
Firmy dysponują różnymi technologiami, różnią się doświadczeniem i podejściem do obsługi klienta. W rozmowach podczas różnych eventów, a czasem w mediach społecznościowych, opowiadają o konkretnych zamówieniach i rozwiązanych problemach. Na stronach internetowych tych historii często jednak brakuje. Zamiast nich klient znajduje przeważnie katalogi produktów i ogólne deklaracje.
Firma zna swoje przewagi. Klient musi mieć szansę je dostrzec.
Kontakty osobiste, relacje oraz targi to fundament branży reklamowej. Dlaczego więc tak często firmy ograniczają się online do komunikacji produktowej? Katalogi pozwalają dokładnie poznać portfolio, nie zawsze jednak można ocenić na ich podstawie wartość całej oferty.
Agencja zamawiająca kalendarze reklamowe porównuje papier i formaty. Może jednak potrzebować kilku nakładów, spójnego znakowania i wysyłki do oddziałów. Czy producent zapewnia jedną osobę do kontaktu? Jak reaguje na zmiany? Jeśli potrafi zdjąć z klienta te obowiązki, dlaczego tego nie komunikuje?
Unikajmy sytuacji, w której klient B2B musi przedzierać się przez gąszcz deklaracji: „jesteśmy, mamy, zapewniamy”. Ułatwmy mu zadanie: wartość oferty i odpowiedzi na jego pytania powinny być widoczne na pierwszy rzut oka.
Sposób realizacji zamówienia również wpływa na to, jak klient zapamięta dostawcę. Markę B2B budują konkretne skojarzenia: w czym firma się specjalizuje, jak rozwiązuje problemy i jak obsługuje klienta. Logo na katalogu nie wystarczy.
Angielska, niemiecka czy francuska wersja strony nie oznacza komunikacji dopasowanej do każdego rynku. Nawet dobre tłumaczenie nie pomoże, jeśli argumenty rozmijają się z oczekiwaniami odbiorcy.
Erin Meyer w książce „Mapa kulturowa. Jak skutecznie radzić sobie z różnicami kulturowymi w biznesie” opisuje m.in. kultury niskokontekstowe, w których mówi się wprost, i wysokokontekstowe, gdzie wiele wynika z relacji i sytuacji i niedopowiedzeń. Niemców zalicza do pierwszej grupy. Stąd też w materiałach promocyjnych skierowanych do niemieckich partnerów hasło „wysoka jakość” warto dostosować do lokalnych oczekiwań i poprzeć konkretami: certyfikatami, informacjami o kontroli jakości oraz zasadach reklamacji i współpracy.
Znajomość lokalnych oczekiwań pomaga dobrać argumenty. Pozostaje jeszcze ustalić, gdzie zagraniczny kupujący szuka informacji o dostawcach.
Badania nawyków medialnych pomagają sprawdzić, skąd odbiorcy na danym rynku czerpią informacje. Trzeba je jednak czytać uważnie: liczba kont na platformie społecznościowej nie oznacza liczby aktywnych użytkowników, a popularność kanału w całym kraju nie dowodzi, że korzystają z niego osoby podejmujące decyzje zakupowe w B2B.
Nie warto zakładać, że za granicą sprawdzą się te same kanały komunikacji co w Polsce. W jednym segmencie ważniejsze mogą być media społecznościowe i wyszukiwarki, w innym – prasa branżowa, drukowane katalogi czy rekomendacje. Duży zasięg nie gwarantuje zaufania kupujących do źródła.
Jak duże znaczenie ma samodzielne poszukiwanie informacji, pokazuje badanie Gartnera z 2025 roku: 70% kupujących B2B zadeklarowało, że preferuje całkowicie cyfrowy, samoobsługowy proces zakupu. Podczas ostatniego zakupu korzystali średnio z siedmiu źródeł informacji.
Klient powinien móc ocenić dostawcę bez rozmowy z handlowcem. Na stronie firmowej powinien więc znaleźć przykłady realizacji, referencje i jasne zasady współpracy. Te informacje przydadzą mu się również wtedy, gdy będzie rekomendował współpracę z firmą osobom, które podejmują ostateczną decyzję.
Klient zastanawia się, czy będzie mógł polegać na nowym dostawcy. W „Trendbooku Marketera 2026” Magdalena Kowańdy opisuje ideę comfort brand, czyli marki, która ułatwia wybór i zmniejsza niepewność. W B2B oznacza to mniej niewiadomych: czego oczekiwać od dostawcy, jak reaguje na problemy i gdzie kończą się jego możliwości.
Czasem największą wartością oferty jest to, że klient ma jeden problem mniej.
Milczenie po wysłaniu oferty lub spotkaniu na targach może mieć wiele przyczyn. Nie każdą z nich rozwiąże sprawna komunikacja. Warto przede wszystkim zadbać o to, by zagraniczny kontrahent mógł dostrzec wartość oferty, zrozumieć argumenty i znaleźć je w źródłach, którym ufa.
Polscy producenci nie muszą konstruować nowych przewag. Wielu dysponuje nimi od dawna. Dopóki jednak zagraniczny klient nie potrafi ich dostrzec ani zweryfikować, z jego perspektywy po prostu nie istnieją.
Magdalena Nelke
Doradza firmom B2B, jak skutecznie komunikować wartość swojej oferty zagranicznym klientom. Dostosowuje treści marketingowe do stylu komunikacji, oczekiwań odbiorców i realiów danego rynku (PL · DE · EN). Członkini PIAP i PT TEPIS.
Więcej materiałów o podobnej tematyce TUTAJ.