Zwiedzający targi FestiwalMarketingu.pl mogli głosować w konkursie Super Gift na nagrodę publiczności dla najlepszego gadżetu reklamowego.
Była to druga odsłona konkursu na najciekawszy gadżet Festiwalu. Pierwsza, przed targami, w której głosować można było poprzez formularz internetowy wyłoniła zwycięzców w 6 kategoriach: przedziałach cenowych oraz w kategorii Super Business Gift – najlepszy artykuł promocyjny dla menadżera.
Do konkursu zgłoszono 94 gadżety reklamowe, jego ideą jest wyróżnienie artykułów promocyjnych prezentowanych podczas targów, odznaczających się funkcjonalnością i nowoczesną koncepcją.
Najwięcej głosów publiczności powędrowało do wyjątkowej torby/ sejfu podróżnego (Red Bird), drugie miejsce przypadło oryginalnemu głośnikowi bluetooth w kształcie… czaszki (Inspirion Polska), a ekskluzywny zestaw upominkowy „Biznes klas” zajął trzecie miejsce (Fabryka Prezentów).
Pełne wyniki konkursu: ZOBACZ TUTAJ.
10., jubileuszowa edycja FestiwalMarketingu.pl odbyła się 12-13 września br. w EXPO XXI Warszawa.
JK
Katalogi VOYAGER Special Edition 2018/2019 i VOYAGER XD Winter 2018 to powiew świeżości w branży artykułów reklamowych!
Sprawdź nowe katalogi VOYAGER Special Edition 2018/2019 oraz VOYAGER XD Winter 2018 i daj się porwać wyjątkowej kolekcji wyselekcjonowanych upominków reklamowych na koniec roku.
VOYAGER Special Edition 2018/2019 w nowej większej odsłonieto jeszcze więcej inspirujących pomysłów na promocję. Wewnątrz sporo nowości m.in. głośnik z ładowarką bezprzewodową (V3885), nowa, skórzana wersja legendarnego notatnika MOLESKINE (VM330), czy luksusowa piersiówka MAURO CONTI (V4830). Ponadto, wiele produktów znanych marek AIR GIFTS oraz FOFCIO Promo Toys.

VOYAGER XD Winter 2018 to o wiele więcej niż kolejny katalog z upominkami. Pełen nowości, takich jak power bank z funkcją ładowania indukcyjnego (P324.341) oraz plecak chroniący przed kieszonkowcami (P705.642), sprawi, że każda okazja będzie wyjątkowa, a upominki z Twoim logotypem zostaną na długo zapamiętane.

Sprawdź katalogi on-line: ZOBACZ TUTAJ i TUTAJ.
JK
W dniach 12-13 października br. Warszawa ponownie stanie się światową stolicą whisky, a wszystko za sprawą piątej już edycji festiwalu Whisky Live Warsaw. Tegoroczna odsłona imprezy obfitować będzie w wiele znamienitych trunków ze wszystkich stron świata. Poza popularną „szkocką”, pojawią się również inni przedstawiciele mocnych alkoholi. Nie zabraknie także rozbudowanego konceptu kulinarnego.
W tym roku Whisky Live Warsaw odbędzie się w nowej, prestiżowej lokalizacji – Centrum Praskim Koneser, nawiązującej do chlubnych tradycji polskiego gorzelnictwa. Warto podkreślić, że obiekt ten posiada wszelkie atuty, aby stać się miejscem kultowym na biznesowej i kulturalnej mapie Warszawy.

Kolejne premiery
To, co wyróżnia Whisky Live na tle innych tego typu imprez, to premiery festiwalowe. Podczas tegorocznej edycji pojawi się szerokie grono debiutantów. Tak oto siedem destylarni z dwóch różnych kontynentów zaprezentuje swoją ofertę alkoholi. Stany Zjednoczone będą reprezentowane przez bourbony Michter’s, które w zgodnej opinii ekspertów należą do światowej czołówki w swojej kategorii. Listę tegorocznych debiutantów uzupełniają wyśmienite whisky ze Szkocji oraz Anglii.

Poza wspomnianymi whisky oraz rumem, w ofercie festiwalowej znalazły się również: wódki, koniaki, giny, oraz likiery na bazie whisky. Co ciekawe, po raz pierwszy w Polsce zagoszczą również panamskie rumy. Łącznie w ofercie festiwalowej znalazło się kilkaset gatunków alkoholi z kilkunastu krajów. Większość będzie dostępna w cenie biletu. Za droższe, limitowane edycje, trzeba będzie zapłacić voucherami o wartości 5 złotych lub jej wielokrotności.
Nowe atrakcje dla fanów whisky
Jedną z tegorocznych innowacji jest tzw. pakiet rozszerzający, uprawniający w pierwszym dniu do wejścia na teren festiwalu półtorej godziny przez oficjalnym startem imprezy.
– To ukłon w stronę najzagorzalszych fanów whisky, który liczą zarówno na możliwość nieskrępowanej rozmowy z przedstawicielami destylarni, jak i zakupu alkoholu w sklepie festiwalowym przed resztą naszych gości – tłumaczy Jarosław Buss, pomysłodawca i organizator Whisky Live Warsaw.
Pula biletów z wcześniejszym wstępem została ograniczona do kilkuset sztuk.
To tylko jedna z wielu niespodzianek przygotowana dla miłośników dobrej single malt. W ramach festiwalu zostanie uruchomiony VIP Room z ofertą bardzo limitowanych edycji whisky oraz innych luksusowych alkoholi. To właśnie tam smakowana będzie m.in. 40-letnia szczecińska Starka.

Podobnie jak w latach ubiegłych, organizatorzy szykują whisky festiwalową. Jej nazwa do samego festiwalu jest pilnie strzeżoną tajemnicą. Wiadomo tylko tyle, że na potrzeby Whisky Live Warsaw została zakupiona 50-litrowa beczka. Znajdująca się w niej whisky została zabutelkowana z naturalną mocą beczki (64,4 proc.). Edycja, na którą składają się 84 butelki, będzie dostępna w sklepie festiwalowym, podobnie jak większość degustowanych trunków. Warto w tym miejscu podkreślić, że produkty będzie można kupić w promocyjnej cenie pomniejszonej o VAT (23 proc.).
Kulinaria na żywo
Ideą festiwalu jest nie tylko edukowanie na temat kultury picia whisky, lecz również pokazanie szerokiej palety zastosowań tego alkoholu.
– Dla miłośników lżejszych smaków zaplanowaliśmy stoiska z koktajlami na bazie whisky. Przewidziane zostały także pokazy live cookingu, które poprowadzi Bartłomiej Czerwiński, uznany i wieloletni szef kuchni kultowej już Restauracji Merliniego – dodaje Jarosław Buss.
Potraw parowanych z whisky będzie można spróbować na dziedzińcu przez budynkiem festiwalowym. Nie zabraknie też słodkości w postaci ciastek i czekolad. Swoje miejsce odnajdą także miłośnicy dobrych cygar.
Scena tętniąca życiem i goście specjalni
Całe życie festiwalowe skupi się na scenie głównej, która wypełniona zostanie prezentacjami, pokazami i rozmowami. Swój udział w imprezie potwierdził między innymi Ingvar Ronde – wydawca i publicysta corocznego Malt Whisky Yearbook, najbardziej opiniotwórczego zbioru publikacji o tematyce whisky. Na Whisky Live Warsaw będzie on promował najświeższe wydanie swojego kultowego dzieła. Kolejnym gościem specjalnym będzie Rob Allanson – niekwestionowany autorytet w dziedzinie whisky, Global Editor prestiżowego, brytyjskiego Whisky Magazine.
Po raz kolejny profesjonalne jury wybierze najlepszą whisky festiwalową w ramach konkursu Warsaw Whiskies Awards. Swojego wyboru dokonają również uczestnicy – poza najpopularniejszą whisky wskażą również „odkrycie festiwalowe”. Nie zabraknie także stałego elementu krajobrazu Whisky Live, czyli sesji Masterclass (zamknięte spotkania degustacyjne dla ok. 25 osób z przedstawicielami zagranicznych destylarni).

W cenie biletu każdy uczestnik otrzyma kieliszek festiwalowy. Na miejscu będzie możliwość wygrawerowania na nim swojego imienia i nazwiska. Organizatorzy spodziewają się rekordowej frekwencji oraz liczby wystawców.
Więcej informacji na temat Whisky Live Warsaw można znaleźć na oficjalnej stronie wydarzenia (www.whiskylivewarsaw.com). Bilety są już dostępne do nabycia w sprzedaży on-line. W dniu festiwalu czynne będą kasy na terenie Konesera.
O cateringu pod chmurką, trendach w nim panujących i na co warto zwrócić tu szczególną uwagę opowiada Damian Wiatrak, dyrektor zarządzający w firmie DELI Catering.
Lato w tym roku mieliśmy wyjątkowo upalne. Czy biorąc pod uwagę wysokie temperatury, bezpieczne jest zatem organizowanie przyjęć z cateringiem na zewnątrz?
Proszę mieć na względzie fakt, że nierzadko nie dość, że zmagamy się tu z mocno zróżnicowanym terenem i warunkami atmosferycznymi, to jeszcze często bez dostępu do bieżącej wody. I tak, bez odpowiedniego zaplecza chłodniczo-mroźniczego już podczas etapu produkcji nie ruszymy dalej z cateringiem na zewnątrz. Dochodzą do tego stosowne procedury, kontrolujące stan temperatur w poszczególnych lodówkach czy chłodniach. Nie wspomnę tu o odpowiednich warunkach transportowych specjalistycznymi samochodami. Jak zatem widać, jest to pewna forma wyzwania – zwłaszcza dla firmy cateringowej. Niemniej przy odpowiedniej logistyce catering w plenerze to nie tylko gwarancja bezpiecznej, ale i naprawdę udanej zabawy.

Co dokładnie ma Pan na myśli mówiąc logistyka?
Przy przygotowaniach do cateringu na świeżym powietrzu musimy mieć na uwadze nie tylko samą logistykę transportową, lecz także i rozmieszczenie stref gastronomicznych, ich montaż oraz właściwe zarządzanie zasobami ludzkimi podczas tych czynności. Mówiąc krótko warto postawić tu na ofertę, która obejmuje w pełni kompleksową obsługę piknikową – od sprzętu począwszy po namioty, zadaszenia, grille oraz meble piknikowe.
Na co warto zwrócić uwagę przy wyborze cateringu na świeżym powietrzu?
Zawsze istotny jest kierunek, w którym chcemy pójść pod kątem asortymentu. Rok 2018 jest niewątpliwie rokiem pewnego eksperymentowania i łączenia tradycji z nowoczesnością – polski konsument, jeśli stawiał na tradycyjne potrawy, to jednak z nowoczesnym akcentem. Choć może dla niektórych jest to oczywiste, warto jednak przypomnieć, że rezygnujemy tu z zawiesistych sosów, surowych ryb czy deserów na bazie kremu. Nie bez znaczenia jest tu również ranga danego wydarzenia, która nadaje ton nie tylko podanym potrawom, lecz również i trunkom. Mówiąc krótko inne menu zaproponujemy na piknik firmowy, inne zaś na rocznicę celebrowana pod chmurką.
Wspomniał Pan, że rok 2018 jest rokiem eksperymentowania. Czy zauważył Pan jeszcze inne trendy cateringowe w kontekście imprez na świeżym powietrzu?
Na pewno wyszła z mody tradycyjna forma obsługi cateringowej, także i tej na świeżym powietrzu. Obecnie klienci stawiają na usługę z niebanalnymi rozwiązaniami i nietypowym podaniem. Dla przykładu, do prezentacji potraw nasza marka korzysta z kamieni naturalnych oraz żywych plastrów drewna. Nikogo zapewne nie zdziwi również fakt, że – podobnie zresztą jak na wielu innych rynkach – tu także żywa jest moda na tzw. „eko” i dbałość o środowisko naturalne. Coraz chętniej opakowania z tworzyw sztucznych zastępuje się ich ekologicznymi odpowiednikami. Obecnie mamy boom na opakowania jadalne, których ogromną zaletą jest możliwość ich tworzenia z surowców powszechnie dostępnych oraz tanich. Prym wiodą również stacje live cooking, co nie powinno dziwić – w końcu to doskonały kulinarny sposób na uatrakcyjnienie wszelkich uroczystości.

Co według marki Deli Catering najlepiej sprawdzi się na imprezach na świeżym powietrzu?
Bez wątpienia ciekawym rozwiązaniem będą dania na tzw. jeden kęs, czyli finger food. Ich forma może być tu różnorodna – od przekąsek zimnych, po ciepłe, słodkie, jak i wytrawne. Co ważne, za sprawą swojej wielkości finger foody stanowią wręcz idealny początek każdego eventu, kiedy to goście przybywają na miejsce wydarzenia czy też oddają się rozmowom kuluarowym. Warto tu również sięgnąć po tradycyjne formy grillowe oraz wspomniane wyżej stacje live cooking.
Rozmawiała Jaga Kolawa
Ze światowych badań marketerów wynika, że co trzeci konsument przyznaje, iż dokonał zakupu ze względu na przyciągające uwagę opakowanie, a co piąty kupuje produkt, bo podoba mu się jego „okładka”. Skoro decyzja zakupowa zależy w tak dużej mierze od tego „niemego sprzedawcy”, grzechem byłoby nie wykorzystać jego marketingowego i lojalnościowego potencjału.
Warto zadać pytanie – czy opakowanie jest w stanie budować lojalność klienta? Przecież interesujące, przyciągające oko opakowanie potrafi ją „złamać”. Konsument może przecież sięgnąć po inny produkt zachęcony jego opakowaniową otoczką.
– Wbrew obiegowym opiniom, większość konsumentów nie jest absolutnie lojalna tylko jednej marce. W zależności od kategorii produktowej dokonują wyboru pomiędzy kilkoma brandami. Wyraziste opakowanie zdecydowanie zwiększa szansę naszych produktów do bycia rozważanym i oczywiście kupionym. Projekt opakowań wpływa na postrzeganą wartość tego, co sprzedajemy. Skutecznie komunikując istotne albo unikalne cechy produktowe przekonujemy konsumentów, że wyższa cena jest uzasadniona. Możemy także nadać naszej marce charakter „produktu z wyższej półki”, czerpiąc z charakterystycznych kodów komunikacji marek o wysokim pozycjonowaniu cenowym – wyjaśnia Paweł Frej, Brand Design Director w Opus B Brand Design.
Wyróżnić się i podkreślić atrybuty marki
Opakowanie to forma komunikacji z odbiorcą, ponieważ stoi na dostępnej i widocznej dla wszystkich scenie – półce sklepowej. Dzięki niemu możemy budować strategię i tożsamość marki, zauważa Jakub Śwircz z Brandy Design. – To w praktycznych warunkach relacji z konsumentem okazuje się jak ten podstawowy nośnik marki działa. Czy logo marki jest dobrze widoczne? Czy opakowanie intryguje? Wyróżnia się na tle konkurencji, czy umiejętnie korzysta z kodów kategorii produktowej? Czy efektywnie podkreśla wyjątkowe cechy produktu? A wreszcie, czy sprawia przyjemność i wzbudza zaufanie? Opakowania nie powstają w próżni, ich design powinien wynikać z odpowiedzi na te pytania i być traktowany jako element szerszego planu, w którym jest miejsce na rozmowę o trendach, konsumentach oraz celach firmy. Nierzadko opakowanie swoim kolorem, fakturą, kształtem jest w stanie stworzyć cały wizerunek marki lub być jego ważną częścią – dodaje przedstawiciel Brandy Design.
Fot. Etykiety.pl Etgraf
Już w fazie projektowania trzeba uwzględnić marketingową siłę opakowania. Jak zrobić to umiejętnie? Zdaniem Agnieszki Rudnickiej, koordynator ds. marketingu w Etykiety.pl Etigraf, nie ma rozwiązań uniwersalnych i opakowań, które podobają się wszystkim klientom, ale można stworzyć takie, które przypadną do gustu naszemu segmentowi docelowemu. – Na preferencje w zakresie opakowań wpływa wiele czynników i jednym z głównych jest wiek konsumenta, gdyż zachodzące zmiany demograficzne (m.in. starzejące się społeczeństwo czy pokolenie Millenialsów wchodzące na rynek pracy i dysponujące coraz większymi dochodami) zmuszają projektantów i producentów do dostosowywania opakowań do różnych grup wiekowych – dodaje Agnieszka Rudnicka.
Opakowanie to nośnik wartości marki i o tym powinni pamiętać zarówno projektanci, jak i właściciele brandów przy tworzeniu komunikacji marketingowej przy pomocy opakowań. – Poprzez spójne i konsekwentne stosowanie wybranych rozwiązań zapadamy w pamięć odbiorców ze swoim komunikatem. Obojętnie czy obierzemy sobie za cel stworzenie marki eko, czy też luksusowej, to odpowiednie opakowanie jest równie ważne jak sam produkt. Nie sprzedamy eko produktów w klasycznych opakowaniach i nie sprzedamy ekskluzywnego produktu w tanim. Packaging musi być ściśle połączony z zawartoscią oraz z tym, co chcemy komunikować. Musi być zakorzeniony w tożsamości marki i spleciony z jej strategią. Dzięki temu zyskamy dodatkowego sojusznika, kolejną przestrzeń do podkreślania atrybutów naszej marki – podkreśla Antoni Łuchniak ze studia graficznego Kółko i krzyżyk.
Fot. Kółko i Krzyżyk
Opakowanie to ważny komunikat oraz potężne narzędzie marketingowe. Według Pawła Wojtaka, Art & Studio Directora w oS3, jego rola jest istotniejsza niż przed laty. – Na półkach sklepowych trwa produktowy konkurs piękności, a wygrywa ten, który zauroczy klienta. I choć to zauroczenie jest tylko powierzchowne, wystarczy, żeby zakup wynikał z emocji, a nie z racjonalnej decyzji. Armagedon! Decyzja zakupowa konsumenta podejmowana jest tu i teraz, więc zaryzykuj i projektuj, albo przepadnij na którymś kilometrze ciągnących się półek sklepowych. Twórcy opakowań mają tu ogromne pole do popisu, ale stoi przed nimi także wielka trudność. Na etapie projektowania trzeba określić, do kogo, jakim językiem, po co chcemy mówić. Dobór kształtu opakowania, jego kolor, font, struktura materiału i jakość wykonania decydują, czy to konkretne opakowanie zyska drugie życie i zasłuży, aby przechowywać nasze długopisy, albo znaczki. A moim zdaniem, tylko drugie życie opakowania, czyli znalezienie jego dodatkowego zastosowania, buduje interakcję z marką – dodaje Paweł Wojtak.
Opakowanie ambasadorem marki
Opakowanie jako sprzedażowy stymulant sprawia, że dobre wzornictwo jest inwestycją, o której trzeba pamiętać. – W umiejętnie zaprojektowanym opakowaniu każdy element ma swoją jasno określoną rolę. Przypisujemy im bardzo określone znaczenia, tak aby razem tworzyły spójną opowieść o marce. Ważne jest, aby stworzyć i zawłaszczyć dla marki elementy opakowania, takie jak kształt, kolor czy materiał. Bardzo dobrym przykładem jest kształt kostek czekolady Toblerone czy też fioletowy kolor opakowań Milki. Obydwie marki zdołały zaistnieć w świadomości konsumentów – z pozoru – prostymi zabiegami formalnymi – podkreśla Paweł Frej, Brand Design Director w Opus B Brand Design.
Generalny wzrost konsumpcji oraz zamożności polskiego społeczeństwa sprawia, że rosną wymagania klienta w każdym aspekcie związanym z produktem, również w stosunku do opakowań. – Nie satysfakcjonują go standardowe rozwiązania, poszukuje oryginalności. To oznacza, że to właśnie opakowanie ma kluczowy wpływ na jego wybory, to opakowanie decyduje, czy będzie pożądał pierwszego spotkania z produktem – zaznacza Agnieszka
Rudnicka.
Fot. Czteryczwarte Brand Design
Na naszym rynku kluczowa rola designu jest coraz bardziej dostrzegana. Praca opakowania zaczyna się jeszcze przed wejściem na półkę. Musi zjednać sobie handlowców i przedstawicieli sieci, działać jak ambasador, którego wszyscy chcą gościć. – Rolę designu łatwo zrozumieć patrząc na poczynania po obu skrajnych stronach rynku – zarówno korporacje jak i start-upy korzystają z niego z pełną świadomością, że jest to droga do trwałego wyróżnienia się, zaistnienia w głowach konsumentów z dobrze wyeksponowaną propozycją. Choć rozwiązania i możliwości obu stron są różne, to jednak wzornictwo jest stałą kartą przetargową. Dziś, gdy wyzwaniem staje się ograniczenie zużycia plastiku, podejmują je i wielkie firmy jak Starbucks, ale też lokalni twórcy, jak polski Biotrem. Najgorzej, na polu wykorzystania i zrozumienia potencjału designu wypadają firmy średnie, budujące latami swoją pozycję dostarczyciela konfekcjonowanych marek własnych oraz zarządzanych z perspektywy najniższej ceny. W kontekście coraz wyraźniejszego zapotrzebowania na polskie marki, jest to olbrzymia przestrzeń do pracy, w której nie będzie już chodzić o flagę i orła na opakowaniu – komentuje dr Maciej Konopka z Brandy Design.
„Niemy sprzedawca” w akcji
Mocny przekaz marki tworzony poprzez rozwiązania graficzne to narzędzie, które umiejętnie wykorzystane potęguje lojalnościową siłę opakowania. Na szczęście, nie brakuje udanych propozycji z rodzimego rynku. Ciekawym przykładem takich działań są różne edycje limitowane. Agencja Czteryczwarte Brand Design ma na swoim koncie takie projekty dla marek Łowicz i Fortuna, chociażby dla soków Fortuna Śliwka Mirabelka i Jabłko Malinówka. – Inspiracją do projektu był tradycyjny polski haft kociewski, który został naprawdę wykonany, a potem sfotografowany i komputerowo naniesiony na opakowania. W kolejnym roku zaprojektowaliśmy również edycję limitowaną Jabłko Kosztela i Gruszka Klapsa. W tego typu projektach można sobie pozwolić na więcej swobody, szaleństwa. Projekty edycji limitowanych stanowią dla konsumentów wielkie urozmaicenie, a jednocześnie przyczyniają się do budowania więzi z marką. Co istotne, w Czteryczwarte wierzymy, że opakowanie należy traktować całościowo – komunikacji z konsumentem służy nie tylko front, ale całe opakowanie. Przykład? W przypadku Prostych Historii nawiązaliśmy współpracę z bardzo utalentowaną szefową kuchni, która opracowała po 3 przepisy dla każdej mrożonki, i to takie dobre, ciekawe przepisy, które zostały wcześniej wypróbowane. Docelowo umieściliśmy je na tyle opakowania – wymienia Joanna Aleksandrowicz, new business & PR director Czteryczwarte Brand Design.
Z kolei, Brandy Design może pochwalić się stworzeniem od podstaw marek, które nie tylko są rozpoznawalne w branży FMCG, ale stały się liderem w swojej kategorii. – Już ikonicznym przykładem jest tu Cydr Lubelski, który wprowadzony w 2013 roku, rozpoczął cydrową rewolucję na polskim rynku. Do dziś utrzymuje pozycję niekwestionowanego lidera, dysponując ponad 50% rynku. Ciągła praca nad marką, którą Brandy Design realizuje, pozwala na wprowadzenie coraz dojrzalszych rozwiązań, choćby wymóg premiumizacji, czego efektem jest projekt oryginalnej grawerowanej butelki i kontrolę nad rosnącym portfolio. Świetnym przykładem marki, która zbudowała sobie kapitał lojalności, jest z pewnością Day Up, Artety. Ta innowacyjna przekąska, także ze względu na swoją crosskategorialność i założoną czystość layoutu, spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem na rynku i już dziś znajduje wielu naśladowców, Jedną z tajemnic tej marki, skierowanej zarówno do kobiet jak i mężczyzn, jest jej otwartość na interpretacje zastosowań. Niczego nie narzuca, a jedynie dostarcza obietnicę czystej jakości „bez ściemy” – mówi dr Maciej Konopka.
Fot. Brandy Design
Opakowanie jako spełniona obietnica
Asortyment sugestywnych opakowań umiejętnie komunikujących esencję marki i produktu rośnie w siłę. Dlatego należy nieustannie myśleć o opakowaniu jako instrumencie promocji naszego brandu. Rolą opakowania jest pomoc w znalezieniu i wyborze oryginalnej marki.
– Przede wszystkim trzeba dać się poznać. Kiedy rozpoczynaliśmy pracę nad Chias Brothers, była ona już obecna od pewnego czasu na rynku, ale jej problemem pozostawała sama marka – nieczytelna, mało wyeksponowana i nieuporządkowana w swojej architekturze. Korekta tych elementów była dla nas i klienta priorytetowa, zwłaszcza, że pojawiły się marki kopiujące, Przeprojektowaliśmy logo i podkreśliliśmy funkcjonalność i jakość produktów przez dyscyplinę w ułożeniu komunikatów na etykiecie. Dziś Chias to dynamicznie rozwijający się start-up, który po uporządkowaniu i wzmocnieniu marki, ciągle chce zaskakiwać konsumentów i dostarczać im spożywczych innowacji – podkreśla Jakub Śwircz.
Marketingowcy liczą, że dzięki opakowaniu klient zostanie z daną marką dłużej i sięgnie po nią ponownie. Antoni Łuchniak zauważa, że w budowaniu trwalej relacji niezbędne jest zaufanie. – Klienci muszą być spokojni o to, że zawsze dostarczymy im produkt najwyższej jakości, że nigdy ich nie zaskoczymy negatywnie. I nasze opakowania powinny nieść ze sobą te wartości. Jeśli więc odnosimy sukcesy na rynku, to starajmy się nie robić na siłę rewolucji. Raczej dajmy naszym klientom to, czego się spodziewają. Ale przy tym trzymajmy ciągle rękę na pulsie i nie pozwólmy na to, by nasze produkty stały sie nagle passe. Nie obędzie się więc bez nieustannej ewolucji, która pozwoli nam być wciąż na czasie. Dbajmy o spójną komunikację, podkreślajmy istotne nowości. Zarazem zapewniajmy poczucie bezpieczeństwa, nie rewolucjonizując co chwila designu.
Fot. oS3
Agnieszka Rudnicka twierdzi, że liczą się też emocje, które dana marka powinna wzbudzać. – W wielu branżach to właśnie emocje odgrywają ogromną rolę – bowiem związane są z istotną sferą zdrowia, wyglądu i wizerunku osobistego konsumentów, zarówno w oczach innych jak i własnych, a więc także – dotyczą samopoczucia związanego z wyglądem, zdrowiem, relaksem. Konsumenci kupują bowiem nie produkty, ale obietnice i korzyści kreowane przez markę i jej wizerunek, zanim przekonają się o jakości i skuteczności samego produktu. Marki sprzedają marzenia. Dlatego opakowania zawsze powinny być projektowane z najwyższą starannością, bo właściwe komunikowanie się marki poprzez opakowanie i etykietę, w oparciu o znajomość trendów i sztukę brandingu, umacnia pozycję marki na rynku i kreuje jej wizerunek, wyróżnia ją spośród konkurencji i podnosi sprzedaż – podsumowuje przedstawicielka Etykiety.pl Etigraf.
Tworzenie kreatywnych i chwytliwych rozwiązań to obecnie nie tyle trend, co konieczność. W czasach wzmożonej konkurencji i mnogości towaru na półkach opakowanie nie jest jedynie „paczką na produkt”, ale może być kluczem do sukcesu lub porażki danej marki na rynku.
Jaga Kolawa
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Ruszyła nowa kampania Polskiej Organizacji Turystycznej – „TIME FOR POLAND”. Ma ona zachęcić turystów z Europy Zachodniej do przyjazdu do Polski.
Akcja skierowana jest do osób, które wybierają się do Czech i na Węgry lub do tych turystów, którzy niedawno odwiedzili te kraje. Grupą docelową są osoby młode w wieku 25-35 lat i rodziny z dziećmi. Podczas szukania najlepszego hotelu lub procesu zakupu np. biletów lotniczych do Budapesztu czy Pragi pojawia się reklama „TIME FOR POLAND”, która przekierowuje potencjalnych turystów na odpowiednią wersję językową strony polska.travel. Kampania obejmuje takie kraje jak: Austria, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy.
– Sprawdziliśmy potencjał turystyczny państw europejskich. W badaniu okazało się, że właśnie mieszkańcy tych krajów najchętniej podróżują do Czech i na Węgry. Postanowiliśmy więc zainteresować ich także Polską. W kampanii promujemy przede wszystkim popularne destynacje, tak jak Kraków, Warszawa czy Wrocław. Oprócz tego w reklamach pojawiają się kreacje dopasowane do potrzeb poszczególnych rynków. I tak na przykład Holendrom rekomendujemy piękne trasy rowerowe, Włochom i Hiszpanom pokazujemy Gdańsk i wycieczki kajakowe a w Wielkiej Brytanii reklamujemy nadbałtyckie plaże – mówi Agnieszka Jędrzejczyk, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej.
Kampania wystartowała wraz z początkiem września i potrwa do końca października.
JK
Firma Oleofarm Sp. z o.o. w drodze przetargu wybrała agencję UNIQUE ONE na organizację ogólnopolskiego konkursu marki Oleje Świata.
Konkurs przebiega pod hasłem „Zasmakuj w Olejach Świata” i potrwa od 15.09.2018 do 17.11.2018. Aby wziąć w nim udział, należy jednorazowo kupić dowolny produkt marki Oleje Świata, a następnie napisać uzasadnienie, który smak oleju się wybrało i dlaczego oraz wysłać SMS (koszt SMS’a 0,62 zł z VAT) pod numer 7057, w treści wpisując: „Oleje.numer z paragonu.odpowiedź”. Należy zachować wszystkie zgłoszone paragony. Szczegóły konkursu dostępne są w regulaminie na stronie www.uniqueone.pl.
Nagrodą główną w konkursie jest wycieczka w jedną z czterech stron świata. Zwycięzca otrzymuje voucher o wartości 15 000 zł do zrealizowania w biurze podróży należącym do Rainbow Tours S.A. na wycieczkę do dowolnie wybranego miejsca z oferty. Istnieje możliwość wymiany vouchera na gotówkę. Zwycięzcę konkursu wyłoni komisja konkursowa, która zdecyduje również kto otrzyma nagrody drugiego stopnia, czyli jeden z czterech plecaków marki Dakine.
Agencja UNIQUE ONE jest odpowiedzialna za opracowanie i obsługę akcji (przyjmowanie zgłoszeń, obsługę prawną) i jej organizację (weryfikacja zgłoszeń, wysyłka nagród). Konkurs wspiera kampania reklamowa online oraz materiały POS. Więcej informacji oraz regulamin konkursu znajdują się na www.olejeswiata.pl/konkurs.
JK
Nagość w saunie to nie chęć epatowania golizną, a dbałość o higienę i zdrowie. Aby
w pełni wykorzystać dobroczynne działanie saunowania należy oddawać się rytuałom zgodnie z etykietą saunową.
W państwach, w których saunowanie jest wpisane w tradycję np. w Skandynawii, nikt nawet nie pomyśli, by wejść do sauny w kostiumie. W naszym kraju to wciąż dość popularne zachowanie. Coraz więcej Polaków docenia prozdrowotne i relaksujące zalety kąpieli saunowych, coraz popularniejsze stają się rytuały saunowe, jednak wielu z nas nie wie jak poprawnie korzystaćz sauny. Powinna to być strefa dla „nietekstylnych”, ale osoby mniej oswojone z nagością mogą korzystać ze specjalnego okrycia. Takie rozwiązanie zastosowano m.in. w kompleksie Łaźni Rzymskich hotelu Manor House SPA, gdzie dużym zainteresowaniem cieszą się seanse w płótnach saunowych.

Dlaczego właściwie powinniśmy saunować nago?
Po około 10 minutach kąpieli cieplnej w saunie temperatura ciała podnosi się na tyle, że gruczoły potowe zaczynają wydzielać pot, a organizm schładzać. Wraz z potem oprócz wody wydalamy wiele niechcianych składników (toksyny, mocznik i wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia). Strój kąpielowy, zazwyczaj wykonany ze sztucznego materiału, blokuje poprawną wymianę gazową, a co za tym idzie zatrzymuje
w otwartych porach naszej skóry składniki, których chcemy się pozbyć z organizmu. Może to spowodować poparzenie miejsc intymnych, ponadto pamiętajmy, że bakterie najlepiej rozwijają się w cieple i wilgoci, a w elastycznej tkaninie pewnością ich nie brakuje. W saunach infrared i łaźniach rzymskich, gdzie temperatura nie jest tak wysoka, skutki uboczne dla organizmu są mniejsze, ale nasz strój na pewno ucierpi. Również owinięci ręcznikiem spowalniamy nagrzewanie organizmu i pomimo odbycia poprawnego, 15-20 minutowego cyklu, nie spocimy się jak należy. Ręcznik do saun suchych powinniśmy jednak zabierać, ale po to, by na nim usiąść lub położyć się. Służy to zachowaniu higieny, nie narazimy też dzięki temu na plamy drewnianego siedziska. Z kolei do łaźni rzymskich o wysokiej wilgotności nie wchodzimy z ręcznikami odwieszamy, bo po chwili będą mokre. Pamiętajmy też, że prysznic przed wejściem do strefy saun jest konieczny nie tylko ze względów higienicznych, ale również dlatego, że przez czystą skórę lepiej wypacają się toksyny. Prysznic bierzemy także bez strojów kąpielowych.
– Aby w saunie nie popełnić gafy dobrze zapoznać się z etykietą saunowania. Warto pamiętać, że: saunujemy nago, bierzemy prysznic przed, w trakcie sesji i na zakończenie kąpieli saunowych, nie wietrzymy sauny często wchodząc i wychodząc, sesja powinna trwać minimum. 10 minut, schładzamy ciało pomiędzy seansami saunowymi, nie siadamy na deskach sauny gołym ciałem, nie polewamy kamieni wodą bez pytania innych o zgodę, nie podglądamy, unikamy głośnych rozmów, bo sauna to miejsce odprężenia i wyciszenia. Początkowo seanse w płótnach, które odbywają się naszej strefie Łaźni Rzymskich, spotykały się ze zdziwieniem gości. Obserwujemy, że kultura saunowania
w Polsce się rozwija, edukujemy się w tej kwestii, mamy większą świadomość. Dziś odwiedza nas już spora grupa fanów doceniających prozdrowotne korzyści kąpieli saunowych połączonych
z kontrolowaną nagością. Dużym zainteresowaniem cieszy się także organizowane cyklicznie nocne saunowanie. Co ważne, u nas każdy może się czuć komfortowo, bowiem Manor House SPA jest hotelem bez dzieci – radzi Magdalena Głowacka kierująca SPA w hotelu Manor House SPA.

Dla zainteresowanych przedstawiamy zasady korzystania z kąpieli saunowych:
– przed skorzystaniem z sauny należy dokładnie myć ciało pod prysznicem i wytrzeć je do sucha!
– wybierając się do sauny trzeba mieć dwa ręczniki, jeden do wycierania, drugi do siadania
– najlepiej zacząć od sauny, w której jest najniższa temperatura, w kolejnych sesjach przechodzimy do cieplejszych saun. Im wyżej usiądziemy w saunie, tym będzie cieplej
– do saun suchych zabieramy ręcznik lub prześcieradło, na którym siadamy lub kładziemy się. Nago wchodzimy do łaźni z kamiennymi lub ceramicznymi siedziskami. Siadamy na nich po spłukaniu wodą
– jedna sesja saunowa powinna trwać od ok. 12- 15 minut
– po każdym seansie w saunie przed schłodzeniem w basenie spłukujemy pot pod prysznicem
– odpoczywamy przynajmniej 10 minut przed kolejnym seansem i uzupełniamy płyny
– podczas tzw. rytuałów saunowych stosujemy te same zasady jak przy indywidualnym saunowaniu
– niezależnie od tego czy jesteśmy sami czy w towarzystwie, jeśli źle się poczujemy natychmiast opuszczamy saunę!
– na zakończenie saunowania należy ostudzić ciało, uzupełnić płyny i umyć się, najlepiej samą wodą bez używania kosmetyków.
W tym tygodniu dostawcy gadżetów promocyjnych zaprezentują nowości na sezon świąteczny. To kolejna edycja PROMO SHOW – road show dla firm z branży reklamowej.
PROMO SHOW to cykl eventów, który został przygotowany specjalnie dla firm z rynku reklamy. To nie tylko doskonała okazja, by zapoznać się z aktualną ofertą producentów i dystrybutorów artykułów promocyjnych, ale także doskonała możliwość uczestnictwa w prestiżowych szkoleniach sprzedażowych.
– Bezpośrednie spotkania z pracownikami agencji reklamowych są najlepszą okazją do podtrzymania kontaktów, budowania relacji, ale i pozyskanie nowych klientów. Kameralna atmosfera i możliwość spotkań w poszczególnych miastach jest doceniana przez przedstawicieli agencji. To także doskonała okazja do zapoznania się na żywo z najnowszą ofertą dostawców. Podczas tegorocznej edycji dostawcy zaprosili swoich klientów nad morze i na Śląsk – mówi Monika Opałka, dyrektor sprzedaży OOH magazine.
PROMO SHOW odbędzie się 18 września 2018 r. w Gdańsku i 20 września 2018 r. w Katowicach. Swój udział potwierdzili także dotychczasowi wystawcy – aktualną listę wystawców z Gdańska można zobaczyć TUTAJ, a z Katowic TUTAJ.
Organizatorem wydarzenia jest OOH magazine.
MW
O budowaniu pozycji firmy obecnej na 60 światowych rynkach sektora FMCG, działaniach marketingowych i spełnianiu najsmaczniejszych marzeń konsumentów mówi Jan Kolański, Prezes Zarządu Colian.
Początki firmy sięgają 1990 roku, kiedy to powstała firma Ziołopex k. Kalisza. To okres transformacji ustrojowej, „dzikiej reprywatyzacji” i narodzin kapitalizmu. Jak Pan wspomina te czasy?
Każda transformacja jest trudna zarówno dla gospodarki, jak i przedsiębiorstw, które muszą się z nią mierzyć. Z tego też powodu początki firmy nie należały do najłatwiejszych. Trudno bowiem mówić o działaniu z wielkim rozmachem i na dużą skalę, przy dość ograniczonych możliwościach, które wtedy mieliśmy. Naszą siłą od początku działalności był niebywały zapał, jasno określone cele i wiara w sukces. Mieliśmy świetne receptury, sprawdzone źródła surowców i w efekcie produkty bardzo dobrej jakości. Rynek chłonął wszystko, jak gąbka, a my uczyliśmy się zasad kapitalizmu i reguł wolnego rynku razem z naszymi klientami. Oceniając z dzisiejszej perspektywy, brakowało nam wypracowanego know how i strategii marketingowej we współczesnym rozumieniu. Uczyliśmy się na własnych błędach, obserwując jak się rozwija rynek. Postawiliśmy na wysoką jakość, a nie konkurowaliśmy ceną. Dzięki zaangażowaniu i nieustannym inwestycjom nastąpił szybki rozwój, który bardzo dobrze wykorzystaliśmy. Zwiększaliśmy inwestycje, co umożliwiło nam budowanie naszych marek, które cieszą się zaufaniem krajowych i zagranicznych partnerów biznesowych. Polska jakość zaczyna być doceniana na wielu rynkach. Mocno pracujemy nad tym, aby w powszechnym przekonaniu zagranicznych konsumentów polski produkt był utożsamiany z najwyższą polską, europejską jakością.
Od samego początku istnienia Colian to firma rodzinna i z polskim kapitałem. Czy to sposób na udane konkurowanie z międzynarodowymi koncernami, które dominują na polskim rynku FMCG, szczególnie w segmencie słodyczy?
Firmy rodzinne na całym świecie są motorem napędowym rodzimych gospodarek. Tak też się zaczyna dziać na polskim rynku. My jesteśmy polską firmą, która opuszcza GPW w Warszawie. Colian nigdy nie miał debiutu na GPW, przejęliśmy Jutrzenkę, która była giełdowa. Firmy rodzinne są to biznesy wielopokoleniowe i taki też będzie Colian. Takie firmy stawiają na innowacyjność, wysoką jakość i unikalność oferty. Pracujemy nad tym, by nasze marki cechowała autentyczność, wynikająca z rodzimych receptur i zastosowania nowoczesnych technologii produkcji. Siła firmy tkwi w synergii tradycji i nowoczesności, a rodzinny charakter biznesu stanowi jej konsekwentne dopełnienie.
Obecnie Colian funkcjonuje w obrębie trzech dywizji biznesowych: słodyczy, kulinariów i napojów. Które z brandów mają najsilniejszą pozycję?
Portfolio naszych marek jest szerokie, a oferta zróżnicowana. Trafiamy w gusta różnych grup konsumentów i trudno jednoznacznie wartościować i oceniać pozycję poszczególnych brandów. Każda marka ma swoich stałych klientów, cieszy się uznaniem branży i rynku, co potwierdzają docierające do nas sygnały w postaci przyznawanych nagród i… słupków sprzedaży. Dbamy o rozwój każdej z nich, począwszy od Appetity, Goplany i Solidarności, poprzez Grześki, Jutrzenkę, Familijne, Akuku!, Hellenę i skończywszy na naszych markach zagranicznych jak Elizabeth Shaw i Lily O’Brien’s.
Nowe żelki Akuku! ZdrOwocki.
W 2017 roku zanotowaliście wzrost sprzedaży zarówno na rynku polskim, jak i zagranicznym. Artykuły spożywcze Colian trafiają do ponad 60 państw, które z nich są dla firmy najistotniejsze?
Rozwijamy rynki państw Unii Europejskiej oraz w pozostałej części Europy, w Azji, Ameryce Północnej i Południowej oraz na Bliskim Wschodzie. Koncentrujemy się na rynku Wielkiej Brytanii i Irlandii. Colian ma bardzo dużo partnerów zagranicznych i wszyscy są ważni. To dzięki trwałym relacjom biznesowym nasze produkty są znane w tylu regionach świata.
Obecność na światowych rynkach to jeden z punktów strategii rozwoju Colian. Wspominał Pan wcześniej o markach zagranicznych, przejęliście brytyjską spółkę Elisabeth Shaw, a niedawno także irlandzką Lily O’Brien. Czy planujecie kolejne akwizycje firm?
Obecnie pracujemy nad strategią rozwoju naszych marek na wszystkich rynkach. Myślimy jednak również o akwizycjach, jeżeli takowe będą na rynku.
Jak często w działaniach marketingowych firma korzysta z reklamy wielkoformatowej OOH?
Reklama zewnętrzna stanowi uzupełnienie kampanii produktów Colian. Wybór formatów i layou’tów to dla każdej kampanii wypadkowa trzech zmiennych: linii kreatywnej, dostępnych nośników i zwyczajów zakupowych grupy celowej.
A na jakiej pozycji plasują się nośniki POS, czyli reklama w miejscu sprzedaży wśród innych narzędzi marketingowych?
Najlepszą reklamą produktu w miejscu sprzedaży jest… sam produkt. Dlatego w naszych priorytetach postawiliśmy sobie zadanie budowania dystrybucji, a także jakości ekspozycji naszych produktów na półkach. Na początku 2017 roku wdrożyliśmy program budowania obecności marek Colian w handlu nazwany Perfect Store – Idealny Sklep. Dzięki temu udało nam się w ciągu roku m.in. poprawić dystrybucję numeryczną wszystkich naszych produktów, tabliczek Goplana o blisko 15%, a ciastek Jeżyki prawie o 11%. Wstawiliśmy też w ciągu minionego roku kilkanaście tysięcy standów z naszymi produktami, które są fizyczną reklamą marek w miejscu sprzedaży. Nasi przedstawiciele handlowi zawiesili tysiące „krawatów” z żelkami Akuku! czy Grześkami Tyci. Na półkach pojawiały się topery, wobblery, często z informacjami o promocjach, konkursach czy loteriach. Elementami POS wspierającymi sprzedaż tabliczek Goplana są montowane w wielu sklepach specjalne systemy „schodków”, lepiej eksponujące produkty i optymalizujące wykorzystanie przestrzeni na ciągle przyciasnej półce.
Familijne – stoisko promocyjne.
Jeżeli tak rozumieć reklamę produktów Colian w miejscu sprzedaży, to jest ona na wysokiej pozycji w agendzie naszych działań. Operujemy w kategorii impulsowej, gdzie większość decyzji zakupowych nie jest planowana, lecz podejmowana przed półką w sklepie. Przyświeca nam założenie: Po pierwsze bądź. Po drugie „wyróżnij się albo zgiń”.
Macie na swoim koncie wiele nagród przyznawanych przez konsumentów, ostatnio sześć marek Colian zdobyło tytuł Superbrands Polska Marka 2018. Jako pierwsi w Polsce otrzymaliście prestiżową nagrodę European Candy Kettle Award, tzw. branżowego Oscara za innowacyjność i wkład w rozwój rynku słodyczy. Apetyt na laury zdobywane przez firmę został zaspokojony?
Każda nagroda czy wyróżnienie, jest dla nas dowodem na to, że obraliśmy właściwy kierunek. Szczególnie cieszą wyróżnienia przyznane bezpośrednio przez konsumentów, bo to dla nich staramy się stale rozwijać, inwestując w innowacyjne produkty i technologie. Wyróżnienie European Candy Kettle Award ma dla nas wyjątkowe znaczenie, ponieważ stanowi wyraz uznania bardzo wymagającej branży. Otrzymaliśmy je jako jedyna firma w Polsce, co samo w sobie jest sygnałem, że spełniamy światowe standardy.
Spełnianie najsmaczniejszych marzeń konsumenta to jedna z misji firmy. Czy planujecie rozszerzenie portfolio produktów?
Nieustannie rozwijamy i optymalizujemy ofertę, by nie tylko podążać za oczekiwaniami konsumentów, ale także je wyprzedzać i kreować. Szukamy innowacyjnych rozwiązań, idących w parze z gwarancją najwyższej jakości. Rynek wyznacza trendy, ale to indywidualny konsument podejmuje decyzję, sięgając po produkt na półce. Chcemy, by zawsze znajdował w naszym portfolio coś, czym będzie mógł się delektować.
Staracie się być blisko swoich klientów, czy istnieje recepta na zbudowanie lojalności klienta i jego przywiązanie do danej marki?
Autentyczność i wysoka jakość na każdym poziomie – produktu, komunikacji z rynkiem i w relacjach biznesowych to wartości, które budują zaufanie, przekładające się na lojalność. Jeśli któryś z tych filarów zawodzi, warto zastanowić się, gdzie popełniamy błąd, by szybko wdrożyć program naprawczy.
Na koniec chciałam zapytać czy może Pan zdradzić, do którego produktu Colian ma Pan największą słabość?
Bardzo lubię naszą Śliwkę Nałęczowską, dostępną na rynku od 1964 roku! Z przyjemnością sięgam też po Jeżyki, które mają tak charakterystyczny smak i wygląd, że nie sposób je pomylić z żadnym innym ciastkiem. W biegu zdarza mi się przegryźć Grześki, popijając Oranżadą Hellena. Jest to idealny sportowy zestaw, który daje mi energię. W kuchni mojej żony królują przyprawy Appetita. W ten wyjątkowo smaczny sposób życie zawodowe i prywatne przenikają się.
Rozmawiała Jaga Kolawa
Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.