PKN ORLEN uruchomił nową platformę marketingową, która umożliwi uspójnienie komunikacji wszystkich marek Koncernu. Obok aspektów wizerunkowych, narzędzie będzie również efektywnie wspierać cele biznesowe w zakresie dotarcia do klienta, czy promocji produktów i usług dostępnych w sieci ORLEN. Szerokozasięgowa promocja platformy będzie obejmować także kanały OOH oraz eventy własne.
– Koncepcja nowego modelu komunikacji wynika z obserwacji, że w dzisiejszych czasach konsumenci najbardziej cenią sobie czas i wygodę. PKN ORLEN wychodząc naprzeciw tym potrzebom, wdraża szereg pomysłów i innowacyjnych rozwiązań w zakresie funkcjonowania stacji paliw, aby zapewnić klientom możliwie kompleksową obsługę. Już teraz na stacjach można nie tylko zatankować samochód, ale zjeść zdrowy, przygotowany na miejscu posiłek, czy wypożyczyć auto – mówi Rafał Pasieka – Dyrektor Wykonawczy ds. Marketingu. To wymaga nowoczesnego podejścia do komunikacji i nasza platforma doskonale wpisuje się w bieżące trendy – dodaje.
Platforma utrzymana jest w duchu komunikacji opartej na relacjach „human to human” (H2H). Zaprojektowana została w sposób angażujący klientów, oparty o aspekty emocjonalne. Jej strategicznym celem w dłuższej perspektywie jest transformacja marki ORLEN w markę pożądaną przez Klientów – lovebrand oraz promocja produktów i usług, oferowanych przez Koncern.
Pierwszym etapem wdrożenia platformy jest wizerunkowa kampania reklamowa pod hasłem „Kierunek ORLEN”, w której kluczowym narzędziem jest marketing narracyjny. Zbudowana została ona wokół historii różnych bohaterów w momencie zaistnienia konkretnej potrzeby – pozornie nie związanej ze stacją paliw. Waga takich, mniej lub bardziej wyszukanych zachcianek zostaje humorystycznie wyolbrzymiona adekwatnym i odpowiednio zaintonowanym komentarzem lektora. Okazuje się, że wszyscy bohaterowie kierują się na stację ORLEN, która jest w stanie odpowiedzieć nawet na najbardziej zaskakujące oczekiwania klientów.
[youtube=”uQ5zKFBlYvI”]
Koncepcja artystyczna kampanii zakłada opieranie się na kontrastach, zestawiając powagę i majestat, uzyskane dzięki właściwym technikom filmowania, z nieco zdystansowaną, a w efekcie humorystyczną narracją. Głos narratora niesie życiową mądrość, słychać w nim bagaż doświadczeń, ale też pogodne, ciepłe nastawienie do ludzi i ich codziennych życiowych perypetii. Głosu do kampanii użyczył Piotr Machalica.
Wykorzystana muzyka, a dokładnie utwór Cold Little Heart, którego autorem jest Michael Kiwanuka, ma przede wszystkim za zadanie wzbudzenie pozytywnych emocji, które mogą przełożyć się na postrzeganie poszczególnych marek.
W ramach nowego modelu komunikacji, zaplanowana została szerokozasięgowa, ogólnopolska kampania reklamowa 360 stopni, obejmująca kampanię telewizyjną (spoty 45 i 30 sek.), przekaz w radio, prasie, Internecie, na tablicach outdoorowych oraz w kinie. Dodatkowo wykorzystane zostaną media własne, kanały social mediowe, a także eventy organizowane przez PKN ORLEN. Za przygotowanie kampanii odpowiedzialny był Obszar Marketingu PKN ORLEN, agencja Publicis oraz dom mediowy Mullen Lowe Media Hub. Spot wyreżyserowany przez Sebastiana Pańczyka wyprodukował dom produkcyjny Dobro.
KL
W weekend poprzedzający Dzień Wędkarza rusza nowy koncept wędkarski Red Pike. Marka jest autorskim pomysłem Agencji Stereomatic. Prace nad jej uruchomieniem trwały blisko dwa lata.
– Red Pike to odpowiedź na zapotrzebowanie rynku, który oczekuje nowoczesnego rozwiązania e-commerce w zakresie sprzedaży sprzętu wędkarskiego. Wędkarstwo to dziedzina sportu, która w Polsce jest uprawiana przez blisko 2 miliony osób. Jednak do tej pory nowoczesne narzędzia i rozwiązania w zakresie obsługi klienta i budowania relacji z wędkarzami nie były wykorzystywane. Chcemy to zmienić – mówi Damian Haftkiewicz, pomysłodawca marki i współwłaściciel Agencji Stereomatic.
Red Pike będzie marką skierowaną do wędkarzy aktywnych, żądnych przygód i emocji, które mamy zamiar im dostarczać m.in. przez cykl eventów „Red Pike Fishing Adventures”, który startuje już w maju. Finałem akcji będzie wędkarski wyjazd do Amsterdamu, który zaplanowaliśmy na przełom września i października br.
Marka Red Pike to nie tylko sklep internetowy, którego start jest zaplanowany na 16 marca, ale również szereg działań budujących relację z konsumentami.

– Do współpracy zaangażowaliśmy Tomka „Ace” Lewandowskiego, twórcę najpopularniejszego w Polsce vloga spinningowego „Fishing With Ace”, którego subskrybuje ponad 30.000 osób. Tomek został twarzą marki. Na 2018 rok przewidzieliśmy szereg działań z jego udziałem. Nie tylko na kanale „FWA”, ale również w offline – dodaje Damian Haftkiewicz.
Drugim kanałem komunikacji Red Pike stanie się „Strefa Spinningowa”, największe w Polsce forum wędkarskie na Facebooku, które posiada zasięg ponad 30.000 osób. Aktywnie komentuje i odwiedza je ponad 22.000 osób miesięcznie. Red Pike planuje również stworzenie sieci tzw. „Ambasadorów Marki” i współpracę z innymi influencerami.
Działania sprzedażowe Red Pike będą skupiona na dostarczaniu konsumentom najwyższej jakości artykułów wędkarskich renomowanych marek. Ale nie tylko. Strategia marki przewiduje sprzedaż produktów pod marką własną.
Uczestnicy „Red Pike Fishing Adventures” będą mogli m.in. napić się piwa Red Pike, które tworzymy z jednym z wrocławskich browarów. W sprzedaży pojawi się seria ubrań tworzoną we współpracy z Fishing With Ace i Strefą Spinningową.
– Nie będziemy zdradzać wszystkich naszych planów, natomiast nasza szczegółowa strategia rozwoju jest zaplanowana na najbliższe 3 lata. Sukcesywnie będziemy wprowadzać nowe rozwiązania i produkty. Najbliższy rok to premiera marki, sprzedaż, a przede wszystkim budowanie relacji z wędkarzami – dodaje Haftkiewicz.
JK
Jak odnaleźli życiową pasję? Co sprawiło, że hobby stało się ich stylem życia? Jak technologia wspiera realizację ich codziennych wyzwań? Na te pytania odpowiadają znane osoby ze świata muzyki, fotografii i vlogosfery w ramach nowej kampanii x-kom.
Wspólnie z wokalistką Pauliną Przybysz, fotografem Marcinem Kinem i autorem vloga „Kamil in Travel” Kamilem Cichockim, x-kom postanowił pokazać, że technologia wspiera realizację zawodowych wyzwań. Niezależnie od tego, czy chodzi o fotografię, podróże, biznes czy muzykę. Pokazując dzień z życia Pauliny, Marcina i Kamila, marka sięgnęła po nietypowy w kampaniach reklamowych format dokumentu. Tak powstała seria filmów “x-kom prezentuje”.
Spoty są naturalne i dalekie od typowych produkcji reklamowych. Prezentując znane osoby w codziennych ujęciach, x-kom inspiruje do życia na swój sposób, realizowania marzeń i szukania własnej życiowej drogi. Ogromny wpływ na zawodową niezależność i twórczą wolność każdej z tych osób ma technologia. Talent czy pomysł to jeszcze nie wszystko. Technologia, dzięki odpowiednim rozwiązaniom dopasowuje się do potrzeb i oczekiwań użytkownika, nawet w ekstremalnych warunkach. Przykładem takiego sprzętu są laptopy Lenovo.
Kreację oraz koncepcję kampanii przygotowali Olga Robak oraz Kamil Gajdek z x-kom. Za produkcję spotu odpowiada Adam Bednarski.
JK
W najnowszym katalogu tekstyliów dostępnych w ofercie jettStudio, jak co roku znajdziemy mnóstwo nowych propozycji produktowych. Będą to zarówno dostępne już wcześniej modele w innych odsłonach, jak również całkiem nowe produkty czy kategorie.
Wśród nowych kategorii znajdziemy m.in. kolekcję In White – topy i podkoszulki z krótkim i długim rękawem, stosowane jako bielizna nocna. Modele proponowane są zarówno w wersjach męskich, damskich, jak i dziecięcych. Kategorię produktową uzupełniono o kilka modeli skarpetek dostępnych w rozmiarach dla dorosłych i dzieci.
Całkiem nową kategorię produktową w tym roku stanowią torby reklamowe. W najnowszym katalogu znajdziemy zarówno klasyczne modele bawełnianych toreb na ramię, jak również zgrzewane torby non-woven z krótkim i długim uchwytem lub wersje prezentowe z otworem na uchwyt.
Najnowszy katalog ROLY to ponad 6100 odwołań, wśród których znajdziemy zarówno odzież i akcesoria reklamowe, ale także szereg propozycji dla aktywnych (kolekcja Sport), czy też odzież roboczą (kolekcja Workwear).
Katalog dostępny u dystrybutora marki firmy jettStudio.
Strona dystrybutora: www.jettstudio.pl
JK
Anna Grabowska z branżą reklamową związana jest od 8 lat. Zajmuje się szeroko pojętą komunikacją dla marek i projektowaniem kampanii ATL i BTL oraz digital, a także działaniami PR.
Pracowała dla takich klientów jak Stock Polska, Carlsberg Polska, CEDC, Reserved, Bunge, Link 4, Sandoz, Euro RTV AGD, Radio Eska. Pracowała m.in. dla agencji Koledzy S&K, LSCG, Work&Fun. Współpracowała także Telewizją Polską i Narodowym Centrum Badań i Rozwoju przy tworzeniu programów o innowacjach. Przez kilka lat realizowała się jako freelancer, jednak podjęła decyzję o stałej współpracy z agencją San Markos.
Ogromną pasją Anny są innowacje oraz badania nad rozwojem sztucznej inteligencji. Lubi czytać, interesuje się muzyką, sztuką i ponad wszystko kocha roboty. W lecie do pracy dojeżdża wyłącznie na hulajnodze.
JK
Na początku stycznia 2018 r. stanowisko Incentive Unit Director w ICP Group SA. objęła Magdalena Galińska.
Do jej zadań należeć będzie zarządzanie Działem Incentive oraz zwiększanie efektywności i innowacyjności projektów przy stale rosnącej liczbie zleceń oraz portfolio klientów.
Magda związana jest z branżą MICE od 17 lat. Od 2005 r. pracowała w dziale zakupów Polpharmy jako Kierownik ds. Zakupów Usług Eventowych. Jest laureatką nagrody MP POWER AWARDS w kategorii Meeting Planner, wielokrotnie nominowana była też w konkursie „Osobowość Roku Branży MICE”.
W 2017 r. została jurorką konkursu Effie Awards i PROCON Awards „Supplier of The Year”. Magda aktywnie działa na rzecz branży jako Lider streamu eventowego w ramach projektu „Biała Księga Komunikacji Marketingowej”, której celem jest wypracowanie najlepszych standardów zakupowych i przetargowych w kategoriach marketingowych. Doświadczenie Magdy po stronie klienta ma jeszcze mocniej zwiększyć konkurencyjność ICP Group na rynku.
– Do naszego teamu dołącza kolejny profesjonalista, którego doświadczenie, wiedza i umiejętności będą dalej rozwijać i budować wartość spółki, ponadto świetnie wpisują się w oczekiwania rosnącej liczby klientów oraz skalę i złożoność realizowanych projektów – mówi Krzysztof Michniewicz, Prezes ICP Group SA.
– Bardzo się cieszę, że będę mogła połączyć swoją pasję z pracą. Ufam, że moje doświadczenie z „drugiej strony mocy” połączone z ogromnym zaangażowaniem i doświadczeniem członków zespołu Incentive, zaowocują wysoką jakością ofert i realizacji, a tym samym zaufaniem i zadowoleniem naszych stałych i nowych klientów – mówi Magdalena Galińska, Incentive Unit Director.
JK
ING Bank Śląski wystartował z kolejną kampanią reklamową na outdorze. W styczniu ruszyła kampania promująca oszczędzanie.
Tym razem ING Bank Śląski zdecydował się na kampanię kontekstową. Każdy z plakatów zawiera hasło zachęcające do oszczędzania i nawiązujące do miasta w którym znajduje się nośnik.
Kampania jest realizowana w Białymstoku, Bydgoszczy, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Toruniu, Trójmieście, Warszawie, Zielonej Górze, Gorzowie Wielkopolskim, Rzeszowie, Wrocławiu i na Śląsku. Do promocji wykorzystano nośniki superbecklight (12×4 m), supercityboard (12×4 m) i cityboard (6×3 m). Ekspozycja potrwa do końca stycznia 2018. Kampania wsparta jest innymi mediami.
JK
Sławne „ścianki” pojawiły się w Polsce na przełomie XX i XXI wieku – pierwsze kartony z logotypami przeróżnych marek stanęły w przestrzeni sal bankietowych pod koniec lat 90. Zwyczaj ściągnęliśmy z zagranicy, polscy sponsorzy go podchwycili i tak wszystko się zaczęło. Dla wielu „sławnych i lubianych” przyjście na imprezę i pozowanie do zdjęcia w najbardziej charakterystycznym jej punkcie to szansa na dodatkowy zarobek. Pierwsze „ścianki” były raczej handlowo-promocyjnym akcentem imprezy. Ustawiano je głównie po to, żeby w jednym, lekkim, nietrwałym i jednocześnie mobilnym punkcie umieścić wszystkie logotypy sponsorów. Na imprezach typu „Doskonałość roku” organizowanych przez czasopismo „Twój Styl” w pierwszej dekadzie XXI wieku sprawdzały się znakomicie.
– Szybko jednak ścianka stała się ścianką celebrycką z racji na duże zainteresowanie personalną promocją na tle znanych marek… I nie ma co ukrywać, dla wielu „sławnych i lubianych” przyjście na imprezę i pozowanie do zdjęcia to główny cel wyjścia. Trzeba też przyznać, że funkcja ścianek trochę się zmieniła na przestrzeni lat i niestety muszę przyznać, że chyba tracą „na reputacji” z racji tego, że stały się elementem codziennego funkcjonowania w środowisku show-biznesu celebrytów, pseudo gwiazdek, których kariera zaczyna i kończy się na tejże ściance. „Ścianka” to element, który bardzo mocno wpisał się w pejzaż imprez i to także ze względu na firmy, które tworzą dane wydarzenie. Każdej z marek zależy na dobrze wyeksponowanym logotypie i przedmiotowa ścianka wydaje się być idealnym rozwiązaniem… ale czy nie ma ciekawszych sposobów na budowanie wizerunku marki? – pyta Ewa Kowacz, CEO, Fame PR & MARKETING.

Nagrodzony uczestnik eventu najlepiej zaprezentuje się na ściance z logo partnerów wydarzenia.
A jednak ścianka jest nieodzownym elementem każdej dużej imprezy, rzadko się zdarza, że ktoś o niej zapomni.
– Ścianka prasowa to jeden z najważniejszych elementów wydarzeń z udziałem fotoreporterów oraz przedstawicieli mediów. Jest miejscem ekspozycji logotypów firm i ważnym narzędziem pracy dla dziennikarzy, fotoreporterów i operatorów kamer. To właśnie ona powinna stanowić tło dla wszystkich zdjęć i nagrań, wykonanych podczas eventu. Dzięki temu mamy szansę uzyskać dodatkowy ekwiwalent reklamowy, który może być niejednokrotnie większy niż budżet na przygotowanie całej imprezy. Co za tym idzie – dotrzeć do większej liczby osób z informacją o wydarzeniu oraz zwiększyć świadomość marki. Aby faktycznie tak się stało, wszystkie parametry ścianki prasowej powinny zostać dostosowane do charakteru danego wydarzenia i miejsca, w którym się odbywa – mówi Krzysztof Migas, Senior Event Manager Walk Events.
Podobne zdanie na ten temat ma także Monika Bradacz, CEO M-Duo Models. – Często traktowane po macoszemu, przez innych nielubiane ścianki celebryckie są nieodłącznym elementem obecnego świata eventowego. Z punktu widzenia firmy odgrywają bardzo istotną rolę w kompleksowej strategii marketingowej. Poprzez ekspozycję logotypu pełnią funkcję informacyjną oraz podkreślają ważność sponsorów, podwyższając ich rangę w percepcji uczestników wydarzenia, klientów i partnerów biznesowych. Ewa Kowacz dodaje – Ścianka celebrycka to w dzisiejszych czasach już stały element eventów, zarówno ze względu na ekspozycję logotypów firm, które stoją za danym eventem, jak również miejsce, gdzie uczestnicy robią sobie pamiątkowe foty. Nie ma co ukrywać, to najbardziej rozpoznawalny punkt imprezy. I nie dorabiałabym tu jakiejś większej ideologii, nie uważam też, że to ściany płaczu, desperacji czy też listy płac sponsorów imprezy, chociaż wiem, że zdania są podzielone. To obecnie jest mocno trendy. Nie wyobrażam sobie eventu bez charakterystycznego miejsca do robienia zdjęć. Czy to ścianka, photowall, famewall, photocall czy czerwony dywan. Takie czasy i mi to nie przeszkadza.
Ważne także jest to, jak taka ścianka będzie wyglądała finalnie. Szczególną uwagę należy zwrócić na materiał, wykonanie i wykończenie, a także na to gdzie taka ścianka stanie oraz pamiętać o tym, aby logotypy sponsorów zawsze były dobrze wyeksponowane. Chociaż, aby każdy był zadowolony trzeba się nieźle napracować.
– Każdorazowo powinniśmy bardzo dobrze przemyśleć to jak powinna wyglądać i gdzie ją ustawić. Ważnym aspektem jest wielkość ścianki – im większa, tym większa przestrzeń i komfort pracy dla dziennikarzy. W ten sposób reporterzy nie będą musieli się przepychać, aby uzyskać potrzebne materiały foto i wideo. Kolejnymi punktami są oświetlenie, które powinno być równomiernie rozłożone i miękkie oraz materiał nieodbijający błysków fleszy, z którego należy ją wykonać. Dzięki temu wszystkie zdjęcia będą wysokiej jakości – mówi Krzysztof Migas.

Hostessy, M-Duo Models
– Jako reklamodawca pragnęłabym także zwrócić szczególną uwagę na formę ścianek oraz tworzywo z jakich są wykonane. Przy ich zamawianiu powinno się zawsze pamiętać o odpowiednim materiale i neutralnym kolorze odpowiednim do aplikacji większości logotypów, a także ich ilości, żeby każda z firm, bez względu na lokalizację na ściance nie czuła się pominięta, a logotyp był czytelny dla wszystkich – dodaje Monika Bradacz. Niestety, nie zawsze wszystko udaje się tak, jak organizator zakładał, albo zwyczajnie nie dopilnował, popełniając kardynalne błędy. – Zdarzają się także beznadziejne ścianki (kartonowe, tandetne, byle jakie, byle były i się pojawiły) z niestosownymi logosami i pseudo gwiazdami pozującymi na ich tle. Takim ściankom zdecydowanie mówię NIE. Mam też duży dystans do pozowania na ściankach, w dobrym towarzystwie czemu nie, ale nigdy nie za wszelką cenę. To, że ściankowe wpadki się zdarzają zarówno ze strony organizatorów, jak i gości wydarzenia to już inna sprawa. Przynajmniej media mają o czym pisać, a niektórym tylko o to chodzi i tylko dzięki temu są w stanie być rozpoznawalnym chociaż przez chwilę. Ja jednak wolę jak wszystko jest wyważone, z klasą i z umiarem, no i oczywiście dobrej jakości – akcentuje Ewa Kowacz.

Konferencja EVENT MIX 2017: Jurek Owsiak, WOŚP i Andrzej Kuczera, event manager OOH event!
Być gwiazdą, chociaż przez chwilę. Mimo podzielonych zdań na temat fotografowania się na tle ścianek, to jednak niewiele spotyka się ludzi w branży, którzy nie mieliby chociaż jednego takiego zdjęcia.
– Podczas imprez korporacyjnych ścianki w szczególny sposób cenione są przez uczestników, bowiem choć na chwilę mogą poczuć się szczególnie i wyjątkowo. Zaś fotografując się na imprezach zamkniętych wraz z celebrytami mogą zasmakować świata z pierwszych stron gazet i mają poczucie dostępności do obszarów, do którego nie mają wstępu na co dzień. Współtworząc od 10 lat eventy w kraju obserwuję obecnie pewną tendencję deprecjonowania osób stających na ściankach. Z punktu widzenia osoby prowadzącej firmę, zapraszanej na imprezy promocyjne oraz zarządzającej wizerunkiem różnych osób, uważam, że we wszystkim, tak i w tym obszarze, najważniejszy jest umiar i rozsądek. Ścianki są nieodzowną częścią każdego eventu promocyjnego będącego obowiązkowym aspektem spójnej strategii komunikacji oraz działań reklamowych, w których uczestniczą ambasadorowie marek, influencerzy, celebryci podnoszący prestiż danego wydarzenia. Zachowując odpowiednie proporcje możemy zostać docenieni przez fanów i odbiorców za swoją twórczość, zaś aktywność podczas sesji fotograficznych na ściankach traktować jako część kontraktu reklamowego – podsumowuje Monika Bradacz.
Reasumując, ścianki celebryckie na stałe wpisały się w krajobraz wydarzeń branżowych i nie zanosi się, aby miały rychło zniknąć z salonów. Showbiznes i eventy wręcz szczycą się faktem ich posiadania, ścianki podnoszą rangę i prestiż wydarzeń. Istotne jest jednak to, aby, tak jak wspominają wypowiadający się w artykule – zachować umiar i rozsądek oraz pamiętać o wszystkich ważnych wskazówkach. Tak jak w każdej innej kwestii, podczas organizacji wydarzeń, każdy szczegół musi być dopracowany do perfekcji, a jak wiadomo – diabeł tkwi w szczegółach!
Magdalena Wilczak
Artykuł ukazał się w OOH event! Pobierz wersję online: TUTAJ.
Jedno się nie zmieniło w 2017 – siła i moc. Nasz POWER zawsze był w nas, jest i będzie. By się rozwijać, iść zgodnie z naszymi przekonaniami, zasadami i doświadczeniem i przekazywać to, co najlepsze naszym klientom, pracownikom i przyjaciołom – tak rok 2017 podsumowuje Olga Krzemińska-Zasadzka, managing director agencji POWER.
W tym roku jestem zachwycona z powodu kilku wydarzeń z udziałem naszej agencji i bardzo dumna z pracowników, którzy je tworzyli. Zawsze pasjonowała nas motoryzacja, więc tworzenie wydarzenia na 12 tys. osób Shell V-POWER z udziałem gwiazdy F1 było naszą dumą i zaszczytem. Zrobienie tego w tak krótkim czasie było wyzwaniem, którego się podjęliśmy i sprostaliśmy mu. 4 czerwca na błoniach PGE Narodowego odbył się Shell V-Power Show, wyjątkowa impreza dla fanów motoryzacji, która zgromadziła 12 000 osób. Moc motoryzacyjnych atrakcji napędzana była nowym paliwem Shell V-Power. Gościem specjalnym imprezy był Kimi Räikkönen, uwielbiany przez publiczność fiński kierowca F1 Scuderii Ferrari. Warto było przyjść wcześniej, by na własne oczy zobaczyć wjazd wielkiej kawalkady Ferrari, której przewodził sam Kimi Räikkönen, mistrz świata Formuły 1!
Równie mocno przeżyliśmy Galę na 20-lecie naszych pierwszych wyjazdów narciarskich i rozpoczęcia mojej działalności gospodarczej. Gala POWER’S Day odbyła się 13.10.2017 roku i zaprosiliśmy na nią najlepszych naszych klientów, podwykonawców, pracowników oraz media z którymi współpracujemy. Dostaliśmy tak dużo pozytywnych komentarzy, że dobre emocje będą z nami jeszcze długi, długi czas.
20 lat temu w 1997 roku w ostatni tydzień marca zaczęły się nasze pierwsze wyjazdy narciarskie do Val Thorens. Przez ten czas wiele się nauczyliśmy, niejedno zmieniliśmy, stabilnie się rozwijaliśmy. Jedno się nie zmieniło – siła i moc, nasz POWER, zawsze był w nas, jest i będzie. By się rozwijać, iść zgodnie z naszymi przekonaniami, zasadami i doświadczeniem i przekazywać to, co najlepsze naszym klientom, pracownikom i przyjaciołom.
20 lat dynamicznego rozwoju, pasji i zaangażowania zaowocowały pozycją jednego z najsilniejszych graczy na rynku eventów i incentive w Polsce. Dziś agencja obsługuje największe obecne na polskim rynku marki, organizując wyjazdy firmowe, konferencje, uroczyste gale i bankiety oraz wydarzenia o charakterze sportowym. To był bardzo dobry rok dla agencji POWER.
Nie obyło się także i bez rozczarowań…
Największym moim rozczarowaniem jest pracownik w tym roku. Ufasz komuś,
dajesz parę lat pracę, pomagasz w trudnych chwilach i na koniec okazuje się,
że ktoś działa nieczysto, że pracuje „na boku”, że „zapomniał” o „paru płatnościach” z zeszłych lat, że cię oszukuje, oszukiwał.. Każdego roku poznaję wiele osób, wspaniałych osób, ale też zdarzają się tacy, z którymi nie chcę mieć więcej do czynienia… Bardzo mnie to rozczarowuje.
A co tam w branży się zmienia…
W 2017 roku obserwowaliśmy kontynuację trendów z ubiegłego roku. Przede wszystkim da się zauważyć, że eventy coraz częściej przybierają formę show, są coraz bardziej spektakularne, emocjonujące i mają na celu wywarcie niezapomnianego wrażenia. Branża eventowa szybko wdraża nowinki technologiczne, które organizatorzy wykorzystują, by zrealizować swoje nawet najbardziej odważne pomysły. Eventy łączą takie elementy jak animacje 3D, mapping, choreografie taneczne i muzykę na żywo.
Warto też zwrócić uwagę na to, jak branża eventowa się stabilizuje, bo pozycja niektórych dużych agencji rośnie, a o innych robi się cicho. Można powiedzieć, że branża „okrzepła”. Najlepsze agencje konsekwentnie umacniają swoją pozycję na rynku, a ich wyniki finansowe są coraz lepsze. Prognozy są optymistyczne dla tych agencji, które potrafią się dostosować do coraz wyższych wymagań rynku jednocześnie podnosząc efektywność swojego biznesu. Nie wiem, czy można nazwać to trendem, ale w tym roku kilka stowarzyszeń połączyło się we wspólnym celu, by jeszcze lepiej dotrzeć do branży i mówić jednym głosem. Już od dawna istnieje w ten sposób organizowane wydarzenie Meetings Week, w tym roku udało mi się także doprowadzić do tego, że Stowarzyszenie Branży Eventowej weszło do projektu „Dobry Przetarg”.
Na wzór rynków europejskich, jako reprezentacja środowiska zakupowego reklamodawców oraz agencji, rozpoczęliśmy dialog branżowy, którego celem jest ustalenie najlepszych standardów zakupowych i przetargowych w kategoriach marketingowych, mając na uwadze nie tylko równość i partnerstwo biznesowe stron, ale przede wszystkim najwyższą możliwą efektywność w zakupach marketingowych w relacji jakość-cena. Wydano już publikację z działu event zawierającą opis jak powinien wyglądać „Dobry Przetarg” i jakie dokumenty są rekomendowane do jego przeprowadzenia. Na początku 2018 roku powstanie także taki dokument dla wydarzeń Incentive.
W naszej firmie…
W 2017 roku agencja Power została wyróżniona nagrodą Solidna Firma 2016. Bierze także udział w edycji 2017 roku. Program Solidna Firma wspiera i promuje uczciwe firmy, zarazem poddając je weryfikacji i tworząc bazę godnych zaufania przedsiębiorstw. Był to również bardzo dynamiczny rok, w którym poszerzyliśmy grono klientów. Prowadziliśmy wiele innowacyjnych projektów w Polsce, jak i zagranicą. Organizowaliśmy wielkie gale na tysiąc osób, duże konferencje, po rekord 12 tysięcy osób na Shell V-POWER Show, a także na evencie motoryzacyjnym Ferrari Corsa Baltica.
Byliśmy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Omanie, Gruzji, Austrii, we Włoszech, Francji, na Teneryfie, Maderze, a także w Meksyku, Wietnamie i w Tajlandii.
W tym roku również zdecydowałam się wraz z Anią Nowakowską o niekandydowaniu do kolejnego zarządu i przekazaniu sterów w organizacji nowym osobom. To była świadoma decyzja – trudna, bo to 10 lat naszej pracy, ale też otwierająca nowe możliwości, przede wszystkim czasowe, bo była to praca na drugi etat.
Z Anią poznałyśmy się ponad 10 lat temu online. Na jednym z portali społecznościowych aktywnie zaczęłyśmy uczestniczyć w licznych dyskusjach na wszelkie tematy branżowe zaczynając od poszukiwania ciekawych atrakcji na eventy, poprzez wymianę doświadczeń oraz wiedzy i wreszcie poruszając problemy i bolączki branżowe. Na łamach grupy poruszaliśmy wiele tematów, tam każdy sobie pomagał, wzajemnie inspirował, wspierał.
Poczułyśmy, że spotkania z sieci należy przenieść do realu i zacząć wspólnie działać na rzecz rozwoju polskiej branży eventowej. Obie w stowarzyszeniu byłyśmy od początku. Na rzecz organizacji i branży eventowej w Polsce przepracowałyśmy kilka tysięcy godzin, współpracowałyśmy z kilkuset firmami i agencjami, przedstawicielami lokalizacji i podwykonawcami. Pracowałyśmy przy około 60-ciu wydarzeniach na rzecz członków, studentów, prowadziłyśmy niezliczoną liczbę spotkań branżowych, uczestniczyłyśmy w licznych konsultacjach branżowych na szczeblach państwowych. Osobiście wdrażałyśmy pracowników biura. Obie bardzo angażowałyśmy się we wszystkie projekty w stowarzyszeniu, byłyśmy inicjatorkami otwarcia Studium Event Management, dopinałyśmy cztery edycje konferencji Event Biznes, zarówno ze strony organizacyjnej, jak i merytorycznej biorąc czynny udział w pracach rady programowej. Ja jako członek rady programowej i Anna jako członek rady oraz dyrektor programowa konferencji, współtworzyłyśmy projekt Meetings Week od początku jego powstania, współpracowałyśmy z mediami, kolejnymi zarządami, jak i zarządami innych organizacji m.in. dołączając do projektu „Dobry Przetarg”. Obie też zasiadamy w Radzie Etyki SBE i współtworzyłyśmy Kodeks Dobrych Praktyk. Dziś zgodnie stwierdzamy, że nadszedł czas na to, by przekazać stery w organizacji. Przekazujemy SBE mocne, energiczne oraz stabilne z wiodącymi na rynku projektami jak: Studium Event Management, Konferencja Event Biznes, Meetings Week oraz Elfy – świąteczne spotkanie branży eventowej.
Dziś czuje się naprawdę spełniona zawodowo. Jestem tu gdzie chcę być, gdzie szłam przez lata i spokojnie rozwijam swoją firmę. Wiele lat ciężkiej pracy, ale i mega dużo satysfakcji.
„Belive THE POWER and beauty of your DREAMS”
13 POWODÓW DLACZEGO WARTO WSPÓŁPRACOWAĆ Z AGENCJĄ POWER
1 | Power Sp. z o.o. posiada wpis do rejestru organizatorów
i pośredników turystycznych województwa mazowieckiego nr 1279.
2 | W ostatnich latach spółka została laureatem nagród takich jak: Solidna Firma, Procon Awards Działów Zakupu, Platynowy Certyfikat Polski Produkt, Firma Roku, MP Power Award oraz medalu Wydarzenie/Usługa Roku – portalu MeetingPlanner.pl, nagrody Polskiego Internetu w dziedzinie „Rozrywka i Rekreacja”.
3 | Należymy do najlepszych stowarzyszeń krajowych i międzynarodowych SBE, SKKP, SOIT, SITE.
4 | Początki agencji (dawniej PowerSport) sięgają 1997 roku,
kiedy rozpoczęliśmy organizację wyjazdów zimowych. Posiadamy 20-letnie doświadczenie.
5 | Power to mieszanka chęci działania, energii i entuzjazmu z fachową wiedzą, doskonałą organizacją i dbałością o najmniejsze szczegóły. Dzięki połączeniu szczegółowego planowania wydarzeń, wysokiego poziomu usług z kreatywnością jesteśmy dla naszych klientów wiarygodnym i sprawdzonym partnerem oraz zdobyliśmy zaufanie wielu firm, które regularnie korzystają z naszych usług.
6 | Współpraca od 2010 roku z ponad 250 firmami, między innymi: Shell, Ferrari, Logis, Chie-si, KIA, Action, Verifon, PPL LOT, NC+, Dr Gerard, Coca-Cola HBC Polska, Polkomtel SA, Avon, IKEA, PLAY, Torex Chiessi, TravelPort, Ariston, Shell, Quintiles, Smith and Nephew, Wavin, SCA Hygiene Products, Honda Matraszek, Groupon, Tork, Strabag, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, BRE Bank, Siemens, PZU, Kredyt Bank, Bosch, UEFA, Tech-Data, MultiRadio, Britenet, TravelPort.
7 | Posiadamy doświadczenie zarówno w wyjazdach krajowych, jak i zagranicznych.
8 | POWER to moc, siła, energia i nieograniczone możliwości. Ale przede wszystkim POWER to ludzie, którzy tworzą i realizują dla Was te wszystkie wspaniałe rzeczy. Jedną z głównych zalet agencji POWER jest dobór do pracy odpowiednich osób, które od lat realizują pomysły imprez firmowych i wyjazdów motywacyjnych. Nasza firma to połączenie wielu charakterów, doświadczenia przy tworzeniu i realizowaniu eventów oraz wyjazdów z kreatywnością i otwartością na ludzi. Zaangażowanie, pasja i wytrwałość to cechy, które cenimy najbardziej, bo inspirują innych do stawiania jeszcze odważniejszych kroków na drodze do sukcesu.
9 | Posiadamy własne biuro i magazyn – dzięki czemu oferujemy najwyższy poziom przy korzystnej cenie.
10 | Każdy z naszych pracowników ma swoją pasję, którą rozwija dzięki pracy w agencji.
11 | Współpracujemy ze sprawdzonymi od lat podwykonawcami.
12 | Nieustannie się szkolimy i szukamy nowości na rynku.
13 | Płacimy terminowo swoje zobowiązania – dbamy o terminy płatności dogodne dla naszej firmy, podwykonawców i pracowników.
Olga Krzemińska-Zasadzka, managing director agencji POWER
Artykuł ukazał się w OOH event! Pobierz wersję online: TUTAJ.
Agencja eventowa PowerEvents w 2017 roku obchodziła swój jubileusz 10-lecia działalności na rynku. Jest to okazja do podsumowań i prezentacji planów na kolejne lata. Z tej okazji rozmawialiśmy z właścicielem firmy Pawłem Haberką, o tym jak wspomina ten okres.
Jak się Pan czuje jako 10-latek?
Świetnie.
PowerEvents to…?
Grupa fantastycznych ludzi, którzy kochają swoją pracę. Managerowie bardzo ambitni i profesjonalni w swoich działaniach.
Z pewnością odpowiadał Pan już wiele razy na to pytanie: jak rozpoczęła się działalność PowerEvents? Skąd pomysł?
Tak, wiele razy już miałem okazje opowiadać o początkach, ale z przyjemnością zrobię to jeszcze raz (śmiech). Po studiach na Politechnice Wrocławskiej rozpocząłem pracę na etacie. Przez 6 lat pracowałem w kilku korporacjach, jednak czułem, że to nie jest to. W jednej z firm otrzymałem zadanie przygotowania serii eventów dla pracowników. Nie ukrywam, że bardzo mi się to spodobało. Tym bardziej, że zawsze „ciągnęło mnie na scenę”. Ponieważ eventy odbywały się w różnych regionach kraju, współpracowałem z kilkoma agencjami eventowymi. Niestety, w dwóch przypadkach bardzo mocno rozczarowała nas jakość usługi. Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że warto zaryzykować i założyć własną firmę. Za zgodą żony (śmiech) odważyłem się i zarejestrowałem działalność. Nie miałem żadnego doświadczenia, kontaktów, znajomości, ale do odważnych świat należy. Wiedziałem jedno, że będę stawiał na Jakość przez duże J.
Jak wyglądały początki?
Ciekawie. Pamiętam, że gdy otrzymałem pierwszą wycenę na stronę internetową o wartości 1 500 PLN myślałem, że dostanę zawału i ile jeszcze będzie tak wysokich kosztów dodatkowo? Od tamtego czasu strona zmieniła się 3 razy i najnowsza kosztowała o wiele więcej (śmiech). Fakt, że agencja wystartowała niemal na progu rozpoczynającego się ogólnoświatowego kryzysu, też mocno dał się we znaki. Obserwowałem inne agencje i nie ukrywam, że zazdrościłem każdej realizacji. Z czasem zaczęły spływać zapytania, większość przetargów przegrywaliśmy, ale po 8 miesiącach od startu, klient zdecydował się… Jaka to była radość! Skrupulatnie analizowałem każdy detal imprezy, eliminując potencjalne zagrożenia, a był to event dla 45 osób. Pierwsze dwa lata działalności pracowałem głównie sam z pomocą najbliższych. Jednak zapytań było coraz więcej i przyszedł moment na zatrudnienie pierwszych osób. W pierwszej kolejności pojawił się jeden manager, ale już za kilka miesięcy doszło czterech nowych. Jednym z nich jest Ola, obecnie manager zarządzający. Tak, w wielkim skrócie wyglądały początki PowerEvents.
Na swojej stronie internetowej piszecie, że wyróżnia Was kreatywność i pomysłowość, to tak jak 90% innych agencji eventowych. W czym Wasza odznacza się na tle konkurencji?
Branża eventowa to przede wszystkim kreatywność, więc nie powinien dziwić fakt, że każda firma pisze, że jest kreatywna. Jeżeli, chodzi o nas to nasza kreatywność jest głównie zależna od klienta, na ile nam „pozwoli” zaszaleć. Nie mówimy tu tylko o budżecie, ale odwadze klienta. I udało nam się właśnie takich spotkać na swojej drodze. Bez nich nie powstałyby takie tematy imprez jak: „Podziemny Krąg”, „Route 66” czy „Przyjaciele”. Zawsze jednak pamiętamy, żeby też nie przedobrzyć. Lubimy zaskakiwać scenografią, unikalnymi pomysłami, ale wplecionymi w pewne standardowe ramy. Ważny jest dla nas odbiór wydarzenia przez uczestników, dlatego już na etapie projektowania eventu, pytamy klienta jakie odczucia chciałby, aby mieli uczestnicy imprezy po jej zakończeniu.

Agencja PowerEvents obchodzi 10-lecie swojego istnienia. Przez te wszystkie lata zrealizowaliście niezliczoną liczbę wydarzeń. Które z nich stanowiło największe wyzwanie i dało agencji najwięcej satysfakcji?
Jak każda agencja mamy w swoim portfolio wydarzenia, z których jesteśmy wyjątkowo dumni i dały nam wiele satysfakcji, ale też nas dużo nauczyły. Spora część imprez to typowe eventy bez wielkiej kreacji, ale zawsze staramy się „wrzucić” coś unikalnego, co zapadnie w pamięć uczestnikom. Dumni jesteśmy przede wszystkim z faktu, że jak na prawie 700 realizacji nie mieliśmy spektakularnej wpadki. Zdarzyły się małe niedociągnięcia, ale były one całkowicie niezależne od nas np. technika zawiodła na próbach, nie dojechał jeden z członków kabaretu. Żadne z nich nie wpłynęły na jakość wydarzenia i były tylko znane nam. Eventy to emocje, wyjątkowe relacje z klientem. Osobiście jestem fanem kreowania otwarć i jubileuszy, zwłaszcza kiedy klient daje wolną rękę. Z tych większych, które zorganizowaliśmy, zapamiętamy Międzynarodową Konferencję Eurofi, gdzie pojawili się przedstawiciele całego świata rynku finansowego. Warto wspomnieć również o uroczystym otwarciu fabryki LG, gdzie zaproszeni byli dealerzy i prasa z różnych kontynentów, i tu nie zapomnimy współpracy przy tym wydarzeniu z agencją eventową z Korei. Zorganizowaliśmy też piknik dla 25 000 uczestników.
Współpracujecie z wieloma znanymi markami. Co sprawia że, wracają do Was?
Mówiąc krótko, dajemy gwarancję spokoju i jakości. Od początku też jesteśmy zawsze szczerzy i staramy się doradzać. Nie przytakujemy klientowi. Tylko jasno sygnalizujemy, jeżeli coś jest nie tak lub uważamy, że dany pomysł trochę nie pasuje. Wydaje mi się również, że widać po całym naszym teamie, że jesteśmy pasjonatami tego, co robimy. Po pierwszym spotkaniu wiele barier upada i relacja jest już inna. A następnie potwierdzamy wszystko dobrze przeprowadzonym eventem. Jak można być niezadowolonym?
Jak pozyskujecie nowych klientów?
Szczerze, to od 2 lat nie mamy na to czasu. Mamy stałe grono klientów i bardzo dużo nowych realizacji z polecenia. Nie mamy żadnego handlowca lub osoby pozyskującej kolejne zlecenia.
Dużo mówi Pan o jakości Waszych imprez. Czy faktycznie tak mocno dbacie o ten element?
Tak. Od 3 lat obowiązują w firmie konkretne procedury i mimo że nie jesteśmy wielką korporacją, każdy manager musi ich przestrzegać. Nie ma od nich odstępstw. Jedną z nich jest odmówienie składania ofert. Jesteśmy na tyle dużą agencją, że nie możemy podjąć ryzyka ewentualnych niedociągnięć. Jeżeli, w naszej ocenie, oczekiwania klienta nie są adekwatne do np. budżetu, wolimy zrezygnować. Jakość zapewnia nam też stałe grono podwykonawców. Dziś bardzo ciężko jest „wejść” nowej firmie i świadczyć dla nas usługi. Każdy nasz partner biznesowy ma podpisaną umowę o współpracę, gdzie jest więcej zapisów o karach niż samych warunków współpracy (śmiech).
Jak przez te wszystkie lata Waszej działalności zmieniał się rynek eventowy?
Rynek przez 10 lat zmienił się, a my razem z nim. Wspominałem wcześniej, że rozpoczęliśmy działalność w okresie kryzysu gospodarczego i pozyskanie wtedy konkretnych zleceń graniczyło z cudem. Bardzo ważne, że świadomość klientów jest coraz większa i podejmują świadomie decyzje, jak i dokładnie precyzują swoje oczekiwania. Pamiętamy szał na eventy z quadami i paintballem, niemal każdy wyjazd integracyjny nie mógł obyć się bez tych atrakcji. Dziś szczerze nie pamiętam, kiedy ostatni raz zorganizowaliśmy taki event. Co roku pojawiają się nowe atrakcje, które prezentujemy w ofertach. Jednak nic nie zastąpi kreatywności. Prawdziwym wyzwaniem są na przykład eventy dla stałego klienta, gdzie co roku trzeba stworzyć program lepszy niż w poprzednim roku. Co myślę o samej branży? Z pewnością rynek eventowy jest ustabilizowany. Zdarzają się małe wojny między agencjami, ale uważam, że wina leży po stronie klientów, którzy dość często wykorzystują nieuczciwie pomysły firm eventowych. Widoczna jest też obawa klientów przed współpracą z agencjami spoza Warszawy. Wiele razy spotkaliśmy się właśnie z takim nastawieniem. Kiedy jednak ktoś odważył się i zaczął działąć z nami, zmienił zdanie, a po realizacji nie było już żadnych niejasności. Ważne jest, aby każda firma eventowa, mierzyła swoje możliwości na zamiary. Warto z każdym zleceniem zdobywać doświadczenie i wyciągać wnioski.
2017 rok to przede wszystkim Wasz jubileusz. Obchodziliście go w jakiś wyjątkowy sposób?
Długo zastanawialiśmy się nad formą obchodów 10-lecia, tym bardziej, że odpowiadamy za kreatywne wydarzenia. Ostatecznie stwierdziliśmy, że podzielimy się tym czym zajmujemy się na co dzień. Tak zrodził się pomysł 10 wydarzeń na 10 lat, skierowanych do mieszkańców.
Na przestrzeni całego roku zorganizowaliśmy m.in. event dla seniorów, którzy poznali VR, wynajęliśmy tramwaj, w którym odbyło się wielkie party na szynach. Była też adopcja kameleona we wrocławskim Zoo, wsparcie finansowe zespołu cheerleaders, który został zaproszony do USA przez Marcina Gortata. Wyjątkowe było też odnowienie jednej z kamienic i spotkanie Instameet Emotions. Wielki finał to pojawienie się na wrocławskim rynku naszego własnego krasnala. Oczywiście były też wewnętrzne akcje, ale o nich cicho sza…
Gdzie by Pan był, gdyby nie PowerEvents?
Z pewnością pracowałbym w jakiejś korporacji. W mojej ocenie byłaby to praca związana z szeroko rozumianym pojęciem logistyki.
Czy i co zmieniłby Pan, gdyby mógł rozpocząć wszystko od początku?
Patrząc z perspektywy czasu, nie byłoby wiele takich zawodowych rzeczy. Może kupiłbym inne auto? (śmiech).
Jakie macie plany na kolejne lata?
Nie planujemy, cieszymy się z tego co już osiągnęliśmy. Droga jaką idziemy jest jak najbardziej sensowna i przynosi efekty, nie chcemy jej zmieniać. Oczywiste jest, że zależy nam na ciągłym rozwoju i nowych zleceniach, ale nie za wszelką cenę.
Określamy z początkiem roku pewne ramy i założenia, ale często jest to weryfikowane przez codzienność. Ważne jest, aby każdy event był satysfakcjonujący dla klienta i dla nas.
Czego można Wam życzyć?
Zdrowia, działającego Internetu i telefonów.
Rozmawiał Andrzej Kuczera
Wywiad ukazał się w OOH event! Pobierz wersję online: TUTAJ.