Play od 6 lat jest sponsorem Przystanku Woodstock – festiwalu muzycznego organizowanego przez WOŚP, który jest podziękowaniem dla wszystkich zaangażowanych w zbiórkę pieniędzy. Operator aktywnie bierze udział w wydarzeniu oraz przygotowuje wiele atrakcji dla uczestników. Myślą przewodnią tegorocznej Strefy Play było łączenie pokoleń i wspólna zabawa pod hasłem #PlayWoodstockMasters. Koncepcję kreatywną i realizację strefy wykonała agencja Plej we współpracy z Tabasco Jacek Stachera. Za współracę z infuencerami odpowiadali: MediaCom i Isobar.
Zadaniem agencji Plej było przygotowanie koncepcji obecności Play podczas 23. Przystanku Woodstock – stworzenie trzydniowego eventu z atrakcyjnym motywem przewodnim, bogatego w atrakcje dzienne i wieczorne, nieuzależnione od pogody. Koncepcja wydarzenia miała być spójna z komunikacją digital marki Play przed, podczas, jak i po evencie. Realizacje offline i online miały się uzupełniać zwiększając zasięg działania, być kompleksowe, a także zawierać w sobie elementy oferty operatora: darmowy TIDAL i 3GB internetu co miesiąc do końca lata w Play na Kartę. Miały również angażować współpracujących z marką influencerów.
Strefa Play co roku przyciąga tłumy Woodstock’owiczów, wśród nich prawdziwe legendy, osoby, które swoją charyzmą i pasją tworzą ten festiwal od lat. Właśnie dlatego myślą przewodnią tegorocznej Strefy Play było #PlayWoodstockMasters. Do wspólnej zabawy na festiwalu, przez trzy tygodnie poprzedzające wydarzenie, operator wraz z influencerami zapraszali za pośrednictwem dedykowanego teledysku „To będzie Legendarne” – historii o tym, jak magia Przystanku Woodstock inspiruje ludzi niezależnie od wieku, płci czy wykonywanego zawodu. YouTuber Maciek Dąbrowski wcielił się w superbohatera, który zabrał wszystkich w podróż na legendarny festiwal, by przeżyć tam niezapomniane chwile.W ramach projektu, z pomocą Jurka Owsiaka i jego profilu na FB organizatorzy odszukali tych, którzy od wielu lat uczestniczą w festiwalu, często od dziecka, a teraz już ze swoimi rodzinami. Wszystkie te osoby zostały zaproszone na wydarzenie i wsparły swoją obecności Play Woodstock Masters.
[galeria=”1″]
Ambasadorami i gospodarzami strefy byli znani i lubiani YouTuberzy – mistrzowie młodego pokolenia: Red Lipstick Monster zaprosiła do Strefy Kreacji, gdzie każda chętna osoba mogła pomalować sobie ciało, wykonać wianek, czy własnoręcznie przygotować koszulkę. Izak stworzył Strefę Wyzwań i zaprosił swoich gości do mocnej zabawy oraz licznych atrakcji sportowych nagradzanych atrakcyjnymi gadżetami, z kolei Człowiek Warga ugościł wszystkich w Strefie Imprez, gdzie odbyło się piana party oraz nocny mapping 3D! Gwiazdami Strefy Play byli także bitboxerzy: Mistrz Świata Roxorloops oraz Blady Kris, którzy prowadzili warsztaty bitboxu oraz tworzyli show podczas wieczornej imprezy. Nie zabrakło tradycyjnej już zjeżdżalni wodnej – w tym roku jeszcze wyższej niż zazwyczaj oraz Kręcioły – przeszkody z wipeout’a Jurka Owsiaka. Jak co roku operator zapewnił Ładowarnię – miejsce, gdzie goście mogli odetchnąć, naładować baterię po szalonej zabawie i – przede wszystkim – swój telefon komórkowy, a także mnóstwo przydatnych gadżetów.
JK
– Wyjazdy firmowe od lat organizowane są na jedną modłę – dużo atrakcji, ale przede wszystkim dużo picia, jedzenia i jeszcze raz picia. Owszem, kiedy jak nie na takich wyjazdach można, a nawet trzeba się napić. Ale czy zawsze tak musi być? Według mnie istnieje coraz więcej alternatywnych możliwości spędzania wspólnego czasu przedstawicieli firm ze swoimi klientami lub między pracownikami na wyjeździe typowo integracyjnym. Na te właśnie i na inne możliwości chciałbym zwrócić uwagę, a nawet wzbudzić nimi zainteresowanie – wyjaśnia Marcin Gieracz.
Sponsor platynowy – Hotel Windsor
Partnerzy strategiczni –EXPO XXI Warszawa, Fiesta Catering, TSE
Patron Branżowy – SBE
Patroni Medialni – OOH event!, OOH magazine, MICE Poland, MeetingPlanner.pl, strefaMICE.pl, KREATORZY.eu, MojeKonferencje.pl, SaleBiznesowe.pl, MiejscaKonferencyjne.pl, THINK MICE, eventmanagement Polska
Partnerzy – Forum Evential, Confetti System, Gastro Magic, M-DUO models, Eventroom, Colors of Design, BZZYK BAND, Anna Filipowska, Ice evolution
Partnerzy techniczni – TMSS, Silent Sound, #TAG
MW
Praca event managera to w pewnym sensie etat jak każdy inny. Ale dla osoby, która dostaje pierwszy angaż w tym zawodzie, może być to prawdziwy Armagedon. Bo nie dość, że tempo dziejących się dookoła rzeczy przyprawia o zadyszkę, to na dodatek wszystko potrafi wywrócić się do góry nogami w najmniej spodziewanym momencie.
Oto kulisy jednego z najbardziej wymagających zawodów i rzut oka na to, jak widzą go „byli początkujący” na tym etacie. Bez ogródek, ozdobników i zbędnych straszaków. Za to szczerze i z nutką niezbędnego – jak to w każdym zawodzie bywa – poczucia humoru.
Czas, czas, czas goni nas!
To, co jako pierwsze definiuje chęć pozostania na dłużej na etacie event managera, jest moment w roku, kiedy nowy pracownik przychodzi do pracy. Branża eventowa ma bowiem zarówno swoje „gorące” okresy, jak i te spokojniejsze. Gdy więc taka osoba pojawi się w tym pierwszym, to można to śmiało porównać do wskoczenia wprost z przestworzy do lecącego na pełnej prędkości odrzutowca. Tutaj nie ma taryfy ulgowej: albo człowiek bardzo mocno „się trzyma” i po kolei wypełnia powierzone mu zadania, tak by nie wypaść z obiegu i utrzymać tempo, albo „puszcza” stery i zwyczajnie rezygnuje.
– To jest największy test osobowości eventowca. Trudność polega na tym, że w sezonie takich sytuacji sprawdzających determinację nowego pracownika jest na co dzień mnóstwo. A sam sezon nie trwa tydzień czy dwa, lecz dwa, trzy, a nierzadko cztery miesiące. Ale warto zacisnąć zęby i to wytrzymać. Bo potem z kolejnym rokiem jest już o wiele łatwiej wszystko zorganizować. A satysfakcja z kolejnego dobrze zorganizowanego eventu jest ogromna – mówi Aleksandra Grzanka, Manager Zarządzający w agencji PowerEvents.
Terminarz pod kontrolą
Tempo jest więc pierwszą „ścianą”, z jaką zderza się debiutant na stanowisku eventowca. Druga to ogromna ilość informacji, skrótów myślowych i zasad pracy w agencji eventowej, jakie musi przyswoić na początku. I to w krótkim, naprawdę bardzo krótkim czasie. Dlatego niezbędną cechą charakteru takiej osoby jest dobra organizacja pracy własnej i wszechstronność.
– W tej branży najbardziej „daje w kość” tempo pracy. Osiem etatowych godzin mija tu tak szybko, jak nigdzie indziej. Od początku nowa osoba musi więc wyrobić sobie nawyk ustalania priorytetów. Po pewnym czasie uświadamia sobie, z jak wielu niuansów składa się finalny efekt eventu. Wreszcie, jak często musi zmieniać swój tok myślenia i sposób działania: w jednej chwili wciela się w rolę technika, potem wykazuje specjalistyczną wiedzą prawniczą, by finalnie stać się księgowym – mówi Paweł Haberka, General Manager w agencji PowerEvents.
Wniosek: trzeba być doskonałym obserwatorem. Tylko dzięki temu człowiek jest w stanie się czegoś szybko nauczyć, analizować i wyciągać wnioski.
– Obserwowanie pracy bardziej doświadczonych kolegów pozwala wypracować własny styl działania. A gdy dodać do tego dobrze zgrany, chętny do pomocy zespół, to mimo nieprzespanej nocy spod znaku eventu taki pracownik wraca do firmy następnego ranka – dodaje Haberka.
Prawa ręka klienta (i całej reszty)
Praca w eventach wymaga też dokładności. Planując event, trzeba bardzo dokładnie wszystko przeanalizować pod kątem organizacyjno-logistycznym. Ale przydaje się tu też odrobina empatii i umiejętność wczucia się w rolę klienta. Ma on prawo czegoś nie wiedzieć i nie rozumieć, a na tym etapie nie ma miejsca na niedomówienia. Trzeba więc się przygotować na gorącą linię i bycie na każde zawołanie – czy to zleceniodawcy, czy współpracowników, czy też ekip technicznych, które przygotowują razem z agencją wydarzenie.Przydaje się wtedy cierpliwość, bo czasami trzeba czekać w nieskończoność na ofertę podwykonawcy, wiedząc, że deadline złożenia kompleksowej propozycji usługi zaraz mija. Działa to też w drugą stronę: trzeba opowiadać na setki pytań klienta i dokładnie wyjaśnić najdrobniejsze szczegóły lub oczywiste fakty. Jednak taka osoba mając już podstawową wiedzę i współorganizując swój pierwszy event z pomocą doświadczonego event managera, i tak będzie zaskoczona liczbą telefonów dzwoniących w dniu imprezy.
– Pamiętam na początku mojej kariery, że już przy pierwszym organizowanym przeze mnie wydarzeniu pobiłam swoisty rekord. Wykonałam i odebrałam wtedy aż 76 połączeń. Dzwonili podwykonawcy, klient, sama też musiałam sprawdzać stan zaawansowania prac w poszczególnych segmentach. I na każde pytanie musiałam znać odpowiedź, a każdą sytuację rozwiązać dosłownie od ręki– mówi Sylwia Kaczmarek, Event Manager w agencji PowerEvents.
Doświadczenie z teoretyka czyni praktyka
Największym jednak plusem tego zawodu jest, że tempo pracy przekłada się tu na coraz większą świadomość branży u nowo zatrudnionej osoby. Doświadczenie rośnie dosłownie w tempie geometrycznym z dnia na dzień, podobnie zresztą jak kreatywność. O ile pierwsze pomysły podczas organizowanych w zespole „burz mózgów” są często nierealne lub nietrafione (czy to ze względów technicznych lub nie dopasowanych do profilu wydarzenia), to już w miarę oswajania się z tematem i przygotowania kolejnych eventów udaje się takiemu pracownikowi lepiej ocenić potrzeby i możliwości dostosowania pomysłów do realiów. Coraz bardziej skupia się na szczegółach, bo to one właśnie rzutują na całość i odbiór wydarzenia.
– Mając odpowiednią wiedzę i tym samym praktykę, event manager nie zaproponuje klientowi np. wyświetlania prezentacji z projektora na świeżym powietrzu w dzień, bo wie, że nic nie będzie widać – mówi Paweł Haberka z PowerEvents.
Podobnie rzecz ma się z taką „drobnostką”, jak np.: kolor serwetek stojących na stole czy też decyzja o podaniu żurku lub zupy pomidorowej na obiad.
– Z pozoru tak drobne niuanse mają ogromne znaczenie i często mogą się przerodzić w kilkudniowe narady w zespole klienta. Rolą event managera jest zaś cierpliwie czekać na konkluzję owych dyskusji. To ważne, bo takie elementy składowe rzutują na efekt końcowy. Holistyczne podejście jest więc mile widziane. Ale nie znaczy to, że każdy musi się z nim „urodzić”, bo da się je szybko wyuczyć. Już starszych specjalistów, a raczej wyjadaczy w tym zawodzie rola, by pomóc na tym etapie wypracować taki sposób myślenia u nowej osoby – podsumowuje Haberka.
Zawód event managera to praca dla pasjonatów, świadomie wybierających ten kierunek rozwoju swojej kariery zawodowej. I jeżeli już na starcie ktoś czuje się zafascynowanym tym światem, to warto spróbować zanurzyć się w nim „po szyję”. Doświadczony zespół zawsze chętnie pomoże, a początkowe potknięcia będą podwaliną w budowie doświadczenia i stabilnej kariery. W końcu każdy zaczynał kiedyś od zera. A gratulacje i podziękowania od klienta wynagrodzą każdy trudny krok postawiony na drodze do stania się profesjonalnym event managerem.
JK
Od początku lipca na ekranach Cityboard Media trwa kampania promująca gdyński Adventure Park Kolibki.
Adventure Park to miejsce, gdzie można skorzystać z atrakcji takich jak park linowy, paintball, off-road, czy qady, których zdjęcie wykorzystano w projekcie plakatu. Całość uzupełnia hasło „Kierunek przygoda” oraz dane kontaktowe.
Kampania realizowana jest na kilkunastu nośnikach cityboard (6×3 m). Zaplanowano ją w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. Ekspozycja realizowana jest na ekoplakatach i potrwa do końca sierpnia.
Więcej na www.cityboard.pl
JK
Space branding biura ma na celu zobrazowanie charakteru marki przy wykorzystaniu przestrzeni. Przykład realizacji Advertis dla firmy FreeBox pokazuje, że nie zawsze trzeba decydować się na radykalną zmianę. Wystarczy klika prostych rozwiązań, aby nadać osobowość typowej przestrzeni biurowej.
Strefą, w której nośniki identyfikacji wizualnej powinny być szczególnie wyeksponowane jest recepcja. Wyraźne logo firmy umieszczone zostało na odpowiedniej wysokości w stosunku do drzwi wejściowych oraz lady recepcyjnej. Ostatnia litera logotypu, która przyjmuje jednocześnie funkcję sygnetu i może występować niezależnie, jest motywem przewodnim systemu identyfikacji wizualnej. Dlatego w strefie recepcyjnej obie wersje zostały umieszczone obok siebie. Wystarczy jedno spojrzenie i każdy odwiedzający firmę klient będzie wiedział z czym ma do czynienia napotykając symboliczną literę „X” w kolejnych przestrzeniach biura. Wszystkie nośniki komunikacji wizualnej utrzymane zostały w kolorystyce loga – czerni, bieli i limonkowej zieleni.
– Myśląc o space brandingu biur nie powinniśmy skupiać się jedynie na ekspozycji logotypu. Ważne, aby w kreatywny sposób budować głębszy przekaz – za pomocą symboli, graficznych sugestii zobrazować działalność firmy. Firma FreeBox zajmuje się produkcją zabudowy modułowej i kontenerowej, w tym sezonowych barów. Mając do dyspozycji logo firmy oraz pustą ścianę postawiliśmy na zabawę z formą i stworzyliśmy fototapetę z patternem, czyli motywem bardzo obecnie modnym w infografice – mówi Monika Gardasiewicz, Art Director Advertis.
Skoro zadbaliśmy już o właściwą ekspozycję logotypu i przekazaliśmy w warstwie wizualnej dziedzinę działalności firmy, warto pomyśleć o detalach, które pokażą osobowość marki – wartości, podejście do biznesu. Sezonowe realizacje firmy FreeBox kojarzą się z czasem wakacji, ferii, zabawy i wypoczynku. Stąd pomysł na wprowadzenie okładzin o fakturze naturalnego drewna oraz fototapety przedstawiającej plażowy krajobraz. Logo umieszczone na ścianie, niczym neon zostało podświetlone światłem LED, dzięki czemu prezentuje się stylowo i nowocześnie, a równocześnie jest nawiązaniem do outdoorowej działalności firmy.
– Oczywiście projektując rozwiązania dla biur nie można zapominać o najważniejszej kwestii – komforcie pracowników. Odpowiednio dobrane meble, magnetyczne tablice ze szkła suchościeralnego czy elementy ozdobne – takie jak plakaty – sprawiają, że biuro jest przyjazną przestrzenią, która wspiera kreatywność zespołu –podkreśla Monika Gardasiewicz.
[galeria=”1″]
Siedziba FreeBox mieści się przy ul. Bagno 2 w Warszawie. Realizacja Adveris obejmująca projekt i wykonanie trwała miesiąc.
JK