Logo


Kiedy ostatnio znalazłeś w pracy czas na planowanie? Niestety, problemem zarówno szeregowych pracowników, jak i ich szefów, jest to, że są pochłonięci codzienną „bieżączką” lub „gaszeniem pożarów”. W konsekwencji nie mają czasu na wyznaczanie długofalowych celów i ustalanie sposobów ich osiągnięcia.

W przypadku pracowników niższego szczebla (np. produkcyjnych, magazynowych lub zapewniających podstawową obsługę biurową) zakłada się, że większość czasu powinni oni wykorzystywać na realizowanie ściśle wyznaczonych zadań. Nie potrzebują więc tak dużo czasu „na myślenie”, jak pracownicy od których wymaga się kreatywności oraz menedżerowie, którzy powinni podejmować decyzje mające długofalowe skutki dla przyszłości przedsiębiorstwa. W praktyce jednak „bieżączka” i tzw. „gaszenie pożarów” (czyli reagowanie na najpilniejsze sytuacje) stanowi codzienność bardzo wielu osób odpowiedzialnych za kluczowe kwestie w firmach.

Brak czasu na myślenie

Może się wydawać, że nie ma nic złego w sprawnym zajmowaniu się codziennymi sprawami. Menedżer może mieć poczucie, że cały czas aktywnie działa na rzecz firmy, a koncentracja na zadaniach umacnia go w przekonaniu o jego efektywności. Niestety, skupianie się tylko na perspektywie dzisiejszej, tygodniowej lub co najwyżej miesięcznej, uniemożliwia myślenie o celach w kategoriach rocznych bądź kilkuletnich. W firmie, w której szefowie żyją dniem dzisiejszym, nie ma szans na wprowadzanie radykalnych usprawnień czy też modyfikację skostniałych procedur, ponieważ każda taka zmiana wymagałaby najpierw czasochłonnej refleksji, a następnie wyznaczenia dodatkowego czasu na wdrożenie zmian.

– Problem ten dotyczy firm każdego typu. Firmy produkcyjne coraz częściej tak mocno kładą nacisk na optymalizację czasu pracy swoich pracowników, że zapominają o korzyściach ze swobodnego myślenia. Zdarza się, że brygadzista ma odgórnie rozplanowane 85% swojego czasu, mistrz 65%, kierownik 45%. Mają oni wyznaczone konkretne działania, które powinni zrealizować w określonym czasie – mówi Tomasz Pachoł, trener w firmie szkoleniowej Effect Group.

Teoretycznie kadra średniego szczebla powinna mieć czas, aby zebrać pomysły od pracowników, a następnie wdrożyć je, usprawniając procesy w firmie. W praktyce czasu bardzo często wystarcza co najwyżej na zebranie pomysłów, po czym na długi czas trafiają one do szuflady, czekając na lepsze czasy. Niestety, gdy szef cały czas „gasi kolejne pożary”, lepsze czasy nie nadchodzą nigdy.

Tymczasem firmy, które osiągają sukcesy to najczęściej te, które dbają, by zarówno podwładni, jak i ich przełożeni mieli dość czasu na myślenie koncepcyjne. Na przykład firma 3M od lat pozwala wybranym działom, aby 15% swojego czasu poświęcały na badanie własnych pomysłów.

– Na pierwszy „rzut oka” sprawia to wrażenie dużego marnotrawstwa, okazało się jednak, że właśnie w tym wolnym czasie pojawiło się dużo dobrych rozwiązań, np. tak wymyślono żółte karteczki samoprzylepne – mówi Tomasz Pachoł. – Inny przykład to program Gmail. Pomysł nowego systemu pocztowego tlił się w głowach pracowników Google przez długi czas, ale na dobre mógł się ziścić dopiero wtedy, gdy ludziom pozwolono rozwijać ich własne projekty – podkreśla trener Effect Group.

5 sposobów, by spojrzeć szerzej

Przy dużej ilości zadań rutyna daje pracownikowi poczucie kontroli i pozwala pracować bez tracenia energii na myślenie o każdej wykonywanej czynności. Rutyna sama w sobie nie jest więc zła, ale pod warunkiem, że nie zastąpi całkowicie kreatywnego myślenia. Jeśli jednak „bieżączka” zdominuje codzienność pracownika, z czasem doprowadzi to do spadku jego motywacji oraz zaangażowania. Aby do tego nie dopuścić, warto skorzystać z poniższych pomysłów.

1. Zmieniaj perspektywę

Podczas spotkań firmowych dobrze jest pozwolić pracownikom na fantazjowanie. Czy to strata czasu? Niekoniecznie, ponieważ twórcza wyobraźnia pozwala zająć się kreowaniem możliwości, bez koncentrowana się na ograniczeniach. Chodzi więc o to, aby myślenia o nowych projektach lub zmianach nie rozpoczynać od tego, co wydaje się w danej chwili realne, ale od tego, jaki efekt byłby najbardziej pożądany.

Techniką, którą można tutaj wykorzystać jest 6 kapeluszy De Bono. Podczas spotkania proponujemy uczestnikom, aby wyobrażali sobie, że zakładają na swoje głowy po jednym z sześciu kapeluszy (później mogą się nimi wymieniać). Każdy kapelusz pozwala przyjąć inną perspektywę w spojrzeniu na omawiany problem. Biały pozwala skoncentrować się na faktach i liczbach. Czerwony dopuszcza do głosu emocje. Zielony ułatwia znalezienie kreatywnych rozwiązań. Po założeniu czarnego skupiamy się na zagrożeniach i problemach, z kolei żółty pozwala dostrzec szanse i korzyści. Natomiast ten, kto ma na sobie niebieski kapelusz dba o to, by cała dyskusja była usystematyzowana, a więc pełni rolę bezstronnego moderatora.

Nieco podobna jest Technika Walta Disneya. Przydaje się ona wówczas, gdy mamy wyznaczony cel, ale szukamy najlepszych sposobów na jego osiągnięcie. Tutaj także potrzebny jest moderator dyskusji, a pozostali uczestnicy spotkania biorą na siebie jedną z trzech ról: wizjonera (optymisty), planisty (skupionego na tym co i kiedy trzeba zrobić) oraz krytyka (pesymisty). Ważne, aby każda rola była obsadzona, a argumenty wyrażane przez każdą z nich odnosiły się do sposobu realizacji omawianego projektu, a nie do samego celu.

2. Daj czas na myślenie

Pracownicy powinni mieć czasem dzień wolny od bieżącej pracy. W firmach, w których kreatywność ma szczególne znaczenie, zdarza się, że jeden dzień lub przynajmniej kilka godzin w każdym tygodniu pracownicy mogą przeznaczać na własne, autorskie projekty. Ale tak naprawdę w większości przedsiębiorstw i na większości stanowisk warto dać podwładnym trochę swobody w celu przyjrzenia się zadaniom i pomysłom, których ze względu na „bieżączkę” nie mają kiedy przemyśleć.

– Jeden z kierowników opowiadał mi, że awansował swojego brygadzistę na stanowisko mistrza ponieważ ten, zamiast pracować jak inni, chodził po hali produkcyjnej z kawą.  Dlaczego zasłużył na awans? Ponieważ w czasie, kiedy pozostali wykonywali bieżące zadania, on myślał o tym, jak można usprawnić proces produkcyjny. On jeden znajdował czas na myślenie strategiczne – mówi trener Effect Group.

3. Wykraczaj poza myślenie krótkoterminowe

Brak czasu na myślenie to jeden problem. Drugi wynika stąd, że nawet gdy już znajdziemy potrzebny czas, koncentrujemy się na celach tygodniowych, miesięcznych, a najwyżej kwartalnych. Warto, aby szczególnie menedżerowie (ale także handlowcy i inni pracownicy) znaleźli czas na zadawanie sobie pytań typu: „jakie cele chcę osiągnąć w ciągu najbliższego roku?”. Warto regularnie wracać do pytań, które pozwalają spojrzeć na swoją rolę, wyznaczone cele i metody działania w perspektywie długoterminowej.

4. Deleguj zadania

Menedżerowie często są przekonani, że bez ich osobistego udziału nic nie będzie działało wystarczająco dobrze. W efekcie marnują mnóstwo czasu na sprawy, które co prawda są ważne w danym momencie, ale stanowią jedynie „bieżączkę”. Przez to nie wystarcza im czasu na ustalenie, jak mogliby zorganizować firmowe procesy, żeby więcej spraw delegować, wystandaryzować lub zautomatyzować. A przecież, gdyby to się udało, wówczas sami zyskaliby w końcu czas na zajęcie się sprawami o znaczeniu strategicznym.

5. Twórz zespoły zadaniowe

Celem takiego zespołu jest dzielenie się swoimi pomysłami i wspólna praca nad ich doskonaleniem. W niektórych firmach takie inicjatywy noszą nazwę „zespołów kreatywnych”. Są one tworzone specjalnie po to, aby stymulować wprowadzanie w przedsiębiorstwie zmian, a co za tym idzie, by niejako wymuszać jego rozwój.

Jak zwykle najtrudniej jest zacząć. W sytuacji, w której pracownicy i menedżerowie niemal całkowicie skoncentrowani są na sprawach bieżących, dopuszczenie „swobodnego myślenia” kosztem „gaszenia pożarów” może tymczasowo wydawać się kosztowne i mało korzystne. To dlatego tak wielu pracowników popada w rutynę i przestaje myśleć o rozwoju (zarówno własnym, jak i firmy). A jednak warto podjąć ryzyko, ponieważ tylko myślenie twórcze i strategiczne może sprawić, że firma będzie się pozytywnie zmieniała, stając się coraz bardziej innowacyjną. W dłuższej perspektywie trwanie w „bieżączce” zawsze okazuje się gorszym rozwiązaniem.

Źródło: Effect Group.

Ilustracje bezpłatne: Pixabay.com

JK

 

Od października użytkownicy platformy do obniżania i opłacania rachunków MAM, oprócz zakupów w sklepach online, mogą dokonywać ich również w punktach stacjonarnych, m.in.: w Multikinie, Media Expert, Orsay, 5.10.15., Deichmann, Red Rubin, Minty dot oraz w sklepach marki Ania Kruk. Dzięki funkcji rejestracji paragonów pochodzących z punktów stacjonarnych poprzez zrobienie zdjęcia paragonu użytkownicy MAM mogą zyskiwać Złotówki MAM na opłacenie swoich rachunków, robiąc zakupy w sklepach stacjonarnych. Aplikacja MAM jest dostępna dla użytkowników od września bieżącego roku.

Gdzie stacjonarnie?

Użytkownicy MAM mogą już dokonywać zakupów obniżających ich rachunki za media również w punktach stacjonarnych. Na razie opcja ta jest dostępna w wybranych punktach stacjonarnych na  terenie Warszawy (Multikino, Media Expert) oraz całej Polski (m.in.: Orsay, Deichmann), jednak już niebawem korzystający z MAM w innych miastach Polski będą mogli płacić mniej za swoje rachunki także dzięki zakupom w sklepach stacjonarnych innych marek. Aktualnie mogą nabywać produkty w 11 kategoriach produktowych u sprzedawców działających online i offline. Już teraz w ofercie znajdują się punkty stacjonarne oferujące: sprzęt RTV/AGD, odzież, obuwie, biżuterię czy dostarczające rozrywkę, które realnie obniżają rachunki za media. Już w najbliższych tygodniach pojawią się partnerzy oferujący zakupy stacjonarne m.in.: paliwa i produktów spożywczych. Dynamiczne rozbudowywanie oferty punktów stacjonarnych jest niezwykle ważne w kontekście wzmożonych wydatków konsumentów w ostatnim kwartale roku, związanych między innymi z okresem bożonarodzeniowym. Zakupy z MAM realnie obniżają rachunki za podstawowe media – prąd, gaz, internet, telefon i telewizję, a tym samym mogą podreperować niejeden domowy budżet.

Z aplikacją to takie proste

Użytkownicy MAM korzystający z aplikacji mobilnej mogą nie tylko dokonywać zakupów z oferty e-commerce, ale także, od początku października, rejestrować paragony ze sklepów stacjonarnych, które również powodują naliczenie Złotówek MAM, a tym samym obniżenie wybranych rachunków. Każdy, kto w ciągu 7 dni od dokonania zakupów zrobi przy użyciu aplikacji zdjęcie paragonu i prześle je do MAM, otrzyma złotówki na swoje konto w MAM. Darmowa aplikacja jest dostępna dla użytkowników urządzeń z systemem Android i iOS w sklepach Google Play oraz App Store.

Paragony w jednym miejscu

Aplikacja MAM niebawem stanie się również miejscem do przechowywania paragonów. Każde zdjęcie dowodu zakupu będzie zapisywane na koncie użytkownika, dzięki czemu w przypadku ewentualnych reklamacji nie będzie musiał się on martwić o jego poszukiwanie czy też nieczytelność spowodowaną na przykład wyblaknięciem. To udogodnienie dla konsumentów i prosty sposób na rozwiązanie problemu zbierania i odpowiedniego przechowywania paragonów.

JK

  

15 października wyruszył w trasę tramwaj antysmogowy. W środku – żywe rośliny, odgłosy lasu i informacje o zagrożeniach, jakie niesie smog.

Wyjątkowy tramwaj jeździ od 15 października w Katowicach, Chorzowie, Świętochłowicach, Bytomiu, Rudzie Śląskiej, Zabrzu, Gliwicach, Sosnowcu i Będzinie. Na jego pokładzie, w otoczeniu żywej zieleni i przy dźwiękach lasu, pasażerowie otrzymywać będą pakiet informacji, jak skutecznie walczyć z niską emisją.

– Województwo śląskie ma prawo do błękitnego nieba, a jego mieszkańcy do oddychania czystym i świeżym powietrzem. Jesteśmy drugim województwem, który przyjęło uchwałę antysmogową. Zagrożenie smogowe rośnie zwłaszcza o tej porze roku, a smog związany jest też z naszymi codziennymi wyborami. Dlatego prowadzimy akcję edukacyjną i zachęcamy mieszkańców do częstszego korzystania komunikacji miejskiej. Apelujemy też do rządu, aby wycofał z rynku złe paliwa, które stanowią główne źródło zagrożenia smogowego. Ostatnio zostało wprawdzie podpisane rozporządzenie, które zakazuje stosowania toksycznych paliw, ale czas obowiązywania tego rozporządzenia został odsunięty o 2 lata – powiedział Michał Gramatyka, wicemarszałek województwa śląskiego, który wyruszył w jeden z pierwszych kursów niezwykłym pojazdem.

Tramwaj będzie kursował według normalnego rozkładu jazdy na liniach: od 15 do 18 października br. w antysmogową trasę wyjedzie tramwaj linii 11, natomiast od 19 do 21 października – linii nr 24.

Od września br. Urząd Marszałkowski prowadzi również akcje edukacyjne dla dzieci i młodzieży poprzez spektakle teatralne i lekcje w szkołach ponadgimnazjalnych (więcej na powietrze.slaskie.pl i turozmawiamy.slaskie.pl). Najbliższe spektakle w Bielsku-Białej 22 października i Rybniku 29 października. W celu podnoszenia świadomości w temacie niskiej emisji prowadzone są różnego rodzaju akcje informacyjno-edukacyjne. Do tej pory zrealizowano m.in. kampanię „Mogę zatrzymać smog”, partycypacyjne otwarte warsztaty antysmogowe „Śląskie bez smogu”, akcję „List do sąsiada” czy ekologiczne lekcje obywatelskie dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Podjęto również współpracę z Eko Patrolem Głównego Instytutu Górnictwa, który w marcu br. przeprowadził badania zanieczyszczenia powietrza w ośmiu miastach województwa. Dodatkowo materiały informacyjne dotyczące walki ze smogiem i założeń uchwały antysmogowej pojawiły się w marketach budowlanych (Leroy Merlin i Castorama).

Źródło: www.slaskie.pl

Fot. Witold Trólka, bro.Kat.

JK

Dostawca słodyczy reklamowych poleca nowość – świąteczny mix czekoladowych smakołyków, idealny na nadchodzące Boże Narodzenie.

Eleganckie złoto-czarne pudełko przewiązane wstążką zawiera: wiśnie w czekoladzie, osiem nadziewanych bombek, osiem babeczek, dwie czekoladowe bombki, zestaw świątecznych figurek oraz osiem świątecznych pralinek.

Aby nadać zestawowi bardziej eleganckiego charakteru pudełko zostało wyściełane beżową flizeliną i przewiązane złotą wstążką.

Masa netto: 660 g.
Wymiary zewnętrzne: 318 x 238 x 80 mm.

Zamówienia firmowe: upominki@chocolissimo.pl

www.chocolissimo.pl

JK

Za nami najważniejsze spotkanie, łączące liderów samorządu i finansów. O oprawę kulinarną wydarzenia zadbał lider na rynku usług cateringowych w zakresie kulinariów eventowych – marka Deli Catering.  

Samorządowe Forum Kapitału i Finansów już od wielu lat łączy najbardziej wpływowych przedstawicieli zarówno administracji samorządowej, jak i publicznej, a także osoby ze świata biznesu i finansów. Jego tegoroczna edycja upłynęła pod znakiem licznych sesji tematycznych – począwszy od finansów, przez technikę, oświatę, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne, służbę zdrowia, ustrój samorządu aż po gospodarkę komunalną z udziałem reprezentantów samorządu terytorialnego, prezesów największych firm, naukowców oraz praktyków.

O oprawę kulinarną wydarzenia zadbał lider na rynku usług cateringowych w zakresie kulinariów eventowych, Deli Catering. Specjalnie na tę okoliczność marka przygotowała między innymi ruloniki z soli i zielonego szpinaku na maślano–cytrynowym sosie oraz mangalicę w sosie balsamicznym z dodatkiem gorzkiej czekolady. Co ważne, nie zabrakło tu również akcentów śląskich, jak chociażby mini śląskich rolad duszonych w pieczeniowym sosie z dodatkiem majeranku i cebuli.

Przypomnijmy, iż 16. edycja Samorządowego Forum Kapitału i Finansów odbyła się 2-3 października br. w najnowocześniejszym w Polsce Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

27. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbędzie się 13 stycznia 2019 roku. Jego celem będzie zakup nowoczesnego sprzętu medycznego dla specjalistycznych szpitali dziecięcych. Są to placówki z oddziałami II oraz III stopnia referencyjności, czyli takie, które mogą dokonać specjalistycznej diagnozy oraz udzielić pomocy medycznej najciężej chorym dzieciom. 

W Polsce funkcjonuje dziś blisko 50 takich szpitali. Swoim zasięgiem obejmują one teren całego kraju. W placówkach tego rodzaju szczególnie ważne jest nowoczesne, spełniające najwyższe standardy wyposażenie, które daje lekarzom i personelowi medycznemu jak najlepsze możliwości diagnozy i leczenia najtrudniejszych przypadków.

– W ostatnich latach nasza Fundacja skupiała się na wspomaganiu znajdujących się w trudnej sytuacji szpitali i oddziałów opieki podstawowej – mówi Lidia Niedźwiedzka-Owsiak, członek zarządu i dyrektor ds. medycznych Orkiestry – Mając za sobą rekordowe Finały, kupiliśmy wiele tysięcy urządzeń dla oddziałów pediatrycznych oraz podstawowych oddziałów neonatologicznych w całej Polsce. Cały czas zresztą realizujemy zakupy m.in. właśnie dla oddziałów noworodkowych. Przez ten czas jednak dostawaliśmy coraz większą ilość próśb o pomoc, często błagalnych, z oddziałów specjalistycznych. Braki dotyczą tych najnowocześniejszych, a zarazem najdroższych urządzeń, na których zakup nie zawsze stać jest samorząd, a środki pozyskane w ramach dotacji unijnych wykorzystywane są na „łatanie” bardziej istotnych potrzeb. Tymczasem na świecie obserwujemy znaczący postęp w medycynie, a zwłaszcza w diagnostyce. Na rynek trafiają coraz to nowsze, bardzo drogie urządzenia, które zarazem oferują kosmiczne możliwości diagnozy i szybkości w podejmowaniu leczenia. Kupując taki właśnie sprzęt mamy możliwość po raz kolejny podnieść poziom opieki nad chorymi dziećmi w Polsce. Dlatego Zarząd Fundacji zdecydował, że celem 27. Finału WOŚP będzie zakup sprzętu dla specjalistycznych szpitali dziecięcych – dodaje dyrektor ds. medycznych Fundacji.

W realizacji celu 27. Finału WOŚP Fundacja skupi się przede wszystkim na zakładach diagnostyki specjalistycznej – zwłaszcza obrazowej, radiologicznej oraz laboratoryjnej. W zależności od wyników zbiórki Zarząd Fundacji może zdecydować także o realizacji próśb dotyczących pomocy w większych inwestycjach, jak chociażby wsparcie w wyposażeniu centralnych sterylizatorni czy pracowni MRI. W głównej mierze zbiórka ma jednak umożliwić podniesienie standardu wyposażenia. Do szpitali trafić mają tak  zaawansowane urządzenia jak chociażby: rezonanse magnetyczne, tomografy komputerowe, aparaty do diagnostyki RTG (w tym aparaty mobilne), wysokiej klasy ultrasonografy, echokardiografy czy sprzęt endoskopowy z torem wizyjnym dla gastroenterologii.

 – Cały czas mam wrażenie, że dla polskich szpitali chcących rozwijać swoje możliwości Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest ostatnią deską ratunku – mówi Jerzy Owsiak, prezes zarządu WOŚP – System opieki zdrowotnej w Polsce boryka się coraz większymi i cały czas dalekimi od rozwiązania problemami. Brak środków na finansowanie leczenia, rosnące kolejki do podstawowych usług medycznych, palący brak wyspecjalizowanego personelu medycznego, któremu polski system nie jest w stanie zapewnić satysfakcjonujących warunków pracy – to bardzo poważne braki, powodujące coraz mniejsze poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego w Polsce. Przy takich problemach sprawa wyposażenia oddziałów często schodzi na dalszy plan. A kiedy damy się zbyt mocno wyprzedzić rozwojowi medycyny na świecie, nadrobienie braków może być trudne i bardzo kosztowne. Wielka Orkiestra nie jest w stanie naprawić systemu, ale jesteśmy w stanie pomóc w utrzymaniu wysokich standardów i możliwości w leczeniu. I to będziemy robić, do końca świata i jeden dzień dłużej – dodaje Jerzy Owsiak.

Przygotowania do 27. Finału WOŚP w całej Polsce i w wielu miejscach na świecie wystartowały 16 października 2018 roku. Od tego dnia rozpoczęła się rejestracja sztabów Orkiestry oraz budowa logistyki mającej obsłużyć największą zbiórkę publiczną w Polsce.

Fot. Dominik Malik, Fundacja WOŚP

– W pierwszej kolejności skupiamy się na rejestracji wszystkich sztabów w Polsce i na świecie, a następnie na rejestracji wolontariuszy WOŚP, których będzie, podobnie jak w latach ubiegłych, 120 tysięcy. Ponownie „wyposażymy” ich w kolorowe, tekturowe skarbonki oraz 35 mln. samoprzylepnych serduszek WOŚP, a część z nich będzie miało także „skarbonki” w postaci terminali do wpłat kartami płatniczymi – mówi Jerzy Owsiak – To właśnie oni, sztabowcy i wolontariusze Orkiestry, są największą siłą styczniowej akcji. Od 26 lat wiemy, że na nich zawsze możemy liczyć i choćby nie wiem jak bardzo zaskakiwała nas trudna polska rzeczywistość, ich wsparcie i ogromne zaangażowanie w akcję dają wiarę w sens grania na rzecz ratowania zdrowia i życia dzieci w polskich szpitalach.

Oprócz zbiórki publicznej Finał WOŚP będzie umożliwiał także wsparcie celu poprzez przekazanie darowizny kanałami elektronicznymi. Po raz 19-ty uruchomiony zostanie serwis aukcji internetowych. Wpłatę na Finał będzie można przekazać za pośrednictwem dedykowanej strony internetowej wpłacam.wosp.org.pl, serwisu Facebook, karty płatniczej, poprzez wysłanie sms-a oraz przez wiele innych elektronicznych metod wsparcia.

Finał WOŚP tradycyjnie przyjmie też formę widowiska telewizyjnego emitowanego na kanałach Grupy TVN oraz w Internecie. Studio główne akcji mieścić się będzie na Placu Defilad w Warszawie, przy Pałacu Kultury i Nauki. Tuż obok stanie scena, na której odbędzie się centralny koncert z największymi polskimi gwiazdami. Tego dnia w całej Polsce i w wielu miejscach na świecie odbędą się setki imprez, koncertów, happeningów i wydarzeń organizowanych oddolnie i autonomicznie przez sztaby WOŚP. Po raz kolejny dzień Finału WOŚP będzie dniem pełnym energii, radości, karnawału i zabawy.

Gramy razem! Do końca świata i jeden dzień dłużej! – Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

MW

Christian Louboutin oraz spółka Christian Louboutin SAS produkują buty na wysokich obcasach z charakterystyczną krwistoczerwoną zewnętrzną podeszwą, które od 26 lat cieszą się ogromną popularnością wśród nawet najbardziej wybrednych konsumentek, w tym zakochanych w szpilkach Louboutin gwiazd. Obuwie przez lata doczekało się statusu symbolu luksusu i elegancji, a czerwone podeszwy pozostają gwarancją oryginalności obuwia zaprojektowanego przez Louboutina.

Jednak nawet taki potentat może poczuć chwile grozy w walce o swoje obuwnicze dziedzictwo, dlatego w poniższym artykule omówię kontrowersyjny, zapadły w dniu 12 czerwca 2018 r. wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, („TSUE”) wydany w sprawie C-163/16, zgodnie z którym znak towarowy przedstawiający kolor naniesiony na podeszwę buta może podlegać rejestracji oraz ochronie.

Źródło sporu

Zanim jednak doszło do wydania orzeczenia przez TSUE, podczas rozpatrywania przez holenderski sąd rejonowy w Hadze powództwa francuskiego projektanta Christiana Louboutina i spółki Christian Louboutin SAS przeciwko holenderskiej spółce Van Haren Schoenen BV, dotyczącego wprowadzenia przez Van Haren do obrotu obuwia naruszającego prawo do znaku towarowego, którego właścicielem jest Louboutin, warto przywołać kilka faktów ukazujących genezę sporu.

Christian Louboutin dokonał w Urzędzie Własności Intelektualnej Państw Beneluksu zgłoszenia znaku towarowego, który zarejestrowano w dniu 6 stycznia 2010 r. pod nr 0874489 dla kategorii obuwie, a 10 kwietnia 2013 r. dokonał on zmiany w zgłoszeniu spornego znaku towarowego poprzez ograniczenie zakresu ochrony przyznanej przez ten znak towarowy do „obuwia na wysokich obcasach”.

Znak ten został ukazany w następujący sposób:

źródło: http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf;jsessionid=9ea7d2dc30dd2e7e9000a8c343939186ea94b9f487c7.e34KaxiLc3qMb40Rch0SaxyOahr0?text=&docid=202761&pageIndex=0&doclang=pl&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=260035

W zgłoszeniu sporny znak został opisany jako: „znak towarowy utworzono z koloru czerwonego (Pantone 181663TP) naniesionego na podeszwę buta zgodnie z przedstawieniem (kontur buta nie stanowi części znaku towarowego, lecz służy wyłącznie uwidocznieniu umiejscowienia znaku towarowego)”.

Spółka Van Haren, prowadząca w Niderlandach sklepy detaliczne z obuwiem, w 2012 r. wprowadzała do obrotu buty na wysokich obcasach z podeszwą pokrytą kolorem czerwonym. Na skutek tego typu działalności w kwietniu 2013 r. Christian Louboutin wniósł do holenderskiego sądu rejonowego w Hadze powództwo o stwierdzenie naruszenia prawa do spornego znaku towarowego przeciwko spółce Van Haren, żądając wycofania z rynku obuwia konkurenta z czerwoną podeszwą. W dniu 17 lipca 2013 r. sąd ten wydał wyrok zaoczny, w którym częściowo uwzględnił żądania Christiana Louboutina.

Spółka Van Haren odwołała się od wyroku argumentując, że zastosowanie czerwonego koloru podeszwy obuwia nie może podlegać ochronie przewidzianej dla znaku towarowego. W przepisach unijnych wymieniono bowiem szereg podstaw nieważności lub odmowy rejestracji, np. w odniesieniu do oznaczeń tworzonych wyłącznie przez kształt zwiększający znacznie wartość towaru.

Sąd w Hadze uznał, że czerwona podeszwa zwiększa znacznie wartość obuwia wprowadzanego do obrotu przez Christiana Louboutina w zakresie, w jakim owa kolorystyka stanowi część wyglądu tego obuwia, odgrywającą ważną rolę przy podejmowaniu decyzji o jego zakupie. Stwierdził też, że rozpoznawany znak towarowy jest związany z podeszwą buta, ale mimo to, aby rozwiać wszelkie wątpliwości zawiesił postępowanie i zwrócił się do TSUE z wnioskiem o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym (tj. z pytaniem dotyczącym wykładni prawa unijnego).

Wniosek o wydanie orzeczenia dotyczył wykładni art. 3 ust. 1 lit. e) ppkt (iii) dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/95/WE z dnia 22 października 2008 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych (Dz.U. 2008, L 299, s. 25), zwanej dalej („Dyrektywą”).

Czy w świetle Dyrektywy można zastrzec kształt jako znak towarowy?

W omawianym orzeczeniu TSUE wyjaśnia czy pojęcie „kształtu” w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. e) ppkt (iii) Dyrektywy jest ograniczone do trójwymiarowych cech towaru, takich jak (przedstawione trójwymiarowo) kontury, rozmiar i objętość towaru, czy też przepis ten dotyczy także innych (niż trójwymiarowe) cech towaru, takich jak kolor.

Artykuł 2 Dyrektywy, zatytułowany „Oznaczenia, z których może składać się znak towarowy”, stanowi, iż znak towarowy może składać się z jakichkolwiek oznaczeń, które można przedstawić w formie graficznej, w szczególności z wyrazów, łącznie z nazwiskami, rysunków, liter, cyfr, kształtu towarów lub ich opakowań, pod warunkiem, że oznaczenia takie umożliwiają odróżnianie towarów lub usług jednego przedsiębiorstwa od towarów lub usług innych przedsiębiorstw.

Natomiast Artykuł 3 ust. 1 lit. e Dyrektywy, zatytułowany „Podstawy odmowy lub stwierdzenia nieważności rejestracji”, stanowi, iż nie są rejestrowane, a w przypadku, gdy zostały już zarejestrowane, mogą zostać uznane za nieważne oznaczenia, które składają się wyłącznie z:

a)      kształtu wynikającego z charakteru samych towarów;

b)      kształtu towaru niezbędnego do uzyskania efektu technicznego;

c)      kształtu zwiększającego znacznie wartość towaru.

Tym samym Dyrektywa w sposób jasny i precyzyjny wskazuje, iż nie mogą podlegać ochronie kształty produktów, w tym sporne podeszwy butów na wysokim obcasie.

Kształt jako przestrzenny znak towarowy w prawie polskim

Zgodnie z prawem polskim możliwość graficznego przedstawienia znaków przestrzennych nie budzi wątpliwości, co potwierdza także brzmienie art. 120 ust. 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej, zwane dalej („PWP”), który wymienia formę przestrzenną, w tym formę towaru, jako jeden z typowych przykładów znaku towarowego. Należy zadać pytanie, czy forma przestrzenna jest tożsama z kształtem.

Znaki towarowe chroniące kształt produktu, podobnie jak inne rodzaje znaków, muszą mieć zdolność do odróżniania towarów jednego przedsiębiorcy od innych, czyli tzw. zdolność odróżniającą. W przypadku znaków przyjmujących formę zewnętrzną towarów zdolność ta zależy także od pewnych szczególnych dla nich cech. Zgodnie z art. 1291 ust. 1 pkt 5) PWP, nie będzie podlegać rejestracji kształt towaru, który jest uwarunkowany wyłącznie jego naturą, jest niezbędny do uzyskania efektu technicznego lub zwiększa znacznie wartość towaru (analogicznie jest w prawie europejskim). Kształt należący do jednej ze wskazanych kategorii nie będzie miał zdolności odróżniającej, a tym samym nie podlega rejestracji, ani ochronie.

Charakterystyczny kształt z kolorem może być uznany za znak towarowy, który podlega rejestracji i ochronie

Sędziowie Trybunału zajęli inne stanowisko, niż rzecznik generalny TSUE – Maciej Szpunar, który w swej opinii stwierdził, iż znak towarowy, który łączy w sobie kolor i kształt, nie powinien być zarejestrowany. Taki brak zgodności zdarza się niezwykle rzadko, co po wydaniu opinii rzecznika generalnego pozwoliło sądzić spółce Van Haren, że ma wygraną przed Trybunałem w kieszeni.

Zgodnie z tezą wyroku TSUE Artykuł 3 ust. 1 lit. e) ppkt (iii) Dyrektywy należy interpretować w ten sposób, że oznaczenie przedstawiające kolor naniesiony na podeszwę buta na wysokim obcasie, takie jak rozpatrywane w postępowaniu głównym, nie składa się wyłącznie z „kształtu” w rozumieniu tego przepisu.

Trybunał stwierdził, iż wobec braku w Dyrektywie jakiejkolwiek definicji pojęcia „kształtu”, określenia znaczenia i zakresu tego terminu należy dokonać zgodnie z jego zwykłym znaczeniem w języku potocznym, przy jednoczesnym uwzględnieniu kontekstu, w którym pojęcie to zostało użyte. Z powyższego wynika, że kolor sam w sobie, bez wyodrębnienia konturów w przestrzeni nie mógłby stanowić kształtu.

Zważyć należy, że sporny znak towarowy nie dotyczy szczególnego kształtu podeszwy butów na wysokich obcasach, ponieważ w opisie tego znaku towarowego wyraźnie wskazano, że kontur buta nie stanowi części wspomnianego znaku towarowego, lecz służy wyłącznie uwidocznieniu umiejscowienia wskazanego w zgłoszeniu czerwonego koloru.

Podsumowując, oznacza to, iż znak towarowy przedstawiający kolor naniesiony na podeszwę buta na wysokim obcasie (czyli łącznie występujące kształt i kolor) może podlegać rejestracji, a także może być objęty pełną ochroną wynikającą z przepisów prawa unijnego.

Jak zakończy się spór?

Sprawa Louboutin kontra Van Haren nie kończy się jednak wraz z orzeczeniem TSUE. Ostateczny wyrok w sprawie zakazu sprzedaży przez holenderską firmę szpilek z czerwoną podeszwą będzie musiał podjąć sąd rejonowy w Hadze, który uprzednio zawiesił postępowanie w celu złożenia wniosku o orzeczenie prejudycjalne do TSUE. Sąd ten jednak jest związany zastosowaną wykładnią przedstawioną przez TSUE.

Zważyć należy też, że Louboutin zastrzegł tylko jeden odcień czerwieni – Panteone 18-1663TP, zwany cynobrem. Van Haren ma zatem do wykorzystania bardzo szeroką gamę kolorystyczną, ale czas pokaże czy holenderska spółka pójdzie w tym kierunku. W zderzeniu z obuwniczym gigantem Van Haren z pewnością już zyskał to co najcenniejsze – duży międzynarodowy rozgłos.

Dominika Bura z Kancelarii BCLA Bisiorek, Cieśliński i Wspólnicy sp.k.

O autorce:

Dominika Bura – adwokat w Kancelarii BCLA, posiada wieloletnie doświadczenie w kompleksowej obsłudze prawnej podmiotów gospodarczych oraz sektora publicznego. Specjalizuje się w doradztwie w zakresie nieruchomości, ochrony własności intelektualnej, dóbr osobistych w Internecie oraz prawa hazardowego. W kręgu jej zainteresowań pozostaje prawo nowych technologii oraz zamówienia publiczne. Autorka licznych publikacji w tytułach branżowych.

Już niedługo znane uzdrowisko Szczawnica (woj. małopolskie) wzbogaci się o nowy czterogwiazdkowy hotel – Szczawnica Park Resort & Spa.

Jest to najnowsza inwestycja grupy hotelowej Marbella Sp. z o. o./Apartamenty Park Sp. z o. o., która posiada już w swoim portfolio takie obiekty jak trzygwiazdkowy Hotel Batory czy apartamenty wakacyjne: Park, Eko i Tęcza. Jest to pierwszy hotel tej klasy w Szczawnicy, uzdrowisku dotychczas znanym głównie z pobytów sanatoryjnych.

Tradycja i nowoczesne technologie

Hotel zlokalizowany jest w samym centrum Szczawnicy, przy promenadzie nad Grajcarkiem. Intencją właścicieli hotelu było stworzenie miejsca blisko natury, przepełnionego atmosferą slow life i zachęcającego do relaksu na górskim klimacie. W osiągnięciu tego zamysłu mają pomóc naturalne materiały i elementy wystroju, autorska kuchnia oparta na lokalnych produktach oraz program rekreacyjny wspierający odprężenie i wyciszenie. W hotelu znajdzie się strefa spa & wellness z kompleksem saun i gabinetami do masażu i zabiegów kosmetycznych. Hotelowy basen będzie dostępny dla wszystkich Gości, a zastosowana w nim technologia OSPA, za pomocą naturalnej soli i aktywnego węgla, zagwarantuje doskonałą jakość wody, łagodną dla oczu i delikatną dla skóry. Nie jest to jedyne ekologiczne rozwiązanie zastosowane w nowej inwestycji – na dachu budynku zainstalowano kolektory słoneczne, będzie też można skorzystać ze stacji ładowania samochodów elektrycznych i hybrydowych.

Wszystko na wyciągnięcie ręki

W restauracji, kawiarni oraz klubie na Gości czekać będzie bogata oferta gastronomiczna, czerpiąca z tradycji regionu. W lecie do dyspozycji Gości będzie kort tenisowy, w zimie przekształcany w lodowisko. Przez Szczawnicę przechodzą najurokliwsze szklaki turystyczne regionu, ze znaną trasą rowerową VeloDunajec na czele. W ziemie blisko stąd do ośnieżonych stoków, w lecie do najbardziej znanej atrakcji – spływu Dunajcem. A to tylko niektóre z dostępnych atrakcji.

Szczawnica Park Resort & Spa ****  dla biznesu

Urokliwe otoczenie pienińskiej natury to również możliwość połączenia pracy i odpoczynku, integrację czy wspólny wypoczynek w nurcie slow. W kompleksie znajdzie się sala konferencyjna mieszcząca do 100 osób (z możliwością powiększenia do 250 osób), szereg udogodnień dla klientów biznesowych (szybki Internet i narzędzia do obsługi konferencji) oraz wiele atrakcji wspierających integrację czy podnoszących motywację. Grupom konferencyjnym hotel proponuje nowatorskie przerwy kawowe w wersji fit czy brain food, a także krótkie sesje nordic walking dla dotlenienia organizmu. Hotelowi Event Plannerzy będą chętnie doradzą jak zaplanować taki pobyt biznesowy, w którym praca i wypoczynek będą się równoważyć, zgodnie z założeniami ruchu work-life balance.

Pierwszych Gości hotel powita na przełomie grudnia 2018 i stycznia 2019.

W dniach 28-30 października 2018 Hotel ****Arłamów zaprasza na Arłamów Bussiness Challenge. Jest to wydarzenie dedykowane dla przedstawicieli dużych firm oraz korporacji, które organizują spotkania wydarzenia w sektorze MICE.

W programie: część merytoryczna oraz dyskusja o rewolucji w branży spotkań, a także wyzwania dla ciała, umysłu i duszy  – między innymi zabawy terenowe, Escape Room, mecz piłki nożnej oraz relaks w rozgrzanej przez Sauna-Mastera saunie.

Celem wydarzenia jest pokazanie rewolucji w podejściu do klienta korporacyjnego oraz prezentacja Hotel u****Arłamów i  jego szerokich możliwości.

Hotel ****Arłamów to niezwykle wszechstronny, kompleksowy obiektu u wrót Bieszczad, o charakterze wypoczynkowo-konferencyjno-sportowym, oferujący 254 pokoje (w tym 16 luksusowych apartamentów) dla 736 gości. Z każdego pokoju roztacza się przepiękny widok na góry, lasy i doliny Gór Słonnych oraz Pogórza Przemyskiego.

Hotel wyróżnia nie tylko unikalne położenie, ale najbardziej wszechstronna i kompleksowa oferta. Trzypoziomowa strefa SPA & Wellness, przestronne restauracje i karczmy, Centrum Sportowe z infrastrukturą dla ponad 30 dyscyplin sportowych – to tylko nieliczne z atrakcji jakie oferuje Arłamów.

Centrum Sportowe Arłamów to infrastruktura na niespotykaną skalę:  pełnowymiarowe boiska ze sztuczną i naturalną murawą do piłki nożnej, boisko  do rugby, hala sportowa posiadająca pełnowymiarowe boiska do piłki ręcznej, siatkówki i koszykówki, hala tenisowa z dwoma kortami do tenisa ziemnego, cztery korty do squasha, dwie siłownie, sala fitness, dziewiętnastometrowa ścianka wspinaczkowa, dwie 25-metrowe strzelnice sportowe, dwa zewnętrzne korty tenisowe, pole golfowe, stadnina koni z krytą ujeżdżalnią oraz kompleks narciarski z dwoma wyciągami, trzema trasami zjazdowymi, wypożyczalnią sprzętu i szkółką narciarską.

Hotel ****Arłamów to częste miejsce pobytu znanych postaci – aktorów, artystów, ludzi nauki i  mistrzów sportu m.in. Anity Włodarczyk, Roberta Korzeniowskiego, Jerzego Dudka. Arłamów dwukrotnie gościł reprezentację Polski w piłce nożnej jak również narodowe reprezentacje w piłce ręcznej i siatkowej. W hotelu zorganizowano już kilka tysięcy biznesowych wydarzeń – gal, kongresów, targów i wydarzeń okolicznościowych.

Na swoim koncie ma wiele prestiżowych nagód i wyróżnień, między innymi WORLD TRAVEL AWARDS – Poland’s Leading Hotel  roku 2014 i 2015, HOTEL Z POMYSŁEM 10 LECIA 2017, TOP HOTEL, BEST HOTEL AWARD – premiera roku 2014, WORLD GOLF AWARDS – Poland’s Leading Golf Hotel 2014, PRIME PROPERTY PRIZE – Inwestycja Roku 2014 na rynku hotelarskim,  NAJPIĘKNIEJSZE SPA – nagroda przyznana przez branżowe czasopismo „Eden”,  INSPIRUJĄCE SPA – nagroda za kompleksową realizację filozofii nowoczesnego Hotelu SPA.

Patronem Medialnym wydarzenia jest magazyn OOH event!

 

 

Brand New Heaven (BNH), agencja marketingu zintegrowanego i reklamy, przygotowała i zrealizowała kolejną kampanię reklamową dla sieci sklepów NETTO. Po sukcesie projektu „TatoWie:warto znać się na owocach i warzywach”, promującego zdrowe nawyki żywieniowe i ofertę sieci sklepów NETTO, agencja przygotowała kampanię w związku z 23. urodzinami tej sieci detalicznej. Kampania opierała się o konkurs skierowany do klientów marketów, którzy mieli okazję do kreatywnej zabawy z liczbą „23”.

Sieć handlowa NETTO obchodzi właśnie 23-lecie swojej obecności w Polsce. Z tej okazji zaprosiła swoich klientów do konkursu, w którym do wygrania było wiele cennych nagród.

  – Jesteśmy odpowiedzialni za pomysł konkursu, kreację, przygotowanie wszystkich materiałów graficznych: key visuali, LP, postów na FB, filmów animowanych, bannerów, plakatów. Nadzorowaliśmy także przebieg konkursu, którego byliśmy formalnym organizatorem– informuje Tomasz Wesoły, Prezes Zarządu Brand New Heaven Sp. z o. o.

Aby wziąć udział w konkursie urodzinowym NETTO, klienci tej sieci od 10 do 30 września mogli zrobić zakupy o wartości minimum 23 zł. Następnie należało sfotografować liczbę 23 w dowolnej formie i aranżacji. Mógł to być numer domu, mieszkania bądź też numer na koszulce ulubionego sportowca – w tym przypadku kreatywność leży po stronie uczestników. Kolejny krok to przesłanie swojego zgłoszenia na stronę konkursową:www.konkursnetto.pl, gdzie wymagane było także podanie numeru paragonu. Sieć sklepów Netto z okazji swoich urodzin przygotowała także atrakcyjną promocję „2+1”. Przy zakupie dwóch wybranych produktów, trzeci klienci otrzymywali za 1 grosz. Promocja ta obowiązywała również od 10 do 30 września br.

Za wdrożenie mechanizmu konkursowego, kreację online oraz kampanię w mediach społecznościowych odpowiadała agencja Jamel Interactive. Dzięki wykorzystaniu platformy Facebook Messenger, uczestnicy konkursu mogli wysyłać zgłoszenia, poprzez krótką rozmowę z Chat Botem ,jak i metodą „tradycyjną”, czyli przez wypełnienie formularza na landing page konkursowym. Agencja Jamel przygotowała także ciekawy gadżet urodzinowy – efekt kamery Facebooka, wykorzystujący technologię augmented reality. Użytkownicy mogli dzięki niemu robić psikusy swoim najbliższym „rzucając” w nich urodzinowym tortem. Nagrania video, które powstały dzięki temu efektowi mogły być udostępniane w mediach społecznościowych, dzięki czemu miały spory potencjał wiralowy.

W projekt kampanii zaangażowane były również agencje: Revenue Group, Datarino, Polska Press, agencja Truly, Charlie Warsaw, które zapewniały działania promocyjne w mediach.

JK