
tam
Wtedy okazuje się, że o archiwum decydują dwie sprawy. Pierwsza to umowa, która mówi, czego jeszcze wolno użyć. Druga: jak często ktoś sięga po dany plik.
Ekrany cyfrowe przestały być dodatkiem do outdooru. W 2025 roku na DOOH przypadło 47% światowych przychodów OOH, a w Europie 41,3%.
Po każdej takiej kampanii zostaje więcej plików niż po plakacie. Ten sam spot warto przygotować w dwóch orientacjach, poziomej 1920 × 1080 i pionowej 1080 × 1920, bo z kreacją w jednej orientacji można kupić tylko część ekranów. Do tego dochodzą wersje 8-, 10-, 15- albo 30-sekundowe, zależnie od sieci.
Gotowe pliki MP4 zajmują przy tym najmniej miejsca. Obok leży projekt, z którego powstały: sceny 3D, rendery anamorficzne, warstwy i wersje robocze. Ile waży projekt, najłatwiej sprawdzić na jednej zamkniętej kampanii, porównując folder wysłany do emisji z folderem projektu.
Zanim zapadnie decyzja, gdzie to przechowywać, zawartość folderu warto podzielić według tego, komu przysługują do niej prawa. Do gotowych spotów i projektów prawa ma agencja albo klient, zależnie od umowy. Do zdjęć i filmów stockowych, fontów czy muzyki na ekranach z dźwiękiem agencja ma zwykle tylko licencję. Wizerunek modeli i aktorów to osobna sprawa, a raporty emisji (proof of play) służą jako dowód, nie jako materiał do ponownego użycia.
Jeśli umowa licencyjna milczy o czasie i miejscu, ustawa o prawie autorskim przyjmuje, że licencja obowiązuje pięć lat na terytorium państwa, w którym licencjobiorca ma siedzibę, a po tym terminie wygasa.
Z wizerunkiem jest inaczej. Zgodnie z art. 81 ustawy zezwolenie nie jest potrzebne, jeśli osoba otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie i niczego wyraźnie nie zastrzegła. To, jak długo i gdzie wolno pokazywać twarz z kampanii, wynika więc z umowy z modelem i zapisanych w niej zastrzeżeń.
Przy każdym pliku wystarczy zatem zapisać datę końca licencji i terytorium. Po tej dacie plik może dalej leżeć w archiwum, tyle że już tylko jako dowód tego, co wyemitowano.
Spot z trwającej kampanii otwiera się codziennie. Kreację sprzed roku ktoś pobierze może raz, przy adaptacji, a raport emisji sprzed czterech lat dopiero wtedy, gdy klient o niego zapyta. Na dysku agencji ta różnica niczego nie zmienia, bo każdy gigabajt kosztuje tam tyle samo.
Inaczej jest, gdy archiwum trafia do usługi typu object storage w chmurze. Pliki rozkłada się tam na klasy według tego, jak szybko trzeba je odczytać.
Wszystkie te klasy można łączyć w jednym buckecie, a poszczególne obiekty przenosić automatycznie do coraz tańszych klas za pomocą reguł cyklu życia, przy czym sama zmiana klasy jest bezpłatna (https://www.ovhcloud.com/pl/public-cloud/object-storage/classes/).
Regułę ustawia się raz, na prefiksie folderu kampanii, na przykład kampanie/2026/marka-x/: pliki trafiają do klasy Standard w dniu wgrania, po 30 dniach przechodzą do Infrequent Access, a po 180 dniach do Cold Archive. Cold Archive jest dostępny tylko w regionie Paryż (3-AZ), więc bucket z taką regułą trzeba założyć właśnie tam. Jeśli klient często wraca do starszych kreacji, krok do Cold Archive ustawia się tylko dla podfolderu z raportami emisji.
Gdy wiadomo już, do kogo należą prawa i jak często ktoś sięga po materiał, każdy rodzaj pliku dostaje miejsce i termin przeglądu:
Archiwum ma sens tylko wtedy, gdy plik da się po latach otworzyć bez błędu. Przy wgrywaniu oblicza się więc sumę kontrolną każdego pliku i porównuje ją potem regularnie, przy dyskach co pół roku, przy taśmach raz w roku. Uszkodzony plik da się jednak zastąpić tylko wtedy, gdy w innym miejscu leży druga kopia. Przynajmniej jedną kopię warto też trzymać offline, poza zasięgiem ransomware.
Podział na klasy nie zawsze się zwraca. Studio, które ma kilkaset gigabajtów materiałów i co tydzień wraca do starych projektów, zapłaci za każde pobranie z Infrequent Access i każde przywrócenie z Cold Archive, a na przywrócenie będzie jeszcze czekać. W takiej sytuacji wystarczy dysk sieciowy w biurze i kopia poza nim. Przeniesienie pliku do innej klasy nie przedłuża też licencji, która już wygasła.
Więcej materiałów o podobnej tematyce TUTAJ.