiadał dom mediowy ZenithOptimedia Group.

Jakie są plany Totalizatora Sportowego w zakresie wspierania sportu na 2018 rok?

Pani Redaktor, proszę wybaczyć, ale nie chcemy ich jeszcze zdradzać. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że będziemy robić wszystko co możliwe, żeby wspierać sport jak największymi kwotami.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Magdalena Kopka-Wojciechowska – Członek Zarządu Totalizatora Sportowego.  Absolwentka Akademii Ekonomicznej w Katowicach na kierunku Zarządzanie. Przez długi czas związana z branżą mediów oraz rynkiem reklamowym. Jako wieloletni dyrektor Biura Reklamy Polskapresse zajmowała się m. in. projektowaniem i prowadzeniem działań marketingowych dla projektów zewnętrznych, nadzorem nad rozwojem sieci dystrybucji usług reklamowych oraz serwisów internetowych. W ostatnich latach, jako Menedżer zespołu strategii marki i badań marketingowych Banku Zachodniego WBK S.A., sprawowała nadzór m. in. nad planowaniem kampanii promocyjnych i działań reklamowych wspierających sprzedaż produktów, współrealizowała działania sprzedażowe w Internecie i kanale mobilnym, a także koordynowała działania marketingowe placówek lokalnych oraz merchandisingu. Zasiadała w radach nadzorczych wielu firm m.in. Fabryki Zapałek „Czechowice S.A.”. Obecnie Członek Rady Nadzorczej Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.

Czy istnieje idealny przepis na start w branży kulinarnej? Jakie błędy popełniają początkujący właściciele lokali gastronomicznych? Co wpływa na sukces restauracji? Poznaj przepis na biznes w katowickim Idea Hub. Już 7.02 (środa) finalista drugiej edycji Top Chef – Przemysław Błaszczyk zdradzi kulisy prowadzenia biznesu, w którym najbardziej liczy się smak i jakość.

Biznes gastronomiczny to nie jest bułka z masłem. Rynek, na którym działają bary, bistro i restauracje wciąż się rozrasta. Co pocieszające, ze wzrastającą liczbą placówek gastronomicznych przybywa również konsumentów. Jak zachęcić ich skorzystania z naszej oferty? Co wpływa na sukces restauracji? Podczas pierwszych warsztatów z cyklu „Biznes po śląsku” w katowickim Idea Hub zostaną omówione takie kwestie, jak:

  •        wartość lokalizacji pod kątem założeń biznesowych,
  •        pomoc profesjonalistów (architekt, prawnik, konsultant techniczny),
  •        personel –  umowy, płatności, podejście, zagrożenia,
  •        dobór dostawców i konsumentów,
  •        projektowanie menu,
  •        informatyczne systemy sprzedaży,
  •        controlling,
  •        food cost.

Spotkanie poprowadzi Przemysław Błaszczyk – właściciel Mañana Bistro w Chorzowie oraz restauracji 'NOVO i Sezo’novo w Katowicach. Finalista drugiej edycji Top Chef, który nabierał doświadczenia podczas licznych podróży po Europie. Kulinarny kosmopolita, rozmiłowany w tradycji i lokalnych produktach.

„Biznes po śląsku” to cykl spotkań, podczas których lokalni przedsiębiorcy opowiadają o specyfice regionu i branży, w której pracują. Wydarzenia mają za zadanie przybliżyć przyszłym przedsiębiorcom specyfikę prowadzenia danego biznesu.

Wydarzenie odbędzie się 7 lutego (środa) w godzinach od 18.00 do 20.00 w Idea Hub – bezpłatnej przestrzeni coworkingowej usytuowanej w Silesia City Center przy ulicy Chorzowskiej 107 w Katowicach. O udziale w wydarzeniu decyduje kolejność zgłoszeń. Spotkanie jest bezpłatne. Zapisy TUTAJ.

MW