Żelki Akuku! promuje nowy brand hero – sympatyczny AKUK, który jest bohaterem kampanii reklamowej marki Akuku!. Działania w telewizji, Internecie, prasie handlowej i punktach sprzedaży są potrwają do końca sierpnia, a w kinach do końca roku.
Marka Akuku! postawiła na super bohatera. Został nim sympatyczny AKUK, który ukrył się w każdej paczce żelków, zawadiacko uśmiecha się do konsumentów ze wszystkich opakowań, a ponadto gra główną rolę w najnowszej kampanii marki. Niebieski stworek przetestował odmienione żelki i nowe propozycje Akuku!. Słodkości podbiły jego serce za sprawą wyśmienitego smaku podkręconego większą zawartością soku i wprowadzonej redukcji cukrów.
Kampania reklamowa oparta na haśle marki Akuku! Owocuje zaskoczeniem trwa od maja. Emisję spotu telewizyjnego zaplanowano w stacjach ogólnopolskich: TVP1, TVP2, Polsat i TVN oraz w kanałach tematycznych. Marka postawiła też na filmiki skierowane do dzieci w serwisie You Tube oraz na reklamy w prasie handlowej. W ramach aktywności BTL jest również przewidziana kampania kinowa w sieci Multikino oraz aktywacje w punktach sprzedaży. Wsparciem w placówkach handlowych są dedykowane materiały POSM i niestandardowe ekspozycje z AKUKiem w roli głównej.
Za koncept kreatywny odpowiada agencja Havas. Spot wyprodukowało studio Human Ark. Media zaplanował oraz zakupił dom mediowy Initiative. Działania PR prowadzi agencja Kolterman Media Communications.
MW
Jak wyglądała organizacja pierwszej konferencji? Co było najtrudniejsze?
Przed organizacją pierwszej edycji Mobile Trends kompletnie nie mieliśmy doświadczenia w organizacji eventów. To była tak naprawdę bardzo spontaniczna decyzja o zorganizowaniu konferencji poświęconej technologiom mobilnym. Wiązało się to oczywiście z wieloma przygodami, badaniem rynku, zaskoczeniem, jeśli chodzi o ilość uczestników – musieliśmy przekładać termin. Początkowo zaplanowaliśmy, że to będzie grudzień, daliśmy sobie za mało czasu na przygotowanie i w związku z ogromnym zainteresowaniem musieliśmy przełożyć termin na styczeń. Ale to wyzwanie i pierwszą konferencję oceniam bardzo pozytywnie i była to fajna przygoda, która rozpoczęła historię całej serii konferencji Mobile Trends.
Ile czasu minęło od momentu podjęcia tej spontanicznej decyzji o organizacji Mobile Trends w 2012 roku do odbycia się eventu?
O ile dobrze pamiętam, to były jakieś dwa miesiące. Stwierdziliśmy, że organizujemy konferencję, miał to być mały event, natomiast wyzwania organizacyjne, kwestia przygotowania sali, wyboru prelegentów, znalezienia sponsorów okazały się dużo bardziej czasochłonne niż myśleliśmy i w konsekwencji musieliśmy przesunąć event o miesiąc.
Jak konferencja zmieniała się w kolejnych edycjach?
Każda edycja jest trochę inna, bo za każdym razem staramy się wprowadzać nowe rozwiązania. Największa zmiana zaszła pod kątem tematyki i ilości dni. Zaczynaliśmy od jednego dnia podzielonego na dwie ścieżki tematyczne – jedna skierowana do biznesu, a druga do deweloperów, dotycząca technicznych aspektów tworzenia aplikacji. Kolejne edycje trwały już dłużej i obie ścieżki tematyczne były rozbite na osobne dni. Był również taki moment w historii Mobile Trends, że konferencja trwała aż 3 dni – dołączyliśmy dzień z prelekcjami bardziej marketingowo-inspirującymi, niekoniecznie związanymi z tematyką mobile. Obecnie wróciliśmy do wcześniejszych założeń, odeszliśmy od prelekcji technicznych dla programistów i skupiamy się wyłącznie na biznesowej stronie mobile’u, marketingu i kwestiach związanych z projektowaniem UX.
W niektórych latach organizowałeś nawet dwie konferencje w roku [Mobile Trends for Marketers i for Business – red.]. To były eventy takiej samej wielkości?
To były nieco mniejsze, dodatkowe imprezy, które odbywały się w maju. Dziś już wiadomo, że i w tym roku przygotowujemy specjalną edycję konferencji Mobile Trends. Tym razem będzie ona dedykowana branży e-commerce.
Myślałem, że porzuciliście już organizację dodatkowych konferencji, ale okazuje się, że tak się nie stało.
To były różne sploty wydarzeń, które pozwalały nam organizować dodatkową edycję lub świadome decyzje, które podejmowaliśmy o jej nieorganizowaniu w danym roku. Taki dodatkowy event ma dla nas zarówno plusy, jak i minusy, bo jesteśmy firmą, która nie zajmuje się wyłącznie organizacją konferencji. Na co dzień tworzymy swoje projekty informatyczne i aplikacje webowe dla różnorodnych klientów. Jednak w tym roku zapadła decyzja o organizacji dodatkowej edycji Mobile Trends. Nie odbędzie się ona, jak poprzednie, w maju, ale na początku jesieni.
W jakim celu firma, której core-business to tworzenie aplikacji na zlecenie, organizuje konferencje? Robicie to dla przyjemności?
ClickMaster Polska był jedną z niewielu firm w kraju, które tworzyły strony mobilne, jeszcze w protokole WAP (Wireless Application Protocol). To spowodowało nasze zainteresowanie tematyką mobile. Chcieliśmy pogłębiać wiedzę, jednak w Polsce nie było to możliwe. To spowodowało chęć organizacji konferencji poświęconej właśnie tej tematyce. Chcieliśmy stworzyć miejsce wymiany wiedzy i doświadczeń, stworzyć społeczność wokół tej tematyki. Choć ścieżka rozwoju firmy poszła w inną stronę i dziś naszym rdzeniem są aplikacje webowe, to zainteresowanie tą tematyką nie minęło, a Mobile Trends jest dla nas dodatkowym elementem działalności, który z przyjemnością tworzymy co rok.
Jedna konferencja odbywała się w lutym, a druga w maju. To bardzo mało czasu. Jak dawaliście sobie z tym radę?
Na pewno organizacja drugiej edycji dwa-trzy miesiące po pierwszej to ciężkie zadanie, bo czasu na przygotowanie, znalezienie odpowiednich prelegentów jest ekstremalnie mało. Zawsze było to dla nas duże wyzwanie i dlatego majowe odsłony Mobile Trends są mniejsze. Między innymi dlatego w tym roku postanowiliśmy, że dodatkowa edycja nie odbędzie się w maju, a we wrześniu, żeby mieć więcej czasu na jeszcze lepsze przygotowanie tej konferencji.
Co było największym wyzwaniem w organizacji tegorocznej edycji MTC?
Dużym wyzwaniem jest dla nas znalezienie odpowiedniego miejsca na konferencję. Mamy wizję naszego eventu, wiemy ile chcemy mieć mniej więcej osób, ilu prelegentów, jak to powinno wyglądać i czasami okazuje się, że trudno jest znaleźć salę, która by spełniła nasze oczekiwania. Razem z konferencją odbywa się też gala rozdania nagród Mobile Trends Awards, dlatego w tym roku zdecydowaliśmy się rozbić organizację tych dwóch wydarzeń na dwa różne miejsca. To wymagało od nas odpowiedniej logistyki, dużego zaangażowania osób odpowiedzialnych za galę, żeby to wszystko sprawnie i szybko zadziałało. W sumie zorganizowaliśmy dwa osobne eventy w dwóch różnych miejscach prawie w tym samym czasie, a każde z tych wydarzeń (konferencja czy gala MTA) ma inne elementy wymagające zaangażowania czy przygotowania.
Wspomniałeś o Mobile Trends Awards – to nagrody branży dla branży?
Wręcz przeciwnie. Nie chcemy, żeby były za takie uznawane. W głównej mierze nagradzamy firmy, które zdecydowały się na wdrożenie aplikacji, a nie które je wyprodukowały. Chcemy sprawić, żeby te firmy czuły się docenione, że posiadają aplikację, która jest warta uwagi, dobrze zaprojektowana. Przy okazji napędzamy też rynek. Oczywiście nagradzamy również firmy, które są producentami aplikacji, ale one otrzymują wyróżnienie, a główna nagroda trafia do firmy, która jest jej właścicielem
Nagradzacie w wielu kategoriach, a zwycięzcy to często duże, międzynarodowe i rozpoznawalne firmy. Na Waszej stronie internetowej pada zdanie: „już od 7 lat jest to najbardziej prestiżowa nagroda, nazywana Oscarem branży mobilnej w Polsce.” To wielkie słowa. Czym udało Wam się wypracować taką pozycję?
Jest wiele czynników, które na to wpływają. Przede wszystkim nagrody, które przyznajemy, od lat wyróżniają faktycznie najlepsze aplikacje. Kapituła konkursowa, która ocenia uczestników to niezależni eksperci, mający ogromną wiedzę i doświadczenie w tym temacie. Dzięki temu Mobile Trends Awards są uznawane za bardzo obiektywne i niezależne. Druga kwestia to wspomniany już fakt, że nie są to nagrody branży dla branży, a branży dla firm decydujących się na rozwiązania mobilne. Pozycję zawdzięczamy też nagrodzie przyznawanej przez internautów w głosowaniu online.
Jak różnią się wyzwania, przed jakimi stawałeś przy pierwszej edycji MTC w 2012 roku od tych z 2018?
Na pewno różnicą jest skala eventu, z jaką się mierzymy, bo konferencja przez te lata urosła 3-4 razy. Podczas pierwszej edycji było około 150 osób, na naszej największej ponad 550. Druga kwestia to doświadczenie – pierwszą edycję organizowaliśmy bez żadnego zawodowego przygotowania w tym temacie. Po tych 7 edycjach zupełnie inaczej podchodzimy do organizacji, chociażby mając świadomość tego, co może nas spotkać, z jakimi problemami możemy się zmierzyć. To doświadczenie daje nam duże ułatwienie w organizacji, ale oczywiście nie oznacza, że każda kolejna edycja Mobile Trends nie zaskakuje nas czymś nowym.
Jak duży zespół organizuje rokrocznie MTC? Jak urósł przez lata?
Organizacją zajmują się przede wszystkim trzy osoby, pomysłodawcy Mobile Trends – Edyta, Rafał i ja. Już od pierwszej edycji towarzyszyli nam i pomagali znajomi. Oprócz tego przy evencie pracuje zespół ClickMastera – przed konferencją pomaga nam w przygotowaniach, tworzy projekty graficzne, stronę www, system zapisów na konferencję, itp., Od kilku edycji staramy się mieć w zespole również dedykowane osoby, które cały rok pracują nad organizacją konferencji. Obecnie w przygotowaniach bierze udział 6-7 osób, a podczas samej konferencji jest nas około 12-15.
Przy których aspektach organizacyjnych korzystasz z podwykonawców?
Oczywiście wynajmujemy miejsce, catering, konferansjera, usługi foto/wideo, natomiast większość pozostałych elementów staramy się ogarniać we własnym zakresie – marketing, PR, pozyskiwanie patronów medialnych – to wszystko jest w naszym zespole. Czasami zdarza się, że korzystamy z zewnętrznej pomocy jeśli chodzi o reklamę i marketing, natomiast są to sporadyczne i tylko częściowe działania.
Obsługa techniczna zwykle zapewniana jest przez obiekt, w którym wynajmujemy salę. Zwracamy szczególną uwagę na dobre działanie internetu ze względu na tematykę konferencji. Wydarzenie dotyczące mobilności bez sprawnego internetu byłoby niekoniecznie dobrze odbierane.
W wielu ankietach przeprowadzanych z organizatorami eventów stabilne WI-FI jest wskazywane jako jeden z najważniejszych elementów i jednocześnie rzecz, z którą bardzo często jest problem. Jak to wygląda w praktyce?
Bardzo się to zmieniło na przestrzeni lat i faktycznie 5-6 lat temu dobre WI-FI było absolutną koniecznością na evencie i jeśli był z nim jakikolwiek problem, to odbijało się to na wizerunku konferencji. Taki problem był od razu zgłaszany i musieliśmy błyskawicznie interweniować. Natomiast biorąc pod uwagę dzisiejszą łatwość dostępu do internetu i duże pakiety transferu danych na smartfonach, liczba uczestników, którzy korzystają głównie z wi-fi jest coraz mniejsza. Mimo wszystko nie lekceważymy tego tematu, bo zdarzają się sytuacje, kiedy – jak choćby podczas tegorocznej edycji – okazało się w ostatniej chwili, że prelegent z Dublina nie może do nas dotrzeć i zorganizowaliśmy wideokonferencję. Musieliśmy mieć do tego odpowiednie parametry internetu, bo nie mogliśmy sobie pozwolić na przerwy i opóźnienia w transmisji obrazu i dźwięku.
Jak typujesz i selekcjonujesz prelegentów?
Mamy dwie ścieżki. Część prelegentów wybieramy sami – obserwujemy działania osób, które wyróżniały się w branży, które pracują w firmach mających w danym momencie ciekawy produkt, o którym mogą opowiedzieć. Drugim sposobem jest call for papers – otwarty formularz, przez który osoby chętne do wygłoszenia prelekcji mogą się zgłaszać. Muszą opisać siebie i prelekcję, którą chcą wygłosić podczas Mobile Trends, a później wewnątrz zespołu omawiamy te zgłoszenia i podejmujemy decyzje. Część prelegentów zgłoszonych przez call for papers wybierają w formie głosowania internauci. Od kolejnych edycji w tym wyborze będzie nas też wspierać rada programowa, która w większości będzie się składać z osób, które zasiadają w kapitule konkursowej Mobile Trends Awards.
Jak promujecie konferencję?
Stosujemy raczej standardowe metody promocji, czyli kampanie płatne AdWords i na Facebooku. Kolejnym elementem jest odpowiedni dobór patronów medialnych, bo dzięki nim i ich zasięgowi również docieramy do nowych osób. Natomiast uważam, że najlepszą promocją Mobile Trends są opinie i rekomendacje innych uczestników. Większość osób, które pojawiają się na Mobile Trends, w ankietach zaznacza, że słyszało o Mobile Trends od znajomych i dlatego zdecydowało się na przyjście. Siła rekomendacji jest bardzo duża, natomiast nie zapominamy o innych formach promocji.
Czy i jak badacie satysfakcję uczestników?
Tak, zawsze badamy. W aplikacji konferencyjnej [Mobile Trends jest klientem Meeting Application – red.] mamy dostępną ankietę, którą uczestnicy wypełniają podczas lub po konferencji. Mają też możliwość oceniania poszczególnych prelegentów i ich wystąpień z poziomu aplikacji. Dzięki temu wiemy jakie tematy i jacy prelegenci spełnili ich oczekiwania i na podstawie tych danych możemy wyciągnąć wnioski na kolejne edycje Mobile Trends. Istotną kwestią w naszych ankietach jest nie tylko ogólna ocena wydarzenia, ale jej rozbicie na poszczególne elementy eventu. Pytamy uczestników o to, jak oceniają dostęp do informacji, komunikację z innymi uczestnikami przed konferencją, program, miejsce, w którym odbywa się konferencja, czy catering. Wszystkie te aspekty są ważne, bo przecież konferencja to nie tylko prelekcje, ale też to, co dzieje się po konferencji, czy miejsce jej organizacji i możliwości networkingowe.
Z jakiego elementu MTC jesteś najbardziej zadowolony jako organizator?
Jestem zadowolony z całokształtu i z tego, że już od tylu lat jesteśmy na rynku, a konferencja cały czas cieszy się dużą popularnością, mimo rosnącej konkurencji w tym obszarze.
Bywasz na innych konferencjach?
Tak, staram się bywać na tych największych, najciekawszych wydarzeniach. Wiadomo, że konferencji poświęconych marketingowi czy branży IT jest bardzo dużo, ale co roku wybieram kilka, na które się wybieram. Nie tylko ze względów merytorycznych, ale też żeby podpatrzeć kwestie organizacyjne, poznać nowe osoby.
Czyli jesteś tam bardziej jako uczestnik czy organizator podpatrujący rozwiązania?
W moim przypadku nie da się tego rozdzielić. Staram się jak najwięcej wyciągnąć z prelekcji, ale drugim okiem patrzę przez pryzmat organizatora konferencji.
Co Twoim zdaniem jest kluczowym elementem każdej konferencji?
W moim osobistym odczuciu takich elementów jest kilka. Przede wszystkim merytoryka i tematyka prelekcji. Druga kwestia to ludzie, którzy przyjeżdżają na konferencję, networking i atmosfera, która podczas eventu panuje.
Networking – mocniejszy podczas konferencji czy na after party?
W obu miejscach, ale to zależy też od sposobu organizacji konferencji i tego jakie daje możliwości do networkingu. Zdarzało mi się być na konferencjach, gdzie przerwa kawowa trwała 10 minut i nie było niestety możliwości porozmawiania z innymi osobami bez spóźnienia się na kolejną prelekcję. Również jeśli chodzi o imprezę po konferencji, to mocno zależy od organizacji. Może się zdarzyć, że zbyt głośna muzyka uniemożliwi efektywny networking. Czynników, które wpływają na organizację dobrych warunków do rozmów biznesowych jest bardzo dużo. Nie da się natomiast określić, który networking jest lepszy, czy skuteczniejszy. Myślę, że warto rozmawiać i poznawać ludzi zarówno na konferencji, jak i pojawić się na after party.
Czym Mobile Trends Conference jest dla Ciebie, jako organizatora?
Jest to coś, z czym jestem bardzo związany. Organizacja konferencji poświęconej mobilności to nasz własny pomysł, który powstał 7 lat temu, kiedy inne tego typu imprezy nie istniały. Jest to coś, co daje nam dużo satysfakcji i radości. Zwłaszcza, kiedy słyszymy pochwały od uczestników lub otrzymujemy maile z podziękowaniami od prelegentów, czy z gratulacjami za świetną organizację. To buduje i sprawia, że chcemy i lubimy to robić.
Macie aspiracje europejskie?
Pierwsze nasze myśli o ekspansji były związane z wyjściem poza Kraków. W Warszawie łatwiej byłoby nam zgromadzić uczestników, bo jest tam obecna duża część grupy docelowej. Uczestnicy nie musieliby jechać do Krakowa, wynajmować hotelu, opłacać transportu. Natomiast Mobile Trends od początku jest związany z Krakowem i stwierdziliśmy z zespołem, że chcielibyśmy, żeby tak zostało. Zwróć uwagę, że nawet nasze logo nawiązuje do Krakowa.
Wiem, że jest trochę zbyt wcześnie, żeby pytać (w marcu była edycja 2018), ale – jakie masz plany na 2019, jeśli chodzi o MTC?
Równocześnie z przygotowywaniem jesiennej edycji konferencji, przygotowujemy się także do przyszłorocznej odsłony Mobile Trends. Mamy już wstępne typy terminów, szukamy też miejsca, przeglądamy nowe obiekty, które powstają w Krakowie i myślę, że już niedługo będzie się pojawiać coraz więcej szczegółów. Po podsumowaniu Mobile Trends 2018 mamy wstępnie ustaloną wizję przyszłorocznej edycji. Ta konferencja to projekt całoroczny, więc cały czas o tym myślimy.
Czy możesz coś zdradzić z tych planów?
Nie mogę jeszcze niczego zdradzić, bo nie jest to jeszcze na 100% pewne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to dla dotychczasowych uczestników będzie to zupełnie nowe, bardzo ciekawe miejsce, którego jeszcze nie znają i w którym żadna edycja Mobile Trends Conference się nie odbyła. Mam nadzieję, że zaskoczymy również uczestników świetnie dobranymi tematami prelekcji, które będą pokazywać trendy w tej branży.
Rozmawiał Tomek Chojnacki, Meeting Application
Mobile Trends Conference and Awards
Konferencja poświęcona w głównej mierze trendom oraz marketingowi w kanale mobile, skierowana do osób z obszaru biznesu, marketingu, do kadry zarządzającej i wszystkich firm, które chcą wdrażać w tym kanale swoje rozwiązania. Konferencji towarzyszy gala wręczenia nagród Mobile Trends Awards.

Robert Rachwał – Od ponad 7 lat właściciel firmy ClickMaster Polska specjalizującej się w tworzeniu dedykowanych stron mobilnych, stron responsywnych (RWD) oraz aplikacji webowych. Współpracował z takimi podmiotami jak Fibaro, Hasco-Lek, Grupa Vive, Budmat, Województwo Zachodniopomorskie czy Miasto Szczecin. Pomysłodawca i główny realizator Mobile Trends Conference, pomysłodawca i przewodniczący kapituły konkursowej Mobile Trends Awards, redaktor naczelny serwisu MobileTrends.pl. Twórca jednego z pierwszych w Polsce raportu na temat mobilnego internetu, autor wielu artykułów branżowych. Współtwórca start-upu myvod.io oraz właściciel kilku sklepów internetowych. Absolwent Elektronicznego Przetwarzania Informacji na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Zarządzania na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Pasjonat i obserwator najnowszych technologii i trendów w branży mobile.
Władze Łodzi ruszyły z kampanią informacyjną na temat nowych zasad segregacji odpadów. Koncept akcji jest niestandardowy, wykorzystuje bowiem znane dzieła sztuki.
W Łodzi od 1 lipca zaczną obowiązywać nowe zasady segregacji śmieci. Mieszkańcy będą je wrzucać do pięciu różnych pojemników – niebieskiego – papier, zielonego – szkło, żółtego – metale i tworzywa sztuczne, brązowego – odpady ulegające biodegradacji, a do czarnego będą wrzucać resztki. Kampania obejmuje billboardy, citylighty, ulotki i działania w Internecie.
Koncept bazuje na połączeniu haseł zachęcających do segregacji z arcydziełami sztuki. W kampanii wykorzystywane są m.in. „Krzyk” Edvarda Muncha, „Babie lato” Józefa Chełmońskiego, „Pocałunek” Gustava Klimta, „Stworzenie Adama” Michała Anioła oraz „Stańczyka” Jana Matejki.

Budżet akcji to 66 tys. zł. Obejmie 60 billboardów, niemal 400 ekranów w tramwajach i autobusach oraz 74 citylighty.

MW
12 czerwca odbyło się oficjalne otwarcie platformy http://www.printed-memories.com/pl/. Portal jest częścią programu CSR realizowanego przez Ricoh we współpracy z Alzheimer’s Research – Printed Memories – Drukowane wspomnienia.
Na http://www.printed-memories.com/pl/ można stworzyć kartkę ze zdjęciem symbolizującym ważne wspomnienie, która następnie zostanie wydrukowana i wysłana do odbiorcy z dowolnej części świata. Od nadawcy pobierana jest wpłata w wysokości 1 GBP, a cały dochód przeznaczony jest na wsparcie badań realizowanych przez Alzheimer’s Research. W pełni zautomatyzowany proces produkcji i wysyłki kartek realizowany jest w Centrum Technologicznym Ricoh w Telford w Wielkiej Brytanii. Portal jest dostępny w wersji angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej i polskiej.
– Jestem niezwykle dumny z naszej inicjatywy Printed Memories – Drukowane Wspomnienia. Cieszymy się, że możemy wykorzystać możliwości oferowane przez rozwiązania Ricoh do stworzenia unikalnej kartki, która pomoże nie tylko przywrócić wspomnienia, ale również zebrać środki na walkę z chorobami demencyjnymi – powiedział Javier Diez-Aguirre, Vice President, Corporate Marketing, CSR & Environment, Ricoh Europe.
Timothy Parry, Director of Communications and Partnerships w Alzheimer’s Research dodał:
– Nasza współpraca z Ricoh to dobry przykład tego w jaki sposób można wykorzystać nowoczesne technologie w szczytnym celu. Wierzymy, że wsparcie, które otrzymamy dzięki tej akcji pomoże nam do 2025 roku stworzyć pierwszą skuteczną terapię chorób demencyjnych.
Więcej informacji: www.printed-memories.com/pl/
Więcej informacji na temat Alzheimer’s Research: www.alzheimersresearchuk.org.
JK
Na początku czerwca Linux Polska, ekspert w zakresie technologii open source na polskim rynku oraz w regionie CEE, zaprezentował nowe logo oraz identyfikację wizualną. Znak nawiązuje do pierwotnego ducha marki, ale jego wprowadzenie przede wszystkim odzwierciedla zmiany, jakie zaszły w firmie na przestrzeni ostatnich lat, a także podkreśla jej rozwój w obszarze oferowanych rozwiązań i usług, struktury organizacyjnej oraz przyjętej misji.
Poprzednie logo z drobnymi modyfikacjami towarzyszyło Linux Polska od 2009 r., czyli od początku działalności, kiedy firma dopiero stawała się centrum kompetencji związanych z technologią open source i rozpoczynała misję popularyzowania rozwiązań otwartych na polskim rynku, m.in. organizując konferencję Open Source Day, której już 11. edycja miała miejsce 23 maja. Obecnie to największa platforma wymiany wiedzy na temat technologii otwarto źródłowych nie tylko w Polsce, ale również w regionie CEE. Dziś Linux Polska jest krajowym ekspertem w obszarze open source, który współpracuje z wieloma partnerami – światowymi liderami z branży IT. Nowa identyfikacja wizualna jest symbolem zmian, jakie zaszły w przedsiębiorstwie, a „lekkie” i dynamiczne logo w pełni odzwierciedla charakter prężnie rozwijającej się innowacyjnej marki, którą jest Linux Polska.

– Blisko dziesięć lat temu, kiedy rozpoczynaliśmy swoją działalność, wiedza o tym, czym są otwarte rozwiązania, nie była powszechna. Niewiele osób wierzyło w ich potencjał. Dziś technologia open source jest kluczowym kierunkiem rozwoju informatyki i motorem napędowym innowacji w wielu gałęziach gospodarki. Niełatwa i kręta droga, którą przeszła, przypomina historię rozwoju Linux Polska. Symbolizuje ją połączenie liter „nu”, widniejących w naszym nowym logo. Jeszcze kilka lat temu musieliśmy przekonywać o korzyściach, jakie płyną ze wdrożenia open source, przecierając szlaki na tym rynku. Obecnie jako jego lider, wspieramy transformację informatyczną na miarę XXI w. w największych polskich przedsiębiorstwach z sektora publicznego. Dla wielu firm z branży finansowej czy telekomunikacyjnej jesteśmy przewodnikiem po najnowocześniejszych rozwiązanych IT. Realizujemy kolejne projekty również dla przedsiębiorstw spoza Polski. Mierzymy wysoko i nie ma
w tym stwierdzeniu cienia przesady. Z sukcesem uczestniczymy w międzynarodowych projektach organizowanych m.in. przez Europejską Agencję Kosmiczną. Jesteśmy wiarygodnym partnerem biznesowym, który dzięki posiadanemu know-how przyczynia się do rozwoju biznesów swoich klientów. Dlatego zdecydowaliśmy się na zmianę identyfikacji na taką, która w pełni wyraża naszą obecną misję i plany dalszego rozwoju. Linux Polska to firma innowacyjna, otwarta, nastawiona na nieustanne poszerzanie kompetencji, ale i na dzielenie się wiedzą– komentuje Dariusz Świąder, prezes zarządu Linux Polska.
JK
Statystyczny Polak wypija trzy razy mniej kawy niż Skandynawowie, którzy są największymi „kawoszami”. 3 kg kawy rocznie, czyli 95 litrami tego napoju delektujemy się w domu, w pracy i w kawiarniach. Gros z tych wypitych filiżanek zostaje skonsumowanych w trakcie konferencji, targów czy spotkań biznesowych. Imprezy eventowe to wręcz idealne miejsce do zaserwowania najlepszej jakości napoju ze szlachetnych ziaren kawowca.
Przerwa kawowa jest punktem obowiązkowym każdego eventu, który trwa dłużej niż dwie, trzy godziny. Mogłoby się wydawać, że jej przygotowanie nie powinno nastręczać żadnych trudności. Okazuje się, że w ostatnich latach dużo w tej materii się zmieniło i przerwy na tzw. małą czarną urosły do rangi istotnego elementu eventowego cateringu.
– Przerwa kawowa już dawno przestała spełniać swoją podstawową rolę krótkiego i szybkiego przerywnika w spotkaniu, podczas którego uczestnicy mają do dyspozycji kawę w termosie, obok mleko w dzbanku i kruche ciasteczka na talerzyku. Wraz z popularyzacją wysokiej jakości kawy, sposobu jej parzenia, a także estetycznej formy podania, obecnie podczas wszelkich spotkań biznesowych zapewnienie wysokiego standardu przerwy kawowej to już podstawa. Smaczna kawa i ciasto, to jednak nie wszystko, jeżeli chce się zrobić wrażenie na zaproszonych uczestnikach. Od pewnego czasu obserwujemy trend przerw kawowych tematycznych typu Eco Przerwa czy BIO bufet z chlebem pieczonym przez wysokiej klasy znawców. Forma prezentacji również się zmieniła – serwetki i talerze odchodzą do lamusa, gdyż wypierają je modne obecnie przekąski w pudełkach (np. boxy z warzywami) albo w szklanych kielichach. Przerwy kawowe stanowią również odpowiedź na modne obecnie diety: wegetariańską, wegańską i bezglutenową i dziś to stanowi absolutny MUST DO – wymienia Agnieszka Zagozda, dyrektor zarządzająca agencji Ster Event.
Jak wybrać idealną przerwę kawową?
Zmiana standardu i znaczenia przerw kawowych sprawia, że należy postawić na pełen profesjonalizm. Często przecież w czasie jej trwania nawiązuje się istotne, biznesowe kontakty, omawia warunki umów albo po prostu zadzierzga nowe znajomości. Wybór odpowiedniej obsługi i rodzaju przerw kawowych jest w tym przypadku kluczowy.
Fot. Foto Bar, www.fotobar.com.pl
– Przerwy kawowe to zazwyczaj pakiety, które w zależności od ceny zawierają różne przekąski. Podstawą jest kawa, herbata, soki i woda, jeżeli jednak chodzi o bufet, to mamy tutaj pełną dowolność – od kruchych ciasteczek po kanapeczki i wszelkiego rodzaju ciasta, croissanty i inne desery czy słone przekąski. Wybór przerwy kawowej zależy oczywiście od klienta. Wybierając konkretny pakiet sugerujemy się ceną oraz rangą i rodzajem imprezy. Wiele zależy też od uczestników konferencji oraz miejsca, w którym się ona odbywa. Oczywiście im droższy pakiet, tym jest bardziej różnorodny i bogaty, dzięki czemu łatwiej będzie trafić w gust i spełnić indywidualne potrzeby i preferencje poszczególnych uczestników eventu – podkreśla Katarzyna Banasiewicz, event manager w agencji UNIQUE ONE.
Charakter przerw kawowych powinien uwzględniać trendy społeczne i nie chodzi tu tylko o kontekst zdrowych przekąsek i dodatków. – W przygotowaniu przerw kawowych coraz częściej klienci oczekują respektowania standardów CSR i podejścia proekologicznego. Przejawia się to korzystaniem wyłącznie z kawy fair trade, produktów od lokalnych rolników czy przekazywaniu jedzenia, które nie zostało wykorzystane na cele dobroczynne. Nowe trendy to również wyzwania dla obsługi, która powinna umieć z łatwością opowiedzieć, co można zjeść, jakie są składniki dań, a także znać informacje o alergenach czy składnikach pochodzenia zwierzęcego – mówi Urszula Piotrowska, Client Service Director w Agencji Allegro.
Fot. Ster Event
Koszt wybranej przerwy kawowej może być jednak barierą nie do przejścia dla organizatorów imprez z sektora EVENT & MICE. A może zdarzyć się, że dana propozycja firmy cateringowej jest droższa od lunchu! – W ostatnich latach pojawił się popyt na przerwy fit oraz uwzględniające różne diety czy alergie. Widać zapotrzebowanie na mleko sojowe, świeżo wyciskane soki, zdrowe koktajle, warzywa z dipami, czy bezglutenowe wersje ciasteczek. To wpływ większej świadomości w dziedzinie zdrowia. Poza tym branża się rozwija i spotkań jest coraz więcej. Najmodniejsza jednak pozostaje niska cena. Hotele prześcigają się w różnych propozycjach, ale kiedy przychodzi do konferencji na kilkaset osób, kruche ciasteczka i kawa w termosach to pierwszy wybór – komentuje Anna Niewiadomska, Senior MICE Manager w DoubleTree by Hilton Łódź.
Bez baristy ani rusz
W kontekście idealnej przerwy kawowej instytucja baristy nabiera fundamentalnego znaczenia. To przecież obsługa z prawdziwego zdarzenia przygotuje perfekcyjne espresso albo latte wykonane zgodnie z techniką latte art. Nie można też zapominać o roli profesjonalnych ekspresów, mieszanek świeżo palonej kawy i dodatków, bez których sztuka podania dobrej kawy może się nie udać. – Rola baristy podczas każdego wydarzenia jest nieoceniona, tylko profesjonalny serwis kawowy zapewni kawę o odpowiednim smaku. Kawa rozpuszczalna czy parzona to tylko ostateczność, obecność automatów do kawy jest już tak powszechna i towarzyszy nam niemal wszędzie i myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać do słuszności wyboru baru kawowego z baristą podczas eventu. Smak, smak i jeszcze raz smak – jeśli jesteśmy profesjonalistami i zależy nam na odpowiedniej lokalizacji, odpowiednim menu, oprawie muzycznej to tak samo powinno nam zależeć na tak istotnym elemencie jakim jest kawa – akcentuje Artur Drzazga, właściciel firmy Foto Bar, zajmującej się obsługą barów na eventach.
Dla wielu kawoszy kawa to nie napój – to styl życia. Warto o tym pamiętać, gdy jako organizatorzy eventu chcemy zaoszczędzić na obsłudze przerw kawowych. – W kawiarniach często widzimy popularne frazesy w stylu „życie jest zbyt krótkie, żeby pić słabą kawę”, które stanowią motto wielu influencerów. Profesjonalny barista przygotuje gościom znakomitą kawę, pokaże swoje sekretne sposoby, a przy okazji opowie o tym na czym zna się najlepiej – o kawie, o jakości ziaren, o tym jak dobierać składniki, jak przebiega proces palenia, czego unikać aby nie popsuć jej smaku. Kawa podana w ten sposób, z uroczym wzorkiem na piance sprawi radość każdemu smakoszowi i będzie świetną atrakcją eventu – dodaje Agnieszka Zagozda.
Fot. Foto Bar, www.fotobar.com.pl
Nie tylko mała czarna
Bar kawowy zawsze pełni najważniejszą rolę w trakcie przerwy kawowej, ale na topie obecnie są dodatkowe rozwiązania wzbogacające ofertę cateringową. – Bar prosecco pozwoli na podniesienie rangi i celebracji powitania, doskonałym dodatkiem do baru kawowego jest też orange bar czy smoothies bar – porcja energii i witamin przyda nam się w każdych okolicznościach i coraz częściej towarzyszy nam podczas rozmaitych wydarzeń. Oferta i forma dostępnych rozwiązań się poszerza i działa to tylko na korzyść uczestników – podkreśla Artur Drzazga.
Zdaniem Krzysztofa Wacławka z Gusto-Cafe.pl, warto podwyższać standardy usług na eventach. – Przykładem może być dodanie do usługi baristycznej technologii jaką jest kolorowy wydruk Latte Art z drukarki gastronomicznej Printella. Świetnym rozwiązaniem na wieczorny event jest serwowanie drinków alkoholowych w oparciu o espresso czy cappuccino. Innym ciekawym pomysłem na napoje kawowe jest nasza współpraca z jednym z marketów spożywczych, który był sponsorem imprez biegowych w sezonie 2017. Nasi bariści robili tradycyjne kawy oraz energetyczne smoothie kawowe dla uczestników biegów i maratonów w całym kraju – dodaje Krzysztof Wacławek.
W dobie mediów społecznościowych także wyjątkowa forma podania i zaprezentowania przerwy kawowej i bufetu jest niepisanym wymogiem. – Estetyka i hasztag to słowo klucz w planowaniu dekoracji i menu. To co znajduje się na stołach musi wyglądać pięknie na Instagramie i ma zachęcić do zrobienia zdjęcia i zamieszczenia go na portalu. Świetnym pomysłem, który odpowiada na te potrzeby jest kawa z własnym selfie. Klienci mogą zamówić sobie „selfieccino”, czyli cappuccino z portretem osoby zamawiającej kawę na mlecznej piance. Doskonałym rozwiązaniem, które lubimy stosować jest również łączenie przerw kawowych ze sztuką. Podczas jednego z naszych z eventów strefa przerwy kawowej zaaranżowana została w stylu galerii sztuki nowoczesnej i była połączona z wystawą rzeźb polskiego artysty – opowiada Agnieszka Zagozda.
Preferencje i potrzeby, czyli klient nasz Pan!
By poznać upodobania gości należy o nie zapytać i uważnie ich wysłuchać, zarówno klienta zlecającego usługę, jak i uczestników eventu, którzy będą korzystać z przerw kawowych. To ułatwi wybranie odpowiedniego rodzaju przerywnika z kawą w roli głównej. Jak zauważa Anna Niewiadomska, bywa tak, że w obrębie jednego spotkania jest kilka podgrup z różnymi wymaganiami.
– Jedna lubi ciasta, inna kanapki, kolejna owoce w całości, a ostatnia tylko filetowane, przy czym ta pierwsza musi mieć koniecznie kawę z ekspresu. Inne grupy traktują przerwę kawową jako dodatek do rozmów w kuluarach, czy pretekst do rozprostowania nóg i nie skupiają się na jej asortymencie. Bardzo ważna jest też elastyczność względem czasu i miejsca serwowania, zarówno na etapie planowania eventu, jak i już podczas realizacji. Rodzaj wybieranej przerwy kawowej zależy w dużej mierze od wielkości danego eventu. Łatwiej przełknąć koszt wyrafinowanej przerwy kawowej, gdy w spotkaniu bierze udział 10 osób. Z urozmaiconymi przerwami kawowymi mamy też do czynienia, gdy na spotkanie zapraszani są klienci lub ważni kontrahenci. Wtedy organizatorzy analizują zawartość przerw, zwracają uwagę, czy przerwa poranna zawiera elementy śniadaniowe, czy zachowana jest równowaga pomiędzy propozycjami słodkimi i wytrawnymi, czy znajdą się w niej pozycje wege i bezglutenowe – dopowiada przedstawicielka DoubleTree by Hilton Łódź.
Fot. Agencja Allegro
Profesjonalny serwis kawowy to szeroki wachlarz rozwiązań. Istotnym kryterium przy doborze rodzaju przerwy kawowej jest pora dnia. – Poranna przerwa kawowa w towarzystwie menu śniadaniowego, świeżych soków pozwoli nabrać energii na szkolenie czy wykład, w przypadku przerw porannych czas ich trwania jest relatywnie krótki – wystarczy, że pozwoli na szybkie espresso i przekąskę. Przerwa okołolunchowa to już chwila na przegryzienie czegoś więcej, czas poświęcony kawie i dyskusjom się wydłuża, a ilość wypitych kaw wzrasta. Przerwy popołudniowe to również chwila na dyskusje przy kawie, podsumowanie spotkania czy wymiana doświadczeń przed wydarzeniami wieczornymi, sprzyjające relaksowi w towarzystwie dobrego cappuccino i deseru – wyjaśnia Artur Drzazga.
Dodatki w różnych wariantach, a nawet odpowiednio dobrany asortyment kubków czy porcelany, zaopatrzonej np. w logotyp wydarzenia czy też klienta – wszystko to pozwoli na jeszcze lepszy odbiór serwisu.
– Długość przerwy kawowej należy dostosować do czasu trwania eventu, biorąc pod uwagę także inne rodzaje przerw np. przerwę na lunch. Przerwy kawowe mogą być jednorazowe (bufet jest postawiony raz) lub ciągłe (bufet jest uzupełniany przez określoną liczbę godzin). Znaczenie ma też pora serwowania przerwy kawowej. Rano mogą być podawane koktajle owocowe, a po południu już raczej warzywne. Zgodnie z zasadami zdrowego stylu życia do kawy powinien być podawany nie tylko zwykły, biały cukier, lecz także trzcinowy, ksylitol czy erytrytol, które są uznawane za zdrowsze odpowiedniki słodzików – mówi Katarzyna Banasiewicz.
Przygotowując przerwę kawową musimy pamiętać, że to jedynie środek do celu. Najważniejsze jest, by przerwa kawowa dawała możliwość relaksu i budowania relacji. – Służy temu aranżacja przestrzeni ułatwiająca nawiązywanie kontaktów czy możliwość swobodnej rozmowy kuluarowej. Ważne jest zapewnienie umeblowania i elementów dekoracyjnych, które pozwolą na spokojne i komfortowe zjedzenie posiłku, bez ryzyka pobrudzenia się. Aranżacja pozwala wprowadzić do wnętrz ciepły i domowy charakter, budując swobodną i nieco nieformalną atmosferę. Przerwa kawowa to również dobra okazja do prezentacji materiałów dodatkowych, ofert sponsorów czy partnerów wydarzenia. Ich stoiska mogą stanowić dodatkową atrakcję i uzupełniać ofertę gastronomiczną – podsumowuje Urszula Piotrowska.
Serwując kawę w trakcie imprez eventowych nie można zapominać, że gra toczy się o poprawę samopoczucia naszych gości. Dzięki tej prostej atrakcji, z odpowiednio zdywersyfikowanym menu, mamy szansę pozostać na dłużej w pamięci uczestników wydarzenia. Ten niezbędnik w środowisku biznesowym ma duże znaczenie i nie warto na nim oszczędzać.
Jaga Kolawa
Artykuł ukazał się w OOH magazine nr 2/2018. Pobierz wersję online TUTAJ.
Mistrzowie polskiej sceny muzycznej oraz młodzi, obiecujący artyści – podczas tegorocznej trasy Męskie Granie, sponsorowanej przez markę Żywiec, nie zabraknie muzycznych niespodzianek i nieoczywistych artystycznych interpretacji. W siedmiu miastach oprócz KORTEZA, PODSIADŁO i ZALEWSKIEGO zagrają m.in. NOSOWSKA, Natalia Przybysz, FISZ EMADE TWORZYWO i ØRGANEK, którzy zaserwują publiczności niezapomnianą muzyczną ucztę.
Scena główna
W tym roku trasa Męskie Granie po raz kolejny odwiedzi siedem polskich miast, w których na dwóch scenach zabrzmi najlepsza polska muzyka. Na scenie głównej wystąpią muzycy od lat zaliczani do grona najlepszych rodzimych artystów: COMA, DARIA ZAWIAŁOW, Dawid Podsiadło, EABS, FISZ EMADE TWORZYWO, ILLUSION, Jazz Band Młynarski-Masecki, Kazik & Kwartet ProForma, Kortez, Krzysztof Zalewski, który zaprezentuje się także z projektem Zalewski śpiewa Niemena, KULT, LAO CHE, Lech Janerka, L.Stadt, Mela Koteluk, Natalia Przybysz, NOSOWSKA, ØRGANEK, PINK FREUD, POGODNO, RALPH KAMINSKI i THE DUMPLINGS Orkiestra. Nie zabraknie również projektów specjalnych. Publiczność usłyszy Tribute to Kazik w wykonaniu FISZ EMADE TWORZYWO, Tribute to Lech Janerka w aranżacji mistrzów muzyki elektronicznej oraz projekty COMA „Czemu nas tam nie ma” i ØNA stworzony przez formację ØRGANEK. Na koncertach pojawią się także goście specjalni, którzy zostaną ujawnieni na krótko przed konkretnymi wydarzeniami.
W każdym z miast zagra również Męskie Granie Orkiestra, która wniesie do projektu prawdziwy powiew świeżości. Zespół na trasie pojawi się w składzie KORTEZ, PODSIADŁO, ZALEWSKI, Marcin Macuk, Olek Świerkot, Kuba Staruszkiewicz, Pat Stawiński i Andrzej Markowski. Artyści na scenie zinterpretują nie tylko jedne z najważniejszych utworów w historii polskiej muzyki, ale także te, które powstały całkiem niedawno, a mimo to już stały się ważną inspiracją. Męskie Granie Orkiestra każdorazowo wykona również singiel „Początek” promujący tegoroczną trasę.

Scena Ż
Interesująco będzie także na scenie Ż, na której oprócz rozpoznawalnych już artystów pojawią się także muzycy mniej znani szerszej publiczności. Przed słuchaczami zaprezentują się: Baasch, BARANOVSKY, Barbara Wrońska, Bass Astral x Igo, Hubert Tas & The Small Circle, KRÓL, LĘK, LIMBOSKI, MERY SPOLSKY, New People, niXes, Rosalie., Snowman, SONAR, Sonbird, Ted Nemeth oraz The Freuders.
Bilety
Już 11 czerwca o godzinie 12.00 ruszyła regularna sprzedaż biletów na Męskie Granie 2018. Bilety na koncerty w Poznaniu, Katowicach, Wrocławiu, Krakowie, Gdyni i Warszawie będą dostępne w cenie 119 zł, a na koncert w Żywcu – w cenie 99 zł. W odpowiedzi na prośby fanów trasy wprowadzone zostaną bilety imienne.
– Dziewiąta edycja trasy Męskie Granie będzie obfitować w jeszcze większą liczbę muzycznych niespodzianek Dla publiczności zagrają najlepsi polscy artyści, którzy będą odważnie eksperymentować z brzmieniami i przełamywać artystyczne konwencje. Jesteśmy przekonani, że zaproponowany line-up porwie zebranych – mówi Maja Bucholc-Kmiecik, Kierownik marki Żywiec.
Line-up
Scena główna: COMA, Dawid Podsiadło, FISZ EMADE TWORZYWO, Kortez, POGODNO, Zalewski śpiewa Niemena, Męskie Granie Orkiestra
Scena Ż: Barbara Wrońska, Hubert Tas & The Small Circle, KRÓL, LIMBOSKI
Scena główna: EABS, FISZ EMADE TWORZYWO, Kazik & Kwartet ProForma, Kortez, LAO CHE, Natalia Przybysz, Tribute to Kazik, Męskie Granie Orkiestra
Scena Ż: Baasch, Barbara Wrońska, Ted Nemeth, The Freuders
Scena główna: Dawid Podsiadło, KULT, LAO CHE, L.Stadt, Natalia Przybysz, THE DUMPLINGS Orkiestra, Męskie Granie Orkiestra
Scena Ż: BARANOVSKY, LĘK, niXes, Sonbird
Scena główna: COMA „Czemu nas tam nie ma”, KULT, L.Stadt, Mela Koteluk, ØRGANEK, THE DUMPLINGS Orkiestra, Męskie Granie Orkiestra
Scena Ż: MERY SPOLSKY, niXes, Rosalie., Ted Nemeth
Scena główna: Kortez, Krzysztof Zalewski, Lech Janerka, NOSOWSKA, ØRGANEK, RALPH KAMINSKI, Tribute to Lech Janerka, Męskie Granie Orkiestra
Scena Ż: KRÓL, LĘK, New People, SONAR
Scena główna: DARIA ZAWIAŁOW, Dawid Podsiadło, ILLUSION, Jazz Band Młynarski-Masecki, NOSOWSKA, POGODNO, Męskie Granie Orkiestra
Scena Ż: Bass Astral x Igo, niXes, Rosalie., Snowman
Scena główna: DARIA ZAWIAŁOW, EABS, ILLUSION, Krzysztof Zalewski, NOSOWSKA, PINK FREUD, ØNA, Męskie Granie Orkiestra
Scena Ż: Barbara Wrońska, Bass Astral x Igo, LIMBOSKI, New People
Od kwietnia bieżącego roku Michał Garwacki objął funkcję Marketing Managera w GTV Poland. Jest on odpowiedzialny za tworzenie strategii marketingowej firmy oraz rozwój projektów digitalowych.
Michał Garwacki koordynuje wszelkie funkcje marketingowe firmy w skali globalnej. Zarządza pionami e-commerce, komunikacji, trade marketingu, brandingu i kreacji.
– Tworzenie i nadzór nad realizacją strategii marketingowej dla firmy, która rozwija się tak dynamicznie oraz nieustannie poszerza swoje portfolio, to ogromne wyzwanie, ale i wyróżnienie. Chciałbym nie tylko dążyć do ugruntowania pozycji GTV jako lidera rynku, ale również kształtować kierunki rozwoju firmy – mówi Michał Garwacki.
Zatrudnienie Michała Garwackiego to kolejny etap intensywnego rozwoju GTV, szczególnie w obszarze digitalowym. Nowy marketingmanagerposiada bogate doświadczenie w tym zakresie – przez ostatnie 7 lat był CEO agencji interaktywnej Synermedia.
JK
Karolina Malinowska, Monika Mrozowska, Agnieszka Mielczarek i blogerzy Tasteway.pl, czyli Natalia Sitarska i Łukasz Smoliński, zostali ambasadorami polskiej odsłony kampanii #jedzjakmistrz (#EatLikeAPro), stworzonej przez markę Beko, z udziałem piłkarzy i dietetyków FC Barcelony. Znane mamy podpowiadają, jak odżywiać mądrze własne dzieci i jak wsparcie, które daje kampania, wykorzystać w najlepszy możliwy sposób w swojej kuchni.
NIE ZABRAĆ, A PRZEMYCIĆ
– Akcja #jedzjakmistrz nie tylko pokazuje, jak można sobie ułatwić życie. Idzie za tym też wartość. Nie chodzi o to, by zabrać dzieciakom pizzę i wszystko, co lubią, ale o to, by przemycić do ich diety też inne produkty – mówi Agnieszka Mielczarek, coach dietety. Natomiast Monika Mrozowska dodaje: – Nie zawsze jest tak, że mamy ochotę na zdrowy posiłek, ale Beko w swojej kampanii przekonuje, że nawet z czegoś, co wydaje się atrakcyjne dla dziecka, ale średnio wartościowe, można zrobić odżywcze danie. Wystarczy, że przygotujemy pizzę na mące orkiszowej albo hamburgera na bułce pełnoziarnistej z kotletem z czerwonej fasoli.
SPOSÓB PODANIA
– U mnie w domu tak jest, że każdy ma prawo czegoś nie lubić albo lubić coś, co jest podane w inny sposób. Powinniśmy rozmawiać z dziećmi o ich preferencjach – twierdzi Karolina Malinowska. Z przeprowadzonego na zlecenie marki Beko badania wynika, że aż 78 procentom matek brakuje wsparcia eksperckiego dotyczącego zdrowego żywienia dzieci. Kampania #jedzjakmistrz ma im dostarczyć wiedzy i inspiracji w tym zakresie. – Jeżeli mamy bazę stu przepisów ułożonych specjalnie z myślą o dzieciach przez dietetyków piłkarzy FC Barcelona, to codziennie możemy sprawdzić, na co mamy ochotę, a potem łatwo i szybko to przygotować – mówi Monika Mrozowska. – Dzieciaki same mogą wybrać, co gotujemy! Wtedy nie będą mogły stwierdzić, że nie chcą tego zjeść – dodaje Karolina Malinowska.
KLUCZOWA RÓŻNORODNOŚĆ
Blogerzy Tasteaway.pl stawiają na różnorodność kulinarną. – W naszym przypadku jest ona poniekąd koniecznością, bo dużo podróżujemy – mówi Natalia Sitarska. – Ważne jest, by zachęcać dzieci do próbowania nowych rzeczy. Każdy z nas czegoś nie lubi i mamy do tego prawo, ale tylko odkrywając nowe smaki przekonamy się, co nam naprawdę smakuje.
NIE MA WYMÓWKI
W kampanii #jedzjakmistrz dietetycy FC Barcelony zdradzają przepisy na pomysłowe, atrakcyjne dla dzieci dania. Bazę inspiracji można znaleźć TUTAJ. Zdaniem Moniki Mrozowskiej, ważne jest to, że nie tylko mamy z czego wybierać, ale też – że zdecydowana większość potraw jest łatwa w przygotowaniu i mało czasochłonna. – Niektóre z nich możemy przyrządzić nawet w 10 minut. Już nie mamy tej wymówki, że brakuje nam czasu na zdrowe gotowanie. Bo jeżeli możemy poświęcić 15 minut czy pół godziny, żeby zrobić sobie makijaż, to dlaczego nie przeznaczyć tego na zrobienie pożywnego śniadania? – mówi aktorka.
CZAS NA ROZMOWĘ
Według Karoliny Malinowskiej, niezwykle istotne jest to, by w domu rozmawiać o tym, co lubimy, na co mamy ochotę. – Jeśli znajdziemy czas, żeby wspólnie posiedzieć przy stole i zapytać nasze dziecko: „a czy ty to lubisz, czy wolisz spróbować czegoś innego?”, będzie nam znacznie łatwiej przygotowywać dla całej rodziny zdrowe posiłki. Pamiętajmy też, że to, jak żywimy dzieci, wpływa na to, jak one będą odżywiać kiedyś swoje własne. To taka machina, którą trzeba ruszyć i odpowiednio nakręcić – przekonuje modelka.
CO MOTYWUJE?
Ambasadorki #jedzjakmistrz są zgodne, że siła autorytetów działa na najmłodszych, ale podkreślają, że nie tylko na nich. – Nie wiem, jak was, ale mnie Piqué i Messi przekonali od razu! – śmieje się Karolina Malinowska. – To prawda – przyznaje Monika Mrozowska. – Ci piłkarze to nie jest taki wabik tylko na chłopców. Wydaje mi się, że nas, kobiety, też mobilizują.
Jak w prosty sposób można zachęcić dzieci do wybierania zdrowych posiłków i produktów? To proste! Na stronie internetowej poświęconej kampanii Beko #jedzjakmistrz, znajduje się motywator, poprzez który piłkarze FC Barcelona zachęcają do sięgania po zdrowe produkty. Twoje dziecko zjadło dziś brokuły lub szpinak? Napisz to w motywatorze, a wybrany piłkarz najlepszej drużyny świata złoży mu gratulacje. Gotowy filmik z gratulacjami możesz udostępnić w social mediach, a zdjęcie wydrukować i powiesić na lodówce. Nic nie motywuje bardziej niż siła autorytetów!
MW
Szybki i łatwy dostęp do ponad miliarda potencjalnych klientów, możliwość dowolnej personalizacji i interakcja w czasie rzeczywistym. O tym śnią wszyscy marketingowcy i head’owie sprzedaży. Mrzonki, czy rzeczywistość? Zdecydowanie to drugie!
O potędze i potencjale marketingowym social media wie już każdy. Twórcy Facebooka, Snapchata, Instagrama, czy Twittera co roku prześcigają się w liczbach nowych użytkowników i możliwościach, które za tym idą. Ale w dzisiejszych czasach to, co jest modne dzisiaj, jutro ustępuje już miejsca nowszym rozwiązaniom. Gdzie więc szukać przyszłości narzędzi marketingowych?
Marka Absolut, wprowadzając nowe produkty na rynek w Argentynie, stworzyła Svena – fikcyjną postać, z aktywnym kontem na WhatsAppie. Sven wcielił się w rolę bramkarza i prowadził wirtualną selekcję wszystkich, którzy chcieli wziąć udział w ekskluzywnej imprezie zorganizowanej przez Absoluta w ramach launchu. Zadanie konsumentów było proste – przekonać Svena do siebie
i tym samym zgarnąć zaproszenie na event. Kreatywność internautów była imponująca. W zaledwie trzy dni czatownia marka pozyskała 600 nowych kontaktów i ponad 1000 wiadomości, zdjęć i filmików stworzonych tylko po to, żeby przekonać Svena.
Zabieg Absoluta był genialny w swojej prostocie. Marka stworzyła postać, która z jednej strony utożsamiała się z brandem, z drugiej była na tyle ciekawa, że przyciągnęła do siebie użytkowników.
Kampania ze Svenem świetnie wpisuje się w coraz bardziej popularny trend wykorzystania komunikatorów internetowych do działań pro konsumenckich. Facebook Messenger, WhatsApp czy Viber co miesiąc dociera do ponad miliarda użytkowników! Rozmowy za pomocą internetowych czatów wypierają te tradycyjne. Użytkownicy tworzą swoją sieć kontaktów na całym świecie. Ta gigantyczna społeczność, do której należy co drugi czytający ten artykuł i co szósty mieszkaniec Ziemi, to ogromne pole do popisu dla niestandardowych działań reklamowych. Jak je wykorzystać?
Agent Provocateur, producent ekskluzywnej bielizny prowadził za pomocą WhatsAppa intymne rozmowy z parami. Pytał ich o preferencje oraz osobowość, a następnie dobierał i proponował spersonalizowane zestawy bielizny. Ten nietypowy „help desk” stworzony w ramach akcji „Ménage à Trois” realizowanej w ramach bożonarodzeniowej kampanii „Naughty or nice” miał z jednej strony wciągnąć klientów w nietypową zabawę, a z drugiej zachęcić do decyzji zakupowej.
Internetowego asystenta stworzył także kosmetyczny gigant, firma Sephora. W tym celu marka wykorzystała chatbota, którego zainstalowała w aplikacji Facebook Messenger. Chodzi o rozbudowany program, który automatycznie odpowiada na przesłane wiadomości. Sephora użyła tego rozwiązania do przyspieszenia procesu umawiania się na spotkania ze stylistami w salonach. Asystent podpowiadał najbliższe wolne terminy, oczywiście w preferowanej przez użytkownika lokalizacji. Rozwiązanie to spotkało się z dużym zainteresowaniem internautek, co potwierdzają wyniki. Sephora chwali się, że od wprowadzenia chatbotu liczba wizyt umawianych przez facebookowego asystenta była o 11 procent większa, niż liczba wizyt umawianych poprzez inne kanały komunikacji (w okresie wakacyjnym), a odwiedzający sklepy wydawali w nim przeciętnie około 50 dolarów.
Efektywne kampanie z wykorzystaniem komunikatorów pojawiają się już także w Polsce. Jednym z pionierów byli twórcy kultowego teleturnieju „Milionerzy”. Promując jeden z kolejnych sezonów programu, TVN stworzył w aplikacji Facebook Messenger chatbota, z którym można było zagrać w wirtualną wersję gry. Opierała się ona na tych samych zasadach, co teleturniej telewizyjny i była „prowadzona” przez Huberta Urbańskiego. Każdy użytkownik mógł spróbować swoich sił i sprawdzić poziom wiedzy. Jak się okazało, zainteresowanie było ogromne. W grze udział wzięło ponad 130 tysięcy internautów, którzy łącznie wysłali ponad osiem milionów wiadomości. TVN oczywiście wykorzystał tę ogromną społeczność również w celach marketingowych. Każdy, kto wziął udział w zabawie otrzymywał później wiadomość przypominającą o kolejnym odcinku teleturnieju emitowanym w telewizji. W efekcie pierwsze odcinki sezonu zgromadziły średnio 2,4 milionów widzów przed telewizorami.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden, niezwykle istotny aspekt. Komunikatory to dla użytkowników wciąż „prywatne” narzędzie komunikacji, które jeszcze nie kojarzy się z kampaniami reklamowymi. Dużo łatwiej jest więc za ich pośrednictwem dotrzeć do konsumentów z marketingowym przekazem niż np. za pośrednictwem newsletterów, czy postów sponsorowanych. Warto wykorzystać ten potencjał zwłaszcza, że ta forma przekazu daje nam możliwość stałego kontaktu z naszymi klientami, co bezpośrednio przekłada się na poziom zadowolenia konsumentów.

Tomasz Dominik, Senior Business Development Manager platformy do obniżania i opłacania rachunków MAM
JK