
–
Wasza historia zaczęła się dość nietypowo, bo od… rozwodu…
Tak, to brzmi faktycznie dość nietypowo, ale to prawda. Z wykształcenia jestem prawniczką i mediatorką rozwodową. I pewnego dnia jedna z koleżanek z branży wrzuciła na grupę facebookową zdjęcie świeczki o zapachu… papierów rozwodowych. Napisała, że dostała ją od swojej klientki w ramach podziękowania za spokojny rozwód. Pamiętam, że bardzo mnie wtedy zaciekawiło to, że ta klientka zrobiła świecę sama. Dzisiaj handmade jest czymś bardzo popularnym, ale 10 lat temu nie było to jeszcze aż tak oczywiste i dostępne. I właśnie wtedy pierwszy raz pomyślałam, aby spróbować.
Może brzmi to jak banał, ale zaczynałam na kuchennym blacie. Z jednej strony była ogromna fascynacja samym tworzeniem świec, a z drugiej bardzo szybko pojawiła się we mnie potrzeba, żeby nadać temu profesjonalny kierunek. Dość szybko zaczęłam więc współpracę z biotechnologiem, a równolegle budowałam sobie w głowie całą wizję marki, jej identyfikację wizualną i misję Jaskółki. Od początku czułam, że to nie mają być po prostu świece. Bardziej historie opowiadane zapachem.
Po 5 latach zdecydowaliście się na rebranding. Co się zmieniło, a co jest stałymi elementami?
Tak, to prawda! Po pięciu latach zdecydowałam się na rebranding marki i zmianę jej szaty wizualnej. Myślę, że wynika to przede wszystkim z tego, że Jaskółka jest marką bardzo osobistą i przez te wszystkie lata dojrzewała razem ze mną.
Przyszedł taki moment, w którym poczułam, że dotychczasowa identyfikacja wizualna stała się dla mnie trochę zbyt techniczna, zbyt zachowawcza. I zależało mi na tym, żeby stworzyć coś, co będzie dużo głębiej oddawało samą duszę marki i ideę, która stoi za Jaskółką od początku.
Bo Jaskółka zawsze była dla mnie o nostalgii, o romantyzowaniu codzienności, o emocjach, wspomnieniach i miejscach, do których można wrócić dzięki zapachowi. Takim naszym DNA jest właśnie pisanie historii zapachem. I nowa identyfikacja miała po prostu bardziej tchnąć życie w tę ideę.
Natomiast to, co najważniejsze, absolutnie się nie zmienia. Nie zmieniają się nasze receptury zapachowe, ich jakość, sposób tworzenia produktów ani sama filozofia marki. Nadal chcemy tworzyć produkty, które coś opowiadają i wywołują emocje. Zmieniamy więc głównie elementy zewnętrzne – oprawę wizualną, która ma teraz jeszcze lepiej oddawać charakter Jaskółki.

Przez 5 lat zrealizowaliście na pewno mnóstwo zleceń B2B. Czy kontrahenci korzystają z dostępnych w ofercie produktów czy tworzycie unikalne kompozycje zapachowe? Czy możecie podzielić się jednym z najciekawszych takich zamówień?
Tak, to prawda – współpraca B2B z agencjami reklamowymi lub bezpośrednio z firmami jest bardzo ważnym i szerokim segmentem naszej działalności. Przede wszystkim zajmujemy się tworzeniem rozpachnionych paczek prezentowych dla firm na różne okazje. Najczęściej są to oczywiście święta, szczególnie okres Bożego Narodzenia, ale realizujemy też projekty pod eventy, premiery, jubileusze czy działania wizerunkowe marek.
I tak, bardzo często tworzymy również unikalne kompozycje zapachowe przygotowywane specjalnie pod daną firmę albo konkretne wydarzenie. Staramy się dopasowywać zapach nie tylko do okazji, ale też do charakteru marki czy nawet branży, w której działa klient. Oczywiście obowiązują tutaj określone wolumeny minimalne, natomiast sama możliwość stworzenia indywidualnej receptury jest jak najbardziej realna.
Jednym z naszych najciekawszych projektów była współpraca z Radisson Collection Hotel, Warsaw. Dużym wyzwaniem było wtedy stworzenie zapachu pod wydarzenie związane z wystawą sztuki w klimacie pop-artowym. Oprócz personalizacji samej etykiety musieliśmy też dobrać recepturę, która będzie z jednej strony elegancka i szlachetna, ale jednocześnie będzie miała w sobie lekkość i taki artystyczny „twist”. Postawiłam wtedy między innymi na heliotrop – bardzo pudrową, elegancką nutę oraz jaśmin, który daje taką szlachetność i głębię. Ale do tego została dodana również nuta nektarynki – świeża, soczysta i trochę beztroska. I właśnie to połączenie sprawiło, że całość idealnie wpisała się w klimat tego wydarzenia – eleganckiego, ale jednocześnie kolorowego, odważnego i trochę z przymrużeniem oka.
Oprócz prowadzenia biznesu skupiacie się także na pomocy. Proszę powiedzieć kilka słów na temat współpracy z fundacjami.
Od samego początku bardzo zależało mi na tym, żeby Jaskółka była marką, która nie tylko tworzy, ale też się dzieli i realnie wspiera ważne inicjatywy. Pochodzimy znad Bałtyku, więc ten temat zawsze był nam bardzo bliski. Dlatego właściwie od początku działalności współpracujemy z Fundacją MARE, której misją jest ochrona i oczyszczanie Bałtyku. Część przychodu ze sprzedaży jednej z naszych świec inspirowanych właśnie morzem i nadbałtyckim klimatem przekazujemy na działania fundacji.
Współpracujemy z Amnesty International, ale też jesteśmy partnerem przy pojedynczych, okazjonalnych akcjach, jak np. współpraca z Fundacją Rak’n’Roll czy wsparcie jednego z oddziałów szpitalnych dla wcześniaków. To nie zawsze są duże, długofalowe projekty, czasami po prostu odpowiadamy na konkretną potrzebę w danym momencie.
I myślę, że to jest coś, co bardzo naturalnie wpisuje się w filozofię Jaskółki, żeby tworzyć rzeczy piękne, ale jednocześnie robić z tego coś dobrego dla innych. Jaskółka to w końcu dobra nowina.
Komunikujecie, że od początku ekologia jest dla Was priorytetem. Czym się wyróżniacie w tym obszarze?
Chcieliśmy od zawsze tworzyć produkty luksusowe, estetyczne i dopracowane, ale jednocześnie robić to możliwie odpowiedzialnie. I myślę, że tym, co nas wyróżnia, jest właśnie to podejście, że ekologia nie kończy się dla nas na samym haśle marketingowym. Staramy się patrzeć na ten temat całościowo – od opakowań, przez surowce, aż po wybór dostawców.
Od początku nie korzystamy z plastiku przy pakowaniu zamówień. Folie bąbelkowe, plastikowe taśmy czy tego typu rozwiązania są nam po prostu obce. A przy skali, na której dziś działamy, gdzie oprócz szerokiej działalności B2B prowadzimy też sklep internetowy i wysyłamy tysiące, a właściwie dziesiątki tysięcy zamówień rocznie, ma to już naprawdę duże znaczenie.
Nasze paczki wysyłamy w pudełkach od producenta, który sadzi więcej drzew, niż wykorzystuje na potrzeby swojej produkcji. Bardzo uważnie podchodzimy też do samych surowców. Przykładowo wosk sojowy, na którym pracujemy, pochodzi od producenta korzystającego z nasion soi pochodzących z etycznych źródeł.
Za Wami 5 lat, współpraca z ponad 700 firmami. Jak widzi Pani przyszłość Jaskółki?
Myślę, że przyszłość Jaskółki to przede wszystkim dalszy rozwój marki i coraz większa jej rozpoznawalność. Zarówno samej marki Jaskółka, jak i tej marki osobistej, która naturalnie buduje się wokół niej.
Obecnie bardzo dużą częścią naszej działalności jest segment B2B i to na nim głównie skupiamy się na co dzień. Nieustannie dopracowujemy nasze paczki prezentowe, produkty i cały experience, który dostarczamy klientom biznesowym, firmom czy agencjom reklamowym. I myślę, że właśnie w tym obszarze mamy jeszcze ogromny potencjał rozwoju.
Ale równolegle bardzo ważne jest dla mnie też budowanie marki osobistej wokół Jaskółki. Pokazywanie historii, procesu tworzenia, emocji i tego świata, który stoi za produktami. Mam świadomość, że marki osobistej nie buduje się z dnia na dzień. To jest proces oparty na autentyczności, konsekwencji i przede wszystkim na zaufaniu społeczności. I myślę, że właśnie w tym kierunku chcemy dalej rozwijać Jaskółkę. Nie tylko jako markę produktów zapachowych, ale też jako pewien świat, estetykę i emocje, z którymi ludzie chcą się utożsamiać.
Na koniec muszę zapytać – jak pachnie sukces?
Tutaj chyba skuszę się na opowiedzenie o pewnej naszej sekretnej nucie, którą jest jaśmin. To właśnie ta nuta pojawia się w bardzo wielu naszych recepturach i mam wrażenie, że nadaje im coś bardzo charakterystycznego dla Jaskółki – taką szlachetność, elegancję i głębię. Nawet jeśli dana kompozycja ma w sobie dużo owoców, świeżości czy takiej beztroskiej lekkości, to właśnie jaśmin sprawia, że ten zapach nagle staje się bardziej luksusowy, wielowymiarowy. Bardzo często nasi klienci mówią nam, że nasze świece czy dyfuzory pachną inaczej niż większość produktów tego typu, że te zapachy są głębokie, złożone i naprawdę opowiadają historię na wielu poziomach. Że to nie są takie płaskie, oczywiste kompozycje. I myślę, że w dużej mierze to właśnie zasługa tej nuty.
Ja sama chyba też podświadomie ciągle wracam do jaśminu przy tworzeniu receptur, bo po prostu ogromnie kocham ten zapach. Jest dla mnie czymś bardzo emocjonalnym i bardzo bliskim. Nawet moja córka ma na imię Jaśmina – właśnie na cześć tego kwiatu. Więc jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie, jak pachnie sukces, to chyba odpowiedziałabym całkiem dosłownie: sukces pachnie jak jaśmin.
Rozmawiała Małgorzata Malinowska-Krawczyk
Karolina Barańska
Założycielka marki Jaskółka. Prawniczka i mediatorka rozwodowa, która zamieniła świat paragrafów na tworzenie historii pisanych zapachem. Od pięciu lat rozwija markę osobistą z luksusowymi produktami zapachowymi inspirowanymi nostalgią, podróżami w czasie i emocjami. Tworzy świece, perfumy i prezenty firmowe B2B, łącząc rzemiosło, storytelling i miłość do pięknych, wyróżniających się zapachów oraz luksusowych opakowań.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine. Do wglądu online TUTAJ.
Z ofertą firmy Jaskółka będzie można zapoznać się 16 i 17 września podczas Międzynarodowych Targów Reklamy i Druku Festiwal Marketingu, odwiedzając stoisko H6.
Trwa bezpłatna rejestracja na targi–> KLIKNIJ.