Sieć salonów Max Elektro postawiła na Sławomira, jedną z najgorętszych gwiazd polskiej sceny muzycznej ostatnich miesięcy. Gwiazda „rock polo” stała się twarzą sieci salonów RTV AGD.
Współpraca sieci ze Sławomirem obejmować będzie cały rok. Na czas pomiędzy 4 a 24 kwietnia zaplanowano pierwszą część kampanii kiedy m.in. pojawią się spoty radiowe
w największych rozgłośniach. Za zakup mediów odpowiada agencja Mediacore. Z kolei przygotowaniem spotu reklamowego, który bazuje na najbardziej rozpoznawalnym utworze Sławomira „Miłość w Zakopanem”, zajęła się Agencja Jump Media.
Jak podkreślają właściciele sieci Max Elektro wybór Sławomira wydawał się naturalny ze względu na grupę docelową, do której firma kieruje swoje działania. – W chwili obecnej Sławomir jest niekwestionowaną gwiazdą, a jego koncerty przyciągają tłumy fanów muzyki. Chcemy wykorzystać gorący czas i fakt, że jest obecnie na absolutnym topie. Chcemy przede wszystkim wzmocnić świadomość naszej marki w gronie mieszkańców małych i średniej wielkości, ale poprzez duże zasięgi ogólnopolskich stacji radiowych również dotrzeć do naszych potencjalnych klientów w dużych miastach – mówi Ewa Tomaszek, właścicielka firmy Galicja Tomaszek.
Oprócz kampanii reklamowej w radiu planowane są kolejne działania reklamowe z wykorzystaniem wizerunku Sławomira. Do stworzenia serii zdjęć zaproszono znaną fotografkę polskich gwiazd Martę Wojtał. Sesja zdjęciowa wykorzystana zostanie do stworzenia materiałów drukowanych, takich jak gazetki sprzedażowe, katalogi, oznakowanie sklepów oraz w outdoorze – plakaty i bilboardy. Zaplanowano również działania on-line, wykorzystując fakt, iż Sławomir bardzo silnie obecny jest w mediach społecznościowych – teledyski Sławomira biją rekordy popularności w serwisach takich jak YouTube.
Roczna współpraca Max Elektro ze Sławomirem ma charakter przede wszystkim wizerunkowy, w mniejszym stopniu koncentrować się będzie na promocji konkretnych produktów czy usług. Sieci zależy przede wszystkim na budowaniu i wzmacnianiu znajomości marki w oparciu o spójny przekaz kierowany do swojej grupy targetowej.
Max Elektro to firma z branży RTV AGD IT zrzeszająca sklepy na terenie całej Polski.
W sieci firmy funkcjonuj ponad 350 lokalnych sklepów.
MW
Mateusz Dykier objął stanowisko New Business Managera. Do jego obowiązków będzie należało pozyskiwanie klientów dla spółek Grupy Me & My Friends i bieżąca obsługa zapytań ofertowych.
Będzie on też odpowiedzialny za prowadzenie negocjacji handlowych oraz realizację planu sprzedażowego zgodnie z celami biznesowymi Grupy.
Mateusz Dykier od blisko pięciu lat jest związany z branżą reklamową, od ośmiu zajmuje się bezpośrednio sprzedażą (posiada doświadczenie w zakresie tworzenia strategii sprzedażowych i zarządzania działem sprzedaży). W swojej karierze pracował także jako dziennikarz, rzecznik prasowy i copywriter – co pozwoliło mu zdobyć branżowe know-how, które z pewnością posłuży jako wartość dodana w jego pracy. Na swoim koncie ma działania dla takich podmiotów i marek jak Click Community, Brave Brain, Radio Zet, Black Red White, 4F, Tesco, Tactica Pharmaceuticals.
Prywatnie Mateusz pasjonuje się popkulturą. W wolnym czasie pisał o filmach i grach dla najpopularniejszych serwisów kulturalnych w Polsce. Uwielbia filmy Christophera Nolana i Tima Burtona, a w szczególności: trylogię „Batmana” i „Incepcję”. Za grę wszechczasów uważa „Final Fantasy VII”.
MW
Nowy design, nowe produkty i nowa strategia komunikacyjna – to elementy nowej odsłony Arctic+, marki dedykowanej tym, którzy od wody oczekują więcej niż tylko orzeźwienia. W tym roku Arctic+ przeszedł zupełną metamofrozę.
Nowy design
Produkty Arctic+ zyskały nowoczesne, atrakcyjne opakowania, których nie można nie zauważyć na półce. Zaprojektowane zgodnie z obecnymi trendami designu, wyróżniają się ciekawymi formami, przejrzystością i czytelnością oraz zbalansowaną kolorystyką. Najwięcej zmian przeszła modna linia napojów funkcjonalnych z linii Arctic+. Poza atrakcyjną szatą graficzną, otrzymała ona również nowoczesną nazwę „Elements”.
W ofercie Arctic+ pojawiły się również wyjątkowe nowości.
Arctic+ Elements o smaku gruszki z melisą
Każdego dnia potrzebujemy odprężenia i relaksu. By ukoić nerwy i usunąć stres sięgamy po ulubiony film, dobrą książkę lub wertujemy kalendarz w poszukiwaniu dogodnego terminu na choćby krótki urlop. Nie zawsze jednak w natłoku codziennych obowiązków mamy na to czas. A gdyby tak… by się zrelaksować wystarczyło odkręcić butelkę napoju funkcjonalnego?

Arctic+ Elements o smaku gruszki z melisą to produkt o doskonałym owocowo-ziołowym smaku, który wzbogaciliśmy witaminą B7. Nowość nie tylko orzeźwia, ale także pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego. Idealnie sprawdzi się jako skuteczne antidotum na stres.
Kombinacja naturalnej wody Arctic+ i suplementów funkcjonalnych tworzy wyjątkowy produkt. Arctic+ Elements to linia napojów dla tych, którzy oczekują nie tylko doskonałego smaku i orzeźwienia, ale także dodatkowych benefitów. W ofercie występuje pięć wariantów, dedykowanych: energii, odporności, urodzie, koncentracji i relaksowi.
Arctic+ Fizzy Marakuja & Jagoda
Arctic+ Fizzy to propozycja długo oczekiwana przez konsumentów. Produkt, zamknięty w wygodnym, poręcznym opakowaniu zaskakuje świetnym składem i w pełni naturalnym składem.
W tym roku w portfolio pojawiła się nowość. Arctic+ Fizzy Marakuja & Jagoda to egzotyczne połączenie naturalnej wody mineralnej i owocowego smaku. Zawiera tylko naturalne składniki – bez cukru, substancji słodzących, konserwantów, sztucznych barwników. Dodatkowo, przyjemnie musuje co jeszcze bardziej podkreśla owocowy smak. To wszystkie atrybuty wody smakowej, których oczekują konsumenci, zamknięte w jednym produkcie. W linii Arctic+ Fizzy konsumenci znajdą również inne, inspirujące smaki: Wiśnia & Limonka, Czerwona Pomarańcza & Ogórek, Brzoskwinia & Truskawka.

Praca, biuro, spacer, trening… Nowy Arctic+ zapewni orzeźwienie bez ograniczeń, wszędzie i o każdej porze, warto więc mieć go przy sobie. Spróbuj wszystkich wariantów i wybierz ten, który najlepiej trafia w Twój gust!
JK
Na targach Packaging Innovations w Warszawie, Metsä Board przedstawi swoją ofertę tektur premium z pierwotnych mas włóknistych, w tym najnowszy produkt – innowacyjną tekturę z ekobarierą.
Metsä Board, wiodący europejski producent najwyższej jakości tektur z pierwotnych mas włóknistych, wprowadził na rynek nową tekturę z ekobarierą. MetsäBoard Pro FSB EB1 ze specjalną warstwą barierową jest produkowana z surowców odnawialnych, nadaje się do recyklingu, jest biodegradowalna i została opracowana specjalnie dla gastronomii. Oprócz korzyści dla zrównoważonego rozwoju nowy produkt oferuje również lepszą wydajność druku i przetwarzania.
MetsäBoard Pro FSB EB1 to lekka tektura dostępna w gramaturach od 95 do 290 g/m2 z wszystkimi warstwami zaklejonymi. Ten nowy produkt jest bezpieczny w bezpośrednim kontakcie z żywnością i nie zawiera wybielaczy optycznych (bez OBA). Jest dostępny z certyfikatami PEFC™ lub FSC©.
Metsä Board przetarła szlak w dziedzinie obniżania wagi tektur premium, uzyskując znakomitą wytrzymałość i drukowność przy niskich gramaturach. Dzięki wykorzystaniu pierwotnych mas włóknistych, wyników prac badawczo-rozwojowych, przełomowych rozwiązań dotyczących bielonej masy chemotermomechanicznej oraz zastosowaniu najnowocześniejszej technologii do produkcji tektur Metsä Board, obniżono zużycie energii, wody i surowców, zmniejszono wagę opakowań transportowych i ilość powstających odpadów.

Pomimo lekkości, wytrzymałość i powtarzalna jakość tych tektur gwarantuje niezawodny przebieg wszystkich procesów produkcyjnych.
W ramach koncepcji „PackageLab” Metsä Board przedstawi inspiracje i pomysły wykorzystania innowacyjnych zastosowań materiałów i konstrukcji.Podczas Packaging Innovations goście będą mogli również doświadczyć, w jaki sposób najnowsza technologia rozszerzonej rzeczywistości (AR), zastosowana w aplikacji Arilyn umożliwia przekształcenie świata fizycznego w wirtualne doświadczenie.
Eksperci Mëtsa Board czekają na stoisku E10c.
Międzynarodowe Targi Opakowań – Packaging Innovations odbędą się 17-18 kwietnia w EXPO XXI Warszawa.
W ramach targów przewidziane są seminaria workShops.
Stanisław Moczulski z Mëtsa Board opowie o aktualnych trendach oraz oczekiwaniach stawianych twórcom opakowań przyszłości.
Prelekcja odbędzie się 18. kwietnia o godz. 11.00
Bilety na Targi Packaging Innovations można odebrać po bezpłatnej rejestracji uczestnictwa online, na stronie wydarzenia.
Więcej informacji na: www.packaginginnovations.pl
OOH magazine jest patronem medialnym targów.
JK
Już po raz trzeci w ramach FestiwalMarketingu.pl zaprezentują się dostawcy branży eventowej. W Strefie EVENT MIX zostało tylko kilka wolnych powierzchni wystawienniczych.
Branża eventowa już we wrześniu spotka się w ramach FestiwalMarketingu.pl. Strefa EVENT MIX to wyjątkowe wydarzenie, które jest unikalnym połączeniem strefy wystawienniczej oraz prelekcji. Gromadzi praktyków i autorytety w branży. Służy wymianie doświadczeń i prezentacji najciekawszych case study oraz rozwiązań na rynku eventowym.
W Strefie EVENT MIX będzie można spotkać się z przedstawicielami hoteli, obiektów konferencyjno-targowych, a także dostawcami techniki scenicznej, wyposażenia, atrakcji oraz gadżetów na event. Strefa cieszy się dużym zainteresowaniem, ponad 80 proc. stoisk w sektorze event zostało już wyprzedanych.
– Cieszymy się, że pomysł na naszą formułę wydarzenia łączącego specjalną strefę wystawienniczą i prezentację oferty najlepszych dostawców dla branży eventowej z częścią konferencyjną spotkał się z uznaniem branży – podkreśla Andrzej Kuczera, Dyrektor Generalny w OOH event!
W ramach trzeciej edycji konferencji EVENT MIX ponownie tematem wiodącym będzie skuteczność event marketingu. Wydarzenie ma również zintegrować branżę eventową z marketerami oraz obsługującymi ich domami mediowymi i agencjami, jak również budować dobre relacje na linii dostawcy – klient.
Przypominamy relację filmową z ubiegłorocznej edycji:
Partnerami strategicznymi wydarzenia zostali: EXPO XXI Warszawa, TSE Grupa i Deli Catering.
Partnerami medialnymi konferencji EVENT MIX są: MeetingPlanner.pl, THINK MICE, MICE Poland, eventmanagement.pl.
Podczas 10., jubileuszowej edycji targów FestiwalMarketingu.pl, ktore odbędą się 12-13 września br. w EXPO XXI Warszawa, będzie miało swoją premierę kolejne wydanie katalogu OOH event! Wydawnictwo to swoiste kompendium wiedzy dla branży eventowej.
Ostatnia edycja katalogu: ZOBACZ TUTAJ.
Bez reklamy nie ma sprzedaży. Wiadomo. W dobie cięć kosztów i tzw. „ciężkich czasach”, często zdarza się tak, że klienci szukają, jak najtańszych rozwiązań. Stąd często słyszę pytanie: Chcę kupić tani, ale dobry rollup.
Pytanie zasadne, koszty w każdej firmie to sprawa numer jeden. Chciało by się odpowiedzieć, że tanie rzeczy nie są dobre a dobre rzeczy nie są tanie. Tylko, czy to zachęci klienta do zakupu, śmiem wątpić. Ja z reguły pytam o budżet. Skoro ma być tanio to znaczy ile ma ten rollup kosztować?
Dlaczego tak?
Dlatego, że cena nie może być jedynym wyznacznikiem przy zakupie tego typu systemu. Dlaczego? Dlatego, że rollup jest autopromocją firmy, która na nim promuje markę lub swoje produkty. Dlaczego? Dlatego, że chyba nikt nie chce, aby jego rollup przechylał się do przodu, do tyłu, był pomarszczony, albo oparty o ścianę, bo nie „trzyma” pionu. W dodatku wydrukowany na materiale, który wygląda bardzo nieestetycznie.
Czy to zachęca do zakupu?
Z reguły zależy to od budżetu i nastawienia do tego typu marketingowych działań. Spotkałem się z różną reakcją, zwykle nastawienie do promocji po moich argumentach się zmienia. Wszak dobry rollup wcale nie musi dzisiaj oznaczać tego, że jest drogi. Za to w ostatecznym rozrachunku, wszyscy zainteresowani są zadowoleni. Stąd sugerujemy zakupy rollup’ów z serii premium.
My z tego, bo cieszy się nasz klient. Nasz klient, gdyż promuje się na nośniku, który nie przynosi mu wstydu. Odbiorca marki, czy produktu naszego klienta, dlatego, ze widzi, iż jest poważnie i profesjonalnie traktowany przez firmę, która dba nawet o takie drobne rzeczy, jak reklama na dobrym jakościowo rollupie. Dlatego warto rozważyć zakup lepszego nośnika. Dla dobra swojej firmy.
Jak się okazuje dobry rollup nie jest zły, a diabeł, jak zwykle tkwi w szczegółach.
Autor: Marek Bachorski-Rudnicki / Dyrektor Handlowy BrandForm Display
Podczas zakończonych niedawno nowych targów na rynku gadżetów reklamowych – Promo Show Professional, czołowi dostawcy upominków reklamowych w Polsce zaprezentowali swoją ofertę na nadchodzące miesiące. Wydarzenie skupiło przedstawicieli branży gadżetowej – wśród nich znalazła się firma Inspirion Polska.
Przedstawiciele Inspirion Polska wspominają targi Promo Show Proffesional, jako okazję do skupienia się i koncentracji na tym, co najważniejsze. Jednym słowem – na budowaniu relacji z partnerami biznesowymi. – Spotkanie we właściwym miejscu i czasie oraz prawdziwa, rzeczowa rozmowa to podstawy udanego biznesu. I właśnie to jest filarem Promo Show Professional. Nie ma tu zbędnych elementów, które odwracają uwagę i dekoncentrują. Odwiedzający nie musi martwić się o te wszystkie przyziemne, targowe sprawy w rodzaju gdzie zmieścić kolejny katalog, czy gdzie zjeść coś na lunch. Wystawca nie musi martwić się o zabudowę, catering i logistykę. Wszystko przygotowane. Organizator zatroszczył się o każdy aspekt związany z obecnością na targach – mówi Wojciech Morawski, Marketing Manager w Inspirion Polska, podkreślając równocześnie, że Promo Show Professional to nie tylko biznes, to również doskonała zabawa. Klubową imprezę dla uczestników targów można określić w trzech słowach – musisz tam być! I niech to zdanie mówi samo za siebie.
– Promo Show Professional to najlepsze firmy, najlepsi ludzie i najlepsze produkty w jednym miejscu. Najwyższa jakość i wyjątkowe doświadczenie. „Crème de la crème” branży artykułów promocyjnych. Z pewnością zobaczymy się już za rok – reasumuje Wojciech Morawski.
[galeria=”1″]
Podczas targów Promo Show Professional firma zaprezentowała swój najnowszy katalog upominków reklamowych Promotion Tops 2018. – Mieliśmy znakomitą okazję, aby w kameralnej, sprzyjającej profesjonalnej rozmowie atmosferze, przedstawić mocne strony naszej oferty i jej unikalny „lifestylowy” charakter. Katalog Promotion Tops 2018 to ponad 532 strony pełne inspiracji i pomysłów na promocję wizerunku firmy. To ponad 2700 artykułów promocyjnych na każdą okazję i każdy budżet marketingowy, o czym z przyjemnością opowiadaliśmy wszystkim odwiedzającym nasze stoisko – dodaje Wojciech Morawski.
[youtube=”lWR41PJo-gk”]
Promo Show Professional tworzyło 29 dostawców, pełna ich lista dostępna TUTAJ. Targi odwiedziło blisko 600 osób z 320 agencji gadżetowych. Dodatkowo event odwiedziło aż 170 gości z zagranicy, którzy reprezentowali 74 agencje, z takich krajów jak Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Finlandia, Włochy, Hiszpania, Szwecja, Anglia, Słowenia, Niemcy, Malta, Turcja, Szwajcaria, Rumunia, Bośnia i Hercegowina czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Na wieczornej gali PSP VIP NIGHT bawiło się blisko 600 osób.
BJ
Od 2014 roku każdy obywatel Unii Europejskiej ma prawo zostać zapomnianym, na razie jedynie w wyszukiwarce Google. W praktyce „zapomnienie” polega na usunięciu na wniosek osoby lub organizacji konkretnego odnośnika. Najczęściej prowadzą one do treści (stron, zdjęć), które są szkodliwe i wystawiają dobre imię wnoszącego na szwank.
Od 2014 do 2017 roku do Google wpłynęło 2,4 mln wniosków o bycie zapomnianym, z czego niecała połowa (43 proc.) zostało rozpatrzonych pozytywnie. Oznacza to, że w ciągu tych trzech lat z wyszukiwarki zniknęły odnośniki do 1,032 mln stron internetowych. Firma rozdzieliła wnioski na dotyczące danych osobistych (personal history) oraz historii interakcji z prawem (legal history). W tej pierwszej grupie znalazły się wnioski o zlikwidowanie odnośników do stron internetowych (19 proc.) lub mediów społecznościowych (12 proc.). W drugiej grupie znalazły się linki do artykułów prasowych (18 proc.) oraz stron rządowych (3 proc.).
Zabić gazetą, zabić internetem
O sile prasy i powszechnego dostępu do informacji może świadczyć powiedzenie, że „polityka, jak muchę, można zabić gazetą”. Internet jest w stanie przynieść śmierć lub upokorzenie każdemu, czasami bez jego winy lub ze względu na przewinienia zupełnie błahe w stosunku do kary, jaka tę osobę spotyka.
Taka historia przydarzyła się Justine Sacco, trzydziestoletniej specjalistce od PR w firmie IAC, która w czasie międzylądowań w trakcie lotu z Nowego Jorku do RPA wysyłała niezbyt wyszukane dowcipy na swoim Twitterze. „Hej, kolego z Niemiec, jesteś w pierwszej klasie, użyj dezodorantu!”, „Zimno, kanapka z ogórkiem, ludzie z popsutymi zębami. Witamy w Londynie!” i ostatni „Lecę do Afryki. Mam nadzieję, że nie złapię AIDS. Żartuję, przecież jestem biała!”.
Ostatni żart spowodował, że w trakcie swojego lotu, gdy była offline, jej tweet stał się najpopularniejszym trendem na Twitterze docierając do setek tysięcy (wcześniej obserwowało ją 170 osób). Gdy jej samolot lądował, ludzie na lotnisku polowali na nią z telefonem, by zrobić jej zdjęcie jak wysiada i poinformować o tym fakcie resztę internetu. W zasadzie spotkał ją cyfrowy lincz ze strony setek tysięcy ludzi. Jej szansa na dalszą karierę w PR została przekreślona, podobnie jak możliwość dalszej współpracy z obecną firmą. Takich historii są dziesiątki – dotyczą seksistowskich żartów na konferencjach lub nieprzemyślanych zdjęć przy pomnikach[1].
Choć samo zachowanie jest oczywiście naganne, powstaje pytanie, czy faktycznie zasługuje na lincz, natychmiastowe zwolnienie i przekreślenie przyszłej kariery. Co więcej, każdy pracodawca, który będzie chciał sprawdzić kim jest Justine Sacco, natychmiast dowie się z Google, jak to jednym tweetem podpaliła wizerunek swój, a przy okazji firmy dla której pracuje.
Prawo do zapomnienia pozwala ludziom takim jak ona bronić się przed efektami dawnych błędów.
Czasem jednak internet uderza w ludzi całkowicie do tego nieprzygotowanych i niezdolnych, by się obronić. Taki los spotkał Janusza Ławrynowicza, policjanta z Pasłęka, liczącego 12 tysięcy mieszkańców mazurskiego miasteczka. Internauci uznali, że jego wąsata twarz będzie się idealnie nadawała do ilustrowania wszystkich przywar Polaków – mówiąc krótko, stał się memem[2]. Oczywiście szans na to, że użytkownicy internetu zapomną o „prawdziwym polaku” nie ma, jednak prawo do zapomnienia przez wyszukiwarkę Google miałoby szansę ograniczyć szybkość rozchodzenia się oraz żywotność tej historii.
Cyfrowi wymazywacze
W obszernym oświadczeniu firma Google wskazuje, że prawo do zapomnienia ma również swoje ciemniejsze strony. W tym przypadku jest to erozja wolności słowa oraz prawa do krytyki. Internet, choć jest medium kapryśnym, jest również jednym z najważniejszych narzędzi demokratycznej wymiany informacji.
Internet jest również skarbnicą informacji, również tych, które wielu ludzi pragnęłoby z różnych względów ukryć. Największe afery ostatnich lat, wliczając w to Panama Papers, zostały ujawnione właśnie dzięki internetowi. Prawo do zapomnienia pozwala w takiej sytuacji dyskretnie „wymazać się” z takich historii. Google w swoim oświadczeniu enigmatycznie powołuje się na „historie o defraudacjach na skalę międzynarodową” oraz „złych praktykach związanych z turystyką medyczną”, które ze względu na europejskie prawo do zapomnienia zostałoby wymazane z wyszukiwarki.
Obecnie Google zostało zobligowane, by nie zapominać w pełni – wynik wyszukiwania znika jedynie z wyników osób wyszukujących z danego kraju (adres IP) oraz korzystających z europejskich wariantów wyszukiwarki (Google.pl, google.fi, google.de itp.). Nadal jednak osoba w USA korzystająca z Google.com natrafi na zaindeksowaną stronę. Jednak francuski Commission Nationale de l’Informatique et des Libertés domaga się, by usuwane odnośniki były niedostępne na całym świecie, od Australii (Google.au) po Meksyk (google.com.mx) oraz Zambię (google.co.zm). Zdaniem firmy jest to już nadużycie prawa i mogłoby stanowić precedens dla innych, by forsować swój wpływ na wyszukiwarkę aby cenzurować niewygodne informacje zasłaniając się prawem do prywatności[3].
Samo prawo już w tej chwili bywa narzędziem manipulacji. W Wielkiej Brytanii jeden z użytkowników domagał się usunięcia 300 artykułów dotyczących jego skazania za przestępstwa finansowe. Dostarczył również dokument, który wskazywał, że został uznany ostatecznie za niewinnego. Google najpierw usunęło odnośniki, a gdy wyszło na jaw, że dokument był fałszerstwem, linki zostały przywrócone[4].
Internet pamięta zawsze
Jednak o ile można zmusić Google czy, po wejściu w życie GDPR, także inne firmy do zapomnienia o istnieniu danego użytkownika, to ludzie oraz masa drobnych, niszowych serwisów żyjących z cudzej treści, będą pamiętali. Dlatego prawo do zapomnienia, choć z pewnością da narzędzia, by lepiej bronić się przed internetowym cieniem przeszłości, to nie pozwoli go w pełni wymazać.
Bo internet, nawet jeśli wybaczy, to nigdy nie zapomni, dzieląc pamięć na miliony dysków twardych i stron, które mogły zachować kopię historii, pliku lub zdjęcia.
[1] https://www.nytimes.com/2015/02/15/magazine/how-one-stupid-tweet-ruined-justine-saccos-life.html
[2] http://natemat.pl/26741,janusz-lawrynowicz-vel-pan-andrzej-internet-go-zniszczyl-mial-stan-przedzawalowy-i-chodzil-do-psychiatry
[3] https://blog.google/topics/google-europe/reflecting-right-be-forgotten/
[4] https://www.theguardian.com/commentisfree/2018/mar/05/right-to-be-forgotten-google-europe-ecj-data-spain
Źródło: http://attentionmarketing.pl/blog
KL
Ostatnia prosta przed wyjściem ze sklepu. Kolejka do kasy. Ostatni przystanek klienta. Wcale nie musi on jednak oznaczać końca jego wydatków. Dotarł on bowiem do miejsca, którego nie ominie.
Umiejętne zaaranżowanie tej przestrzeni może sprawić, że konsument zainteresuje się produktami, których wcześniej nie znalazł, nie zauważył lub o których zapomniał przechadzając się sklepowymi alejkami.
Nietuzinkowe materiały promocyjne, takie jak: display’e naladowe, kosze zasypowe, dyspensery, wobblery, czy inne materiały POS umieszczane w okolicach kas z pewnością przyciągną oko stojącego w kolejce konsumenta.
Strefa kas nie bez przyczyny określana jest przez handlowców jako „złota strefa”. Odgrywa ona niezwykle istotną rolę w całej przestrzeni sklepu. Prędzej czy później trafia do niej każdy klient – i jest to ostatnie miejsce, w którym handlowcy mają szansę nakłonić go do dokonania dodatkowego, często zupełnie nieplanowanego zakupu. W tej strefie spotyka się tzw. produkty impulsowe; baterie, parafarmaceutyki, a przede wszystkim drobne artykuły spożywcze, jak: gumy do żucia, batony, wafelki czy napoje w niewielkich butelkach bądź puszkach.
– Strefa przykasowa to zdecydowanie dobre miejsce, szczególnie pod względem ekspozycji produktów impulsowych, czyli kupowanych bez wcześniejszego planowania, spontanicznie. W tej części sklepu konsumenci nierzadko spędzają dłuższą chwilę, dlatego warto poświęcić czas na jej odpowiednią aranżację. Do tej pory strefa ta była kojarzona wyłącznie z takim produktami jak: gumy do żucia, słodycze i napoje, ale coraz częściej można tam zobaczyć produkty sezonowe (np. kremy do opalania w okresie letnim), a także przekąski, m.in. kabanosy – mówi Maciej Olszanka, Account Supervisor w agencji UNIQUE ONE. „Złota strefa” aż się prosi o takie produkty, a klienci zdążyli już do niej przywyknąć. To miejsce na artykuły promocyjne bądź marki, które wynegocjują właśnie tam miejsce dla siebie. Zazwyczaj wyeksponowane są w gotowych ekspozytorach kartonowych, bądź umieszczone na display’ach, towary impulsowe charakteryzują się także zwykle niezbyt wysoką ceną. Jednak, aby przekonać klienta do kupna, musi on najpierw dostrzec produkt. To jednak wcale nie jest łatwe w gąszczu towarów znajdujących się w sklepach. Dlatego niezwykle istotne jest właściwe dobranie systemów ekspozycji.

Jak zauważa Mariusz Jaroszewski, Kierownik Działu Zarządzania Kategorią w Colian, strefa kas, w zależności od wielkości sklepu, generuje od 30% do 50% sprzedaży słodyczy. – Ponieważ klient ma jedynie kilka sekund na podjęcie decyzji o zakupie, w strefach przykasowych nie powinno zabraknąć sprzedażowych hitów, produktów znanych i reklamowanych. Obowiązkowymi produktami w każdej strefie kas są wafle marki Grześki. Około 30% klientów twierdzi, że w pobliżu kasy powinno być więcej produktów dla dzieci, opłaca się więc wyeksponować także kategorię żelków, sprawdzone bestsellery np. Miśki Akuku!, oraz żelki z sokami owocowymi Akuku!, czy wafelki z nadzieniem mleczno-czekoladowym Familijne 2GO – przekąska dla dzieci i dorosłych, osób aktywnych, wygodna do spożycia w szkole, pracy, ale również w ruchu: na rowerze czy w samochodzie w trakcie rodzinnej wycieczki. Produkty w strefie przykasowej muszą być doskonale widoczne, niczym nieprzysłonięte i zaopatrzone w cenówki. Materiały POS powinny być wykorzystywane oszczędnie, aby nie tworzyć w głowach kupujących większego chaosu komunikacyjnego. Moim zdaniem jeśli chodzi o ekspozycję, to od ulotek, wobblerów itp. lepiej sprawdzają się praktyczne i estetyczne stojaczki naladowe, haki na żelki czy draże albo coraz częściej wykorzystywane „krawaty” z produktami – dodaje Mariusz Jaroszewski.
Decyzja dotycząca tego, jakiego rodzaju materiały wspierające sprzedaż wybrać, zależy przede wszystkim od rodzaju towaru oraz ilości miejsca, jakie mamy do dyspozycji. Inaczej bowiem „złota strefa” zostanie zaprojektowana w osiedlowym sklepiku, a inaczej w supermarkecie dysponującym znacznie większą powierzchnią.
– Dobrze zaplanowana i przygotowana strefa przykasowa może sprawić, że sprzedaż znacząco wzrośnie, według różnych badań nawet do 50 procent, co pokazuje, że jest o co walczyć. W porównaniu z ekspozycjami stałymi tych samych produktów, dostępnymi na terenie sklepu, jest to o wiele lepszy wynik – to kolejny argument za tym, że powinno się bardziej dbać o tę część sklepu – mówi Maciej Olszanka.
Wielkość placówki ma także wpływ na wybór asortymentu w tym miejscu. W mniejszych sklepach przestrzeń przy kasach jest ograniczona. Najczęściej nie ma tu zbyt wielu możliwości, by wykorzystać wielkoformatowe kartonowe display’e i inne tego typu materiały POS. Przy kasach w osiedlowych sklepach sprawdzą się np. display’e naladowe, które skuszą klientów drobnymi produktami. W przypadku super- i hipermarketów dysponujących ogromną powierzchnią i dużą ilością kas można pozwolić sobie na wiele więcej. Wybór jest ogromny, należy jednak pilnować porządku i estetyki w tym miejscu.
– W strefie impulsowych zakupów, czyli przy kasach, niezwykle trudno jest umieścić produkty na dodatkowym miejscu promocyjnym, bo ten rejon jest zwykle bardzo dobrze zagospodarowany przez stałe systemy ekspozycyjne. Dlatego dodatkowy materiał musi być bardzo dobrze przemyślany i dobrze zaprojektowany. Musi być mały, aby zmieścił się pomiędzy istniejącymi już ekspozytorami, a jednocześnie na tyle duży, żeby pomieścił jak najwięcej produktów. Dobrze sprawdzają się w tym miejscu wąskie display’e naladowe, np. w formie „jeża” czy wiszące „krawaty”. Najlepiej jednak jest podejść do takiej ekspozycji kreatywnie tworząc indywidualne rozwiązanie wyróżniające się ciekawą formą i przyciągające wzrok klienta. W ten sposób zmaksymalizujemy dodatkową sprzedaż produktu w „złotej strefie” – mówi Lech Borek, Dyrektor ds. strategii, Agencja ADnova.
Postawmy na kompaktowość i niestandardowe rozwiązania – podkreśla Maciej Olszanka, Account Supervisor w agencji UNIQUE ONE i dodaje – Komunikacja w okolicy strefy przykasowej powinna się skupiać na materiałach stworzonych w niewielkich formatach z racji ograniczonej przestrzeni i dużej liczby produktów skupionych na małej powierzchni. Aczkolwiek warto się też zastanowić nad niestandardowymi rozwiązaniami. Takimi jak choćby naklejki na taśmę kasową, które przyciągają wzrok konsumentów i zachęcają do zakupu wybranego produktu/marki. Kluczem do sukcesu jest zachowanie porządku w strefie i jej właściwa aranżacja – tylko takie rozwiązania przyniosą oczekiwane skutki. Poukładane, dobrze wyeksponowane produkty i możliwie spójna kolorystyka nie odstraszą, a wręcz zachęcą konsumentów do sięgnięcia po produkty, których zakupu wcześniej nie planowali.
Warto unikać chaosu, zadbać o właściwe zatowarowanie i nienaganność materiałów POS. Klient, w kolejce do kasy, najbardziej zwraca uwagę na sposób wyeksponowania danej marki. Profesjonalnie zaprojektowana „złota strefa”, wykorzystująca właściwie dobrane materiały POS może przyczynić się do znacznego zwiększenia obrotów sklepu, o czym wspominaliśmy wyżej. Działa to jednak również w drugą stronę. Zaniedbana i nieumiejętnie zaaranżowana przestrzeń nie tylko nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, ale także źle wpłynie na ogólną estetykę sklepu. Nie wolno o niej zapominać.
Magdalena Wilczak
Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.
Wojewoda pomorski Dariusz Drelich stwierdził nieważność uchwały krajobrazowej dla Gdańska w zakresie przepisów dotyczących reklamy wyborczej i odległości nośników reklamowych od skrzyżowań. Uważa także, że miasto nie może narzucać właścicielom nośników zasad ich utrzymania. – Póki co, najważniejsze, że uchwała wchodzi w życie z dniem 3 kwietnia – komentuje Piotr Grzelak, z-ca prezydenta Gdańska.
Kiedy 20 marca wojewoda pomorski Dariusz Drelich opublikował w wojewódzkim dzienniku urzędowym treść tzw. uchwały krajobrazowej dla Gdańska, wydawało się że już można rozpocząć odliczanie 14 dni vacatio legis. Jednak trzy dni później wojewoda poinformował Urząd Miejski w Gdańsku, że wszczyna postępowanie nadzorcze w sprawie uchwały, które może doprowadzić do jej unieważnienia.
Ustawowo czas na wydanie decyzji w tej sprawie Dariusz Drelich miał dokładnie do 30 marca – wtedy minęło bowiem 30 dni od daty, gdy otrzymał treść przyjętej przez radę miasta uchwały. Interesariuszy nowych przepisów wojewoda trzymał w napięciu do ostatniej chwili – komunikat o jego decyzji pojawił się na stronie Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku na kwadrans przed jego zamknięciem (o godz. 15.30):
Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, przeprowadzając postępowanie nadzorcze zdecydowałem się stwierdzić nieważność tzw. „uchwały krajobrazowej” Rady Miasta Gdańska w zakresie :
– „Reklam wyborczych”
Zapis uchwały narusza przepisy Kodeksu Wyborczego. Rada Miasta Gdańska nie może regulować kwestii materiałów wyborczych i być w sprzeczności z regulacjami zawartymi w innym akcie prawnym wyższego rzędu – Kodeksie Wyborczym.
– Odległości reklam i urządzeń reklamowych od skrzyżowań, przejazdów kolejowych, mostów, wiaduktów, estakad oraz tuneli.
W uzasadnieniu rozstrzygnięcia wskazałem, że tego typu zapisy wykraczają poza delegację ustawową zawartą w art. 37a ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, naruszając przepisy ustawy o drogach publicznych. Zatem Rada Miasta Gdańska nie posiadała kompetencji do regulowania tego, co zostało uregulowane już w ustawie o drogach publicznych.
– „Utrzymywania” urządzeń reklamowych.
W mojej ocenie przepisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym upoważniają radę Miasta Gdańska jedynie do określenia zasad sytuowania (umieszczania) tych obiektów. Nie pozwalają jednak na określanie sposobu ich dalszego utrzymywania i konserwacji. Dodatkowo regulacje dotyczące obowiązku utrzymywania urządzeń reklamowych, obiektów małej architektury i ogrodzeń, znajdują się w aktach „rangi ustawowej” – Prawo Budowlane.
Po przeanalizowaniu otrzymanych wyjaśnień i po zakończeniu procedury nadzorczej stwierdziłem, że wskazane powyżej zapisy uchwały podjęto z istotnym naruszeniem prawa.
Zgodnie z art. 92 ust.1 ustawy o samorządzie gminnym stwierdzenie nieważności uchwały wstrzymuje jej wykonanie w zakresie objętym stwierdzeniem nieważności z dniem doręczenia rozstrzygnięcia nadzorczego.
Od rozstrzygnięcia nadzorczego Radzie Miasta przysługuje skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku w terminie 30 dni od daty jego doręczenia, za pośrednictwem Wojewody Pomorskiego.
Piotr Grzelak, z-ca prezydenta Gdańska komentuje: – Cieszymy się, że nasza argumentacja dotycząca kwestionowanej przez niego części zapisów uchwały, którą przedstawiliśmy wojewodzie na początku tego tygodnia została częściowo uwzględniona. Oczywiście, uchyla on części zapisów związanych m.in. z reklamą wyborczą, natomiast nie stanowi to o skuteczności uchwały. Cieszymy się, że wejdzie w życie i że ruszy zawarty w niej dwuletni okres przejściowy – podkreśla wiceprezydent. – W ramach uchwały staraliśmy się uregulować kwestie najczęściej podnoszone przez mieszkańców. Jedną z nich, była właśnie regulacja reklamy wyborczej. Na skutek uchylenia tego zapisu przez wojewodę w najbliższych wyborach plakaty kandydatów będą mogły wciąż być niestety eksponowane.
A co z zakwestionowaniem ustalonych w ramach uchwały krajobrazowej odległości nośników, mostów, skrzyżowań itd.?
– Uchylenie poszczególnych zapisów na pewno będziemy analizować. Natomiast nie są to zapisy, które miałyby stanowić o tym, że uchwała traci swój „kręgosłup” i narzędzia do egzekwowania porządku w przestrzeni publicznej. Będziemy się zastanawiać czy skarżyć rozstrzygnięcie wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, czy nie. Póki co, najważniejsze jest, że uchwała wchodzi w życie z dniem 3 kwietnia – zaznacza Piotr Grzelak.
Przypomnijmy: przepisy uchwały krajobrazowej w sposób szczegółowy regulują zasady sytuowania reklam, szyldów i ogrodzeń oraz reklamy wyborczej w naszym mieście, również na terenach nie należących do gminy. Z dniem wejścia przepisów w życie, czyli 3 kwietnia 2018 r. rozpoczyna się dwuletni okres przejściowy, podczas którego firmy i osoby prywatne muszą przygotować się do obowiązujących w mieście zasad. Po tym czasie miasto Gdańsk będzie wymierzać surowe kary za nieprzestrzeganie zapisów.
Źródło: www.gdansk.pl
JK