Firma OPPO została oficjalnym partnerem klubu All England Lawn Tennis Club (AELTC), a co za tym idzie – najstarszego turnieju tenisowego na świecie, Wimbledon. Po raz pierwszy w historii tych prestiżowych rozgrywek, wśród sponsorów pojawia się producent smartfonów, i po raz pierwszy – firma z Azji.
OPPO, jeden z czołowych producentów smartfonów na świecie, ma doświadczenie we współpracy z dużymi instytucjami sportowymi. Marka angażowała się już w działania z klubem FC Barcelona oraz Międzynarodową Radą Krykieta ICC (International Cricket Council). Pięcioletnia umowa, która wejdzie w życie wraz z rozpoczęciem turnieju Wimbledon 2019, pozwoli wkroczyć firmie także w emocjonujący świat tenisa.
Idąc za motto Wimbledonu „In Pursuit of Greatness”, przede wszystkim postawiono na wykorzystanie smartfonów OPPO podczas turniejów. Flagowy model Find X oraz najnowszy smartfon Reno, posłużą do pokazania piękna Wimbledonu. W oficjalnej galerii zdjęć OPPO Wimbledon zaprezentowane zostaną najlepsze fotografie wykonane smartfonami OPPO podczas turnieju. Ponadto, producent uhonoruje nagrodą OPPO Breakthrough Award młodych graczy, którzy szczególnie wyróżnią się podczas rozgrywek na kortach Wimbledonu.
Co więcej, OPPO będzie wspierać i promować propagowaną przez klub AELTC ideę kortów trawiastych. Celem działań jest ułatwianie młodym zawodnikom dostępu do rozgrywek odbywających się na nawierzchni trawiastej. Treningi na odpowiednich kortach, pozwolą młodym talentom rozwijać swoje umiejętności, by u szczytu kariery mogli sięgnąć po mistrzostwo Wimbledonu.
Brian Shen, wiceprezes firmy OPPO skomentował: – Bardzo cieszymy się, że zostaliśmy pierwszym azjatyckim partnerem turnieju Wimbledon. Idee tych rozgrywek znakomicie współgrają z wartościami naszej marki, która kładzie silny nacisk na innowacyjność oraz design produktów. Jesteśmy przekonani, że takie partnerstwo umocni naszą pozycję na rynku europejskim, a także pozwoli poszerzyć komunikację globalną.
– Z przyjemnością witamy firmę OPPO w rodzinie oficjalnych partnerów turnieju i z niecierpliwością czekamy na chwilę, gdy smartfony OPPO pokażą całemu światu piękno rozgrywek na kortach Wimbledonu – powiedział Mick Desmond, dyrektor ds. handlowych i medialnych klubu AELTC.
Symbolicznym momentem rozpoczęcia współpracy była ceremonia podpisania umowy w klubie tenisowym All England Club, w której wzięli udział: Brian Shen, wiceprezes firmy OPPO, Tim Henman, członek zarządu klubu AELTC i Mick Desmond, dyrektor ds. handlowych i medialnych klubu AELTC.
JK
ING Bank Śląski w ramach akcji „Dobry Głos dla Firm”udostępnił w sieci kolejne nagrania opinii klientów o małych firmach zaaranżowane i wyśpiewane przez Katarzynę Nosowską.
– Dobre opinie są dla firm najlepszą reklamą a nagrane w formie teledysków pomagają im promować ich działalność, dzięki czemu mogą mieć więcej klientów. To ważne zwłaszcza dla małych firm, które nie miałyby szansy na taka formę reklamy. Mamy sygnały, że klienci dobrze odbierają nagrane opinie. Cieszy nas to bo chcieliśmy aby dobre opinie niosły się w sieci jak muzyka – powiedziała Barbara Pasterczyk, Dyrektor Banku odpowiedzialna za komunikację marketingową w ING Banku Śląskim.
„Dobry Głos dla firm” to akcja, którą ING Bank Śląski rozpoczął w 2018 roku. Twarzą tegorocznej edycji jest Katarzyna Nosowska, która ze zgłoszonych na stronie TUTAJ opinii wyśpiewała 15 i nagrała do nich teledyski. Za aranżację i muzykę odpowiada sama artystka wraz z Pawłem Krawczykiem a za reżyserię teledysków Alan Willmann. Dodatkowo każdy przedsiębiorca mógł skorzystać ze specjalnie przygotowanego, dedykowanego wideo z artystką i zamieścić je na swoim fanpage’u.
W II edycji „Dobrego Głosu dla firm” klienci zgłosili około 1800 opinii o swoich ulubionych firmach a blisko 900 firm skorzystało z dedykowanego wideo z Katarzyną Nosowską!
Wyśpiewane przez Katarzynę Nosowską opinie na bankowym kanale YouTube TUTAJ.
Tytuł kampanii: „Dobry głos dla firm”;
Czas trwania kampanii: do 17 maja 2019 roku;
Koncept kreatywny kampanii: agencja Gong;
Zakup mediów: MullenLowe MediaHub;
Produkcja filmów: Film Produkcja.
MW
Faktem jest, że obecnie ludzie spędzają więcej czasu w pomieszczeniach zamkniętych i odczuwalny jest brak kontaktu z kojącą zielenią i środowiskiem naturalnym. Nawet jeśli wydarzenie ma odbyć się w centrum miasta, nie ma powodu dla którego nie można zbliżyć ludzi do przyrody, nawet jeśli jest to dach w centrum miasta lub industrialna hala.
Na samym początku trzeba zastanowić się nad odpowiednią paletą kolorów. Świeże i ziemiste barwy działają bardzo dobrze, podobnie jak pudrowy róż tak modny w tym sezonie oraz odcienie granatu, butelkowej zieleni i szarości. Jeśli mamy event poza miastem, wprowadzenie przyrody będzie stosunkowo proste, ale w środowisku miejskim potrzeba może być dużo większa dawka kreatywności dla osiągnięcia zamierzonego celu.



Jeśli chcemy dodać korzystnej zieleni do zamkniętych pomieszczeń idealnie sprawdzą donice wypełnione kwiatami oraz nowe zielone ściany w ofercie COLORS OF DESIGN, którymi można zasłonić niewygodne elementy jak również stworzyć bardzo ciekawą scenografię.


Dobierając ciepłe w odczuciu sofy i fotele VIVA w topowych kolorach, stoliki z naturalnego drewna, dywany eventowe można stworzyć klimat, który pomoże uczestnikom wydarzenia zrelaksować się i spędzić czas komfortowo, nawet podczas wielogodzinnych konferencji. To są idealne składniki na udany event plenerowy.
Warto również zadbać podczas imprez na świeżym powietrzu o meble plenerowe, którym pogoda nie straszna, a swoim wyglądem będą przykuwały uwagę już na wejściu. Jak wiemy pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Namioty, które chronią na wypadek załamania pogody, to swoisty must have podczas tego typu wydarzeń. Dodatkowo takie produkty jak np. namioty DOME, dzieki swojej konstrukcji, pozwalają na ustawienie nawet na dachu budynku bez potrzeby kotwiczenia.
Za nami kolejna, XIX edycja Kongresu Profesjonalistów Public Relations. W tegorocznym wydarzeniu wzięło udział ponad 300 uczestników, którzy przysłuchiwali się 20 prelekcjom, a także brali udział w dwóch warsztatach praktycznych oraz sesji naukowej.
Zarówno Prelegenci, jak i uczestnicy Kongresu zastanawiali się nad tym, przed jakimi wyzwaniami stoi współczesny PR oraz, co czeka go w przyszłości. Wojciech Jabczyński – Szef Biura Prasowego i Rzecznik ORANGE Polska przekonywał, że rolą współczesnego PR-owca nie jest już tylko komunikowanie. Jego zdaniem główne wyzwania współczesnych specjalistów dotyczą poszerzenia spektrum ról, które muszą przyjąć. Oznacza to, że nowoczesny PR-owiec to także po części reżyser, youtuber, dziennikarz, a nawet ekspert w zakresie analizy big data. Adam Łaszyn, Prezes Alert Media Communications, w tradycyjnym już subiektywnym przeglądzie zjawisk PR minionego roku zwrócił uwagę na postępującą brutalizację sfery komunikacyjnej. Współczesny PR coraz bardziej musi się mierzyć z takimi zjawiskami jak fake newsy, cyberprzemoc czy hejt. Warto też jego zdaniem edukować w zakresie radzenia sobie z nimi nie tylko społeczeństwo, ale również specjalistów PR.
Zaproszeni prelegenci dużo rozmawiali o tematach poświęconych współpracy z influencerami oraz mediami społecznościowymi. Goście kongresu przekonali się, jak bardzo wzrasta rokrocznie popularność działań prowadzonych z influencerami. Bartłomiej Staniszewski, Head of Sales z Mediakraft TV pokazał w swojej prezentacji, że 49% konsumentów polega na opiniach Influencerów, a 40% badanych dokonuje zakupu po zobaczeniu produktu w mediach społecznościowych. Dr Wojciech Hajduk odpowiedzialny za komunikację w firmie Greinplast pokazał historię narodzin firmowej maskotki oraz to, w jaki sposób jej obecność wpływa na budowanie wizerunku firmy. Przedstawiciele Nadleśnictwa Baligród opowiedzieli o prowadzeniu fanpaga na portalu Facebook oraz pokazali, publikacja jakich treści pozwoliła profilowi na podbicie serc setek tysięcy Polaków.

W trakcie Kongresu po raz kolejny dużo miejsca poświęcono tematowi kryzysów wizerunkowych. O zmianach jego postrzegania w dobie mediów społecznościowych mówił Michał Leksiński – Rzecznik Prasowy Zimowej Narodowej Wyprawy na K2. Aida Bella z Totalizatora Sportowego opowiadała o tym, co w świetle polskiego prawa jest legalne, a co zakazane w komunikacji dotyczącej gier losowych. Dyrektor Biura Komunikacji Korporacyjnej i Rzecznika Prasowego LOT Polish Airlines, Adrian Kubicki opowiadał, jakie wyzwania komunikacyjne stoją przed branżą lotniczą w kontekście powszechnego dostępu do danych związanych z lotnictwem.
Uczestnicy Kongresu wzięli również udział w praktycznych warsztatach poświęconych sposobom mierzenia i wyceny współpracy z influencerami oraz doborze skutecznych narzędzi w pracy z mediami społecznościowymi. W trakcie wydarzenia odbyła się także debata naukowa dotycząca polskich standardów etycznych w public relations, na której zaprezentowano wyniki badań przeprowadzonych przez zespół badawczy Exacto na grupie 500 specjalistów public relations w Polsce. Celem badania było pozyskanie ich opinii na temat funkcjonowania tego środowiska zawodowego w organizacjach różnego typu.

Organizatorem Kongresu Profesjonalistów PR jest Newsline sp. z o.o., Partnerem Strategicznym Totalizator Sportowy, Sponsorem Głównym PRESS-SERVICE Monitoring Mediów, natomiast Partnerem Merytorycznym Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Rejestracji na wydarzenie można dokonać za pomocą strony www.kongrespr.pl
Partnerzy:Orange Polska, Ideo, Ideo Force, MediakraftTV,SuperDrob,Urząd Miasta Rzeszowa, Województwo Podkarpackie, Media Visage, Stowarzyszenie ProCarpathia, ZETO-Rzeszów, Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach.
Patroni medialni:Wirtualnemedia.pl, Grupa RMF FM, Gazeta Codzienna Nowiny, Nowiny24.pl, Radio VIA, Ad Monkey, Biznes na Fali, Epr.pl, Fundacja InternetPR, Law Business Quality, Magazyn VIP, Marketing przy Kawie, Marketing Miejsca, Nowy Marketing, OOH Magazine, Portal Medialny, Medialna Perspektywa, Publicrelations.pl, Manager, Signs.pl, Tygrysy Biznesu, Marketing i Rynek, Agencja Managerska VIP for You, TwojeJaslo.pl, Fundacja Managerska Creative, Czasopismo naukowe RSK, OGIDO Portal pracy, Qbusiness, PIAP.
Wydawnictwa: Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne,MT Biznes, Rebis
MW
Miłosz Stanisławski rezygnuje z funkcji dyrektora generalnego warszawskiego Sound Garden Hotel Airport, którym zarządzał od ponad sześciu lat. Obiekt należy do Legend Hotels.
– Pozycjonowanie tej marki na warszawskiej mapie przemysłu spotkań i gościnności była dla mnie życiowym wyzwaniem i sukcesem. Zbudowałem niezwykły Zespół, który jednocześnie zbudował mnie. #SoundTeam to kultura i wzór relacji w biznesie, współpracy, zdrowej konkurencji, aktywności sportowej i charytatywnej. Dzięki naszemu zaangażowaniu: 5 razy powierzono nam funkcję w zarządach organizacji branżowych, otrzymaliśmy 7 tytułów w konkursach MP Power Awards, Odkrycie Roku MPI Poland, Hotelarz Roku oraz liczne inne nagrody i rekomendacje, zyskaliśmy zaufanie setek tysięcy Gości oraz setek Organizatorów spotkań, którzy powierzyli nam wizerunek swoich marek. Zdecydowałem, że ten Zespół i Hotel potrzebują czegoś więcej niż ja mogę im zapewnić. Potrzebują nowego lidera, nowej wizji i energii, która jest w stanie nie tylko im dorównać, ale rozniecić ogień, który już w sobie mają. Uznałem za uczciwe, poinformować Zarząd Legend Hotels oraz SoundTeam, kiedy tylko poczuję potrzebę zrobienia kroku naprzód. Dzięki zaufaniu, jakim mnie obdarzyli, mogę ogłosić, że mój następca zostanie wyłoniony w drodze konkursu – poinformował Miłosz Stanisławski.
Obecnie trwa konkurs na stanowisko dyrektora generalnego hotelu, jego szczegóły można zobaczyć tutaj: Zostań kapitanem statku #SoundTeam. Miłosz Stanisławski nie zdradza jeszcze swoich zawodowych planów.
Miłosz Stanisławski związany jest z hotelarstwem, sprzedażą i marketingiem od 2004 roku. Doświadczenie jako sales manager zdobywał w warszawskich hotelach Jan III Sobieski oraz Rialto. Uczestniczył w tworzeniu Centralnego Biura Sprzedaży Vienna International Hotelmanagement AG w Polsce. Jako zastępca dyrektora sprzedaży hotelu Jan III Sobieski odpowiadał za procesy S&M podczas zmiany marki na Radisson Blu. Pełnił funkcję dyrektora sprzedaży w Platinum Residence oraz dyrektora sprzedaży i marketingu nowo otwartego Sound Garden Hotel w Warszawie, gdzie awansował na dyrektora generalnego hotelu. Uczestniczył w pracach zespołu ekspertów IBE i SGH w Warszawie w zakresie Sektorowych Ram Kwalifikacji dla branży turystycznej w Polsce. Za zaangażowanie w branżę MICE został wyróżniony przez MPI Poland tytułem „Odkrycie Roku”. Nagrodzony tytułem „Hotelarz do 35. roku życia”. W 2015 roku założył blog www.hotelmania.pl skierowany do młodego pokolenia hotelarzy. Jako członek zarządu MPI Poland, swoje działania koncentrował na pracy ze studentami.
Miłosz Stanisławski jest także inicjatorem powstania amatorskiej, branżowej ligi tenisa stołowego „HoReCup”. W konkursie MP Power Awards 2016 organizowanym przez MeetingPlanner.pl, w plebiscycie MP Power 12 został nagrodzony w kategorii Dostawca – Venue.Absolwent Zarządzania w hotelarstwie w Wyższej Szkole Ekonomicznej. Prywatnie Miłosz Stanisławski to szczęśliwy mąż. Wolne chwile spędza na rolkach lub w basenie. Chętnie chodzi do teatru, szczególnie na spektakle muzyczne. Jest fanem filmów z Alem Pacino. Lubi podróżować.
Sound Garden Hotel posiada 206 pokojów. Sound Garden Conference Center tworzy dziewięć sal, które można dowolnie łączyć. W największej z nich w spotkaniu przy teatralnym ustawieniu krzeseł może wziąć udział ponad 300 osób. Koncept miejsca nawiązuje tematycznie do muzyki.
Po ponad 1,5 roku działania, dobiegł końca program Fundacji OSHEE „Sprzęt sportowy dla domów dziecka”. Zebrana kwota ponad 160 000 złotych została w całości przekazana na zakup sprzętu sportowego dla dzieci – w ramach akcji wsparcie otrzymało 13 ośrodków na terenie całej Polski.
Akcja Fundacji OSHEE „Żyj, Walcz, Zwyciężaj” swój początek miała w marcu 2017 roku. Przez 21 miesięcy działania programu pomocą zostało objęte 13 placówek, które otrzymały sprzęt o wartości ponad 160 tysięcy złotych. Uzyskiwane w ramach kampanii charytatywnej „Sprzęt sportowy dla domów dziecka” środki, pochodziły ze sprzedaży napojów izotonicznych o smaku RED ORANGE z logotypem Fundacji OSHEE.
Jako jedna z nielicznych firm, OSHEE wprowadziło na rynek dedykowane produkty, z których 5% zysków jest co kwartał przekazywane organizacjom non-profit. Ze sprzedaży wybranego wariantu napoju izotonicznego przekazano do Fundacji pięcioprocentowy zysk, który w całości został przeznaczony na sprzęt sportowy dla najbardziej potrzebujących. Klienci, kupując specjalnie oznaczone produkty, przyłączali się do inicjatywy OSHEE i wspomagają działania, których celem jest promocja aktywności fizycznej oraz pomoc potrzebującym, zwłaszcza dzieciom i młodzieży.
W trakcie programu akcesoria do ćwiczeń trafiły między innymi do: Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Nienadowej, Domu Dziecka im. J. Korczaka w Kłobucku, Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych „NASZ DOM” w Ostrowcu Świętokrzyskim, Zespołu Placówek im. Aleksandra Kamińskiego „Kamyk” w Kielcach, Pogotowia Opiekuńczego „OPOKA” w Wasilkowie oraz Domu Dziecka nr 4 w Gliwicach, Domu Dziecka nr 7 w Łodzi czy też Domu dla Dzieci w Dynowie.
Wraz z zakończeniem programu „Sprzęt sportowy dla domów dziecka” swój początek miała akcja „Woda, która pomaga”, którą aktywnie wspiera Fundacja OSHEE „Żyj, walcz, zwyciężaj”. „Woda, która pomaga” to charytatywna kampania marki Kinga Pienińska, należącej do portfolio OSHEE. Firma ponownie przeznaczy 5% ze sprzedaży wybranych produktów potrzebującym – tym razem pieniądze zostaną przeznaczone na wsparcie szpitali dziecięcych w Polsce. Poprzez swoje działania Kinga Pienińska chce przypomnieć, że najwięcej dobra czynimy, wykonując drobne, codzienne gesty – na przykład wybierając na półce produkty oznaczonego logo akcji, razem z marką pomagamy chorym dzieciom. W kampanię zaangażowani są ambasadorowie – Anna i Robert Lewandowscy.
JK
Z okazji 40-lecia na polskim rynku PPL Koral – największy producent lodów w Polsce – od początku sezonu, zaskakuje konsumentów nowymi produktami i akcjami nawiązującymi do okrągłego jubileuszu.
Kolejną niespodzianką, która startuje już 29 kwietnia br., jest Koralowa Loteria Urodzinowa ZALODOWANI 2019. Przez 9 tygodni, w ramach akcji, codziennie losowana będzie szczęśliwa data urodzenia. Osoby, które urodziły się tego dnia, po spełnieniu regulaminowych warunków, w codziennych losowaniach mają szansę zdobyć jedną z ponad 500 nagród o łącznej wartości ponad 200 tys. zł!
„Pora na lody Koral” towarzyszy Polakom już od 40 lat. PPL Koral – największy producent lodów w Polsce oraz marka Koral obchodzą w tym roku 40-lecie na polskim rynku. Producent będzie świętował je hucznie razem ze swoimi fanami, dla których przygotował niespodziankę – „Zalodowaną Loterię”.
Udział w zabawie polega na codziennym sprawdzaniu na stronie zalodowanaloteria.pl prezentowanej danego dnia szczęśliwej daty urodzenia. Jeśli wylosowana data to dzień urodzenia uczestnika lub jego dziecka należy wypełnić formularz, następnie kupić produkt marki Koral i zachować paragon. Osoby, które spełnią kryteria regulaminowe wezmą udział w losowaniu cennych nagród. W akcji mogą brać udział dorośli i dzieci powyżej 7 roku życia. Zgłoszeń będzie można dokonywać za pośrednictwem 3 kanałów: Landing Page akcji TUTAJ – a także za pomocą dedykowanej aplikacji „ZALODOWANI 2019″ na urządzenia mobilne oraz chatbota w Messengerze na Facebooku. Akcja potrwa 9 tygodni, od 29 kwietnia do 28 czerwca 2019 roku. W loterii odbędzie się łącznie 56 losowań nagród, z czego 45 losowań codziennych, 9 losowań nagród tygodniowych, 1 losowanie nagród finałowych oraz 1 losowanie nagród specjalnych. W codziennych losowaniach rozdanych zostanie ponad 500 nagród o łącznej wartości ponad 200 tys. zł!
Za organizację, obsługę prawno-administracyjną oraz kreację i komunikację odpowiada agencja Veneo.
MW
Zanieczyszczenie hałasem to drugie, zaraz po smogu największe zagrożenie środowiskowe dla zdrowia i życia człowieka. Według badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) problemy ze zdrowiem i złym samopoczuciem wynikające z nadmiernej ekspozycji na hałas dotyczą prawie co drugiego Europejczyka. Odpowiedzią na problem jest kampania społeczna Husqvarna CICHE SĄSIEDZTWO, z hasłem przewodnim „Umówmy się na ciszę”, zainaugurowana w Międzynarodowym Dniu Świadomości Zagrożenia Hałasem 25 kwietnia. Świadomość zagrożeń nadmiernej ekspozycji na hałas, działania firm i indywidualne inicjatywy każdego z nas pomogą w walce z wszechobecnym hałasem w najbliższym otoczeniu.
Rozwój gospodarczy i postępujący wraz z nim dynamiczny wzrost infrastruktury transportowej i przemysłowej, wyeliminowały ciszę z naszego najbliższego otoczenia. Hałas jest już nie tylko naszym wiernym towarzyszem w przestrzeni publicznej, ale także w domu, w naszych ogrodach, w pracy, w szkole czy na wakacjach. Niewidzialna kakofonia dźwięków, z którą stykamy się każdego dnia na ulicach miast, jest przyczyną zachorowań ponad 100 milionów Europejczyków rocznie.
Hałas w Twoim w ogrodzie i w najbliższym otoczeniu
Z powodu nadmiernej, codziennej ekspozycji na hałas mieszkańcy miast coraz częściej poszukują wytchnienia w zaciszu swoich domostw, przydomowych ogrodów, decydują się na przeprowadzkę na przedmieścia. Niestety z czasem te „ciche” miejsca stają się coraz głośniejsze. Głośno nastawione radio może emitować dźwięki o natężeniu 85 dB, ujadający pies 80-90 dB, kosiarka spalinowa 96-98 dB, a nisko przelatujący lub startujący samolot odrzutowy generuje hałas o natężeniu 100-150 dB. Nasze najbliższe sąsiedztwo ma znaczący wpływ na kształtowanie się dźwięku wokół nas. Hałas, który nas otacza w domu, w przydomowym ogrodzie, w najbliższym sąsiedztwie, jest najczęściej wynikiem naszych zachowań i przyzwyczajeń i to od nas w dużej mierze zależy jego emisja.
– Hałas jest zdecydowanie niepożądanym zjawiskiem. Zwyczajowo termin ten oznacza poziomy dźwięków, które negatywnie wpływają na zdrowie i kondycję człowieka. Hałas może uszkadzać słuch, ale ma też niekorzystne poza słuchowe skutki. Oprócz bezpośredniego działania na ucho środkowe i wewnętrzne, w sposób pośredni hałas wpływa destrukcyjnie na układ nerwowy oraz inne narządy. Nadmierny hałas objawia się zaburzeniami snu, koncentracji, zmniejszoną wydolnością intelektualną, rozdrażnieniem, bólami głowy, niepokojem, zaburzeniami orientacji przestrzennej. U dzieci wywołuje zagubienie, lęk, niepokój i płacz. Stresogenne działanie hałasu sprzyja powstawaniu chorób układu pokarmowego (np. choroba wrzodowa), układu krążenia (np. nadciśnienie tętnicze) oraz zaburzeń psychosomatycznych. Hałas jest w dzisiejszym świecie zjawiskiem „wszędobylskim”. Występuje jako hałas przemysłowy, środowiskowy, związany z rekreacją. Uszkodzenie słuchu może być spowodowane jednorazową ekspozycją na duży hałas. Mówimy wtedy o urazie akustycznym. Długotrwałe działanie hałasu lub częsty z nim kontakt nie potrzebuje z reguły tak wysokich poziomów ciśnienia akustycznego, żeby trwale uszkodzić słuch. W obecnej dobie nie ma efektywnych farmakologicznych prewencji i terapii zaburzeń słuchu wywołanych hałasem. Jedynym sposobem zapobiegnia skutkom negatywnego działania hałasu na narząd słuchu jest ograniczenie jego ekspozycji, czyli używanie ochronników na uszy. Metoda ta nie jest jednak pozbawiona skutków ubocznych. Jednym z nich może być pojawienie się szumów usznych – dr n. med. Grażyna Bartnik, otolaryngolog, specjalista audiolog i foniatra.
.jpg)
Firma Husqvarna – podmiot społecznie odpowiedzialny, pragnie zwrócić uwagę społeczeństwa, firm, instytucji, włodarzy miast i mediów na problem zanieczyszczenia hałasem, a zachęcając wszystkich do używania w pracach pielęgnacyjnych zieleni maszyn akumulatorowych – redukować hałas. Zrównoważony rozwój jest dla Husqvarna bardzo ważny. Poprzez kampanię społeczną Ciche Sąsiedztwo i jej hasło przewodnie „Umówmy się na ciszę”, firma chce pokazać, że mamy wpływ na to w jakim otoczeniu żyjemy, pracujemy i odpoczywamy. Część zanieczyszczeń hałasem możemy w prosty sposób zredukować lub wyeliminować. W ramach kampanii i tzw. umowy społecznej „Umówmy się na ciszę” Husqvarna zachęca zarówno właścicieli przydomowych ogrodów jak i firmy, instytucje zarządzające profesjonalną pielęgnacją zieleni do prac na terenach zieleni z wykorzystaniem maszyn akumulatorowych. – Przyłączenie się do tej inicjatywy z pewnością obniży poziom hałasu w miastach. Wierzymy, że w prywatnych ogrodach, jak i na terenach zieleni miejskiej można pracować w dowolnym czasie, bez zakłócania spokoju rodzinie, sąsiadom, mieszkańcom osiedli mieszkaniowych, osobom wypoczywającym w miejskich parkach, na skwerach, czy ośrodkach wypoczynkowych. Pamiętajmy, że to my o tym decydujemy. Wybierajmy więc zrównoważone ogrodnictwo z zastosowaniem cichych, wygodnych i niezawodnych narzędzi – mówi Marcin Andrzejczyk, Regionalny Manager Marketingu na Europę Wschodnią Husqvarna.
Jeśli każdy z nas w ramach swoich możliwości będzie redukował czy eliminował czynniki nadmiernego hałasu to wspólnie jesteśmy w stanie wiele zdziałać, zyskując cichą, komfortową przestrzeń do odpoczynku.
– Husqvarna podejmuje również wiele starań biznesowych w ramach kampanii „Umówmy się na ciszę”. Już kolejny rok, przy zakupie: traktorów ogrodowych, riderów i kosiarek automatycznych dajemy w gratisie podkaszarkę akumulatorową (wraz z ładowarką i akumulatorem), zachęcając tym samym naszych Klientów do pracy maszynami zasilanymi zieloną energią, nie emitującymi spalin i przede wszystkim cichymi. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy dla właścicieli przydomowych ogrodów pilotażowy program testerski kosiarek automatycznych Husqvarna Automower®. Inicjatywa 90-dniowych testów robotów wzbudziła bardzo duże zainteresowanie, zebrała mnóstwo pozytywnych opinii i będzie kontynuowana w ramach kampanii Ciche Sąsiedztwo już w maju 2019 r. – dodaje Marcin Andrzejczyk, Regionalny Manager Marketingu na Europę Wschodnią Husqvarna.
Hałas hałasowi nierówny
Nie każdy hałas jednakowo oddziałuje na organizm człowieka. To, że nakładające się na siebie dźwięki miasta wywierają negatywny wpływ na nasze zdrowie, nie oznacza, że dźwięk wodospadu czy fal nad morzem wpływa na nas tak samo. Dźwięki naturalne są harmonijne i często mają wpływ zbawienny na nasze zdrowie i samopoczucie. Takich dźwięków natomiast musimy szukać daleko poza miejskimi aglomeracjami.
– Dźwięki towarzyszą nam przez całe życie, słuchamy jeszcze przed urodzeniem, słyszymy bez przerwy, bo nawet przez sen. Uszu nie da się zamknąć. Warto zacząć myśleć o dźwiękach towarzyszących naszemu życiu w kategoriach ekologicznych. Warto uczyć się słuchać i rozumieć dźwięki, które nas otaczają. Nauka takiego uważnego świadomego słuchania to długotrwały proces, ale warto zacząć już dziś od samego siebie. Miejsc całkowicie dźwiękowo dziewiczych i zrównoważonych prawie już na Ziemi nie ma, zaś audiosfera centrum wielkich miast jest zazwyczaj zanieczyszczona, chaotyczna i nieprzyjazna. Zdominowana przez dźwięki pochodzenia mechanicznego. Przyroda jest za to wbrew pozorom akustycznie zharmonizowana, nastrojona i uporządkowana, choć nie zawsze bywa cicha. Dlatego obcowanie z dźwiękami natury działa na nas pozytywnie i kojąco. To tak jak byśmy słuchali dobrze „zestrojonej” orkiestry – „Wielkiej Orkiestry Natury” – Krzysztof Topolski, artysta dźwiękowy.
Dlatego starajmy się jak najczęściej wsłuchiwać w dźwięki natury i w miarę możliwości ograniczać zarówno długotrwałą ekspozycję na hałas, jak i jego emitowania. Szczególnie w naszym najbliższym otoczeniu. To pozytywnie wpłynie na zdrowie nas wszystkich. Zapraszamy do przyłączenia się do kampanii społecznej Husqvarna Ciche Sąsiedztwo „Umówmy się na ciszę” i używajmy do pielęgnacji zieleni w swoich ogrodach maszyn akumulatorowych.
Przed Wami luźno zebrane wskazówki na temat pracy przy kreacji wydarzeń od strony współpracy na linii technika – agencja – klient.
Dla większości „nieeventowych” albo „trochę eventowych” stworzeń, zetknięcie z technikami pracującymi przy obsłudze technicznej wydarzeń jest pewnym osobliwym przeżyciem, które nieco przeraża, nieco odrzuca, a finalnie zwykle lekko ciekawi. Zbiór osobliwości, ludzi o zwykle bogatej przeszłości zawodowej i życiowej, tych, którzy na wycieczkach szkolnych jeździli w ostatnich rzędach autobusu umilając czas swoim opiekunom… Gatunek ten, choć nieco specyficzny, bywa bardzo pomocny w kwestiach dopieszczenia Waszego eventu, więc warto nauczyć się wspólnie pracować i czerpać z wzajemnych doświadczeń.
Nie traktujcie tego w kategoriach prawdy objawionej, a jedynie subiektywnej wizji ze strony technika. To nie syntetyczny dekalog, tylko luźne rozważania o fundamentach naszej współpracy.
1. Najważniejsza jest zaprawa!
W tym wypadku bardziej mówimy o właściwym przygotowaniu do eventu. Dokładny brief, dobrej jakości rzut sali/obiektu/terenu i precyzyjne określenie oczekiwań odbiorcy (lub jak kto woli „płatnika”) uniknie wielu nieporozumień. Technicy przyjadą na Twój event prawdopodobnie zanim Ty obrócisz się na drugi bok w swoim łóżku, więc im więcej informacji im przekażesz na początku, tym mniej upierdliwych telefonów uświadczysz. Pomiary, paliki czy choćby rysunki w Paincie na zrzutach pulpitu z Google Maps albo Geoportalu to zdecydowanie lepsza opcja niż „jak uważacie”, bo fala nieporozumień skutecznie zakwasi atmosferę nawet w najbardziej zdystansowanej ekipie. Nikt bowiem nie lubi ponosić konsekwencji czyichś błędów.
2. Bądź jak Coperfield!
Wszystkim nam chodzi o to, żeby zbudować mniejszą lub większą iluzję, która oczaruje naszych odbiorców, przeniesie ich w pewną odrealnioną rzeczywistość, często dzięki temu pozwalając nieco się wyłączyć i odpocząć. Nie psujmy tej atmosfery zdradzając sztuczki, za bardzo się rzucając w oczy, czy (O ZGROZO!) biegając i panikując, gdy dzieją się rzeczy nieprzewidziane. Oczywistym wyjątkiem są sytuacje zagrożenia życia i zdrowia, ale niezależnie od roli jaką Ci przydzielono pamiętaj, że mimo potknięć „show must go on” i zwykle tylko garstka osób wie, jak to w szumnych planach miało wyglądać. Większość potknięć widzimy tylko my i drapanie tego tematu ad hoc zabierze skupienie całej ekipie i nie pozwoli minimalizować dalszych strat. Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, a teraz wyśmiej winowajcę i lecimy dalej!
3. Technik też człowiek.
Planując wydarzenie warto mieć na uwadze czas pracy. Prawdopodobnie czego byście nie wymyślili, to ludzie w jednolitych, zwykle czarnych koszulkach, którzy zamiast jeść miód żują pszczoły, podołają. Przyjadą o 2 w nocy, będą montować 32 h, potem 14 h realizować, na koniec zdemontują wszystko i dopiero wtedy padną… Tylko po co? Traktujmy się mimo wszystko z pewną dozą wyrozumiałości, z choćby odrobiną miejsca na nieprzewidziane sytuacje oraz ze zwykłą empatią, bo nawet najlepsze maszyny napędzane kawą i energetykami tracą koncentrację. Dziesiątki godzin, gruba kasa i wszystko jak krew w piach, gdy film z przemową prezesa poleci nie w tym momencie co trzeba, bo ktoś się uparł na próbę generalną ośmiogodzinnej konferencji 1:1, zostawiając 3 h na sen i często bez sensu trzymając całą ekipę w pogotowiu. Czas na ćwiczenie był wcześniej. Teraz sprawdzamy jak to „gada” i wygląda oraz dokonujemy kosmetycznych poprawek. Gdy pracujący po 40 h w tygodniu znajomi opowiadają o swoim zmęczeniu po pracy zwykle technik eventowy pyta o to, co robią od środy, ale mimo to racjonalizujmy nasze harmonogramy i scenariusze.
4. Technik też człowiek… i je!
Ja wiem, że jak na nas patrzycie to ciężko Wam w to uwierzyć, ale my też jemy! Warto jasno i czytelnie określić tę dość istotną kwestię przy dogrywaniu Waszego wydarzenia, ponieważ obłożony w 100% hotel pośrodku niczego to nienajlepsze miejsce do spontanicznej organizacji posiłku dla techniki. Wcześniejsze wynegocjowanie przez organizatora tego z obiektem czy cateringiem zwykle nie stanowi dużego problemu i nie przekłada się na znaczne koszty, a nawet piąty de volille w tygodniu jest nadal lepszy i bardziej elegancki niż auto z logotypem pizzerii podjeżdżające od zaplecza… Woda i kawa to już taka „Francja – elegancja”, że pewnie ktoś Wam zrobi order z trytytki i gafra!
5. Jasno określone zakresy.
BARDZO czytelne zakresy i zasady. Nie sądzę, by ktokolwiek lubił poprawiać błędy wynikające z czyjegoś zaniechania, zaniedbania lub niekompetencji. Jakże dosadnie może się o tym dowiedzieć reprezentant agencji lub klient końcowy, gdy chciał przyoszczędzić na podestach od firmy, hotel postawił „to coś pływa i jest krzywe”, a potem pojawia się to jakże spodziewane i niespodziewane jednocześnie zdanie: „Panowie, ale pomożecie nam z tą wykładzinką, co?”. Pomoc w sytuacji awaryjnej? Oczywiście! Wypełnianie obowiązków za kogoś? Obyś miał/miała sporo uroku osobistego ;). W zdecydowanej większości znajdziesz technika, który niepoproszony Ci pomoże, ale nie przyjmuj tego jako pewnika uwzględniając to z góry i nie informując rzeczonego, bo tak tworzy się karabiny maszynowe strzelające „Nie!” i „Nie da się!”. To zazwyczaj pokłosie uczucia bycia wykorzystanym i przykrych konsekwencji dobrych chęci.
6. Scenariusz to mus!
Nawet jeśli jest to 3,5 min, otwarcie jakiejś obwodnicy, to czytelnie określone godziny gotowości technicznej, oficjalnego startu i kluczowych punktów są po prostu najfajniejsze, gdy są spisane i egzekwowane. Wiadomo, że event to żywy organizm, który się mutuje, przepoczwarza i nierzadko zaskakuje, ale ludzie którzy dbają o przetłumaczenie Twojej wizji na powieszone kilogramy i setki kliknięć zostali przed chwilą wypakowani z case’a i nie możesz zakładać, że „tak jak ostatnio”, a już tym bardziej „tak jak w tamtym roku” wystarczy za scenariusz. Robimy po kilkadziesiąt, a nawet i kilkaset projektów rocznie i pomimo ogromnej sympatii do Ciebie i Twojego eventu, zakładanie, że wszystko wiemy jest po prostu nierozważne.
7. A trzeci co (nie) był głupi poszedł do łączności…
O komunikację się rozchodzi. Przed eventem chodzi głównie o poprawne tytułowanie maili, kontynuowanie rozpoczętych ciągów mailowych, wysyłanie odpowiedzi do wszystkich adresatów. W trakcie eventu chodzi o zapamiętanie imion kluczowych osób realizujących za deskami od światła, dźwięku czy multimediów (nadaj im chociaż numerki :D) dobrą formę komunikacji (minimum radiowa, <3 intercom) i czytelne przekazywanie komunikatów bez zapychania kanału kurtuazją. Gdy nie słyszycie, technicy mówią do siebie w formie i słownictwie tak brudnym, jak besztają się starzy marynarze, więc syntetyczne informacje nas nie obrażą, a wszystkim ułatwią pracę.
8. Poznajmy się!
Poznajmy swój workflow, swoje umiejętności i ograniczenia. Dajmy sobie margines zaufania na wzajemną interakcję i wymianę pomysłów. Weź pod uwagę, że czasami przesunięcie „tego światełka” to nie są dwa kliknięcia, tylko 200 kg do przesunięcia o kilka metrów i nie pytaj o to, czy już gotowe, niczym dzieciak pytający o to, czy już dojechaliście w podróży do lunaparku. Oczywiście za duży luz sprawi, że te sprytne istoty tego nie zrobią – szczególnie jeśli uważają, że to zbędne… Po prostu grajcie w otwarte karty, określając swoje oczekiwania i możliwości w odniesieniu do czasu, a nierzadko zaakceptujcie, że lepsze jest wrogiem dobrego i czasami (z trudem, ale jednak…) najlepiej zostawić coś nieperfekcyjnego, niż ryzykować że w ogóle się nie zdąży. Jeśli dobrze spełniliście pkt 1, to takie sytuacje będą marginalne.
9. Klient jest bogiem! Uświadom to sobie, sobie…
Klient nie musi wiedzieć, klient nie musi mieć racji, ale bardzo często nasze zdanie musi (o ile pomysł klienta nie będzie miał niebezpiecznych konsekwencji) przyjąć rolę tylko doradztwa lub moderacji. Są granice, które poniekąd określa nasze (wykonawców) poczucie skrajnej żenady i blamażu, ale, o ile nie narażamy naszego imienia na szwank, nawet najgłupszy pomysł klienta jest lepszy od naszego, z którym się nie identyfikuje. Czasami to przypomina nakłonienie młodszego brata na wspólny zakup gry, w którą nie będzie umiał grać… To się może udać, ale tylko raz, a trwałe relacje i stała współpraca sprawią, że to wszystko co tu zebrałem przestanie mieć znaczenie, bo wypracujecie swój optymalny model pracy, komunikacji i relacji. Możecie też swojego klienta naciągać na różne zbędne bzdury, ale gdy on to zrozumie, to również będzie jednorazowa historia. Rodzice powtarzali – „małymi łyżeczkami, ale częściej!” i mi się to zawodowo doskonale sprawdza.
10. Szacunek!
Nawet jeśli jesteście na liście Top 100 Forbesa, to wykorzystywanie nadrzędności wykraczające poza granice kultury i wzajemnego szacunku może się dla Was źle skończyć. Technicy, z jakimi będziecie mieli okazje pracować to ludzie, których nierzadko życie porządnie uzbroiło w mechanizmy obronne, a koledzy dbają o naszą czujność, więc po początkowym zagryzaniu zębów, najpewniej doświadczycie całego arsenału sarkazmu, ironii, a w skrajnym wypadku wyszukanej łaciny. Szanujmy się również dlatego, że nasz odbiorca nie ma pojęcia kto za co jest odpowiedzialny – on widzi efekt końcowy. Po tym efekcie będzie nas wspólnie oceniał. Bez zbudowania zdrowej relacji, bez zaangażowania i chęci wzajemnej pomocy to będzie tylko coś poprawnego. Prawdziwie olśnić da się chyba tylko pasją, dobrymi fluidami i burzą mózgów towarzyszącą przyjemnej atmosferze. Trzeba się czasami zebrać w sobie i uśmiechać w te gorsze dni, bo dubla nie będzie…
*Był to bardzo zdawkowy i humorystyczny zbiór o subiektywnym charakterze. Autor nie ponosi odpowiedzialności za Wasze sukcesy spowodowane lekturą niniejszych wypocin, bo przecież i tak byście się do tego nie przyznali. Temat jest tak rozległy, że finalnym wnioskiem jest: „O f#%k! To miało mieć 4000 znaków, a ma ponad 9500”.
Adrian Kilanowski – Technik, realizator wizji, event manager z 9-letnim doświadczeniem. Od 5 lat właściciel Media Division, która zajmuje się przede wszystkim dostarczaniem rozwiązań multimedialnych dla branży eventowej. Pracoholizm z pasji do własnej pracy traktuje jako błogosławieństwo, bo rzadko czuje by pracował. Filozofia Kaizen najlepiej wpisuje się w jego perfekcjonizm, bo twierdzi, że już dawno spadł z pierwszego klifu krzywej Krugera-Dunninga.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
W sobotę 4 maja 2019 r. w samym centrum Poznania odbędzie się akcja krwiodawstwa organizowana przez INEA oraz HBO z okazji premiery ostatniego sezonu serialu „Gra o tron”. Na Placu Wolności stanie też Żelazny Tron, a każdy kto przyłączy się do akcji, otrzyma serialowe gadżety.
Dla wszystkich fanów „Gry o tron”, którzy majówkę zdecydowali się spędzić w mieście, INEA wraz z HBO przygotowała akcję krwiodawstwa pod hasłem: „Bleed For The Throne – oddaj krew!” Odbędzie się ona 4 maja 2019 r. w godz. od 12 do 17 na poznańskim Placu Wolności.
Każdy, kto zdecyduje się przyłączyć i odda krew, otrzyma unikatowe gadżety z logo serialu HBO. Dla fanów „Gry o tron” przygotowane zostały też dodatkowe atrakcje – zdrowe napoje oraz możliwość zrobienia sobie zdjęcia z serialowymi White Walkersami czy Żelaznym Tronem.
– Chcemy zachęcić nie tylko fanów serialu „Gra o Tron”, ale też wszystkich poznaniaków do tego, żeby przyłączyli się do naszej akcji i oddali krew. Jako INEA bardzo chętnie angażujemy się w inicjatywy, które mają dodatkowy wymiar i pomagają – komentuje wydarzenie Michał Bartkowiak, Wiceprezes INEA S.A.
Akcję wspiera Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu oraz władze miasta, które objęły to wydarzenie swoim patronatem.
JK