Logo


The Bernard Group (TBG) – północnoamerykańska firma działająca na rynku systemów identyfikacji wizualnej – od kilkunastu miesięcy korzysta z wielkoformatowych rozwiązań Agfa. W 1. połowie ubiegłego roku jej kierownictwo zdecydowało się na zakup czterech wysokowydajnych maszyn hybrydowych Jeti Tauro H3300 UHS. Urządzenia są wykorzystywane do zadrukowywania podłoży sztywnych i giętkich, generując – jak podaje kierownictwo TBG – znaczące oszczędności, zapewniając wysoką jakość i stabilność produkcji.

The Bernard Group hołduje zasadzie, że kupowany sprzęt musi cechować zaawansowanie technologiczne i wysoka jakość, co ma pozwolić jej na sprostanie wymaganiom klientów i zapewnić dostawę zleceń ma czas. Gdy w firmie zaistniała konieczność wymiany dotychczas używanych urządzeń wielkoformatowych na nowe, jej przedstawiciele poświęcili wiele miesięcy na analizę dostępnych na rynku rozwiązań. Finalnie zdecydowano o wdrożeniu czterech hybrydowych maszyn Jeti Tauro H3300 UHS, bazujących na technice UV LED, obsługujących media sztywne i giętkie.

– Naszą główną przesłanką tych inwestycji było zredukowanie kosztów operacyjnych i zwiększenie potencjału produkcyjnego z myślą o przyszłych zleceniach – mówi Buddy Kramber, wiceprezes ds. operacyjnych TBG. – Potrzebowaliśmy też zapewnić stabilność i kompatybilność w ramach użytkowanego sprzętu – pod względem pasowania kolorystycznego, zestawów atramentów i jakości. Z tego względu wybór padł na firmę Agfa.

Wysoka automatyzacja pracy

Dostarczona do TBG przez firmę Agfa flota urządzeń obejmuje cztery maszyny z serii Jeti Tauro H3300 UHS. Dwie z nich to systemy z modułem master roll-to-roll, dedykowane pracom wysokonakładowym, mające zmaksymalizować wydajność produkcji. Kolejne dwie maszyny to: urządzenie typu light roll-to-roll, zaprojektowane z myślą o szybkim przezbrojeniu z mediów sztywnych na giętkie oraz w pełni zautomatyzowany model obsługujący do 174 brytów na godzinę, zakupiony z myślą o projektach typu „druk – cięcie – wykończenie – dostawa”. Jak zapewnia firma, wszystkie cztery maszyny oferują spójność kolorystyczną i zapewniają jakość, wymaganą przez TBG w każdej realizowanej przez nią pracy z obszarów display i signage.

agfa

Niemal natychmiast po wdrożeniu okazało się, że maszyny bez problemu poradziły sobie w TBG z wielozmianową pracą i dużymi obciążeniami. Realizowane są na nich wydruki o maksymalnej szerokości 3,3 m w 4 bądź 6 kolorach, z prędkością do 905 m2/h.

Przedstawiciele firmy TBG podkreślają, że cztery maszyny Agfa zastąpiły tu siedem innych urządzeń pochodzących od różnych producentów. To – jak dodają – pozwoliło zunifikować cały proces i zwiększyło sprawność realizacji bieżących działań oraz planowanie produkcji. Maszyny są sterowane oprogramowaniem Print Factory, „spiętym” z systemem workflow Agfa Asanti, co umożliwia pełną kontrolę procesów. Zdaniem firmy zestaw ten upraszcza, optymalizuje i automatyzuje wiele kroków produkcyjnych, zwiększając w efekcie wydajność. Co więcej, na maszynach Jeti Tauro H3300 UHS są tu też wykonywane odbitki próbne każdego zlecenia. Jednolity park maszynowy pozwolił na uproszczenie tego ważnego – z punktu widzenia klienta – elementu.

Wyższy udział pigmentu – redukcja zużycia atramentów i kosztów produkcji

– Początkowo nie mogliśmy uwierzyć w kwoty jakie pojawiały się w kontekście ilości zużywanego przez Jeti Tauro atramentu – mówi Buddy Kramber. – Aby to potwierdzić, zakupiliśmy najwyższej klasy wagę i zważyliśmy na niej polistyren przed i po zadrukowaniu na maszynach trzech różnych dostawców. Okazało się, że Jeti Tauro rzeczywiście zużywa 60% mniej atramentu od innych, weryfikowanych przez nas konkurencyjnych rozwiązań. Co więcej, uzyskaliśmy obraz o bardzo wysokim stopniu nasycenia, sugerujący że do wydrukowania użyta została znacznie większa ilość atramentu. Byliśmy zdumieni, że tak wysoką jakość udało się osiągnąć przy wspomnianej wcześniej znaczącej jego redukcji.

Jak tłumaczy producent, dedykowane maszynom Jeti Tauro H3300 UHS atramenty posiadają wysoką pigmentację, dzięki czemu mniejsza ich ilość zapewnia odpowiedni efekt kolorystyczny. Oferują przy tym szeroki gamut barwny i wysoką żywotność obrazów, dorównując pod względem reprodukcji detali i gładkości wydrukom offsetowym. Opatentowany system aplikowania atramentu (Thin Ink Layer) algorytmy jego nanoszenia oraz technologia maskowania dają wspólnie oczekiwany przez klienta efekt – stabilną, spójną reprodukcję kolorystyczną na różnych podłożach.

Głowice zainstalowane w Jeti Tauro H3300 UHS aplikują krople o wielkości 7 pikolitrów i drukują z rozdzielczością 635 x 1200 dpi. Jak podkreśla producent, w efekcie uzyskuje się czyste odwzorowanie cieni, właściwe detale i ostre, wyraźne teksty nawet przy 4-punktowym foncie (negatywowym lub pozytywowym). Maszyny oferują też szeroki zakres tonalny, właściwie odwzorowując np. odcień skóry.

Minimalizacja wpływu na środowisko

Odpowiedzialność społeczna to jeden z kluczowych elementów strategii TBG. Z tego też względu w jej działaniach każdy z pracowników ma za zadanie przykładać jak największą wagę do kwestii środowiskowych – dotyczy to również wyboru materiałów używanych w produkcji oraz integrowania i wdrażania zrównoważonych praktyk i procesów. Firma podkreśla, że korzyści ekonomiczne i ekologiczne oferowane przez maszyny Jeti Tauro przypieczętowały decyzję o zakupie maszyn Agfa. Niższe zużycie energii niezbędnej do pracy urządzeń oraz proekologiczne atramenty posiadające certyfikat GREENGUARD Gold były dla jej kierownictwa wystarczającym potwierdzeniem zgodności rozwiązań z polityką zrównoważonego rozwoju.

Podnosząc poprzeczkę

Dotychczasowa działalność i doświadczenie TBG pozwala realizować firmie strategiczne ruchy, umożliwiające jej dalszy rozwój w segmencie sprzedaży detalicznej, obsłudze korporacji i firm z branży zdrowotnej. Realizując z powodzeniem złożone projekty, firma – jak podkreśla – jest w stanie zaoferować klientom rozwiązania pomagające im w odnoszeniu sukcesów rynkowych. Inwestycja w maszyny Jeti Tauro to kolejny krok w tej strategii, mający przyciągnąć klientów możliwością realizowania tu najwyższej jakości zleceń z zakresu identyfikacji wizualnej, a także stać się wyznacznikiem standardów dla całej branży.


Więcej newsów z branży TUTAJ.

Automatyczne wycinanie i bigowanie w jednym przebiegu mogą znacząco przyspieszyć procesy produkcyjne w zakładach poligraficznych. Wiedzą o tym zajmująca się drukiem firma Shotprint (należąca do grupy Shotgroup), która już wkrótce szerzej wejdzie na rynek poligraficznych usług internetowych, a także firma Fastpol, która obok sklepu z materiałami biurowymi posiada drukarnię cyfrową i świadczy usługi poligraficzne. Obie to klienci Amagrafu, którzy jakiś czas temu zdecydowali się na zakup urządzenia Docucutter DC-618.

Amagraf to multibrandowy dostawca, dla którego potrzeba klientów jest priorytetem, a nowa inwestycja wyzwaniem do tego, by zaproponować taki sprzęt, który będzie dla niego najbardziej odpowiedni, pozwoli mu na rozwój w przyszłości i zapewni stabilną realizację zadań produkcyjnych.

– Tymi przesłankami staramy się kierować przez wszystkie lata naszej działalności, a jest ich już ponad 10. Tak było również w przypadku ostatnich wdrożeń maszyn Docucutter DC-618 z oferty Duplo, której jesteśmy dealerem na rynku polskim niemal od początku naszej działalności. Cieszymy się, że już wówczas postawiliśmy na sprzęt wysokiej jakości, który charakteryzuje wysoki stopień automatyzacji, bo obecnie to bardzo istotne elementy każdej inwestycji. Równie wysoko oceniamy współpracę z firmą Duplo Polska – podkreśla Piotr Alwingier, współwłaściciel firmy Amagraf.

Tu klient określa swoje potrzeby

W przypadku Shotprint Tomasz Stokłosa – jeden z jej współwłaścicieli jasno określił swoje potrzeby kontaktując się z firmą Amagraf. Priorytetem było tworzenie wizytówek w formacie 85×55 i 90×50 oraz broszur, bo firma takie właśnie zlecenia realizuje najczęściej. Wówczas jednak myślał o innej maszynie z oferty Duplo. Po wspólnej z przedstawicielem firmy Amagraf analizie okazało się jednak, że lepszym sprzętem będzie dla nich Docucutter DC-618 – szybsze i, jak podkreśla Tomasz Stokłosa, tańsze urządzenie i to na ten zakup ostatecznie się zdecydował. – To był mój pierwszy kontakt z firmą Amagraf – mówi Stokłosa – i bardzo doceniam to, że przyjrzała się ona naszym potrzebom, przeanalizowała je i nie oferowała na siłę droższego urządzenia, choć o takie pierwotnie zapytałem, ale zasugerowała maszynę spełniającą nasze oczekiwania. Wcześniej korzystaliśmy z krajarki, co przy realizacji 500 czy 1000 wizytówek było uciążliwe i w pełni angażowało dwóch pracowników. Mieliśmy więc rzetelne dane na podstawie których przeliczyliśmy, że zakup maszyny do cięcia i bigowania będzie dla nas korzystny finansowo, ale przede wszystkim w zakresie czasu realizacji zleceń. Pomoc i doradztwo Amagrafu przy wyborze konkretnego modelu okazała się dla nas szczególnie cenna.

Tomasz Stokłosa podkreśla przy tym rzetelność, jaka cechowała zarówno proces wyboru urządzenia, jego sprzedaży, finansowania, którym również zajął się Amagraf i ogólne zainteresowanie, jakim wykazała się ta firma, ale także bardzo dobry i szybki kontakt z serwisem Duplo.

amagraf

DC-618 to w pełni automatyczne rozwiązanie do obsługi wydruków cyfrowych (o gramaturze do 400 g/m2), krótkich serii i zmiennych nakładów. Jest kompaktowym urządzeniem, które w jednym przebiegu wykonuje 6 cięć wzdłużnych, 30 poprzecznych i 20 bigów. Pracuje z prędkością do 23 arkuszy na minutę w zależności od aplikacji. Dedykowane jest produkcji różnego rodzaju materiałów na żądanie (również na grubych papierach, co w przypadku Shotprint miało duże znaczenie) – od wizytówek, poprzez karty okolicznościowe, zaproszenia, pocztówki, perforowane lub odrywane kupony, foldery, karty menu, winietki i wiele innych, na okładkach kończąc.

Shotprint już dziś (choć drukarnia jest stosunkowo młoda, ale posiadająca pracowników z dużym doświadczeniem) widzi ogromne zalety tej inwestycji. – Wcześniej nakład na poziomie 10 tys. sztuk realizowaliśmy w ciągu kilku godzin, obecnie możemy go zrealizować w pół godziny, angażując przy tym jednego pracownika. Co więcej może on w międzyczasie zająć się jeszcze innymi czynnościami, bo maszyna angażuje go w 50%. To duża oszczędność czasu, ale również zaangażowania pracowników, z którymi jest coraz trudniej na rynku. Dlatego tworząc naszą drukarnię musimy już teraz myśleć o coraz większej automatyzacji produkcji, a Duplo DC-618 jest jej elementem – podkreśla Tomasz Stokłosa.

Dodaje również fakt, że firmie zależy na dostarczaniu klientom produktów wysokiej jakości, a dzięki Duplo DC-618 jest to możliwe m.in. za sprawą znaczników druku, jakie posiada to urządzenie. – Dobra kalibracja umożliwia nam naprawdę sprawną i wysokiej jakości produkcję. I choć jeszcze wciąż poznajemy tę maszynę i jej właściwości, klienci są bardzo zadowoleni z naszych usług – mówi Tomasz Stokłosa.

Test z serwisu

Kolejne z ostatnich wdrożeń Docucuttera DC-618 miało miejsce w firmie Fastpol.

– Tu historia zaczęła się nietypowo, od prośby o naprawę plotera, który już posiadał klient – mówi Piotr Alwingier. – Było to dla nas wyzwaniem, gdyż nie był to zakup z naszej firmy, co więcej – takiego plotera nie mamy w swojej ofercie. Jednak, ponieważ nie boimy się wyzwań, podjęliśmy się tego zadania i ploter stołowy UV naprawiliśmy. Wówczas, zgodnie ze swoją wcześniejszą obietnicą, klient powrócił do rozmów o sprzedaży urządzenia do cięcia i bigowania, które zakończyły się inwestycją w maszynę Duplo Docucutter DC-618, już z naszej oferty.

Fastpol to z jednej strony sklep oferujący bogaty wybór artykułów biurowych, z drugiej – drukarni cyfrowa, która – jak podkreśla jej kierownictwo – oferuje klientom wysoką jakość wydruków, szybką obsługę (również w zakresie innych usług poligraficznych np. kopiowania) i elastyczne możliwości, dostosowane do potrzeb klienta.

– Nasze usługi, to nie tylko szybkość ale również wydajność i dbałość o jakość każdej kopii czy wydruku – mówi Dominik Parczyński, właściciel firmy. – Dzięki odpowiedniemu zapleczu i doświadczonej obsłudze, każde zlecenie jest przez nas realizowane precyzyjnie i zgodnie z terminem. Profesjonalizm i dokładność wykonania sprawiają, że jesteśmy właściwym wyborem dla osób poszukujących wysokojakościowej obsługi zleceń poligraficznych w przystępnej cenie.

Firma rozpoczęła swoją działalność w 2003 roku, oferując kompleksowe wsparcie uczniom i studentom kierunków plastycznych poprzez dostęp do niezbędnych materiałów. W miarę upływu lat poszerzyła swój asortyment o wysokiej jakości produkty, obejmujące artykuły papiernicze, biurowe, szkolne oraz hobbystyczne.

– W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie realizowaniem usług, zadecydowaliśmy o rozszerzeniu zakresu działalności poprzez utworzenie dodatkowych działów – podkreśla Dominik Parczyński. – Nasze usługi są teraz skonstruowane tak, aby sprostać różnorodnym wymaganiom. W jednym z działów, o których mowa realizowane są wydruki projektów, jakie dostarczają klienci: wizytówki, ulotki, winietki, zaproszenia. Wszystkie firma wcześniej wykańczała ręcznie, co zajmowało jej sporo czasu. Na Amagraf i jej ofertę Dominik Parczyński trafił przypadkiem.

– Pewnego razu pracownik Amagrafu przyjechał do nas z ofertą na maszyny innego typu. Podczas rozmowy okazało się, że firma ta posiada w swojej ofercie urządzenie, które pomogłoby nam w manualnej pracy. W efekcie zdecydowaliśmy się na zakup Docucuttera DC-618, co odmieniło naszą codzienną pracę. – Obecnie nie wyobrażamy sobie produkcji bez tej maszyny – mówi Agata Gil, obsługująca na co dzień to urządzenie – co więcej, zastanawiamy się jak bez niej wcześniej funkcjonowaliśmy. Zyskaliśmy przede wszystkim czas – wcześniej realizacja zamówień, w których musieliśmy bigować każdą kartkę osobno zajmowała wiele godzin. Obecnie ustawiamy odpowiedni program i możemy przystępować do realizacji kolejnego zamówienia.

– Bardzo nas cieszy fakt, że klienci coraz częściej dostrzegają nie tylko potrzebę automatyzacji produkcji, ale obecnie widzą już jej konieczność – podkreśla Piotr Alwingier. – Czas realizacji zleceń przy zachowaniu wysokiej jakości usług to już wymóg każdego klienta. Istotna od zawsze jest też dla nich cena. Proste kalkulacje pokazują jak ważnym obecnie staje się automatyzacja – to większa wydajność i szybkość produkcji, to także redukcja kosztów operacyjnych związanych chociażby z zatrudnieniem mniejszej liczby pracowników. To minimalizacja błędów związanych z ręczną obsługą (prace wykończeniowe są bowiem często monotonne) i zapewnienie powtarzalności. To także kontrola zużycia materiałów, co przekłada się na mniejsze straty i odpady. To w końcu redukcja czasu potrzebnego na konfigurację maszyn, co jest istotne zwłaszcza przy małych nakładach i różnych zleceniach. Wszystko to sprawia, że drukarnie, które automatyzują swoje procesy stają się bardziej konkurencyjne i mogą skuteczniej reagować na zmieniające się wymagania rynku. Pozwala to na skalowanie działalności, rozwój oferty oraz osiąganie wyższej rentowności w długiej perspektywie. Amagraf posiada w swojej ofercie wiele urządzeń, które to umożliwiają, dlatego zapraszamy do kontaktu z nami.


Więcej newsów z branży TUTAJ.

Z myślą o nadchodzącym sezonie wiosna-lato 2025, Headwear Professionals zrealizowało wyjątkową sesję zdjęciową w malowniczej Chorwacji. Sesja miała charakter wizerunkowy i była skupiona na prezentacji kluczowych produktów firmy – czapek z daszkiem, które od lat są fundamentem oferty.

W sesji wykorzystano produkty z sample kit – zestawu wzorcowego, na którym firma prezentuje różnorodność modeli czapek oraz szerokie możliwości zdobień, jakie oferuje. To narzędzie pozwala klientom lepiej zrozumieć potencjał personalizacji, a także zainspirować się przy tworzeniu własnych, unikalnych projektów.

headwear headwear

Realizacja sesji była możliwa dzięki wieloletniej współpracy z Salem Design Studio, z którą z sukcesem firma tworzy materiały promocyjne od kilku lat. Profesjonalizm zespołu Salem Design oraz urokliwe chorwackie krajobrazy stworzyły idealne tło dla nowej kampanii, która już wkrótce ujrzy światło dzienne.

headwear headwear

Headwear Professionals z niecierpliwością czeka na premierę efektów wspólnej pracy i ma nadzieję, że inspirujące zdjęcia oraz nowe propozycje produktowe przypadną do gustu partnerom i klientom. Pozostaje tylko odliczać dni do wiosny!

Z ofertą firmy Headwear Professionals będzie można zapoznać się 29 i 30 stycznia podczas Międzynarodowych Targów Reklamy i Druku PROMO SHOW, odwiedzając stoisko E3, Hala nr 1.

Trwa bezpłatna rejestracja TUTAJ.


Więcej newsów z branży TUTAJ.

Czy gadżety reklamowe odchodzą na marketingowe cmentarzysko zapomnianych sposobów na promocję marki? Badania wyraźnie pokazują, że nie. Budżety na gadżety reklamowe mają się całkiem dobrze na całym świecie. Prognozy Coresight Research wskazują, że do 2025 roku wartość branży prezentów korporacyjnych wzrośnie do 312 miliardów dolarów. Firmy nadal chętnie inwestują środki w gadżety reklamowe, ponieważ widzą w tym sposób na pozostanie w świadomości odbiorcy. Dane z badań Promotional Product Association International wskazują, że 60% obdarowanych pamięta markę, od której dostali prezent. Jednak czy każdy z nich skutecznie utkwi w pamięci?

Można by rzec „panta rhei”. Branża zmienia się dynamicznie. Klienci dzisiaj najczęściej oczekują czegoś więcej niż długopis i smycz. Oczywiście klasyka nadal jest w modzie, jednak liczba nowości i możliwości przyrasta z roku na rok. Personalizacja, nowinki technologiczne, zrównoważone gadżety reklamowe to wszystko jest kolejnym etapem „ewolucji” wymagań konsumentów, która zaczęła się od przysłowiowych kalendarzy ściennych i notesów.

Czego oczekują odbiorcy?

Klienci coraz częściej poszukują unikalnych i wyróżniających się gadżetów, które pełnią funkcję nie tylko promocyjną, ale również są praktyczne, estetyczne i spójne z misją firmy. Według ostatniego badania Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych wśród trendów, które będą w najbliższym czasie zyskiwały na znaczeniu, kolejno znalazły się: produkty trwałe i dobrej jakości, zrównoważony rozwój i ekologia, a także nowoczesny design. Mimo że te badania dotyczą stricte produktów promocyjnych, to są one lustrem zmiany podejścia i preferencji do wyboru współczesnych konsumentów. Wzrastająca świadomość ekologiczna skłania firmy do inwestowania w produkty przyjazne środowisku, takie jak biodegradowalne materiały, czy gadżety wykonane z recyklingu. Według serwisu Eco-Business tego typu upominki preferuje już 74% korporacji, w porównaniu z 55% w 2019 roku. Jeżeli chodzi o produkty trwałe, to mogą one dłużej przypominać klientom o danej marce.

Dlaczego nie warto rezygnować z gadżetów reklamowych w strategii marketingowej?

Wszystko można by sprowadzić do mechanizmów psychologii i tego jak działamy na co dzień jako ludzie. Sam jestem wielkim entuzjastą tej dziedziny, więc nie mogę nie przytoczyć kilku naprawdę mocnych argumentów. Ze wstępu artykułu wiecie już, że większość odbiorców pamięta markę, od której otrzymali prezent. Ale dlaczego tak się dzieje, skoro dziennie przetwarzamy tyle informacji, ile 500 lat temu wykształcony człowiek przez całe swoje życie. Po pierwsze brand awareness – powtarzające się bodźce ułatwiają zapamiętywanie. Jeżeli gadżety są często używane, to każde jego użycie jest okazją do wzmocnienia świadomości marki i tworzenia z nią więzi. Jest tutaj widoczna również teoria wzmocnienia pozytywnego, gdzie otrzymywanie darmowych gadżetów wywołuje pozytywne emocje u odbiorcy, co może zwiększać sympatię do marki. Nie można pominąć zjawiska teorii wymiany społecznej, czyli tego, że ludzie są bardziej skłonni do odwzajemniania przysług. Obdarowanie gadżetem może przełożyć się na skłonność do ponownego zakupu.

Quo vadis branżo?

Z mojej perspektywy marki, które będą w stanie sprostać oczekiwaniom konsumentów w zakresie giftów, inwestując w innowacje, ciekawe rozwiązania czy zrównoważone produkty, mają szansę na wyróżnienie się, a co za tym idzie wzmocnienie swojej pozycji na rynku i zapadnięcie w pamięć odbiorcy. W dzisiejszych czasach, gdzie liczy się nie tylko produkt, ale i praktyczność czy wartości, jakie za sobą niesie, gadżety reklamowe na pewno pozostaną ważnym elementem strategii marketingowych. Pozostaje sobie zadać pytanie, czy firmy stać na przeciętne upominki dla klientów, które nie są odpowiedzią na ich oczekiwania.

 

Szymon Frieske OpenGift.pl Szymon Frieske
Ekspert gadżetowy.
CEO w OpenGift.pl

 

 

 


Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine. Do wglądu online TUTAJ.

W dzisiejszym świecie cyberprzemoc przybiera różnorodne oblicza: od podszywania się pod inne osoby w celu oszustwa, przez obraźliwe i szkalujące wiadomości, po manipulacje emocjonalne, które mają na celu wykorzystanie naiwności ich ofiary. Świadomość tych zagrożeń jest kluczowa, dlatego z okazji 16 Dni Przeciwko Przemocy, Avon Kontra Przemoc i wraz z akcją społeczną Mów Do Mnie – #TokTuMi przełamują milczenie wspólną kampanią Przerwij Ciszę.

tam

Cyberprzemoc – cichy wróg naszych czasów

Niemal 40 proc. nastolatków doświadczyło wyzwisk w sieci, a co czwarty z nich był ośmieszany lub poniżany online. Mimo to, niemal 60 proc. rodziców uważa, że ich dzieci nie doświadczyły przemocy w Internecie[1]. Cyberprzemoc to jedno z największych zagrożeń dla zdrowia psychicznego młodych ludzi, które w skrajnych przypadkach może prowadzić do wykluczenia społecznego i poważnych problemów emocjonalnych. W obliczu tych alarmujących statystyk, edukacja na temat zagrożeń w sieci staje się niezbędna.

– Rodzice doskonale rozpoznają pierwsze symptomy przeziębienia u dzieci, wiedzą, że kiedy zaczyna się katar, a gorączka rośnie, trzeba zgłosić się do lekarza. Inaczej wygląda to w przypadku zdrowia psychicznego, gdzie pierwsze sygnały problemów pozostają niezauważone bądź zignorowane przez rodziców ze względu na brak wiedzy w tym obszarze. bądź w większości przypadków niezauważone. Rodzice często mylnie interpretują zachowanie nastolatków – drażliwość i niegrzeczne odzywki przypisują głównie złemu towarzystwu, bądź burzliwemu wiekowi dorastania.. Życie młodych ludzi toczy się jednak przede wszystkim w Internecie, gdzie często stykają się z przemocą – zarówno jako jej świadkowie, jak i ofiary. Przeciętny nastolatek wzbudza telefon częstokroć aż do 1000 razy dziennie, co oznacza, że tyle samo razy może być narażony na hejt, nękanie, bulling czy inne formy cyberprzemocy. Właśnie dlatego wspólnie z Avon w ramach akcji Mów Do Mnie-#TokTuMi stworzyliśmy moduł poświęcony temu problemowi, aby edukować zarówno dzieci, jak i dorosłych, jak rozpoznawać i reagować na zagrożenia w sieci, a także gdzie i kiedy szukać pomocy. Akcja społeczna Mów Do Mnie-#TokTuMi w ramach, której realizowany jest program przeciwko przemocy została objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka – mówi Tomasz Prosiński, współinicjator akcji.

avon

Avon i akcja społeczna ruszają z kampanią Mów Do Mnie – #TokTuMi

Pierwszym etapem akcji są szkolenia dla nauczycieli. Później prowadzone są zajęcia dla dzieci. Docelowo, zajęcia o cyberprzemocy, zainicjowane przez Avon i akcję Mów Do Mnie – #TokTuMi, obejmą około 300 klas i około 2000 uczniów szkół ponadpodstawowych w całej Polsce. Małgorzata Gosztyła, doświadczona terapeutka specjalizująca się w problematyce cyberprzemocy, prowadzi interaktywne wykłady dla nauczycieli. Zajęcia dla uczniów prowadzone są przez ich rówieśników, dzięki temu lekcje są angażujące. Młodzież uczy się, jak rozpoznawać i przeciwdziałać zagrożeniom w sieci. Kampania obejmuje również rodziców, którzy po każdej przeprowadzonej lekcji otrzymują praktyczne wskazówki, jak rozmawiać z dziećmi o cyberprzemocy i jakie sygnały powinny obudzić ich czujność i ich skłonić do poszukiwania pomocy u specjalisty.

Celem akcji jest nie tylko zwiększenie świadomości społecznej, ale także wskazanie skutecznych metod przeciwdziałania cyberprzemocy oraz profilaktyka zdrowia psychicznego młodych ludzi, oraz edukacja nas dorosłych czyli rodziców i nauczycieli.

– W tym roku podczas 16 Dni Przeciwko przemocy chcemy zwrócić uwagę na rodzaj przemocy, który dotyka przede wszystkim młodzież i pomóc przełamać ciszę między rodzicami a dziećmi, aby mogli zauważyć jej oznaki, które są trudne do rozszyfrowania, zwłaszcza w czasach, gdy te pokolenia mówią do siebie językiem z dwóch różnych światów. Przemoc karmi się ciszą, dlatego jako Avon od lat prowadzimy kampanie edukacyjne i profilaktyczne, które dodają osobom doświadczającym przemocy siły do tego, by zgłosić się o pomoc – stworzyliśmy m.in. pierwszą w Polsce aplikację przeciwprzemocową Avon Alert, gdzie każdy, kto jej doświadczył, może szukać wsparcia. Teraz, dzięki dołączeniu do akcji społecznej Mów Do Mnie -#TokTuMi, której celem jest profilaktyka szeroko pojętego zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, możemy nie tylko walczyć z problemem, ale także mu zapobiegać, edukując młodych ludzi już na etapie szkoły. Lekcje o cyberprzemocy to kolejny krok w realizacji naszej misji tworzenia bezpieczniejszego świata dla wszystkich – mówi Ewa Grzech, Head of Integrated Communications Avon Cosmetics Polska.

Małe zakupy, wielkie wsparcie dla walki z cyberprzemocą

Avon, dołączając do akcji Mów do mnie – #TokTuMi, sfinansował 300 lekcji na temat cyberprzemocy, ale to dopiero początek. Dzięki wsparciu klientów i Konsultantek może być ich znacznie więcej! W listopadzie i grudniu 100 proc. zysku ze sprzedaży produktów ze znakiem nieskończoności zostanie przeznaczone na kolejne zajęcia. Kupując bransoletkę, kosmetyczkę lub kieszonkowy alarm z tym symbolem, które są dostępne przez cały rok u Konsultantek lub na avon.pl, można wesprzeć kolejne lekcje o cyberprzemocy i pomagać chronić młodzież przed zagrożeniami w sieci. Więcej informacji znajduje się tutaj.

[1] https://www.gov.pl/web/baza-wiedzy/mlodziez-w-internecie—raport-nastolatki-31

Wywiad z przedstawicielem marki Avon –> tutaj.


Więcej newsów z branży TUTAJ.

Tylko 10 proc. badanych Polaków deklaruje, że nie skorzysta z promocji z okazji Black Friday – wynika z tegorocznej edycji badania realizowanego przez SMSAPI. Można więc śmiało powiedzieć, że jest to zjawisko powszechne w skali całego społeczeństwa. Ale analizując odpowiedzi w podziale na wiek respondentów, zauważyć można szereg różnic. Co i jak kupują konsumenci z poszczególnych pokoleń oraz jak podchodzą do wydarzeń takich, jak Black Friday?

Jak pokazuje najnowsza edycja corocznego badania na temat Black Friday, które realizuje platforma do masowej wysyłki SMS-ów SMSAPI, korzystanie z promocji w tym okresie jest wśród Polaków bardzo powszechne.

black friday

Jedynie 10 proc. ankietowanych zdecydowanie nie skorzysta w tym czasie z promocyjnych ofert. Ale patrząc na poszczególne grupy wiekowe, widać spore różnice. Przede wszystkim to osoby mające od 25 do 44 lat najczęściej deklarują (60 proc. wskazań), że na pewno kupią coś w trakcie czarnopiątkowych przecen. Natomiast najmłodsi (do 24 lat) i najstarsi (powyżej 65 lat) najczęściej uzależniają zakupy od atrakcyjności oferty – odpowiednio 50 proc. i 56 proc. Jednocześnie grupa do 24. roku życia jest jedyną, w której nikt nie stwierdził kategorycznie, że nie skorzysta z tego rocznych promocji.

Co i za ile? Ostatnie 30 dni kluczowe

Co ciekawe, większość badanych już przed Black Friday ma przygotowaną listę rzeczy, które chcieliby kupić w okresie promocji i nie ma tu szczególnych różnic jeśli chodzi o wiek. Aż 71 proc. wszystkich ankietowanych szuka wtedy wcześniej upatrzonych produktów, a 60 proc. celowo odwleka zakupy do ostatniego listopadowego piątku, licząc na przeceny.

– To, że klienci planują z wyprzedzeniem i czekają z zakupami na odpowiednie promocje pokazuje, że cena jest dla nich istotnym kryterium wyboru produktu. Szczególnie ważne jest to dla najmłodszych i najstarszych, spośród których aż 86 proc. deklaruje, że kieruje się ceną przy wyborze sklepu. Dla wszystkich badanych odsetek ten wynosi 77 proc. – zauważa Maja Wiśniewska-Hardek, Head of Marketing w SMSAPI, platformie do masowej wysyłki wiadomości SMS. – Wśród najmłodszych najwyższy jest też odsetek tych, którzy zrezygnowali z zakupu gdy okazało się, że promocyjna cena była wyższa od najniższej z 30 ostatnich dni. Wyniósł on aż 87 proc., przy wyniku dla wszystkich badanych na poziomie 69 proc. – dodaje ekspertka SMSAPI.

Jeśli chodzi o związane z Czarnym Piątkiem wydatki, to osoby najmłodsze i najstarsze planują je stosunkowo najmniejsze. Jednak i wśród nich znajdują się tacy, którzy chcą na Black Friday wydać nawet 5 000 zł (7 proc. seniorów i 3 proc. najmłodszych). W pozostałych grupach wiekowych (od 25 do 64 lat) nie odbiega to od ogólnych wyników.

black friday

Pieniądze te najczęściej wydane będą na odzież i obuwie, kosmetyki oraz elektronikę i sprzęt RTV. Jedynie w wypadku najmłodszych tę ostatnią kategorię wśród trzech najpopularniejszych zastępuje rozrywka. Wydatki na nią deklaruje aż 53 proc. osób do 24 lat.

black friday

Dopasowane kanały komunikacji

Nie jest zaskoczeniem, że wśród ankietowanych wraz z wiekiem zmieniają się kanały, jakimi najczęściej docierają do nich informacje marketingowe. Wśród młodszych dominują media społecznościowe. W grupie 35-44 lata równie często źródłem informacji są bezpośrednio strony internetowe, które dla osób w wieku 45-54 lata są najistotniejsze w tym względzie. Natomiast osoby od 55 roku życia wiedzę o promocjach czerpią głównie z mediów tradycyjnych (telewizja, radio, prasa).

black friday

Jakie kanały są preferowane do odbioru komunikatów marketingowych? Tu odpowiedzi zaskakują, bo badani wskazują te, którymi już teraz otrzymują tego typu komunikację.

– Jak pokazują wyniki ankiety, konsumenci mniejszą uwagę zwracają na komunikaty marketingowe w kanałach, w których takich treści nie oczekują. Może to świadczyć o tym, że w takich wypadkach potęguje się zjawisko, które w kontekście reklam internetowych określane jest mianem „banner blindness”, czyli „ślepoty banerowej”. Pokazuje to, że aby efektywność kampanii promocyjnej była wyższa, kanały dotarcia dobrać należy nie tylko pod kątem obecności w nich grupy docelowej, ale też tego, gdzie takich treści konsumenci oczekują – zauważa Maja Wiśniewska-Hardek z SMSAPI. – Duże pole do działania widać tu w obszarze marketingu SMS-owego. Otrzymywanie w ten sposób ofert zadeklarowało 13 proc. badanych, a chciałoby je dostawać blisko dwukrotnie więcej – uzupełnia ekspertka od marketingu.

Millenialsi bardziej „mobilni” niż Zetki

Choć najmłodszych uznaje się za najbardziej obytych z technologiami, to w kwestii zakupów częściej na rozwiązania mobilne stawiają osoby nieco starsze, w wieku 25-34 lata. Jest to szczególnie widoczne jeśli chodzi o płatności, których przy pomocy smartfonów dokonuje prawie 70 proc. spośród ostatniej z wymienionych grup. Wśród najmłodszych badanych robi to 60 proc.

black friday

– Z naszego badania wynika, pomijając najmłodszą grupę, że ogólna zasada jest taka – im starszy respondent, tym częściej zakupy przez internet robi z użyciem komputera – mówi Maja Wiśniewska-Hardek z SMSAPI. – O ile jeszcze wśród osób w wieku 45-54 lata ponad połowa posługuje się w tym celu urządzeniami mobilnymi, to u osób starszych jest to tylko niecałe 40 proc., a wśród seniorów poniżej 30 proc. – wyjaśnia Maja Wiśniewska-Hardek.


Więcej newsów z branży TUTAJ.

Wise Expo po raz kolejny udowadnia, że dbałość o środowisko może iść w parze z innowacyjnością i efektownym designem. Podczas międzynarodowych targów Translogistica Romania i Translogistica Poland firma zaprezentowała stoiska zbudowane w oparciu o system beMatrix, jedyny na rynku spełniający rygorystyczne standardy Climat Partner.

Targi Translogistica, odbywające się zarówno w Rumunii, jak i w Polsce, to największe wydarzenie branży TSL w Europie Środkowo-Wschodniej. W tym roku Wise Expo wykorzystało tę platformę do zaprezentowania swojego zaangażowania w zrównoważony rozwój.

Stoiska zbudowane z systemu beMatrix nie tylko przyciągały uwagę nowoczesnym designem, ale przede wszystkim ograniczały ślad węglowy. System beMatrix to innowacyjne rozwiązanie, które pozwala na wielokrotne wykorzystanie elementów konstrukcyjnych, redukując ilość odpadów i emisję CO2. Dzięki temu systemowi emisja dwutlenku węgla może zostać zmniejszona nawet o 70%. Co więcej, beMatrix jest jedynym systemem posiadającym certyfikat Climat Partner, co gwarantuje spełnienie najwyższych standardów w zakresie ochrony środowiska.

Wise expo

– W Wise Expo wierzymy, że przyszłość branży targowej to zrównoważony rozwój – mówi Łukasz Pawłowski, CEO i założyciel Wise Expo i Wise Rental.  – Dlatego nieustannie poszukujemy innowacyjnych, ekologicznych rozwiązań. System beMatrix to idealne narzędzie do budowy stoisk, które wpisują się w naszą strategię zrównoważonego rozwoju i pozwalają nam minimalizować negatywny wpływ na planetę.

Wise expo

Wise Expo to firma, która wyznacza trendy w branży targowej, łącząc kreatywność z odpowiedzialnością za środowisko. Stoiska zaprezentowane na targach Translogistica to doskonały przykład na to, że można budować efektowne i jednocześnie ekologiczne przestrzenie wystawiennicze.

Więcej informacji na temat ekologicznych rozwiązań Wise Expo i budowy stoisk przyjaznych środowisku znajduje się tutaj.


Więcej newsów z branży TUTAJ.

„Masz coś pod spodem” to hasło kampanii Durex i Answear.com zachęcającej do poznawania swojego ciała i odczuwania 100% przyjemności. Nawet najpiękniejsze ubrania warto zdejmować, by odkrywać to, co kryje się pod nimi – strefy erogenne. Ich stymulacja działa na nas kompleksowo – poprawia nasze zdrowie psychiczne, wspiera nastrój i relacje, rozluźnia ciało oraz wzmacnia układ hormonalny.

tam

Polacy i ich podejście do przyjemności

Dane nie kłamią! Jesteśmy narodem zestresowanym i przebodźcowanym, co negatywnie wpływa na nasz dobrostan psychiczny. A więc, jak dążenie do przyjemności może nam w tym pomóc? Badania naukowe dowodzą, że satysfakcja seksualna jest ściśle powiązana z ogólnym stanem psychicznym, poczuciem szczęścia i zdrowia. Poznanie oraz akceptacja własnego ciała, czy jego reakcji na dotyk, mogą przynieść wiele korzyści, takich jak obniżenie poziomu stresu, poprawa jakości snu, a także wzmocnienie samooceny i pewności siebie. Dla wielu osób orgazm jest najlepszą formą relaksu, ponieważ prowadzi do wydzielania oksytocyny, która pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie i zmniejsza napięcie.

W dążeniu do pełnej satysfakcji, mogą nam pomóc strefy erogenne, czyli obszary ciała, które są szczególnie wrażliwe na dotyk. Chociaż zazwyczaj kojarzymy je z miejscami intymnymi to, w rzeczywistości, obejmują znacznie więcej obszarów, które często są pomijane lub wręcz nieznane. Dlatego tak ważne jest głębsze poznawanie własnego ciała, by móc w pełni czerpać z niego radość i przyjemność.

– Świadomość własnego ciała oraz otwartość na przyjemność, jaką może ono dawać, są kluczowe w dbaniu o nasz dobrostan – mówi w podcaście stworzonym specjalnie na potrzeby akcji seksuolożka Patrycja Wonatowska i dodaje: – Warto pamiętać, że dbanie o strefy erogenne oznacza też ich pielęgnację. Zarówno przez dotyk, jak i odpowiednie produkty, np. olejki do masażu czy specjalnie zaprojektowane gadżety intymne, które mogą pomóc odkrywać nowe wrażenia.

Odkryj, co sprawia Ci przyjemność

W ramach kampanii powstała interaktywna aplikacja, dostępna na stronie www.maszcospodspodem.pl, która prowadzi przez kolejne kroki odkrywania nowych doznań. Zdejmując poszczególne części garderoby, użytkownik poznaje ukryte pod nimi strefy erogenne wraz z poradami, jak je stymulować. Do aplikacji prowadzi kod QR, znajdujący się na specjalnych zawieszkach, umieszczonych w paczkach zamawianych przez pełnoletnich klientów sklepu answear.com, a także materiały marketingowe publikowane na oficjalnych profilach marek w mediach społecznościowych. Dodatkowo, w przestrzeni miejskiej, pojawiły się intrygujące manekiny promujące projekt – można je znaleźć w Warszawie w Fabryce Norblina, Kinogramie, Browarach Warszawskich czy Answear Concept Store.

W ramach akcji, powstał również podcast stworzony przez Patrycję Wonatowską – seksuolożkę, psycholożkę, terapeutkę i edukatorkę seksualną, która zapewnia merytoryczne wsparcie dla całego projektu.

Za strategię i koncepcję kampanii odpowiada agencja DDB Warszawa. Za komunikację PR kampanii i koordynację współpracy z influencerami w social mediach odpowiedzialna jest agencja Big Picture.

answear

Durex i Answear – siła partnerstwa na rzecz samoświadomości i akceptacji

Marka Durex od lat realizuje kreatywne, edukacyjne projekty dotyczące zdrowia seksualnego i intymności. Kampania „Masz coś pod spodem” to kolejny etap, po projekcie „Poczuj dobre wibracje”, uświadamiająca, jak dbanie o własną seksualność i korzystanie z gadżetów erotycznych wpływa na nasz wellbeing.

Z kolei answear.com, jako lifestyle’owa platforma zakupowa, nie tylko inspiruje do wyrażania siebie poprzez modę, ale także wspiera dobrostan psychiczny. W ramach platformy „Zadbaj o to, co jest w środku”, a teraz – we współpracy z marką Durex – promuje odkrywanie własnych potrzeb i przyjemności.

– Chcemy, aby Polacy przyjrzeli się swoim ciałom i odkrywali miejsca, które wcześniej wydawały im się nieistotne, a w rzeczywistości skrywają sekrety przyjemności. Niestety intymność wciąż pozostaje tematem tabu. Dlatego, nasza współpraca z Answear.com jest kolejnym krokiem w stronę budowania większej otwartości i troski o samoakceptację w społeczeństwie. Co, jak dowodzą liczne badania naukowe, znacząco wpływa na lepszą jakość życia, obniżenie poziomu stresu i podniesienie satysfakcji z seksu – mówi Karolina Wierzbicka-Gajda, Wellbeing Category Marketing Manager, Reckitt Health.

– Zazwyczaj inspirujemy do wyrażania siebie poprzez styl i wybór ubrań, które podkreślają osobowość. Tym razem chcemy zrobić krok dalej – zachęcamy naszych użytkowników, aby zdejmując z siebie kolejne warstwy, przyjrzeli się temu, co sprawia im przyjemność i jak mogą lepiej zadbać o swoje potrzeby, dbając tym samym o swój dobrostan psychiczny. Właśnie to przesłanie stoi za kampanią „Masz coś pod spodem”, którą tworzymy razem z marką Durex – dodaje Anna Szwec, PR&Communication Manager z Answear.com.

Durex i Answear.com zachęcają do odkrywania siebie, budowania pozytywnego podejścia do intymności oraz dbania o dobrostan psychiczny. „Masz coś pod spodem” to coś więcej niż tylko hasło – to wezwanie do odkrywania tego, co w nas najpiękniejsze i rozwijania zdrowego podejścia do przyjemności.


Więcej newsów z branży TUTAJ.

Flower City Group to działająca w samym sercu Rochester (w stanie Nowy Jork, USA) firma, która przeszła proces transformacji od typowej drukarni offsetowej do kompleksowego dostawcy usług marketingowych dla branży sprzedaży detalicznej. Pomogła jej w tym nowa wizja biznesowa i inwestycje w zaawansowane rozwiązania produkcyjne. Jednym z nich był wielkoformatowy ploter Agfa Onset X3 HS.

Jeszcze kilka lat temu prace realizowane w technice offsetowej stanowiły ok. 70% całej produkcji realizowanej przez Flower City Group. Obecnie gros zleceń jest wykonywanych z użyciem technologii cyfrowej. To efekt planu i działań wdrażanych przez duet kierujący firmą: Steve’a Schulda – CEO i Stephanie Bieg – COO. Zarządzają oni pracą ok. 220 osób zatrudnionych w FCG, wśród których są projektanci graficzni, specjaliści ds. mieszania farb, koordynatorzy produkcji i operatorzy maszyn. Obecnie – jak podkreślają– jest ona jednym z północnoamerykańskich liderów na rynku systemów display i rozwiązań marketingowych na bazie druku, skierowanych do branży handlu detalicznego.

W ostatnich latach firma przechodziła fazę transformacji i strategicznych zmian. Ich celem – jak argumentuje Steve Schuld – jest „wykraczanie z ofertą poza półkę sklepową”. Portfolio FCG obejmuje m.in. systemy oznaczeń punktów sprzedaży detalicznej, displeje POS, opakowania, jak też ich konfekcjonowanie i dostawę do klienta. Firma podkreśla, że część jej projektów uwzględnia personalizowane wymogi klientów w obszarze oświetlenia, zasilania czy dźwięku. FCG oferuje tu kompleksową obsługę: od koncepcji i projektu, poprzez przygotowanie do druku, produkcję z wykorzystaniem różnych technik (cyfrowej, offsetowej i fleksograficznej), na obróbce finalnej skończywszy.

Wzrost poprzez inwestycje

Kierownictwo FCG przyznaje, że w kontekście dynamicznych wzrostów realizowanych przez firmę kluczowe były jej inwestycje w zaawansowane rozwiązania technologiczne. Aby jej plan oferowania jak najszerszego portfolio produktów dla branży retail mógł się powieść, niezbędny był zakup różnego rodzaju maszyn. Park sprzętowy FCG został rozbudowany m.in. o 7-kolorową maszynę offsetową, cyfrowe maszyny produkcyjne, urządzenie do laminowania i montażu oraz sztance. Niedawno został on wzbogacony o pierwszą w historii FCG maszynę marki Agfa – wielkoformatowy ploter, Onset X3 HS. Decyzja o zakupie tego rozwiązania została podjęta po obejrzeniu go na targach Printing United, gdzie rozważano też propozycje dwóch innych dostawców.

Stephanie Bieg mówi: – Czas spędzony przy maszynie X3 pozwolił na właściwą ocenę tego gdzie i jak tego typu urządzenie mogłoby pomóc nam w codziennej pracy. Szybka zmiana zlecenia i sprawna realizacja kolejnych prac, jaką tu zaobserwowaliśmy, były niezwykle pomocne przy podejmowaniu finalnych decyzji.

Wkrótce po targach kierownictwo FCG rozpoczęło rozmowy w sprawie zakupu maszyny z północnoamerykańskim oddziałem firmy Agfa. Niebawem maszyna została dostarczona i rozpoczęło się szkolenie operatorów. Steve Should podkreśla: – Wdrożenie i szkolenie przebiegło sprawnie, więc bardzo szybko byliśmy gotowi do rozpoczęcia na niej pracy.

Onset X3 HS to rozwiązanie stworzone z myślą o pracy w trybie 24/7. Pracuje z prędkością do 1450 m2/h i obsługuje szerokie spektrum podłoży. Producent jako jedną z jego kluczowych zalet wskazuje krótki czas przestoju i – co za tym idzie – relatywnie wysoki wskaźnik całkowitego wykorzystania maszyny. To, jak podaje Agfa, efekt szybkiego przezbrojenia wynikającego z zastosowanej tu robotyki i automatyzacji. FCG była pierwszym użytkownikiem Onset X3 HS, zasilanej atramentami Agfa, w Ameryce Północnej, po przejęciu przez nią marki Inca Digital Printers.

Kierownictwo FCG przyznaje, że z miejsca stała się ona swoistym „koniem roboczym” i zmieniła oblicze całego istniejącego tu działu druku cyfrowego. Za sprawą wspomnianego szybkiego przyrządzania i przezbrojenia oraz stabilnej jakości, przejęła ona większość prac w obszarze signage realizowanych przez FCG dla sektora sprzedaży detalicznej.

– Realizujemy na niej różne zlecenia, uwzględniające zarówno tekturę falistą jak i projekty bazujące na kartonie SBS – mówi Schuld. – Co więcej, zauważyliśmy wzrost zleceń ze strony firm obsługujących marki krajowe oraz sklepów zlokalizowanych w specyficznych regionach geograficznych. Onset X3 HS zwiększyła naszą zdolność do realizowania tego typu prac znacznie szybciej i efektywniej pod względem kosztowym.

Przewaga produkcji pod jednym dachem

Kontynuując proces inwestycyjny FCG chce stać się przedsiębiorstwem typu one-stop-shop, spełniającym wszystkie oczekiwania klientów z segmentu sprzedaży detalicznej. Schuld twierdzi, że tego rodzaju podejście znacznie ułatwia współpracę, zwłaszcza przy projektach, gdzie czas wprowadzenia produktu na rynek ma duże znaczenie. Jak dodaje, najlepszym sposobem na zaoferowanie atrakcyjnej ceny i szybszą realizację zlecenia jest posiadanie pełnej kontroli nad procesem produkcji. W praktyce oznacza to posiadanie wszystkich niezbędnych rozwiązań we własnym zakresie.

Na pytanie co wyróżnia FCG na tle konkurencji, Schuld odpowiada: – Jesteśmy w unikalnej pozycji rynkowej, gdyż staliśmy się na tyle duzi, by móc obsłużyć nawet najbardziej złożone projekty i kampanie. Dla jednej z największych obsługiwanych przez nas sieci handlowej realizowaliśmy np. kampanię związaną z powrotem dzieci do szkół. Codziennie, przez dwa tygodnie naszą firmę opuszczało 15 ciężarówek pełnych różnego rodzaju produktów niezbędnych do realizacji projektu.

Tę właśnie swoistą siłę napędową kierownictwo FCG uznaje za jej kluczową przewagę konkurencyjną. Obecna struktura pozwala bowiem z jednej strony realizować nawet tak duże, złożone zadania, z drugiej – pozostać na tyle elastycznym, by reagować na zachodzące zmiany.

Myśląc w perspektywie najbliższych dziesięciu lat, Schuld prognozuje dalszy rozwój, będący efektem transformacji FCG z typowej drukarni offsetowej w kierunku kompleksowego dostawcy usług marketingowych. Ma to być wypadkową nie tylko szeroko zakrojonych zakupów inwestycyjnych, ale też zmian w zarządzaniu i kulturze pracy, jaka obecnie obowiązuje w FCG.

Firma nie zaprzestała kolejnych inwestycji, które uwzględniały – zainstalowane w tym roku – nową maszynę do etykietowania i wielkoformatową sztancę. Tego rodzaju rozwiązania pozwalają jej stale się rozwijać w kluczowych dla FCG obszarach, redukować czas z dotarciem produktu na rynek i stale wychodzić naprzeciw zmieniającym się, rosnącym potrzebom klientów z branży sprzedaży detalicznej.


Więcej newsów z branży TUTAJ.

Grudzień za pasem, a to oznacza jedno – zbliżają się mikołajki! Wiadomo, że obdarowywanie prezentami to prawdziwa sztuka, a w biznesie – niemalże cała skomplikowana strategia. Jak trafić w gust wymagającego klienta, który widział już wszystko, od designerskich długopisów, najlepszych cygar po trunki z każdej strony świata? Nobilia przedstawia swoje propozycje.

Poniżej znajduje się kilka podpowiedzi, jak za pomocą dobrze dobranego upominku, wprawić odbiorcę w zachwyt, ale też nieco go zaintrygować. Kto powiedział, że biznes to tylko twarde negocjacje? Czas na odrobinę magii, która ociepli nawet najbardziej formalne relacje!

Zestaw na kreatywną przerwę w biurze

Wszyscy wiedzą, jak ważne są chwile relaksu w pracy. Taki „zestaw ratunkowy” może zawierać łamigłówki, gry logiczne, kolorowanki antystresowe oraz przybory do rysowania. Warto dodać do niego także książeczkę z inspirującymi ćwiczeniami na mindfulness lub koncentrację. Pomoże on klientom oderwać się na chwilę od codziennych obowiązków i zachować upragniony przez wszystkich work-life balance.

nobilia

Eko-podróżny przybornik

Zawierający bambusowe sztućce, słomki ze stali nierdzewnej, bawełnianą torbę na zakupy, butelkę filtrującą wodę oraz lekki kocyk. Idealny dla kontrahentów, którzy często podróżują i dbają o środowisko. Może zostać wzbogacony imieniem obdarowanego lub subtelnym logo firmy.

nobilia

Spersonalizowane kosze prezentowe

W worku św. Mikołaja nie może zabraknąć specjalnych przysmaków. W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się kosze prezentowe, które łączą w sobie wyjątkowe produkty gourmet, zamknięte w eleganckich opakowaniach, często o wielorazowym zastosowaniu. W świątecznej linii Christmas Moments marki Nobilia widać troskę o detale – od starannie dobranych smaków, aż po minimalistyczny, świąteczny design, który jest zasługą utalentowanej polskiej ilustratorki Martyny Wójcik-Śmierskiej. Efektem tych działań są wyrafinowane zestawy, które w subtelny sposób łączą klasykę z nowoczesnością.

nobilia

Dekoracyjna metalowa Latarenka Wigilijna wypełniona słodkościami w wersji premium, Kuferek Święta w Winnicy z rzemieślniczym Cydrem Szara Reneta z Winnicy Wieliczka, kawą i słodyczami oraz drewniany Kufer Bursztynowy XMAS, który skrywa m.in. miód pitny Augustowski Późny to tylko część propozycji.

Pozostałe kosze wypełnione są klimatycznymi ozdobami oraz delikatesami – pralinami, pierniczkami, słodkimi bakaliami, aromatycznymi kawami i herbatami czy organicznymi trunkami, w tym winem Amarone czy nagradzanym na całym świecie ginem Magnolia od marki Heritage Gin. Upominki te oferują prawdziwy „gourmet experience” i to z możliwością personalizacji w postaci pieczęci lakowych, customizowanych wstążek, bilecików z rekomendacją ambasadorów oraz brandowanych czekoladek.

Biurowy mini ogródek

Może warto wprowadzić odrobinę zieleni do zawodowego życia klientów, obdarowując ich miniaturowym ogrodem? Stylowe skrzynki z ziołami z powodzeniem można hodować w biurze, a inteligentne doniczki z systemem samonawadniania świetnie sprawdzą się u zabieganych czy zapominalskich. Alternatywą jest las w słoiku – efektowny prezent, doskonale wpisujący się w ekologiczne trendy. Te propozycje, oprócz walorów estetycznych walorów, gwarantują także solidną dawkę tlenu.

nobilia

Ceramika z lokalnej manufaktury

Ręcznie robione filiżanki, talerze lub wazony od lokalnych artystów wypierają powtarzalne produkty z sieciówek. Można je spersonalizować grawerem w postaci inspirującego przesłania czy logo firmy, co sprawi, że podarunek będzie unikalny. Dodatkowo wsparcie miejscowych rzemieślników jest ważne, bo podkreśla troskę o lokalną społeczność.

nobilia

Wybór odpowiednich prezentów mikołajkowych to doskonała okazja, by zaskoczyć klientów czymś wyjątkowym, a jednocześnie zadbać o relacje biznesowe. Starannie dobrane upominki – od koszy pełnych wyrafinowanych smakołyków od marki Nobilia, po biurowe i podróżnicze akcesoria, czy ręcznie robioną ceramikę – pozwalają wyróżnić się na tle konkurencji. To sposób na budowanie więzi i wprowadzenie odrobiny ciepła oraz świątecznej magii do świata biznesu.

Z ofertą marki Nobilia będzie można zapoznać się 29 i 30 stycznia podczas Międzynarodowych Targów Reklamy i Druku PROMO SHOW, odwiedzając stoisko F3, Hala nr 1.

Trwa bezpłatna rejestracja TUTAJ.


Więcej newsów z branży TUTAJ.