Święto kobiet, choć kojarzone z czasami PRL-u, po dziś dzień jest wciąż żywą i jakże miłą tradycją. Niegdyś najczęściej wręczano sławetne goździki i rajstopy, wówczas towar deficytowy. Współczesne kobiety mają jednak inne wymagania i potrzeby. Jakie prezenty okażą się hitami 2017 roku?
Najpopularniejsze wybory
Kwiaty oraz biżuteria – która z Pań nie lubi ich dostawać? Jednak takie upominki pasują do każdej okazji, dlatego warto pomyśleć, czym zaskoczyć damę swojego serca w ten szczególny dzień roku. Z pewnością męska kreatywność zostanie doceniona i zapamiętana.
– Dzień Kobiet, tak jak i inne święta, to idealna okazja dla sprzedawców. W te dni sprzedaż znacząco wzrasta, mimo iż ceny nie są specjalnie promocyjne. Warto odejść od szablonowych upominków jak kwiaty, bądź czekoladki i wsłuchać się w pragnienia kobiety. Może od dłuższego czasu w subtelny sposób pokazuje nam, o czym marzy? – podpowiada Shop Doctor, dr Marek Borowiński.
Kosmetyki dla podkreślenia urody
Każda kobieta uwielbia kolorowe kosmetyki: tusze do rzęs, szminki, błyszczyki, cienie do powiek. Panowie nie są jednak w tej materii specjalistami i czasem trudno im utrafić w gusta swojej wybranki. Dlatego najbezpieczniejszym wyborem będzie pomadka.
– Usta to wizytówka każdej kobiety, dlatego w sezonie wiosennym stawiamy właśnie na pomadki i szminki, które podkreślą ich kształt, a dzięki kilku trikom sprawią, że będą wyglądać na pełniejsze. Odpowiednio pomalowane usta dodają twarzy wyrazistości i seksapilu. Dobrze dobrana barwa wydobywa też kolor tęczówki oka. Dodatkowym atutem dobrej pomadki są naturalne składniki oraz dodatki witamin. Odżywiają delikatną skórę warg, chronią przed wysuszaniem, a dodatkowo zapewniają trwałość koloru – mówi Karolina Biernacka, product manager marki Paese.
Czekoladki są passé
Obok kwiatów, czekoladki to typowy prezent wręczany na Dzień Kobiet. Co zrobić, jeśli twoja ukochana dba o linię, stawia na zdrowe odżywianie i odmawia wszelkich słodkości? Pomysłowym zamiennikiem mogą być np. paluszki, zwłaszcza te ekologiczne, o oryginalnych smakach – stanowić będą świetną przekąskę do rozmów przy lampce wina.
– W naszej gamie produktów mamy coś pysznego dla łasuchów dbających o zdrowie i linię. Paluszki BIO lub Bez E z miodem i otrębami oraz miodem i orzechami, to świetna alternatywa dla ciastek. Popularnością szczególnie cieszą się paluszki Twigs & Sticks, które nie mają w sobie ani grama tłuszczu i cukru, co szczególnie doceniają właśnie kobiety. Wiosna coraz bliżej, dlatego przygotowując się na sezon bikini każda kobieta z zadowoleniem sięgnie po pyszną, ale mało kaloryczną przekąskę – mówi Renata Panasewicz z firmy Stema Polska.

Moda i wygoda
Kobiety uwielbiają modę – wszelkie nowości nie są im obce. Wiedzą, że dodatki dopełniają całą stylizację. Szczególnie doceniają takie, które są oryginalne, praktyczne, a przy tym niedrogie.
– Ostatnio coraz częściej zwracamy uwagę na skarpetki, które traktujemy jako ciekawe uzupełnienie naszej stylizacji. Wybierając parę zwracamy uwagę na kolor, wzór i jakość materiału, by nasze stopy czuły się komfortowo przez cały dzień, a przy okazji prezentowały się znakomicie – zauważa Karolina Kochańska, marketing manager firmy Wola.
Randka w kinie
Wiele osób spędza Dzień Kobiet w kinie i jest to bardzo trafiony pomysł, by sprawić przyjemność swojej drugiej połowie. Warto jednak pomyśleć o tym, by zapewnić jej filmową rozrywkę nie tylko od święta. Stały abonament do kina to na Zachodzie popularne rozwiązanie. W Polsce na razie oferuje je tylko jedna sieć kin. Z kartą Cinema City Unlimited każdy, kto ceni dobre filmy oglądane w komfortowych warunkach, będzie mógł cieszyć się nimi bez ograniczeń przez cały rok.
Upragniony remont
Nadchodzi wiosna, a to idealny czas na zmiany, również w naszym domowym otoczeniu. Najchętniej wyrzucilibyśmy na śmietnik wszystkie stare meble, jednak fundusze często nie pozwalają na tak radykalny krok. Dlatego warto zacząć od czegoś mniejszego – dodatków, które diametralnie mogą odmienić wystrój wnętrza.
– Nowa narzuta na łóżko, kolorowe poduszki czy fotel obity oryginalną tkaniną na pewno sprawią przyjemność każdej pani domu. Jeśli chcemy, aby służyły długo, warto zwrócić uwagę na jakość materiału oraz na to, czy posiada on odpowiednie atesty i czy z łatwością można go wyczyścić – radzi Andrzej Moskała z firmy Toptextil.
Kobiety uwielbiają zmiany i z pewnością niejedna marzy o nowym wnętrzu, dlatego zamiast słuchać ciągłego narzekania warto w końcu wprowadzić plany w życie i wybrać się do sklepu.
Zabiegi dla ciała i duszy
Codzienne trudy nie pozostają obojętne dla stanu naszej psychiki i zdrowia – bywamy więc przemęczeni, poirytowani, odczuwamy bóle pleców czy nóg. Jedyne o czym wtedy marzymy to chwila relaksu. Dlatego idealnym prezentem na Dzień Kobiet będzie pobyt w centrum odnowy biologicznej – zabiegi odżywiające ciało, masaż, czy choćby sauna.
– Sauna to miejsce, gdzie nasze ciało w łatwy sposób się odpręża, znika napięcie, zmniejszają się dolegliwości bólowe. Kobiety, które do nas przychodzą już po kilku sesjach wychodzą odmienione – odczuwają o wiele mniejsze napięcie mięśni, zauważają poprawę kondycji i odporności organizmu – twierdzi masażystka z kliniki ENEL-SPORT Hanna Knapczyk.
Dlatego chcąc zadbać o zdrowie i dobre samopoczucie kobiety warto podarować jej bon do strefy saun i relaksu, dzięki czemu wróci do domu wypoczęta i szczęśliwa.
Dla najmłodszych
Dzień Kobiet to święto wszystkich Pań. Nawet te najmłodsze zasługują, by poczuć się wyjątkowo. Ich wyobraźnię z pewnością poruszą superbohaterki z ulubionych bajek i filmów, którymi inspirowana jest nowa seria LEGO® DC Super Hero Girls. Odzwierciedla najsłynniejsze filmowe i komiksowe kobiece postaci, jak Wonder Woman™, Supergirl™, czy Harley Quinn™. Taki prezent sprawi każdej dziewczynce nie tylko wiele radości, ale i pobudzi jej kreatywność i doda pewności siebie. Wspólna zabawa z rodzicami i przeżywanie przygód to także idealny sposób, by być razem – w końcu nic tak nie scala tak rodziny jak czas spędzony z dzieckiem.
JK
Już po raz piąty stowarzyszenia i podmioty działające na rzecz rozwoju polskiego rynku eventowego organizują Meetings Week Poland (MWP). Tydzień, podczas którego odbędą się spotkania dotyczące każdego segmentu branży, ma realizować przede wszystkim cele edukacyjne, ale także zaprezentować skalę branży. Po raz pierwszy zostaną ogłoszone wyniki badania Poland Meetings Impact, które przedstawi wartość ekonomiczną przemysłu spotkań w Polsce.
Jubileuszowa edycja Meetings Week Poland, która odbędzie się w dniach 20 – 24 marca 2017 r., jest kontynuacją idei wydarzenia, skierowanego do reprezentantów przemysłu spotkań (branży eventowej), klientów korzystających z narzędzi w postaci różnego rodzaju spotkań do realizacji swoich celów, mediów i wszystkich zainteresowanych tematyką m.in. event marketingu, event managementu, marketingu miejsc, motywacji, transferu wiedzy. Celem MWP jest także promocja i profesjonalizacja przemysłu spotkań.
Ponad podziałami
Pomysł tygodnia spotkań polega na połączeniu w ciągu kilku dni cyklu konferencji, szkoleń, warsztatów, które prezentują wyspecjalizowaną wiedzę w danym segmencie branży, a finałowym wydarzeniem jest gala wręczenia nagród branżowych. Wśród współorganizatorów MWP sąMPI Poland Chapter, Stowarzyszenie Branży Eventowej, Stowarzyszenie „Konferencje i Kongresy w Polsce”, Stowarzyszenie Organizatorów Incentive Travel, SITE Poland, Poland Convention Bureau POT, Szkoła Główna Turystyki i Rekreacji w Warszawie, The Warsaw Voice oraz MeetingPlanner.pl. Patronem honorowym wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki.
– Mówiąc o Meetings Week Poland, warto zwrócić uwagę na dwa aspekty; współorganizatorzy tego przedsięwzięcia konsekwentnie trwają we wspólnym celu, jakim jest integracja i profesjonalizacja tego młodego rynku, ale także popularyzacja nieuświadomionej wciąż skali branży i możliwości, jakie dają dobrze zrealizowane wydarzenia różnym grupom uczestników. MWP to zatem symbol dojrzałości branży. Drugi aspekt, to po prostu dostrzeżenie coraz większej wartości wydarzeń jako narzędzi biznesowych, efektywnych, przynoszących zwrot – podkreśla Agnieszka Faracik-Leśniak, prezes MPI Poland Chapter, stowarzyszenia koordynującego tegoroczny Meetings Week Poland.
W przedsięwzięciu co roku biorą udział profesjonaliści odpowiadający za realizację różnego rodzaju wydarzeń, konferencji i kongresów z korporacji, stowarzyszeń, instytucji publicznych, przedstawiciele agencji eventowych, incentive travel, marketingowych, oferenci z firm świadczących usługi w branży eventowej, hoteli i centrów konferencyjnych oraz dziennikarze, samorządowcy i politycy.
– W branży chyba nie ma już osoby, która nie słyszałaby o takim wydarzeniu jak Meetings Week Poland. W ubiegłorocznej edycji wzięło udział dużo ponad tysiąc uczestników. Zaproszenie kierujemy także poza nasze środowisko branżowe. Spotkania to taka dziedzina, która dotyczy praktycznie każdego sektora działalności – mówi Agnieszka Faracik-Leśniak.
Co w programie?
Pierwszy dzień tradycyjnie poświęcony będzie promocji Polski jak destynacji biznesowej, współpracy biznesu i instytucji publicznych oraz ekonomicznemu wymiarowi przemysłu spotkań. W programie Poland Meetings Destination (organizator The Warsaw Voice) zaplanowany jest udział m.in. przedstawicieli Ministerstwa Sportu i Turystyki, Polskiej Organizacji Turystycznej, lokalnych convention bureaux, środowisk samorządowych i akademickich. Podczas tego spotkania ogłoszone zostaną także rezultaty badania Poland Meetings Impact. Jest to pierwszy w Polsce, a siódmy na świecie projekt, którego celem jest oszacowanie wartości ekonomicznej przemysłu spotkań.
– To, że przemysł spotkań w Polsce jest niedocenionym sektorem, wynika głównie z niewiedzy, jak ważną i perspektywiczną jest dziedziną. Branża ta bardzo mocno się rozwinęła, coraz większe są inwestycje w infrastrukturę oraz efekty tych inwestycji, organizatorzy wydarzeń prezentują poziom doceniany na międzynarodowym rynku. Na kilku świadomych swojej wartości i rozwiniętych rynkach zbadano ekonomiczny wpływ organizacji spotkań. Patrząc na te doświadczenia, jesteśmy pewni, że podjęcie takiego zadania, to ważny krok dla rozwoju branży – mówi dr Krzysztof Celuch, kierownik projektu Poland Meetings Impact.
Stowarzyszenia Branży Eventowej zorganizuje swój dzień w myśl hasła „Nie tylko event jest wyzwaniem”. Chce sprowokować do dyskusji o tym, co wiąże się z organizacją wydarzeń oraz przeprowadzić test poziomu stresu w branży, gdyż według „Forbesa” event manager zajmują piąte miejsce w dziesiątce najbardziej stresogennych zawodów świata.
Stowarzyszenie Organizatorów Incentive Travel i SITE Poland (Society for Incentive Travel Excellence) są gospodarzami konferencji Inspiration Booster – Siła inspiracji w biznesie i rozwoju osobistym. Cenieni trenerzy – praktycy biznesu i mówcy motywacyjni wraz z uczestnikami będą szukać odpowiedzi na pytania: jak rozwijać biznes w branży MICE, dlaczego firmy, które mają strategię zyskują więcej, jak zarządzać relacjami i zmianą w organizacji.
Stowarzyszenie „Konferencje i Kongresy w Polsce” poświęci swoje spotkanie uwarunkowaniom prawnym i technikom wsparcia sprzedaży w organizacji konferencji. W części konferencyjnej pojawią się takie zagadnienia jak nowe możliwości biznesowe w świetle ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji sektora publicznego, VAT w organizacji konferencji czy rola ambasadorów kongresów w pozyskiwaniu międzynarodowych wydarzeń. Warsztaty poświęcone będą up sellingowi i cross sellingowi w usługach konferencyjnych oraz wykorzystaniu mediów społecznościowych w organizacji konferencji.
Forum Obiektów organizowane przez MPI Poland i Z—Factor kierowane jest do właścicieli, managerów i pracowników hoteli i centrów konferencyjnych. Formuła forum oparta jest na „one-man shows”, czyli krótkich wystąpieniach autorskich praktyków branży, oraz „time-out sessions” w ramach których w ograniczonym czasie prezentowane są gorące tematy i różne spojrzenia. Podczas forum zostaną także zaprezentowane obiekty nominowane do nagród MP Power.
Częścią Meetings Week Poland 2017 jest także coroczne spotkanie przedstawicieli convention bureaux z całej Polski, dwunasta edycja studenckiej konferencji Future Leaders Forum Warsaw oraz gala finałowa konkursu branży eventowej MP Power Awards (organizator MeetingPlanner.pl).
Meetings Week Poland 2017 odbędzie się w Szkole Głównej Turystyki i Rekreacji w Warszawie (Grupa Uczelni Vistula).
Program Meetings Week Poland 2017 w skrócie:
OOH event! jest partnerem imprezy.
OOH magazine patronem medialnym wydarzenia.
Wchodzimy w erę cyfrowej gospodarki napędzanej przez gigantyczne zbiory danych. Na sukces w nowej rzeczywistości będą mogły liczyć te firmy, które zgłębią sztukę ich monetyzacji. Proces ten polega na wykorzystaniu cyfrowych informacji zawartych w Big Data do sprzedaży, marketingu czy optymalizacji działań biznesowych.
Marketerzy na całym świecie sięgają po obszerne zasoby nieustrukturyzowanych cyfrowych informacji. O tym, jak je wykorzystują opowiada Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.
Nie tak dawno temu Bill Gates uparcie twierdził, że nikomu nie będzie potrzebne więcej, niż 640 kb pamięci. Były to czasy, w których system operacyjny, dziś jednego z najbogatszych ludzi świata, instalowało się z dyskietek, a o połączeniu z Internetem w Polsce marzyli tylko nieliczni entuzjaści nowych technologii. Na szeroką skalę doczekali się go dopiero w 1996 roku, gdy telekomunikacja Polska uruchomiła numer „0202122” i przy piskach prężącego się modemu w końcu można było połączyć się z międzynarodową siecią. Od tej pamiętnej daty mięło już 17 lat, Internet stał się niemal tak powszechny jak telefon, a sposób w jaki z niego korzystamy uległ całkowitej transformacji.
Nietrafione proroctwo twórcy systemu Windows brzmi dziś jak niefortunny żart. W sklepach trudno znaleźć komputery posiadające mniej niż 4GB pamięci RAM, a pojemność dysków twardych liczymy już w terabajtach. Z raportu „Data Never Sleeps 4.0” wynika, że w ciągu jednej minuty Internauci przeglądają ponad 159 tys. stron, publikują 400 godzin materiałów wideo w serwisie YouTube i dzielą się ponad 216 tys. zdjęć na Facebooku. Tylko w Stanach Zjednoczonych, za pośrednictwem sieci bezprzewodowej, w ciągu 60 sekund pobiera się ponad 18 milionów megabajtów danych. Internet stał się gigantycznym zbiorem informacji na temat swoich użytkowników, którzy pozostawiają je w nim bardziej lub mniej świadomie. Przeciętnego Kowalskiego obchodzą one tyle, co zeszłoroczny śnieg. Do niedawna podobną wartość przypisywało im większość przedsiębiorstw, jednak okres ten dobiegł właśnie końca. Dane stają się towarem chodliwym, jak gorące bułeczki, a jeszcze cenniejsze mają być systemy umożliwiające ich analizę i monetyzację.
IDC prognozuje, że do 2018 roku przepływ danych zewnętrznych w przedsiębiorstwach wzrośnie aż pięciokrotnie, zaś liderzy cyfrowej transformacji zwiększą ilość danych wychodzących co najmniej 500-krotnie. Zdaniem ekspertów z amerykańskiej firmy analitycznej, sukces gospodarki cyfrowej będzie zależał od zdolności do budowania solidnych „strumieni danych”, wychodzących i wpływających do przedsiębiorstwa. W roku 2016 wartość globalnego rynku danych i analityki biznesowej poszła mocno w górę. Wycenia się go już na 130 mld dolarów. To o ponad 18 mld dolarów więcej niż w roku poprzednim. Z prognoz wynika, że w kolejnych latach rynek będzie rósł w tempie dwucyfrowym, a w 2020 roku przekroczy próg 203 mld dolarów. Według analizy przeprowadzonej przez Regalix, przychody firm, które zdecydowały się wykorzystać w działaniach marketingowych analitykę danych wzrosły nawet o ponad 50 proc. Nic więc dziwnego, że aż 40 proc. marketerów wykorzystuje lub zamierza niebawem skorzystać z danych w swoich działaniach. Oto 5. obszarów, w których Big Data staje się najważniejszym katalizatorem rozwoju marketingu.
Jednym z najtrudniejszych zadań jakie stoją przed każdą firmą jest zrozumienie sposobu w jaki myślą i funkcjonują jej klienci. Taka wiedza pozwala nie tylko dopasować ofertę do ich realnych potrzeb, lecz także pomaga w utrzymywaniu relacji konsumenckich. Poznanie szczegółowego profilu klienta pomaga w opracowaniu skutecznych kampanii reklamowych, a analiza jego aktywności w sieci, historii zakupów i ważnych życiowych wydarzeń, takich jak np. rozpoczęcie nowego związku czy zmiana pracy, umożliwia firmom przesyłanie ofert „szytych na miarę”. Sekret tkwi w połączeniu danych wygenerowanych wewnątrz przedsiębiorstwa tzw. 1st party z danymi zewnętrznymi, czyli 3rd party. Do ich analizy wykorzystywane są specjalistyczne algorytmy.
Sięgnęła po nie np. brytyjska firma HMV, specjalizująca się w sprzedaży produktów multimedialnych, niezadowolona z wyników tradycyjnych kampanii mailingowych, kierowanych do szerokiego grona odbiorców. Zastąpiono je systemem rekomendacji, który analizując strumień kliknięć swoich klientów oraz ich zakupowe preferencje, przesyła im spersonalizowane rekomendacje. Dane wykorzystane do generowania wiadomości e-mail dopasowanych do indywidualnego profilu klienta pozwoliły uzyskać ich otwieralność na poziomie 70 proc. na urządzeniach mobilnych i 50 proc. na komputerach PC.
T-Mobile z kolei, wykorzystuje dane typu 1st party, by ograniczyć migrację klientów. W tym celu specjalny algorytm sprawdza rozmowy wykonywane na numery zarejestrowane u innych operatorów. Jeśli ich liczba rośnie, może to oznaczać, że rodzina lub przyjaciele zmienili dostawcę usług telekomunikacyjnych i istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że klient pójdzie w ich ślady. Wykorzystując takie analizy do działań marketingowych, T-mobile zmniejszył współczynnik odpływu abonentów o 50% w ciągu zaledwie jednego kwartału.
Według prognoz eMarketera, w 2017 r. w Europie Zachodniej na reklamę on-line marketerzy wydadzą prawie 38 mld dolarów, a do roku 2020 przypadnie na nią prawie 42 proc. wszystkich wydatków na reklamę. Również polskie firmy chętnie decydują się na działania marketingowe w sieci. Z badań GUS wynika, że w 2016 roku było to już 27,7 proc. przedsiębiorstw. Niestety, jedynie 6,9% rodzimych przedsiębiorstw korzysta z geolokalizacji, by wyświetlać reklamy w oparciu o geograficzne położenie internautów. Podobnie wygląda sytuacja z dopasowaniem reklam do zainteresowań użytkowników sieci. W zaledwie 7,3 proc. przypadków reklamodawcy wykorzystują ich wcześniejszą aktywność, by wyodrębnić odpowiednio sprofilowaną grupę, a następnie dotrzeć do niej z dopasowanym przekazem.
Reklamy publikowane „na chybił trafił” stały się zmorą użytkowników sieci na całym świecie. Internauci, przytłoczeni atakującymi zewsząd krzykliwymi banerami, które nawet w najmniejszym stopniu nie trafiają w ich potrzeby czy zainteresowania, na szeroką skalę instalują wtyczki blokujące ich wyświetlanie. Według raportu OnAudience.com, z narzędzi typu AdBlock korzystają na świecie najchętniej Polacy, aż 42 proc. odsłon w naszym kraju jest blokowanych. Jak podaje serwis eMarketer, w 2016 r. z powodu takiego oprogramowania globalne straty wydawców sięgnęły nawet 27 mld dolarów.
Receptą na kryzys są rozwiązania korzystające z Big Data do precyzyjnego targetowania odbiorców z wąskiej grupy docelowej. Odbiorcy tak wyświetlanych reklam wybierani są przez głęboką analizę ich aktywności, możliwą dzięki informacjom dostarczanym przez pliki cookies. Największą hurtownią tego typu danych w Europie i zarazem jedną z największych na świecie jest polska firma Cloud Technologies, która przetwarza już 3 mld anonimowych profili internautów. Agencja Audience Network korzystając z danych dostarczonych przez Cloud Technologies zrealizowała kampanię dla jednej z wiodących firm ubezpieczeniowych. Efekt? 50 proc. wzrost liczby konwersji, przy kosztach niższych o 33 proc. Koszt za kliknięcie spadł o 48 proc.
Segmentacja, czyli dzielenie klientów na grupy, według ich charakterystyki i zachowania, to standardowe działanie, umożliwiające m.in. zrozumienie ich potrzeb i dopasowanie do nich oferty oraz marketingowej komunikacji. Dzięki Big Data proces ten można usprawnić, a sama segmentacja staje się bardziej precyzyjna. Można również pozyskać informacje z zakresu stylu i stadiów życia, decyzji zakupowych, czy też kluczowych wydarzeń. Odpowiednio zbierane i przetwarzane dane pozwalają również określić, w jaki sposób klienci korzystają z produktu oraz wyodrębnić zaniedbane segmenty, dla których należy przygotować lub zoptymalizować działania marketingowe.
Big Data okazuje się również zbawienna przy zarządzaniu polityką cenową, dostarczając np. informacji, ile poszczególne segmenty klientów są w stanie zapłacić za dany produkt lub usługę. Za sprawą takiej segmentacji Bank of America zmienił sposób postrzegania swoich klientów. Doprowadziło to do zmiany utartego sloganu marketingowego, który wcześniej zachęcał do wykorzystania hipoteki domu, by posłać dzieci do szkoły, na taki, który namawia do zaciągnięcia podobnego kredytu, by realizować swoje osobiste pragnienia: „Use the value of your home to do what you always wanted to do”. W efekcie, współczynnik konwersji wzrósł dziesięciokrotnie.
Co więcej, Big Data pomaga wyodrębnić strategiczną grupę klientów, którzy charakteryzują się np. lojalnością względem marki. Caesars Entertainment, właściciel sieci kasyn, korzysta z narzędzi analitycznych, by poprawić relacje z kluczowymi, najbardziej oddanymi i zyskownymi graczami. Wykorzystuje w tym celu strumień kliknięć, dane z programu lojalnościowego oraz dane z automatów do gry.
Interakcja klienta z marką odbywa się dziś za pośrednictwem wielu kanałów. Dopiero analiza wszystkich strumieni danych za pośrednictwem systemów DMP (Data Managing Platform) daje holistyczny obraz „customer journey”, czyli historii wszystkich takich interakcji. W ten sposób firmy mogą ocenić skuteczność poszczególnych kanałów i w oparciu o te dane planować kampanie marketingowe i optymalizować budżety reklamowe. Korzystając z narzędzi analitycznych marketerzy mogą dopracować treści tak, by lepiej pasowały do poszczególnych kanałów komunikacji. HDFC, jeden z największych banków w Indiach, korzystając z głębokiej analizy historii interakcji z klientami, spersonalizował komunikację w wybranych kanałach, optymalizując tzw. customer experience. Integracja danych z serwisu internetowego banku z systemem zarządzającym bankomatami pozwoliła m.in. zautomatyzować proces wyboru języka, co doprowadziło do redukcji kosztów operacyjnych, skracając czas korzystania z maszyn o 40 proc.
Internet rośnie jak na drożdżach. Z szacunków Oracle wynika, że rokrocznie ilość danych online zwiększa się o 40 proc, a w 2016 przekroczyła próg 10 Zettabajtów. Systemy, które nie czerpią z nich pełnymi garściami nie mają racji bytu w cyfrowej gospodarce. Badacze Gartnera prognozują, że dzięki analityce Big Data do 2020 r. aż 80% procesów biznesowych w firmach zostanie zmodernizowanych. Jednym z głównych motorów tej modernizacji będzie „data enrichment”, czyli zasilanie systemów firmowych danymi typu 3rd party. Dla przedsiębiorstw, takie rozwiązanie oznacza zupełnie nowy rozdział w sprzedaży, marketingu i analityce biznesowej. Umożliwia ono nie tylko lepsze rozpoznanie profilu klienta i uzyskanie jego 360-stopniowej oceny, lecz także pozyskanie nowych, wartościowych kontrahentów.
Proces ten jest skuteczny na tyle, na ile firma dysponuje jakościowymi danymi, czyli tzw. „hot data”. O tym, czy dane mieszczą się w tej kategorii decyduje ich aktualność. Zbiory powinny być regularnie oczyszczane i aktualizowane, ponieważ obecne w nich parametry, takie jak np. parametry geograficzne czy „intencje zakupowe” użytkownika, mają zazwyczaj charakter tymczasowy. W interesie firm nie jest więc gromadzenie jak największej ilości danych, których przechowywanie kosztuje krocie, lecz raczej sprawne oczyszczanie generowanych i przechowywanych danych oraz uzyskanie dostępu do aktualnych profili internautów. W cenie są zatem te dane, które hurtownie Big Data dostarczają w modelu real-time.
Siemens Mobility Data Services by usprawnić procesy logistyczne, przetwarza dane pochodzące z tysięcy sensorów, pociągów, szyn kolejowych i łańcuchów dostawy, razem z danymi dotyczącymi procesów naprawczych oraz pogody. Połączenie w jednym systemie wszystkich kluczowych strumieni informacji pomogło firmie praktycznie wyeliminować przestoje i sprawić, że transport stał się szybszy, bezpieczniejszy i bardziej energooszczędny. Nowoczesny system korzystający z Big Data skutecznie przewiduje awarie zapewniając nieprzerwany łańcuch dostaw.
Zła pogoda utrudnia nie tylko transport, ale również wpływa niekorzystnie na wyniki hoteli, redukując zakwaterowanie. Sieć hoteli Red Roof Inn postanowiła odwrócić ten trend i docierając z reklamą do niedoszłych pasażerów odwołanych lotów, którzy w pośpiechu szukają noclegu lub postanawiają czekać na kolejny samolot na lotnisku. W tym celu połączono m.in. źródła danych na temat pogody, anulowanych lotów, hoteli znajdujących się w pobliżu lotnisk oraz stanu ich zapełnienia, by korzystając z geolokalizacji realizować skuteczniejsze kampanie mobilne. Wykorzystanie Big Data okazało się strzałem w dziesiątkę, który zwiększył obroty sieci.
MW
Profesjonalne kino objazdowe Visa odwiedzi w sumie 100 miejscowości w całej Polsce. Dzięki Visa można zyskać m.in. 50% zniżki na bilety oraz zestawy w barku kinowym.
Visa została partnerem profesjonalnego kina objazdowego organizowanego przez firmę Outdoor Cinema. Do końca br. kino odwiedzi łącznie 100 miejscowości, w których nie ma kin stacjonarnych, we wszystkich 16 województwach. Osoby, które zdecydują się zapłacić za bilet lub zestaw w barku kartą Visa, mogą liczyć na atrakcyjne benefity.
Bilety do kina opłacone kartą Visa – których zakupu można dokonać zarówno poprzez Internet, jak i w kasie – będą o 50% tańsze. Taka sama zniżka obowiązuje przy płatności z Visa za zestawy w barku kinowym. Dodatkowo użytkownicy kart Visa mają możliwość dokonania rezerwacji najlepszych miejsc na sali kinowej oraz otrzymają pierwszeństwo wejścia do kina.
– Kino objazdowe umożliwia kontakt ze sztuką filmową na prawdziwym, dużym ekranie także tym, których na co dzień od najbliższego kina dzieli znaczna odległość. Visa, dzięki zaangażowaniu w projekt, chce także przekonać mieszkańców odwiedzanych miejscowości, że płacenie kartą przynosi wiele korzyści. Cieszymy się, że jednocześnie pomagamy krzewić kulturę filmową oraz wspierać rozwój obrotu bezgotówkowego w mniejszych miejscowościach– komentuje Jakub Kiwior, dyrektor ds. rozwoju biznesu i marketingu w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, Visa.
– Współpraca z Visa pozwala nam uatrakcyjnić ofertę największego kina objazdowego w kraju do niespotykanego poziomu – odwiedzamy miejscowości, w których na co dzień nie ma kin, na ekranach wyświetlamy najnowsze produkcje oraz umożliwiamy gościom kupno biletu, popcornu i napojów z 50% zniżką. Liczymy, że dzięki współpracy z Visa sprawimy wiele radości mieszkańcom wszystkich 100 miejscowości, które odwiedzimy – komentuje Paweł Adamski, Prezes Zarządu, Outdoor Cinema.
Kino objazdowe ruszyło w trasę 10 lutego. Do tej pory odwiedziło Szczytno, Brodnicę, Lidzbark, Sępólno Krajeńskie, Solec Kujawski, Kłodawę, Koźmin Wielkopolski, Wolsztyn, Zbąszynek, Wołów, Szklarską Porębę, Jawor, Strzelce Opolskie, Suchą Beskidzką, Pińczów, Staszów i Żarki. W najbliższych dniach kino przyjedzie do Kościana (7.03), Pogorzeli (8.03), Grodziska Wielkopolskiego (9.03), Wolsztyna (10.03), Nowego Tomyśla (11.03), Lubska (12.03), Odolanowa (13.03), Kargowej (14.03), Dębna (15.03) oraz Myśliborza (16.03).
W kinie objazdowym można obejrzeć aktualne premiery filmowe, nowości i filmy dla dzieci. W wybranych miejscowościach kino pokaże także seanse w 3D. W repertuarze na najbliższe tygodnie znalazły się takie filmy jak: „Sztuka Kochania – Historia Michaliny Wisłockiej”, „Maria Skłodowska-Curie”, „Kong: Wyspa czaszki”, „Bodo” oraz „Trolle”.
Wszystkie szczegóły nt. repertuaru kina, promocji i odwiedzanych miejscowości znajdują się na stronie www.Kino.Visa.pl. Poprzez stronę można również dokonać zakupu biletów w przedsprzedaży.
JK
Dominique Delport, Global Managing Director Havas Media Group w rozmowie z OOH magazine opowiada o tym, jak w dobie ogromnego szumu komunikacyjnego budować prawdziwe zaangażowanie klientów, co zrobić, by zwiększać świadomość konsumencką i czym jest „good consumer experience”?
Jak dziś, w czasach tak ogromnego natłoku informacji, budować prawdziwe zaangażowanie odbiorcy?
To jeden z najważniejszych trendów w komunikacji, a jednocześnie jedno z największych wyzwań dla branży. Musimy zmienić cały model komunikacyjny i skupić się na budowaniu indywidualnej i co najważniejsze angażującej relacji między marką, a konsumentem. To on i jego doświadczenie z brandem będzie stanowić o zainteresowaniu, a w dalszej perspektywie przywiązaniu do marki. Kluczowa w tym kontekście wydaje się być personalizacja komunikatu, czyli budowanie go w oparciu o realne potrzeby klienta. Np. matka dziecka z alergią pokarmową, na pewno chętnie wysłucha komunikatu specjalnie przygotowanego dla niej dokładnie w tym temacie. Tylko marki, które realnie wpływają na poprawę jakości życia swoich klientów mają szansę na stworzenie organicznej więzi i prawdziwego zaangażowania odbiorcy, o co tak wszyscy walczymy.
Przeprowadzone przez Havas Media Group badanie Meaningful Brands pokazało, że – w skali światowej – aż 74 proc. brandów mogłoby zniknąć z rynku, bez większego poczucia straty ze strony klientów. Dlaczego tak się dzieje? Jaką wiadomość dla marketerów stanowi ten niepokojący wynik?
Jest kilka powodów. Jak wspominałem wcześniej – brak pomysłu marketerów na indywidualnie tworzoną komunikację. Marketing skierowany do masowego odbiorcy funkcjonuje od 50 lat, najwyższy czas z tym skończyć. Jak coś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo. Warto zwrócić uwagę również na jakość reklamy i przekazu marketingowego, media są pełne złych reklam, a w dzisiejszym natłoku komunikacyjnym, ludzie są nimi po prostu zmęczeni. I jeśli nie zaproponujemy im wyjątkowego „consumer experience”, to w takiej atmosferze naprawdę ciężko budować dobre relacje z konsumentami.
Wskazuje Pan, że przyszłość marketingu to odejście od komunikacji kierowanej do mas. Co zatem jest przyszłością? Personalizacja? Jak ją realizować?
W naszej branży zmiany zachodzą w bardzo szybkim tempie. Jedną z nich jest coraz większy nacisk kładziony na personalizację w komunikacji marketingowej. Mamy nowe narzędzia by mierzyć i sprawdzać zainteresowania konsumentów, footfall czy satysfakcję z podjętych decyzji zakupowych. Obecnie, szczególnie jeśli chodzi o kanały społecznościowe oraz e-handel, działamy na zupełnie nowym poziomie. Dzięki botom, algorytmom i sztucznej inteligencji konsument korzysta z większej liczby platform i tym lepiej one go „rozumieją” i proponują bardziej adekwatne oferty. Zachowania konsumenckie trzeba mierzyć, badać i wyciągać z nich konstruktywne wnioski. A potem na ich podstawie budować przekaz.
Czym jest „good consumer experience”?
Consumer experience, czyli po prostu doświadczenie konsumenta, to całościowa relacja i interakcja między marką a klientem. Tylko pozytywne, indywidualne doświadczenie z marką we wszystkich punktach styku ma szansę przeistoczyć się w solidny, trwający lata związek. Co ważne, mówiąc o punktach styku nie mam na myśli jedynie komunikatu reklamowego czy ekspozycji w sklepie. Ważne w tym kontekście są nawet takie elementy jak np. bieżące odpisywanie na e-maile od rozczarowanych klientów czy komunikację w kanałach społecznościowych w czasie rzeczywistym. Najogólniej mówiąc należy pamiętać, żeby doświadczenie klienta z naszą marką było całościowo jak najlepsze, począwszy od momentu jej poznania, przez etap komunikacji marketingowej, proces sprzedaży, ale także dalszego korzystania z produktu czy usługi.
Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko
Dominique Delport – Były dziennikarz, zdobywca Emmy Award 2006. Aktywny prelegent na wielu wydarzeniach związanych ze światem mediów i technologii. Jego komentarze dotyczące komunikacji marketingowej bazującej na organic marketing zostały opublikowane przez CNN, CNBC, Blommerang, jak i w „The Guardian”. Został okrzyknięty jednym z najbardziej wpływowych menadżerów agencji mediowych w sieciach społecznościowych. Jego konto na Twitterze ma ponad 15 000 obserwatorów, a jego motto brzmi: „the only place success comes before work is in the dictionary”.
Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.
W wyniku rebrandignu powstaje marka Awin. zanox, wiodąca w Europie sieć reklamy efektywnościowej, wraz z firmą partnerską Affiliate Window, z dniem 6 marca połączyły siły tworząc nową markę pod nazwą Awin. Nowy, spójny wizerunek wieloletnich partnerów oraz ujednolicenie oferty to kolejny krok w realizacji misji stania się globalną siecią pierwszego wyboru.
Nowa, ujednolicona sieć obejmuje w chwili obecnej 6000 reklamodawców i ponad 100 000 aktywnych wydawców. Działając od 2000 roku w 15 lokalizacjach na całym świecie, Awin łączy globalny zasięg z lokalnymi kompetencjami.
zanox i Affiliate Window należą do Grupy zanox, utworzonej w 2010 roku w wyniku przejęcia Affiliate Window. W ten sposób powstała największa sieć marketingu afiliacyjnego w Europie. Przez pierwsze cztery lata firmy działały jako niezależnie podmioty. W 2014 połączono je pod wspólnym kierownictwem Marka Waltersa (CEO), Adama Rossa (COO) i Petera Loveday (CTO), którzy wcześniej przez 10 lat kierowali Affiliate Window.
Grupa kontynuowała działalność w Niemczech, Holandii, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Skandynawii, Polsce i Brazylii jako zanox, natomiast na rynkach brytyjskim i amerykańskim posługiwała się nazwą Affiliate Window. Przez lata działalności oba podmioty nagradzano za innowacyjne rozwiązania marketingu afiliacyjnego i doceniano za wysokiej jakości obsługę. Wśród najważniejszych wyróżnień należy wymienić Deloitte Rising Star, European Seal of e-Excellence oraz kilka nagród w ramach Performance Marketing Awards w Wielkiej Brytanii i Europie.
W 2016 roku podjęto decyzję o połączeniu obu firm pod ujednoliconą marką Awin. Konsolidacja ma być kolejnym krokiem w budowaniu pozycji lidera i głównego partnera w ramach marketingu efektywnościowego na całym świecie, a nowa, spójna oferta ma zapewnić klientom jeszcze lepsze efekty.
– Wcześniej nasza Grupa miała dwa niezwykle utalentowane zespoły w Berlinie i Londynie, które pracowały nad osobnymi technologiami. Dzięki jednej marce możemy połączyć ich siły, a co za tym idzie również mocne strony i umiejętności, koncentrując całą energię na jednym rozwiązaniu. Jesteśmy podekscytowani możliwością wykorzystania zdolności zespołu do realizacji wspólnego celu na drodze do innowacji – mówi Peter Loveday, CTO Awin.
Zmianie nazwy towarzyszy także nowa identyfikacja wizualna. W logo Awin znalazły się trzy trójkąty symbolizujące reklamodawców, wydawców i konsumentów, którzy jednoczą się w ramach sieci.
– Nowa tożsamość marki symbolizuje ujednolicony sposób działania w Grupie, a ponadto podkreśla etos łatwego i bezproblemowego dostępu do globalnych rozwiązań partnerskich. Kontynuujemy działania ukierunkowane na postęp na każdym z rynków, zarówno pod kątem obsługi, jak i oferowanej technologii– mówi Mark Walters, CEO Awin.
Wraz z nową marką uruchomiono także spójną globalną platformę. Ujednolicony interfejs Awin.com, dostępny dla reklamodawców i wydawców w każdym kraju, pozwala na swobodny wybór i dołączenie do dowolnego programu afiliacyjnego. Platforma jest dostępna w 10 językach i obsługuje wiele walut. Obecnie można korzystać z niej w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, i Francji. Partnerzy zanox w Polsce, będą mieli możliwość skorzystania z nowej platformy jeszcze w tym roku.
Platforma zapewnia dostęp do wielu zaawansowanych funkcji, w tym:
· Cross-device tracking: umożliwia klientom śledzenie procesu zakupowego w obrębie różnych urządzeń oraz raportowanie tych danych do reklamodawców i wydawców
· Payment on Influence: możliwość wynagradzania wydawców za wygenerowanie transakcji na dowolnym etapie ścieżki zakupu oraz raportowanie tych danych w czasie rzeczywistym;
· Convert-a-link: łatwa konwersja linku produktowego w link śledzący jednym kliknięciem;
· Swift Payment: możliwość przedpłacania wydawców, przed realnym uzyskaniem środków od reklamodawców;
– Zmiany, których świadkami jesteśmy, są wypadkową spójnej, długofalowej polityki firmy, skupiającej w sobie kilka kluczowych czynników, takich jak: jakość świadczonych usług, innowacyjność, analiza oraz połączona z nią strategia. Wszystkie cztery bezpośrednio wpływają na finalną satysfakcję naszych partnerów biznesowych oraz dają solidne podstawy do dalszego rozwoju ich biznesu. Mamy nadzieję, że wprowadzane zmiany będą nie tylko odpowiedzią na potrzeby rynku w zakresie marketingu afiliacyjnego, ale również staną się przyczyną dalszych usprawnień i kreowania trendów w tym sektorze – mówi Mateusz Łukianiuk, Dyrektor Zarządzający polskiego oddziału Awin.
Wraz ze zmianami, na nowej stronie Awin.com wystartował również dział analiz rynkowych. Dzięki niemu, wszyscy klienci będą mieli szybki i łatwy dostęp do danych i trendów globalnych całej Grupy. Znajdą się tam również doniesienia z rynku i aktualizacje branżowe.
– Połączenie naszych sieci daje dostęp do niezwykle bogatej i wnikliwej bazy danych. Z kolei nowa platforma umożliwia dzielenie się nimi w szerokim gronem naszych klientów. Wymiana informacji i analiz przebiega z obopólną korzyścią. Dążymy przecież do dalszego rozwoju, którego celem jest tworzenie programów afiliacyjnych przyszłości – mówi Adam Ross, COO Awin.
Więcej informacji o nowej odsłonie marki można znaleźć na stronie Awin.com
MW
SYNERGIC, lider w branży dostawców rozwiązań reklamy OOH podpisał długoterminową umowę z Citi Handlowy na sprzedaż reklam na rowerach miejskich we wszystkich miastach, gdzie operatorem systemów jest firma Nextbike. Po raz pierwszy w Polsce, jedna z największych światowych instytucji finansowych zaangażowała się na tak dużą skalę w tę formę reklamy.
– Dla SYNERGIC to bardzo ważny kontrakt. Przy tak kompleksowej i długoterminowej współpracy niezwykle istotne są elementy składowe, które do sukcesu, jakim jest jego podpisanie, prowadzi. Atrakcyjna oferta i zaufanie to mocna podstawa na której będziemy dalej wspólnie budować. Wykorzystanie rowerów miejskich jako nośnika treści reklamowych nie jest rewolucyjne, ale jest stosunkowo nowe. Daje to unikalną możliwość osiągnięcia przez Partnera założonych celów – jakościowego dotarcia ze sprofilowanym komunikatem do różnych grup odbiorców – komentuje sukces Piotr Gajek, Prezes Zarządu SYNERGIC.

1 marca wraz z oficjalnym startem sezonu rowerowego na ulice Warszawy, Łodzi, Poznania, Wrocławia, Opola i Szczecina wyjechało 14 540 rowerów, które na skrzydełkach miały wyróżniające się niebieskie reklamy Citi Handlowy. W kwietniu do pierwszych sześciu miast dołączą kolejne tworząc w sumie „miejską masę krytyczną”.
– To pierwszy w Polsce kontrakt rowerowy Citi Handlowy na tak dużą skalę. Aby ją unaocznić, warto podkreślić, że aktualnie warszawski system rowerów miejskich jest piątym największym systemem rowerów miejskich w Europie. W ramach kontraktu z Citi Handlowy w marcu, w samej Warszawie prawie 100% Veturilo będzie jeździło z reklamą banku, finalnie będzie to 80% stołecznych rowerów. Rowery miejskie cieszą się ogromną popularnością wśród mieszkańców polskich miast. Ten sezon rekordowo rozpoczęła Warszawa. W weekend 4-5 marca, wynajęto ponad 34 tysiące rowerów, a tylko w sobotę ponad 20 tysięcy. Są to najlepsze wyniki Veturilo w historii. W żadnym innym mieście w Polsce inauguracja sezonu nigdy nie przyciągnęła aż tylu użytkowników – dodaje Joanna Hutnik-Szlemińska, Wiceprezes Zarządu SYNERGIC.
Umowa pomiędzy SYNERGIC a Citi Handlowy została zawarta na trzy lata. Oprócz reklam na rowerach miejskich, od kwietnia planowane są dodatkowe atrakcyjne działania skierowane zarówno do użytkowników systemu Veturilo, jak i Klientów Citi Handlowego.
JK
W dniach 26-29 stycznia w Edmonton w Kanadzie odbyła się część eliminacji do Pucharu Kanady w rzeźbieniu w lodzie – Ice in Whyte. Polskę reprezentował team z firmy Ice Evolution.
W zawodach wzięło udział 10 zespołów z 11 krajów. Ich zadaniem było stworzenie rzeźb, które finalnie powstały z 15 lodowych bloków.
Drużyna Ice Evolution w międzynarodowym składzie: Dominika Jarczok z Polski i Julio Martinez z Meksyku, co prawda nie zdobyła miejsca na podium, ale liczyło się dla nich uczestnictwo w tym prestiżowym konkursie!
Poniżej „gorąca” relacja z podróży do Kanady i trzydniowego konkursu – autorstwa Dominiki Jarczok.
„Podróż do Kanady zaczęła się z przytupem. Taka chyba magia podróży, że zawsze ma prawo coś pójść nie po naszej myśli. Tuż po przyjeździe na lotnisko w Krakowie, z kulturalnym godzinnym zapasem do odlotu zderzyłam się z pierwsza taką perełką. Otóż od stycznia tego roku wprowadzono nowy przepis dotyczący Wyjazdu do Kanady : numer eTA. Ten magiczny zestaw znaków stanął między mną a konkursem. Normalnie sprawa prosta- wchodzi się na stronę, wypisuje odpowiedzi opłaca 7 dolarów kanadyjskich i czeka. Od 1 minuty do 3 tygodni…
W teorii sprawa prosta – w praktyce czułam się jak w angielskojęzycznym zusie…O mało przez przypadek nie złożyłam wizy pracowniczej (serio). Panie z lotniska w Krakowie zeszły ze stanowisk aby mi pomóc. W momencie robienia przelewu zostało mi jakieś 10 min do zamknięcia bramek. Adrenalina większa niż trzymanie piły w ręku. Jeśli wniosek nie zostałby przyjęty leciałabym do Amsterdamu i stamtąd próbowała. Na szczęście nie musiałam. Dosłownie w ostatnich minutach cudowny rząd Kanady zatwierdził moje odwiedziny.
Między lotami miałam dużo czasu na robienie dodatkowych rachunków sumienia- czy mam wszystko, czy jeszcze coś mnie zaskoczy? Udało mi się nawet spotkać gwiazdę Internetów Pana Leo Moracchoioli i zrobić sobie z nim zdjęcie. Potem grzecznie poszłam na najdłuższy lot z całej podróży – 9 godzinny lot ogromnym molochem, (który notabene również o mało nie został zawrócony).
Kiedy przyjechał mój członek zespołu Julio Martinez z Meksyku było już doskonale – sama świadomość że nie jestem już sama był kojąca. Jednak znalazła się rysa – otóż większość naszego sprzętu- frezarki, kątówki, dłuta a nawet sprzęty przygotowane specjalnie pod tą rzeźbę zostały zatrzymane na lotnisku. Pojechaliśmy jeszcze raz na lotnisko razem, aby dowiedzieć się czy wszystko ok – i czy dojadą na następny dzień. Oczywiście zostaliśmy zapewnieni, że tak będzie.
Pojechaliśmy zatem na kolację zapoznawczą. Jest to czas kiedy wszyscy Ci którzy nie mieli szansy się poznać robią to. Ogłaszane są wtedy także zmiany w regulaminach, ogólne zasady, przedstawiani sędziowie oraz losowane miejsca pracy aby było sprawiedliwie. My wylosowaliśmy miejsce numer 1. Warto wiedzieć że miejsce przy rzeźbach lodowy może mieć wręcz kluczowe znaczenie dla wyniku konkursu. Trafiło nam się miejsce dość nie osłonięte od słońca, oraz lekko pochyłe- nie byliśmy jednak poszkodowan i – warunki były wyrównane.
Pierwszy dzień czwartek 26.01 zaczął się o godzinie 7.00 rano – co znaczyło pobudkę o 6. Dalej nie było naszych narzędzi z lotniska. Nikt nie wiedział gdzie są.
Pierwszy z trzech dni konkursu zaczął się więc od przygotowania terenu, oraz składaniu bloków. Jeden taki blok waży 120 kg a więc rozplanowanie tego tak aby nie tracić energii jest niezwykle ważne. Dokładne sklejenie bloków rzutuje na wytrzymałości rzeźby i efekcie końcowym. Jury nic nie mogło umknąć. Większość zespołów tak jak i nasz cały ten dzień przerzucał praktycznie tylko lód, oraz rozplanowywał prace. Były również przerwy na posiłki, oraz odpoczynek- jednak nikt nie nadużywał tego przywileju. Koniec dnia pracy był o 22.00. Bardzo poważnie podchodzi się na zawodach tej rangi do uczciwej konkurencji, więc nie było najmniejszej szansy aby przedłużyć ten czas nawet o minutę.
Piątek to również była praca od 7-22, jednak drugi dzień prac osobiście zatytułowałabym „jetlag”. Mnie osobiście wtedy dopadła różnica stref czasowych. Rano, gdy się obudziłam byłam przeświadczona że byłam w Polsce, nie wiedziałam tylko gdzie. Narzędzia się odnalazły ale w Los Angeles. Miały zostać odesłane do Mexico City, jednak udało się przetłumaczyć liniom lotniczym że nie tam są akurat potrzebne. Wszystko nad musiało powstać przy pomocy pił, i rzeczy pożyczonych od innych rzeźbiarzy (szczególne podziekowanie dla Kee Gewah). W tej branże jednak każdy wie, że takie rzeczy mogą spotkać każdego – zostaliśmy bardzo życzliwie potraktowani, i mogliśmy liczyć na pomoc. Drugi dzień prac to już były widoczne efekty prac. Ja skupiałam się na detalach – a bardziej doświadczony Julio na całości konstrukcji. Okazało się że na następny dzień ma być aż +6 stopni Celsjusza. Dla rzeźb nie osłoniętych od słońca jest to stanowczo za wysoka temperatura. Pojedyncza rzeźba z jednego bloku jest w stanie stać kilkanaście godzin o ile nie jest wystawiona na bezpośrednie słońce- jednak delikatne ale ciężkie skomplikowane dzieła to już inna sprawa. Dlatego wszystko musiało zostać skończone tego dnia, aby była szansa że przez noc się zmrożą, choć na tyle aby wytrzymać do godzin oceny czyli do godziny 12. Praca trwała kolejny raz do ostatnich minut. Nikt nie odpuszczał.
Ostatnie godziny od 7- do 22 to już było istne szaleństwo. Klejenie detali, osłanianie przed słońcem wszystkiego co się dało by rzeźba była w stanie jak najlepszym na czas ocen. Pod koniec dosłownie sędziowie przypominali nam o każdej upływającej minucie. Niesamowicie emocjonujące. Po zakończeniu czasu rzeźbiarze zawsze dziękują sobie za współpracę, oraz gratulują rzeźb. To jest ten moment kiedy człowiek sobie myśli – Matko! To naprawdę koniec!
I w tym momencie patrzysz na swoje ręce – zmarznięte, spękane. Czujesz ból w plecach od dźwigania lodu, wyschnięte i popękane usta od ciągłej pracy na wietrze. Nagle dochodzi do Ciebie, że przecież wcale dobrze nie spałaś, bo myślałaś o projekcie, że zawsze jakiś element garderoby był przemoczony. I czujesz tą ogromną radość że pokonałeś siebie razem z członkiem załogi. Że każdy z osób ściskających cię teraz wie ile w to włożyłeś wysiłku i zaangażowania – bo są po tej samej stronie barykady. Niesamowite.
Niestety, nie dane nam było podium. Biorąc pod uwagę warunki jakie było nam dane doświadczyć oraz brak większości sprzętu zeszło to na drugi plan. Poznałam mnóstwo doskonałych rzeźbiarzy, podpatrzyłam ich przy pracy, rozmawiałam i ich technikach, sprzętach, stylach. Posypały się zaproszenia na inne festiwale z których nie omieszkam skorzystać w przyszłym sezonie konkursowym. A po konkursie? Po konkursie poszliśmy świętować. wysłuchałam gry mężczyzn z dalekiej Jakucji, usłyszałam w chińskiej restauracji wszystkiego najlepszego na nowy rok oraz częstowałam wszystkich śląskimi „bombonami”.
Dlatego z całego mojego serca jeszcze raz chciałam podziękować wszystkim którzy się do tego przyczynili.
Dziękuję Ice Evolution za wsparcie mojego rozwoju!
Dziękuję Powiatowi Pszczyńskiemu, Pszczyńskiej Fundacji Wspierania i Rozwoju Sportu, za nieodzowny wkład w wysłanie mnie na te zawody. Ludziom, którzy dzwonili, pisali i pomagali jak tylko mogli: od znalezienia biletów w jak najlepszej cenie (Agata rządzisz!) po propozycje noclegu (dziękuję całej Polonii w Edmonton). Osobom, które nagłaśniali sprawę lub znali odpowiednie rozwiązania. Fedrze, która wie gdzie iść. Całemu powiatowi i mediom za nagłaśnianie sprawy i dzięki temu sprawienie że to stało się możliwe. I najważniejsze – mojej jakże wielkiej rodzinie – mieliście okazję wychować mnie i ukształtować i wspierać na całej drodze mojego życia – to dzięki Wam teraz rzeźbię”.
[galeria=”1″]
Więcej o konkursie Ice in Whyte:
JK
W marcu rozpoczęła się kolejna, VI już odsłona kampanii edukacyjnej „5 porcji warzyw, owoców lub soku” – programu realizowanego przez Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków. Celem akcji jest promowanie i budowanie prawidłowych postaw żywieniowych wśród Polaków. Kampania ma szczególne znaczenie w obliczu ciągle zbyt niskiego spożycia owoców i warzyw w naszym kraju.
Celem działań realizowanych w ramach kampanii „5 porcji warzyw, owoców lub soku” jest edukowanie społeczeństwa na temat zdrowego odżywiania i prawidłowo zbilansowanej diety, której podstawą są warzywa i owoce. Program bazuje na zaleceniach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz jest zgodny z zaleceniami Rady ds. Diety, Aktywności Fizycznej i Zdrowia przy Ministrze Zdrowia.
W VI edycji kampanii hasło „5 porcji zdrowia.” zostało wzbogacone o subclaim „Owoc, warzywo lub sok.”, aby zwrócić uwagę odbiorców na fakt, że niezbędnym elementem dbałości o zdrowie jest spożywanie owoców i warzyw, a szklanka soku może być 1 z 5 zalecanych codziennie owocowo-warzywnych porcji. Podkreślona zostanie także rola opakowań soków – ich funkcjonalność, bezpieczeństwo i kwestie związane z ekologią.
W ramach kampanii realizowane będą szeroko zakrojone działania komunikacyjne w prasie, Internecie i radiu oraz działania edukacyjne z udziałem ekspertów z zakresu zdrowia i prawidłowego odżywiania. Po raz kolejny w akcji wezmą udział coraz chętniej angażujący się w nią blogerzy.
– Polacy, podobnie jak pozostali Europejczycy, w większości nie spożywają owoców i warzyw w wystarczających ilościach. Konsumpcja jest niższa niż rekomendowane minimum 400 g dziennie na osobę – w 2016 roku wyniosła tylko ok. 280 g. Ponadto najnowsze wytyczne dietetyków wskazują już nie na tylko na minimalną, zalecaną liczbę 5 porcji warzyw i owoców, bo rekomendowanych jest już 7 porcji warzyw i owoców każdego dnia.. Dlatego chcemy edukować i inspirować społeczeństwo oraz podpowiadać sprytne sposoby na włączenie warzyw i owoców do codziennego jadłospisu, np. w postaci szklanki soku. Zależy nam, żeby oprócz budowania świadomości, wśród konsumentów pojawiły się również realne nawyki sięgania po warzywa, owoce lub sok każdego dnia – mówi Sekretarz Generalny KUPS, Barbara Groele.
W opublikowanej w 2016 roku przez Instytut Żywności i Żywienia uaktualnionej piramidzie zdrowego żywienia i aktywności fizycznej, warzywa i owoce znalazły się u podstaw diety, a jedną z ich porcji może stanowić szklanka soku.
Kampania „5 porcji warzyw, owoców lub soku” finansowana jest ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw oraz Sponsorów – członków KUPS. Za realizację działań komunikacyjnych odpowiada agencja Michael Bridge Communication, za kampanię mediową – Rebel Media.
MW
Gadżet reklamowy to jedna z najczęściej wykorzystywanych form promocji. Nieodzownie kojarzy się ona z firmowym długopisem, smyczą czy kubkiem, które mimo dynamicznego rozwoju rynku reklamowego, są nadal bardzo chętnie wybierane przez marketerów. W czym tkwi magia „nieśmiertelnych gadżetów” i czy spełniają one jeszcze swoje funkcje?
Wyróżnić się… tradycyjnie
Nie od dziś wiadomo, że odpowiednio zaprojektowane drobne upominki mogą być doskonałym nośnikiem przekazu reklamowego. Dobry gadżet potrafi skutecznie dotrzeć z komunikatem do określonej grupy odbiorców i pozostać z nimi na dłużej. Producenci materiałów reklamowych prześcigają się w coraz to nowych pomysłach na kreatywne rozwiązania, które wyróżnią firmy na tle konkurencji. Trend eko, nowe technologie i chęć wejścia w interakcję z konsumentem sprawiają, że gadżety są coraz bardziej wymyślne i zaawansowane. Czy oznacza to, że tradycyjne reklamowe długopisy odchodzą do lamusa? Okazuje się, że nie.
Wielka siła drobnych gadżetów
Należy pamiętać, że gadżet powinien być dopasowany nie tylko do charakteru firmy czy marki, ale także do okoliczności jego dystrybuowania. – Droższe, bardziej wymyślne upominki przeznaczane są zazwyczaj dla stałych klientów lub wręczane podczas podpisywania umowy czy ważnego spotkania. W przypadku masowych akcji, wysyłek, imprez targowych, czy w punktach sprzedaży nadal sprawdzają się drobne niezobowiązujące gadżety: długopisy, notatniki, kubki– mówi Magdalena Gut z Pink Pepper Media – Decydującym czynnikiem jest tu relatywnie niski koszt masowo wyprodukowanego upominku, ale nie tylko – dodaje.

Z gadżetem na co dzień
Co zatem, oprócz ceny, sprawia, że tradycyjny reklamowy długopis nadal spełnia swoją rolę i jest chętnie zamawiany przez marketerów? Nie zapominajmy, że bezpośrednią funkcją gadżetu nie jest sprzedaż ani nakłonienie obdarowanego do współpracy. Obrandowany upominek ma przede wszystkim utrwalić markę w pamięci klienta. Dobry gadżet powinien być zatem przede wszystkim użyteczny. Codzienne korzystanie z przedmiotu z logotypem danej firmy gwarantuje stały kontakt z identyfikacją wizualną marki. – Długopis, notatnik, kubek, czy podkładka pod myszkę to przedmioty, z których korzysta codziennie niemal każdy pracownik biurowy. Zauważmy jak często są to w rzeczywistości gadżety reklamowe, a nie specjalnie zakupione wyposażenie – mówi Magdalena Gut z Pink Pepper Media.
Mały gadżet – wielka jakość
Czy zatem na rynku gadżetów nic się nie zmienia? Czy właściciele firm i marketerzy od lat zamawiają te same „reklamówki”, których każdy z nas otrzymał już tysiące? – Zdecydowanie zmienia się podejście do jakości gadżetów, nawet tych drobnych – mówi specjalistka z Pink Pepper Media – Zwracamy większą uwagę na estetykę projektu i wykonania przedmiotów – zależy nam aby obdarowany naprawdę chciał z niego korzystać na co dzień. Oprócz wyglądu warto zadbać również o funkcjonalność gadżetu. Notatnik czy bloczek do zapisywania sam w sobie jest użytecznym przedmiotem. Bywa jednak, że identyfikacja wizualna firmy utrudnia swobodne korzystanie z upominku – np. logotyp przesłania większość obszaru do notowania. – To tylko prosty przykład, jednak pokazuje w jaki sposób zamiast chęci codziennego obcowania z przedmiotem rodzi się irytacja – mówi Magdalena Gut.
MW