Logo


Firma Friends prezentuje nowy katalog marki KOZIOL.

Marka KOZIOL jak zwykle zaskakuje pomysłami. Pośród pomarańczowej czerwieni, delikatnych szarości i odświeżającej mięty, królują nowe idee:

– CLICK kubek o kroju zainspirowanym sztuką starożytnej Grecji i pokrywką w formie włącznika,

– otwieracz PLOPP ubrany w ogromny kapsel,

– PRIVATE osobisty organizer biurowy,

– BOA wijący się statyw na wina.

www.friends4friends.pl 

JK

Sabrina Kotkowska i Ewa Cymer przejęły zarządzanie agencją Peppermint. Bartłomiej Cymer, pozostaje Prezesem Zarządu, jednak działalność operacyjną przekazuje w ręce Ewy i Sabriny.

Sabrina Kotkowska, jako Co-Managing Director/Client Service Director będzie odpowiadała za dział obsługi Klienta, działania new business i produkcję, a Ewa Cymer na stanowisku Co-Managing Director/Creative Director za dział kreacji, strategii i działania social media.

– Ewa z Sabriną odpowiadały za kluczowe obszary agencji i naturalnym kierunkiem rozwoju było przejęcie przez nie całej działalności operacyjnej. Dzięki temu, pozostając w zarządzie, będę mógł się skupić także na innych projektach – mówi Bartek Cymer, Prezes Zarządu Peppermint.

Sabrina Kotkowska, ukończyła wyższe studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim, specjalizacja “Marketing polityczny” w 2012 roku. W branży reklamowej pracuje od 2006 roku, a z agencją Peppermint związała się w 2011 roku. Przeszła wszystkie szczeble kariery zawodowej, od Account Executive, aż do stanowiska Account Director w 2013 roku, a następnie Client Service Director w 2015 roku. Koordynowała i współtworzyła różne nagradzane kampanie dla strategicznych Klientów firmy. Dotychczas odpowiadała za kompleksową obsługę reklamową firmy Sodexo Benefits and Rewards Services. Nadzorowała także działania reklamowe dla takich klientów jak: Bank Zachodni WBK S.A. (Grupa Santander), Matras S.A., Zortrax S.A.

Ewa Cymer ukończyła Filozofię oraz Podyplomowe Studia Dziennikarskie na Uniwersytecie Śląskim. Z Peppermint związana jest od samego początku, czyli od jego reaktywacji. Wcześniej pracowała w agencji Netizens, gdzie zaczynała jako Project Manager, a następnie rozwijała się jako Copywriter i Senior Copywriter. Od 2015 roku piastowała stanowisko Creative Group Head w Peppermint. Odpowiadała za organizację pracy całego zespołu kreatywnego. Do jej zadań należało także tworzenie i realizacja ofert przetargowych. Pod jej opieką znajdują się między innymi marki: Sodexo Benefits and Rewards Services, Zortrax S.A. oraz BZ WBK S.A. Na swoim koncie ma liczne nagrody w konkursach kreatywnych m.in. Kreaturę i BOSS Drum.

Dotychczas agencja Peppermint pracowała m.in. dla takich firm jak: Sodexo Benefits and Rewards Services Polska, Zortrax S.A, Praktiker Polska, Matras S.A., Marvipol S.A., BZ WBK S.A. (Grupa Santander), Nescafe Dolce Gusto (Nestlé Polska).

JK

Nowy katalog Chocolissimo to bogactwo smaków i aromatów Świąt Wielkanocnych w czekoladowym wydaniu.

Ręcznie  wykonane pralinki z niebanalnymi nadzieniami, również w formie wielkanocnych jajeczek, radosne figurki, tabliczki z wyśmienitymi dodatkami, wyborne przekąski i zestawy upominkowe. Wszystkie nasze czekoladki są wykonane tradycyjnymi metodami przez najlepszych europejskich czekoladników.

www.chocolissimo.pl

JK

Choć według GUS w ubiegłym roku PKB Polski wzrósł o 3,6 proc. i był to trzeci najszybszy wzrost w Europie, to w rok 2016 polscy przedsiębiorcy weszli z minorowymi nastrojami. Wskazuje na to kolejny odczyt „Barometru EFL[1]”, który jest najniższy w dotychczasowej historii tego indeksu.

Wynik „Barometru EFL” na I kwartał 2016 roku wyniósł zaledwie 53,1 pkt. Jest to najniższy odczyt w całej dotychczasowej historii prowadzenia tego pomiaru. Na szczęście wynik ten nadal pozostaje ponad progiem OR[2], czyli małe i średnie przedsiębiorstwa widzą w dalszym ciągu szansę na rozwój.

Patrząc na cztery składowe wyniku „Barometru EFL” tj. poziom sprzedaży, utrzymanie płynności finansowej, poziom inwestycji w środki trwałe i zapotrzebowania na zewnętrzne finansowanie, zauważymy, że jedynie w obszarze planowanych inwestycji w środki trwałe więcej przedsiębiorców prognozuje pogorszenie niż wzrost. I ten czynnik właśnie miał decydujący wpływ na spadek globalnej wartości odczytu „Barometru EFL”. Liczba osób, które przewidują poprawę w tym zakresie spadła niemal dwukrotnie (z 45,3 proc. do 24,9 proc.), odsetek pesymistów wzrósł zaś sześciokrotnie (z 4,7 proc. do 27,4 proc.). W przypadku pozostałych trzech składowych (sprzedaż, płynność finansowa, zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne) więcej firm przewiduje wzrosty niż spadki. Jednak we wszystkich 4 obszarach decydujących o wyniku pomiaru najliczniejszą grupę stanowią przedsiębiorcy, którzy nie przewidują zmian w najbliższym kwartale.

Skąd taki spadek? Przede wszystkim należy pamiętać, że wynik „Barometru EFL” nie opiera się na twardych danych mikro- bądź makroekonomicznych, a uzyskiwany jest na podstawie badania ankietowego, w którym przedsiębiorcy deklarują plany do inwestycji i rozwoju swych firm w danym kwartale. W związku z czym na ich opiniach mógł zaważyć duży szum medialny związany ze zmianą władzy w Polsce i różnymi deklaracjami polityków odnośnie planów usprawnienia polskiej gospodarki. To spowodować mogło poczucie niepewności wśród sektora MŚP.

Z drugiej strony być może charakterystyczną cechą polskich firm MŚP jest pewne poczucie niepewności na początku każdego roku. Patrząc na poprzednie odczyty dostrzec można, że w I kwartale poprzedniego roku, kiedy to EFL rozpoczynał badania małych i średnich przedsiębiorstw, wynik również znajdował się na dość niskim poziomie, by w kolejnych dwóch poszybować w górę.

– Pozostałe wskaźniki ekonomiczne pozwalają mi sądzić, że na obniżeniu wysokości obecnego odczytu „Barometru EFL” zaważyły nie czynniki ekonomiczne, a psychologiczne. Wszak wzrost PKB jest na bardzo dobrym poziomie, rośnie eksport, a i popyt krajowy wzrasta. Do tego branża leasingowa, która zawsze jako jedna z pierwszych odczuwa wszelkie zawahania w gospodarce, miniony rok uznała za rekordowy pod względem wartości sfinansowanych aktywów. Dlatego nie spodziewałbym się nagłego załamania tej dobrej koniunktury, choć jeśli poczucie niepewności będzie utrzymywać się wśród przedsiębiorców w kolejnych kwartałach, może to negatywnie odbić się na całej gospodarce – mówi Radosław Kuczyński Prezes EFL.

Wartości subindeksów dla poszczególnych branż w aktualnym odczycie pozostają na bardzo zbliżonych poziomach, bliskich ogólnej wartości „Barometru EFL”. Żaden z nich nie znajduje się poniżej progu OR. Najwyższym odczytem cechuje się branża HoReCa (55,3 pkt.), najniższym zaś handel (51,1 pkt.).  

Nie jest zaskoczeniem, że dla badanych firm w dalszym ciągu podstawowym źródłem finansowania inwestycji pozostają środki własne. Da się jednak zauważyć pewną prawidłowość: im większa firma, zatrudniająca większą liczbę pracowników, tym chętniej sięga po różne instrumenty finansowe, jak leasing czy kredyt bankowy.

Czym jest Barometr EFL?

„Barometr EFL” jest syntetycznym wskaźnikiem, który informuje o skłonności firm z sektora MŚP do rozwoju, który jest rozumiany jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków. Wynik podany przez „Barometr EFL” ma stanowić punkt odniesienia dla wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które będą sprzyjać wzrostowi lub też działać hamująco na rozwój firm.

Na wynik „Barometru EFL” składają się następujące czynniki:

– prognozowany poziom sprzedaży,

– prognozowane utrzymanie płynności finansowej,

– prognozowany poziom inwestycji w środki trwałe,

– prognozowany poziom zapotrzebowania na zewnętrzne finansowanie.

Wszystkim tym składowym nadano odpowiednie wagi, zależne od specyfiki firmy wynikającej z jej rozmiaru, czyli skali działania. Na przykład firmy mikro odznaczają się mniejszą skłonnością do sięgania po finansowanie zewnętrzne niż firmy małe i średnie. Dlatego czynnik „zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne” ma większe znaczenie w przypadku firm małych i średnich, niż w przypadku firm mikro.

Podstawową miarą analityczną jest algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców. Przyjmuje on wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne. Inaczej mówiąc wyniki „Barometru EFL” mogą się wahać na skali od 0 do 100. Wartości powyżej 50 pkt. oznaczają pozytywny kierunek zmian, który świadczy o warunkach sprzyjających wzrostowi przedsiębiorstw. Natomiast wartości poniżej 50 pkt. oznaczają negatywny kierunek zmian, który nie sprzyja wzrostowi firm. Uzyskane w trzech kolejnych edycjach badania punktacje powyżej lub poniżej granicznej wartości 50 uzasadniają twierdzenie o trendzie i uprawniają do wnioskowania, że kondycja finansowa firm MŚP w sposób trwały przybiera wykazywany kierunek zmian.

Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego S.A., a jego wyniki publikowane są co kwartał. Aktualna edycja badania odbyła się w dniach 5 – 11.02.2016 r. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa sześciuset firm.

 

***

Europejski Fundusz Leasingowy SA powstał w 1991 roku, jako jedna z pierwszych firm leasingowych w Polsce. Od 2001 roku EFL jest częścią Grupy Crédit Agricole, co gwarantuje firmie finansową stabilność i bezpieczeństwo oraz pozwala korzystać z wiedzy i doświadczeń instytucji finansowej o międzynarodowym

 

[1]„Barometr EFL” jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu (tj. rozwoju rozumianego, jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków, co jest związane z inwestycjami w środki trwałe). Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm MŚP daje punkt odniesienia do wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które sprzyjają wzrostowi lub działają hamująco na rozwój firm. Badanie przygotowywane jest przez Ecorys na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego SA., a jego wyniki są publikowane co kwartał. Jego uczestnicy to mikro, małe i średnie firmy terenu całej Polski. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa sześciuset firm. Aktualna edycja badania odbyła się w dniach 5 – 11.02.2016 r.

[2] Podstawową miarą analityczną zastosowaną do wyników badania jest algorytm stworzony na podstawie danych zgromadzonych w trakcie badania przedsiębiorców. Przyjmuje on wartości od 0 do 100, przy czym zagregowany wynik powyżej 50 pkt. oznacza, że występują sprzyjające warunki do rozwoju sektora MŚP, natomiast wynik niższy oznacza, że warunki te są niekorzystne. Zatem poziom 50 pkt. stanowi próg OR, czyli  poziom ograniczonego rozwoju.

JK

„Made in Poland. Gwarancja Jakości” – pod takim hasłem została przygotowana w ubiegłym roku kampania promująca polską gospodarkę za granicą. O szczegółach przyjętej strategii i działaniach mediowych mówią – Bartek Hanus, Strategy Director MullenLowe Warsaw (dawniej Lowe Warsaw) i Ewa Góralska, Managing Director MullenLowe Mediahub (dawniej Lowe Media).

Konsorcjum MullenLowe Warsaw (dawniej Lowe Warsaw) i MullenLowe Mediahub (dawniej Lowe Media) wygrało przetarg na opracowanie kampanii dla Ministerstwa Gospodarki. Jak wyglądał podział pracy między agencją reklamową a domem mediowym?
Bartek Hanus: Obie firmy pracowały już wcześniej przy obsłudze podmiotów reklamujących się poza granicami Polski, razem przeprowadzaliśmy promocje POT w krajach europejskich i azjatyckich w roku 2014. Od strony formalnej nie było to nowe zadanie, podział prac pomiędzy nami jest związany z domeną naszych kompetencji. Nie pracowaliśmy wcześniej dla MG, ale współpraca z innymi podmiotami rządowymi pozwoliła nam zrozumieć specyfikę tego typu projektów i efektywnie odpowiedzieć na oczekiwania briefu, co jak wiemy zostało docenione poprzez wybór naszej oferty. To, że jesteśmy pod jednym dachem, a nie tworzymy przetargowego konsorcjum, pozwala na stworzenie naprawdę świetnej oferty i bardzo sprawnej realizacji kampanii. Musimy mieć na uwadze, że przy realizacji kampanii zagranicznych, szczególnie na dość egzotycznych i odmiennych rynkach, jak na przykład Zjednoczone Emiraty czy Brazylia, sytuacja często wymaga bardzo bliskiej i szybkiej współpracy między podmiotem tworzącym reklamę, a tym, który ją emituje. Pojawia się szereg wyzwań, często dość technicznych, które trzeba sprawnie rozwiązać, aby nie zagrozić realizacji zakładanych parametrów kampanii. Bardzo się cieszymy, że dzięki naszej wspólnej pracy, udało nam się pozytywnie zakończyć wszelkie tego typu wyzwania.

Kampania została skierowana na kilka światowych rynków: Brazylia, Niemcy, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Chiny. Jakie były jej główne założenia?
Bartek Hanus: Głównym celem kampanii było pokazanie Polski jako atrakcyjnego partnera gospodarczego, który eksportuje na cały świat produkty wysokiej jakości i w konsekwencji zachęcenie do nawiązywania współpracy biznesowej z polskimi firmami. Głównym problemami, przed którymi stanęliśmy, były brak zaufania do polskich produktów i postrzeganie naszego kraju jako mało innowacyjnego. W przypadku Brazylii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Chin powodem takiego stanu rzeczy był generalny brak wiedzy na temat Polski i polskiej gospodarki. W Niemczech o takim postrzeganiu decydowały historyczne stereotypy. Dlatego musieliśmy w naszej kampanii nie tylko zwrócić uwagę na Polskę i jej ofertę gospodarczą, ale przede wszystkim uwiarygodnić się w oczach odbiorców komunikacji. Zdecydowaliśmy się pokazać nasz kraj i powstające w nim produkty z punktu widzenia biznesmenów pochodzących z państw, do których kierowana była kampania (np. w reklamie na rynek niemiecki o polskich produktach mówią przedsiębiorcy z Niemiec). W ten sposób uświadamiamy odbiorcom, że to, co mamy do zaoferowania, jest atrakcyjne dla biznesmenów z danego kraju i odpowiada na ich potrzeby. W każdej z odsłon kampanii mówiliśmy o tych branżach, których wytwory są najbardziej atrakcyjne dla konkretnej nacji. Puentą wszystkich reklam jest hasło „Made in Poland. Gwarancja jakości”, które podkreśla jeden, ważny dla wszystkich rynków atrybut naszej oferty gospodarczej, który ma się stać podstawowym skojarzeniem z powstającymi u nas produktami.

Ewa Góralska: Warto dodać, że poza jakościowymi aspektami komunikacji, bardzo ważnym elementem był też jakościowy zakup mediów, którego planowanie z takiej odległości i w tak szerokim wymiarze jest szczególnie trudne. Bardzo ważny był dobór odpowiednich programów telewizyjnych, przy których umieszczane były reklamy – premiowanych pozycji w blokach, które dawały reklamom lepszą zauważalność. Planowanie mediów musiało bardzo wyraźnie podkreślać jakościowe aspekty komunikacji, które przekazywał spot reklamowy.

Działaniami zostały objęte tylko niektóre media i nośniki. Według jakiego kryterium je wybrano?
Ewa Góralska: Głównym kryterium wyboru mediów było ich dopasowanie do trudnej (będącej wyzwaniem w planowaniu nie tylko w tamtych krajach, ale również w Polsce) grupy docelowej. Chodzi o kadrę inwestorów, przedsiębiorców i ludzi biznesu. Grupa ta jest bardzo wymagająca, a my musieliśmy efektywnie dotrzeć do jak największego jej grona (zbudować w mediach jak największy zasięg 1+). Przy okazji wyzwaniem było osiągniecie tego celu przy ograniczonym budżecie. Bardzo często biznesowa grupa docelowa wybiera media niemożliwe do wykorzystania, chociażby ze względu na konieczność dotarcia do określonych regionów, a nie całych rynków krajowych. Cieszymy się, że przedstawione optymalizacje zdołały pozytywnie rozwiązać te ograniczenia. Wspomniane ograniczenia regionalne zasięgu promocji również miały wpływ na dobór mediów lepiej geo-targetowanych (jak outdoor).

Czy można powiedzieć, że cel projektu, mającego zachęcić zagraniczne podmioty do kontaktów gospodarczych i inwestycji w Polsce został osiągnięty? Jaki był odzew na działania informacyjno-promocyjne zagranicą?
Ewa Góralska: Kampania dopiero się skończyła. Nie mamy jeszcze danych na temat odzewu. Cele są długoterminowe, jednym z elementów pożądanego efektu jest wzrost świadomości marki i reklamy, ale nie mamy dostępu do danych. Cele komunikacyjne kampanii medialnej, które zostały postawione przed kampanią, zostały zrealizowane zgodnie z założeniami, na każdym rynku i w każdym z mediów.

Chyba ostatnim udanym działaniem promującym nasz kraj była kampania Polskiej Organizacji Turystycznej z 2005 roku, gdzie do odwiedzenia Polski zapraszali przystojny hydraulik i urocza pielęgniarka. Kampania była nieco ironiczną odpowiedzią na obawy, że nasza tania siła robocza zaleje europejskie rynki pracy. Czy podobne działania, uciekające od stereotypów, byłyby uzasadnione ponownie?
Bartek Hanus: Sukces tej kampanii wynika z trzech rzeczy. Po pierwsze odnosiła się ona wprost do najmocniejszych wyobrażeń, które odbiorcy (czyli w tym przypadku Francuzi) mieli na reklamowany temat (Polska). Polska postrzegana była przede wszystkim jako kraj taniej siły roboczej, a niekoniecznie jako atrakcyjne miejsce do odwiedzenia. Po drugie autorzy kampanii, żeby zaistnieć w świadomości odbiorców, postanowili spojrzeć na stereotyp „Polak – tani pracownik” z dystansem i uczynić z niego punkt wyjścia do komunikatu o tym, że Polska jest krajem wartym odwiedzenia. Ten dystans do obiegowego wyobrażenia na swój temat i umiejętność zażartowania z niego, uczyniły więcej dla dobrego wizerunku kraju niż kilka kampanii, które na serio próbowały przekonać o tym, że jesteśmy krajem nowoczesnym i wartym zainteresowania. W ten sposób udało się pokazać Polaków jako naród z dystansem i poczuciem humoru. Po trzecie kampania została wyemitowana w doskonałym momencie, kiedy stereotyp Polaka-hydraulika był bardzo aktualny. Kampania miała tak duży oddźwięk, ponieważ wpisała się w aktualny, gorący temat i pozwoliła spojrzeć na niego z zupełnie nowej perspektywy. Te trzy elementy: znajomość perspektywy odbiorcy na dany temat, umiejętność wykorzystania jej, żeby powiedzieć coś nowego, nieoczekiwanego oraz odpowiedni moment emisji reklamy zawsze dają dużą szansę powodzenia kampanii. Dlatego działania przełamujące stereotypy zawsze mają dużą szansę powodzenia.

Jak Państwa zdaniem powinno się skutecznie reklamować Polskę na zagranicznych rynkach i budować nasz wizerunek na arenie międzynarodowej?
Bartek Hanus: Na to pytanie nie ma jednej prostej odpowiedzi, ponieważ postrzeganie Polski jest zupełnie inne w sąsiadujących z nami Niemczech i odległym Chile. Dlatego komunikacja w każdym z tych krajów powinna akcentować inne aspekty tego, co Polska ma do zaoferowania. Jest jednak kilka kroków, które niewątpliwie trzeba podjąć, żeby ta komunikacja była skuteczna. Po pierwsze potrzebna jest decyzja na poziomie centralnym odnośnie tego, jaki wizerunek kraju chcemy budować na świecie oraz, które z naszych atutów uznajemy za najbardziej atrakcyjne i wyróżniające w kontekście innych państw. Bez tego każda kampania będzie miała ograniczony, krótkoterminowy efekt, który nie będzie budował spójnego postrzegania kraju. Po drugie, trzeba podjąć tą decyzję i konsekwentnie ją realizować w dłuższym, kilkuletnim okresie, ponieważ nie sposób zbudować mocnego wizerunku jedną kampanią. Po trzecie trzeba monitorować efekty działań, bo bez tego nie sposób stwierdzić czy nasze kampanie realizują cele, które sobie postawiliśmy i nie jesteśmy w stanie nic zmienić w kolejnych działaniach, żeby zwiększać ich skuteczność. Te same trzy zasady: cel, konsekwencja i mierzenie wyników należy stosować w przypadku każdego działania promocyjnego prowadzonego na rzecz Polski.
Rozmawiała Jaga Kolawa

 

EWA GÓRALSKA, Managing Director MullenLowe Mediahub (dawniej Lowe Media). W 1994 roku rozpoczęła pracę w austriackiej agencji reklamowej GGK Warszawa, w której zajmowała się planowaniem i zakupem kampanii medialnych dla klientów międzynarodowych i lokalnych. W 1997 roku dział mediów agencji GGK Warszawa przekształcił się w niezależny dom mediowy PanMedia Western, w którym Ewa Góralska kontynuowała karierę zawodową, współtworząc kampanie reklamowe m.in. dla: ING Bank Śląski, Nationale Nederlanden, Leroy Merlin, Decathlon czy Provident. W 2003 roku objęła stanowisko Dyrektora Zarządzającego Domu mediowego MullenLowe Mediahub (dawniej Lowe Media) i pełni tę funkcję do dzisiaj. Wśród obsługiwanych przez firmę Klientów znajdują się między innymi: ING Bank Śląski, Orlen, Energa SA, Suzuki, Decathlon, Orlen SA, Energa SA, OBI, Telepizza, ANTO, Austrian Airlines, Tesco F&F, Tarczyński SA, Polska Organizacja Turystyczna. Wielokrotny juror konkursów mediowych zarówno w kraju (EFFIE AWARDS, MediaTrendy/Innowation Awards), jak i za granicą (Eurobest).

 

BARTEK HANUS, Strategy Director MullenLowe Warsaw (dawniej Lowe Warsaw). Absolwent stosowanych nauk społecznych i historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Od trzynastu lat z powodzeniem zajmuje się tworzeniem strategii reklamowych dla marek i firm. Juror Effie i Media Trendy. Wykładowca w Szkole Strategii Marki. Pracował dla wielu globalnych i polskich marek, w tym m.in. : Knorr, Ballantine’s, Jameson, SEAT, Whiskas, adidas, Wyborowa, Lukas Bank, BNP Paribas, Warta, AXA Direct, AXA Polska, Radio Zet, Onet.pl, Gazeta Wyborcza, Nivea, Tchibo. Z MullenLowe Warsaw (dawniej Lowe Warsaw) związany zawodowo od maja 2013 roku, gdzie odpowiada za pracę całego działu strategii i przygotowuje oferty dla obecnych i nowych Klientów.

Planeta Warka – wymarzony męski świat wykreowany w kampanii reklamowej piwa Warka – odkrywa swoje kolejne atuty. 25 lutego startuje emisja drugiego spotu telewizyjnego, prezentującego nową odsłonę idyllicznego życia mężczyzn.

Planeta Warka to wyimaginowane miejsce, w którym męskie potrzeby i pasje realizowane są w niezwykły sposób. Pokazane z dystansem i poczuciem humoru, dają nowe spojrzenie na klasyczną, męską naturę.

Drugi spot z serii prezentuje kolejne sceny z życia na Planecie Warka. Projektanci domów uwzględniają tu zamiłowanie mężczyzn do sportu, dając im możliwość kibicowania „na żywo” bez konieczności opuszczania własnego „M”. Pasję do jazdy sportowymi samochodami rozumie każdy szef, a podziw z jakim spotykają się najmniejsze choćby osiągnięcia bywa zaskakujący również dla samego mężczyzny. Na Planecie Warka nawet natura pomysłowo ułatwia delektowanie się schłodzonym piwem.

Spot do zobaczenia: TUTAJ

– W realnym świecie przed mężczyznami jest dziś stawianych wiele nowych, niekiedy sprzecznych ze sobą oczekiwań.W kampanii Warki pokazujemy męski świat w wyidealizowanej formie, a piwo jest jego naturalnym elementem. Na Planecie Warka mężczyźni mogą w pełni poczuć się dobrze „w swojej skórze”. Uważamy, że mają prawo do takich pasji i marzeń, które są nierozerwalnie związane z ich klasyczną naturą – mówi Tomasz Król, marketing manager Warki w Grupie Żywiec.

Spot emitowany będzie we wszystkich stacjach ogólnopolskich oraz kanałach tematycznych. Oprócz kampanii telewizyjnej zaplanowano również działania w prasie, Internecie i mediach społecznościowych.

Kreację nowej komunikacji marki Warka stworzyła agencja LVOV. Domem produkcyjnym odpowiedzialnym za realizację spotu jest Tango Production, a postprodukcją zajął się Televisor. Aktywacje interaktywne realizuje agencja The Digitals. Wsparcie PR zapewnia Roots PR, a planowaniem i zakupem mediów zajmuje się dom mediowy MediaVest.

JK

Nie chcę w żadnym wypadku nazywać się, ani co ważniejsze, czuć się w wieku 36 lat podstarzałym marketerem, którego można powoli zaliczać do starej gwardii lub dinozaurów marketingu. Ale jeśli spojrzeć, z kim obecnie przychodzi mi współpracować w wielu firmach oraz jakie osoby dominują w moich warsztatach strategicznych „Kuźnia Strategów”, dochodzę do wniosku, że młodsze pokolenia zdominowały nie tylko przestrzeń konsumencką, ale też środowisko branżowe. W efekcie mamy obecnie do czynienia z osobami, które urodziły się i wychowały w kompletnie innej rzeczywistości. Które nie pamiętają nawet odprysków PRL-owskiej rzeczywistości, a co ważniejsze, które słowo „wolność” definiują na milion sposobów i, proszę mi wierzyć, słowo to jest kluczowe w ich mniemaniu.

Swoboda myślenia i życia
Millenialsów można rozróżnić na tych młodszych (15-24 lata) i starszych (25-30), ale moim zdaniem to po prostu młode, nie tylko duchem, osoby, które są na bieżąco z całą paletą rozwiązań technologicznych. Na co dzień żyją i komunikują się za pośrednictwem różnego rodzaju aplikacji w swoich urządzeniach mobilnych. Zakupy są dla nich przyjemnością, przy okazji spotkań w galeryjnych kawiarniach. Zakupy są dodatkiem. Osoby te bez ogródek godzą się na gorszą jakość produktów, bo nawet jej nie zauważają. Są nastawione na częstą wymianę ciuchów, telefonów, itp. W ich mniemaniu trzeba być na czasie i żyć tu i teraz. Nie ma potrzeby planować ani czymś się przejmować. Lojalność wobec marek przejawiają „podejściem”: jest wygodnie, jest fajnie, jest„ok” więc korzystam i płacę. Jeśli nie jest fajnie, albo coś pojawia się fajniejszego, rezygnuję bez kszty refleksji – tu zasadnym przykładem jest migracja między operatorami sieci komórkowych. Badania „Shoppingshow” definiują millenialsów jako klientów digitalnych. Bo to ci konsumenci, niezależnie od wieku, ale wyposażeni w swoje smartfony, coraz chętniej wykorzystują technologię w swoich ścieżkach zakupowych. W związku z czym na rynku pojawiły się nowe wyzwania, a zaraz za tym nowe dziwnie brzmiące frazy: omnichannel, offline – online, wielokanałowa sprzedaż czy integracja sprzedaży wielokanałowej, w końcu – digitalizacja rynku.

Millenialsi są jak koty
To pokolenie chadza własnymi drogami, dlatego coraz trudniej jest dotrzeć do nich w skuteczny sposób. Myślę także, że coraz trudniej jest ich zaskakiwać i utrzymać, jako klientów stałych, lojalnych. Mają na wszystko zupełnie inne spojrzenie. Liczy się przede wszystkim praktyczność produktu czy usługi, a ta oceniana jest przez pryzmat owej wolności – dodałbym, konsumenckiej. W praktyce chodzi o takie rozwiązania, które faktycznie pozwalają kupować co się chce, gdzie się chce i najlepiej o dowolnej porze. Kupienie biletu do kina z rezerwacją miejsca za pośrednictwem aplikacji – to już konieczność. Zakup audiobooka za pośrednictwem smartfona z natychmiastową możliwością rozpoczęcia słuchania – również stało się oczekiwanym standardem. Zresztą aplikacji przybywa, a rozwiązań, które wpasowują się w oczekiwania millenialsów przybywa. Dobrym przykładem są głośne ostatnio rozwiązania typu Uber czy BlaBlaCar, który nie tylko kompletnie zmieniają podejście do podróżowania na krótkich dystansach, ale też pozwalają śmielej patrzeć na równie kreatywne myślenie w wielu innych branżach. To także jest wyraz wspomnianej wolności, praktyczności i kreacji zarazem. Takie rozwiązania uwielbiają najbardziej konsumenci tego pokolenia.

Żeby móc się skutecznie komunikować z tą grupą konsumencką, a zasadniej byłoby powiedzieć, z tym pokoleniem, trzeba dobrze zrozumieć, kim oni tak naprawdę są. Nie da się tego już chyba zrobić na zasadzie klasycznego podejścia, tzn.: oszacować ich demografię czy psychografię. Tu mamy do czynienia z multi-kulti, co powoduje, że pokolenie millenials proponowałbym poznawać od strony ich ścieżek zakupowych, motywacji czy nawet indywidualnych, choć statystycznie ujmując, preferencji.

Kim jest „Millenials” digitalny i jak kupuje?
Trzeba przyznać, że to nadal nowe pojęcie i stosunkowo mało jest nawiązań do konsumenta, jako takiego digitalnego, niemniej to pojęcie wpisuje się w swego rodzaju uniwersalizm pomiędzy znaczeniem – cyfrowy, a wirtualny. Bo digitalny to taki konsument, który chętnie sięga i wykorzystuje z jednej strony wszystkie tradycyjne możliwości smartfonów i tabletów, a z drugiej strony implementuje te rozwiązania do swoich codziennych sytuacji zakupowych. To także konsument, który zaczyna korzystać z wielu kanałów zakupowych w jednym czasie, w zależności od swoich potrzeb i doraźnych preferencji. Oczywiście, wiele dostępnych już aplikacji i programów związanych z mobilnymi urządzeniami, dopiero buduje swoją rozpoznawalność i popularność, i to tylko kwestia czasu, jak staną się powszechnie używane. Niemniej codzienność u większości konsumentów udających się na zakupy do galerii handlowej wygląda lub wkrótce będzie wyglądać, mniej więcej tak:

Zacznijmy od tego, że w dzisiejszych czasach, jadąc na zakupy nie chcemy tracić zbyt dużo czasu. Tylko 3 na 10 klientów ma ochotę na shopping w tradycyjnej, pierwotnej wersji, czyli takiej, kiedy upajamy się trwonieniem czasu na odwiedzanie licznych sklepów i przymierzaniem niezliczonej ilości ubrań, butów, itp. Częściej są to oczywiście kobiety.

Pierwszym krokiem do skrócenia czasu zakupowego jest zrobienie listy. Obecnie listę zakupową robimy jeszcze w domu, albo popijając kawę w jednej z kafejek przed rozpoczęciem zakupów. Zauważmy, że lista to już nie kawałek papieru, karteczka, notesik – teraz lista zakupów jest wpisana w tablet/smartfon. Jeśli nasze plany zakupowe dotyczą artykułów RTV/AGD oraz odzieży, to najpewniej skorzystamy ze sklepów online, wertując dostępną ofertę lub wyszukując ten produkt, którym jesteśmy zainteresowani i porównując go z podobnymi – konkurencyjnymi będąc online. W poszukiwaniu pożądanych produktów częściej kierujemy się ceną, później marką, a na koniec jakością. W dzisiejszych czasach nasza cenorozsądność bierze jednak górę nad cenocentrycznością.

Tablet czy smartfon to w tej chwili „narzędzia”, które służą nam w różnych sytuacjach zakupowych. Np. odwiedzając sklep z odzieżą już dziś możemy skanować metkę produktu (żakietu), na której umieszczono QRCode i dowiedzieć się więcej o samym produkcie lub otrzymać podpowiedzi stylizacyjne. Już wkrótce, ów żakiet, będziemy mogli przymierzyć również w wirtualnej przymierzalni i natychmiast pokazać się w nim znajomym, korzystając z wbudowanej w interaktywne lustro social aplikacji. Jeśli nie będziemy do końca zdecydowani na zakup danego produktu, będziemy chcieli to przemyśleć bądź skonsultować z kimś bliskim, wirtualna przymierzalnia, dzięki swojej rozbudowanej funkcjonalności, pozwoli nam zabukować / zarezerwować dany produkt w tzw. wirtualnej szafie.

Tablet/smartfon już dziś służą nam także do weryfikowania oferty RTV/AGD pod kątem ceny wybranego produktu. Chętnie więc korzystamy z aplikacji – porównywarki cenowej i pomimo dokładnego zapoznania się z danym produktem w sklepie tradycyjnym, transakcji dokonujemy w e-sklepie tudzież jego mobilnej odmianie. Idąc dalej, ten sam smartfon służy nam do umilenia sobie czasu podczas lunchu (książka, gazeta, serwisy, gry, itp.), a przy okazji chwili spokoju, także do tego, aby np. zaprogramować zdalnie nagranie ulubionego filmu w TV. Nawet brak portfela nie zakłóca nam już możliwości zrobienia zakupów, gdyż dostęp do szybkiej gotówki mamy od ręki – również za sprawą parabankowych aplikacji, a samą kartę bankomatową zastępuje nam iWallet wbudowany w nasze urządzenie. Nawet czytając, przy wspomnianym obiedzie, tradycyjną prasę coraz częściej napotykamy digitalną reklamę produktów i po najechaniu na nią QRCode, wyświetla nam się na ekranie naszej komórki, pełna oferta danej marki w formie video. Wychodząc z galerii natomiast, możemy natrafić na nośnik Digital Signage3D, który akurat będzie wyświetlać w trójwymiarze nowy model samochodu popularnej marki, więc zamiast tracić czas na odwiedzanie salonu danego dealera, możemy poświęcić 15 minut i obejrzeć „przy okazji” wirtualną prezentację auta. Na parkingu, aby odszukać swój samochód (zdarza się to nawet najbardziej roztropnym konsumentom) używamy do lokalizacji naszego smartfona, który natychmiast poprowadzi nas do celu.

Wszystkie opisane powyżej, wybrane możliwości zastosowań mają już miejsce. Nic z tego nie jest wyobrażone, ani wymyślone. To codzienny scenariusz tysięcy konsumentów każdego dnia w USA czy w Azji. Choć dla nas najważniejsze jest to, że w powyższym, zapewne lakonicznym, opisie jest bardzo wiele okazji wsparcia sprzedaży czy zachowań, które wymagają na nowo zweryfikowania naszych procesów zarządczych, a w konsekwencji całej gamy narzędzi komunikacji marketingowej. Choćby wspomniana wirtualna przymierzalnia. Takie nowoczesne rozwiązanie będzie tylko wtedy spełniać oczekiwania konsumentów i umożliwiać dodatkowe funkcjonalności (wirtualna szafa, aplikacje social, kuponing), kiedy e-sklepy będą w pełni kompatybilne z kanałem tradycyjnym sprzedaży oraz kiedy staną się nadrzędną platformą ekspozycji produktu. Zwróćmy bowiem uwagę, że niezliczona już ilość klientów, zaczyna swój proces zakupowy w Internecie. Albo sprawdza i porównuje tam ceny, albo wyszukuje wszelkich informacji na temat produktu, który zamierza kupić, albo po prostu przegląda ofertę różnych e-sklepów.

Pojęcie „konsumenta digitalnego” ma o wiele szerszy aspekt. To cały proces zakupowy, który coraz mocniej podporządkowują sobie rozwiązania i aplikacje mobilne, wykorzystujące masową i powszechną dostępność urządzeń cyfrowych. To także komfort i wygoda doraźnie wpływająca na zmianę, bądź nierzadko wygórowanie naszych konsumenckich oczekiwań. W końcu to szereg stymulantów, które bezpośrednio wpływają na deregulację naszych utartych nawyków, przyzwyczajeń i doświadczeń zakupowych. Można zatem rzec, że digitalizacja rynku wymuszana przez pokolenie wygodnych – mobilnych – zdigitalizowanych Millenialsów poniekąd resetuje nasze dotychczasowe, tradycyjne pojęcie o tym, jak handlować, jak komunikować, jak zarządzać marką.

Doświadczenia zakupowe Millenialsów
Tradycyjne doświadczenia zakupowe nie są już uważane za wystarczająco dobre w porównaniu z efektywnością i łatwością zakupów online. Dlatego domeną Millenialsów jest po pierwsze klarowna i przejrzysta informacja handlowa pozyskana w sieci, a dopiero w drugiej kolejności odbiór danej marki w rzeczywistości. To zapewne tragiczna informacja dla tysięcy byle jakich e-sklepów znanych marek, które koncentrują się na sprzedaży tradycyjnej offline. Tymczasem:

• Millenialsi wolą zakupy online, niż stanie w kolejkach w tradycyjnych sklepach. Widoczna jest też niechęć do sprzedawców, którzy „albo są zbyt nachalni albo trudno dostępni”. Konsumenci zauważyli, że lekarstwem na to są zakupy online. Np. spersonalizowane wyskakujące okienka pojawiają się w razie potrzeby, ułatwiając zadawanie pytania czy otrzymywanie rekomendacji.

• Satysfakcja z doświadczenia zakupowego online przerasta tą, której doświadczamy robiąc zakupy w tradycyjny sposób. Co to w takim razie oznacza dla stacjonarnych sklepów? Czy podzielą los dinozaurów? Nie do końca. Sklepy i centra handlowe ciągle będą wśród nas… robienie zakupów jest doświadczeniem społecznym, którego e-commerce nie może zapewnić.

• Niemniej to już konieczność, aby integrować te kanały sprzedaży ze sobą, bo konsumenci chcą obecnie swobody i wolności; chcą w zależności od okoliczności wybierać kanał sprzedaży, które im odpowiada w danej chwili najbardziej;

Sugestie dla biznesu?
W związku z tak dynamicznie zmieniającym się rynkiem pod kątem możliwości sprzedaży, jakie daje nam technologia oraz postępująca zmiana zachowań pokolenia Millenials można wywnioskować, że w najbliższym czasie:

1. Tradycyjne sklepy znacznie się zmienią. Np. sieci odzieżowe nie będą potrzebowały ich aż w takiej ilości, jak to ma miejsce obecnie. Zmieni się też wielkość tych sklepów, ze względu na przeniesienie pewnych kategorii produktowych do świata online, co będzie miało znaczny wpływ na podejmowanie decyzji w zakresie planów leasingowych czy merchandisingowych. Obecnie co najmniej jedna marka odzieżowa z segmentu odzieży sportowej rozważa wdrożenia rozszerzonej kolekcji dostępnej tylko w ofercie online.

2. Detaliści będą musieli przemyśleć, czy też przedefiniować lojalność konsumentów, po to, żeby dostarczyć im nowych powodów, dla których ci mieli by odwiedzić ich sklepy. Częścią tego będzie wzrost różnorodności oferowanych doświadczeń zakupowych, podwyższenie jakości modelów obsługi i nowe korzyści w ramach programów lojalnościowych.

3. Transakcje będą realizowane znacznie częściej w przestrzeni cyfrowej, co niejako wymusi na detalistach stosowanie modeli wielokanałowych. Będą też musieli upewnić się, że stosowana przez nich polityka i wszelkie działania wspierają konsumenta i są dostosowane do jego oczekiwań.

4. Wielokanałowość będzie źródłem znacznej przewagi strategicznej, powodując uzyskanie nowych danych na temat transakcji i zachowań konsumentów. Wyzwanie stanowić będzie jednak efektywne pozyskiwanie oraz optymalne gospodarowanie i wykorzystywanie tych strategicznych danych.

5. Powyższe kwestie będą miały znaczny wpływ na cały łańcuch dostaw. Zmniejszy się liczba sklepów, a więc i zapasów. Wykorzystanie nowych technologii w celu wzmocnienia łańcucha dostaw, stosowanie wydajnych i efektywnych kosztowo metod – to wszystko będzie miało znaczny wpływ na osiągnięcie przewagi rynkowej.

6. Komunikacja marketingowa zacznie skupiać się na doraźnych benefitach, przekazach opierających się na jeszcze większej dozie emocji.

7. Działy marketingu znacznie bardziej niż do tej pory zaczną koncentrować się na agregowaniu coraz większej ilości spływających zewsząd danych.

Tylko zrozumienie powyższego daje większą szansę na lepszą i bardziej dopasowaną formę kreowania komunikacji marketingowej skierowanej do pokolenia Millenials. W związku z czym najpierw sugerowałbym przeanalizować na ile oferta mojej firmy i obecny sposób obsługi klienta w mojej firmie wpisują się w oczekiwania i zwyczaje zakupowe Millenialsów. Dopiero później zacząłbym zastanawiać się nad stricte działaniami reklamowymi, które wyznaczać powinna strategia nasycona treścią – zgodna z ideą content marketingu. Obecnie bardziej liczy się ciekawa i oryginalna treść, najlepiej video oraz odpowiednio stymulowany zasięg, niż standardowa forma reklamy. O ile nie będzie zachodziła konieczność zmodyfikowania oferty, jak i pozostałych czynności wpisujących się w cały łańcuch wartości firma vs jej klienci, w tym konsumenci pokolenia Millenials.

 

 

Marcin Gieracz
CEO & Strategic Director
Rubikom Strategy Consultants
www.rubikom.pl

Firma Colian wyposażyła wybrane sklepy w oryginalne standy wyspowe dedykowane produktom Goplany i Solidarności. Atrakcyjne wizualnie i funkcjonalne ekspozytory ułatwiają klientom wybór bombonierek oraz komponowanie mieszanek z cukierkami i czekoladkami popularnych marek spółki.

Colian stawia na ciekawą i funkcjonalną formę ekspozycji słodyczy Goplany i Solidarności. Standy wyspowe, znajdujące się w strategicznych miejscach wybranych sklepów, są dedykowane wyrobom czekoladowym na wagę oraz bombonierkom. Ekspozytory umożliwiają klientom wybranie i samodzielne zapakowanie własnych mieszanek z ulubionymi cukierkami lub czekoladkami kultowych marek.

Stand wyspowy Goplany i Solidarności charakteryzuje atrakcyjny wygląd i nowoczesny design. Jego wysoką funkcjonalność zapewniają: obrotowy mechanizm 360°, ułatwiający maksymalne wykorzystanie powierzchni handlowej; optymalna liczba pojemników na cukierki i czekoladki oraz kieszeni na bombonierki; niewielka podstawa i powierzchnia ekspozytora; wymienny toper, umożliwiający zmianę komunikacji; widoczne i wymienne cenówki. Stand zawiera również kieszenie na torebki, na których znajdują się aktualne komunikaty promocyjne.

Ekspozytor prezentujący ofertę Goplany i Solidarności gwarantuje korzyści zarówno detalistom, jak i konsumentom. Zwiększa atrakcyjność punktu sprzedaży w oczach klientów, dając im impuls do zakupów, przyczynia się do generowania wyższych obrotów, zapewnia komfort i wolność wyboru oraz umożliwia komponowanie własnych mieszanek w dowolnych ilościach.

JK

Importer gadżetów reklamowych przedstawia nowy katalog.

Katalog It’s Easy Now 2016 firmy Easy Gifts to katalog z ofertą podzieloną na dwie części: VIP i BASIC.

Na szczególną uwagę zasługują: kreator USB i kreator setów, najbogatsza oferta power banków, oferta perfum reklamowych, specjalne gadżety kibica i obecność marek takich jak MyKronoz, Wenger i coFEE. 

www.easygifts.com.pl

JK

Organizatorzy festiwalu Audioriver ogłosili miejsce odbywania się szóstej edycji tworzonej przez nich konferencji muzycznej. Po pięciu latach spędzonych w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie, przyszedł czas na Trójmiasto. Debaty i wykłady odbędą się 2 kwietnia br. w Olivia Business Centre w Gdańsku, a After Party w sopockim klubie Sfinks700. Gwiazdą nocnej imprezy będzie Black Coffee, a bilety na oba wydarzenia są już w sprzedaży.

Konferencja Muzyczna Audioriver jest integralną częścią projektu Rynek Niezależny – inicjatywy festiwalu, mającej na celu profesjonalizację biznesu związanego z muzyką alternatywną. Organizowana od 2011 roku, odwiedziła już cztery miasta i pięć uczelni, poruszając takie tematy, jak pozycja kobiet na scenie muzyki elektronicznej, sponsoring prywatny i publiczny, tworzenie skutecznych kampanii marketingowych i wiele innych. Odbiorcami tych wydarzeń są zarówno osoby już działające w biznesie muzycznym, jak i ludzie, którzy dopiero rozważają wejście w ten świat.

– Po pięciu edycjach na uczelniach wyższych, tym razem postanowiliśmy pojawić się w nieco innej przestrzeni i znaleźliśmy do tego idealnego partnera. Olivia Business Centre to nowoczesny kompleks biznesowy znajdujący się tuż obok kampusu Uniwersytetu Gdańskiego i ściśle współpracujący z tą uczelnią. W Olivia Business Centre swoje siedziby mają zarówno wielkie firmy, jak i start-upy, które korzystają z fantastycznych rozwiązań co-workingowych. Przenosząc Konferencję z przestrzeni uczelnianej w biznesową, chcemy pokazać, że przedsięwzięcia muzyczne mogą świetnie funkcjonować w takim profesjonalnym, biurowym otoczeniu – mówi Łukasz Napora, rzecznik prasowy Audioriver.

– Konferencja Muzyczna Audioriver jest organizowana przez pełnych pasji, młodych ludzi i do takich też jest kierowana. Chcemy, aby osoby z różnych środowisk odnajdywały swoje miejsce w Olivia Business Centre, dlatego jesteśmy otwarci na realizację pomysłów dotyczących wszystkich sfer życia. Nawiązanie współpracy między Audioriver a naszą organizacją jest wspaniałą wiadomością dla wszystkich trójmiejskich fanów dobrej muzyki. Gorąco zachęcamy ich, a także studentów uczelni wyższych, do odwiedzenia naszego centrum w sobotę 2 kwietnia – mówi Jake Jephcott, dyrektor ds. rozwoju biznesu Olivia Business Centre.

Tego samego dnia, ale wieczorem i w klubie Sfinks700 odbędzie się After Party, którego główną gwiazdą będzie Black Coffee. Artysta ten był bardzo wyczekiwany na zeszłorocznym Audioriver Sun/Day, lecz niestety z powodu złej pogody, nie mógł dotrzeć do Płocka. A wielkie oczekiwanie nie było bezpodstawne, bo Black Coffee to house’owy DJ i producent z RPA, w Afryce mający status prawdziwej legendy. Legendy, którą od około trzech lat zaczyna dostrzegać także Europa i Stany Zjednoczone.

Bilety na oba wydarzenia są już dostępne w salonach Empik oraz na http://audioriver.ebilet.pl

Wstęp na wszystkie panele i wykłady w Olivia Business Centre kosztuje zaledwie 10 zł. Z kolei bilet na After Party w przedsprzedaży dostępny jest w cenie 25 zł, a jego finalny koszt w dniu wydarzenia to 35 zł. Liczba miejsc jest ograniczona.

***

Festiwal Audioriver to obowiązkowa pozycja w wakacyjnych planach osób ceniących dobrą muzykę. W ciągu 10 lat na malowniczej plaży nad Wisłą oraz na płockim Starym Rynku wystąpiło kilkaset gwiazd muzyki elektronicznej i alternatywnej z całego świata. Koncerty i sety DJ-skie obejrzało już ponad 200 tys. fanów z Polski  i Europy, a edycja 2015 zgromadziła na plaży rekordową liczbę ok. 27 tys. osób każdego dnia.

Dotychczas ogłoszeni artyści to: Sigma live, Calyx & TeeBee, Dillinja, Dub Phizix & Strategy, Four Tet,  Frederic Robinson live, Gesaffelstein, Gorgon City live, Jaguar Skills, Leftfield, Recondite live, Scuba, Shackleton presents Powerplant, Sterac aka Steve Rachmad, Sven Väth, Vrilski (Vril & Voiski) live.  

11. edycja Audioriver odbędzie się w dniach 29-31 lipca 2016 r.

www.audioriver.pl

JK