Logo


Nazwa pochodzi z języka hiszpańskiego i oznacza monumentalne malowidło wykonywane na ścianie budynku. Początkowo funkcjonował on jako czysta sztuka, wyrażał intencje i wyobrażenia autora. Obecnie często jest środkiem masowego przekazu, również coraz częściej występuje jako wielkoformatowy rodzaj reklamy.

W Polsce szczególnie w okresie PRL-u upowszechniły się murale reklamujące przedsiębiorstwa i instytucje, które w zasadzie nie potrzebowały reklamy, najczęściej byli to monopoliści na rynku. Praktycznie w każdym mieście można było zobaczyć namalowaną reklamę PKO, PZU czy Totalizatora Sportowego albo Pewexu. Były też reklamy lokalnych fabryk i zakładów. Na przykład w Łodzi do dziś można spotkać murale Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. Armii Ludowej, czy Zakładów Przemysłu Jedwabniczego „Pierwsza”.

Łódź to miasto, które na całym świecie słynie z nieszablonowych murali. Na antenie brytyjskiego CNN można było zobaczyć dwa półgodzinne programy o polskich muralach „Więksi niż Banksy”, skupiono się w nich głównie na realizacjach z Łodzi. W TVN24 oraz kontakt24 także wielokrotnie mówiono o szlaku łódzkich murali. Zachwycał się nimi nawet serwis internetowy Xa Luan z odległego Wietnamu. Gdy wydawało się, że pisali o nich już wszyscy, popularny w necie Bored Panda uznał, że w sztuce ulicy Łódź wyprzedza już tylko Nowy Jork. W rankingu za polskim miastem znalazły się: Londyn, Praga, Meksyk, Sao Paulo, Melbourne i Buenos Aires. W Łodzi znakomita większość współcześnie powstających murali to zasługa inicjatywy Urban Forms. Fundacja powstała w 2008 r. założyła ją Teresa Latuszewska-Syrda, współorganizatorka Outline Colour Festivalu. Urban Forms, to wciąż rozwijający się projekt, który tworzy swoistego rodzaju galerię osadzoną w przestrzeni publicznej. Organizacja jako główne cele stawia sobie między innymi promowanie współczesnych form wypowiedzi artystycznej, organizacje oraz finansowanie przedsięwzięć o charakterze kulturalnym i edukacyjnym, walkę z wandalizmem oraz patologiami społecznymi, a także rewitalizację miejską. W 2011 r. portal sosm.pl umieścił festiwal Urban Forms wśród 12 najważniejszych wydarzeń street-artowych w Polsce. Następnie pojawiły się kolejne wyróżnienia, dziś trudno już je wszystkie zliczyć. Sztuka na murach zawsze była dobrym sposobem na ukrycie szpetnych i brzydkich elewacji. Dlatego też graffiti, mural i inne formy street-artowe stały się doskonałym rozwiązaniem na ubarwienie odkrytych i pustych ścian szczytowych, bocznych i innych, których w mieście jest mnóstwo.

Eduardo Kobra, Rubinstein, ul. Sienkiewicza 18

Murale, to jednak nadal sporny temat. Są miasta, które nie wyrażają zgody na tego typu przekaz, szczególnie na budynkach wpisanych do rejestru zabytków objętych nadzorem konserwatora, mając na uwadze ich historię i ponadczasową architekturę oraz ład miejski. Czasami niezależnie od tego, czy budynek jest zabytkiem czy nie, znajdą się przeciwnicy i zwyczajnie nie godzą się na ingerencję w przestrzeń miejską. Są też i tacy, którzy patrzą na mural pod innym kątem, dla których wykonanie takiej reklamy przynosi wiele korzyści. Przy wsparciu zleceniodawców odnawiają odrapane, szare, brudne, odłażące z tynku, dawno nieremontowane elewacje budynków. Spisują umowy, w których punktują pod jakim warunkiem reklama muralowa może pojawić się na elewacji. Przykładowo reklamodawca deklaruje całkowite lub częściowe odnowienie wraz z ociepleniem budynku, na którym na jednej ze ścian powstanie malowidło. To świetny pomysł, jak zerowym nakładem prac, z kieszeni reklamodawcy ocieplić i odnowić budynki miast.

– Czasami warto wyjść poza standardowy schemat funkcjonowania kawiarni, czego przykładem są realizowane przez nas liczne projekty we współpracy ze środowiskiem artystów. Jednym z nich były akcje w przestrzeni miejskiej, które prowadziliśmy od maja do końca lipca 2016 r.
Była to kolejna odsłona działań w ramach naszej ogólnopolskiej kampanii „COSTA COFFEE – Kawiarnia z serca Londynu”. Wspólnie z internautami wybraliśmy symbole 6 polskich miast – Syrenkę Warszawską, łódzką kamerę filmową, wrocławskie krasnale, poznańskie koziołki, Smoka Wawelskiego oraz gdańskiego Neptuna. To, co połączyło murale, to nie tylko wykorzystanie symboli danych regionów, ale także wyraźne nawiązanie do Latte Art, mistrzowskich umiejętności naszych baristów oraz naszych flagowych kaw – Flat White i Corto. Co bardzo nas cieszy – blisko 1,5 tysięcy osób zagłosowało na swoich faworytów na profilu COSTA COFFEE na Facebooku, a sama informacja o akcji dotarła do prawie 300 tysięcy internautów. Do współpracy zaprosiliśmy uznanych, niezależnych artystów – Dawida Ryskiego, Macieja Blaźniaka, Olę Osadzińską, Patryka Hardzieja i Karola Banacha. Każdy z nich przedstawił swoją wizję miasta, z którym jest związany. Poprzez te działania chcieliśmy podkreślić, że jesteśmy marką z serca Londynu, ale obecną w sercu danego miasta, bliską lokalnym społecznościom – komentuje Jolanta Borowska, Dyrektor Marketingu COSTA COFFEE POLSKA.

Holy Warrior, 2012, Łódź, fot. Archiwum FUF

Justyna Sobieraj, Kierownik Sekcji Komunikacji Marek Małego AGD w firmie BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego opowiada o wykorzystaniu muralu w kampanii dla marki Zelmer z udziałem Zbigniewa Bródki. Była to część zaplanowanych działań o niestandardowym charakterze dla marki postrzeganej jako tradycyjna. Od początku głównym założeniem akcji było odświeżenie wizerunku Zelmera przez dobór nowych narzędzi komunikacyjnych, dotychczas niewykorzystywanych w kampaniach marki, kojarzonej bardziej z tradycyjnym konsumentem, które zapewniają dotarcie do szerszej grupy młodszych odbiorców. Zależało nam na tym, żeby wpisać się działaniem w miejskie otoczenie i zainteresować przekazem nie tylko konsumentów, ale też media. Zazwyczaj większość kojarzy niestandardowe akcje z markami spoza branży AGD, z tym większym zainteresowaniem obserwowaliśmy reakcje na przygotowane działania i cieszymy się, że mogliśmy przez nie odejść od standardowych formatów promocji, przygotowując m.in. filmy viralowe, czy też nietypowe zaproszenie na konferencję prasową, po której publikacje ukazały się również w serwisach plotkarskich.

Zelmer, mural z udziałem łyżwiarza Zbigniewa Bródki

W 2015 r. Coca-Cola obchodziła swoje 100 urodziny. Z tej okazji marka przygotowała dla swoich fanów wiele atrakcji. Jedną z kreatywnych form celebracji były autorskie murale zaprojektowane przez niezależnych artystów, którzy przyjęli zaproszenie i swoiste wyzwanie koncepcyjne od Coca-Cola. Zaproszono Przemysława „Trust” Truścińskiego oraz Mateusza Kołka, którzy zostali autorami jubileuszowych murali w Warszawie i w Krakowie.

– Oniryczna, nostalgiczna, ale i dynamiczna scena oddaje uczucie, kiedy pierwszy raz wziąłem łyk Coca-Coli. Nie chciałem tego jednak przedstawiać wprost. Pomyślałem, że najlepszym sposobem będzie, jeśli zderzę ze sobą motywy mocne, czyli intensywne, pulsujące czerwienią tło, dynamiczny ruch, ostre krawędzie lodowych gór z motywami łagodnymi, czyli świeżym niebieskim kolorem, obłymi kształtami chmur i gór oraz przyjemnie dryfującą w tym wszystkim parą – wyjaśnia swoją koncepcję artystyczną Mateusz Kołek, autor krakowskiego muralu. Powstanie obu murali – poza unikalnym konceptem artystycznym – wymagało ponad tygodnia malowania, blisko 450 m2 oraz ponad 1 tysiąca litrów farby.

Mural autorstwa Mateusza Kolek

– Tworząc, myślę o kreowaniu nowych światów. Uwalniam z klatki wyobraźnię, a ona wypełnia moje prace bytami, postaciami, wizjami, które dają mi radość i satysfakcję, że tworzę coś nowego, (…) i mogę dzielić się tym z innymi – mówi Przemek „Trust” Truściński o jubileuszowym muralu Coca-Cola swojego autorstwa. Zainspirowałem się radosną atmosferą towarzyszącą urodzinom. Zabawa, radość i te wszystkie śpiewy „100 lat”. Ups! Przepraszam, „200 lat, 200 lat”. Oczywiście, bardzo chciałem, aby graficznie projekt muralu był jak najbliżej mojego komiksowego stylu wprowadzającego sporą dawkę surrealizmu w naszą rzeczywistość – tłumaczy autor warszawskiego muralu Coca-Cola przy ul. Tamka.

Costa Coffee, mural w Poznaniu

Miejmy nadzieję, że sztuka ulicy nie zostanie nigdy wyparta z krwiobiegu miasta i jego ogólnego wizerunku. Żyjemy w betonowej dżungli, gdzie każda wolna przestrzeń jest zawłaszczana, zazwyczaj dla burzącego ład i ogólną estetykę miasta celu komercyjnego. Tworząc artystyczne murale, kolorowe graffiti albo szablon z polityczną treścią, artyści dają nam możliwość, aby cały czas obcować ze sztuką.

Magdalena Wilczak

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

O komunikacji w branży budowlanej w kraju i na świecie, udanej współpracy z Kamilem Stochem i ćwierćwieczu działalności Atlas, mówi Paweł Kisiel, wiceprezes zarządu ds. sprzedaży i marketingu.

W lutym 2016 roku obchodziliście ćwierćwiecze istnienia firmy. Jak podsumowalibyście te 25 lat?

25 lat naszej działalności to czas systematycznego rozwoju, wsłuchiwania się w oczekiwania rynku, podążania za trendami i szukania nowych inspiracji. To po prostu ćwierć wieku wspaniałej, polskiej biznesowej przygody. Z niewielkiej manufaktury firma stała się potentatem branży chemii budowlanej, z najszerszą na rynku ofertą. Proponujemy setki produktów i systemowe rozwiązania technologiczne do budowy i remontu – od piwnicy, po dach. Dziś, Atlas to już grupa kapitałowa ponad 20 podmiotów gospodarczych, w tym także zagranicznych, wśród których znajdują się producenci materiałów budowlanych, jak również wytwórcy surowców do ich produkcji. Nasze produkty obecne są niemal na każdym placu budowy i w remontowanych przestrzeniach – od mieszkań po budynki użyteczności publicznej. Fundamentem tego sukcesu jest właściwy dialog z rynkiem oraz rzetelność i odpowiedzialność w biznesie. Jesteśmy po prostu firmą uczciwą, wywiązującą się z zawartych umów i obietnic, szanującą otoczenie biznesowe i swoich pracowników.

Jakie były „kamienie milowe” historii rozwoju firmy?

25 lat w naszej historii zapisało się wieloma wyjątkowymi wydarzeniami. Jednak mianem „kamieni milowych” należy chyba bardziej określić nie tyle poszczególne wydarzenia, co raczej etapy rozwoju firmy. Nie do przecenienia jest oczywiście sama rola założycieli, właścicieli firmy, ich szczególnej charyzmy i wyznawanych wartości. Poza samym stworzeniem podstaw działalności, o sukcesie zdecydowało na początku dynamiczne zbudowanie szerokiej sieci dystrybucji produktów. Skuteczne konkurowanie na rynku umożliwiło umiejętne inwestowanie w rozbudowę infrastruktury oraz w stworzenie własnego zaplecza surowcowego. Ogromne znaczenie dla uzyskania i utrzymania pozycji lidera rynkowego miało też stałe poszerzanie oferowanego asortymentu materiałów chemii budowlanej – od wyrobów opartych na cemencie, przez produkty gipsowe i anhydrytowe, po wyroby na bazie surowców bitumicznych i epoksydowych. Firma osiągała to zarówno poprzez wysokie nakłady na prace badawczo-rozwojowe, jak i poprzez umiejętną akwizycję. Wszystkie te działania wspierane były równolegle odpowiednią strategią reklamową i wizerunkową. Dla popularności marki znaczenie miały także wszelkie działania firmy prowadzone na rzecz jej otoczenia, czyli wszystko to, co dziś określa się mianem społecznej odpowiedzialności i zrównoważonego rozwoju.

Atlas posiada 4 grupy docelowe, oznacza to 4 różne strategie marketingowe? Jakie są wspólne punkty docierania do tych segmentów, a jakie działania dedykowane są każdej z grup osobno?

Specyfika branży budowlanej, w której działamy, definiuje zdecydowanie więcej grup docelowych. Łańcuch rozpoczyna się od projektanta, a kończy na inwestorze indywidualnym lub też instytucjonalnym. Po drodze są jeszcze fachowcy, generalni wykonawcy, nadzór budowlany, wreszcie partnerzy biznesowi – właściciele i szefowie punktów sprzedaży i sami sprzedawcy. Do wszystkich tych grup kierowane są określone działania zaprojektowane tak, by odpowiadały na specyficzne oczekiwania i zapotrzebowanie każdej z nich. Dla obszaru dystrybucji produktów, na przykład, najistotniejsze będą kwestie motywacji zakupowych i warunków dostaw, dla inwestorów ogromną wagę ma wsparcie techniczne i doradztwo, z kolei dla wykonawców dominujące znaczenie ma dostępność produktów i pełna wiedza na temat ich zastosowania. Prawidłowe zadbanie o wszystkich uczestników rynku wymaga od nas określonych nakładów organizacyjnych i budżetowych. Jako Grupa dysponujemy największym w branży zespołem terenowych przedstawicieli – doradców handlowych i technicznych. Organizujemy systematyczne szkolenia praktyczne i teoretyczne, prowadzone także przez samych fachowców – ambasadorów naszej marki. Dla grupy profesjonalistów budowlanych wydajemy magazyn branżowy, prowadzimy portal społecznościowy i program lojalnościowy. Projektantom i architektom oferujemy liczne narzędzia ułatwiające prace projektowe. To tylko kilka przykładów różnych działań, bo nie sposób wymieniać tu wszystkiego. Jest jednak coś, co dla tych różnych grup celowych stanowi pewien wspólny mianownik oczekiwań, o który najmocniej dbamy i poświęcamy mu najwięcej uwagi. Chodzi oczywiście o jakość produktów i jakość współpracy. One właśnie, niezależnie od miejsca w rynkowej strukturze, budują w efekcie poczucie bezpieczeństwa, zaufanie i przywiązanie do marki. Można właściwie powiedzieć, że głównym działaniem dedykowanym wspólnie wszystkim naszym grupom docelowym jest troska o produkt, cała nasza rozbudowana działalność badawczo-rozwojowa i serwis zarówno przed- jak i posprzedażowy.

Grupa Atlas kontynuuje współpracę z Kamilem Stochem. Firma wspiera skoczka w obecnym sezonie skoków narciarskich oraz przygotowaniach do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2018 r. Dlaczego właśnie ten sportowiec został wybrany przez Państwa i jak oceniacie dotychczasową współpracę?
Kamil Stoch jest wybitnym polskim sportowcem, który posiada na swoim koncie wszystkie najważniejsze dla skoczków narciarskich trofea, w tym dwa złote medale Zimowych Igrzysk Olimpijskich oraz ostatnio zdobyty tytuł zwycięzcy prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni. To także człowiek, który swoim profesjonalizmem, postawą i osobowością zdobył i ciągle zdobywa rzesze fanów. W pracy Kamila Stocha i branży budowlanej jest kilka punktów wspólnych. Liczy się precyzja, bezpieczeństwo i efekt końcowy. Stąd z przyjemnością podjęliśmy decyzję o przedłużeniu kontraktu sponsorskiego na kolejne dwa lata. I z przyjemnością będziemy wspólnie z Polakami kibicować naszemu zawodnikowi. Mówiąc inaczej: Kamil Stoch i Atlas łączą Polaków już od progu. Dla Kamila jest to próg skoczni, dla nas natomiast jest to próg każdego domu czy mieszkania, w którym jesteśmy obecni ze swoimi produktami. Z marketingowego punktu widzenia, zaangażowanie w sponsoring zimowej dyscypliny sportowej ma jeszcze jeden walor. Branża budowlana zimą ma trochę mniej pracy, a fachowcy więcej czasu na relaks. Nie zaszkodzi zatem, gdy odpoczywając od pracy na naszych produktach, nadal będą mieć kontakt z naszą marką.

Grupa Atlas kontynuuje współpracę z Kamilem Stochem. Firma wspierać będzie skoczka w nadchodzących sezonach skoków narciarskich i przygotowaniach do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2018 r.

W innowacyjny sposób podeszliście do współpracy z Kamilem. Na kanale firmy na YouTube pojawiła się seria klipów pt. „Poznaj Mistrza”, w których ze Stochem rozmawiał dziennikarz i prezenter TVN Marcin Prokop. Skąd pomysł na takie działanie i jak je oceniacie z perspektywy czasu?

Kampania „Poznaj Mistrza” to kompleksowe przedsięwzięcie, które podzielone zostało na 5 etapów. Pierwszy z nich polegał na przedstawieniu samego Mistrza, czyli Kamila Stocha, jako nowej twarzy Atlasa. W tym celu przygotowany został wywiad, który przeprowadził Marcin Prokop. W wyjątkowych okolicznościach przyrody, na tle polskich Tatr, zadał Kamilowi 10 pytań, które pokazały jaki jest Kamil Stoch na co dzień, jakie ma pasje (poza samymi skokami) i co naprawdę lubi. Poszczególne części wywiadu, a także making off z realizacji tego nagrania, prezentowane były w serwisie YouTube, na kanale Atlasa. Łącznie uzyskały 173 337 wyświetleń. Wywiad połączony był także z quizem dla fanów marki i Kamila Stocha, w którym do wygrania były czapki z autografem Mistrza. Kreacja kampanii nawiązywać miała do precyzji, bezpieczeństwa, ale i otwartości. Cechy te wyróżniają Kamila Stocha, a także naszą markę. Stąd pomysł na taką właśnie realizację. Oceniamy tę akcję jako bardzo udaną.

Jednym z elementów kampanii „Poznaj Mistrza” był także konkurs „KASKing”, w którym fani Stocha mogli wybierać dla niego wzór kasku. Na czym polegała akcja i z jakim odzewem się spotkała?

„KASKing” był drugą odsłoną kampanii „Poznaj Mistrza”. Fani mieli za zadanie wybrać kask, w którym Kamil Stoch wystartował na zawodach Pucharu Świata w Zakopanem w styczniu 2016 roku. Wśród trzech wyjątkowych projektów zwyciężyła propozycja „Folk” – kask z motywem góralskiej parzenicy – nawiązująca do tradycji i kultury Tatr, z których pochodzi sam Mistrz. Zagłosowało na ten projekt blisko 13 tys. osób spośród ponad 20 tysięcy biorących udział w głosowaniu. Na samym kasku znalazło się potem 4000 zdjęć kibiców Kamila. Żałujemy, że technicznie nie mogliśmy zapewnić większej ilości miejsca. Zainteresowanie tą naszą marketingową aktywnością było naprawdę ogromne.

Czy te działania w związku ze współpracą z Kamilem Stochem będą kontynuowane przez najbliższe dwa lata?

Zdecydowanie tak, choć na tym etapie nie chciałbym zdradzać szczegółów. Zapewniam jednak, że będą to działania interesujące i niestandardowe.

Informujecie Państwo, że eksport to 20% Waszej działalności. Wasze produkty można znaleźć w Wielkiej Brytanii, Łotwie, Białorusi i Rumunii. Jakie działania marketingowe realizujecie na rynkach zagranicznych?

Punktem wyjścia do działań marketingowych na rynkach zagranicznych są zazwyczaj dobre i sprawdzone na gruncie krajowym pomysły. Oczywiście bierzemy zawsze pod uwagę specyfikę danego rynku, koszty i możliwe różnice w sposobach dotarcia do klientów. Trzeba też pamiętać, że o efektywności działań marketingowych decyduje ogólna rozpoznawalność marki na danym terenie i jej rynkowa pozycja. O ile np. w Wielkiej Brytanii dominujące znaczenie ma dziś działalność edukacyjna i szkoleniowa, to na rynku białoruskim znakomite efekty przynosi program lojalnościowy dla klientów ugruntowujący pozycję lidera na tamtejszym rynku.

Jakie rynki chcecie rozwijać?
Działania ukierunkowane na rozwój prowadzimy i prowadzić będziemy przede wszystkim na rynku polskim i w krajach ościennych. Pozycja lidera rynkowego w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej nie jest przecież dana na zawsze. Dodatkowo, rynek budowlany w Polsce jest uznawany za najbardziej konkurencyjny. Poza troską o region rodzimy, stawiamy dziś jednak również na rozwój i otwarcie na Europę Zachodnią. Poszukujemy celów akwizycyjnych w Niemczech, w Wielkiej Brytanii, na Słowacji i w Czechach. Kupno udziałów czy przejęcie spółki z danego rynku, co sprawdziło się już w przypadku dotychczasowych akwizycji Grupy Atlas, umożliwia aktywizację biznesu na danym obszarze.

Jakie miejsce w branży budowlanej zajmuje reklama POS? Czy korzystacie z tej formy promocji?
Reklama POS stanowi oczywiście jedną z form naszych działań, choć absolutnie nie dominującą. Widoczność w punktach sprzedaży jest bardzo ważna, ale sklepy budowlane są dziś coraz bardziej kolorowe i coraz trudniej jest „nie zginąć w tłumie”. Tym bardziej ważna jest kreatywność pomysłów i przede wszystkim spójność przekazu. To, z czym konsument spotka się w punkcie sprzedaży, powinno budzić jak najwięcej skojarzeń z innymi formami aktywności firmy – przekazem medialnym, polityką sponsoringową itd. Niezależnie od tego, klient branży budowlanej, to klient, dla którego najważniejsze jest doświadczenie z produktem i gruntowna wiedza o jego właściwościach i obszarach zastosowania. Stąd wszelkie formy wizualizacji produktów w punktach sprzedaży muszą być poprzedzone solidną robotą edukacyjną i szkoleniową.

Czy używacie artykułów promocyjnych i gadżetów reklamowych w swojej komunikacji z konsumentami?

Jak chyba każde przedsiębiorstwo, także i my korzystamy z tej formy wspierania działań sprzedażowych. Staramy się, by nasze upominki miały jak najbardziej użyteczny charakter dla odbiorców. Stąd np. w grupie fachowców znakomicie sprawdzają się takie materiały promocyjne jak ubrania robocze, wiadra czy pace. Dla tej grupy zawodowej jednak, najlepszym „gadżetem” od Atlasa są poradniki specjalistyczne, szkolenia, czy wreszcie magazyn branżowy „Atlas Fachowca”, który regularnie i bezpłatnie im dostarczamy. Poza walorem użyteczności materiałów reklamowych, ważnym ich parametrem jest też unikalność. Zimowe czapki z limitowanej edycji Kamila Stocha stały się naprawdę niezłym, pożądanym hitem. Zapewne dlatego, że praktyczne i ciepłe i na dodatek „w stylu Mistrza”.

Od stycznia 2015 r. Kamil Stoch „skacze z ATLASEM”. W styczniu br. Stoch po raz pierwszy w karierze wygrał Turniej Czterech Skoczni.

Angażujecie się w działania CSR i aktywności prospołeczne. Jakie działania podejmujecie w tym zakresie?

Zagadnienia społecznej odpowiedzialności obecne są w naszej strategii od lat – w sferze zatrudniania, bezpieczeństwa pracy, w działaniach z zakresu ochrony środowiska, w komunikacji z rynkiem i oczywiście także w zakresie szerokiego zaangażowania w sprawy społeczne. Zresztą, w ramach Grupy Atlas działają aktywnie dwie organizacje pożytku publicznego. Już 20 lat temu, gdy mało kto wiedział czym w ogóle jest społeczna odpowiedzialność biznesu, Atlas powołał do życia Fundację Dobroczynności. Wspiera ona zwłaszcza osoby indywidualne znajdujące się w trudnej sytuacji zdrowotnej i ekonomicznej. Rokrocznie wsparcie Fundacji otrzymuje kilkaset polskich rodzin. Współpracujemy też z instytucjami działającymi w sferze zadań publicznych w obszarze pomocy społecznej, zdrowotnej, szkolno-wychowawczej i charytatywnej. Od początku działalności Fundacja Dobroczynności Atlas przeznaczyła na cele społeczne kwotę przekraczającą 62 mln zł, pochodzącą niemal w całości ze środków własnych. Atlas znany jest także z roli mecenasa przedsięwzięć kulturalnych. Przykładem naszego zaangażowania w tym obszarze jest przede wszystkim funkcjonująca od 2003 roku galeria Atlas Sztuki w Łodzi. Jest to jedno z najbardziej cenionych miejsc wystawienniczych w Polsce.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

Paweł Kisiel – Wiceprezes zarządu ds. sprzedaży i marketingu, absolwent Politechniki Warszawskiej Wydział i MBA Oxford Brooks University, UK. Doświadczenie zdobywał w rozwoju sprzedaży, restrukturyzacji i współpracy w środowisku międzynarodowym, m.in. w Servisco / DHL, Trans Universal Poland SA i CJ International Sp. z o.o. W Grupie Atlas od roku 2006. Na stanowisku prezesa zarządu, restrukturyzował spółkę Sped Partner. Jako wiceprezes zarządu należących do Grupy spółek Izohan i Izolmat, aktywnie uczestniczył w procesach ich reorganizacji i łączenia oraz akwizycji marki Nexler. Na stanowisko członka zarządu Grupy Atlas ds. marketingu i sprzedaży powołany w czerwcu 2014 r.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Agencja Byss.pl, po wygranym przetargu, przygotowuje projekt digital dla Żeglugi Szczecińskiej, organizatora technicznego finału regat The Tall Ships Races 2017, który odbędzie się w sierpniu w Szczecinie.

Zadaniem agencji Byss.pl jest stworzenie oficjalnego serwisu internetowego dla finału regat The Tall Ships Races 2017, oraz dbanie o jego zawartość i kolejne etapy rozwoju.

W tym roku wielki finał The Tall Ships Races odbędzie się już po raz trzeci w Szczecinie. W dniach 5-8 sierpnia zagości w tym mieście magiczny morski klimat, setki pływających jednostek, miliony odwiedzających i moc dodatkowych atrakcji – Szczecin zmieni się na kilka dni w żeglarską stolicę Europy.

Finał The Tall Ships Races (TSR) to zlot żaglowców połączony z zakończeniem regat oraz szeregiem imprez towarzyszących, organizowany przez organizację Sail Training Association. Jest to impreza o charakterze globalnym, a jej początki sięgają roku 1938, z pierwszym zlotem żaglowców w Sztokholmie. TSR ma na celu  propagowanie idei wychowania młodzieży na pokładach wielkich żaglowców. Poprzedni TSR, w 2016 r., przebiegał na trasie: Antwerpia – Lizbona – Cadiz – A Coruna – Blyth.  Tegoroczny zlot TSR 2017, z finałem w Szczecinie, odbywa się na trasie: Halmstad – Kotka – Turku – Kłajpeda – Szczecin.

Organizatorem technicznym tegorocznego finału zlotu TSR 2017 jest Żegluga Szczecińska i jest to nowy klient agencji Byss.pl, pozyskany w wyniku wygranego przetargu; choć warto przypomnieć, że agencja obsługiwała już w obszarze digital także finał TSR w 2013 r., który również organizowany był w Szczecinie, a w swoich doświadczeniach „żeglarskich” ma też obsługę finału Regat Bałtyckich w 2015 r.

Stworzony przez agencję Byss.pl oficjalny serwis internetowy dla finału regat The Tall Ships Races 2017 w Szczecinie, jest już dostępny pod adresem:http://tallships.szczecin.eu. Zadaniem agencji jest też dbanie o jego zawartość i kolejne etapy jego rozwoju aż do sierpniowego finału.

– Prace nad serwisem zostały zaplanowane kilkuetapowo. Obecna wersja zawiera najważniejsze informacje, takie jak: aktualności dotyczące regat i ich głównych uczestników, czyli jednostek, które będzie można spotkać na finale w Szczecinie a także krótkie podsumowanie poprzednich edycji The Tall Ships Races. Rozpoczęliśmy też na niej odliczanie do startu imprezy – mówi Hubert Kowalski, Key Account Manager w agencji Byss.pl

Serwis jest na bieżąco uzupełniany o kolejne informacje, m.in. opisy oraz galerie zdjęć nowych jednostek, które będą potwierdzać udział w wyścigu.Następne zaplanowane etapy rozwoju serwisu to m.in. uruchomienie sekcji z: programem imprezy, historią regat, propozycją wartych odwiedzenia miejsc w Szczecinie, informacjami dla załóg, a również wersje językowe serwisu.

– Podczas regat prowadzona będzie relacja z ich trasy, na stronie pojawią się m.in. reportaże z najciekawszych miejsc imprezy, a po zakończeniu wyścigu zamieścimy jego wyniki, podsumowanie oraz fotorelację z całego wydarzenia – dodaje Hubert Kowalski.

Pierwszy finał The Tall Ships Races w Szczecinie odbył się w 2007 roku. Wówczas do stolicy Pomorza Zachodniego na blisko 100 jednostkach przypłynęło ponad 3500 członków załóg z 35 krajów. W czasie trwającego sześć dni zlotu odwiedziło go około 2 mln ludzi. Po raz kolejny Szczecin stał się gospodarzem dla regatowych kolosów w roku 2013. Miesięczny rejs po Bałtyku, cztery porty odwiedzone po drodze i wielki finał w Szczecinie, do którego po raz kolejny przypłynęło około 100 żaglowców i jachtów. Imprezę odwiedziło w 2013 r. ok. 2,5 miliona ludzi.

Więcej na temat tegorocznej edycji TSR na: www.tallships.szczecin.eu

JK

 

                                                                                                     

Początek roku to doskonały czas na podsumowanie zmian i procesów, które zachodzą na naszych oczach w branży komunikacji outdoorowej. O taką analizę poprosiliśmy Joannę Hutnik-Szlemińską i Piotra Gajka z zarządu firmy Synergic, specjalizującej się w wielokanałowym out-of-home. W rozmowie pokusili się również o wytypowanie kilku ich trendów na nadchodzący rok.

Rok temu wszyscy nasi rozmówcy prognozowali, że rok 2016 upłynie pod znakiem zmian na rynku reklamy zewnętrznej. Branża miała szczególnie odczuć efekty ustawy krajobrazowej. Czy rzeczywiście jej zapisy tak wiele zmieniły?
Joanna Hutnik-Szlemińska: Tak, ale nie spełniły się czarne wizje niektórych komentatorów. Sądzono, że nowy porządek prawny zaważy na decyzjach reklamodawców i może powodować chociażby wstrzymywanie całych kampanii, nic takiego jednak nie nastąpiło. Owszem, wejście w życie ustawy krajobrazowej spowodowało, że konieczne było przeanalizowanie oferty i pewne jej modyfikacje, ale – proszę mi wierzyć – podjęcie dialogu z lokalnymi władzami umożliwiało znalezienie kompromisu satysfakcjonującego obydwie strony.

Piotr Gajek: Można nawet powiedzieć, że prognozy były nietrafione – raporty podsumowujące poszczególne segmenty rynku zdają się to potwierdzać. My sami wypracowaliśmy wzrost przychodów na poziomie 20% w ciągu tego roku!

To rzeczywiście robi wrażenie. Skąd taki wynik?
Piotr Gajek: Jest sumą wielu składowych. Dokładnie 27, bo tyle osób liczy w tej chwili nasz zespół. To w oparciu o ich zaangażowanie i kompetencje możemy wypracowywać konkretne, mierzalne efekty. Dodaj do tego odpowiednio zdywersyfikowaną ofertę produktową – oto i cała tajemnica. Wszystko inne jest dodatkiem do już doskonale działającej machiny – istotnym oczywiście, jednak nie fundamentalnym.

O jakich dodatkach mowa?
Joanna Hutnik-Szlemińska: To zależy od segmentu oferty. W mega formacie takim elementem w tym roku była współpraca z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą Reklamy Wielkoformatowej – kluczowa w kontekście chociażby wspominanej tu już ustawy krajobrazowej i prac nad lokalnymi kodeksami reklamowymi. W innych obszarach znaczące były poczynione przez nas inwestycje w lokalizacje i nośniki. Pozyskaliśmy między innymi Port Lotniczy w Katowicach i Poznaniu oraz gdańskie i poznańskie przejścia podziemne, stale też rozbudowujemy portfolio nośników na dworcach autobusowych i kolejowych.

Piotr Gajek: Wszystko to jest kwestią spójnej strategii i konsekwencji w jej wdrażaniu. Przykładowo, obserwując rynek tranzytowy (reklamy na komunikacji miejskiej), wiedzieliśmy, jak należy zmodyfikować naszą ofertę, by jeszcze lepiej spełniała oczekiwania klientów. Stąd podpisana przez nas niedawno umowa z firmą Arriva, która pozwoliła nam na znaczne poszerzenie i unowocześnienie portfolio.

Skoro już wywołaliśmy temat oczekiwań klientów – jak kształtowały się preferencje reklamodawców? Jakie formy i działania były przez nich szczególnie doceniane i poszukiwane?
Joanna Hutnik-Szlemińska: Do niedawna Synergic kojarzony był jedynie z reklamą niestandardową, jednak coraz częściej klienci zamawiają u nas kampanie wielokanałowe. Dobrym tutaj przykładem jest nasza ostatnia współpraca z marką Orange, dla której nie tylko zbudowaliśmy na Dworcu Centralnym imponującą zjeżdżalnię symbolizującą super szybki Internet, ale też zapewniliśmy rozwiązania systemowe – siatki wielkoformatowe w czterech prestiżowych lokalizacjach i kampanie na fullbackach w ponad 100 miejscowościach.
Piotr Gajek: Rozwój zintegrowanych kampanii był jednym z naszych założeń strategicznych – o tym, że to dobry kierunek, najlepiej świadczy fakt, że tylko w minionym roku tego typu kampanii przeprowadziliśmy blisko 350. Oprócz wspomnianej kampanii Orange, były też duże działania dla Grupy Żywiec, Itaki czy ostatni rowerowy projekt dla mBanku.

Co je wyróżniało?
Piotr Gajek: Myślę, że przede wszystkim bardzo umiejętne dobranie miejsc i kanałów komunikacji do grupy docelowej. Za każdym razem szukamy szerszego kontekstu – czegoś, co sprawi, że reklama stanie się zapamiętywalna, a jej przekaz zostanie w świadomości odbiorców. Taką była np. komunikacja wody Żywiec Zdrój przeprowadzona przez nas pod hasłem „PAMIĘTAJ O WODZIE NA DROGĘ”. Reklamy skoncentrowane były wokół dworców, a pojawiły się na nośnikach typu citylight i wielki format w Warszawie, Gdańsku i Sopocie. To dzięki takim kampaniom osiągnęliśmy znaczący wzrost w segmencie dworców.

A jak te wyniki wyglądały w innych segmentach? Ten rok był równie udany we wszystkich obszarach działalności spółki?
Joanna Hutnik-Szlemińska: Rzeczywiście, śmiało można powiedzieć, że osiągnęliśmy jeden z lepszych wyników. Każdy z obszarów zanotował wzrost, największy właśnie dworce, ale jesteśmy zadowoleni ze wszystkich kategorii naszego portfolio. Nawet te bardziej niszowe elementy oferty przyciągały uwagę odbiorców, a co za tym idzie – także reklamodawców.

Niszowe? Ma Pani na myśli ambienty i rozwiązania niestandardowe?
Joanna Hutnik-Szlemińska: Tak, niestandardowy, spektakularny outdoor to ten obszar działalności, od którego zaczynaliśmy. Wciąż wierzymy w siłę zaskakujących, przełamujących schematy rozwiązań, dlatego naszym klientom staramy się zawsze proponować rozbudowę tradycyjnych kampanii out-of-home o elementy niestandardowe.

Piotr Gajek: Taką kampanią była np. niedawna komunikacja nowego sklepu Agata Meble, w której wykorzystaliśmy druk soczewkowy w przejściu podziemnym pod warszawską Rotundą. Ta technologia pozwala na zmianę widocznego obrazu w zależności od kąta patrzenia obserwatora.

Czyli powstaje wrażenie animacji…?
Piotr Gajek: Tak! Animacji… bez faktycznej animacji!

Brzmi to rzeczywiście bardzo ciekawie. Czy właśnie niestandardowe rozwiązania to kierunek, w którym Waszym zdaniem będzie się rozwijać branża? Jakie macie plany na ten rok?
Joanna Hutnik-Szlemińska: Jak już wspominałam, naszej szansy upatrujemy w umiejętnym wielokanałowym dotarciu. Dlatego będziemy dalej rozwijać nasze obecne linie produktowe. Planujemy zwiększanie liczby nośników na dworcach i lotniskach. A rowery miejskie?

Piotr Gajek: To obszar, z którego rozwoju jesteśmy bardzo zadowoleni. Jako jedni z pierwszych dostrzegliśmy marketingowy potencjał rowerowych systemów sharingowych – rosnące zainteresowanie reklamodawców najlepiej świadczy o tym, że mieliśmy rację.

Byli tacy, którzy kilka lat temu przewidywali, że na inwestycjach w rowery możecie się, nomen omen, przejechać. Dowiedliście, jak bardzo się mylili. Muszę więc spytać – jakie macie plany? Przymierzacie się do czegoś równie zaskakującego?
Joanna Hutnik-Szlemińska: Rzeczywiście lubimy pozyskiwać nowe nisze – na 2017 rok też już mamy kilka obiecujących projektów. Uruchamiamy nowe linie produktowe – m.in. nośniki autostradowe, rozpoczynamy też długofalowy projekt skierowany do turystów i narciarzy wraz z największym operatorem stoków w polskich i słowackich Tatrach.

Piotr Gajek: Przygotowujemy też duży projekt dla jednego z głównych graczy z sektora usług bankowych.

Słowem – szykuje się Wam pracowity rok! Z tego, co mówicie, wynika, że z optymizmem patrzycie w przyszłość?
Piotr Gajek: Oczywiście, że tak. Mamy mocny zespół, przemyślaną strategię biznesową i konsekwencję w jej wdrażaniu. Wiadomo, że rynek, na którym działamy jest wymagający, ale jesteśmy dobrze przygotowani nie tylko na ten rok i następne.

W takim razie życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała Jaga Kolawa

Joanna Hutnik-Szlemińska – Wiceprezes Zarządu SYNERGIC i Prezes ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej. Specjalistka w dziedzinie zarządzania kampaniami reklamowymi Out Of Home. Ma wieloletnie doświadczenie i rozległą wiedzę w realizacji kampanii wykorzystujących rozwiązania wielkoformatowe i niestandardowe media miejskie. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego i podyplomowych studiów na Harvard Business School.

Piotr Gajek – Prezes Zarządu SYNERGIC. Ekspert zarządzania projektami niestandardowej komunikacji marketingowej. Ponad 10-letnie doświadczenie w branży Out Of Home zdobywał budując i koordynując ogólnopolskie kampanie marketingowe największych międzynarodowych marek. Swoją wiedzą dzielił się także ze studentami warszawskich uczelni (m.in. SGH).

 Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

O drodze od filmu do eventu, pracy z wiodącymi markami i dynamicznych zmianach charakteryzujących rynek eventowy opowiada Artur Szczęsny, Rebelia Media Group.

Wasze początki to produkcja filmowa, skąd pomysł na poszerzenie działalności o eventy i PR?
Rzeczywiście, początek naszej działalności to film, który wziął się z tego, że zarówno ja jaki i mój biznesowy partner Grzegorz Kieniksman skończyliśmy szkoły związane z branżą filmowo-telewizyjną, czyli naturalną drogą była dla nas praca na planie filmowym. Przez pierwsze lata nasza działalność skupiała się właśnie na tym rynku. Co do eventów, była to naturalna kolej rzeczy, kiedyś ktoś zapytał: „a może pomoglibyście nam z naszą imprezą?” Jasne, czemu nie – pomyślałem i tak zrobiliśmy. Pierwszy event sukces, potem kolejny i poszło lawinowo. A teraz to właśnie event stanowi największy kawałek naszego tortu obrotów. Z działalnością PR było podobnie, najpierw pytanie czy możemy wypromować wydarzenie, które produkujemy, potem kolejne i kolejne. Przy pierwszych działania PR posiłkowaliśmy się znawcami tematu, ale kiedy pytań było coraz więcej stworzyliśmy własny dział PR zarządzany przez Grześka, który w tym samym czasie sam stał się PR-owcem specjalizującym się w promowaniu instytucji i wydarzeń związanych z kulturą.

Niewątpliwie zaliczacie się do grona agencji, które osiągnęły sukces. Co Waszym zdaniem świadczy o sukcesie Rebelia Media?
Dobry zespół, który udało nam się zbudować i grono zaufanych klientów, którzy są z nami od lat. Nie tylko oczekują od nas pracy dla nich, ale wspierają nas i służą dobrą radą. A to w relacjach biznesowych jest najważniejsze! Cieszy nas fakt, że te relacje mają ciągłość, a opinia o naszej firmie przekazywana jest z „ust do ust”. Jestem przekonany, że tego typu polecanie jest najlepszą formą reklamy.

Tworzycie zgrany zespół, czym się kierujecie w doborze ludzi?
To w sumie zawsze najtrudniejsze pytanie. Tak naprawdę musi być to coś miedzy nami a współpracownikami. Lubię, kiedy na pierwszym spotkaniu potrafimy ze sobą rozmawiać od razu o wszystkim i rozmowa przeradza się w dyskusję. Zależy nam na różnorodności i szczerze mówiąc zebraliśmy całkiem fajne grono indywidualistów i w dodatku w różnym wieku z różnym bagażem doświadczeń nie tylko w naszej branży.

Współpracujecie z wieloma wiodącymi markami. Co decyduje o tym, że wracają do Was?
Największą wagę przywiązujemy do serwisu obsługi naszych klientów. Jestem przekonany, że w wielu przypadkach właśnie to decyduje, że nasi klienci są z nami przez lata i chętnie wracają. W czasie pracy staramy się, aby klient miał poczucie wsparcia na każdym etapie produkcji eventu. Dążymy do tego, aby żadna sprawa klienta nie stała się tzw. problemem. Po prostu – jest pytanie i jest odpowiedź. Pamiętam wydarzenie, gdy na 24 godziny przed montażem klient zapytał czy wszystko to co widzi, to dioda, a cała scenografia jest animacją. W rzeczywistości było inaczej, scenografia była przestrzenna, były wyprodukowane elementy ze styroduru, a dioda była zaplanowana w formie kilku mniejszych ekranów. Finał był taki, że klient poprosił o zmianę diody w świetle sceny na całą ścianę i o wypełnienie jej animacjami. Łatwo nie było, ale wszystko się udało, kiedy klient przyjechał na miejsce wydarzenia zobaczył 50 m2 diody z animowanymi tłami. 40 h do rozpoczęcia eventu to bardzo dużo.

Jak przez lata zmienił się rynek eventów?
Rynek eventów zmienia się bardzo dynamicznie. Spowodowane jest to błyskawicznym rozwojem technologii oraz stylem życia. Pamiętam czasy kiedy projektor 6000 ANSI był naprawdę czymś extra. Dzisiaj ważne wydarzenia realizowane są na dziesiątkach metrów ekranów diodowych, których jakość wyświetlania obrazu zbliżyła się do telewizorów LCD. Możliwości kreowania obrazów, wyświetlania ich na dowolnych kształtach oraz prawie nieograniczone możliwości zarządzania multimediami pozwalają nam stworzyć wydarzenia, pozostające w pamięci na jakiś czas – pewnie do kolejnego wydarzenia, które przyćmi poprzednie.

Jak oceniasz dynamicznie rozwijający się rynek eventowy w Polsce w kontekście światowym?
Wydaje mi się, że Polska jest na bardzo dobrym poziomie i nie ma się czego wstydzić. Miałem okazję być na wydarzeniach w Niemczech, Anglii czy Francji i szczerze mówiąc – niektóre trąciły myszką. Jako agencja mieliśmy okazję pracować z agencją londyńską. Generalnie pomysł, elementy scenografii przygotowali Anglicy, a my mieliśmy być jedynie wsparciem. Ostatecznie okazało się, że to co zaplanowali nasi koledzy z Anglii nie jest produktem, który zachwyci polskiego odbiorcę. Finalnie wyprodukowaliśmy ten event po naszemu ze wsparciem ze strony polskiego oddziału klienta. Najfajniejsze jest to, że nasi koledzy pokazują teraz ten event z Polski jako przykład tego, co im się udało zrobić i mimo że produkowali go jeszcze w kilku innych krajach to 90% zdjęć w portfolio pochodzi właśnie z Polski!

Jakie wyzwania czekają na Was w najbliższej przyszłości?
Najbliższa przyszłość to przede wszystkim nowe biuro. Obecne znajduje się w budynku, który idzie do rozbiórki i musimy szukać siedziby na czas kiedy będzie budowa nowego biurowca, w którym mamy obiecane miejsce na nową siedzibę. Ciężko będzie nam opuszczać na ten czas Plac Grzybowski, który przez ostatnie lata był naszym biurowym domem. Drugim, a może tak naprawdę najważniejszym wyzwaniem jest rozwój naszego zespołu współpracowników, tak jak wspomniałem to grupa indywidualistów, każdy z nich ma swoje potrzeby, swój styl pracy i swoje zalety. Wspólnie pracujemy nad zintegrowaniem całego zespołu, komunikacją między nami i nad indywidualnym rozwojem. Obiecaliśmy sobie, że początek roku będzie czasem, w którym ustalimy nie tylko cele na najbliższe miesiące czy rok, ale także przeanalizujemy, w którą stronę każdy z nich się chce rozwijać – w końcu Rebelia Media Group to produkcja eventów, produkcja filmów i PR. Dodatkowo sporym wyzwaniem będzie zatrudnienie nowych współpracowników, którzy są niezbędni do dalszego rozwoju firmy. Rekrutacja i wybór osób do zespołu to dopiero początek procesu, który zakończy się sukcesem jeżeli zespół się zintegruje i zaakceptuje „świeżaków”.

Rozmawiał Andrzej Kuczera

Artur Szczęsny – od lat działa na polu marketingowym, a od trzech również w branży public relations. Ma imponujące doświadczenie i bardzo wyraźną wizję na przyszłość. Łączy w sobie pasję zarówno do kreacji, jak i do nowych technologii. Nie boi się wyzwań i budżetów, ani tych małych, ani tych dużych. Dąży do wspólnego osiągnięcia sukcesu wraz z klientem.

Artykuł ukazał się w piątej edycji Katalogu OOH event. Pobierz wersję online TUTAJ.

 

 

Do zespołu Mea Group – agencji marketingu zintegrowanego, specjalizującej się w organizacji eventów – dołączyła Dorota Wrzeciono. Jako PR Manager odpowiada za szeroko rozumiane działania komunikacyjne, zarządzanie wizerunkiem agencji oraz wspieranie aktywności PR dla klientów Mea Group. Do jej obowiązków należy komunikacja wewnętrzna oraz zewnętrzna, ze szczególnym wskazaniem na relacje z mediami i zarządzanie mediami społecznościowymi.

Dorota Wrzeciono ma kilkunastoletnie doświadczenie w tworzeniu i realizacji działań z zakresu komunikacji korporacyjnej, zewnętrznej i wew., zarządzania zmianą, Relacji Inwestorskich, zarządzania sytuacją kryzysową, brand PR, sponsoringu i CSR.

– Mea Group to zespół niezwykle kreatywnych osób, które mają przyjemność oferować klientom wiele innowacyjnych projektów. Nasze wsparcie, obejmujące usługi z zakresu komunikacji, PR (zarówno dla realizowanych eventów, jak i w ramach pełnej obsługi), incentive, BTL oraz usługi graficzne, to zawsze starannie przemyślane oraz kompleksowe projekty W ramach stałego podnoszenia naszych kompetencji sięgamy po know-how, pozwalający na jeszcze bardziej wszechstronne wspieranie klientów w całościowej komunikacji marketingowej ich produktów, usług i idei – mówi Marta Dunin-Michałowska, prezes Mea Group.   

W czasie dotychczasowej kariery zawodowej współtworzyła – jako Media Executive w agencji PR Business Communications Associates – efektywną komunikację na rzecz m.in. firm z branży farmaceutycznej (Sanofi-Synthelabo, Boehringer Ingelheim), kosmetycznej (Coty), tytoniowej (Philip Morris Polska), alkoholowej (The Absolut Company), mediów (CANAL+/CYFRA+, KRRiTV) i stowarzyszeń (Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, Krajowe Stowarzyszenie Przemysłu Tytoniowego). Prowadziła także działania PR dla największych polskich banków: Pekao S.A. (jako Zastępca Rzecznika prasowego i Główny Specjalista w Zespole Komunikacji Wew. ) oraz Millenium SA (Kierownik Zespołu Komunikacji Produktowej).

Ostatnio – jako PR Manager, Kierownik Zespołu Komunikacji Grupy Goodyear Polska – rozwijała całościową strategię komunikacji dla wszystkich marek GGP: Goodyear, Dunlop, Fulda, Sava i Dębica, a także ogółu spółek tworzących GGP, m.in. Firmy Oponiarskiej Dębica S.A. Brała również udział w organizacji wydarzeń specjalnych, takich jak coroczny Festyn Dębica-Dębicy (od 2012 r. funkcjonujący jako Festiwal GOODFEST – ważne wydarzenie muzyczne na Podkarpaciu), czy obchodów jubileuszy (70- i 75-lecia) T.C. Dębica S.A.

D. Wrzeciono jest absolwentką Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizacja Zintegrowany Marketing Medialny i PR. Ukończyła także studia podyplomowe Psychologia Zachowań Rynkowych na Wydziale Psychologii UW. 

www.meagroup.pl

JK

Huawei i londyńska Saatchi Gallery przedstawiają wystawę From Selfie to Self-Expression. Będzie to pierwsza na świecie ekspozycja, która pokaże historię portretów i autoportretów znanych jako selfie, od starych mistrzów, aż do dziś. Zwiedzający będą mieli okazję poznać prawdziwy potencjał selfies, które też mogą być dziełami sztuki

Wystawę From Selfie to Self-Expression będzie można oglądać od 31 marca do 30 maja 2017 roku w Saatchi Gallery w Londynie. Jej celem jest nie tylko pokazanie, w jaki sposób czas wpłynął na postrzeganie portretów i autoportretów, ale również przedstawienie możliwości, jakie daje aparat w smartfonie.

– Autoportrety i portrety stały się ważnym elementem dzisiejszej kultury. Smartfony dogoniły technologicznie klasyczne aparaty fotograficzne. Dzięki temu coraz więcej zaczyna zależeć nie tyle od sprzętu, co od duszy artystycznej i kreatywności autora fotografii. Wystawa, która powstała we współpracy z Huawei zaprezentuje przekrój portretów na przestrzeni wielu lat aż do chwili obecnej – mówi Nigel Hurst, Dyrektor Generalny Saatchi Gallery.

Profesjonalna fotografia na wyciągnięcie ręki

Jeszcze kilka lat temu, aby wykonać portret potrzebne były wielogodzinne przygotowania lub drogi i profesjonalny sprzęt. Obecnie, perfekcyjny portret to kwestia ujęcia „tej” chwili, ponieważ cała technologia mieści się w smartfonie. To właśnie definicja najlepszego aparatu – takiego, który zawsze jest na wyciągnięcie ręki. Rozwój fotografii mobilnej stał się możliwy dzięki współpracy producentów urządzeń mobilnych z firmami produkującymi profesjonalny sprzęt fotograficzny. Podwójny aparat w Huawei P9 zrewolucjonizował fotografię mobilną, ponieważ umożliwił wykonywania profesjonalnych zdjęć smartfonem. Obiektywy w Huawei P9 oraz w Huawei Mate 9 i Mate 9 Pro powstały we współpracy z firmą Leica, znanej od lat z produkowania znakomitych rozwiązań fotograficznych. 

 – Po dekadzie od pojawienia się fotografii mobilnej, doszliśmy do kluczowego momentu. Zaczęliśmy dokumentować naszą codzienność za pomocą selfie i przeszliśmy do pokazywania naszej osobowości za pośrednictwem kreatywnych fotografii. Smartfony stały się narzędziem do wyrażania artystycznej ekspresji. Generacja Selfie stała się ‘Selfie to Self-Expression’ – Generacją Własnych Doświadczeń. Każdy z nas stara się odkrywać i dzielić swoją wewnętrzną kreatywnością za pomocą narzędzia, które posiadają wszyscy – smartfonu – mówi Glory Zhang, Dyrektor marketingu Huawei Consumer Business Group.

Od klasyków do współczesności

Podczas wystawy „From Selfie to Self-Expression” zaprezentowane będą dzieła najważniejszych malarzy i fotografów m.in. Van Gogha, Rembrandta, Christophera Bakera, Juno Calypso czy Cindy Sherman. Wiele z nich to autoportrety, które na przestrzeni lat zyskały miano kultowych.

Jedna z ekspozycji będzie w całości poświęcona mobilnej fotografii. Na ścianach Saatchi Gallery zawisną prace nieformalnej grupy artystów, znanych jako Young British Photographers, wykonane smartfonem Huawei.

Konkurs #SaatchiSelfie

 Huawei i Saatchi Gallery organizują konkurs #SaatchiSelfie. Każdy artysta – fotograf będzie mógł zgłosić swoją propozycję portretu. Zwycięskie prace zawisną na ścianach Saatchi Gallery w Londynie i staną się częścią całej wystawy. Wszyscy, którzy znajdą się w ścisłym finale, gdzie będą oceniani przez znanych artystów, zostaną również nagrodzeni przez Huawei nowym modelem smartfona. Konkurs trwa od 23 stycznia i zakończy się 19 marca 2017 roku. Uczestnik musi mieć ukończone 16 lat, do konkursu może zgłosić do sześciu fotografii. Regulamin oraz formularz zgłoszeniowy znajduje się na: saatchigallery.com/selfie.

[galeria=”1″] 

Harmonogram wystawy: From Selfie to Self-Expression

Galeria 1: Historia selfie od Starych Mistrzów do dzisiaj

Galeria 2: Kultowe selfie: od pięknych i wysublimowanych do szalonych i niebezpiecznych

Galeria 3: Prace konkursowe #SaatchiSelfie

Galeria 4: Wyraź siebie – zdjęcia autorstwa Young British Photographers wykonane smartfonami Huawei z podwójnym aparatem.

Aby uzyskać więcej informacji odwiedź stronę Huawei Consumer BG: consumer.huawei.com/en/

JK

Do 10 lutego br. trwa zbieranie zgłoszeń do piątej edycji konkursu branży eventowej MP Power Awards. W konkursie jurorzy wybierają najlepsze projekty, obiekty oraz w tym roku po raz pierwszy – produkt eventowy. Nagradzają także wyróżniające się osobowości branży oraz kreatywnych. Finał MP Power Awards – 24 marca. 

Celem MP Power Awards jest wyróżnienie najlepszych eventów i projektów związanych z event marketingiem, wskazanie miejsc ze szczególnym potencjałem eventowym oraz wyróżnienie osobistości branży. 
Do udziału w MP Power Awards organizator – MeetingPlanner.pl zaprasza agencje eventowe, incentive travel, marketingowe, biura PCO, DMC, agencje specjalizujące się w organizacji aktywnego outdooru i team buildingu, firmy cateringowe i multimedialne specjalizujące się w obsłudze sektora eventowego, meeting plannerów i marketerów odpowiedzialnych za realizację projektów z zakresu branży eventowej w korporacjach, instytucjach i stowarzyszeniach.
Konkurs MP Power Awards tworzą: MP Power Projekt, MP Power Venue, MP Power Produkt oraz MP Power 12. Konkursem towarzyszącym MP Power Awards jest Kreatywny Roku Branży Eventowej.

W ramach MP Power Projekt zostaną poddane analizie i ocenie realizacje w następujących kategoriach głównych: event promocja marki BtoB i BtoC, event firmowy – celebracja, integracja i edukacja, event pozostałe formy, incentive travel BtoE i BtoB, program wsparcia sprzedaży z wykorzystaniem incentive Travel, kongres, targi oraz kampania zintegrowana z wykorzystaniem event marketingu i towarzyszących: CSR w branży eventowej, catering, oprawa wizualna.

MP Power Venue zaprezentowane zostaną miejsca – hotele, centra konferencyjne, obiekty wielofunkcyjne i unikatowe – z największym eventowym potencjałem. Jury, wybierając nominacje, a następnie zwycięzcę w każdej kategorii, ocenia możliwości obiektu pod kątem realizacji określonego typu wydarzeń, jego atrakcyjność, rozwiązania dedykowane branży spotkań, politykę współpracy czy innowacyjność.
Elementem, który ma za zadanie pomóc jurorom w podjęciu decyzji o zwycięskim obiekcie, jest audyt przeprowadzony przez firmę Z–Factor, partnera tej części konkursu.
W ramach MP Power Venue zostaną poddane analizie i ocenie obiekty w następujących kategoriach: event, kongres, multi, biznes i unique.

MP Power Produkt to nowość w konkursie MP Power Awards. Do tej części konkursu można zgłaszać produkty, atrakcje, usługi, które mogą stać się częścią programu eventu i zdaniem zgłoszeniodawcy wpływać znacząco na jego uatrakcyjnienie. Jury konkursu będzie poszukiwało ciekawych i oryginalnych propozycji, których potencjał może w znaczący sposób uatrakcyjnić program wydarzenia i być zapamiętany przez jego uczestników.
Zgłoszenia projektów, obiektów i produktów można przesyłać do 10 lutego.

Konkurs towarzyszący MP Power Awards – Kreatywny Roku Branży Eventowej powstał z potrzeby wyróżnienia najlepszych kreatywnych, zwrócenia uwagi na kreację w branży eventowej oraz stworzenia profilu zawodowego kreatywnego w branży eventowej. Przebiega dwutorowo – skierowany jest do profesjonalistów oraz tych, którzy chcieliby wiązać z kreacją swoją karierę i zawodowy rozwój.

Konkurs przeprowadzany jest w dwóch kategoriach:
Pierwsza – Kreatywny Roku Branży Eventowej: skierowana jest do kreatywnych w branży eventowej, zarówno pracowników (na stanowisku kreatywnego i innych stanowiskach, ale pełniących funkcję kreatywnego), jak i freelancerów. W ramach zgłoszenia kreatywni proszeni są o przedstawienie trzech koncepcji kreatywnych, z których minimum dwie zostały zrealizowane w roku 2016.
Druga – Młody Kreatywny Branży Eventowej: skierowana jest do osób bez doświadczenia na stanowisku i w funkcji kreatywny w branży eventowej oraz studentów. Prace kandydatów do tytułu Młody Kreatywny to propozycje koncepcji kreatywnych w odpowiedzi na jeden z trzech briefów przygotowanych przez jurorów konkursu.
Zgłoszenia do konkursu Kreatywny Roku Branży Eventowej można przesyłać do 15 lutego.

Rozstrzygnięcie MP Power Awards nastąpi podczas finałowej Gali MP Power Night, która odbędzie się 24 marca, na Torze Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie. MP Power Night to finał pierwszego konkursu poświęconego branży eventowej i poszukującego najlepszych realizacji i praktyk we wszystkich jej sektorach.
Na scenie pojawią się szczególne osobistości i eksperci branży wyróżnieni w plebiscycie Power 12 oraz przedstawiciele agencji eventowych, incentive travel, PCO, DMC i wielu firm dostarczających usługi eventowe – autorzy najlepszych zdaniem Jury MP Power Awards projektów i realizacji. W MP Power Projekt nagrodzone zostaną eventy, incentive travel, kongresy, targi, realizacje multimedialne, cateringu, akcja CSR-owa. W ramach MP Power Venue zaprezentowane zostaną miejsca – hotele, centra konferencyjne, obiekty wielofunkcyjne – z największym eventowym potencjałem. MP Power Produkt trafi do najciekawszej atrakcji eventowej.
Zgodnie z hasłem MP Power Awards nagrody trafią do tych z największą siłą przebicia w branży. 
Producentem gali MP Power Night 2016 jest agencja Rebelia Media Group.

Informacje dotyczące zasad udziału w konkursie: www.mppowerawards.com

Źródło: MeetingPlanner.pl

JK

Rusza MULTIMILIONER – nowa odsłona promocji piwa marki Harnaś. Jedna z największych na rynku loterii uatrakcyjnia w tym roku swoją mechanikę. Marka wprowadza do loterii typu instant-win nagrodę pieniężną – oprócz butelki piwa konsument może wygrać 100 złotych.

Marka Harnaś jako pierwsza już 11 lat temu wprowadziła na rynek polski loterię typu „instant—win”, w której pod kapslami były do wygrania piwa. Spotkała się ona z ogromnym zainteresowaniem i nadal cieszy się popularnością zarówno wśród konsumentów, jak i detalistów. Jej siłą jest prosta mechanika – wystarczy kupić piwo biorące udział w promocji, znaleźć pod kapslem lub kluczykiem puszki hasło „Harnaś 2017”, aby wygrać piwo. W tegorocznej edycji na konsumentów czekają dodatkowe nagrody – każdy, kto trafi na hasło „100 ZŁ” otrzyma nagrodę pieniężną w tej wysokości.

– Wprowadzając nagrody pieniężne do tegorocznej promocji  znacząco uatrakcyjniamy tego typu inicjatywy. Z uwagi na nową mechanikę oraz dodatkową nagrodę, zmieniliśmy nazwę loterii na MULTIMILIONER.  W większości sklepów już dziś można znaleźć charakterystyczne, żółte opakowanie promocyjne piwa. – wyjaśnia Marcin Jeżowski,specjalista ds. marketingu marki Harnaś.

Już od pierwszych dni promocji towarzyszyć będzie kampania telewizyjna. Na potrzeby edycji 2017 roku powstał nowy spot, niezmiennie w konwencji filmu animowanego, którego akcja ma miejsce we wnętrzu górskiego browaru. Tradycyjnie jego bohaterem jest Harnaś, który rozpoczyna promocję MULTIMILIONER. Spot emitowany będzie we wszystkich dużych stacjach (TVN, Polsat, TVP, TVP2) oraz stacjach tematycznych.

Za kreację spotu odpowiada agencja Red8, za produkcję – Propeller Film. Autorem animacji jest studio Alien FX, natomiast zakup mediów powierzony został PHD Media Direction. W punktach sprzedaży promocję będą komunikowały materiały POS.

Spot można obejrzeć na stronie http://www.piwoharnas.pl/

MW

Rozpoczęła się nowa kampania reklamowa pralin merci, dystrybuowanych w Polsce przez firmę Storck. Celem działań komunikacyjnych jest wzmocnienie wizerunku merci, jako marki, której bliski jest świat uczuć i emocji związanych z wdzięcznością do drugiej osoby za to, że jest blisko nas.

Głównymi bohaterkami filmu reklamowego są kobiety przedstawione w różnych, codziennych sytuacjach. merci ma nas skłonić do refleksji na temat szczególnej roli kobiet w życiu każdego z nas. Na co dzień nie zawsze pamiętamy o tym, jak wiele znaczy dla nas pomoc, uśmiech czy dobre słowo koleżanki z pracy, mamy lub babci. W nowym spocie zatytułowanym „Dla wszystkich kobiet, za wszystko, w każdym dniu” merci składa hołd kobietom, za to kim są i jak wiele znaczą w naszym życiu.

Osią kampanii jest 30 sekundowy spot telewizyjny, emitowany w największych, ogólnopolskich stacjach: TVP, TVN, Polsat oraz kanałach tematycznych. Intensywnej kampanii telewizyjnej towarzyszą działania w Internecie, m.in.: w serwisie Youtube oraz na platformach VoD. Reklamę zobaczą także widzowie odwiedzający sieci kin: Cinema City, Multikino i Helios.

Kreację kampanii przygotowała agencja Pahnke. Strategią komunikacji oraz planowaniem i zakupem mediów zajął się Starcom.

MW