Logo


Ekologia, orędownictwo, autentyczność – tak w kilku słowach można opisać elementy nowego modelu biznesowego nowoczesnych firm. W jaki sposób przedsiębiorstwa wychodzą naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów?

Jak wynika z raportu przygotowanego przez Cohn&Wolfe aż 91% konsumentów docenia markę za jej autentyczność. W czasach rosnącego poziomu świadomości społeczeństwa oraz popularyzacji nowych mediów, reputacja marki stała się kartą przetargową w dążeniu do bezkonkurencyjności na rynku. Dlaczego?

– Bardzo duży wpływ na zmieniające się postawy marek ma pokolenie Y. To grupa społeczna charakteryzująca się wrodzoną „alergią” na wszelkie mało wiarygodne działania marketingowe przedsiębiorstw. Millenialsi nie są jedynie biernymi odbiorcami produktu, wręcz przeciwnie. Razem z firmą chcą współtworzyć taki asortyment, który w procesie produkcji, będzie uwzględniał szeroko pojęty interes społeczny, np. odpowiedzialność społeczną przedsiębiorstw czy poszanowanie dla środowiska naturalnego – mówi Jacek Jaroszewski, specjalista ds. PR w agencji PA.

Lekcja ekologii

Dużą zasługę w nowym spojrzeniu na model biznesowy firm odgrywają ekolodzy. To właśnie oni konsekwentnie i skutecznie biją na alarm, namawiając jednocześnie producentów do wykorzystywania materiałów pochodzących z recyklingu. Minimalizowanie wpływu na środowisko staje się misją Starbucks. Popularna sieć podjęła się realizacji aż 3 projektów mających na celu poprawę warunków naszej planety. Pierwszym z nich jest wycofanie do 2020 roku plastikowych słomek, drugim zaś zachęcanie konsumentów, aby przychodzili do kawiarni z własnym kubkiem, a trzecim natomiast współpraca z Closed Loop Partners. Celem ich wspólnej inicjatywy jest stworzenie w pełni biodegradowalnego kubka, którego specyfikacja zostanie udostępniona wszystkim firmom w branży.

Lekcja orędownictwa

Pozytywna rekomendacja w mediach społecznościowych jest w dzisiejszych czasach bardziej wartościowa od wysokobudżetowych kampanii reklamowych. Jednak to zaangażowanie mikro i nano influencerów staje się nieocenione w procesie tworzenia i promocji produktów i usług. Dlaczego?

– Stają się oni coraz większą i silniejszą grupą kształtującą trendy na rynku. Ich przewagę stanowią wiarygodne doświadczenia, dlatego marki znacznie chętniej niż wcześniej, uwzględniają ich udział w promocji produktów czy usług. O rzeczywistym i wirusowym orędownictwie świadczy natomiast pozyskanie takiego influencera, który spontanicznie i z własnej woli podzieli się pozytywnymi komentarzami na temat marki – wyjaśnia Jacek Jaroszewski z PA.

Lekcja autentyczności

Autentyczność odgrywa istotną rolę w relacjach między marką a konsumentem oraz w szeroko pojętej komunikacji interpersonalnej. Biznesową transformację doskonale widać na przykładzie amerykańskiej sieci aptek CVS. Wprowadziła ona oznaczenia na zdjęciach umieszczonych na produktach mówiące o tym, czy wykorzystane do promocji grafiki zostały wyretuszowane, czy przedstawiają naturalną urodę modelek. Do podobnej inicjatywy włączyło kilka marek, a wśród nich są m.in. Neutrogena, Rimmel, L’Oréal czy Maybelline. To zupełnie odmienna niż dotychczas komunikacja marki, która wychodzi poza standardowy kanon piękna, do którego zdążyliśmy już przywyknąć w ciągu ostatnich lat.

Prospołeczne działania firm stają się bardziej widoczne niż kiedykolwiek wcześniej. Chcąc jednak osiągnąć sukces, firmy muszą tworzyć autentyczną i zgodną z rzeczywistością historię. W świecie zdominowanym przez media społecznościowe bardzo ważne jest, aby żyć w zgodzie z przekonaniami swoich odbiorców, bo to właśnie oni dyktują warunki w całym procesie humanizacji marki.

www.promoagency.pl

JK

Energylandia zaprasza dzieci i ich rodziców na wielkie wydarzenie z dobrą zabawą, które potrwa aż dwa dni. 1 i 2 czerwca park rozrywki szykuje dla swoich małych i większych gości jeszcze więcej dobrej zabawy niż zwykle, o ile to w ogóle możliwe! Na odwiedzających czekają niespodzianki, konkursy, animacje i specjalne pokazy.

Są takie miejsca, jakie zostały stworzone z myślą o dzieciach. Każdy szczegół został w nich tak przemyślamy, by radować, rozwijać i angażować najmłodszych członków rodzin. To ich królestwo, w którym czują się niczym w bajce, nie chcąc go opuszczać. W warunkach kontrolowanej i bezpiecznej zabawy, czas płynie beztrosko, a dzieci piszczą z radości. Takie krainy istnieją i nawet nie trzeba ich daleko szukać. W Zatorze obok Krakowa zlokalizowana jest Energylandia – najnowocześniejszy park rozrywki w Polsce. Jeśli istnieje raj na ziemi, którego inspiracją są dzieci i dostarczenie im rozrywki, to Energylandia właśnie jest tym miejscem.

Żadna zabawka podarowana w prezencie z okazji Dnia Dziecka nie jest w stanie zapewnić takich emocji i przeżyć, jak pełne zaangażowanie wszystkich zmysłów podczas zabawy na całego w parku rozrywki. Na wspaniałe chwile bez odrobiny nudy mogą liczyć zarówno przedszkolaki, dzieci szkolne, licealiści oraz dorośli. Energylandia to przestrzeń, która zapewnia wielopoziomową zabawę dla wszystkich grup wiekowych. Zdecydowanie warto tu przyjechać z całą rodziną, a nawet zostać na noc – tym bardziej, że świętowanie potrwa aż dwa dni. Park zapewnia miejsca noclegowe na terenie Western Camp, z którego dojeżdża ciuchcia. Wyjazd do Energylandii można połączyć ze zwiedzaniem Krakowa i okolic, albo skupić się zupełnie na intensywnych doznaniach, jakie oferuje sam park.

Co oprócz konkursów z upominkami, animacji, specjalnych pokazów i innych niespodzianek, czeka na rodziny w Energylandii?

4 strefy zabaw i 70 różnych atrakcji

W Energylandii każdy jej gość, niezależnie od wieku, znajdzie adekwatną dla siebie rozrywkę. A jest w czym wybierać! Najmłodsi goście Parku będą przecierać oczy z zachwytu, gdy znajdą się w Bajkolandii. Niedawno została ona powiększona dwukrotnie, co tylko wzmacnia wrażenia maluchów. W każdej ze stref znajdują się słynne już w Energylandii Roller Coastery. W Bajkolandii nie mogło ich zabraknąć! Jest więc uwielbiany  Energuś Śmiejżelki, kosmiczny Mars, gąsienice Frutti Loop Coaster w owocowym ogrodzie, czy zakręconą nowość – Happy Loops. Dzieci 2 letnie mogą skorzystać aż z 20 atrakcji.

Nieco starsi odnajdą się zaś w strefie Familijnej, z mnóstwem wodnych oraz interaktywnych atrakcji. Starsza młodzież oraz dorośli zaznają przyjemnego dreszczyku emocji w strefie Ekstremalnej. To tu królują najszybsze, największe i najnowocześniejsze Roller Coastery.  Na spragnionych przeżyć czeka Hyperion – Mega Coaster nr 1 w Europie oraz Speed – najwyższy i najszybszy wodny Roller Coaster na świecie.

Wodne atrakcje dla całej rodziny

Nie mniej fascynujące są wodne przygody, jakie zapewnia Energylandia. Co powiecie na bitwę wodną Splash Battle? Czteroosobowe łodzie z zainstalowanymi armatkami pozwalają toczyć batalię między rodzinami i innymi gośćmi Parku. Spragnieni przygód mogą odkryć Wyspę Skarbów, na której przepłyną łodzią przez dwa wodospady. Fani wodnych szaleństw stracą serce dla dwóch spływów po dzikiej rzece: Atlantis i jego rozbudowanej wersji – Jungle Adventure. Atlantis to przejażdżka potężnymi łodziami z dwoma mega splashami z kilkudziesięciu metrów, zaś Jungle Adventure – spływ ogromnymi pontonami po niezwykle rozbudowanej trasie, na której napotkać można wodne schody oraz strumienie zraszaczy.

Water Park pod gołym niebem

Kiedy dopadnie w końcu zmęczenie, czas na błogi relaks pod palemką na leżaku. Zachęca do tego piaszczysta plaża i błękitna tafla cieplej wody w basenach o powierzchni 1800 m2. Strefa stanowi ogromny park wodny z kilkunastoma zjeżdżalniami dla każdej grupy wiekowej.

Strefa pokazów

Wielkie emocje wśród gości wywołują zawsze spektakularne pokazy, jakich nie zabraknie podczas obchodów święta dzieci. Kaskaderzy, sportowe samochody, motocykle i quady znajdują się w wydzielonej strefie Extreme. Młodsi uczestnicy mogą podziwiać utalentowanych tancerzy, akrobatów i cyrkowców w ich show. W Planetarium zaś czekają pokazy w technologii 3D  różnorodnej tematyce.

Wszystko to w cenie jednego biletu zakupionego przed wejściem. W Parku zadbano także o najwyższe standardy bezpieczeństwa.

 

 

 

Podczas tegorocznej edycji targów reklamy po raz pierwszy zaprezentuje się firma Gratisomat, oferująca interaktywne rozwiązania marketingowe. Na stoisku będzie można samodzielnie wypróbować nowoczesną i angażującą formę reklamy produktów i usług.

Gratisomat to połączenie dużego interaktywnego ekranu, automatu wydającego gratisy oraz zaprojektowanej dedykowanej dla klienta treści. Obudowa, jak i aplikacje, są spersonalizowane i obrandowane według opracowanego projektu. We wnętrzu Gratisomatu można umieścić dowolne produkty: próbki, katalogi, gadżety, napoje, słodycze…

Gratisomat umożliwia bezpośrednie zaangażowanie konsumentów podczas targów, konferencji, eventów i akcji samplingowych, proponując usługi z dobrze znanego na świecie i wchodzącego na polski rynek, sektora vending marketingu – czyli promocji poprzez automaty vendingowe.

– Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia naszego stoiska podczas tegorocznej edycji Festiwalu. Będą mogli Państwo przetestować przygotowane przez nas aplikacje i gry, służące do zbierania leadów, samplingu i niekonwencjonalnej promocji produktów. Chętnie też porozmawiamy z Państwem o możliwościach, jakie daje vending marketing – zachęca Anna Kapusta, Sales&Marketing Director w firmie Gratisomat.

Z wyjątkowymi, interaktywnymi rozwiązaniami firmy będzie można zapoznać się już we wrześniu, Gratisomat zachęca do odwiedzenia stoiska A10.

 

FestiwalMarketingu.pl odbędzie się 18-19 września br. w EXPO XXI Warszawa. To największa branżowa impreza tego typu w drugiej połowie roku.

W ramach targów zostanie zorganizowana V edycja konferencji MARKETING MIX – spotkanie z udziałem praktyków i ekspertów z dziedziny sprzedaży i marketingu odbędzie się drugiego dnia targów.

W tym roku formuła wydarzenia będzie otwarta, tzn. będą w nim mogli wziąć w nim udział wszyscy odwiedzający targi. Osoby zainteresowane uczestnictwem w konferencji, w tym roku jedyne co muszą zrobić, to zarejestrować się na targi na stronie FestiwalMarketing.pl: KLIKNIJ.

Jak wyglądała impreza wystawiennicza rok temu? Warto przypomnieć sobie relację w filmowej pigułce:

 

JK

 

Ponad 12 milionów najmłodszych, czyli 80% wszystkich dzieci w Jemenie, wymaga pomocy humanitarnej. Niemal 400 tysięcy z nich cierpi na skutek ciężkiego ostrego niedożywienia i walczy o życie. UNICEF Polska apeluje o pomoc i prosi o wsparcie dzieci w tym kraju. Pomóc można poprzez stronę unicef.pl/jemen.

W Jemenie nie funkcjonują szpitale, punkty medyczne i szkoły. Dzieci są narażone nie tylko na głód i brak wody, ale również na choroby takie jak odra, malaria czy cholera. Wiele z nich zostało wyłączonych z systemu edukacji. Z każdym dniem, 4-letni konflikt, w którym nie widać końca ataków na osoby cywilne i infrastrukturę, jeszcze bardziej pogarsza dramatyczną sytuację dzieci. Wsparcie ze strony UNICEF oraz innych organizacji dosłownie ratuje im życie.

– Dziś, Jemen jest dla dzieci piekłem na ziemi. Życie wielu najmłodszych w tym kraju jest przeciwieństwem tego, jak powinno wyglądać dzieciństwo. W XXI wieku nie ma wytłumaczenia dla takiej sytuacji. Te dzieci potrzebują kogoś, kto zapewni im opiekę medyczną i poczucie bezpieczeństwa – powiedział Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska.

Dzieci są świadkami ogromnej przemocy, co będzie miało długofalowe konsekwencje dla ich zdrowia fizycznego i samopoczucia.Wiele z nich cierpi z głodu. Jednym z takich dzieci jest Doa. Ostre ciężkie niedożywienie stopniowo wyniszcza jej organizm. Kiedy dziewczynka trafiła do wspieranego przez UNICEF ośrodka, była skrajnie wyczerpana. Dziecku w takim stanie niezbędna jest specjalistyczna opieka – gdy terapia prowadzona jest zbyt wolno, dziecko może umrzeć, a jeśli zbyt szybko, drobne ciało może nie wytrzymać szoku. Doa cierpi dodatkowo z powodu powikłań po zapaleniu płuc.

– Dzieci takich jak Doa jest w Jemenie o wiele więcej. Widząc ogrom cierpienia najmłodszych w tym kraju postanowiliśmy jeszcze raz zaapelować o pomoc finansową pod hasłem „Pomoc dla Jemenu” – dodaje Marek Krupiński.

Celem akcji UNICEF Polska „Pomoc dla Jemenu” jest zebranie środków na ratunek i leczenie niedożywionych dzieci, zapewnienie im opieki medycznej, dostępu do szczepień i podstawowej edukacji. Dzięki wsparciu Darczyńców z Polski organizacja planuje sfinansować m.in.:

  1. Pomoc żywnościową dla dzieci cierpiących na skutek niedożywienia, w tym ratującą życie gotową do spożycia żywność terapeutyczną (pasta, mleko terapeutyczne i herbatniki wysokoenergetyczne).
  2. Wyposażenie ośrodków zdrowia w leki i sprzęt, w celu zapewnienia pełnej możliwości leczenia dzieci poszkodowanych na skutek działań wojennych i cierpiących z powodu niedożywienia.
  3. Wsparcie mobilnych zespołów opieki medycznej docierających do trudnodostępnych regionów kraju.
  4. Realizację programów szczepień przeciwko odrze, różyczce, polio, błonicy i tężcowi oraz leczenie dzieci cierpiących na zapalenie płuc.
  5. Walkę z epidemią cholery.
  6. Wsparcie w zapewnieniu czystej wody pitnej.

UNICEF jest na miejscu od początku konfliktu. Pracownicy organizacji nierzadko z narażeniem własnego zdrowia i życia niosą pomoc potrzebującym dzieciom. Trwa wyścig z czasem i walka o ratowanie zdrowia i życia dzieci, zwłaszcza cierpiących na skutek niedożywienia. UNICEF prosi o wsparcie, które pomoże zapewnić dzieciom taką przyszłość, jakiej każdy rodzic chciałby dla swojego dziecka.

Pomóc można poprzez stronę unicef.pl/jemen.

Wywiad z Dyrektorem Generalnym UNICEF, Markiem Krupińskim – ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

JK

More Bananas w kwietniu 2019 rozpoczęło współpracę z kolejną marką z branży FMCG. Zapowiada się naprawdę smacznie, bo agencja odpowiada za komunikację nowej krakowskiej lodziarni – Lodowa Wyspa.

– Na Lodowej Wyspie panuje rajski klimat, który pozwala poczuć lato w mieście. Zależało nam, żeby przenieść go również do social mediów i w ten sposób zachęcić krakowian do odwiedzenia nowej lodziarni – mówi Katarzyna Witkowska, social media specialist w More Bananas.

More Bananas odpowiada za wizerunek marki w sieci, planuje działania social media oraz z ramienia Lodowej Wyspy współpracuje z influencerami. Za koordynację projektu po stronie agencji odpowiada Karolina Kumor (social media manager) z kreatywnym zespołem: Monika Biernat (grafik) i Katarzyna Witkowska (social media specialist).

– Lodowa Wyspa wyróżnia się nie tylko wyglądem standu, ale i rodzajem oferowanych produktów, co zdecydowanie działa na korzyść marki. Gdy większość lodziarni oferuje tradycyjne porcje w wafelkach, na Lodowej Wyspie można skomponować swój własny deser w bio miseczce z owocami i fancy słodyczami – content na Instagrama gotowy! To bardzo ważne dla influencerów, których zapraszamy do najnowszej kampanii – komentuje Karolina Kumor, social media manager w More Bananas.

Lodowa Wyspa to nowa krakowska lodziarnia w prawdziwie egzotycznym klimacie. Receptura lodów, jak mówią właściciele, jest oparta o naturalne składniki najwyższej jakości. Krakowianie sami mogą skomponować lodowy deser. Wystarczy, że wybiorą ulubiony smak lodów i dodatki: egzotyczne owoce lub słodycze. Lodziarnie na stałe zagościły już w Galerii Bronowice i M1. Wkrótce są planowane otwarcia kolejnych lodowych punktów.

MW

W ramach kampanii promującej nowy model Nite Jogger po hasłem “Nigdy nie jest zbyt późno”, marka adidas wykorzystała technologię rozszerzonej rzeczywistości, łącząc ją z pracami graficznymi artystów. W efekcie powstała aplikacji CreatorsByNite, dzięki której można zobaczyć prace 3D Augustynki, Nawera i Oesu w przestrzeni miejskiej. Za koncept kreatywny oraz egzekucję projektu odpowiedzialna jest agencja Labcon (Group One), prowadząca komunikację marki adidas od stycznia 2019.

adidas od dawna stawia kreatywność i oryginalność jako fundament swojej komunikacyjnej strategii. Dlatego do działań angażuje wyjątkowe osobowości ze świata mody, muzyki i sztuki. Tym razem zaproszono do współpracy troje grafików: Anię Augustynowicz (@augustynkaa), Łukasza Habierę (@n_nawer) oraz Oskara Podolskiego (@oesuone). Po raz pierwszy jednak marka zdecydowała się na tak nowatorskie rozwiązanie w lokalnej kampanii nowego produktu.

Model Nite Jogger, bo o niego właśnie chodzi, komunikowany był przez influencerów i media. Teraz przyszła kolej na artystów. Augustynka, Nawer i Oesu zainspirowani hasłem ‘Nigdy nie jest zbyt późno’, przyświecającym całej kampanii, stworzyli innowacyjne grafiki 3D w wirtualnej rzeczywistości. Zaprojektowali je za pomocą Google Tilt Brush – aplikacji VR do tworzenia modeli 3D, która umożliwia zastosowanie przeróżnych technik malarskich i graficznych, wybór struktur, tekstur i kolorów oraz prostych animacji.

Zamiast standardowo stosowanych przez nich narzędzi, zostali wyposażeni w gogle HTC Vive oraz dwa kontrolery. W efekcie powstały trzy interpretacje claimu It’s never too late: kolaż z wykorzystaniem zdjęć ambasadorów marki – Maffashion i Żabsona, streetartowy but 3D, oraz typograficzny kubik z butem. Proces tworzenia grafik został zarejestrowany i zmontowany w formie krótkiego wideo składającego się z ujęć POV (podglądu z gogli VR), materiału z wykorzystaniem techniki greenbox oraz animowanych modeli 3D. 

Po raz pierwszy grafiki zostały zaprezentowane w wirtualnej galerii sztuki podczas kwietniowego eventu newonce by Nite połączonego z otwarciem newonce.bar. Teraz można je zobaczyć w każdym miejscu dzięki aplikacji CreatorsByNite, przygotowanej specjalnie na potrzeby kampanii Nite Jogger. Dzięki niej możliwe jest wyświetlenie wszystkich grafik dokładnie tam gdzie chcemy. Marka wykorzystała do tego technologię rozszerzonej rzeczywistości.

Dodatkowo adidas przygotował konkurs, którego szczegóły komunikowało troje artystów i influencerzy związani z marką m.in.: @dziarmadziarma, @porcjafrytek, @romekgelard i @teamhypetalk. Za koncepcję kreatywną oraz egzekucję projektu odpowiedzialna jest agencja Labcon, prowadząca komunikację marki adidas od stycznia 2019.

#NITEJOGGER, #CreatorsByNite, #adidasOriginals, @adidasOriginals

MW

Zbiory danych to podstawowy surowiec każdego biznesu. Na ich podstawie podejmowane są strategiczne decyzje i wprowadzane innowacje, a oferta modyfikowana i ulepszana. Dlatego są one tak cenne i wymagają właściwej ochrony. Tymczasem tempo rozwoju nowoczesnych technologii biurowych powoduje, że wciąż powstają nowe luki w systemach bezpieczeństwa danych.

Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że obecne drukarki biurowe – pod kątem wykorzystanych technologii – niewiele mają wspólnego z urządzeniem sprzed dekady. Można powiedzieć, że dzisiejsze urządzenia wielofunkcyjne bardziej przypominają… komputer niż drukarkę. Pozwalają na bezprzewodowy dostęp do sieci, obsługują popularne platformy chmurowe typu Dropbox czy Google Drive, ale przede wszystkim posiadają twardy dysk, na którym przechowywane są przetwarzane dokumenty. I dlatego stosowanie odpowiednich zabezpieczeń na urządzeniach wielofunkcyjnych jest niemal tak samo ważne dla ochrony firmowych danych, co w komputerach czy serwerach.

Jeśli zastanawiasz się, jaki poziom bezpieczeństwa informacji zapewniany jest w twojej firmie, odpowiedz na 6 prostych pytań przygotowanych przez Canon. Im więcej odpowiedzi twierdzących udzielisz – tym większe ryzyko dotyczące bezpieczeństwa danych występuje w twojej organizacji.

Pytanie 1: Czy z urządzeń w twojej firmie można korzystać bez jakiejkolwiek formy uwierzytelnienia?

Brak konieczności uwierzytelnienia na urządzeniach biurowych powoduje, że potencjalnie każda osoba może uzyskać dostęp do sieci. Oczywiście właściwy poziom weryfikacji użytkownika będzie zależał od charakteru firmy i wdrożonego w niej profilu bezpieczeństwa. Tym niemniej niezbędnym minimum jest odrębny PIN i hasło lub szyfrowana karta RFID dla każdego użytkownika.

Pytanie 2: Czy urządzenia w twojej sieci firmowej są współdzielone przez wielu użytkowników?

Każde urządzenie z połączeniem sieciowym, jako punkt przepływu danych, narażone jest na atak. Każde, czyli zarówno komputer, serwer, jak i drukarka. Dlatego też każde z nich powinno być odpowiednio zabezpieczone. Weźmy typową sytuację z życia. Stojące na korytarzu urządzenie; co chwilę ktoś skanuje lub drukuje dokumenty; pracy jest sporo – co chwila ktoś zabiera z tacy jakieś wydruki, często zdarza się też, że w stosie zalegających papierów szuka swoich dokumentów. Efekt? Wrażliwe informacje na wydruku jednego pracownika mogą trafić w ręce osoby, która może je wykorzystać w sposób nieodpowiedni. Brzmi nieprawdopodobnie? Nie daj się zwieść – firmy tracą swoje dane krytyczne nie tylko na skutek włamań do systemów informatycznych, ale także w efekcie wyniesienia wydruków z biura przez pracowników.

Najlepszym sposobem, aby zapobiegać takiej sytuacji, jest autoryzowanie druku. To powoduje, że poufne dane mogą być wydrukowane tylko wtedy, gdy pracownik znajduje się fizycznie przy drukarce. Oczywiście dostęp do plików z wrażliwymi danymi również powinni mieć wyłącznie wybrani użytkownicy.

Pytanie 3: Czy urządzenia mają dostęp do Internetu? 

Dziś niemal każde wielofunkcyjne urządzenie biurowe wymaga dostępu do Internetu za pośrednictwem otwartych portów. Potrzebuje tego do celów profilaktycznej, okresowej konserwacji, integracji z usługami chmurowymi czy udostępniania plików. Jeśli w tym zakresie w firmie nie obowiązują określone procedury, sprzęt taki może stanowić potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa danych w firmie.

Pytanie 4: Czy w urządzeniach znajdują się dyski twarde?

Urządzenia wielofunkcyjne wyposażone są w dyski twarde – tak jak komputery. Na nich zaś przechowywane mogą być (trwale lub czasowo) zadania drukowania, czyli szereg najróżniejszych informacji wprost z firmy. Osoby nieupoważnione mogą więc uzyskać do nich dostęp np. podczas interwencji serwisowych, wymiany na skutek zakończenia eksploatacji, ale także w efekcie włamania hackerskiego.

Dlatego warto zainstalować odpowiednie zabezpieczenia, np. funkcję automatycznego usuwania danych podczas drukowania. Decydując się na wybór urządzeń drukujących, warto wybrać MFP z wyjmowanym dyskiem, aby wyciągać go podczas serwisowania lub też upewnić się, że wszystkie informacje na nim zgromadzone zostały wymazane przed akcją serwisową.

Pytanie 5: Czy urządzenia posiadają łączność Wi-Fi i porty USB?

Im więcej opcji łączności uruchomionych na urządzeniu, tym łatwiej przejąć nad nim kontrolę, a za jego pośrednictwem – uzyskać niekontrolowany dostęp do zasobów lokalnej sieci. Dotyczy to zarówno pracowników firmy, jak i potencjalnych intruzów, chcących wykraść firmowe dane.

Pytanie 6: Czy dokumenty, które drukujesz, są szyfrowane?

Nawet jeśli firma ma odpowiednie zabezpieczenia sieciowe, dane w sieci lub dane tymczasowe, utworzone np. w wyniku procesu drukowania, powinny być szyfrowane. Uniemożliwi to osobom trzecim przechwycenie treści.

Dążenie do bezpieczeństwa

– Zabezpieczenie firmowych danych, zarówno tych cyfrowych, jak i papierowych, należy dziś traktować jako nieustający proces” Należy stale przyglądać się systemowi zabezpieczeń i weryfikować jego skuteczność. Tego dziś od firm wymaga niezwykle szybki rozwój technologii i ich wdrażanie w organizacjach. Z każdą z nich bowiem, obok ewidentnych zalet, wiążą się także zagrożenia dla bezpieczeństwa firmowych informacji – mówi Piotr Makowski z Canon Polska.

www.canon.pl

JK

Badacze, marketingowcy, sprzedawcy oraz praktycy wdrożeń technologii wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości spotkali się w Warszawie, podczas pierwszej w Europie Środkowo-Wschodniej konferencji na temat rozwoju AR i VR w handlu i reklamie.

Wydarzenie otworzyło wystąpienie Dyrektora Kreatywnego New Amsterdam, Krzysztofa Tkaczyka. Przekonywał on, że VR i AR już wkrótce będą narzędziami, które przy odpowiednim wykorzystaniu, poważnie zmienią i zdywersyfikują nie tylko najskuteczniejsze metody sprzedaży. Wpłyną bezpośrednio na życie ludzi, być może w większym stopniu niż internet. Dzięki VR odbiorca staje się twórcą – może tworzyć i zmieniać alternatywne światy. Dziś trudno wyobrazić sobie, jak daleko może zajść ten postęp – ocenił.

Wśród prelegentów wydarzenia nie zabrakło współautorów cenionych realizacji VR i AR. O tym, jak wyjść poza obszar rozrywki opowiedział Przemysław Drosik, właściciel i założyciel domu postprodukcyjnego LocoMotive oraz autor głośnej realizacji „Warsaw Rising VR” – wielokrotnie nagradzanego filmu o Powstaniu Warszawskim.

Duże wrażenie na uczestnikach Augmented Advertising & Sales wywarły prezentacje case study marek takich jak Tymbark, Husqvarna, SuperExpo, Samsung czy Mercedes Benz.

Wśród prelegentów wydarzenia dominował pogląd, że rozwiązania VR i AR coraz częściej wykorzystywane będą przez marki. Wpływa na to coraz większa dostępność technologiczna dla użytkowników, ułatwione sterowanie i nieporównywalna z innymi środkami atrakcyjność wizualna.

Powtarzającym się tematem poruszanym podczas wystąpień było wykorzystanie rozszerzonej rzeczywistości w e-commerce. Mateusz Kusz, Head of Content Development w Selsey.pl, przekonywał, że rozwój aplikacji VR to trend, który już teraz widać zarówno w przemyśle meblarskim, odzieżowym, jak i odzieżowym.

Dopełnieniem ciekawych prezentacji praktyków oraz badaczy VR i AR stała się ciekawa dyskusja o możliwościach i ograniczeniach rozwoju technologii wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości w rozwoju biznesowym. Swoje poglądy wymienili Wojciech Zięba, dyrektor e-Commerce i Omnichannel w Decathlon, Krzysztof Wróbel z AR/VR Association Poland oraz Jarosław Sokolnicki, Head of Industry Solutions w Microsoft. Dyskusja stała się polem do wymiany opinii na temat wykorzystania VR i AR w reklamie. Przedstawiciel Decathlon przekonywał, że dla jego firmy to raczej szansa na oszczędność przestrzenną. Dam taki przykład – mamy sklepy o powierzchni około 2 tysięcy metrów kwadratowych i ofertę namiotów na 500. VR to szansa, by klient mógł poznać nasze produkty, bez powiększania sklepu. I tyle. Na razie nie widzimy potencjału reklamowego – mówił Zięba. Wtórował mu Sokolnicki z Microsoft, który dodawał, że w jego odczuciu, każda firma sama powinna ocenić, czy VR i AR to technologie dla niej.

O tym, że rozszerzona i wirtualna rzeczywistość to przyszłość komunikacji z klientami przekonywali content marketerzy. Wykorzystanie VR i AR w realizacjach kampanii wizerunkowych i sprzedażowych już wkrótce stanie się powszechne. Atrakcyjna wizualnie forma, coraz większa dostępność technologiczna dla odbiorców i praktycznie nieograniczone możliwości rozwiązań kreatywnych – to sprawia, że po rozszerzoną i wirtualną rzeczywistość sięgną firmy z niemal wszystkich branż – komentuje Grzegorz Miłkowski, CEO agencji ContentHouse, jednego z organizatorów wydarzenia. Jak dodaje, dzięki konferencjom takim jak Augmented Advertising&Sales CEE, możliwe jest tworzenie realizacji na coraz wyższym poziomie. Spotkali się tu profesjonaliści z różnych dziedzin – zarówno inżynierowie rozwijający technologię, branża kreatywna, która odpowiada za koncepty, jak i sami sprzedawcy, marketerzy i analitycy. Wierzę, że zaowocuje to wieloma wspólnie zrealizowanymi projektami i realizacjami, którymi będziemy mogli pochwalić się w świecie – dodaje Miłkowski.

Augumented Advertising & Sales CEE to pierwsza tego typu konferencją w naszej części Europy. Współorganizatorami wydarzenia były: agencja ContentHouse, Polskie Stowarzyszenie Marketingu SMB oraz Izba Gospodarki Elektronicznej. Konferencja została objęta patronatem międzynarodowych organizacji: AR/VR Association oraz Ecommerce Poland.

Ströer Media przejmuje obsługę reklamową prawie 140 nośników citylight, znajdujących się w przejściach podziemnych pomiędzy warszawskim Dworcem Centralnym a Hotelem Marriott.

Zgodnie umową, zawartą ze spółką Warszawskie Przejścia Podziemne, od maja 2019 do oferty Ströer trafia 137 nośników reklamowych typu citylight, zlokalizowanych w przejściach podziemnych pod Rondem Czterdziestolatka, w łączniku pomiędzy Dworcem Centralnym i Hotelem Marriott oraz pod skrzyżowaniem Al. Jerozolimskich z ul. Emilii Plater.

– Nasza strategia zakłada stały rozwój oferty w obrębie produktów citylight. Dlatego bardzo cieszymy się z rozpoczęcia współpracy z nowym partnerem. Dzięki niej zyskujemy jedne z najlepszych nośników CLP w Warszawie. Niewielka odległość od Dworca Centralnego, Złotych Tarasów, Teatru Roma, a także kluczowych linii tramwajowych, gwarantuje ogromną liczbę kontaktów reklamowych każdego dniamówi Andrzej Magdziak, CEO Grupy Ströer w Polsce.

To już drugie rozszerzenie portfolio Ströer o nośniki citylight w ostatnim czasie. W lutym br. do oferty firmy trafiły powierzchnie reklamowe na wiatach przystankowych w Poznaniu.

JK

Zamieszanie wokół Acta 2 porównać można do sytuacji z RODO – wiele hałasu wokół prawa, które może przysłużyć się wszystkim użytkownikom, a jednocześnie może utrudnić funkcjonowanie międzynarodowym gigantom technologicznym.

„Dyrektywa w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym”, zwana potocznie Acta 2 ma na celu uregulowanie kwestii związanej z prawem autorskim oraz prawami pokrewnymi na terenie całej wspólnoty. Podobne zadanie w odniesieniu do ochrony  danych osobowych spełniało Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, zwane potocznie RODO.

Oba te akty prawne mają ze sobą wiele wspólnego, szczególnie pod względem „szczególnej  staranności” wymaganej od wybranych podmiotów na rynku. W tym przypadku jednak nie dotyczy ona wszystkich organizacji przetwarzających dane, a wyłącznie wydawców oraz portale publikujące treść.

Podatek od linków

Szczególne kontrowersje wzbudzał artykuł 13, zgodnie z którym platformy internetowe muszą „dołożyć wszelkich możliwych starań” aby w jego serwisie nie znalazła się treść do której nie ma prawa, chyba, że uiszczona zostanie opłata licencyjna.

Informacja ta szczególnie zaniepokoiła agregatory treści takie jak wykop.pl czy Reddit, których sensem istnienia jest podawanie dalej treści wyprodukowanej gdzie indziej oraz zachęcanie użytkowników do dzielenia się nią.

Zaniepokojenie odczuwają także giganci pokroju Google. Gigant z Moutain View zagroził nawet, że z Europy może zniknąć usługa Google  News[1]. Do samej dyrektywy życzliwie odnoszą się za to producenci treści, przede wszystkim media.

Wielkie kłamstwo?

Przyczyna oporu leży w korzystnej sytuacji w jakiej znajdują się podmioty publikujące cudzą treść. Formalnie nie robią nic niezgodnego z prawem, a jednocześnie pozyskują ruch dla stron docelowych i zarabiają dzięki reklamom. Już w 2017 można było mówić o duopolu Facebooka i Google, gdzie pierwszy opanował 18 proc. a drugi 44 proc. światowego rynku reklamy online[2]. Modus operandi obu portali zakłada bazowanie na cudzej treści.

Teoretycznie zarówno wyszukiwarki jak i media społecznościowe wspierają model działania prasy znacznie zwiększając ruch na stronach internetowych. Tym samym przychody wydawców teoretycznie rosną.

W praktyce jednak oba portale przepuszczają użytkowników przez swój filtr, gdzie wyświetlają własne reklamy. Dodatkowo Google korzysta z własnej, rozbudowanej sieci reklamy kontekstowej wyświetlanej na stronach wydawców prasy. Tym samym na treści wyprodukowanej przez media zarabia podwójnie – filtrując ruch w swoim serwisie oraz pobierając prowizję od wyświetlonej reklamy. Tym samym zasięg zbudowany przez te serwisy jest zubożony o ludzi, którzy mieli największe szanse kliknąć w reklamę, a tym samym zapłacić wydawcy za produkowaną treść. Można więc postawić tezę, że udostępnianie własnej treści za darmo w zamian za budowę zasięgów i przychody z reklamy internetowej okazały się wielkim kłamstwem w które uwierzyli światowi wydawcy.

Jednocześnie żaden z agregatorów treści nie ponosi kosztów związanych z wytwarzaniem treści. Sytuacja ma się zmienić dzięki licencjom oraz zobligowaniu internetowych portali do aktywnej weryfikacji, czy w ich serwisach nie są publikowane materiały naruszające prawa autorskie.

Z punktu widzenia wydawców prasy nowe przepisy to bardzo istotna zdobycz. Paradoksalnie to agencje PR mogą skorzystać na nowych zasadach.

Open source news

Kluczem do zrozumienia natury nowego prawa jest udzielanie licencji na wykorzystaną informację. W tym przypadku wiele pracy wykonał świat IT, który wypracował kilka rozmaitych rozwiązań.

W świetle nowego prawa agencję PR można porównać do instytucji publikującej swoją pracę na otwartej licencji, bardziej nawet liberalnej niż Creative Commons, gdzie nie jest konieczne uznawanie oryginalnego autorstwa. Agencja dostarcza treść do wydawcy, gdzie ta jest modyfikowana przez dziennikarza. Może również ją opublikować w agregatorach treści lub własnych mediach, tak, aby wszyscy zainteresowani mieli do niej dostęp.

Oznacza to, że po zmianie prawa treści agencyjne mogą stać się nawet bardziej widoczne w internecie, gdyż ich wykorzystanie nie będzie wymagało porozumienia z wydawcami prasowymi.

W tym przypadku mechanizm działania Facebooka czy innych agregatorów treści jest korzystny dla agencji PR. Samo wyprodukowanie treści zostało już opłacone z innego źródła, a głównym celem jest pozyskanie zasięgu. Z kolei dla wydawców ruch to środek do celu jakim jest uzyskanie wpływów z reklam i opłacenia produkcji treści. To pozornie niewielka, jednak kluczowa różnica dla której agencje PR są w znacznie korzystniejszej sytuacji niż wydawcy prasowi – praktycznie nie istnieje groźba przeinwestowania przy produkcji materiałów.

Brand journalism w natarciu

W tym kontekście szczególnie interesujący jest trend brand journalismu. Coraz więcej marek decyduje się na sięgnięcie po tradycyjnie dziennikarskie narzędzia przy opowiadaniu własnych historii. Narzędzia te doskonale uzupełniają działania content marketingowe, które zakładają pozyskiwanie klientów poprzez publikowanie interesującej, użytecznej dla nich treści.

Brand journalism idzie krok dalej, by oprócz dostarczania informacji i porad zaciekawić i zabawić czytelnika. Tym samym dzięki wsparciu agencji PR marki będą mogły skuteczniej konkurować o uwagę czytelników – z internetu może zniknąć wiele kradzionej lub powielanej w nieskończoność treści od wydawców.

Influencerzy na fali

Odcięcie internetu od darmowej treści zwiększy i tak dynamicznie rosnącą rolę influencerów i celebrytów internetowych. Dobrym przykładem jest polski segment blogerów finansowych, którzy dzięki afiliacji oraz rozpoznawalnym markom żyją w symbiozie z systemem bankowym.

Mało prawdopodobne, by wielu influencerów zdecydowało się na licencjonowanie swojej treści i zamykanie do niej dostępu – zasięg jest walutą w której sprzedają swoją markę osobistą. Tym samym marki będą miały tym większą motywację aby z nimi dalej współpracować, kupując zasięg.

Kroplówka redakcji

Ostatnim aspektem na który warto zwrócić uwagę przy okazji nowego prawa jest poprawa ochrony interesów wydawców, czyli producentów treści. Paradoks modeli biznesowych Facebooka, Twittera czy Google polega na ich działaniu jako wydawcy treści bez płacenia za jej produkcję. Platformy dbają o jej dystrybucję i dopasowanie do gustu użytkownika dostarczając odpowiedź na pytanie lub spersonalizowany strumień wiadomości.

Kryzys zaufania do instytucji publicznych, ruchy antyszczepionkowe, wyznawcy teorii płaskiej ziemi oraz fake newsy w bezlitosny sposób obnażyły niebezpieczeństwa wiążące się z taką działalnością. Dystrybucja treści bez jej weryfikacji jest w tej chwili zagrożeniem w skali międzynarodowej polityki, a dezinformacja stanowi poważny element rozgrywek politycznych. Brak redaktorów i dziennikarzy weryfikujących i obrabiających informacje przed ich dystrybucją był powodem sukcesu kampanii sterowania społeczeństwem przy użyciu fake newsów.

Nowa dyrektywa, w zależności od dalszej polityki wydawców, może zarówno wzmocnić działanie fake newsów jak i znacznie je ograniczyć. Fake newsy produkowane są za pieniądze zleceniodawców, przez co ich wydawcom nie zależy na zniechęcaniu agregatorów do ich powielania. Z tego względu będą najprawdopodobniej rozprowadzane jako open source.

Z drugiej jednak strony licencje zawsze wskazują autora dzieła, co może zdecydowanie pomóc w weryfikacji źródła danej informacji.

Podsumowanie

Podobnie jak RODO, Acta 2 ma na celu ujednolicenie ochrony praw autorskich na terenie całej wspólnoty. Jednocześnie prawo wspiera wydawców prasowych i uderza w międzynarodowych gigantów technologicznych, na których Unia Europejska jest szczególnie cięta.

Agencje PR, których podstawowym zadaniem jest budowanie pomostu informacyjnego między społeczeństwem a firmami, jedynie pozornie nie odczują skutków działania nowego prawa. W praktyce dzięki mądremu połączeniu dziennikarskiego podejścia do publikowanych materiałów oraz mądrego zarządzania licencjami mogą wiele zyskać.

[1]     https://businessinsider.com.pl/technologie/google-rozwaza-wycofanie-uslugi-google-news-z-europy/5trtf0b

[2]     https://www.statista.com/chart/12179/google-and-facebook-share-of-ad-revenue/

Adam Sanocki, Attention Marketing

MW