Promocja marki w mediach społecznościowych przynosi korzyści, których nie sposób przecenić. To żadna nowina i raczej nie ma marketera, który roli „społecznościówek” nie docenia. Nietrudno się jednak przekonać, że w przypadku organizacji eventów pomijany jest tu olbrzymi potencjał. A skoro jest pomijany, to się marnuje.
Przykład z naszego podwórka: firma x inwestuje w event dla swoich klientów. Wybiera agencję, akceptuje scenariusz i kosztorys (po twardych negocjacjach, podczas których kwestionuje koszt profesjonalnego fotografa). Możliwość rozszerzenia działań o promocje marki w social media odpada na wstępie. Dochodzi do realizacji, z której powstaje podsumowanie. W social mediach pojawia się wpis z informacją – jak to się wszyscy dobrze bawili i zdjęcie wykonane telefonem.
Koniec.
Zmarnowała się cała masa fantastycznych możliwości na promocję, a firma nie wykorzystała budżetu w sposób optymalny.
Co może dać promocja marki w mediach społecznościowych?
Tymczasem eventy mogą stanowić ośrodek bardzo rozbudowanych kampanii w sieciach społecznościowych, oddziałujących w dłuższej perspektywie na wielu płaszczyznach:
• zwiększania zasięgu poprzez pozyskiwanie nowych fanów,
• kształtowania wizerunku marki,
• tworzenia społeczności wokół marki,
• budowy zainteresowania kolejnymi wydarzeniami organizatora,
• przekazywania wartościowej wiedzy o ofercie,
• pozyskiwania influencerów.
A możliwości jest znacznie więcej, bo w zależności od rodzaju eventów pojawią się kolejne opcje.
Przykład: w przypadku organizacji konferencji promocja marki w mediach społecznościowych będzie świetnym sposobem na zwiększenie zainteresowania eventem. Posłużyć też może ugruntowaniu jego pozycji jako ważnego wydarzenia w kalendarzu i źródła wartościowej wiedzy dla wszystkich zainteresowanych.
O czym zawsze warto pamiętać, to to, że sam proces organizacji eventu już dostarcza sporej ilości materiałów nadających się do zrealizowania interesującej kampanii w social mediach. By w pełni wykorzystać potencjał marketingowy wydarzenia, wystarczy uzupełnić je o kilka elementów podczas samej realizacji.
Promocja marki w mediach społecznościowych przed eventem
Materiały pojawiają się już w fazie planowania. Najczęściej nic nie stoi na przeszkodzie, by ujawnić kilka ciekawych szczegółów z przebiegu nadchodzącego wydarzenia. To może być na przykład informacja o zaproszonych gościach specjalnych. Dobrym pomysłem w tym kontekście jest poproszenie gwiazdy, mającej wziąć udział w evencie, o wzmiankę w swoich kanałach społecznościowych. Taka informacja z całą pewnością dotrze do dużej grupy jej followersów i przyczyni się do większego zainteresowania wydarzeniem.
W tym wypadku, najlepiej postawić na kreatywność: im bardziej pomysłowa forma, tym większy zasięg. W ten sposób event może oddziaływać w social mediach nawet zanim się zacznie. Jak pokazują nasze doświadczenia, świadome budowanie atmosfery oczekiwania i podsycanie chęci uczestnictwa znacznie zwiększa zainteresowanie wydarzeniem. Tworząc event i planując jego przebieg warto wziąć to pod uwagę.
Eventy są prawdziwą kopalnią materiałów wizualnych…
I to się bardzo dobrze składa, bo te najlepiej sprawdzają się w sieciach społecznościowych. Eventy są zwykle szalenie fotogeniczne. I nie chodzi tu wyłącznie o scenografię. Uwagę najlepiej skierować na ludzi: uczestników, gości, prowadzących, prelegentów.
Podstawowe strategie działania obejmują najczęściej relacje zdjęciowe robione przez profesjonalnego fotografa eventowego i udostępniane przez organizatora. Warto też jednak stworzyć warunki do tego, by w tworzenie materiałów zaangażowali się sami uczestnicy. Jak już to się uda wystarczy zadbać o dwie rzeczy: by je odpowiednio oznaczyć i żeby trafiły do sieci. W wielu wypadkach specjalne zachęty nie będą potrzebne, a najczęściej sprawdzi się jakieś proste rozwiązanie w rodzaju konkursu. Resztę zrobi już magia Internetu. Bardzo interesującą opcją podczas eventów jest też możliwość streamowania wideo na żywo w sieciach społecznościowych. Warto skorzystać z tego narzędzia do zrobienia relacji z przebiegu najciekawszych wydarzeń, wywiadów z uczestnikami czy gośćmi, a nawet wycieczki na backstage. Wymaga to co prawda nieco więcej przygotowań, ale popularność tego rodzaju materiałów z nawiązką zrekompensuje wysiłek.
Produkcje wideo mogą zresztą służyć promocji marki w sieciach społecznościowych nawet na długo po zakończeniu eventu. Ciekawie zrealizowany i zmontowany materiał, z całą pewnością będzie się cieszył sporym zainteresowaniem.
… oraz wartościowych danych do wykorzystania w social media
Materiały wizualne to jednak nie tylko zdjęcia i klipy wideo.
Eventy dają przecież możliwość kontaktu marki z najbardziej dla niej interesującą grupą odbiorców.
A to oznacza, że zbierane mogą być dane. Całe mnóstwo danych. Pod różnymi postaciami: zarówno wśród uczestników na miejscu, jak i za pośrednictwem sieci społecznościowych. W tym ostatnim wypadku również po zakończeniu wydarzenia.
Pytać można o ocenę eventu, preferencje zakupowe, zmianę nastawienia do marki, opinie o produkcie i tak dalej, i tak dalej. A to oznacza masę materiałów do przeróżnych infografik, zestawień, statystyk. Nimi też warto się w Internecie chwalić. Social media znakomicie nadają się do przekazywania tego rodzaju wiadomości. Szczególnie jeśli uda się uchwycić coś ciekawego, czym warto się podzielić.
Podsumowanie
Przedstawione sposoby integracji marketingu eventowego z promocją marki w sieciach społecznościowych nie wyczerpują jeszcze wszystkich możliwości. Ze względu na specyfikę social media przed organizatorem eventu firmowego otwiera się cała przestrzeń możliwych interakcji z fanami w sieci podczas trwania wydarzenia. Te interakcje mogą przybrać postać głosowania, konkursu czy zwyczajnie rozmowy.
Co istotne, integracja tych kanałów w sposób bezpośredni, bądź pośredni, przełożyć się może na zysk firmy, zwiększając jednocześnie ROI z eventu. W tej perspektywie łatwo zrozumieć, że promocja marki w sieciach społecznościowych to jedna z korzyści, jakie daje inwestycja w event marketing.
Radosław Litwin, Agencja Eventowa Lilla House
Artykuł ukazał się w ostatnim wydaniu magazynu OOH event!
Wersja online dostępna TUTAJ.
11 stycznia br. odbyła się czwarta już edycja Forum Branży Eventowej. Partnerem Strefy Networkingowej FBE 2019 była marka Deli Catering.
Największe coroczne spotkanie związane z event marketingiem za nami. Forum Branży Eventowej to wydarzenie, które na stałe wpisało się w krajobraz tego typu imprez, o czym świadczyć mogą liczby – tegoroczna edycja zebrała bowiem 164 wystawców, których odwiedziło ponad 2 tys. uczestników.
Tegorocznym Partnerem Strefy Networkingowej FBE 2019 została marka Deli Catering. Firma ta, będąca liderem na rynku usług cateringowych w zakresie kulinariów eventowych, zapewniała oprawę kulinarną dla wszystkich Gości podczas sesji networkingowych. Co ważne, Deli Catering zaprezentował również szereg nowości i trendów kulinarnych na nadchodzący rok.
– Moda na eko przyczyniła się do rozwoju rynku usług cateringowych. Dużego znaczenia nabrała dbałość o środowisko naturalne i szerzenie wiedzy o zdrowym odżywianiu. Stąd w naszej wiosennej oraz letniej ofercie skupiliśmy się na elementach ekologicznych, takich jak bambusowe tacki, papierowe słomki czy w pełni jadalne opakowania – mówi Damian Wiatrak, dyrektor zarządzający w firmie DELI Catering.
Co ciekawe, całość rozmów na stoisku Deli Catering dopełniały niebanalne rozwiązania scenograficzne marki Siedzę na Palecie, gwarantujące gościom festiwalowym wypoczynek w stylu eko.

– Dzięki współpracy z firmą Siedzę na Palecie wykorzystanie ekologicznej aranżacji meblowej, składającej się z palet, skrzyń i szpul pozwoliło nam podkreślić kompleksowość naszej oferty. Wyjątkowy design wspólnej przestrzeni festiwalowej przyciągnął szerokie grono uczestników Forum, za co pragniemy im gorąco podziękować – dodaje Damian Wiatrak.
Wydarzenie odbyło się 23 stycznia br. w Centrum EXPO XXI przy ul. Prądzyńskiego 12/14 w Warszawie.
W dzisiejszych czasach jeśli firma chce mieć ciągły i zrównoważony rozwój, musi stale poszerzać swoją ofertę. Jednakże wprowadzenie innowacji rynkowej to niemałe wyzwanie. Wg badań Nielsena aż 85% nowych produktów nie przeżywa pierwszego roku na półce. Co jest w takim razie kluczem do sukcesu?
Na rynku z każdym rokiem panuje coraz większa konkurencja. Oznacza to, że coraz trudniej wypromować nowy produkt tak, aby w niedługim czasie stał się on rozpoznawalny i tym samym zaczął przynosić zyski. Co w takim razie należy zrobić żeby z sukcesem wprowadzić nowość na rynek?
Potrzeba matką wynalazku
Wymaga to zadbania o wiele szczegółów. Na samym początku trzeba stwierdzić, jakie wartości posiada nasz produkt dla potencjalnego odbiorcy. Musi być to jak najbardziej precyzyjnie określone, a także powinno oddziaływać odpowiednio na wyobraźnię konsumenta. Trzeba spojrzeć na rynek oczami klientów i spróbować wyobrazić sobie, co stanowi dla nich wartość i jak można poprawić nasz produkt bądź stworzyć lepszą alternatywę dla istniejącego już produktu konkurencji. W przypadku artykułów spożywczych mogą to być takie cechy jak nowy/lepszy smak lub bardziej funkcjonalne opakowanie. Wg badań Nielsena aż połowa testowanych innowacji nie odpowiada na potrzeby konsumenta, bądź trafia do niewystarczającej niszy. Sukces jest przypisany tym firmom, które dokładnie analizują oczekiwania swoich klientów i dopasowują do nich swoją ofertę. Równie ważne jest zdefiniowanie potrzeb, jakie spełnia nasz produkt i odpowiednie zaakcentowanie tego w strategii komunikacji z odbiorcami. Dzisiejsi klienci podczas zakupów z reguły nie myślą o kategorii konkretnych produktów, a raczej o tym co mogą otrzymać. Np. idąc do sklepu nie myślimy o tym, że idziemy kupić gumy do żucia, tylko raczej orzeźwienie i świetny smak. W przypadku kampanii reklamowej musimy podkreślić tę cechę. Hasło „Kup gumę do żucia” będzie znacznie mniej efektywne niż „Kup eksplozję świeżości”.
Długa droga do sukcesu
Jeśli chcemy wprowadzić na rynek nowy produkt musimy znać naszą grupę docelową. Jej wskazanie jest o tyle problematyczne, że nie może być ona ani zbyt wąska, ani zbyt szeroka. Trzeba znaleźć złoty środek, gdyż niszowa grupa odbiorców może nie przynieść oczekiwanych wyników, a przy szerokiej może być problem z efektywnością komunikatu.
Należy też pamiętać o tym, że potrzeba, którą staramy się spełnić może być już zaspokajana przez produkty konkurencji. Dokładna analiza firm sprzedających podobny asortyment jest warunkiem koniecznym do wprowadzenia nowego artykułu na rynek. Oprócz sprawdzenia ich oferty warto również przeanalizować, w czym tkwi ich przewaga, co sprawia, że klienci wracają do ich produktów oraz z czego są oni niezadowoleni. Warto pochylić się na tymi zagadnieniami i zastanowić jak możemy się wyróżnić i czy jesteśmy w stanie dostarczyć artykuły, które będą lepsze. Trzeba sprawdzić u konkurencji rozwój sprzedaży ilościowej i wartościowej, a także określić ich silne i słabe aspekty.
Ważne jest również odpowiednie wsparcie marketingowe produktu. Ok. 1/3 innowacji rynkowych ponosi porażkę właśnie dlatego, że nie jest odpowiednio promowana. Zmniejszanie budżetu reklamowego powoduje niższą rotację oraz spadek dystrybucji, a wraz z nimi sprzedaż zaczyna pikować w dół. Przy analizie strategii promocji konieczne jest określenie wydatków, sposobu wydatkowania, miejsca promocji i działań w kanałach sprzedaży oraz wykorzystania mediów.
Kolejnym etapem jest stworzenie prognozy rozwoju sprzedaży – krótko i długoterminowe (min. trzy lata), prognozy budżetów i rentowności produktów. Na sam koniec już należy przygotować harmonogram wdrożenia określający wszystkie etapy tworzenia produktu, strategii marketingowej i sprzedażowej aż do wprowadzenia produktu na rynek.
– W naszej firmie innowacyjność jest niezwykle ważna. Dlatego każde nowe rozwiązanie nad którym myślimy jest w dogłębny sposób analizowane. W tym wypadku nie można iść na skróty, bowiem w efekcie może okazać się, że produkt, który miał przynosić zyski, generuje straty nawet nie przez swoją jakość, ale przed nasze niedopatrzenie, nieuwzględnienie potrzeb konsumentów, czy brak dokładnych rynkowych badań. Czynników, które należy wziąć pod uwagę jest bardzo wiele, bo o braku sukcesu mogą zadecydować pozornie drobne kwestie jak chociażby rozpoczęcie sprzedaży w nieodpowiednim miesiącu, czy zły dobór mediów w działaniach marketingowych. . Dlatego tak ważne jest przeznaczenie odpowiedniej ilości czasu i budżetu na przygotowanie nowych artykułów – podsumowuje Stephane Tikhomiroff, dyrektor generalny Perfetti Van Melle.
6 kroków do odpowiedniego wprowadzenia produktu na rynek:
JK
4 lutego wystartowała kampania reklamowa loterii „Milion Grześków do wygrania”. Akcja promocyjna marki Grześki otrzyma silne wsparcie w mediach (TV, digital, social media) oraz w punktach sprzedaży. Działania zaplanowano do końca miesiąca.
Loteria konsumencka „Milion Grześków do wygrania” wystartowała z początkiem lutego. Każdy konsument, który znajdzie w promocyjnym opakowaniu Grześków hasło „Wygrałeś Grześki kakaowe 36 g”, otrzyma taki sam wafelek gratis. W puli produktów do rozdania znalazł się okrągły milion Grześków. Loteria potrwa do końca marca.
Emisje spotów reklamowych komunikujących zasady loterii zaplanowano w stacjach: TVP1, TVP2, POLSAT, TVN oraz stacjach tematycznych.W Internecie akcja będzie wspierana na YouTube, platformach VOD, Facebooku i Instagramie. W punktach sprzedaży, w kanale tradycyjnym i nowoczesnym, pojawią się dedykowane materiały POS i specjalne standy.
Kreacje na potrzeby kampanii przygotowała agencja Just, media zakupił Initiative.
Szczegóły loterii oraz jej regulamin od 1 lutego na stronie: www.grzeski.pl
JK
Tymbark zachęca do tego, by znaleźć swój sposób na dbanie o skórę. W najnowszym spocie przedstawia naturalne źródło beta-karotenu z marchewki, dla pięknej i zdrowej cery – Tymbark Vitamini. Marchwiowo-owocowe soki to przyjemny i prosty sposób zadbania o siebie… bez dodatkowych źródeł pokus, podjadania czy zaskoczenia!
Choć jest wiele naturalnych źródeł dbania o zdrową skórę, Tymbark w zabawny sposób prezentuje, jak łatwo mogą stać się one źródłem niepożądanych skutków. Czasami czekają na nas pokusy, innym razem stwarzamy możliwości podjadania, albo możemy stać się powodem ogromnego zaskoczenia… Na szczęście istnieją prostsze i bardzo przyjemne sposoby na wydobycie naturalnego piękna własnej skóry. A nie trzeba wiele, bo wystarczy szklanka soku marchwiowego lub marchwiowo-owocowego!
Soki marchwiowe i marchwiowo-owocowe Tymbark Vitamini to idealne połączenie – źródło zarówno przyjemności, jak i cennego, naturalnego beta-karotenu z marchewki. To naturalne rozwiązanie dla naturalnie pięknej cery!
Tymbark jak zawsze podchodzi do komunikacji z humorem, prezentując pozytywne nastawienie do życia i sprytne rozwiązania. Zabawny spot będzie emitowany w telewizji, w serwisach VOD, a soki Vitamini w ramach szerokiej kampanii będą promowane także w social mediach oraz w przestrzeniach sklepów.
Start kampanii: 04.02.2018 r.
Agencja reklamowa odpowiedzialna za spot TV: Agencja Bardzo
Agencja reklamowa odpowiedzialna za działania digital: Agencja Grey
Dom mediowy: Starcom
JK
Gdy Barack Obama głośno i otwarcie mówi, „prezydent Trump to zupełny dupek” można się poczuć zagubionym w nowoczesności.
Powyższe słowa w istocie padły z ust byłego prezydenta USA. Sęk w tym, że on ich nigdy nie wypowiedział. Wideo na którym pada to zdanie zostało stworzone przy użyciu technologii deep learning, która umożliwia manipulację obrazem i filmami w skali do tej pory niespotykanej – i stanowi również niespotykane do tej pory zagrożenie.
Czym są deep fakes
Określenie Deepfake pochodzi z połączenia pojęcia deep learning (głębokiego uczenia maszynowego) z fakes, czyli po prostu oszustwami. Jednym z zastosowań tej technologii jest wstawianie określonego obrazu w film, na przykład w ramach podmiany niektórych elementów. W przypadku deepfakes najczęściej podmieniane są twarze – aktor otrzymuje twarz Barracka Obamy i wypowiada zdania, których ten by nigdy nie powiedział, lub też twarz Gal Gadot nalepiana jest na twarz aktorki pornograficznej.
Głębokie sieci neuronowe umożliwiają także podmianę mimiki oraz gestów w nagraniach, co pozwala „dokleić” politykowi lub działaczowi społecznemu jedno lub dwa zdania do realnego wystąpienia.
Nowość?
Manipulowanie obrazem dla korzyści politycznych i propagandowych nie jest nowym działaniem. Już w czasach stalinowskiego terroru znane były sytuacje, gdy niewygodni funkcjonariusze lub oficjele zostawali „zniknięci” ze wspólnej fotografii. Epoka komputerowej manipulacji obrazami i nieludzkiego piękna modelek na okładkach (lub też ich zupełnie niezamierzonej szpetoty) przyzwyczaiła odbiorców do obrazów odbiegających od rzeczywistości.
Podobną ewolucję przeszło kino, dla którego nagranie miasta zawijającego się nad uśmiechniętym Leonardo di Caprio nie jest oszałamiającym wyzwaniem.
Jednak o ile ludzie nie mają problemu z uwierzeniem w meteoryty lub dinozaury, trudno jest w sposób przekonujący pokazać sztucznego człowieka. Główną przyczyną jest działanie neuronów lustrzanych.
Poza doliną niesamowitości
Komunikacja międzyludzka opiera się, oprócz przekazu werbalnego, na niezliczonej ilości sygnałów wysyłanych równolegle – poprzez mimikę, ton głosu oraz drobne ruchy ciała i gesty. Jednak byt dostatecznie zbliżony do człowieka wyglądem, jednak nie wysyłający tych drobnych sygnałów budzi w odbiorcach niepewność, wzbudza dyskomfort, a czasami wręcz odrazę.
Efekt ten odkryty został w 1970 roku przez japońskiego inżyniera Masahiro Mori, który prowadził badania dotyczące reakcji ludzi na roboty[1]. Ruch obiektu dodatkowo potęgował doznania – android dostatecznie ludzki, by wyglądać jak człowiek, lecz niedostatecznie dobrze go udający był dla odbiorców straszny.
Deep fakes, dzięki analizie setek godzin nagrań ludzkiej mimiki, zachowania oraz gestów pozwala przekroczyć tę barierę i stworzyć obraz człowieka wysyłającego wszystkie niezbędne sygnały do odbiorcy. Przemysł filmowy docenił tę technologię podmieniając twarz norweskiej aktorki Ingvild Delii na zdjęcie 19-letniej Carrie Fisher.
W tym samym filmie obecny był również Peter Cushing jako niezapomniany Wielki Moff Tarkin, gwiezdnowojenna egzemplifikacja fanatycznego funkcjonariusza totalitarnego reżimu. Aktor zmarł w 1994 roku w wieku 81 lat.
Dlatego oglądając sztucznego Obamę widz nie czuje strachu – nie czuje dosłownie nic, co może wzbudzić jego podejrzliwość. I właśnie o to chodzi.
Czy należy bać się deep fakes?
Stworzenie deep fakes, choć wymaga ogromnej mocy obliczeniowej, w praktyce nie jest takie trudne, zwłaszcza dla instytucji dysponujących odpowiednimi (nie aż tak dużymi) pieniędzmi. Co więcej, możliwość skorzystania z nieograniczonej mocy obliczeniowej ma dzisiaj każdy – wystarczy sięgnąć po dostępne w chmurze obliczeniowej zasoby Amazon (Amazon Web Services) lub Google (Google Cloud Platform). Obie firmy udostępniają wyspecjalizowane platformy przystosowane do tworzenia sieci neuronowych, a wytrenowanie ich to jedynie kwestia odpowiednich pieniędzy – w przypadku organizacji politycznych lub dużych firm, którym zależy na zdyskredytowaniu przeciwników nie powinny one być problemem, zwłaszcza, że liczone są raczej w setkach dolarów, a nie milionach.
O fakcie, że technologie sieci neuronowych wymagają coraz mniejszych nakładów świadczyć może choćby fakt, że specjaliści od data science w wolnych chwilach opracowują modele, które usuwają cenzurę z hentai[2] (japońskich animowanych fimów pornograficznych). Motywacja raczej niszowa i nie mogąca spodziewać się wysokiego finansowania.
Deep fakes mogą zostać wykorzystane do wzmocnienia propagandy i dezinformacji rozsiewanej poprzez media społecznościowe – oprócz tekstu i zmanipulowanego zdjęcia możliwe będzie dołączenie nagrania, gdzie znana osoba wypowiada się i potwierdza tezy z fałszywego newsa.
Ze względu na relatywną łatwość przygotowywania deep fake’ów możliwe jest, że niedługo narzędzia tego typu staną się bardziej powszechne, stanowiąc zagrożenie nie tylko dla celebrytów i polityków, ale również dla zwykłych ludzi, których twarz może nagle stać się elementem filmu pornograficznego.
Deepfakes a sprawa stóp
Paradoksalnie, ze względu na coraz lepszej jakości fałszerstwa robione przez głębokie sieci neuronowe, coraz trudniej będzie udowodnić fałszywość lub prawdziwość konkretnego filmu, gdyż zawsze będzie można bronić się pojęciem deep fakes. Demaskowanie takich filmów wymaga hermetycznych umiejętności.
Pierwszą z nich jest reverse-engineering poprzez trenowanie sieci neuronowych wyspecjalizowanych w odnajdywaniu charakterystycznych elementów świadczących o działaniu sieci neuronowych, tak zwanych artefaktów. Stworzenie odpowiedniego narzędzia, choć możliwe, jest jednak trudniejsze niż wytworzenie samych deep fakes.
Innym narzędziem może być posługiwanie się hermetyczną wiedzą, tak, jak to miało miejsce w przypadku Alexandrii Ocasio-Cortez, najmłodszej członkini izby reprezentantów z ramienia partii demokratycznej.
Niedawno internet obiegło zdjęcie, które rzekomo maiło przedstawiać ją nagą, odbitą w wypolerowanym kranie. Z pomocą przyszli zrzeszeni w ramach portalu wikiFeet fetyszyści stóp[3], którzy, podpierając się bazą zgromadzonych fotografii, udowodnili, że z pewnością nie jest to jej zdjęcie – nie pasowała długość palców u nóg oraz kąty ich zakrzywienia.
Tym samym prawda zatriumfowała. Tym razem.
[1] https://en.wikipedia.org/wiki/Uncanny_valley
[2] https://motherboard.vice.com/en_us/article/43ekxg/machine-learning-algorithm-that-uncensors-hentai-porn-deepcreampy
[3] https://www.theguardian.com/us-news/2019/jan/09/wikifeet-how-online-foot-fetishists-debunked-alexandria-ocasio-cortezs-fake-nude
Adam Sanocki
Emilia Klepacka objęła nowo utworzone stanowisko corporate PR managera w Group One, największej niezależnej grupie komunikacyjnej w Polsce. Odpowiedzialna będzie za komunikację zewnętrzną i wewnętrzną Group One oraz poszczególnych spółek: Change Serviceplan, Labcon, Media Ready, Mediaplus, RL Media, SalesTube oraz Value Media.
Emilia będzie odpowiadać m.in. za budowanie spójnej strategii komunikacji Group One, wizerunek grupy oraz poszczególnych spółek na zewnątrz, ich pozycjonowanie w mediach i wydarzeniach branżowych oraz rozwój za kanałów własnych. Do jej zadań będzie należała również integracja komunikacji wewnątrz grupy oraz działania z zakresu employer brandingu. Jednym z celów PR jest również wysokie pozycjonowanie w mediach ekspertów poszczególnych spółek, którzy stanowią o sile i unikalnej na rynku ofercie Group One.
Klepacka ma 7-letnie doświadczenie w branży PR, w realizacji projektów CSR, content i influencer marketingowych. Przez ostatnie 2 lata pełniła funkcję PR managera w agencji full service 4Frame, odpowiadając za komunikację zewnętrzną i wewnętrzną agencji, obsługę PR klientów, wsparcie kampanii 360 w zakresie działań PR oraz rozwój kompetencji influencer marketingowych w ramach organizacji. Odpowiadała za działania PR i współpracę z influencerami m.in. dla Maxi Zoo, Lancôme, Cocio z portfolio Arla Foods, Chiquita, Lindt, Courir.
Wcześniej związana była z agencjami stricte PR-owymi. Razem z ATW Communications, w którym zajmowała stanowisko PR Managera, zdobyła międzynarodową nagrodę Bulldog Media Relations Award 2016 w kategorii Best Special Event/Stunt za projekt „Dzień różowych inspiracji”, pokaz mody z blogerkami modowymi dla marki Carlo Rossi. W ATW Communications odpowiadała za działania PR takich marek jak: Danone, Activia, Danio, Fantasia (Danone), Bonduelle, Carlo Rossi, Cointreau (CEDC), Dobrowianka i Żywiec Zdrój oraz marek z portfolio Johnson&Johnson: Neutrogena, Johnson’s Baby i Compeed. Koordynowała również kampanie CSR: „Podziel się Posiłkiem” Danone, „Wzorowa Łazienka” Domestos, „Mamo Tato, wolę wodę” Żywiec Zdrój oraz „Opalam Się Bezpiecznie” DAX Sun.
Przed przejściem do branży PR współpracowała z Polską Agencją Prasową.
JK
Jak pokazują wyniki badania „Walentynki 2019 według Polaków” co trzeci z respondentów chciałby przeżyć szalony wieczór w postaci niespodzianki. Dla 27% udane święto zakochanych to wieczór tylko we dwoje. Aż 19% liczy tego dnia na wyznanie miłości, ale bez propozycji małżeństwa, 11% na udany seks, a 7% na oświadczyny.
Obecnie Walentynki postrzegamy głównie przez pryzmat kiczu – 28% odpowiedzi i komercji towarzyszącej dniu zakochanych – 15% odpowiedzi. Nie brakuje jednak osób, dla których święto zakochanych to dobry moment, aby okazać bliskiej osobie swoje uczucia – 23% odpowiedzi. Według 16% respondentów to miłe święto, które warto celebrować, a według 14% to jednodniowe zamieszanie, aby przypodobać się partnerce lub partnerowi.
Organizacją Walentynek według 72% zapytanych przez serwis Prezentmarzeń Polaków powinien zająć się mężczyzna. Co ciekawe, jak wynika z 67% odpowiedzi, to właśnie mężczyźni przywiązują większą wagę do dnia zakochanych.
Walentynki, jak wynika z odpowiedzi udzielanych przez respondentów są jednak ważnym elementem pielęgnowania związku. Według 54% Polaków nieudane Walentynki mogą być pretekstem do zerwania, co potwierdza również 12% respondentów mówiąc wprost, że przywiązujemy dużą wagę do tego święta.
Największą wpadką walentynkową jest kłótnia z ukochanym lub ukochaną, co potwierdza 37% respondentów i spotkanie z byłą lub byłym – jak zdradza 32% zapytanych Polaków. Do wpadek zalicza się również niepamiętanie o Walentynkach i nieprzygotowanie się do ich świętowania według 19% respondentów, jak również podarowanie nietrafionego upominku.
Na pytanie – jaki prezent walentynkowy ucieszyłby Cię najbardziej? Co trzeci spośród 1115 respondentów badania „Walentynki 2010 według Polaków” wskazuje na kolację przy świecach przygotowaną przez ukochanego lub ukochaną. Czyżby jednak mimo sceptycznego podejścia do dnia zakochanych – Polacy lubowali się w romantycznych gestach i czynach?
Na drugim miejscu wśród preferowanych upominków walentynkowych pojawia się nietypowa niespodzianka, jak na przykład sesja fotograficzna dla dwojga, romantyczny lot awionetką.
– Współczesny sposób życia przekłada się na nasze oczekiwania względem otrzymywanych prezentów – bardziej cenimy takie, które pozwalają nam doświadczyć czegoś nowego i wyzwalają pozytywne emocje. Coraz częściej sięgamy po upominki w formie przeżyć, gdyż dają możliwość spełnienia marzeń bliskiej nam osobie. Stąd rosnące zainteresowanie, szczególnie w okresie Walentynek, takimi nietypowymi atrakcjami jak: lot widokowy samolotem, sesja floatingu dla dwojga czy romantyczny masaż. – komentuje Grzegorz Rożalski z serwisu Prezentmarzeń.
Upominki są nieodłącznym elementem dnia zakochanych. Co trzeci z zapytanych respondentów badania, planuje wydać na walentynkowy prezent od 100 do 300 zł. Dla 25% akceptowalną kwotą jest upominek do 100 zł, a dla 19% tylko do 50 zł. Nie brakuje również osób, które zamierzają zaszaleć i wydać od 300 do 500 zł – jak wynika z deklaracji 14% respondentów i nawet powyżej 500 zł – 7% deklaracji. Tylko 3% zapytanych Polaków zdradza, że nie planuje zakupu walentynkowego upominku.
Koszt świętowania dnia zakochanych, czyli rachunek za kino czy kolację powinien zapłacić zdecydowanie mężczyzna – tak uważa 49% respondentów badania. Według 37% rachunek zakochani powinni zapłacić wspólnie.
*Badanie „Walentynki 2019 według Polaków” została zrealizowana przez serwis Prezentmarzeń na próbie 1115 respondentów w formie ankiety online w styczniu 2019.
zdj. Lobby_Europe – © Abaca Corporate Margaret Stepien
Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Ipsos[1], na zlecenie marki ibis w 6 państwach, zdaniem 80% ankietowanych, nowoczesny hotel jest wyjątkowym miejscem spotkań, w którym wszyscy goście, także niekorzystający z noclegu, czują się mile widziani. Najnowsze zmiany marki ibis mają sprawić, że należące do niej hotele staną się postrzegane jako przestrzeń dla każdego, tętniąca życiem, podążająca za najnowszymi trendami, z elastyczną ofertą, która pozwoli zaspokoić rozmaite oczekiwania i potrzeby wszystkich gości, bez względu na porę dnia.
Marka ibis pragnie powitać gości w hotelach tętniących życiem, gdzie każdy może skorzystać z wygodnego noclegu, zjeść coś pysznego, poznać nowych ludzi, albo posłuchać muzyki na żywo. Taka gama różnych możliwości w jednej lokalizacji jest ważna dla większości badanych (67%), którzy nową koncepcję ocenili pomiędzy 6 a 10, na 10 możliwych punktów. Marka ibis proponuje innowacyjne i wielofunkcyjne przestrzenie, które zachęcają do nawiązywania kontaktów i interakcji pomiędzy gośćmi, podróżnymi i lokalnymi społecznościami.
Charakterystyczny dotychczas symbol hoteli – tradycyjna recepcja – został zastąpiony nowoczesnymi rozwiązaniami mobilnymi. Po przyjeździe do hotelu, goście zostaną powitani przez członka „ibis Smile Team” i dopełnią formalności związanych z zameldowaniem przy barze, rozkoszując się ulubionym drinkiem, lub siedząc w wygodnym lobby. Chociaż nowy sposób powitania gości wymaga użycia tabletów oraz autorskich rozwiązań mobilnych (PSM FOLS Mobile), to sprawia, że pracownicy hotelu są w ciągłym ruchu i mają lepszy kontakt z gośćmi. Pomimo nieustającego rozwoju technologicznego, relacje międzyludzkie nadal pozostają kluczowym elementem serdecznego powitania, co potwierdziło 61% badanych, którzy podczas zameldowania i wymeldowania z hotelu, preferują bezpośredni kontakt z obsługą. Do 2022 roku marka zamierza wprowadzić możliwość zameldowania za pomocą aplikacji w całej międzynarodowej sieci hoteli ibis.
W lutym 2019 roku rozpocznie się ponadto, przygotowana we współpracy z agencją MRM, kampania digitalowa. Jej celem będzie zwrócenie uwagi na członków „ibis Smile Team”, za pośrednictwem galerii profili pracowników, na którą złożą się opowiedziane przez nich anegdoty czy osobiste wyznania. Kampania wystartowała 31 stycznia 2019 roku we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech oraz Szwajcarii.
Poza serdecznym i indywidualnym powitaniem, hotele marki ibis ewoluują również od ustandaryzowanego podejścia w stronę elastycznej i spersonalizowanej obsługi. Umożliwiają to trzy nowe koncepcje wystroju wnętrz. Wybrani projektanci z Europy, Ameryki Łacińskiej oraz Azji przygotowali autorskie aranżacje oparte na idei nawiązywania kontaktu z otoczeniem. W ten sposób to właśnie bar stał się miejscem, którym hotele pragną pochwalić się przed turystami i lokalnymi mieszkańcami.

PLAZA_Chambre 6 personnes_Daniel Pinheiro ©
Goście, w zależności od potrzeb, będą mogli wybierać spośród jedno- lub sześcioosobowych pokoi, a także zarezerwować „Smart Room” – rozwiązanie, które zrewolucjonizuje standardy rynkowe. Ze względu na ogromną przestrzeń i funkcjonalną aranżację, wspomniany pokój zapewni komfort, dobry nastrój i poczucie bezpieczeństwa każdemu, kto zdecyduje się na jego wybór.

SQUARE_Guestroom Asia_Raphael Olivier ©
Aby zapewnić wszystkim gościom, zarówno lokalnym, jak i turystom możliwość relaksu i unikatowych doświadczeń, marka opracowała nowe menu, które trafia w każdy gust, czyniąc pobyt w hotelach ibis jeszcze lepszym przeżyciem. Stworzenie wyjątkowej atmosfery stało się możliwe dzięki otwartym, wspólnym przestrzeniom, specjalnie przygotowanemu menu, jak również różnorodnym elementom dekoracyjnym. Spośród wielu nowych koncepcji, hotelarze należący do sieci ibis mogą wybrać taką, która ich zdaniem najbardziej pasuje do gości i charakteru miejsca, dopasowując menu jak najlepiej oddające charakter lokalnej kuchni, opartej na świeżych produktach.
W lobby pilotażowego hotelu ibis Zurich Messe Aiport znajduje się bar „Charlie`s Corner”, którego menu zmienia się w zależności od pory dnia. Rankiem goście mogą rozkoszować się znakomitą kawą, natomiast wieczorem – odkryć smaki różnorodnych gatunków piw, również tych pochodzących z lokalnych szwajcarskich browarów. Ofertę wzbogacają też regionalne potrawy, takie jak „rösties” [szwajcarskie placki ziemniaczane], serwowane w prawdziwie pop-rockowej atmosferze. „Charlie`s Corner” to idealne miejsce na spotkania z przyjaciółmi czy sąsiadami przy kuflu wybornego piwa i muzyce na żywo.

Charlies Corner_2 – Abaca Corporate Stefan Kuhn ©
Marka ibis stworzyła z muzyki integralną część swoich hoteli, zachęcając do interakcji wszystkich odwiedzających gości. W opinii 79% osób, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez Ipsos, muzyka stanowi kluczowy element ich życia. W 2019 roku w hotelach ibis w 6 państwach odbędzie się ponad 100 koncertów z udziałem znanych i początkujących artystów, a także lokalnych debiutantów. Taka inicjatywa wychodzi naprzeciw oczekiwaniom gości – 40% respondentów w badaniu przeprowadzonym przez Ipsos wyraziło chęć udziału w występach na żywo wschodzących artystów. Dzięki wspomnianym działaniom ibis promuje lokalne talenty. Co więcej, najlepsi wykonawcy wystąpią na specjalnie przygotowanej scenie w ramach Sziget Festival.
[1] Badanie dla marki ibis przeprowadzone zostało przez Ipsos w 6 państwach (Francja, Zjednoczone Królestwo, Brazylia, Singapur, Niemcy oraz Australia), z uwzględnieniem reprezentatywnej próby populacji w każdym kraju.
Często menedżerowie czy coachowie wpadają na sakramentalne pytanie: „Czy istnieje wzorcowy styl myślenia idealnego przywódcy?”. Osoby z pokolenia urodzonego w latach sześćdziesiątych/siedemdziesiątych ubiegłego wieku, odpowiadając na to pytanie, mówiłyby prawdopodobnie o skuteczności, rywalizacji i wygrywaniu jako pożądanych cechach.
„Jesteś tak dobry, jak twoja pozycja w rankingu w ostatnim miesiącu” – powiadają. Dla nich menedżer sukcesu wyznacza sobie najwyższe cele i je osiąga. Kluczowe słowa to: najlepszy, najskuteczniejszy, najlepiej wykształcony, naj… Ten sposób myślenia może przynosić odwrotny skutek. Tomasz Zawadzki, ekspert MindSonar Polska przedstawia propozycję cech, które powinien mieć dzisiejszy menedżer sukcesu.
W ostatnich miesiącach mieliśmy możliwość doświadczyć jak w dzisiejszych czasach kończą menedżerowie NAJ. Powołani do tworzenia skutecznych, zwycięskich zespołów powodują ich rozpad.Przykładem tej zmiany w myśleniu społeczeństwa są dwa głośne medialne przypadki w sporcie w 2018 r. Jednym z nich jest Jorge Sanpaoli wobec, którego zbuntował się team Argentyny podczas ubiegłorocznego Mundialu, drugim natomiast Jose Mourinho, do którego zwolnienia z Manchesteru United walnie przyczynili się sami piłkarze. Nie można odmówić im ogromnego doświadczenia w dziedzinie, którą uprawiają, kompetencji, charyzmy i zaangażowania oraz pewności siebie i przebojowości. I pomimo prezentowania tych cech, a może właśnie w związku z niektórymi z nich, zespoły bezpardonowo wyrzuciły ich ze swojego grona, spektakularnie odmawiając współpracy.
No więc, pytanie: Co poszło nie tak? A może lepiej postawić pytanie: jakie cechy powinien posiadać nowoczesny lider?
Mam kilka subiektywnych odpowiedzi:
ELASTYCZNOŚĆ W MOTYWOWANIU – dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek przydaje się umiejętność rozpoznawania i uznawania motywacji innych ludzi. Dla niektórych z nas wygrywanie i bonusy materialne mają znaczenie, dla innych jest to dobra atmosfera w zespole, a dla pozostałych może być to poczucie niezależności czy poczucie sensu wykonywanej pracy. Zastanów się czy system nagród, który stworzyłeś za realizację celów okresowych motywuje odpowiednio wszystkich twoich pracowników, czy w ogóle ich motywuje?
RELACJE – według raportu DELOITTE, Trendy HR 2018, 98% respondentów określa „przyjazne miejsce w pracy” jako ważny element środowiska pracy i stawia na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o skuteczność zarządzania. Wyobrażacie sobie? Waszych pracowników nie motywuje najwyższy osiągnięty wynik finansowy i bonusy, lecz jak najlepsza atmosfera pracy!
PROMOWANIE ZESPOŁU a nie JEDNOSTKI – coraz częściej dowiadujemy się, że żadne, nawet wybitne jednostki, nie mogą równać się ze świetnie funkcjonującymi zespołami. W 2018 roku Polacy mogli przekonać się jak ważne jest podporządkowanie jednostki zespołowi. Vital Heynen, w sobie tylko znany sposób, przekonał wielkiego indywidualistę i wybitnego siatkarza Bartosza Kurka do gry dla zespołu, do przyjęcia miejsca w szeregu, efekty przerosły oczekiwania – wspólnie zdobyli Mistrzostwo Świata.
REZYGNACJA Z MIKROZARZĄDZANIA NA RZECZ INFORMACJI ZWROTNEJ – w 2018 r. dr Monika Kwiecińska i wsp. (Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu) przeprowadziła badania przy użyciu narzędzia MindSonar w grupie 23-24-latków na temat ich sposobów myślenia w kontekście pracy. Jeden z elementów charakteryzujących badanych to równowaga w sposobie myślenia: wewnętrzne/zewnętrzne odniesienie – czyli: „posiadam swój własny standard postępowania, ale również chętnie upewnię się czy dobrze postępuję”. Innymi słowy badani nie chcą instrukcji na temat, w jaki sposób mają wykonać zadanie, ale przyjmą częstą informację zwrotną, czy wykonują swoją pracę poprawnie. Jest to podpowiedź dla menedżerów zrezygnuj z mikrozarządzania na rzecz częstych pochwał.
TWARDE KOMPETENCJE – w tej kwestii percepcja świata bardzo się zmieniła w stosunku do ostatnich 20 lat. Millennialsi, którzy do 2020 r. mają stanowić 50% pracowników w firmach, nie chcą marnować czasu na nieważne czynności, oczekują od swoich szefów kompetencji, eksperckiej znajomości tematu – to duża zmiana oczekiwań wobec menedżerów. Nie tylko ogólna znajomość zarządzania się liczy oraz ogólnego bycia w temacie. Liczy się, że jesteś ekspertem w dziedzinie, którą zarządzasz. Wspomina o tym w swoim wpisie na Li „Six characteristics of a successful digital leader” Sonia Wedrychowicz, kiedyś wice-szefowa Citi w Polsce, a dzisiaj dyrektor zarządzająca w JP Morgan.
Oczywiście, jest jeszcze szereg innych cech charakteryzujących idealnego menedżera dzisiejszych czasów, jak na przykład umiejętność słuchania czy też umiejętności dystrybuowania, pomnażania przywództwa (Dr S. Western, Leadership: A Critical Text), ale warto jednak skupić się na tych pięciu i od nich zacząć, aby budować odpowiednie kompetencje menedżerskie oraz żeby dowiedzieć się czego oczekuje zespół.
MW