Logo

Gadżety reklamoweInspiracjeTylko w OOH magazine

10 lat, 100 ton lodów i 2 miliony makaroników | Mikołaj Paszkowski, Melody

Autorskie francuskie makaroniki doceniane zarówno przez smakoszy, jak i alergików, rzemieślnicze lody i wyjątkowy personalizowany catering idealny na wydarzenia firmowe i rodzinne to trzy filary założonej przez Mikołaja Paszkowskiego firmy Melody, która w tym roku obchodzi jubileusz 10-lecia. Z tej okazji rozmawiamy o wartościach, rzemiośle, pasji, kryzysach i smaku, który łączy pokolenia.

Proszę powiedzieć, jak wyglądały Wasze początki. I skąd się wzięła nazwa Melody?

MelodyLubiłem swoje londyńskie życie – duża korporacja, praca od 9 do 17, sporo czasu dla siebie, sport, podróże. Przez rok byłem też prezydentem wyjątkowego klubu Polish Professionals in London, z którym organizowaliśmy wiele wydarzeń dla naszych rodaków na Wyspach. Jednak wśród tej wygody i życia na fali kiełkowało we mnie marzenie o własnej firmie wzmagane przez słabość do słodyczy. Później nastąpiła przeprowadzka z eleganckiego, klimatyzowanego biura w londyńskim City do mikropracowni cukierniczej w Warszawie i – różowy mini food truck Piaggio Ape na Nocnym Markecie, z którego zaoferowaliśmy jako pierwsi w Polsce bąbel wafle, czyli, jak zauważyła Basia Starecka w magazynie KUKBUK, rozwiązanie odwiecznego dylematu: „lody czy gofry?”.

Zainspirowani lodziarnią z nowojorskiego Chinatown połączyliśmy wówczas wywodzące się z Hongkongu gofry (egg waffles) z lodami naszej produkcji, świeżymi owocami, autorskimi polewami i orzechami, tworząc unikatowy deser, który podbił serca naszych klientów i po 10 latach nadal im smakuje. Po sukcesie z lodami w gofrach nadeszła jednak długa zima, w czasie której sprzedaż lodów praktycznie zamiera. Wtedy na szczęście udało się uruchomić produkcję francuskich makaroników, które nauczyłem się piec w Londynie oraz podczas kursów z mistrzem cukiernictwa z Nicei. Te eleganckie francuskie ciasteczka są moją słodką pasją, którą chętnie się dzielę z innymi, prowadząc warsztaty. Nagrałem też kurs robienia makaroników dla platformy szkoleniowej „Warsztat mistrza”, który pomaga zdobyć solidne podstawy samodzielnego wypiekania tych wymagających ciasteczek w warunkach domowych.

Makaroniki są nie tylko przepyszne, eleganckie i mogą służyć jako piękne słodkie prezenty, ale są też naturalnie bezglutenowe. Dbamy o wszelkie procedury bezpieczeństwa, dlatego nasze makaroniki mogą się od lat poszczycić certyfikatem „Menu Bez Glutenu”, co poszerza bazę klientów o osoby poszukujące smacznych i bezglutenowych produktów.

A nazwa Melody? Najpierw pojawiło się skojarzenie me-lody, a poza tym – moja żona jest pianistką.

A jak od manufaktury cukierniczej przeszliście na drogę oferowania klientom nie tylko słodyczy, ale też wyjątkowych doświadczeń?

Pomógł nam Nocny Market. Wystartowaliśmy w maju i szybko staliśmy się dość znaną nową marką, o której było wiadomo, że posiada w swojej flocie „lodowe motorki”. Zaczęliśmy więc być zapraszani do sprzedaży lodów w okolicach warszawskich biurowców. Naturalnie pojawiły się zapytania o możliwość wydawania lodów także w biurach. Zainwestowaliśmy więc w kilka dodatkowych konserwatorów dopasowanych wielkością do wymiarów biurowych wind.

Od początku też personalizujemy nasze usługi, jeśli klient ma takie życzenie. Obecnie w naszej ofercie mamy nie tylko lody, torty makaronikowe i catering z goframi, ale także atrakcje typu blender bike, bubble tea, matcha&mochi bar oraz Selfieccino, czyli kawę z nadrukiem zdjęcia gościa lub logo firmy na piance mlecznej. A naszą największą radością jest obserwowanie uśmiechniętych twarzy gości, gdy odchodzą od naszych mobilnych kulinarnych stacji.

Melody

Jakie były najważniejsze momenty w rozwoju Waszej marki?

Przełomowe były zarówno momenty wejścia na rynek z produktem lub usługą, które szybko stawały się popularne i przynosiły realny wzrost naszej firmy (np. dodanie bąbel wafli do nasyconego już w tamtym czasie rynku lodów rzemieślniczych, zakup plotera do personalizowania makaroników), jak i chwile, w których trzeba było zrobić krok w tył podczas pandemii. Odcięła nas ona momentalnie od rozwiniętej już dobrze działalności cateringowej i zmusiła do zamknięcia dwóch dopiero co otwartych lokali, po to, żeby przetrwać ten trudny czas. Na szczęście już wówczas mieliśmy wokół siebie grono stałych klientów, którzy wspierali nas, zamawiając lody z dowozem do domów. Jednak tak naprawdę najważniejsze momenty zdarzają się nam dość często – to wszystkie te chwile, gdy sprawiamy autentyczną radość naszym klientom i które przypominają nam, że robimy coś fajnego.

Proszę powiedzieć, które z produktów czy usług Melody klienci zamawiają najczęściej.

MelodyNa pewno francuskie makaroniki, które poprzez nasz sklep internetowy www.melody.pl wysyłamy do domów w całej Polsce oraz kultowe Piaggio Ape, którym nie tylko jeździmy na eventy firmowe i wesela, serwując rzemieślnicze lody, ale ostatnio też na plany filmowe.

W zeszłym roku zaczęliśmy też produkować mochi w wersji „nowojorskiej” – mniej słodkie i bardziej kremowe z dużą ilością świeżych owoców, które gorąco polecam. Na eventach w chłodniejszych miesiącach ostatnio króluje kawa Selfieccino. A jako że nasz biznes żyje w tempie presto, prawie zawsze przyjmujemy wyzwania od współpracujących z nami agencji eventowych i mobilizujemy się do wymyślania czegoś nowego dla naszych klientów, tworząc niekiedy całkiem zaskakujące kompozycje, takie jak makaroniki o smakach przypominających sosy do spaghetti dla marki produkującej makarony czy lody o smaku oscypka dla gwiazdkowej restauracji.

To brzmi faktycznie jak firma do zadań specjalnych! Proszę rozwinąć jeszcze ten wątek – jakie były Wasze najciekawsze zlecenia?

Często jesteśmy proszeni o dyskrecję przez naszych klientów, dlatego nie możemy tu o wszystkim opowiadać, ale zdarzyło nam się rozesłać jednego dnia 30 tysięcy makaroników do kilkudziesięciu lokalizacji, ekspresowo upiec na szczycie Warsaw Spire 600 bąbel wafli, dodawać pysznej energii melomanom w czasie Konkursu Chopinowskiego, serwować kawę gwiazdom polskiego i światowego kina podczas długich godzin na planach filmowych, wspierać personalizowanymi makaronikami wydarzenia charytatywne, takie jak znakomita akcja Fundacji Legii „Wszyscy do wioseł”. Warto też wspomnieć, że jeśli tylko mamy możliwość, jesteśmy partnerem w organizacji wydarzeń kulturalnych. Ostatnio był to m.in. organizowany w Warszawie British Music Festival. Jesteśmy też regularnym dostawcą podczas wydarzeń we Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej i w Ambasadzie Francji.

Melody

Czy są jakieś ważne liczby, którymi chciałbyś się podzielić?

Masz na myśli, ile naszych makaroników można zjeść na raz? (śmiech) Rodzinnym rekordzistom zdarzało się nawet dwadzieścia, ale oczywiście nie polecam. Przez te 10 lat przytyłem 10 kg – bardziej jednak od codziennych „kontroli jakości” niż jednorazowych ekscesów. (śmiech) I chociaż w przypadku makaroników cukru uniknąć się nie da, już kilka lat temu wprowadziliśmy do naszej oferty także lody bez dodatku cukru słodzone ksylitolem i lody proteinowe, aby wyjść naprzeciw klientom stosującym specjalne diety lub wykluczenia.

W ciągu tych 10 lat wyprodukowaliśmy metodami rzemieślniczymi ponad 2 miliony makaroników i skręciliśmy ponad 100 ton lodów. Współpracujemy z ponad 50 agencjami i wieloma klientami końcowymi, dla których zrealizowaliśmy już kilka tysięcy wydarzeń, z tego ponad 100 w czerwcu tego roku.

Na zakończenie proszę powiedzieć, kto tworzy Melody. Co charakteryzuje Wasz zespół?

Nasz zespół to grono zaufanych ludzi. Niektórzy z nich są z nami od początku, inni dołączyli w trakcie. Mamy ciągle dużą sezonowość, także nie jest łatwo utrzymać całą ekipę razem przez lata. Widzę w tym jednak sporą wartość, tym bardziej że zaczynamy realizować coraz bardziej złożone projekty, dlatego nasz stały zespół ciągle rośnie.

Wszyscy (łącznie ze mną) uczyliśmy się tego fachu od zera, stąd może wiara we własne siły i otwarte podejście do nowych tematów. Nie da się jednak funkcjonować bez sezonowych pracowników, dlatego kładziemy też duży nacisk na przemyślaną rekrutację i intensywny trening, zwykle młodych osób, które szukają zajęcia na czas wakacji.

Rozmawiała Małgorzata Malinowska-Krawczyk

 


Melody Mikołaj PaszkowskiMikołaj Paszkowski

Przedsiębiorca i twórca marki Melody, którą założył w 2016 roku w Warszawie. Absolwent UAM w Poznaniu oraz Aarhus School of Business. Praca w branży eventowej dyktuje rytm jego życia – urlop spędza w styczniu, jeżdżąc na nartach. Latem wolne chwile, których jest niewiele, spędza, pływając na supie po Jeziorze Czerniakowskim, które jest 5 minut od siedziby Melody na Sadybie.

 


Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine. Do wglądu online TUTAJ.


Z ofertą firmy Melody będzie można zapoznać się 16 i 17 września podczas Międzynarodowych Targów Reklamy i Druku Festiwal Marketingu, odwiedzając stoisko J10.

Trwa bezpłatna rejestracja na targi–> KLIKNIJ.

festiwal