Agencja Brand Support opracowała nową strategię marketingową oraz platformę komunikacyjną dla producenta stolarki okiennej Vetrex. Rusza kampania reklamowa.
W maju startuje kampania reklamowa marki Vetrex. Jest ona efektem wygranego przez Brand Support w kwietniu 2016 r. przetargu na obsługę działań marketingowych. Przez pierwszy rok współpracy agencja przeprowadziła liczne badania, stanowiące punkt wyjścia dla strategii marketingowej. W ich wyniku powstała nowa, szeroka platforma komunikacyjna “Dbamy… Tak jak Ty”.
Stworzona przez agencję platforma „Dbamy” opiera się o ideę troszczenia się o klienta, tak jak klient dba o swój dom, o swoją rodzinę.
– Z przeprowadzonych badań jasno wynika, że proces budowy domu, w tym również zakupu okien, jest bardzo frustrujący, głównie z powodu braku fachowej wiedzy wśród klientów, ale też z samej rangi i kosztowności przedsięwzięcia oraz chęci zapewnienia jak największego poczucia bezpieczeństwa rodzinie. Vetrex jest firmą, która ten stres chce zmniejszyć – wyjątkową dbałością o swojego klienta na każdym etapie procesu zakupowego. Przy czym dbałość ta jest wielowymiarowa. To zarówno możliwość zakupu wysokiej klasy produktów (okna Vetrex poddawane są rygorystycznym testom), troskliwa obsługa klienta, fachowe doradztwo, ale też dbałość o bezpieczeństwo rodzin kupujących produkty i akcesoria Vetrex oraz o finanse naszych klientów. Dlatego zaproponowana przez Brand Support platforma “Dbamy” celnie trafia w potrzeby i troski grupy docelowej – mówi Daniel Malinowski, wiceprezes Vetrex.
– Pod względem kreacji szukaliśmy rozwiązania nie tylko oryginalnego, ale również takiego, dzięki któremu zawłaszczymy styl trudny do skopiowania. Dlatego nie chcieliśmy używać zdjęć. Postawiliśmy na wykreowanie czarno-białej ilustracji, wzbogaconej dodatkowo czerwonymi elementami kolorystycznymi, charakterystycznymi dla identyfikacji wizualnej marki Vetrex. W zależności od tematyki będziemy „grać” właśnie tymi czerwonymi elementami, by podkreślić główne motywy kampanii. Jedynym motywem zdjęciowym jest samo okno, które stanowi tło dla historii opowiedzianej ilustracją – mówi Aurelia Szokal-Egierd, dyrektor zarządzająca agencji Brand Support.
Ilustracje stworzone przez agencję na potrzeby platformy komunikacyjnej powstały z połączenia kreski z akwarelową plamą, co pozwala podkreślić unikalną ideę kreatywną. Ten styl graficzny będzie wykorzystywany we wszelkich materiałach kreatywnych tworzonych przez agencję na potrzeby kampanii prasowych, internetowych i outdoorowych.
Pierwsza kampania oparta o nową platformę startuje w maju z okazji 20-lecia istnienia firmy Vetrex i potrwa do końca miesiąca. Prowadzona jest pod hasłem: “Od 20 lat dbamy o Twój dom. Tak jak Ty” i obejmie prasę (Newsweek, Polityka, Olivia, Świat Kobiety, High Living, Świat Rezydencji Wnętrz i Ogrodów), Internet (m.in. Onet i WP) oraz outdoor (82 nośniki 6x3i 12×4). Kampanii towarzyszy akcja promocyjna, dzięki której klienci mogą otrzymać do 20 proc. rabatu na wybrane produkty i akcesoria marki Vetrex.
Grupą docelową działań komunikacyjnych są osoby w wieku 25-45 lat o wykształceniu średnim i wyższym, dokonujące zakupu okien przy budowie domu jednorodzinnego. Celem kampanii jest wzrost świadomości marki Vetrex wśród osób stawiających dom lub planujących takie przedsięwzięcie.
Planowaniem i zakupem mediów na potrzeby działań reklamowych dla marki Vetrex zajmuje się dom mediowy Star Media.
JK
W ramach działu projektów niestandardowych FUSE, Agnieszka Ślusarska zajmuje się prowadzeniem projektów z zakresu branded content (produkcja telewizyjna, lokowanie produktu, współpraca z influencerami, aktywacje digitalowe, eventy, działania ambietowe itp.) m.in. dla klientów Wedel, NIVEA, Renault, Hortex.
Wcześniej pracowała w firmie Jake Vision na stanowisku redaktora, a później szefa redakcji i zajmowała się produkcją programów rozrywkowych dla stacji Polsat i TVP. Od 2014 roku związana jest z domem mediowym OMD. Początkowo zajmowała się planowaniem i zakupem kampanii internetowych dla klientów OMD, takich jak Nissan, B/S/H/, Huawei, a od grudnia 2015 r. kompleksowo realizuje projekty niestandardowe dla klientów agencji OMD.
MW
Z okazji 50. rocznicy śmierci Haliny Poświatowskiej grupa artystyczna Art Game przygotowała niezwykły wieczór, inspirowany postacią poetki. O niecodzienną oprawę kulinarną wydarzenia zadbał lider na rynku usług cateringowych w zakresie kulinariów eventowych – Deli Catering.
Halina Poświatowska słynęła z bezkompromisowego podejścia do życia oraz pięknych wierszy miłosnych. Naturalna, kochająca przyrodę, ciesząca się życiem – tak po latach wspominają ją najbliżsi. Z okazji 50. rocznicy jej śmierci grupa artystyczna Art Game przygotowała niezwykły wieczór, inspirowany postacią poetki.
Na dwóch piętrach można było usłyszeć improwizacje muzyczne oraz impresje słowne, zainspirowane twórczością Poświatowskiej. Co ciekawe, nie zabrakło również chwili wyciszenia i refleksji przy dźwiękach głosu samej poetki. Wszystko to odbyło się w intrygującej oprawie wizualnej, przywołującej przyrodę oraz zapach bzu i konwalii, tak ukochanych przez poetkę. Całość zakończył jam session, podczas którego goście – dołączając do zespołu muzyków i performerów – mogli zagrać bądź przeczytać wiersze.
[galeria=”1″]
Podczas takiej uroczystości nie mogło zabraknąć lidera na rynku usług cateringowych w zakresie kulinariów eventowych – marki Deli Catering. W nawiązaniu do pełnych miłości wierszy Poświatowskiej specjalnie na tę okoliczność marka przygotowywała instalację artystyczną z deserów, w tym kilka dużych serc wykonanych z jadalnej galaretki.
Wydarzenie odbyło się 10 maja o godz. 19.00 w Nowym Świecie Muzyki w Warszawie.
JK
Dobiegło końca ogólnopolskie głosowanie w programie LECHSTARTER. 15 zwycięskich projektów pozytywnie odmieni oblicze wybranych polskich miast i zintegruje lokalne społeczności. Leszek Chmielewski przeznaczył na ten cel łącznie aż milion złotych.
Na 44 finałowe projekty oddano aż 561839 głosów. Największą ich liczbę zdobyła inicjatywa z Siechnic (Zrób SiechNICE), która wraz z czterema innymi pomysłami z Pelplina, Gdyni, Płońska i Bydgoszczy otrzymają granty o wartości 100 000 złotych. Siechnicki projekt zakłada ożywienie przestrzeni wokół siechnickiego zbiornika retencyjnego – Błekitna Laguna, stworzenie miejsca spotkań i spędzania wolnego czasu. W kategorii grantu o wysokości 50 000 złotych najwięcej głosów zdobył Park Miejski w Świdwinie. Oaza kultury, który przywróci do życia zaniedbane zielone serce miasta, tchnie w nie ducha kultury i integracji. W tej kategorii granty zdobyło również 9 innych projektów z Gdańska, Sokołowska, Żyrardowa, Wolbromia, Białegostoku, Wrocławia, Augustowa i Płocka.
Wszystkie inicjatywy łączyły wspólne cele: ulepszanie polskich miast oraz integracja ich mieszkańców. Każdy projekt należał do jednego z trzech obszarów: Nowa miejska przestrzeń, Miejskie akcje i koooperacje oraz Innowacje dla miasta i ludzi.
-Po raz drugi LECHSTARTER spotkał się z ogromnym zaangażowaniem mieszkańców, którzy wzajemnie mobilizowali się do oddawania głosów. Do programu zgłoszono prawie 300 projektów! Zwycięskie inicjatywy są nie tylko innowacyjne, ale też bardzo funkcjonalne. Wierzymy, że pozytywnie wpłyną na codzienne życie mieszkańców miast. – skomentowała Karolina Hasińska, przedstawicielka Lecha Premium, organizatora programu.
Wśród inicjatyw docenionych przez internautów znalazł się m.in. plenerowy spektakl Maska z Gdyni, będący narzędziem rewitalizacji miasta; EKObus, czyli obywatelski projekt transportu miejskiego w Płońsku czy też Otwarta Scena na Świebodzkim z Wrocławia, umożliwiająca młodym artystom dotarcie do szerszej publiczności, a mieszkańcom darmowy dostęp do kultury.
O wyborze finałowych projektów decydowali członkowie jury programu LECHSTARTER. Filip Springer, odpowiedzialny był za ocenę pomysłów z obszaru Nowa miejska przestrzeń. Teresa Latuszewska – Syrda, była jurorką z obszaru Miejskie akcje i kooperacje a Yuri Drabent – specjalistą w obszarze Innowacje dla miasta i ludzi.
Lista 15 laureatów znajduje się poniżej, a opisy projektów, które zostaną zrealizowane w programie LECHSTARTER są dostępne na stronie: www.lechstarter.pl.
Laureaci grantów o wartości 100 000 złotych:
1. Zrób siechNICE – Błękitna laguna dla mieszkańców, Siechnice
2. Zielona Skrzynka, Pelplin
3. Maska – spektakl plenerowy narzędziem rewitalizacji, Gdynia
4. EKObus, Płońsk
5. Bezpieczne Kąpieliska – rozbudowa, Bydgoszcz
Laureaci mikrograntów o wartości 50 000 złotych:
1. Park Miejski w Świdwinie. Oaza kultury., Świdwin
2. Internetowe Centrum Rewitalizacji, Gdańsk
3. Pralnia – Makerspace w Sokołowsku, Sokołowsko
4. BIELnik po robocie, Żyrardów
5. Kawiarnia w starym kinie, Wolbrom
6. Biała Czysta Kulturalna | | rzeka dla mieszkańców, Białystok
7. Otwarta Scena na Świebodzkim, Wrocław
8. Umeblujmy ul. Stągiewną w Gdańsku, Gdańsk
9. Augustowski Uliczny GO – TEATR, Augustów
10. Moda na Starówkę, Płock
Partnerem programu jest fundacja Urban Forms.
MW
Dzisiaj startuje program Postaw na kolor w stacji HGTV. W programie swoje produkty lokować będzie marka Tikkurila, której obsługą mediową zajmuje się dom mediowy Arena Media.
Produkty marki Tikkurila, producenta profesjonalnych rozwiązań w zakresie dekoracji i ochrony powierzchni, pojawią się w nowym programie polskiej produkcji Postaw na kolor. Jego premiera w HGTV zaplanowana jest na czwartek 11 maja na godzinę 22:00 i obejmuje w sumie 8 odcinków.
Postaw na kolor to produkcja, w której projektant wnętrz i artysta rzeźbiarz Sławomir Klimek, będzie pokazywać widzom jak odmienić pomieszczenie bez konieczności przeprowadzania kosztownego remontu. Zaprezentowane rozwiązania będą opierać się na odpowiednim doborze kolorów oraz nietuzinkowych drobiazgów, a także będą realizowane w różnych przestrzeniach w domach widzów. W zależności od potrzeb i oczekiwań bohaterów danego odcinka, product placement marki będzie obejmował kolekcję farb Tikkurila.
MW
Andrzej Pągowski w szczerej rozmowie z Robertem Załupskim opowiada o czterdziestoleciu swojej pracy twórczej, misji tworzenia piękna i głównych grzechach polskiego rynku reklamy.
40 lat minęło jak jeden plakat! Nie wiem czy godny jestem wywiadu z Mistrzem, bo jak zaczynałeś, to ja się rodziłem.
No, to już teraz wiesz po co (śmiech). A na poważnie, to o wiele łatwiej odpowiada się z perspektywy czasu. Z bagażem doświadczeń. Gdy projektowałem pierwszy plakat do „Męża i żony” dla Teatru Narodowego w 1977 r., nie miałem pojęcia co dalej ze mną będzie. Do jakiej „wody” wchodzę. Zrobiłem ponad 1300 plakatów i ciągle najbardziej pamiętam ten pierwszy. To jak pierwszy raz z dziewczyną. Bardzo ważne, by było to piękne wspomnienie. To zostaje na całe życie. Ta umiejętność kochania, odczuwania, spełnienia. Ten mój pierwszy raz w branży plakatowej był ze wszech miar udany, więc do dzisiaj nie boję się pracy, nowych wyzwań i eksperymentów. Dostałem za niego Brązowy Medal na Międzynarodowym Biennale Grafiki w Brnie. To dało mi siłę, z której korzystam do dziś.
Jak podsumowałbyś ten okres?
40 lat to dużo, tym bardziej, że w tym czasie wiele się wydarzyło. Dobrych i złych rzeczy. W życiu prywatnym i zawodowym, a także wokół mnie. Gdy zaczynałem, zawód grafika był jednym z ważniejszych. Ceniono nas i szanowano. Nikt, kto nie miał naszej wrażliwości, umiejętności, wykształcenia z nami nie dyskutował, nie robił uwag. To my decydowaliśmy o estetyce naszego otoczenia. Jeżeli ktoś oceniał nasze prace, to zawsze były to grupy zawodowców. Np. w POLFILMIE projekty plakatów do filmów oceniała komisja, w której był: Waldemar Świerzy, Eryk Lipiński, Wiktor Górka, Maciej Urbaniec… To wielkie nazwiska i autorytety. Tak było też w Krajowej Agencji Wydawniczej i innych instytucjach, które pracowały z grafikami, np. Wydawnictwa Książkowe. Pracy też było bardzo dużo. Samych filmów było ok. 800 rocznie. Każdy teatr z pasją wydawał plakat, zamawiając u najlepszych. Dlatego był taki wysoki poziom druków, plakatu, ilustracji książkowej, rysunków satyrycznych, czy designu przemysłowego. Dzisiaj to wszystko się zmieniło. Pełno jest „projektantów”, których jedyną umiejętnością jest obsługiwanie komputerowych programów graficznych. To oni niszczą rynek pracami za pół darmo i wciskają kit klientom, że tworzą. W Polsce jest olbrzymia ilość bardzo utalentowanych młodych projektantów. Widać to zarówno w plakacie, jak i ilustracji książkowej, ale zupełnie nie przekłada się to na wygląd tego co nas otacza. Ta brzydota rzeczy zwykłych, okropnej typografii, braku wyczucia i kompozycji, a wszechobecna „taniość” jest przerażająca, nic dziwnego, że tylko ok. 5% społeczeństwa deklaruje, że chodzi do galerii, podczas gdy do Galerii Handlowych chodzi ponad 80%. No i przecież każdy zna się na projektowaniu i robi uwagi grafikowi (śmiech).

Od lewej: Papierosy są do dupy z 1994 roku / Anatomia zła z 2015 roku / Konwój z 2017 roku
Udowadniasz, że sztukę i reklamę można połączyć, bez „strat” dla obu stron. Z których projektów jesteś szczególnie dumny?
Oczywiście, że tak. Bo jeżeli zawodowy, wykształcony grafik z doświadczeniem robi swoją pracę, to nie ma różnicy. Gdy pokazuje ją w galerii to jest sztuka, a gdy na bilboardzie to sztuka reklamy. To ta wartość dodana, na której niestety większości klientów nie zależy. Ja tego nie rozumiem, bo jak czasem rozmawiam z klientem to widzę pięknie skrojony garnitur, z gustem urządzony gabinet, fajny zegarek, czyli estetyka, a podpisują straszne gnioty do druku. Dlaczego? Bo podobno ludzie tego chcą. To ich k…. edukujcie, bo niedługo nie będzie dla kogo projektować.
Pytasz, z których projektów jestem dumny. Trudno powiedzieć, bo było tego sporo, ale te które mi sprawiły frajdę i zostały w pamięci, to na pewno akcja „Służy do grania, nie do zabijania” – kampania społeczna, która doprowadziła do zakazu sprzedaży kija bejsbolowego w Polsce. „Papierosy są do dupy” – kultowa do dzisiaj akcja antynikotynowa. Kampania połączenia Banku Zachodniego i Wielkopolskiego Banku Kredytowego, logo i kampania dla Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku wspólnie z Magdaleną Błażków, czy ostatnie prace dla „Lidla” – ilustracje do książek kulinarnych i udział w kampanii je promującej.

Od lewej: Logo Muzeum II Wojny Światowej / Służy do grania nie do zabijania z 1997 roku
Dwa lata temu na łamach OOH magazine mówiłeś, że w kwestiach zawodowych masz jeszcze misję. Została spełniona, czy wręcz przeciwnie – nadal trwa?
Jeżeli masz na myśli, że ciągle szukam nowych wyzwań i utrudniam sobie życie robiąc rzeczy, których nigdy nie robiłem, to tak. Ta misja trwa, ale dzisiaj, gdy w ciągu tych dwóch lat tyle się zmieniło, doszła jeszcze misja związana z tym, by to nasze polskie piekiełko „odchamić”, przywrócić ludziom ochotę do kontaktu ze sztuką i pięknym przedmiotem, plakatem czy książką. To ważna misja, dlatego szukam młodych zdolnych grafików i zapraszam ich do współpracy przy moich projektach. Nie chce mi się wierzyć, że ludzie już chcą tylko konsumować, że nie pragną piękna. Przecież to nas odróżnia od zwierząt. Właśnie ta wrażliwość na piękno. Umiejętność przeżywania.
W kontekście kreacji w branży reklamowej użyłeś stwierdzenia, że w „reklamie już nic nie błyszczy”. Czy coś się zmieniło?
Oj, nie błyszczy. Niestety. Zupełnie nie widzę niczego co powaliłoby mnie na kolana. Nowością, odkrywczością, odwagą. Billboardy są straszne, przegadane, i bez tego WOW! Reklama telewizyjna drętwa i żenująca. Wszystko po najmniejszej linii oporu. A jak słyszę, że żebym był szczęśliwy, to muszę zażywać suplement diety z witaminą D3 to rzygać mi się chce. Żebym był szczęśliwy muszę mieć wokół siebie szczęśliwych i spełnionych ludzi. Czytających książki, chodzących do teatru i kina, bywających w galeriach, ale też mających czas dla siebie, dla dzieciaków. Nienarzekających i nie nienawidzących się nawzajem. Żadna witamina tego nie zastąpi. A swoją drogą teraz na wszystko jest suplement diety. Śmierdzi Ci z ust – suplement. Masz łupież – suplement. Nie chce Ci się ruszać i tyjesz – suplement. Obżerasz się i masz gazy – suplement. Tragedia.

Od lewej: Jest OK nie pękaj z 1997 roku / Kampania połączenia banków BZ WBK z 2001 roku
Co szczególnie razi Cię na polskim rynku reklamy?
Brak kreatywności i odwagi. Pamiętam jedną z pierwszych reklam z hasłem: „Od tam któregoś dnia wszyscy będą siedzieć”. Cudo. A chodziło o nową sieć sklepów IKEA w Polsce. Autorem był wspaniały grafik i plakacista Marcin Mroszczak. Dzisiaj byłyby zapewne inne skojarzenia. Za dużo jest strachu, chęci przypodobania się, czy pójścia na łatwiznę. Bo co sądzić o haśle „kredyt od ręki” z ilustracją pliku pieniędzy na dłoni. Zgroza. Wszystko co dobre niszczą badania. Bo jak można pytać odbiorcę, czy mu się podoba, skoro on ma o wiele mniejszą wiedzę niż ten co projektuje, i po prostu tego „nie czyta”. Więc jedziemy z kreacją do jego poziomu. A on się nie edukuje i za rok jest jeszcze gorzej. Koło się zamyka.
Czy dobra reklama to taka, która wywołuje dyskusje? Twoje plakaty i kreacje często takową wzbudzały.
Jest takie powiedzenie: „nie ważne źle czy dobrze – ważne żeby mówili”. Ja to cenię, ale nie każdy ma taką odwagę, a poza tym klient się boi, czy nie przeniesie się to na sprzedaż. Dzisiaj pewnie trudno byłoby zrobić coś w stylu „Papierosów”, czy prezerwatywy na palcu z hasłem „Jest OK, nie pękaj”.
Zaprojektowałeś ponad 1300 plakatów wydanych drukiem. Dlaczego plakat graficzny np. w reklamie kinowej czy teatralnej przegrywa dziś z plakatem wykorzystującym zdjęcie?
To temat na dłuższą dyskusję. Kiedyś o plakacie decydował POLFILM, czyli firma, która wydawała plakaty do wszystkich filmów w Polsce. Tam oceniali je graficy i projektowali – graficy. Przyznam, że nie ważne było, czy to się sprzeda. Dlatego powstawały dzieła wielkie, niczym nieograniczone. Dzisiaj liczą się pieniądze i decyduje ten kto sprzedaje, by zarobić czyli dystrybutor, a on boi się odważniejszych rzeczy. Chce prostego komunikatu. Twierdzi, że ludzie kochają zdjęcia, bo je rozumieją. Że każdy trudniejszy (patrz artystyczny) komentarz jest niezrozumiały i ludzie nie idą do kina. Nikomu nie zależy by plakat był dziełem sztuki. Ale o dziwo to się powoli zmienia. Dzięki mojemu autorskiemu pomysłowi, realizowanemu wspólnie z byłą szefową PISF – Agnieszką Odorowicz, jest taki zapis, że film dofinansowany przez PISF powinien mieć plakat artystyczny. Nie wszyscy tego przestrzegają, ale powoli powstają takie prace. Sasnal robił dla Skolimowskiego, Ziółkowski dla Szumowskiej. Ja ostatnio zrobiłem „Anatomię zła” dla Jacka Bromskiego, „Powidoki” dla Wajdy, czy „Konwój” dla Macieja Żaka. Te plakaty mają swój własny obieg i zostają. Są w Muzeum Kinematografii, istnieją na wystawach. Te zdjęciowe znikają, gdy film schodzi z ekranów.
Czy mamy, a jeśli tak, to czego, zazdrościć zagranicznym kreacjom reklamowym?
Tam też nie jest najlepiej. Koncerny i sieciówki też wydają chłam, ale jest to o wiele większy rynek i równolegle powstają rzeczy wybitne i odjazdowe. Mają więcej odwagi, ale i pieniędzy na ich realizacje. To widać.

Od lewej: Powidoki z 2016 roku / Mąż i żona z 1977 roku
Tematem przewodnim numeru jest „marketing dla seniorów”. Jak oceniasz innowację i estetykę kreacji kierowanych do tej grupy odbiorców w polskich przekazach reklamowych?
Polska się starzeje. 500+ tego nie zmieni, bo musiało by być więcej żłobków, przedszkoli, większe docenianie i wynagrodzenie pracy kobiet itp. Wiele firm zauważyło, że dzisiaj senior to nie dziadek siedzący na ławce w parku. Często to osoby aktywne, które teraz na emeryturze mają czas dla siebie. Chcą być i są aktywne. Czyli zdrowe, chętne do poznawania świata i co ciekawe, czytałem o tym ostatnio – otwarte na uczucia i seks. To zupełnie inna emerytura niż kiedyś. To ważna i coraz większa grupa potencjalnych i wiernych klientów. Ludzie starsi – jak zaufają to są z firmą długo. Młodzi zmieniają firmy jak rękawiczki. Jeżeli chodzi o estetykę, to trochę ci nasi starsi w reklamie odstają od tego co widzę na ulicy. Są coraz bardziej aktywni. Są w Internecie (i to duża grupa). Są obecni na milongach, zumbach. Pełno ich na basenie i z kijkami w parku. Mają swoje dni i karty w marketach. Rynek ich dostrzega, tylko błagam nie próbujcie zastąpić zainteresowania babcią, czy dziadkiem dając im BIOVITAL. Oni chcą konkretu, nie chcą być sami. Ale strach przed samotnością dotyczy chyba każdego człowieka, tylko ta starość jest trudna do pokazania. Wszyscy na urodzinach przytulają kilkumiesięcznego brzdąca z glutem u nosa zachwycając się jaki śliczny, a zapominają, że ta pomarszczona, zgarbiona babcia też chciałaby być przytulona i pogłaskana. Ona to bardziej doceni niż niemowlak. Ale starość dla większości jest brzydka… a nie miła. Często dziwi mnie, że młodzi ludzie myślą, że zawsze będą piękni i młodzi, i że to ich nie dotyczy. Pełno jest młodych – starych. Bo wiek ma się w głowie. Znam wiele starszych osób, które swoją witalnością i otwartością zawstydziłyby niejednego nastolatka. A nawiązując do pierwszych słów tego wywiadu… Z perspektywy czasu i przeżyć zupełnie inaczej postrzega się każdy dzień. Mnie nie stać na zmarnowanie ani jednej chwili, ani jednego dnia. Codziennie rano jak się budzę dziękuję losowi, że dał mi kolejny dzień.
Rozmawiał Robert Załupski
Andrzej Pągowski – Urodzony w 1953 roku. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, Wydział Grafiki, dyplom u prof. Waldemara Świerzego. Jest autorem ponad 1300 plakatów wydanych drukiem od 1977 roku w Polsce i zagranicą. Ponadto zajmuje się ilustracją książkową i prasową, jest autorem okładek wydawnictw płytowych, scenografii teatralnych i telewizyjnych, scenariuszy filmów i teledysków. Uprawia malarstwo. Od roku 1986 był dyrektorem artystycznym i graficznym wielu pism, najdłużej polskiej edycji miesięcznika „Playboy”. W 1989 roku rozpoczął pracę w reklamie, nie przerywając indywidualnej twórczości graficznej. Swoje prace prezentował na licznych wystawach indywidualnych w kraju i zagranicą. Jest też laureatem kilkudziesięciu nagród polskich i zagranicznych, w tym kilkunastu najwyższych trofeów na Międzynarodowym Konkursie na Najlepszy Plakat Filmowy i Telewizyjny w Los Angeles oraz kilku nagród głównych na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Chicago. Jego prace znajdują się w najsławniejszych muzeach świata, m.in. w MoMA w Nowym Jorku i San Francisco, Centrum Pompidou w Paryżu, Museum of Art w Tokio. Metropolitan Museum of Modern Art umieściło plakat „Uśmiech wilka” wśród 100 najważniejszych dzieł sztuki nowoczesnej w zbiorach MoMA.
Artysta jest autorem także logo OOH magazine. Jego cykl „OOH world by Andrzej Pągowski” zrobił swojego czasu sporo zamieszania za sprawą kontrowersyjnego plakatu „Oddajcie krzyż Chrystusowi”. Dwa lata temu również zaszczycił swoją obecnością okładkę OOH magazine, która została wyróżniona w konkursie Grand Front 2015. Więcej o tej nagrodzie można przeczytać TUTAJ.
Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2017. Pobierz wersję online TUTAJ
10 maja marka Kärcher rozpoczęła kampanię „Wykurz kurz”. Kampania ma charakter edukacyjno-reklamowy, gdzie zaprezentowane są odkurzacze marki Kärcher stworzone z myślą o walce z kurzem: kompaktowy odkurzacz VC 5, odkurzacz z filtrem wodnym Kärcher DS. 5.800 oraz odkurzacz parowy Kärcher SV 7.
Nadrzędnym celem kampanii jest edukacja Polaków w zakresie odpowiedniej walki z roztoczem kurzu domowego. Wiosna to okres gruntownych porządków, osoby cierpiące na alergie są w tym czasie bardzo wyczulone na pojawiające się alergeny w postaci pyłków i kurzu.
Kampania ze względu na prozdrowotny charakter realizowana jest na terenie prywatnych przychodni medycznych grupy Lux-Med i grupy Medicover w formie emisji animowanych spotów reklamowych na ponad 320 nośnikach LCD. Kampania emitowana jest z dużą częstotliwością i osiągnie około 5 mln kontaktów w ciągu miesiąca.
Realizacja oraz wybór mediów firma Kärcher. Realizacja Agencja Reklamowa BE Media.
JK
„Smaki dobrej reklamy” – to hasło promuje katalog produktowy firmy, która od dwóch dekad zajmuje się projektowaniem, produkcją oraz sprzedażą słodyczy reklamowych.
W katalogu można znaleźć aż 31 kategorii produktowych, zaczynając od cukierków i czekoladek, poprzez przekąski, konfitury i napoje, kończąc na ekskluzywnych bombonierkach. Wśród nowości warto zwrócić uwagę na unikalne ciasteczka z wróżbą, zdrowe produkty eko i fit, a także pyszne nadziewane batony.
[galeria=”1″]
Więcej szczegółów: ZOBACZ TUTAJ.
Produkty B&B Słodycze z Pomysłem będzie można zobaczyć na wrześniowych targach reklamy i poligrafii reklamowej – FestiwalMarketingu.pl – 13-14 września w EXPO XXI Warszawa.
JK
Zasady nowych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych z perspektywy branży eventowej – wyjaśniają eksperci z kancelarii Pałucki Trusiński Prawo i Podatki, Marcin Gabryszak i Natalia Michalska.
Bardzo dynamicznie rozwijająca się branża eventowa jest bez wątpienia jednym z wielu odbiorców nowego rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych (dalej: Rozporządzenie). Sektor kreatywny, w którym przetwarzanie danych jest nieodłącznym elementem pracy powinien więc ze szczególną starannością przygotować się na nadchodzące zmiany, które wprowadziło Rozporządzenie.
Mimo, iż Rozporządzenie zgodnie ze swoją naturą obowiązywać ma bezpośrednio, to już dziś wiadomo, że ustawodawcę czeka dużo pracy przy przeglądzie oraz zmianach szeregu aktów prawnych obowiązujących w obecnym brzmieniu.
Pierwszą i główną konsekwencją obowiązywania przepisów rozporządzenia będzie uchylenie ustawy o ochronie danych osobowych w obecnym brzmieniu. Nie oznacza to jednak, że w ogóle zniknie krajowa ustawa o ochronie danych osobowych. Już dziś przewiduje się wprowadzenie okrojonej krajowej ustawy, pierwszy projekt w tym zakresie został opublikowany na stronie w Ministerstwa Cyfryzacji 23 marca 2017 roku.
Rozporządzenie wraz z projektem ustawy przewidują wprowadzenie następujących nowości:
Od momentu wejścia w życie Rozporządzenia zostanie wprowadzony nowy obowiązek zgodnie, z którym administratorzy danych działający wewnątrz poszczególnych przedsiębiorstw będą musieli uwzględnić bezpieczeństwo przetwarzania danych na każdym etapie tworzenia technologii – np. na etapie projektowania aplikacji.
Rozporządzenie wprowadza nowy mechanizm w postaci pseudonimizacji tj. procesu polegającego na przetworzeniu danych osobowych w taki sposób, by nie można ich było już przypisać konkretnej osobie, której dane dotyczą, bez użycia dodatkowych informacji, pod warunkiem, że takie dodatkowe informacje są przechowywane osobno i są objęte środkami technicznymi i organizacyjnymi uniemożliwiającymi ich przypisanie zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej.
W przypadku pseudonimizacji nadal będziemy mieli do czynienia z danymi osobowymi (w przeciwieństwie do anonimizacji), jednakże w wielu przypadkach prawidłowa i skuteczna pseudnimizacaja będzie uznawana za odpowiedni środek techniczny i organizacyjny chroniący dane osobowe.
Narzędzie szczególnie używane w branży eventowej doczekało się w Rozporządzeniu prawnej definicji. Zgodnie z Rozporządzeniem „profilowanie” oznacza dowolną formę zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych, które polega na wykorzystaniu danych osobowych do oceny niektórych czynników osobowych osoby fizycznej, w szczególności do analizy lub prognozy aspektów dotyczących efektów pracy tej osoby, jej sytuacji ekonomicznej, zdrowia, osobistych preferencji, zainteresowań, wiarygodności, zachowania, lokalizacji lub przemieszczania się.
W powyższym kontekście profilowanie jest jedną z form przetwarzania, które myśl rozporządzenia oznacza operację lub zestaw operacji wykonywanych na danych osobowych lub zestawach danych osobowych w sposób zautomatyzowany lub niezautomatyzowany, taką jak zbieranie, utrwalanie, organizowanie, porządkowanie, przechowywanie, adaptowanie lub modyfikowanie, pobieranie, przeglądanie, wykorzystywanie, ujawnianie poprzez przesłanie, rozpowszechnianie lub innego rodzaju udostępnianie, dopasowywanie lub łączenie, ograniczanie, usuwanie lub niszczenie.
Podmioty, które w ramach prowadzonej działalności będą korzystać z profilowania, zostaną zobowiązane do spełnienia dodatkowych wymogów określonych w Rozporządzeniu. Rozszerzony zostanie również obowiązek informacyjny. Administrator będzie zobowiązany do poinformowania uprawnionego o zamiarze profilowania, zasadach, znaczeniu i przewidywanych konsekwencjach profilowania. W zakresie profilowania trzeba będzie odebrać również stosowną, odrębną zgodę.
Ponadto wartym podkreślenia jest fakt, iż w Rozporządzeniu zawarte są przepisy regulujące wpływ profilowania na zawieranie zautomatyzowanych decyzji. W myśl tych ostatnich osoba, której dane dotyczą ma prawo do tego, by nie podlegać decyzji, która opiera się wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu, w tym profilowaniu. W oparciu o preambułę Rozporządzenia przetwarzanie mające na celu zautomatyzowane podejmowanie decyzji powinno zawsze podlegać odpowiednim zabezpieczeniom, obejmującym informowanie osoby, której dane dotyczą, prawo do uzyskania interwencji człowieka, prawo do wyrażenia własnego stanowiska, prawo do uzyskania wyjaśnienia co do decyzji wynikłej z takiej oceny oraz prawo do zakwestionowania takiej decyzji. Takie przetwarzanie nie powinno dotyczyć dzieci. W toku postępowania administrator powinien stosować odpowiednie matematyczne lub statystyczne procedury profilowania, wdrożyć środki techniczne i organizacyjne zapewniające w szczególności korektę powodujących nieprawidłowości w danych osobowych i maksymalne zmniejszenie ryzyka błędów, Dodatkowo administrator danych osobowych powinien zabezpieczyć dane osobowe w sposób uwzględniający potencjalne ryzyko dla interesów i praw osoby, której dane dotyczą, oraz zapobiegający m.in. skutkom w postaci dyskryminacji osób fizycznych z uwagi na pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, wyznanie lub przekonania, przynależność do związków zawodowych, stan genetyczny lub zdrowotny, orientację seksualną lub skutkujący środkami mającymi taki efekt.
Zgodnie z projektem ustawy ochronie danych osobowych zgoda na przetwarzanie danych osobowych będzie udzielna przez osoby które ukończyły lat 13, w oparciu o przyjętą w kodeksie cywilnym definicję ograniczonej zdolności do czynności prawnej. W tej materii projekt polskiej ustawy odbiega od treści Rozporządzenia, w którym zgodę może samodzielnie udzielić osoba która ukończyła lat 16. Odmienność treści dwóch aktów wynika z przysługującemu Państwom Członkowskim prawa doprecyzowania zagadnień proceduralnych będących przedmiotem Rozporządzenia. Poniżej ustalonego w ustawie wieku zgodę będą wyrażali rodzice lub opiekunowie prawni tej osoby.
Ponadto, dodatkowe obowiązki zostały nałożone na podmioty , które zamierzają korzystać z usługi profilowania. Zgody odebrane przed dniem obowiązywania Rozporządzenia będą ważne wyłącznie w przypadku spełnienia rygorystycznych wymogów.
Zgoda w rozumieniu Rozporządzenia powinna być wyrażona w drodze jednoznacznej, potwierdzającej czynności, która wyraża odnoszące się do określonej sytuacji dobrowolne, świadome i jednoznaczne przyzwolenie osoby, których dane dotyczą, na przetwarzanie dotyczących jej danych osobowych. Działanie takie może polegać na zaznaczeniu okienka wyboru podczas przeglądania strony internetowej, na wyborze ustawień technicznych do korzystania z usług społeczeństwa informacyjnego lub też na innym oświadczeniu bądź zachowaniu, które w danym kontekście jasno wskazuje, że osoba, której dane dotyczą, zaakceptowała proponowane przetwarzanie jej danych osobowych. Milczenie, okienka domyślnie zaznaczone lub niepodjęcie działania nie powinny zatem oznaczać zgody. Zgoda powinna dotyczyć wszystkich czynności przetwarzania dokonywanych w tym samym celu lub w tych samych celach. Jeżeli przetwarzanie służy różnym celom, potrzebna jest zgoda na wszystkie te cele być jasne, zwięzłe i nie zakłócać niepotrzebnie korzystania z usługi, której dotyczy.
Wraz z wejściem w życie ustawy właściwie skonkretyzowane zostanie prawo do bycia zapomnianym. Uprawniony otrzyma względne prawo żądania od administratora usunięcia danych, a nadto w przypadku rozpowszechnienia danych przez administratora, po stronie administratora spoczywać będzie obowiązek poinformowania innych administratorów o żądaniu usunięcia danych (usunięcie łączy, kopii, replikacji).
Zgodnie z art.17 Rozporządzenia obowiązek usunięcia danych dotyczy m.in.:
– danych osobowych które nie są już niezbędne do celów, w których zostały zebrane lub w inny sposób przetwarzane;
– sytuacji, w której osoba, której dane dotyczą, cofnęła zgodę, na której opiera się przetwarzanie i nie ma innej podstawy prawnej przetwarzania;
– sytuacji, w której osoba, której dane dotyczą, wnosi sprzeciw na mocy wobec przetwarzania i nie występują nadrzędne prawnie uzasadnione podstawy przetwarzania lub osoba, której dane dotyczą, wnosi sprzeciw na mocy wobec przetwarzania;
– danych osobowych przetwarzanych niezgodnie z prawem.
Zgodnie z nowymi przepisami diametralnemu zaostrzeniu będą podlegały kary za naruszenie przepisów. Prezes Urzędu uzyska uprawnienie do nakładania w drodze decyzji administracyjnych kar pieniężnych w wysokości do 20 000 000 euro lub do 4% przychodów rocznego obrotu firmy – w zależności od tego, która z powyższych kwot będzie wyższa. Uprawnienie to na podstawie przepisów ustawy wynika bezpośrednio z Rozporządzenia. Na podmioty publiczne, o których mowa w art. 9 pkt 8 – 14 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. z 2016 r. poz. 1870, z późn. zm.) Prezes Urzędu może nałożyć, w drodze decyzji, administracyjne kary pieniężne w wysokości do 100 000 zł.
W przypadku naruszenia ochrony danych osobowych, administrator bez zbędnej zwłoki – w miarę możliwości, nie później niż w terminie 72 godzin po stwierdzeniu naruszenia – będzie zobowiązany zgłaszać takie sytuacje Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych, chyba że jest mało prawdopodobne, by naruszenie to skutkowało ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych. Do zgłoszenia przekazanego organowi nadzorczemu po upływie 72 godzin dołącza się wyjaśnienie przyczyn opóźnienia. Podmiot przetwarzający po stwierdzeniu naruszenia ochrony danych osobowych bez zbędnej zwłoki zgłasza je administratorowi.
Od strony operacyjnej administrator danych osobowych we własnym zakresie zobowiązany będzie zgłosić do Prezesa Urzędu fakt naruszenia ochrony danych osobowych w firmie, nie później niż w terminie do 72 godzin. Jedynym wyjątkiem będzie sytuacja w której naruszenie nie będzie skutkowało negatywnymi konsekwencjami wobec praw lub wolności osób, których dane do tyczą.
Już dziś wiadomo, że wejście w życie rozporządzenia ma stanowić nowy rozdział w zakresie funkcjonowania kontroli przetwarzania danych osobowych, które mogą się nasilić. Warto zatem już dziś śledzić procesy legislacyjne i dostosować bieżącą działalność do nowej rzeczywistości.
Marcin Gabryszak – adwokat oraz Natalia Michalska, aplikantka radcowska Kancelarii Pałucki Trusiński.
JK
Numer trzy hotelarstwa ekonomicznego w Europie, dynamicznie rozwijająca się Grupa B&B Hotels, zdradza swoje plany na przyszłość. Jej celem jest osiągnięcie liczby 600 obiektów w perspektywie roku 2020. Istotną rolę w realizacji tych zamiarów ma odegrać także Polska, gdzie Grupa B&B zamierza otwierać nawet do pięciu hoteli rocznie.
Po otwarciu w zeszłym roku 36 nowych obiektów, Grupa B&B Hotels zamknęła 2016 rok liczbą 392 hoteli, osiągając najwyższy 15% wzrostw sektorze hotelarskim, przekładający się na kwotę 424 milionów euro. Obiekty B&B zlokalizowane są we Francji (253 hotele), Niemczech (90), Włoszech (24) oraz Hiszpanii (19). Poza tym sieć operuje także hotelami w Polsce (5), Maroku (1) i w Czechach (1). Biorąc pod uwagę wszystkie obiekty działające pod szyldem B&B, otrzymamy w sumie 33 600 pokoi oraz 6,8 miliona noclegów sprzedanych w samym 2016 r.
– W roku 2007 zrzeszaliśmy 120 hoteli, dziś mamy ich w sumie prawie 400. Idealnie byłoby osiągnąć liczbę 1 000 obiektów, ale na razie dążymy do 600 hoteli na świecie, tj. około 50 000 pokoi w perspektywie roku 2020 – zdradza Fabrice Collet, Dyrektor Generalny Grupy B&B Hotels.
– Od kilku lat Grupa B&B notuje stały wzrost, który pozwala składać ambitne deklaracje dotyczące zarówno macierzystego rynku francuskiego, jak i rynków międzynarodowych. Dzięki wzmocnieniu zespołu, podyktowanemu otwarciem obiektów w nowych krajach, ze spokojem patrzymy w przyszłość – dodaje Georges Sampeur, Prezes Zarządu Grupy B&B Hotels.
Grupa, której większościowym akcjonariuszem od marca 2016 r. jest spółka inwestycyjna PAI Partners, chce zintensyfikować rozwój sieci poprzez wdrożenie prężnej strategii otwarć uwzględniającej w szczególności debiut w Szwajcarii, Belgii, Austrii i Brazylii, a także dalszy wzrost w krajach, w których marka B&B jest już obecna.
W planach rozwoju, trzeciej co do wielkości w Europie, sieci hoteli ekonomicznych znalazła się także Polska. Przypomnijmy, że w 2016 r. zagościła ona ze swoimi obiektami do Łodzi oraz Katowic, wprowadzając na rynek odpowiednio 149 i 105 nowych pokoi. Niespełna dwa miesiące później rozpoczęła budowę kolejnego obiektu, tym razem w Krakowie. To jednak dopiero rozgrzewka przed szerszą ekspansją w naszym kraju – B&B Hotels Polska chce wprowadzać na rynek 1-5 hoteli rocznie.
–Znakomite wyniki osiągane przez już działające hotele B&B w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Katowicach czy Toruniu to wyraźny sygnał, że nasza oferta znakomicie wpisuje się w zapotrzebowanie na komfortowe noclegi w umiarkowanej cenie i doskonałej lokalizacji. To wystarczający powód, by myśleć o kolejnych otwarciach, dzięki którym nasza oferta będzie dostępna także w innych polskich miastach. Celujemy przede wszystkim w duże rynki hotelowe takie jak Kraków, Trójmiasto, Poznań, Białystok, Lublin, Rzeszów, Zielona Góra, Olsztyn czy Opole. Rozważamy też kolejne inwestycje w Warszawie i we Wrocławiu– mówi Beatrice Bouchet, Prezes Zarządu B&B Hotels Polska.
MW