Logo


Jurorzy o 11. edycji konkursu POS STARS na najlepsze display’e reklamowe.

Dariusz Nabywaniec, Goldenberry Group

Bycie jurorem w tym konkursie – to było wyjątkowe wyróżnienie, ale też wyzwanie. Zaprezentowano tu bardzo dużo ciekawych rozwiązań, a rozmach w tworzeniu personalizowanych POS-ów świadczy zarówno o ogromnych możliwościach polskich producentów, jak i wysokich oczekiwaniach klienta końcowego. Odpowiedni dobór materiałów, design, zastosowanie dostępnej technologii i rozwiązań interaktywnych – to cechy prezentowanych display-ów. Dlatego wybór był szalenie trudny. Oczywiście, chciałem tu podkreślić wspaniałą organizację OOH magazine; mimo ograniczonej powierzchni – mistrzostwo świata w odpowiedniej aranżacji całej przestrzeni!

Ireneusz Laskowski, Altavia Polska

Nie ukrywam, że mam mieszane uczucia. Żaden z prezentowanych POS’ów nie wywołał u mnie efektu „WOW”, co więcej, tylko kilka rozwiązań wydało mi się świeżych, a przecież jest to konkurs, a nie przegląd rynku. Jednocześnie wiem z doświadczenia, że często wizja przegrywa walkę z realiami budżetowymi i odnosiłem wrażenie, że część dobrych pomysłów „zabijana” była walką o obniżenie kosztów realizacji. Widziałem tylko efekt końcowy, a nie pierwotne pomysły i idee, i na nim opierałem moją ocenę, która w związku z tym może wydawać się dość surowa, choć powtarzam jeszcze raz, jest to konkurs i od prac zgłaszanych na konkurs, ja osobiście oczekuję czegoś więcej, niż od prac pokazywanych w ramach portfolio wykonawców.

Ewa Olszewska,DANONE

To pełne inspiracji doświadczenie, które niewątpliwie wnosi świeżość do (z pozoru) mało elastycznej dziedziny jakimi są nośniki POS. Zaprezentowane projekty pokazały jak budować widoczność w sklepach często obwarowanych ograniczeniami oraz jak przyciągać uwagę i wybijać się spośród innych, często większych nośników. Doceniłam w szczególności te propozycje, które niosły ze sobą wartość dodaną jak edukacja na temat produktu, nawigacja po gamach produktowych ułatwiająca wybór odpowiedniego wariantu, budowanie proximity z klientem pomimo statyczności samego nośnika czy też element fun’u i rozrywki, która pojawiła się w niektórych z nich.

Karolina Karolczak, Sodexo Benefits and Rewards Services Polska

Tegoroczny konkurs POS STARS uwidocznił jeden z trendów na rynku. Ciekawy POS powinien nie tylko przyciągać konsumenta swoim wyglądem, ale powinien również sprzedawać. Tegoroczny konkurs obfitował w interaktywne standy, które wprowadzają konsumenta w świat marki i produktu jaki jest na nim eksponowany. Reasumując dobry POS nie tylko powien być efektowny, ale również efektywny pod względem rotacji.

Wojciech Dendys, MASPEX

„Wyróżnij się lub zgiń” – to niewątpliwie komunikat, który według mnie pozytywnie zdominował konkurs POS STARS. W końcu sklep to dżungla, w której klient musi upolować najlepsze zdobycze, a każdy producent chce być właśnie tą zauważoną i wybraną. Choć to duże wyzwanie, twórcy materiałów POS pokazali szeroką gamę zarówno materiałów, jak i technik wykonania. Poziom konkursu był w mojej ocenie naprawdę wysoki, a wybory niezwykle trudne. Dziękuję organizatorom za zaproszenie do elitarnego grona jurorów.

Maciej Świątek, Mindshare World

Poziom zgłoszonych prac był wyrównany, dlatego wybór tych najlepszych nie był łatwy. Widać było, że duży nacisk położony był nie tylko na estetykę, ale i jakość wykonania, czy podążanie za najnowszymi trendami jak zjawisko eko lub szeroko rozumiana idea powrotu do rzemiosła. W swoich wyborach starałem się mocno patrzeć oczami potencjalnego odbiorcy. Poza kryteriami estetycznymi czy funkcjonalnymi postawiłem sobie cel, aby skupić się na ocenie przez pryzmat grupy docelowej, do której dany stand jest kierowany. Dzięki temu starałem się ocenić, czy to właściwe rozwiązanie gwarantujące przykucie uwagi konsumenta końcowego.

Paweł Frej, Opus B Brand Design

Bardzo trudno było w tak dużej gęstwinie zrealizowanych projektów poruszać się i „wyłowić” te najlepsze realizacje. Konieczność wymusiła kilkukrotne obejrzenie wszystkich eksponowanych projektów, tym bardziej, że były one pozbawione swojego naturalnego kontekstu, a w przeważającej większości również zawartości produktów, które pierwotnie wypełniały realizacje. Ogólnie poziom zrealizowanych prac nie zachwycił. W większości niestety widać było wpływ ograniczonych budżetów na jakość wykonanych realizacji. Ale nie jest to wystarczający powód, aby nie zmierzyć się z kreatywnym podejściem do samych projektów. Dobrym przykładem jest projekt wielkanocny marki Winiary, gdzie surowość i prostotę materiału można wykorzystać jako główną ideę. Z sukcesem. Tam gdzie z kolei mieliśmy do czynienia z markami promującymi produkty bardziej zaawansowane technologicznie żaden z projektów nie wybił się ze schematu minimalistycznej poprawności. Może z wyjątkiem projektu Sony PS4 Days Gone. Wyróżniłbym jeszcze dwa projekty, które wybijały się spośród wszystkich projektów. Ekspozycja marki Dewar’s zaimponowała mi starannością wykonania, pomysłem i konsekwencją stylistyczną w realizowaniu idei oraz projekt marki Hortex za mobilny ekspozytor napojów nawiązujący do kultowego urządzenia z epoki PRLu – saturatora.

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Tradycyjne sklepy walczą z internetową konkurencją – to walka nie tylko na ceny i efektowne, piękne opakowania, stwarzające wrażenie kolorowej ściany produktowej. To także walka na przekazywanie większej ilości informacji o produkcie w bezpośrednim miejscu sprzedaży oraz na odpowiednią ich oprawę – ekspozycję. Dodajmy – najbardziej efektowną ekspozycję i jak najmniej obsługową. Cięcia budżetowe oraz braki kadrowe w sklepach powodują, że przedstawiciele handlowi mają coraz więcej pracy i coraz rzadziej zaglądają do swoich sklepów. Ich częste wizyty musi zastąpić właśnie ekspozycja – a więc odpowiednio dobrane i trwałe materiały POS. Pytanie czy inwestycja w trwałe POS-y sklepowe jest inwestycją we wzrosty sprzedaży staje się pytaniem retorycznym – warto i trzeba.

Przypatrzmy się temu bliżej
Wizyta przedstawiciela w sklepie, trwa około 15-30 minut. Przy tej okazji musi on spotkać się z  kierowniczką lub personelem sklepowym aby podtrzymać relacje, więc rozmawia o wakacjach, dzieciach czy pogodzie. Dobry handlowiec naprawdę lubi rozmawiać z ludźmi, więc na koniec pozostaje mu 10 minut na inne czynności. Biegiem ustala zamówienie, informuje o nowościach, promocjach, rzuci okiem na ekspozycję i wypada ze sklepu z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Wróci tu za dwa może trzy tygodnie.

Czy może zrobić więcej w tak krótkim czasie? Czy może wykonać 120% swojego planu bez częstszych wizyt?
Tak, może delegować część swoich obowiązków – zostawiając w sklepie swojego rycerza, sprzedawcę, obrońcę miejsca na półce, „przyciągacza” uwagi – nośnik informacji o produkcie, rękę która prawie samodzielnie wrzuci produkt do koszyka klienta – materiał POS. Nasz bohater wymaga minimalnej uwagi – trzeba spojrzeć na niego przy każdej wizycie, doglądać czy jest uzupełniany i stoi tam gdzie powinien, a on, Twój materiał POS odwdzięczy się sprzedając, gdy Ty masz czas na podbój innych rynków.
Trochę humorystycznie, ale tak właśnie jest. Nikt tak idealnie nie zastąpi Przedstawiciela Handlowego w sklepie jak materiał POS.

Oczywiście – odpowiedni POS
Kwestia odpowiedniego dobrania materiału do produktu oraz kanału sprzedaży, pozwoli na oszczędzenie czasu na sprzedaż. Akcja trzytygodniowa – kupujesz stand z kartonu, ale podczas dłuższej akcji (takiej od 3 miesięcy w górę) warto zastanowić się nad standem permanentny. Dzisiejsze technologie pozwalają nam na produkcję materiałów POS z różnych materiałów: metali, drewna, szkła, płyt meblowych czy sklejek. Standy są droższe od kartonu, ale stand permanentny sprzedaje kilka lat. Nie choruje, nie ma urlopu, rozpoczęcia roku szkolnego, szkoleń czy egzaminów. Zawsze sprzedaje. Wszystko ok – ale jak przekonać własnego przedstawiciela handlowego żeby chiał mieć pomocnika i umieszczał POS-y w sklepach, a nie w magazynku.

Metod jest wiele – mnie osobiście podobają się pozytywne podejścia do tematu – nie sztywne KPI, targety itp. Polecam szkolenie Przedstawiciela Handlowego i uświadamianie mu w jaki sposób materiał POS mu pomaga, a za każdą wizyta, w sklepie poszuka wolnej, niewykorzystanej przestrzeni sprzedażowej – może gniazdko za regalem żeby podłączyć twojego POS-a i oświetlić ekspozycję – może zauważy nogę regałową gdzie da się powiesić krawat cross-merchndisingowy – opcje wydają się nieskończone.
Zmiana nastawienia to kilka prostych informacji, które ułatwiają nam negocjacje w sklepie. Gdy Przedstawiciel Handlowy jedzie do sklepu z myślą: Wiem o czym mówię, jestem bardziej przekonujący, szybciej przekona kierownika o korzyściach z użycia POS. Przykładem może być często wracający temat kosztu energii elektrycznej w POS-ach z oświetleniem akcentującym (modny temat przed podwyżkami). Warto wiedzieć, że podświetlenie produktu LED-ami to minimalny koszt dla właściciela sklepu. Czy wiesz, że 1 metr standardowego oświetlenia LED zużywa średnio ok. 10W na godzinę? Dla porównania, mój czajnik elektryczny w domu zużywa 2200W na godzinę, żelazko 2000W na godzinę, żarówka 60 watowa zużywa 60W na godzinę. Jeśli masz listwę półkową z ledami o szerokości 33 cm, to zużyje ona 3,3W na godzinę, czyli koszt za prąd tej tacki za miesiąc pracy to…..0,79 PLN (przy założeniu pracy 14 godzin dziennie, 31 dni w miesiącu, koszt 1KW – 0,55 PLN). Powiedz to właścicielowi w sklepie, na pewno się zgodzi. Może nawet porówna to do kosztu sklepowego oświetlenia nocnego? Zwrot z inwestycji w materiał POS może być szybszy niż nam się wydaje.

Inny przykład
Stand permanentny w sklepach tradycyjnych. Prądu elektrycznego nie zużywa, to dodatkowy regał w sklepie, który właściciel dostaje za darmo. Co więcej – efektowny mebel stanowi ciekawostkę sklepową. Handlowiec ma nowe sprzedające facesy w sklepie, więcej produktów, więcej przestrzeni do przekazywania informacji klientom, a co za tym idzie większa sprzedaż… można jechać dalej. Lada sklepowa z kasą – może warto zaprojektować nową i wstawić na swoich warunkach? Zyskasz sprzedaż impulsową przy samej kasie, wstawisz logo lub ekspozytor z produktami. Nogi regałowe – każdy wie co na nie powiesić, żeby wzbudzić dodatkową sprzedaż. Półka w sklepie – możliwości argumentów są nie ograniczone.

Zarządzasz sprzedażą?
Przedstawiciel Handlowy przekonany o słuszności wożenia w bagażniku materiałów POS, to Twój wzrost sprzedaży. Zmiana motywacji to dodatkowy argument żeby go rozpędzić i zmotywować. W tej chwili twój człowiek wie, że ma w pracy samochód, kartę do siłowni, opiekę medyczną, telefon, komputer… itd. Trzeba zmienić jego sposób myślenia bo – ma samochód, materiały wspierające jego sprzedaż POS, kartę Sport, opiekę medyczną , telefon, komputer. Więc sprawą oczywista jest, że materiał POS, który ma w bagażniku, to jego asystent i przyjaciel. Czy liczyłeś ile kosztuje L4 Twojego działu sprzedaży, jakie straty ponosisz jeśli nie ma go w sklepie? Jeśli obsługujesz ok. 10 000 sklepów w kanale tradycyjnym, a masz 100 osób w dziale sprzedaży, łatwo wyliczyć ile tracisz rocznie. Twój materiał POS Ci pomoże – tylko tak, zniwelujesz dzisiejsze problemy.

Polecamy szkolenia dla Przedstawicieli Handlowych poszerzające wiedzę o materiałach POS, a my jeśli chcesz możemy Ci w tym pomóc. Firma Dziedzik to Twój bezpieczny partner biznesowy. Projektuje i produkuje rozwiązania zwiększające widoczność produktów w sklepie, zapewniając wzrosty sprzedaży, poprzez wstawianie w przestrzenie dużego ruchu materiałów POS. Firma Dziedzik to 3000m2 powierzchni produkcyjnej, w pełni wyposażonej nowoczesnymi technologiami, z własnym działem graficznym oraz wyspecjalizowaną kadrą inżynierów.
Krzysztof Trzciński – Dyrektor Operacyjny, Dziedzik POS.

www.dziedzik.pl

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Słowo klient odmieniane jest przez wszystkie przypadki i liczby. Dowody można mnożyć i znaleźć zarówno w strategiach biznesowych, jak i sprzedaży oraz marketingu. Wszystko to wyraźnie przekłada się na akcje i kampanie sprzedażowe. Klient jest jak złoto czy kamień szlachetny, warto o niego dbać, by go utrzymać lub, aby jego wartość wzrosła. Jak? Należy poznać jego realne potrzeby, bo to już nie tylko trend, ale konieczność.

W erze klienta, walkę o jego uwagę i lojalność wygrywają najlepsi. W tym gronie znajdują się te firmy, które nie tylko oferują produkt czy usługę dobrej jakości, ale bardzo dobrze znają swoją grupę docelową, jej potrzeby, oczekiwania, motywacje czy preferowane formy komunikacji itd. Stąd z pomocą tym, którzy planują wdrożyć lub udoskonalić program lojalnościowy kierowany do sił sprzedaży w kanale B2B (partnerów handlowych, dystrybutorów, hurtowników), przychodzą wyniki ogólnopolskiego badania „Kompas lojalności w B2B. Oczekiwania uczestników a rzeczywistość”. Dane zostały zebrane przez niezależną agencję badawczą IRCenter na zlecenie Sodexo Benefits and Rewards Services Polska. Opinia 300 uczestników programów lojalnościowych z branż FMCG, budowlanej, motoryzacyjnej, elektronicznej oraz OTC stanowi cenne źródło informacji dla zespołów, które za cel obrały sobie budowanie zaangażowania i zadowolenia klientów. Szczególnie, że według badania aż 95 proc. uczestników programów lojalnościowych B2B ma na ich temat dobre zdanie, a 85 proc. chętnie bierze w nich udział. Jakie elementy są wynikiem troski i dbałości o klienta?
Zaangażowanie decydenta – wyższa ocena programu
Według badania osoby zarówno czynnie uczestniczące w programie, jak i decydujące o dołączeniu do niego, znacznie wyżej oceniają działania wspierające sprzedaż.

W tej grupie, aż jedna trzecia badanych ocenia zdecydowanie dobrze program lojalnościowy, podczas gdy wśród osób, które tylko decydują o dołączeniu do projektu, ten odsetek wynosi
13 proc.

Atrakcyjny katalog nagród
Niemal 40% respondentów przyznaje, że nagroda to główny wabik, który zachęca do udziału w programie lojalnościowym. Uczestnicy doskonale wiedzą, że lojalność ma swoją cenę i wartość, stąd oczekują, że organizator doceni ich zaangażowanie, ale też zadba o zadowolenie. Rola nagród jest niezaprzeczalna, szczególnie, że zbyt mały wybór nagród (50 proc.) i niejasne zasady uczestnictwa (48 proc.) to elementy, które najczęściej były wskazywane jako zniechęcające do udziału w programie.

Jakie nagrody budują zadowolenie klientów? Najbardziej pożądane są karty przedpłacone z limitem (53 proc.), a także możliwość wyboru nagrody z szerokiego katalogu (48 proc.) oraz konkretne upominki rzeczowe (47 proc.).

Sztuka nagradzania
Za co chcą być nagradzani uczestnicy? Badanie pokazało, że organizatorzy stosują głównie trzy mechanizmy. Najczęściej jest to nagradzanie proporcjonalne do wielkości transakcji (56 proc.), następnie nagradzanie za sprzedaż konkretnego produktu (52 proc.).

Na trzecim miejscu mamy nagradzanie za ekspozycję w punkcie sprzedaży (38 proc.). Na uwagę zasługuje fakt, że uczestnicy programów lojalnościowych nie chcą być nagradzani za ekspozycję – żaden z ankietowanych nie wskazał takiej odpowiedzi. Z kolei zaledwie co dziesiąty ankietowany wskazał, że chciałby być nagradzany za sprzedaż konkretnego produktu, marki czy usługi.

Warto zaznaczyć, że jedynym punktem zbieżnym pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością okazało się nagradzanie wprost proporcjonalne do wielkości transakcji – 56 proc. doświadcza tego obecnie, a chciałoby 54 proc.

Wiedza na wagę złota
Ważną wskazówką dla marketerów jest to, że najbardziej pożądanym mechanizmem – niezależnie od tego, czy mowa o branży budowalnej, FMCG, motoryzacyjnej, elektronicznej, RTV i AGD, czy OTC – jest nagradzanie za każdą transakcję. W praktyce oznacza to, że za każde wydane 1 złoty przyznawany jest 1 punkt.

Wnioski płynące z badania „Kompas lojalności w B2B. Oczekiwania uczestników a rzeczywistość” są dla marketerów wiedzą na wagę złota. Dlaczego? Bo uzyskają z niego, prócz przytoczonych już wyników, także informacje nt. elementów wpływających na zaangażowanie bądź odpływ uczestników, oczekiwań względem rozliczeń, formy i częstotliwości komunikacji w podziale na FMCG, branżę budowlaną, motoryzacyjną, elektroniczną oraz OTC.

Karolina Karolczak, Partnership & Procurement Director
w Sodexo Benefits and Rewards Services.
www.sodexo.pl

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Prelekcje podczas konferencji MARKETING MIX dotyczą szerokiego spectrum marketingu – od tajników komunikacji międzyludzkiej, przez sprawdzone metody pozyskiwania klientów tradycyjnymi kanałami, po nowe technologie, które podbijają dziś rynek i na nowo definiują komunikację z klientem.

Bartosz Kotlarski był zdecydowanie reprezentantem nowych technologii. Podczas zaskakującego momentami wystąpienia zaprezentował publiczności ogrom możliwości, jakie niesie ze sobą Rozszerzona Rzeczywistość w narzędziach marki ARLITY.

Rozszerzona Rzeczywistość – czyli co?

Zanim dojdziemy do możliwości, warto wyjaśnić czym jest technologia Rozszerzonej Rzeczywistości, zwana też AR od ang. Augmented Reality. Najprościej mówiąc jest to rozszerzenie rzeczywistego świata o cyfrowe treści. Jak to działa? Na obraz rzeczywistego świata z kamery – telefonu czy tabletu – zostają naniesione cyfrowe treści. Cyfrowymi treściami mogą być – modele 3D, animacje, filmy, grafika itd. AR nie jest Wirtualną Rzeczywistością – z którą często jest mylony – tam gdzie Wirtualna Rzeczywistość kreuje w 100% cyfrowy świat, tak technologia AR łączy świat cyfrowy z rzeczywistym. AR w naszym otoczeniu funkcjonuje już od dawna. Oparte na niej są m.in. wszelkie filtry w smartfonach i mediach społecznościowych, które powalają nam na robienie selfie z uszami i nosem pandy, dodanymi do naszych twarzy – to zastosowanie Rozszerzonej Rzeczywistości pozwala osiągnąć taki efekt.

Biznes inwestuje w AR

Chwilą chwały AR był moment, kiedy Nintendo wprowadziło na rynek grę Pokémon Go. Mówił o niej wtedy chyba cały świat, łapanie pokemonów stało się niemal globalną rozrywką, a akcje producenta zyskały kilkanaście procent na Tokijskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Rozszerzona Rzeczywistość to jednak nie tylko rozrywka. Największe światowe korporacje, takie jak Microsoft, Apple, Google, Facebook czy Johnson and Johnson już zauważyły, że inwestycja w tę technologię zdecydowanie się opłaca. Efekt? Inwestuje w nią 9 z 10 największych firm świata, w tym tacy potentaci rynku e-commerce jak Amazon i Alibaba. Skąd takie zainteresowanie?

Zastosowanie Rozszerzonej Rzeczywistości

Technologia ma praktycznie wszechstronne zastosowanie w biznesie.

#1 Pozwala na weryfikację projektu nowego produktu już na etapie prototypu. Dzięki temu można szybko wykryć błędne założenia i niedociągnięcia w projekcie. W procesie sprzedaży B2B ocena prototypu w AR pozwala nie tylko przyspieszyć proces decyzyjny (wieloetapowa akceptacja po stronie klienta), ale także zredukować koszty – ocena dokonywana jest bez produkcji i transportu prototypu do klienta.
#2 W przemyśle umożliwia zdalne naprawy i serwis urządzeń w różnych częściach świata. Pozwala oszczędzić czas specjalistów i obniżyć koszty podróży, dzięki wsparciu lokalnych służb i przekazywaniu instrukcji w Rozszerzonej Rzeczywistości.
#3 Daje możliwość uzupełnienia materialnych nośników informacji o produkcie, takich jak opakowania czy katalogi produktów, o wirtualne treści. Wyobraź sobie opakowanie produktów do pieczenia, na którym możesz w Rozszerzonej Rzeczywistości obejrzeć film pokazujący, jak wykonać dekorację ciasta! Tę metodę wykorzystała Coca-Cola. Animacje prezentujące storytelling marki w Rozszerzonej Rzeczywistości są uruchamiane po zeskanowaniu puszki z napojem. (Więcej na ten temat na blogu arlity.com)
#4 Unikalne narzędzia marketingowe, oparte na Rozszerzonej Rzeczywistości pozwalają na przeniesienie całych produktów do przestrzeni klienta – Ikea udostępniła klientom aplikację AR, w której mogą oni obejrzeć produkty z katalogu w swoim mieszkaniu. I to nie jedyny taki projekt.

Dlaczego marki retail również inwestują w Rozszerzoną Rzeczywistość?

Takie pytanie można sobie zadać w kontekście aplikacji Ikea. Sprzedaż oparta jest na sieci stacjonarnych sklepów wielkopowierzchniowych, gdzie każdy produkt można obejrzeć na żywo.

Skąd więc taki kierunek? U podstaw tej decyzji leżą za pewne liczby, pokazujące z jednej strony coraz większą skłonność do zakupów online, a z drugiej oczekiwania klientów związane z AR:
– 69% badanych kupujących oczekuje, że sprzedawcy wprowadzą aplikacje AR,
– 76% badanych konsumentów kupowałoby więcej, gdyby miało możliwość sprawdzenia produktu przed zakupem.

Powszechne wprowadzenie AR nie tylko w branży e-commerce, ale w szeroko rozumianym marketingu, jest jedynie kwestią czasu. Marki takie jak Apple, Lego, czy Coca-Cola inwestują w nią już dzisiaj. Giganci nie mogą się mylić. Rozważ, czy twoja firma także na tym nie zyska. Sprawdź możliwości, jakie dają narzędzia ARLITY.

Materiał ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

No dobra. Będą, ale to nie bajkowy Grinch, lecz firmy kurierskie spowodują, że tegoroczne święta będą dla wielu firm istnym horrorem. Niedostarczenie paczek na czas, czy nawet ich zaginięcie to już codzienność. Dziś dochodzi do kuriozalnych zniszczeń, przetrzymywania przesyłek w bliżej nieokreślonym miejscu i nadużywania słowa „reklamacja-sracja”.

GWARANCJA
Jeśli myślicie, że gwarantowana usługa jest gwarantowana, to jesteście w wielkim błędzie. Dostarczanie paczek po terminie to już codzienność. Dodatkowo kurier może napisać wszystko: odmowa odbioru, zły adres, zły numer. Pozostaje słowo przeciwko słowu. Mam wrażenie (niestety podparte złym doświadczeniem), że nic przez firmy kurierskie nie jest już gwarantowane. Poza fakturą i okresową frustracją. Niestety naszą.

ŚLEDZENIE
Jest dzisiaj jak wróżenie z fusów. To, że paczka jest już w mieście docelowym, nie oznacza wcale, że zostanie dostarczona. Przedsiębiorcy narzekają, że coraz więcej czasu poświęcamy na śledzenie przesyłek. Oczywiście większość przesyłek dociera, ale jak sami wiemy, najczęściej wpadka dotyczy tej, dla nas niezwykle ważnej. Pomimo rozbudowanych systemów do obsługi klientów, firmy kurierskie nadal potrafią „wyłożyć się” na prostej dostawie.

LUDZIE
Niestety przygotujcie się na to, że czynnik ludzki będzie zawodził coraz bardziej. Firmy kurierskie narzekają na deficyt kierowców, ale i magazynierów. Już absencja jednego pracownika może narobić dużo kłopotów. A co dopiero grypa kilku. Grypa jak grypa. Opuszczenie miejsca pracy bez jakiejkolwiek informacji jest koszmarem wielu kierowników oddziałów. Bądźmy też świadomi, że część „złych kurierów” wystawiła etykietę całej branży. Pracy im nie zazdroszczę, ale czy naprawdę tak trudno czasami wykonać jeden telefon i mieć przesyłkę z głowy?

ZNISZCZENIA
Zawsze zastanawiałem się jak można zniszczyć paletę z towarem – nie ulegając wcześniej wypadkowi. Okazuje się, że w jednym transporcie można – nawet 3 (brawo DPD!). Nasze przesyłki leżały na magazynie w Katowicach i… nie miał ich kto przepakować. Rzecznik Prasowy DPD chciała nam pomóc, ale miała związane ręce. Z Warszawy byłoby jej trudno poukładać 2000 gazet. Tylko z naszej perspektywy wyglądało to inaczej: u nas czekali ludzie, którzy mieli je przepakować i wysłać dalej. Trzydniowe opóźnienie w połączeniu z jakością działania Poczty Polskiej to dla nas duża strata. Niemniej, mam wrażenie, że finalnie DPD za bardzo się tym nie przejęło.

Źródło: www.wiocha.pl

KOMUNIKACJA
Najczęściej jest jej brak, albo nic nie znaczące informacje w systemie (dodzwonienie się do firm kurierskich graniczy z cudem). Jeszcze gorsze są wiadomości wprowadzające w błąd. Pogłębiające zaistniały kryzys.

Nie minęły dwa tygodnie od wspomnianych zniszczeń palet przez DPD, taką samą sytuację mieliśmy z FedExem. Dostawa na ważną konferencję. Planowana od pół roku i… dupa! Przesyłka niedostarczona, później przesyłka zniszczona. Można odebrać z Łomianek. A nie, jednak nie można. Można dostarczyć dwa dni po konferencji. A w ogóle to był błędny adres dostawy! Bo przecież Marriott w Warszawie jest na każdym rogu. K…. j…. mać!.

REKLAMACJA – SRACJA
Nie da się inaczej określić tego procesu i komunikacji z firmami kurierskimi. Utrudniona jest sytuacja kiedy z dużego przewoźnika DHL, UPS czy FedEx korzystacie za pośrednictwem brokera. Nie jesteście stroną w sprawie, więc ogólnie możecie wykrzyczeć sobie niecenzurowane słowa w biurowym magazynie, ale to i tak w wielu sprawach NIC nie pomoże. Duzi gracze wiedzą, że większość odpuści. Bądźmy szczerzy – nam także nie chce się tracić czasu. A może jednak w niektórych przypadkach warto oszacować swoje straty?

DOBRE RADY
Przed świątecznym sezonem będziemy chcieli dotrzeć do wielu naszych kontrahentów z upominkiem. Nie czekajmy więc na ostatnią chwilę i nie dokładajmy swojej cegiełki do przedświątecznego armagedonu.

Bądźmy wyrozumiali. Nie mamy wpływu na niektóre czynniki: korki na drodze, wypadki (oby jak najmniej), zdrowie czy rotacje pracowników. Dlatego proszę. Dostaliście sami przesyłkę? Paczkę? Ba! Prezent? Potwierdźcie jej dotarcie. Krótki mail czy SMS z informacją, że dotarła, nic nie kosztuje. A na pewno ułatwi kontrahentom pracę. Tak na marginesie – „Dziękuję” też nic nie kosztuje.

Najważniejsze: nie dajmy się zwariować. Jak puszczą nam nerwy to wtedy Grinch na pewno odbierze nam magię Świat, a tego nikomu nie życzę.
Robert Załupski

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Skuteczny przekaz reklamowy składa się z kreacji, odpowiedniego doboru mediów i liczby powtórzeń (kontaktów z reklamą). Nie da się zaprojektować kampanii, która opierać się będzie tylko na efektywności medialnej albo świetnie wymyślonym insight’cie czy kreacji.

Te trzy czynniki zawsze muszą występować razem. Kreacja to przekaz, który musi trafić do spersonalizowanego odbiorcy. Projektując przekaz, myśl nie tylko o sloganie czy obrazie, ale o tym, jak realizują one potrzeby odbiorcy. Jak poszczególne media realizują nasz cel? Należy też mieć na względzie wskaźniki, które pozwolą nam ocenić, czy kampania jest efektywna. W dobie tzw. clutteru komunikacyjnego (jesteśmy przeładowani informacjami o charakterze komercyjnym) należy zadbać również o liczbę powtórzeń – aby mieć pewność, że odbiorca ma większą szansę na styczność z naszą informacją.

Kilka zasad, które warto przyswoić:

Ludzie nie klikają reklam produktów, których nie znają.
W świecie clutteru czy banner blindness pamiętajmy o tym. Zanim będziemy świecić produktem, wytłumaczmy, czym on w ogóle jest i jaka jest jego przewaga konkurencyjna. Najpierw kampanie zasięgowe, świadomościowe, potem kampanie efektywnościowe, CTA (call to action). Najpierw PR, edukacja, relacje z influencerami – później „odsłonówka”. To prosta zasada.

Personalizuj przekaz

Przyzwyczaiłam się do tego, że Facebook wita mnie: „Cześć, Karolina”, nie inaczej witają mnie iPhone, telewizor czy ekspres do kawy. Możemy personalizować produkty i komunikację, jak nigdy wcześniej, przez co chyba wszyscy przywykliśmy do takiej formy komunikacji. Nie zapominaj o tym, projektując kampanię reklamową. Mało kto chce być jedynie częścią tłumu, większość chce być traktowana wyjątkowo.

Co znaczy „design”?

To nie coś, co Ci się podoba, bo masz świetny gust, bo chadzasz do modnych knajp. Design w projektowaniu komunikacji to coś, co działa. Co się klika. Co przynosi efekt. Dla jednej z firm finansowych chcieliśmy zrobić coś, co nam się podoba. Nie zadziałało. Zadziałał za to biały baner z czerwonym buttonem „Kup teraz”. I to jest dobry, użyteczny design. Nie zawsze zależy nam na akcji rozumianej jako zakup. Niekiedy chcemy opowiedzieć historię czy zwrócić uwagę na coś więcej. Projektując, warto to rozumieć.

Unikatowość

Marki są dziś ważne jak chyba nigdy wcześniej. I właśnie dlatego, że unikatowość i autentyczność są tak istotne w komunikacji, projektuj przekaz reklamowy (ale i media!) tak, by oddawały unikatowy charakter Twojej marki.

Wyróżnij się lub zgiń

Zasada Billa Bernbacha, Jacka Trouta i wielu innych guru marketingu i brandingu. Prawda jest taka, że – ponownie odnoszę się do clutteru komunikacyjnego – bez radykalnej próby wyróżnienia się skazujemy się na bycie niewidocznym. Po czym musimy wydać więcej, by odpowiednią obecność w świadomości odbiorcy uzyskać.

Medium is a message

Tak, to, jakie medium do komunikowania wybierasz, świadczy również o Twojej marce. Chcesz być superpremium? Wybierz „Financial Times” lub „Vogue”, nie kupuj mailingów. Chcesz być miejski? Wybierz outdoor i ambient. Słowa Marshalla McLuhana zyskują w tym kontekście nieco inne znaczenie, ale na pewno warto o nich pamiętać.

Omnichannel

Dziś możemy pozyskać i starać się zatrzymać użytkownika za pomocą bardzo różnych kanałów. Zainteresować outdoorem, content marketingiem czy PR, a w lejku zainteresowania „dokręcić” geotargetowaną reklamą w mobile. Warto znać znaczenie cross device i rozumieć, jak te media działają.

Myśl o zasięgu, nie o mediach

Bardzo często przychodzi do nas klient, który wie, że na pewno chce kampanię na Facebooku. A to błąd. W zasadzie to nigdy nie powinno być wiadome na początku. Media, które wybierzemy, powinny wynikać z celów komunikacyjnych. Nigdy na odwrót.

Określanie celów kampanii

W niemal 12-letniej działalności Publiconu zrealizowaliśmy łącznie kilkaset kampanii informacyjnych. Niezależnie od skali, w jakiej kampania jest realizowana, budżetu, jaki zostaje na nią przeznaczony, czy też branży, dla jakiej ma zostać zaplanowana i przeprowadzona, najistotniejszą sprawą jest ustalenie celu prowadzenia działań informacyjnych. To od niego będą zależały: podejście do zbudowania strategii komunikacji, rozmieszczenie środków w budżecie na realizację tej strategii czy wreszcie dobór odpowiednich narzędzi. Cele, w największym uproszczeniu, dzielimy na strategiczne i krótkoterminowe. Celem strategicznym będzie na przykład wejście do pierwszej trójki najbardziej rozpoznawalnych marek w swoim segmencie działalności, jeśli w sytuacji wyjściowej jest się daleko poza pierwszą dziesiątką. Cele krótkoterminowe to tak naprawdę wszystkie elementy, bez realizacji których się nie obejdzie, jeżeli cel strategiczny ma zostać osiągnięty. Celami krótkoterminowymi może być zatem zwiększenie świadomości marki wśród określonej grupy odbiorców czy – chyba najbardziej klarowne i mierzalne – osiągnięcie pułapu określonej liczby obserwujących na profilach marki w mediach społecznościowych. Cele definiujemy w zależności od prowadzonej kampanii. Inaczej będziemy podchodzić do kampanii świadomościowej, inaczej do kampanii wprowadzającej produkt na rynek, inaczej do edukacyjnej, promocyjnej czy sprzedażowej. Precyzyjne określenie celów kampanii na samym początku jej projektowania pozwala na zaplanowanie skutecznych działań, a co najważniejsze – na ujęcie w strategii komunikacji przejrzystych i konkretnych wskaźników, które będą musiały zostać osiągnięte, aby cele strategiczne zostały z powodzeniem zrealizowane.

Inteligentne budżetowanie kampanii medialnej – koncepcja SMART

Do planowania kampanii informacyjnej można podejść na wiele sposobów, na pewno jednak warto przyjrzeć się koncepcji SMART, z której w Publicon z chęcią korzystamy. SMART to skrót od pierwszych liter angielskich słów określających cele, jakie stawiamy sobie w kampanii.

Cele powinny być:

• szczegółowe, konkretne (specific): musisz dokładnie wiedzieć, co chcesz osiągnąć i jakimi metodami zamierzasz uzyskać zaplanowany rezultat;
• mierzalne (measureable): powinieneś mieć możliwość mierzenia efektów realizacji i ich analizowania, by finalnie, po zakończeniu kampanii, przeprowadzić niezbędną ewaluację i przygotować dalsze rekomendacje;
• atrakcyjne (ambitious): cele powinny być ambitne, powinny stanowić wyzwanie, ekscytować, motywować;
• realistyczne (realistic): musisz mieć możliwość zrealizować swoje cele, czyli np. mieć niezbędne zaplecze (zasoby ludzkie, czas, środki finansowe);
• terminowe, określone w czasie (time-bound): realizacja każdego z zadań w ramach kampanii powinna mieć określony termin wykonania.

Podsumowanie:

1. Określ cele dla kampanii: niech będą wieloskładnikowe, opracowane według metody SMART. Niech uwzględniają cechy ilościowe (zasięgowe), ale i jakościowe (zaangażowanie/ akcje).
2. Przygotuj budżet: ile możesz wydać i co chcesz osiągnąć. Dzięki temu już od początku będziesz wiedział, na jakie media możesz sobie pozwolić.
3. Określ grupę odbiorców – kieruj się kryteriami behawioralnymi bardziej niż demograficznymi.
4. Zaprojektuj kampanię według zasady 4i: issue, insight, idea, implementation…
5. …gdzie pierwsze 3i stanowić będą o kreacji. W kampaniach pamiętaj jednak o charakterystyce mediów. To, co leży u podstaw kampanii, nie w każdym medium może działać, ze względu na przyzwyczajenia użytkownika.
6. Zaplanuj media. Nie bój się ryzykować, pamiętaj, że media muszą być dostosowane do celu, który chcesz osiągnąć. Inaczej się planuje, gdy budujemy świadomość, inaczej – kiedy zasięg. Jeszcze inaczej planujemy natężenie na przykład wtedy, kiedy wprowadzamy produkt na rynek.
7. Nie bój się zmieniać media i kreacje w trakcie trwania kampanii. Jeżeli monitorujesz proces, optymalizuj go!
8. Monitoruj kampanię i wyciągaj wnioski.

Więcej informacji w książce „Turn Your Public On”.

Karolina Sikorska – Z Agencją Publicon związana od 2008 roku. Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego. Współautorka książki „Turn Your Public On”.

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

O historii wódki, która miała promować krainę tysiąca jezior i niezmierzonych lasów, wadze designu, który wyznacza kolejne etapy życia marki oraz podejmowanych działaniach komunikacyjnych – w ramach litery prawa – rozmawiamy z Małgorzatą Infeld – Senior Brand Manager Finlandia Vodka.

Na początek pytanie o historię marki Finlandia, która jest dość niebanalna. O jej stworzeniu zadecydował bowiem rząd fiński?
Historia Finlandia Vodka rozpoczęła się pod koniec lat sześćdziesiątych. To wówczas fiński rząd postanowił wprowadzić na rynek amerykański nową wódkę. Z założenia miał być to alkohol, który wyróżni się na rynku. Zaczęto zatem poszukiwać cech, które na to pozwolą. W efekcie rozmów wybrano trzy wartości – czystą naturę, w którą nie ingeruje człowiek, prekursorski design oraz innowacyjną destylację. Dlaczego na nie padł wybór? Odpowiedź, dla każdego, kto chociaż trochę zna mroźną Finlandię, jest oczywista. To jedno z najczystszych miejsc na świecie, kraina tysiąca jezior i niezmierzonych lasów. Ale to również kraj, który dał światu najwybitniejszych projektantów w dziedzinie wzornictwa przemysłowego i wiele przełomowych, innowacyjnych rozwiązań. Dzisiaj chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że stworzenie marki, która w swoim DNA miała wartości takie same jak miejsce, w którym jest tworzona, było doskonałym rozwiązaniem. To one przyczyniły się do tego, że Finlandia Vodka stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie, zaś jednym z najważniejszych dla niej rynków od wielu lat pozostaje Polska.

Dużą wagę przywiązujecie do designu. W projektowanie pierwszych butelek włączali się najwybitniejsi fińscy designerzy, jesteście też laureatami licznych nagród w tej kategorii.
Design jest jedyną wartością marki, która się zmienia, a tym samym wyznacza jej kolejne etapy życia. Wyrazem tych zmian są kolejne projekty butelek. Wszystkie jednak one kontynuują zasadę, którą przyjęli twórcy marki – odzwierciedlają jej atrybuty. Tradycję tę zapoczątkował w 1970 roku Tapio Wirkkala. Butelka jego projektu na stałe zapisała się w historii wzornictwa przemysłowego. Już w roku debiutu magazyn Packaging Digest umieścił ją na liście 100 najlepszych opakowań. Dwa lata później otrzymała certyfikat Eurostar Europejskiej Federacji Opakowań, a w 1990 roku została wystawiona w londyńskim Muzeum Wiktorii i Alberta, jako przykład fińskiego wzornictwa. 1998 rok był kolejnym przełomem w historii marki. Na rynku pojawiła się nowa butelka, zaprojektowana przez firmę Hansen Design. Po pięciu latach zastąpiono ją wzorem stworzonym przez Harriego Koskinena oraz nowojorską firmę designerską Wallace Church&Co. Koskinen był również współtwórcą projektu, który zadebiutował na rynku w 2011. W tym samym roku projekt, w którego tworzenie zaangażowany był również Kenneth Hirst, otrzymał główną nagrodę The Glass Packaging Institute. W 2018 roku butelka Finlandia Vodka przeszła kolejną zmianę, i ponownie opakowanie inspirowane motywem topniejącego lodu, zyskało uznanie w oczach międzynarodowych ekspertów. Nowa butelka Finlandia Vodka otrzymała srebrny medal w konkursie San Francisco World Spirits Competition.

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nakłada na reklamę i promocję alkoholu szereg obostrzeń, dotyczących zarówno jej treści, jak i stosowanych środków przekazu. Jak komunikujecie swoją markę?
Zapisy ustawy traktujemy jak kompas. One nadają kierunek wszystkim naszym działaniom i określają ich ramy, przez ich pryzmat weryfikujemy również wszystkie treści, które towarzyszą promocji naszej marki. Wykorzystujemy tylko te narzędzia oraz kanały komunikacji z konsumentami, które dopuszcza ustawodawca. Są to, między innymi, materiały w punktach sprzedaży, eksponowane w strefach alkoholowych i reklamy w mediach branżowych, o których wiemy, że trafią do imiennych adresatów, którzy wyrazili zgodę na otrzymywanie treści, dotyczących alkoholi. Ale to również eventy z udziałem pełnoletnich, znanych z imienia i nazwiska osób, czy akcje promocyjne w lokalach, które posiadają koncesję na sprzedaż alkoholu. Równocześnie bardzo istotnym elementem naszej komunikacji są działania związane z promocją odpowiedzialnego spożywania alkoholu. Poza treściami przypominającymi konsumentom o tym, że w spożywaniu alkoholu, zawsze należy zachować umiar, na naszych eventach, czy promocjach zawsze proponujemy mocktajle, czyli bezalkoholowe warianty naszych drinków.

Jaką rolę w Waszej komunikacji marketingowej odgrywają materiały POS i POSM?
Materiały promocyjne pojawiające się w miejscach sprzedaży są niezwykle istotnym elementem naszej komunikacji marketingowej. Są doskonałym nośnikiem informacji o produkcie, a równocześnie dają nam możliwość zaprezentowania wartości marki, a to one tworzą jej wyjątkowy charakter. Dlatego też ich planowanie zawsze rozpoczynamy od stworzenia narracji, opowieści o Finlandia Vodka. Ono stanowi treść. Następnie nadajemy jej konkretną, dostosowaną do kanału sprzedaży oraz profilu odbiorców, formę.

Czy korzystacie z gadżetów reklamowych?
Gadżety reklamowe to jeden z elementów promocji naszej marki. Zawsze staramy się żeby korespondowały one z jej wartościami, muszą więc odznaczać się najwyższą jakością i wyjątkową estetyką. Projektując je pamiętamy również o środowisku naturalnym. Dlatego też są to przedmioty, których produkcja i użytkowanie ma jak najmniejszy wpływ na naturę.

Czym kierujecie się przy wyborze dostawców gadżetów reklamowych i materiałów POS?
Najistotniejszym argumentem, decydującym o wyborze dostawców wszelkich materiałów promocyjnych, ale również usług, jest zrozumienie naszej marki, jaj wartości i filozofii. Kolejny etap weryfikacji to sposób, w jaki ten świat przekładany jest na konkretne rozwiązania, czy są one kreatywne, oryginalne, ale czy równocześnie zrozumiałe dla naszych odbiorców. Ogromne znaczenie przy wyborze dostawców ma dla nas również etyka pracy, czyli działanie w zgodzie z literą prawa oraz tolerancja i szacunek dla innych ludzi.

Z  raportu opublikowanego w tym roku przez czasopismo „Lancet” wynika, że Polacy piją coraz więcej. Tymczasem w niektórych krajach Europy widać odwrotny trend – spożycie alkoholu zaczęło się zmniejszać np. w Wielkiej Brytanii. Jak zmieniają się preferencje polskich konsumentów? Jakie zmiany Wy obserwujecie?
Rynek alkoholi w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie. Tym, co zwraca naszą uwagę jest fakt, że konsumenci coraz chętniej decydując się na wybór alkoholu, sięgają po produkty z segmentu premium. Równocześnie zmienia się kultura picia alkoholu. W ich efekcie rośnie popularność drinków. To bardzo dobry kierunek zmian, ponieważ dowodzi tego, że Polacy odkrywają możliwości jakie daje dobrej jakości alkohol.

Materiały promocyjne pojawiające się w miejscach sprzedaży są niezwykle istotnym elementem komunikacji marketingowej marki Finlandia.

W Waszej komunikacji można spotkać się z hasłem „Żyj niezwyczajnie. Pij odpowiedzialnie”. Jakie działania prowadzicie w ramach propagowania świadomego spożywania alkoholu?
Hasło „Żyj niezwyczajnie. Pij odpowiedzialnie” pojawia się na wszystkich naszych materiałach. I nie jest to tylko hasło, to nasza filozofia promocji marki. Naszych konsumentów traktujemy jak przyjaciół i chcemy nawiązywać z nimi długotrwałe, oparte o wzajemny szacunek i zrozumienie relacje. Chcemy dostarczać im wspaniałych doznań smakowych i wzbogacać ich życie o nowe doświadczenia. W praktyce oznacza to, że w każde działanie, które planujemy wpisane są elementy związane z odpowiedzialnym spożywaniem alkoholu. Doskonałym przykładem są nasze letnie, czy zimowe aktywacje konsumenckie. W naszych strefach zawsze obok drinków oferujemy ich bezalkoholowe wersje, a dodatkowo przekazujemy konsumentom materiały przypominające o tym, że sięgając po alkohol zawsze należy zachować umiar. 

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

Małgorzata Infeld – Od niemal 15 lat związana jest z branżą alkoholi mocnych. Do zespołu Brown-Forman Polska dołączyła zaś w 2012 roku, obejmując stanowisko Senior Brand Managera Finlandia Vodka. Odpowiada, między innymi, za opracowywanie oraz wdrażanie strategii marketingowych oraz rozwój marki na rynku polskim. W swojej pracy kieruje się wiedzą i doświadczeniem oraz naturalną potrzebą poszukiwania nowych, niestandardowych rozwiązań, które pozwalają jej z sukcesem realizować liczne, strategiczne dla marki, projekty. 

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Marka Dove to jedna z największych i najbardziej znanych marek kosmetycznych na świecie, oferująca kosmetyki, które pielęgnują, dbając o doskonały wygląd i dobre samopoczucie. Ikoniczna kostka myjąca to jeden z najbardziej rozpoznawalnych kosmetyków marki, którego formuła nie zmieniła się od ponad 60 lat. Jednak misja marki kryje w sobie coś więcej, niż zamiłowanie do tworzenia skutecznych i innowacyjnych kosmetyków i o tym właśnie rozmawiamy z Karoliną Przewłoką – Group Brand Managerem Dove.

Jaka jest misja marki Dove?
Od początku istnienia, marka Dove stawiała w centrum swoich zainteresowań kobietę – prawdziwą kobietę, która często czuje się zagubiona i nie wierzy we własne piękno. Dlatego Dove pragnie współtworzyć świat, w którym piękno jest źródłem pewności siebie, a nie zakłopotania. Misją marki jest sprawiać, aby kobiety czuły się piękne każdego dnia bez względu na kolor włosów, wiek czy figurę. Dove ceni różnorodność i wyjątkowość, dlatego w swoich reklamach pokazuje prawdziwe kobiety – takimi jakimi są i staje w obronie prawdziwego, kobiecego piękna. Bez Photoshopa i retuszu. Jest to ważne, ponieważ zmiana postrzegania przez kobiety ich naturalnego piękna pozwala podnieść samoocenę i wydobyć ich potencjał.

 

Brzmi świetnie? Ale czy marka może faktycznie mieć aż tak duży wpływ na kobiety i opinię publiczną?
Oczywiście. Jeśli robi to umiejętnie. Stawiamy na długofalowe działania. Z myślą o kobietach, Dove już od kilkunastu lat inicjuje kampanie społeczne poruszające tematykę kobiecego piękna i jego obrazu we współczesnych mediach. W ramach kampanii są realizowane filmy – np. Real Sketches, który został wyświetlony blisko 70 000 000 razy i zaowocował wieloma dyskusjami i artykułami.

W Polsce pierwsza lokalnie zrealizowana kampania „Jesteśmy piękne” – nie tylko pokazała głos Polek na temat ich postrzegania piękna, ale i przyczyniła się do powstania kolejnej odsłony akcji, tym razem pod hasłem „Moje piękno, moja historia”. Tym samym dyskusja na temat prawdziwego piękna weszła na nowy poziom, uświadamiając kobietom, że to one same definiują własne piękno i piszą swoją historię. Im wcześniej nauczą się czerpać z własnej siły, tym szybciej wyzwolą swój potencjał i będą szczęśliwsze.

Dove istotnie wspiera kobiety, ale mam wrażenie, że wiele z naszych „dorosłych” zachowań ma swoje źródło w tym, czego uczymy się w młodości jako małe dziewczynki, a później nastolatki. Tutaj z pewnością z  jednej strony przewodnikiem po świecie kobiecego piękna jest mama, której podejście do dbania o siebie i pielęgnacji podchwytujemy od najmłodszych lat. Z drugiej jednak strony każda z dziewczynek mierzy się z kanonami piękna lansowanymi w mediach. Bombardowana reklamami i poradami influencerek musi zdefiniować swoje prawdziwe piękno – nie wygląda to na łatwe zadanie…

Zgadzam się. I muszę dodać, że w przypadku nastolatków postrzeganie siebie przekłada się nie tylko na poziom zadowolenia lub niezadowolenia z własnego wyglądu, ale przede wszystkim na samoocenę. Niestety nierealne kanony piękna i wszechobecna presja sprawiają, że nie tylko dorosłe kobiety, ale również nastolatki czują się zagubione. Jak pokazują badania przeprowadzone na zlecenie Dove, 59% dziewczynek na świecie nie ma wysokiej samooceny i brak im pewności siebie, czego efektem jest niska wiara we własne możliwości. Problem ten dotyczy także, a może przede wszystkim, polskich nastolatków, gdzie ten odsetek dochodzi aż do 81%! Sprawia to, że Polska plasuje się na drugim miejscu (wyprzedza nas jedynie Japonia), w niechlubnym rankingu prezentującym poziom samooceny wśród młodych dziewcząt. Odpowiedzią na ten problem jest „Program Dove Self-Esteem – Budowanie pozytywnej samooceny”, realizowany przez markę Dove na całym świecie od 2004 r. Do tej pory dotarł do ponad 40 milionów młodych osób w 139 krajach. W Polsce został zainicjowany w 2018 r. i objęty honorowym Patronatem Rzecznika Praw Dziecka. W pierwszej edycji wzięło udział ponad 30 000 nastolatków ze szkół, które zgłosiły się do programu.

Czy to kolejna inicjatywa społeczna marki Dove tyle, że tym razem skierowana do młodych?
Dokładnie tak. Celem Programu jest wspieranie dzieci i młodzieży w budowaniu pozytywnej samooceny oraz przekonanie ich o własnej wartości – rozumianej jako pewność siebie i swoich umiejętności. Jest to niezwykle ważne, bowiem kiedy młodzi ludzie wycofują się z życia społecznego i nie wykorzystują swojego potencjału, traci na tym całe społeczeństwo. Dlatego chcemy pokazać uczniom – zarówno dziewczętom jak i chłopcom – że pewności siebie można się nauczyć. Sam program został stworzony z myślą o nastolatkach, nauczycielach i rodzicach klas IV-VIII szkół podstawowych w całej Polsce i jest realizowany w oparciu o warsztaty klasowe mające na celu podniesienie pewności siebie wśród nastolatków oraz spotkania edukacyjne dla nauczycieli prowadzone przez eksperta Programu Marię Rotkiel – psycholog, terapeutkę rodzinną, trenerkę rozwoju osobistego. Dzięki współpracy z ekspertami i pracownikami akademickimi, szkoły biorące udział w programie mogą skorzystać nieodpłatnie z atrakcyjnych, multimedialnych materiałów edukacyjnych, pomagających w budowaniu pewności siebie oraz w kreowaniu pozytywnego obrazu swojego ciała wśród młodzieży.

Ponadto na stronie internetowej programu, rodzice nastolatków mogą znaleźć wiele ciekawych artykułów i porad w jaki sposób rozmawiać ze swoimi dziećmi, i jak poradzić sobie z trudnymi kwestiami dotyczącymi ich samooceny.

Z naszej rozmowy wyłania mi się powoli obraz marki, która z jednej strony edukuje i wychowuje, z drugiej walczy ze stereotypami. To dość zaskakująca kombinacja biorąc pod uwagę markę kosmetyczną, która działa na skalę globalną.
Marka Dove to ikona. Od początku istnienia w centrum swojego zainteresowania stawiała kobiety i tak jest po dziś dzień. Tematy ważne dla kobiet są ważne dla Dove i to z pewnością nigdy nie ulegnie zmianie. Co więcej, Dove jako marka globalna potrafi łączyć działania na rzecz nastolatek i kobiet z poszanowaniem życia zwierząt. Nie mówimy o tym często, ale od ponad 30 lat wdrażamy rozwiązania, dzięki którym nie ma konieczności testowania kosmetyków na zwierzętach. Nasze etyczne działania zostały dostrzeżone przez organizację PETA, dzięki czemu na opakowaniach kosmetyków Dove pojawi się logo „cruelty-free” (wolne od okrucieństwa). Dzięki temu wszyscy konsumenci, którzy od lat darzą markę Dove zaufaniem będą mieli pewność, że sięgając po nasze produkty wybierają piękno wolne od okrucieństwa.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Karolina Przewłoka – Group Brand Manager Dove. Jej ulubionym projektem podczas pracy jako Brand Manager jest tworzenie kampanii społecznych Dove które dają jej poczucie spełnienia i satysfakcji z tego, że jej praca to nie tylko biznes. W 2018 roku firma Unilever po raz 17-ty uzyskała tytuł lidera biznesu w rankingu Dow Jones Sustainability Index – przedsiębiorstw uwzględniających w swej polityce cele społeczne i ekologiczne, konsekwentnie realizujących politykę CSR.

 

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Dlaczego poruszamy temat mobbingu w numerze poświęconym kobietom? Na pewno nie dlatego, że zjawisko to dotyka wyłącznie kobiet. Ofiarą mobbingu może być zarówno kobieta, jak i mężczyzna, młody i starszy, artysta, filmowiec, marketingowiec, a także nauczyciel, urzędnik czy kasjer.

Anna Gad,
Radca prawny, Kancelaria Ziemski & Partners.

Po raz pierwszy słowa „mobbing” użył niemiecki psychiatra – profesor Heinz Leymann w latach osiemdziesiątych XX wieku, wskazując, że mobbing to częste oraz jednocześnie długotrwałe działania, skierowane przeciwko pracownikowi, zmierzające do usunięcia go z grupy współpracowników. Termin ten wywodzi się od angielskiego czasownika „to mob” (nagabywać, napadać, zaczepiać) i rzeczownika „mob” (motłoch, tłum). Mobbing do polskiego kodeksu pracy został wprowadzony dopiero w 2004 r., w związku z wejściem Polski do UE.

Zgodnie z art. 94³ § 2 kodeksu pracy mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego:
– zaniżoną ocenę przydatności zawodowej,
– powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika,
– izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

Z ustawowej definicji wynika, że mobbing musi cechować UPORCZYWOŚĆ, tzn. wielokrotne i powtarzalne zachowania wobec pracownika, a także DŁUGOTRWAŁOŚĆ. Przyjmuje się, że występowanie niedopuszczalnych zachowań, których obiektem jest ten sam pracownik, powinno trwać co najmniej 6 miesięcy. Jest to jednak bardzo umowny okres. Sąd Najwyższy1 wskazał bowiem, że długotrwałość nękania lub zastraszania pracownika powinna być rozpatrywana w sposób zindywidualizowany i uwzględniać okoliczności konkretnego przypadku. Nie jest zatem możliwe sztywne wskazanie minimalnego okresu niezbędnego do zaistnienia mobbingu.

Warto zapamiętać jednak, że MOBBING to PROCES, a nie jednorazowe działanie. Mobbing może polegać na: rozsiewaniu nieprawdziwych plotek, obgadywaniu, ignorowaniu, wyśmiewaniu, nieuzasadnionym krytykowaniu, izolowaniu, poniżaniu, obrażaniu zastraszaniu.
Istotne jest, aby działania sprawcy były obiektywnie naganne, ale również pracownik musi czuć się poniżony lub ośmieszony, a jego poczucie własnej wartości musi zostać zaniżone w wyniku takich działań. Zdarza się bowiem, że wzajemne docinki, czy nawet wulgarne odzywki między współpracownikami, obiektywnie mogą wyglądać na niedopuszczalne, jednak subiektywnie obie strony akceptują ten styl komunikacji i nie ma ona negatywnego wpływu na ich stan psychiczny.
Pokrzywdzonym na skutek mobbingu będzie zawsze pracownik. MOBBEREM, czyli sprawcą mobbingu może być: pracodawca, przełożony, inny pracownik, a nawet klient. Niezależnie od tego, kto dopuszcza się mobbingu wobec pracownika odpowiedzialność za to zachowanie w miejscu pracy ponosi PRACODAWCA.

Roszczenia pracownika wobec pracodawcy – art. 943 § 4 k.p.
1) Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę; a także
2) Pracownik, który doznał mobbingu lub wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę, ma prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, ustalane na podstawie odrębnych przepisów. W tym wypadku oświadczenie pracownika o rozwiązaniu umowy o pracę powinno nastąpić na piśmie z podaniem, iż przyczyną, uzasadniającą rozwiązanie umowy jest mobbing.

Odpowiedzialność pracodawcy za mobbing, nie wyklucza indywidualnej odpowiedzialności mobbera za przestępstwo czy naruszenie dóbr osobistych ofiary.

W sensie prawnym za mobbing nie zostaną uznane np.: jednorazowe akty przemocy w miejscu pracy, wewnętrzne poczucie dyskomfortu pracownika w zakładzie, niezależne od zachowań zewnętrznych, a także konflikty w miejscu pracy, które są otwarte i występuje w nich równorzędność podmiotów (nie ma ofiary). Należy pamiętać również, że pracodawcy przysługuje prawo do oceny pracy wykonywanej przez pracownika. Nie w każdym przypadku krytycznej oceny wystąpi mobbing. Jeżeli bowiem przełożony nie ma na celu poniżenia pracownika, a jedynie zapewnienie realizacji planu czy prawidłowej organizacji pracy, nie można mówić o mobbingu. Także zła organizacja pracy pracownika, która powoduje duże natężenie pracy w pewnych okresach, czy też niezapewnienie zastępcy pracownika na stanowisku, nie przesądza o wystąpieniu mobbingu. Osoba dotknięta mobbingiem przed wystąpieniem na drogę sądową powinna zgromadzić dowody potwierdzające jego wystąpienie.

Natomiast pracodawca powinien zadbać o wprowadzenie stosownych przepisów antymobbingowych. Powinny one zawierać znaną pracownikom procedurę zawiadamiania o niepożądanych zachowaniach i przewidywać postępowanie wyjaśniające z możliwością nałożenia stosownych kar określonych w kodeksie pracy, włącznie z dyscyplinarnym zwolnieniem osób dopuszczających się mobbingu. Ważne jest również przeprowadzanie szkoleń z tej tematyki, a także anonimowych ankiet w sprawie mobbingu i innych niepożądanych zjawisk u pracodawcy, spotkania z pracownikami, okresowe oceny i rozmowy. Podstawowym obowiązkiem pracodawcy jest bowiem przeciwdziałanie mobbingowi.

1) wyrok z 17.01.2007 r., I PK 176/06, OSNP 2008/5–6, poz. 58

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Modelowy Sklep co roku cieszy się dużym zainteresowaniem odwiedzających targi RetailShow. W tym roku został zaprojektowany w formacie delikatesów, nieco zapomnianym przez inwestorów, a stanowiącym alternatywę dla dyskontów. Modelowy Sklep to przestrzeń, która inspiruje i pozwala porównać konkurencyjne oferty w jednym miejscu. Jubileuszowe, 10 Międzynarodowe Targi Wyposażenia Sklepów RetailShow odbędą się w dniach 20-21 listopada w Centrum EXPO XXI w Warszawie.

Modelowy Sklep to tętniące życiem miejsce na targach, do którego dociera każdy odwiedzający i właśnie tam w niezobowiązującej atmosferze może sprawdzić funkcjonowanie wyeksponowanych rozwiązań. Tegoroczny będzie wyposażony m.in. meblami firmy Wanzl. W większości będą to systemy, z których można tworzyć rozwiązania dla różnych produktów. – Z ­naszej perspektywy Modelowy Sklep to spojrzenie na to, jak powinien wyglądać obecnie handel detaliczny. To makieta prawdziwego sklepu, dlatego zawsze staramy się, by nasze regały sklepowe były odpowiednio zatowarowane, co dodaje całej aranżacji realizmu – mówi Michał Mitek, Design Project Manager.

Firma Wireland, która również zaprezentuje meble w Modelowym Sklepie, pokaże jak wykorzystać przestrzeń małych delikatesów spożywczych, tak, by sklep zawierał wszystkie niezbędne elementy, a jednocześnie był wygodny.

Po pierwsze potrzeby klienta

Zamysłem projektantki sklepu, Ewy Gawroniak-Olejniczak z pracowni Ego-Studio shop design, jest zwrócenie uwagi na sklepy, w których oferowane są produkty najwyższej jakości, pochodzące od sprawdzonych dostawców i regionalnych producentów. Łączy się to z potrzebami coraz bardziej wymagającego klienta, który jednocześnie ma coraz mniej czasu na zakupy. Zamierzeniem jest zaprezentowanie sklepu w segmencie delikatesowym.

Postrzeganie procesu zakupowego zmienia się, a każda grupa klientów ma inne oczekiwania odnośnie asortymentu, procesu zakupowego i czasu jego trwania. Zapewnienie klientowi wygody, zaoferowanie więcej niż konkurencja, przekonanie go, aby został na dłużej, to zadania współczesnego sklepu.

Właściwa ekspozycja

Kluczowym elementem sklepu delikatesowego jest położenie właściwych akcentów na świeżość, zdrową ekologiczną żywność, tradycję oraz wyselekcjonowane produkty regionalne. Ważna jest też dbałość o usługi komplementarne, które wykraczają poza tradycyjną sprzedaż. To oferta jedzenia na wynos, mała gastronomia czy miejsce, gdzie klient może podgrzać zakupione dania.

– Zapach kawy, świeżego pieczywa wypiekanego na miejscu, działają na klienta jak magnes. W tych sklepach nie możemy także zapomnieć o promocjach, produktach impulsowych i promocji paletowej. W tegorocznym sklepie pokażemy, jak w prosty sposób utrzymać nad nimi kontrolę, dedykując odpowiednie miejsca i projektując meble przeznaczone do promocji tak, aby zapanować nad chaosem tak dobrze znanym z dyskontów – mówi

 

Te założenia potwierdza Michał Mitek, Design Project Manager z firmy Wanzl, która zapewni rozwiązania w systemie Original Wire Tech na owoce i warzywa, czyli w obszarach, gdzie zazwyczaj jest ograniczone miejsce w alejkach. Nowością w sklepie będzie nowa odsłona mebla piekarniczego BakeOff Light. Jak co roku staramy się zaskoczyć naszych klientów. Nie zawsze są to całkowicie nowe produkty, ale też takie, które mają zmienioną kolorystykę czy zastosowane innowacyjne materiały – dodaje.

Z kolei Daria Bujak z firmy Wireland zamierza zwrócić uwagę na szczegóły, które w nowo projektowanych sklepach powinny się znaleźć, m.in. takie jak boks samoobsługowy, zabudowę regałów suchych i podkreślenie w nich promocyjnych stref. Dodatkowo postaramy się zaakcentować sposób wykorzystania produktów impulsowych w takiej kategorii sklepów – dodaje.

 

Ciekawe szczegóły

Projekt tegorocznego Modelowego Sklepu uwzględni także trendy, takie jak troska o środowisko i zdrowie czy zwrócenie uwagi na potrzeby osób starszych. Sklep przyciągnie także uwagę kolorami, czernią i grafitem, które w połączeniu z jasnym drewnem stworzą przytulne wnętrze. Jak podkreśla projektantka, w indywidualnych koncepcjach decyduje element zaskoczenia, można więc odwoływać się zarówno do tradycji, jak i do panujących trendów. Klient w naszym sklepie ma poczuć się komfortowo, mieć wszystko na wyciągnięcie rękipodsumowuje.

Informacje praktyczne

10 Międzynarodowe Targi Wyposażenia Sklepów RetailShow odbędą się w dniach 20-21 listopada 2019 w godzinach 9:00-17:00 w Centrum EXPO XXI przy ul. Prądzyńskiego 12/14 w Warszawie. Organizatorem Targów RetailShow jest firma ECP Polska.

Wstęp jest bezpłatny po zarejestrowaniu się na stronie internetowej http://www.retailshow.pl/pl/rejestracja lub w recepcji w dniu targów.

OOH magazine jest partnerem medialnym wydarzenia.

KL