Logo

9 marca 2019 nastąpiło oficjalne otwarcie Hotelu Szczawnica Park Resort & Spa ****, nowego czterogwiazdkowego obiektu w uzdrowiskowej Szczawnicy. Z tej okazji Hotel przygotował szereg atrakcji prezentujących ofertę hotelu, w tym wyjątkowe zwiedzanie, podczas którego zaprosił Gości w miejsca, które na co dzień są poza ich zasięgiem.

Głównym punktem otwarcia była uroczysta gala, którą swą obecnością zaszczycili liczne przybyli Goście z kraju i zagranicy.  Podczas gali, na ręce przedstawicieli firm zaangażowanych w budowę Hotelu, przekazano wyjątkowe podziękowania za wkład i wsparcie realizacji przedsięwzięcia. Unikalne menu, które na to wydarzenie zaproponował Szef Kuchni, Krzysztof Urbańczyk, opierało się na lokalnych smakach i produktach, i umiejętnie przybliżyło możliwości, jakie tkwią w tej kuchni i tym miejscu. Zaprezentowano również kilkuminutowy film, opowiadający historię powstania Hotelu, opierający się na wspomnieniach współwłaścicielki, Renaty Goreckiej, która już w latach 90-tych marzyła o prowadzeniu takiego hotelu jak Szczawnica Park Resort & Spa ****.

W filmie pokazano nie tylko zdjęcia i nagrania dokumentujące budowę, ale także wypowiedzi partnerów, którzy brali udział w powstaniu Hotelu. Wszystkie te zabiegi posłużyły do zilustrowania drogi, którą trzeba było pokonać, i przeciwności, z którymi trzeba było się zmierzyć, by w sercu Szczawnicy stanął hotel mogący konkurować z najlepszymi resortami nie tylko Szwajcarii, skąd czerpano inspiracje, ale i całego świata.

Galę uświetnił występ jazz-soulowej wokalistki i pianistki Karen Edwards, zdobywczyni nagrody Grammy, która swą charyzmą i nieprzeciętnym wokalem porwała Gości do wspólnej zabawy.

Hotel Szczawnica Park Resort & Spa ****, to położony w Pieninach kompleks 110 pokoi i apartamentów, zaprojektowanych tak, aby łączyć nowoczesny design, komfort i wyjątkowy charakter regionu.  Hotel swą ofertę kieruje zarówno do rodzin z dziećmi, szukających odpoczynku i możliwości spędzenia czasu korzystając z licznych atrakcji regionu, jak i klientów biznesowych oczekujących najwyższej jakości obsługi i bogatego zaplecza konferencyjnego.

W Targach Kielce zakończyła się pierwsza edycja targów Digital Stage Europe skupiających wokół siebie branżę estradową. W wydarzeniu wzięło udział 15 firm.

Kielecki ośrodek wystawienniczy po raz pierwszy gościł przedsiębiorców związanych z branżą sceniczną. Międzynarodowe Targi Sprzętu Studyjnego, Estradowego, Nagłośnienia i Oświetlenia przeszły oczekiwania organizatorów – wystawę odwiedziło 900 zwiedzających! Nowe wydarzenie w Targach Kielce było szansą do nawiązywania kontaktów między firmami z branży i doskonałym miejscem do przedstawienia nowości  produktowych i zaskakujących rozwiązań technologicznych.

Cyfryzacja i miniaturyzacja wypierają analog

Podczas eventu można było zobaczyć najnowszej generacji koncertowe systemy liniowe oraz zestawy do aplikacji w klubach i na salach weselnych, studyjne monitory odsłuchowe oświetlenie sceniczne, cyfrowe konsolety realizatorskie, ekrany LED w tym nowość – transparentny ekran LED, miksery video. Swoje rozwiązania proponowali najwięksi w branży – wśród nich AMATE Audio, BOSE, NAW, POL Audio, Roland. Swoje oferty przedstawiły także  firmy rentalowe. Na wystawie można było oglądać także wyposażenie sceniczne jak kotary czy podłogi baletowe, akcesoria: gotowe kable oraz przewody do ich produkcji, kontrolery MIDI.

Pierwsze Walne Zgromadzenie Polskiej Izby Techniki Estradowej

Pierwszego dnia odbyło się spotkanie członków PITE, która jesienią ubiegłego roku została oficjalnie zarejestrowana. Podczas zgromadzenia przyjęto absolutorium dla dotychczasowego Zarządu oraz przedłużono kadencję dotychczasowych władz na kolejne 3 lata. Ustalono również plan działania na najbliższy czas. W ustanowionym programie znajduje się: zdobycie kompletnej wiedzy dotyczącej ustawodawstwa związanego z branżą, nawiązanie współpracy z Krajową Izbą Gospodarczą, a także nawiązanie współpracy z zagranicznymi podmiotami o podobnym profilu działalności.

 OSKA wyszła z progów uczelni

Organizatorzy Ogólnopolskiej Studenckiej Konferencji Akustyków na szóstą edycję swojego wydarzenia wybrali właśnie Targi Kielce. Te dwa wydarzenia – OSKA oraz Digital Stage Europe idealnie pasowały do siebie tematycznie, a przyszli specjaliści tej branży mogli zapoznać się ze sprzętem oferowanym przez wystawców i poznać swoich (być może) przyszłych pracodawców! Blisko 130 miłośników akustyki z uczelni z całego kraju przedstawiało swoje badania i osiągnięcia podczas sesji plakatowych i referatowych. Odbyła się również pierwsza edycja konkursu OSKArec, w którym studenci zmagali się w czterech kategoriach: dźwięk w formach audiowizualnych, remiks, nagranie akustyczne oraz nagranie studyjne. Te wydarzenia odbyły się pod patronatem Audio Engineering Society Polska.

Z mocną dawką wiedzy

W programie znalazł się szereg konferencji i spotkań ze specjalistami. Dużym zainteresowaniem cieszyły się szkolenia prowadzone przez Radka Barczaka z Portalu Nagłośnieniowego dotyczące doboru optymalnego rodzaju systemu nagłośnieniowego do różnych typów sal koncertowych w ośrodkach kultury oraz podstaw strojenia systemów nagłośnieniowych i najważniejszych elementów realizacji miksu zespołów muzycznych. Goście mieli okazję wziąć udział między innymi w spotkaniu  z Piotrem ZiKE Zajkiewiczem z ZiKE Labs, który mówił o błędach popełnianych przez firmy nagłośnieniowe. Podstawy prawidłowej konfiguracji oświetlenia DMX przedstawił Tomasz Pieczyński (scenasystem.eu), zaś Dariusz Porada (Singing Rock) przedstawiał przepisy, wymagania i zasady stosowania sprzętu podczas wysokościowych prac estradowych. Swoje warsztaty przeprowadziły również: firma Nyquista na temat nowoczesnych materiałów oraz firma AMATE Audio z obsługi systemów nagłośnieniowych.

Koncertowa scena

Podczas takiego widowiskowego wydarzenia nie mogło zabraknąć muzyki granej na żywo. Firma TommySound chcąc zaprezentować systemy liniowe X208 + X218W3K marki AMATE AUDIO, której jest dystrybutorem zorganizowała koncerty na każdy dzień trwania eventu. W Centrum Kongresowym Targów Kielce zagrali: zespół MAFIA, ORNETTE, a także K.A.S.A. Kasowski oraz Ygor Przebindowski. Odbył się także koncert w jedynym w Europie Muzeum Laurensa Hammonda. Gary Hammond Quartet zaprezentował wyjątkowy repertuar zagrany na elektrycznych organach, których powstanie raz na zawsze odmieniło brzmienie muzyki rozrywkowej.

 

OOH event! i OOH magazine byli patronem medialnym wydarzenia.

www.dse.targikielce.pl

Już niebawem, w dniach 2-3 kwietnia w EXPO XXI Warszawa, odbędą się 11. Międzynarodowe Targi Opakowań Packaging Innovations. To wydarzenie o ugruntowanej pozycji na rynku, które każdego roku odwiedzają tysiące gości z Polski i zagranicy. W ciągu dwóch dni można poznać ofertę ponad 200 wystawców oraz wziąć udział w licznych spotkaniach w strefach workShops. Jak potwierdzają dotychczasowi uczestnicy targów, na tym wydarzeniu trzeba być, ponieważ pokazuje ono trendy na najbliższy rok.

Przygotowania do Międzynarodowych Targów Opakowań Packaging Innovations trwają cały rok. To tysiące wykonanych połączeń oraz niezliczona ilość maili. To również szczegółowo opracowywana strategia. Organizatorzy dbają o bardzo wysoki poziom wydarzenia i z każdym rokiem stawiają sobie poprzeczkę coraz wyżej. Dużo pracy poświęcane jest przygotowaniu programu towarzyszącego. Tematy dobierane są wedle klucza najbardziej aktualnych trendów na rynku. Doceniają to goście, którzy licznie uczestniczą w spotkaniach z zaproszonymi ekspertami. Warto dodać, że wszystkie prezentacje są bezpłatne, co w dobie licznie organizowanych szkoleń nie zdarza się często. Zaproszenie na wydarzenie kierowane jest  tylko do osób związanych z branżą. Osoby te doceniają fakt, że podczas wydarzenia mogą podzielić się swym doświadczeniem, ale również jest to okazja do poznania swojej konkurencji. Jak przyznaje Katarzyna Banach-Kowalenko, Kierownik Zespołu Targów Packaging Innovations – największą nagrodą dla nas organizatorów jest zadowolenie naszych gości. Obserwujemy i rozmawiamy z nimi o tym, jakich produktów poszukują na targach, jakich wykładów i szkoleń potrzebują. Dzięki tej wiedzy jesteśmy gotowi spełnić najbardziej wymagające oczekiwania.

Bogata oferta wystawców

Na targach spotkamy producentów i dostawców z całego świata. Będą to przedstawiciele wielu branż, m.in.: spożywczej, kosmetycznej, farmaceutycznej i logistycznej. Warto podkreślić fakt, że na stoiskach prezentowane będą nie tylko same opakowania, ale również materiały do ich tworzenia, maszyny oraz rozwiązania logistyczne. Dzięki zróżnicowanej ofercie będziemy mogli przyjrzeć się z bliska całemu procesowi produkcyjnemu opakowania od A do Z. Ekspozycja obejmować będzie 7 stref tematycznych: Logispack, Labelling, Ekopack, Luxpack, Printing, Safetypack oraz Co-Packaging. To sprawia, że warto zaplanować sobie kilka godzin, aby w pełni przyjrzeć się poszczególnym strefom. Nazwa wydarzenia zobowiązuje, dlatego podczas targów nie zabraknie również innowacji, których w tym roku wystawcy zaprezentują ponad 50. Dużo miejsca poświęcimy trendom eko, opakowaniom transparentnym oraz typu smart.

Cała branża w jednym miejscu

Targi Packaging Innovations to doskonała okazja do nawiązania cennych relacji biznesowych. To największa wartość wydarzenia. Z doświadczenia wiemy, że nabyte kontakty szybko owocują w przyszłości. Potwierdzają to zarówno wystawcy jak i goście. Również eksperci, którzy prowadzą szkolenia w strefach workShops podkreślają, że ich słuchacze to osoby z dużym doświadczeniem, które zawsze zadają celne pytania. Dlatego prezentacje są bardzo starannie przygotowywane,
a tematyka precyzyjnie dobierana. Organizatorzy Targów Packaging Innovations wiedzą, jak ważne jest umiejętne połączenie teorii z praktyką, dlatego do współpracy zapraszają cenionych ekspertów.

Strefa workShops w tym roku obejmie ponad 30 spotkań będących esencją specjalistycznych zagadnień i wnikliwą analizą przypadku. Wśród tematów pojawią się między innymi: Zabezpieczenie i komunikacja marki (Katarzyna Patynowska, PC Print), Współpraca z sieciami handlowymi – opakowanie jako rozwiązanie sprzedażowe (Tomasz Szacoń, Retailpoland Consulting LTD), Minimalizm w projektowaniu szaty graficznej opakowań (Antoni Łuchniak, Kółko i krzyżyk), Uwolnij swoją kreatywność z O-I: EXPRESSIONS (Paweł Sabal, O-I Poland S.A.).

Wciągnij się w EKO

Świat się zmienia, a wraz z nim zmieniają się targi. Już od kilku lat zauważamy, że coraz większym zainteresowaniem cieszą się stoiska, na których prezentowane są rozwiązania ekologiczne. Nowe restrykcje Parlamentu UE dotyczące opakowań to temat, którym żyje cała branża. Dla przemysłu chemicznego zagadnienie jest wyjątkowo ważne, bo czy opakowanie z tworzywa sztucznego jest zatem zaprzeczeniem ekologii? Otóż nie! Kryteria Eco Design są definiowane tak, aby wywierały jak najmniejszych wpływ na środowisko naturalne. Ważne, aby przy projektowaniu opakowań z plastiku zwracać uwagę na stabilność produktu przez cały okres jego żywotności. Istotne, a może i najważniejsze jest również to, aby wspomniane opakowania można było w 100% poddać recyklingowi. Tak właśnie dzieje się w przypadku opakowań produkowanych przez Wystawców 11. Międzynarodowych Targów Opakowań Packaging Innovations, które można znaleźć w strefie EKOPACK. W gronie ponad 200 Wystawców z całej Europy pojawią się m.in. Jokey Plastik, Seufert, Stora Enso Poland S.A., DS. Smith, Heinz-Glas Działdowo Sp. z o.o., VETROELITE S.p.A.. O ekologicznych rozwiązaniach dla branży opakowań oraz o tym jak przygotować się na wejście nowych wytycznych dotyczących produkcji opakowań wprowadzonych przez Parlament UE będzie można posłuchać w strefie wykładów workShops, organizowanych podczas Packaging Innovations. To właśnie tu spotkamy się m.in. z odnoszącą ogromne sukcesy Panią Różą Janusz (MakeGrowLab), która poprowadzi temat: SCOBY – biodegradowalne i jadalne opakowanie przyszłości oraz z Panią Martą Krawczyk (Rekopol), która poprowadzi warsztaty: Jak projektować żeby recyklingować?

 

W młodości siła

Zmiana formuły corocznego konkursu Strefa Studenta kierowanego do młodych projektantów opakowań zaowocowała rekordową liczbą zgłoszeń. Projekty zgłaszane były w 3 kategoriach: Wrażenie, Funkcjonalność i Forma oraz Szata Graficzna. Organizatorzy otrzymali blisko 100 prac od studentów z całego kraju. Strefą Studenta każdego roku interesują się sami Wystawcy. Firmy z uwagą obserwują świeże pomysły i chętnie nawiązują współpracę z uczestnikami konkursu. Młodym projektantom zależy na udziale w targach, ponieważ jest to niepowtarzalna szansa na nawiązanie pierwszych kontaktów biznesowych i pozyskanie intratnych zawodowych zleceń. Już 2 kwietnia poznamy finalistów konkursu, którzy swe nieszablonowe projekty prezentować będą w specjalnej strefie.

Zachęcamy do rejestracji online, która pozwala na bezpłatny udział w targach ZOBACZ TUTAJ.

Szczegółowe informacje na temat wydarzenia można znaleźć na stronie www.packaginginnovations.pl

Data: 2-3 kwietnia 2019 r.
Miejsce: EXPO XXI Warszawa
Organizator: Targi w Krakowie Sp. z o.o.

OOH magazine jest patronem medialnym wydarzenia.

JK

Dystrybutor czołowych marek odzieży reklamowej – poleca w swojej ofercie nową linię Iconic T brandu Fruit of the Loom.

Odzież Fruit of the Loom jest już legendarna! Słynie z wysokiej jakości dostępnej w każdym przedziale cenowym, dla każdej branży i na każdą okazję.  To jedyna marka reklamowa rozpoznawana w sektorze sprzedaży detalicznej.

Podążając za zmieniającymi się potrzebami kientów stworzono całkowicie nową linię Iconic T.

Miękki materiał z bawełny czesanej to doskonały stosunek jakości do ceny i możliwość wyboru wysokogatunkowej odzieży do promocji, eventów i wielu innych wydarzeń. 

Co wyróżnia nowe koszulki Iconic T?

  •        100% bawełny czesanej ring-spun
  •        gramatura 150g/m²
  •        zwężany krój
  •        4 fasony: męski, damski, dziecięcy i dziewczęcy
  •        24 kolory: 17 kolorów podstawowych i 7 typu Marl
  •        4 nowe odcienie: Flame i Cobalt Blue oraz Heather Purple i Heather Burgundy
  •        odrywana metka dla łatwego rebrandingu

Bardziej dopasowane z węższym ściągaczem wokół szyi są idealną propozycją dla preferujących nowocześniejszy styl. Dodatkowo posiadają odrywaną metkę.  Dzięki temu T-shirt Iconic to idealna koszulka dla sektorów handlu detalicznego, internetowego i licencjonowania marek.

Linia Iconic to także koszulki Polo – stylowe i wytrzymałe, oferują to co w marce Fruit of the Loom lubicie najbardziej: jakość, kolor, dostępność i dbałość o szczegóły.

Dopasowana koszulka Iconic Polo jest węższa na całej długości, nadając sylwetce bardziej współczesny charakter.

Szeroka gama kolorów oraz odcienie z palety Marl gwarantują modny i oryginalny wygląd we własnym stylu.

Istnieje spora szansa, że Iconic zostanie Waszym ulubieńcem!

www.iespolska.pl 

JK

Global Shopper Marketing, niezależna agencja specjalizująca się w obsłudze czołowych marek z sektora FMCG, wybrała partnera w zakresie działań PR. Od marca za kompleksowe działania komunikacyjne i wizerunkowe odpowiada Triple PR.

Zespół Triple PR zajmie się przede wszystkim doradztwem wizerunkowym dla Global Shopper Marketing. Do zadań agencji należeć będą ponadto działania z zakresu Media Relations, a także PR-u osobistego i eksperckiego. Działania obejmą media marketingowe, biznesowe oraz branżowe. Triple PR wesprze klienta w prowadzeniu profili w mediach społecznościowych.

– Pięć lat na rynku pozwoliło nam ugruntować naszą pozycję biznesową. W 2019 roku chcemy skupić się na dalszym rozwoju spółki i działaniach wizerunkowych. Wybraliśmy Triple PR doceniając doświadczenie kierunkowe i zrozumienie naszego biznesu – mówi Maciej Olipra, Managing Director, Global Shopper Marketing.

Global Shopper Marketing to niezależna polska agencja świadcząca usługi z szeroko rozumianego shopper marketingu dla największych światowych i rodzimych marek. Firma kompleksowo podchodzi do realizowanych projektów umiejętnie łącząc dla swoich klientów kompetencje z zakresu trade i brand marketingu. Agencja koncentruje się na strategii, innowacyjności oraz najwyższej jakości kreacji, oferując produkcję nawet najbardziej skomplikowanych realizacji. Celem agencji jest tworzenie unikalnych rozwiązań wspierających budowanie silnych marek i przynoszących realne korzyści biznesowe. W portfolio Global Shopper Marketing znaleźli się tacy gracze jak m.in.: Heineken, Red Bull,  Grupa Żywiec, IKEA, GSK, Hochland, STOCK, Żabka czy Electrolux.

Za projekt po stronie Triple PR odpowiadają Martyna Kempińska, PR Manager i Aneta Gałka, PR Specialist.

Agencja Triple PR jest obecna na polskim rynku od ponad 10 lat. Prowadzi działania zarówno z zakresu PR-u produktowego, jak i korporacyjnego, przede wszystkim dla klientów z branży: marketingowej, nowoczesnych usług dla biznesu, FMCG i wnętrzarsko-budowlanej. Triple PR specjalizuje się w tworzeniu i realizacji długofalowych strategii public relations, działaniach z zakresu media relations oraz content marketingu. Agencja posiada również w swoim portfolio szkolenia pozwalające lepiej zrozumieć istotę współczesnych mediów.

JK

O trudnych początkach na raczkującym w 1989 roku rynku poligrafii w Polsce, wyjątkowej ofercie bibliofilskich książek artystycznych, „białych krukach” prezentowanych w Muzeum Sztuki Książki w Koszalinie i w Galerii Książek Kolekcjonerskich w Warszawie, motywacji, którą daje wdzięczność kolekcjonerów – opowiadają Urszula Kurtiak i Edward Ley, właściciele Wydawnictwa Artystycznego Kurtiak i Ley.

„Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy”. Ta sentencja Cycerona, pisarza i polityka z epoki starożytnego Rzymu mogłaby być mottem przyświecającym działalności Wydawnictwa Kurtiak i Ley. Chyba nie wyobrażacie sobie świata i życia bez książek?

Urszula Kurtiak:  Życie bez książek jest jak morze bez fal, ogród bez kwiatów, a noc bez gwiazd.

Bo czymże jest książka? Pamięcią ludzkości, skarbnicą wiedzy, krynicą emocji, motorem postępu… Wszystkim – zastanawia się Edward Ley.

Wydawnictwo Artystyczne i Introligatornia Kurtiak i Ley powstało w 1989 roku, w ważnym momencie zmian polityczno-gospodarczych w Polsce. Skąd ten pomysł, czy dostrzegliście niszę na rynku unikatowych książek artystycznych?

E.L.: Poligrafia w 1989 roku, w którym założyliśmy wydawnictwo, była w opłakanym stanie. Jeszcze przez wiele lat po transformacji polscy wydawcy drukowali książki zagranicą. Nowy park maszynowy kosztował krocie. Mało kogo było na to stać. Na pewno jeszcze nie początkujących przedsiębiorców. My z tej słabości polskiej poligrafii postanowiliśmy zrobić siłę. Zamiast iść w kierunku nowoczesności, zaczęliśmy eksplorować tradycję, druk typograficzny z linotypów i z ręcznego składu zecerskiego, czysty Gutenberg.

U.K.: No i konsekwentnie: tak wydane książki należało oprawić ręcznie w skóry, w pergaminy i w jedwabie.

Artystyczny papier, skórzana oprawa robiona ręcznie, limitowane edycje. Jak powstają takie bibliofilskie wydania książek?

U.K.: To było marzenie, aby książka była piękna, zmysłowa i trwała. Dlatego zaczęliśmy wydawać książki drukowane typograficznie na czerpanych papierach i ręcznie oprawiane. Jednak ten trud nie mógł dotyczyć tematów banalnych lub doraźnych. Skierowaliśmy naszą uwagę w stronę klasyki literatury, użyczając swojej energii w pierwszej kolejności poetom i pisarzom najukochańszym. Powstała wówczas metoda pracy, w której wydawca-artysta działa tak jak reżyser w  teatrze. Spektakl jest jego autorską wizją  dzieła dramatycznego. Podobnie wydawca interpretuje wybrany tekst literacki tworząc dzieło, którym jest książka artystyczna.

Książka jest nadal w czołówce najczęściej wybieranych prezentów. Do kogo trafiają ekskluzywne i luksusowe pozycje z Kurtiak i Ley?

E.L.: Tu lista adresatów jest rzeczywiście imponująca. Książki trafiają do rąk najbliższych osób naszych klientów, do kontrahentów, VIP-ów, szefów wielu państw, a nawet na dwory królewskie i do Watykanu.

W jaki sposób wykorzystujecie, ukochaną w świecie upominków reklamowych i nie tylko, możliwość personalizacji?

E.L.: Tu nie ma praktycznie żadnych ograniczeń, ponieważ wszystko robi się ręcznie. Przede wszystkim jednak jest to praca intelektualna, by wymyśleć coś, czego jeszcze nie ma. Posłużę się przykładem. Jedna z sieci telefonów komórkowych zleciła nam takie zadanie: prezent ma być mały, biały, mieścić się w torebce damskiej, być związany ze świętami i w trzech językach. Wydaliśmy „Śpiewnik kolęd”, książeczkę z kolędami polskimi, francuskimi i anglojęzycznymi, w oprawach w białej skórze oraz białe, śnieżne jedwabie.

Na co dzień indywidualizujemy oprawy książek zamawianych oraz egzemplarzy wydawanych przez nas tytułów umieszczając na grzbiecie okładki tłoczone złotem inicjały właściciela, drukując dedykacje dobrane do okazji, czasem także wykonujemy na specjalne życzenie ich portrety.

Jakiego rodzaju zamówienia są dla was największym wyzwaniem i największym źródłem satysfakcji?

U.K.: Wówczas gdy mamy pytanie: A co można byłoby znaleźć na prezent dla szefa dużej firmy w wieku ok. 50 lat, który ma wszystko? Rozpoczynamy dyskretne dochodzenie, badamy czym się ów Pan interesuje, jakie ma hobby i znajdujemy zwykle coś co zrobi na nim wielkie wrażenie ku radości wszystkich.

Oferta wydawnicza firmy jest często prezentowana na targach i wystawach. Czy to dobry sposób na dotarcie do klienta?

U.K.: To bardzo trudno powiedzieć. Niekiedy nie ma bezpośredniego przełożenia. Niektóre kontakty wydają się bardzo obiecujące, a jednak nie kończą się sukcesem. Te imprezy są bardzo kosztowne, pracochłonne i stresujące. Po zakończeniu każdej mówimy sobie – już nigdy więcej! Po jakimś czasie zapominamy o trudach i wysiłku i znowu podejmujemy te działania. W dużym stopniu powodzenie naszej oferty targowej zależy od właściwej aktywności promocyjnej organizatorów danej imprezy.

W siedzibie wydawnictwa mieści Muzeum Sztuki Książki. Jakie eksponaty można tam oglądać?

U.K.: Książki w różnych postaciach, drukowane na różnych materiałach i pochodzące z różnych krajów. Są starodruki, ale także i książki współczesne będące różnymi realizacjami zaliczanymi do gatunku „książka artysty” czy „książka- obiekt”. Niezwykle emocjonalnie jest odbierane pierwsze wydanie „Pana Tadeusza”. Pokazujemy także unikalny o dużej wartości historycznej sprzęt i ozdobniki introligatorskie. Demonstrujemy również niektóre prace, takie jak szycie ręczne bloku książkowego, zdobienie oprawy filetami i stemplami mosiężnymi, zdobienie mozaiką ze skóry lub tzw. techniką „piórkową”. 

Prowadzicie również Galerię Książek Kolekcjonerskich w Warszawie. Co można tam zobaczyć? Jaka pozycja jest „białym krukiem” prezentowanej kolekcji?

E.L.: Wydaliśmy „Księcia” Niccolo Machiavellego, zakazaną przez stulecia niezwykłą książkę, bardzo kontrowersyjną i, jak się okazało, nie do końca zrozumianą. Nadaliśmy jej adekwatną, nieco demoniczną formę graficzną. Oprawiliśmy w skóry i kurdyban tylko 88 numerowanych egzemplarzy. Taki jest nakład tej publikacji.

Niezwykłym okazem jest jedna z najsłynniejszych książek świata „Prorok” Khalila Gibrana z linorytami Sławomira Chrystowa odbitymi ręcznie i sygnowanymi na papierze xuan o 1000-letniej gwarancji. A nakład? Tylko 45 egzemplarzy.

„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego z ilustracjami i notatnikiem reżyserskim Andrzeja Wajdy, czy „Jak wam się podoba” Williama Szekspira z linorytami Andrzeja Czeczota, należą również do rarytasów.

W Galerii dostępne są również egzemplarze unikatowe naszych wydawnictw wykonywane tylko w jednej kopii, jak skrzydłowe oprawy do „Bajek” Leonarda da Vinci, czy też „Trylogii” Sienkiewicza z reliefowaną skórą i obrazami malowanymi przez artystów na brzegach książek. Cieszymy się za każdym razem, gdy nasze wydawnictwa wzbogacają zbiory kolekcjonerów lub są wręczane jako prezenty.

 Wasz „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza, wydany na czerpanym papierze został sprzedany na aukcji w Krakowie za 50 000 zł. Czy to rekordowa kwota, jeśli chodzi o książki artystyczne?

E.L.: Tak. To jak na razie była najwyższa cena za pojedynczą książkę. Natomiast klienci kupują u nas całe biblioteki oprawione ręcznie w skórę. Tu kwoty są znacznie wyższe, ponieważ są to setki tomów.

Ponadto książki, które wyszły z naszych rąk żyją już własnym życiem i mogą osiągać ceny, o których nawet się nie dowiemy. Wielu kolekcjonerów traktuje je inwestycyjnie, kupując nawet większą ilość egzemplarzy, zwłaszcza na początku sprzedaży tytułu, kiedy cena jest najniższa.

Wydawnictwo ma na swoim koncie m.in.: Godło „Teraz Polska” , Medale Zasłużony Kulturze – Gloria Artis, Medal Europejski za wybitne osiągnięcia w zakresie luksusowych usług wydawniczych. Czujecie, że Wasza praca, a właściwie twórczość artystyczna, została doceniona?

E.L.: Tak, te nagrody dają poczucie, szczególnie w chwilach zwątpienia, że to co robimy ma sens. Jest to pokrzepiające. Jednak zachwyt i wdzięczność naszych kolekcjonerów jest najwyższą formą docenienia. Jak powiedział kiedyś Roman Polański: „artysta, jak pies, jest łasy na słowa uznania i wyciąga głowę, aby go pogłaskać”.

Czy z okazji 30-lecia powołania Wydawnictwa myślicie o jubileuszowych obchodach?

U.K.: Myślimy, że trzeba to będzie jakoś uczcić. Trzeba celebrować wzniosłe chwile, bo uciekną bez śladu. Trochę się tego boimy, bo jesteśmy mało imprezowi, trochę pod tym względem, nie obrażając nikogo, dzikusy!

Właściwie moglibyście świętować już 60-lecie działalności!  Przecież, jak napisał Umberto Eco „Kto czyta książki, żyje podwójnie”. Czy macie czasami takie poczucie?

E.L.: To zabawne. Jeżeli dodamy do siebie po 30 lat pracy każdej z nas osoby,  to rzeczywiście otrzymamy razem 60 lat. Jeśli zaś dodać te lata spędzone z książkami przez nas przed 1989 rokiem, można by było policzyć do 100. Czemu nie?

Rozmawiała Jaga Kolawa

www.kurtiak-ley.pl/

Wywiad promocyjny.

 

Coaching, treningi motywacyjne, mentoring coraz śmielej wkraczają do wszystkich dziedzin naszego życia. Zainteresowanie rozwojem osobistym najsilniej rośnie w biznesie. Przedsiębiorcom zależy na podniesieniu efektywności i skuteczności pracy pracowników oraz zoptymalizowaniu procesów zarządzania w firmie. Rozwój, kreatywność czy zmiana to immanentne cechy branży EVENT & MICE. Odpowiedź na pytanie: czy współpraca trenerów motywacyjnych z przemysłem spotkań jest potrzebna? Jest w tym przypadku twierdząca.

Coaching a eventy
Mariusz Rusin, konferansjer eventowy zwraca uwagę, że ten sektor ma wiele wspólnego z  branżą rozwojową. – Poznałem wielu coachów, byłem na wielu szkoleniach i uważam, że jest to bez wątpienia wartość dodana. Ludzie, którzy pracują w branży eventowej doskonale wiedzą, jaka jest to ciężka praca. Trener motywacyjny jest od tego, żeby wydobyć z nich to co najlepsze. Ludzie często nie wierzą w siebie i na starcie potrafią stwierdzić ,,nie dam rady’’ i w tym momencie trener potrafi pokazać drogę do sukcesu, analizując poszczególne etapy do wykonania zadania, co daje piorunujący efekt końcowy. Zdaniem Joanny Litwin z Zespołu Public Relations Targi Kielce eventowcy potrzebują motywacji, a poszerzanie horyzontów i nakręcanie do dalszego działania jest praktycznie niezbędne w tej pracy. – Osoby pracujące przy tworzeniu i organizacji eventów muszą szczególnie wykazywać się kreatywnością. Taka specyfika pracy wymaga od ludzi wychodzenia poza pewne ramy, szukanie wciąż nowych, zaskakujących rozwiązań i pomysłów, co sprawia, że pracownik wypala się szybciej, niż w przypadku pracy, która polega na powtarzalnych czynnościach. Pobudzanie wyobraźni eventowców nie uda się w warunkach biurowych, a pochwała od pracodawcy to czasami za mało.
Dorota Krasnodębska-Wnorowska, Strateg, Coach i Trenerka Innowacji jako jedną z korzyści, które mogą być osiągnięte we współpracy branży z coachami, wymienia lepsze dopasowanie naturalnych predyspozycji do zadań. – Często się zdarza, że przychodząc do branży, młodych ludzi wciąga atrakcyjność pracy, ciągłe wyzwania, kreatywna atmosfera. Po pewnym czasie może pojawić się malejąca motywacja, nawet wypalenie. Często receptą na ten stan nie jest wcale zmiana pracy, ale dopasowanie zadań do naturalnych predyspozycji. Okazuje się, że osoba, która spala się przy codziennym koordynowaniu działań pracy wielu osób, ma więcej talentów w obszarze wymyślania koncepcji. Praca z coachem może jej pomóc odnaleźć własne zasoby i mocne strony, dopasować je do zadań i zbudować większą efektywność działań.

W przypadku osób dłużej związanych z organizacją i produkcją eventów mogą pojawić się zmęczenie i frustracja. I tutaj mamy zadanie dla trenera motywacyjnego. – Kiedy dochodzi się do muru, osiąga się poczucie niespełnienia bądź wypalenia, praca z trenerem może być bezcenna. Producentów eventów widzę jako grupę ludzi narażonych na wyjątkowy stres i pracę pod presją – presją czasu, presją oceny. Są ewaluowani na każdym etapie. Każde potknięcie może mieć duże konsekwencje. Nie wiem więc, czy nie potrzebne tu jest bardziej wsparcie psychologa albo psychoterapeuty niż trenera motywacyjnego – zastanawia się Rafał Matulka z Rebelia Media.

W ostatnich latach zmieniły się sposoby zarządzania zespołami w firmach. Priorytetem w strategii biznesowej jest umiejętne określanie celów, harmonijny rozwój i współpraca całego teamu. Tutaj nowoczesnych technik dostarcza coaching, z których mogą korzystać właściciele firm organizujących eventy. – W coachingowym stylu zarządzania cel pracownika powinien być jednocześnie celem firmy, w tym wypadku celem klienta. Rolą menadżera jest aktywne określanie tego celu, który musi być spójny ze strategią i  standardami firmy. Odpowiednie przygotowanie zespołu i przeszkolenie go przed eventem oraz jasne określenie po co to robimy, co powinno zostać w głowach i sercach gości po wyjściu – pozwala uniknąć „coachowania”, które kojarzy się raczej negatywnie. Coaching powinien polegać na komunikacji ukierunkowanej na szukanie rozwiązań, najczęściej za pomocą pytań. Szef reprezentujący ten styl wspiera pracownika w rozwoju. Dba o poziom jego motywacji i pomaga mu zobaczyć szerszą perspektywę – wyjaśnia Joanna Litwin.
Wsparcie rozwoju podwładnych nie jest łatwe i oczywiste dobrze, gdy osoby zarządzające ludźmi potrafią same wcielić się w rolę trenera motywacyjnego. – Każdy z nas jest inny i każdy z nas ma inne podejście do powierzonych mu zadań, dlatego coaching powinien być grupowy, jak i również indywidualny. Ludzie potrzebują motywacji do działania, pochwał oraz feedbacku. Coaching rozwija nas na wielu płaszczyznach. Pracując np. nad komunikacją, a raczej nad doprecyzowaniem komunikacji efekt jest natychmiastowy. Wraz ze wzrostem motywacji stajemy się wydajniejszymi pracownikami. Z drugiej strony, nie można non stop korzystać z coachingu, bo pracownicy muszą samodzielnie myśleć pobudzając swoją kreatywność, zadaniowość oraz samodzielność – tłumaczy Mariusz Rusin.

Teambuilding jako skuteczne narzędzie motywacyjne
Jedno ze skutecznych narzędzi do budowania i poprawiania relacji między ludźmi, tworzenia i umacniania zespołów, definiowania mocnych i słabych cech poszczególnych członków grupy dostarcza sama branża eventowa w postaci imprez firmowych. – Teambuilding był, jest i będzie. Oczywiście jego forma musi być odpowiednio dobrana i zaplanowana. Musi być po coś… Trzeba znać cel, o który chodzi zamawiającemu, wtedy możemy znaleźć właściwą formułę teambuildingu. I widzę go raczej jako narzędzie w eventach dla pracowników, nie dla klientów – zauważa Grzegorz Kieniksman z Rebelia Media.

Według Adriany Piekarskiej, Executive Chief w Exlusive Event impreza firmowa to dziś znacznie więcej niż tylko zapewnienie atrakcji, gier zespołowych oraz wieczoru z zespołem coverowym dla pracowników firmy. To już spójna i przemyślana komunikacja, mająca swoje uzasadnienie w strategii firmy. – To filozofia i metodyka tworzenia i integrowania zgranego oraz zmotywowanego zespołu. Sztuka motywacji z kolei to umiejętność słyszenia tego, czego pracownicy nie mówią na głos. W Exclusive Event stosujemy wiele różnorodnych zabiegów, dzięki którym zawsze osiągamy zamierzone efekty. Skutecznie badamy potrzeby, dokładnie analizujemy profil osobowościowy uczestników wydarzenia, dopytujemy o ewentualne spory, konflikty, tematy tabu, po to, by nic nas w trakcie imprezy nie zaskoczyło. W ten sposób z sukcesem i efektywnie podnosimy morale i poczucie przynależności w korporacji – dodaje Adriana Piekarska.
– Z doświadczenia wiem, że teambuilding otwiera ludzi. Sam stosuje swoje autorskie programy, w których każdy znajdzie coś dla siebie i często odkrywa siebie z zupełnie innej strony, w dobrym tego słowa znaczeniu. Sumienność, asertywność, kreatywność, komunikatywność to jedne z wielu rzeczy, nad którymi pracujemy podczas takich warsztatów. Dochodzi do tego zabawa, rywalizacja, praca zespołowa, praca nad cierpliwością i  motywacja, co daje ogromne efekty w późniejszej wydajności pracownika w firmie – podsumowuje Mariusz Rusin.

Eventowiec niczym „człowiek-orkiestra”
Dobry eventowiec to człowiek do zadań specjalnych. Przecież branża spotkań, to nie tylko organizacja i sprzedaż, bardzo często praca eventowca zaczyna się od budowy marki i strategii jej komunikacji. To profesja wymagająca sporej wiedzy ogólnej i umiejętności techniczno-logistycznych. Dlatego jedną z zalet dobrego eventowca jest multitasking.

Jakub Fajfrowski, Senior Event Manager w firmie September Events uważa, że wielozadaniowość lub precyzyjniej: umiejętność równoczesnego realizowania wielu zadań to nie tylko zaleta czy cecha pożądana dobrego eventowca. – To warunek konieczny do pracy w tej branży. Dobry event manager musi być czasem po trosze na przykład: handlowcem, grafikiem, scenarzystą, a nawet w ekstremalnych sytuacjach technikiem. Szczególnie, gdy nagle pojawiają się nowe zadania, czasem zupełnie niespodziewane, a trzeba sprostać im tak, by klient nie zorientował się, że leciał jakiś grom z jasnego nieba.

Podobnie rolę wielozadaniowości ocenia Joanna Litwin. Jej zdaniem, multitasking jest kompetencją, którą generalnie wymuszają warunki pracy we współczesnym świecie. – Dzisiaj mile widziani są pracownicy, którzy „ogarniają” wiele rzeczy równocześnie, robiąc jak najwięcej, ale w możliwie najkrótszym czasie. A przy tym jak najlepiej. Najlepszy brief i harmonogram, bez umiejętności pracy nad wieloma zadaniami w jednym czasie nie sprawią, że wydarzenie osiągnie zamierzone cele. Zmieniające się wymagania, stały kontakt z klientami, praca zespołowa, palące terminy na wczoraj – to wszystko sprawia, że eventowiec musi szybko reagować.

Rafał Matulka widzi wielozadaniowość inaczej: jako umiejętność organizacji czasu. Tylko dobrze zaplanowany grafik działań pozwala na prowadzenie wielu rzeczy równolegle. – Mam tu na myśli zarówno prace w ramach jednego projektu, jak i prowadzenie kilku projektów w tym samym czasie. Przy dużym spiętrzeniu pracy rozpisuję często dzień z dokładnością co do minut. Zachowanie dyscypliny pozwala mi na wykonanie bardzo wielu rzeczy. Z zewnątrz może to nawet wyglądać, że robię wszystko jednocześnie. Ale to tylko wrażenie. Tak naprawdę działam w odcinkach czasowych – wyjaśnia przedstawiciel agencji Rebelia Media.

Adriana Piekarska wysuwa na pierwszy plan inny aspekt, kluczowy w pracy nie tylko w agencji eventowej, gdzie każda osoba odpowiada za konkretne działania. – Warto zaznaczyć, że eventów nie organizuje jeden człowiek, który zajmuje się wszystkim. To zwykle praca zespołu, świetnie zorganizowanego, gdzie każdy zna swoje miejsce i ma swoje obowiązki, do tego współpracującego z licznymi podwykonawcami. Event to jednak żywy organizm i jako eventowcy musimy być oczywiście przygotowani na ekstremalne nawet sytuacje, powinniśmy mieć więc w głowie kilka „planów B” i tu ten multitasking się zdecydowanie przydaje. Najważniejsze jednak, by mieć otwarty umysł, zdolność szybkiego reagowania i opanowanie, o które w sytuacjach podbramkowych zwykle trudno.

Eventowiec z urodzenia?
Multitasking to nie jedyna cecha pożądana u eventowca. To na pewno nie jest praca dla każdego. Cechy i umiejętności takie jak: komunikatywność, otwartość, kreatywność, zapobiegliwość, orientacja w trendach, poczucie estetyki, wiedza z zakresu techniki, ale też poczucie humoru są niezwykle ważne u event managera. – Jednak musi to być też osoba potrafiąca dobrze funkcjonować pod wpływem czynników stresogennych, pod presją czasu i oczekiwań klientów – cierpliwa i wielozadaniowa. Zmiennych wpływających na przebieg realizacji jest tyle, że nie można mieć tylko planu A i dodatkowego B. Awaryjny trzeba mieć jeszcze C, D, a nawet E. Te plany należy opracować, być do nich przygotowanym i – w razie potrzeby – wdrożyć. I do tego właśnie trzeba mieć predyspozycje – dopowiada Jakub Fajfrowski.

Grzegorz Kieniksman śmiało porównuje eventowca do dowódcy z pierwszej linii frontu. – Musi mieć wszystko ułożone, a jednocześnie natychmiast reagować, gdy zdarzają się sytuacje nieprzewidziane. Eventowiec jest po to, by klient czuł się bezpieczny i spokojny. To oznacza, że eventowiec działa jak bufor, zbierając całe napięcie wynikające z organizacji wydarzenia. Stalowe nerwy, odporność na stres i presję czasu, wielozadaniowość, szybkość działania. Nie wiem, czy z tym się rodzimy, czy to przychodzi w życiu zawodowym – zastanawia się przedstawiciel Rebelia Media.

– Zdecydowanie jestem zdania, że eventowcem trzeba się urodzić, ale później… również doszlifować warsztat – podkreśla Adriana Piekarska. – Jest to zawód, który wymaga odpowiednich kwalifikacji i kompetencji, jednak przede wszystkim wymaga wyjątkowego podejścia i niegasnącego zapału. Należy zdobyć wiedzę o wykorzystywaniu narzędzi eventowych/ marketingowych, doskonalić się w pisaniu idealnych scenariuszy i nawiązywaniu współpracy z najlepszymi podwykonawcami. Dobry eventowiec, poza zdolnościami planowania, myśleniem analitycznym i znajomością rynku i narzędzi, powinien być również doskonałym przywódcą, który pociągnie za sobą zespół, będzie z pasją podchodził do każdego eventu, nawet tego skromniejszego. I to z tą pasją właśnie trzeba się urodzić, z ogromnym sercem do pracy. Resztę można wypracować – dodaje przedstawicielka Exclusive Event.

Joanna Litwin zauważa, że eventowcem można się stać. Pod warunkiem, że pokocha się tę branżę i jej specyfikę. – To ludzie znający się na wszystkim, którzy pracują dla różnych klientów i każdego muszą potrafić zrozumieć oraz odpowiedzieć na jego potrzeby. Organizowanie i planowanie eventów wymaga dużej kreatywności, a przy tym doskonałej samodyscypliny. Tu nie ma jasno określonych zasad, trzeba zaskakiwać. Ważna jest intuicja i zmysł, pozwalający już na etapie planowania wyobrazić sobie mapę wszystkich, najdrobniejszych składowych wydarzenia oraz przewidywanie konsekwencji zdarzeń, to najważniejsze z cech, które musi posiadać event manager.

Coaching to rodzaj misji, pozwalającej na wyjście poza utarte ścieżki myślenia. – Coach często inspiruje ludzi w branży. Kreatywność przejawia się często w samej naturze prowadzonych projektów, ale ilość pracy i zadań ogranicza pomysłowość w podchodzeniu do działań. Powielane są codzienne nawyki, utrwalany podobny schemat myślenia na temat koncepcji eventowych. Tu z pomocą może przyjść coach lub trener, który pokaże jak techniki kreatywne mogą wesprzeć w codziennym działaniu. Pokaże jak empatyzacja z odbiorcą może wesprzeć innowacyjny styl myślenia. Dzięki temu wartość własnych działań i wypracowywanych koncepcji znacznie wzrasta – mówi Trenerka Innowacji, Dorota Krasnodębska-Wnorowska.

Coaching to fenomen, popularność szkoleń motywacyjnych w naszym kraju ciągle rośnie. Jak wynika z badań, profesjonalny trening motywacyjny działa i przekłada się na pozytywne wyniki firmy. Warto, by przez ten proces przeszli pracownicy, a zwłaszcza kadra zarządzająca, również w branży EVENT & MICE.

Jaga Kolawa

Artykuł ukazał się w ostatnim wydaniu OOH event! Wersja online dostępna TUTAJ.

 

Marka Lubisie startuje z nową komunikacją, której celem jest promowanie krótkiej listy składników w recepturze produktów. Od teraz na opakowaniach ciastek będzie znajdować się lupka z czytelnymi i intuicyjnymi piktogramami informującymi o prostych składnikach takich jak jajko, mleko i mąka.

Zmiany są elementem globalnej strategii producenta, Mondelēz International, związanej z misją, aby oferować odpowiednie przekąski na odpowiednią chwilę wyprodukowane w odpowiedni sposób.

Lupka komunikująca prosty skład

– Coraz bardziej świadomi konsumenci zwracają coraz większą uwagę na jakość i skład przekąsek, zwłaszcza w przypadku produktów wybieranych dla dzieci. Zdecydowaliśmy się
na wprowadzenie lupki ze składnikami, ponieważ zależało nam na tym, aby informacja o prostej recepturze ciastek Lubisie była jasna i czytelna dla rodziców – mówi Joanna Serwaczyńska, Junior Brand Manager belVita & Lubisie, Mondelez Polska.

Równocześnie, marka wzmocniła także przekaz pozostałych benefitów. Istotnym elementem nowej szaty graficznej jest informacja o tym, że Lubisie są wypiekane (a nie smażone). Na przodzie opakowań będą także znajdować się niedawno wprowadzone hasła „tylko naturalne aromaty” oraz „bez barwników i substancji konserwujących”.

Silne wsparcie mediowe nowych opakowań

W przypadku smaków owocowych, nowe opakowania trafią do sklepów już w marcu. Następnie lupkę będzie można zobaczyć na wszystkich pozostałych produktach, w tym ciastkach Lubisie DUO. Nowa kampania marki Lubisie będzie miała silne wsparcie mediowe. W kwietniu w telewizji oraz digitalu pojawi się spot promujący krótką listę składników i zmianę opakowań.

Zakupem mediów do kampanii zajął się dom mediowy Mindshare. Za adaptację reklamy na polski rynek odpowiada AdValue. Obsługę social media powierzono agencji Isobar. Działania PR prowadzi agencja Big Picture.

MW

Z okazji Dnia Kobiet, 8 marca agencja reklamowa Jet Line przeprowadziła interaktywną kampanię skierowaną do wszystkich pań. Akcja polegała na publikacji życzeń przesyłanych przez uczestników zabawy na cyfrowych ekranach LED.

Składanie życzeń było możliwe dzięki uruchomieniu dedykowanej strony www.zyczenia.myled.pl, gdzie uczestnicy interaktywnej kampanii mieli możliwość pozostawienia wyjątkowej wiadomości dla wszystkich bliskich im kobiet. Po ewentualnej moderacji, życzenia trafiały  do panelu MyLED, synchronizującego pracę wszystkich ekranów, a następnie były wyświetlane na 18 nośnikach DOOH zlokalizowanych w największych miastach w Polsce w tym:  w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi i Szczecinie.

Życzenia zaciągane automatycznie z panelu MyLED wyświetlały się losowo. Natomiast w pierwszej kolejności na ekranie pojawiały się te, które zostały zaakceptowane jako ostatnie. 15-sekundowe spoty były emitowane co 2,5 minuty. Łącznie na wszystkich nośnikach wyświetlono je aż 7 200 razy.

W Warszawie, życzenia dla pań pojawiły się na sześciu nośnikach zlokalizowanych w podcieniach DTC wzdłuż ulicy Marszałkowskiej oraz na ekranie zlokalizowanym na dachu Cepelii. W stolicy życzenia były wyświetlane przez 20 godzin: od 8 marca od godz. 6.00 do godz. 02.00 następnego dnia. W pozostałych miastach emisja życzeń trwała od godz. 6.00 do godz. 22.00.

Dzień przed kampanią, na 18 ekranach wyemitowano spoty zapowiadające nadchodzącą akcję, które miały zachęcić odbiorców do wzięcia udziału w zabawie. Interaktywna kampania miała na celu podnieść zaangażowanie przechodniów w odbiór treści wyświetlanych na cyfrowych ekranach, a także ukazać szerokie spektrum możliwości medium DOOH.

Partnerem akcji była stacja radiowa Radio ZET.

MW

Z Moniką Pierzchanowską założycielką nowej agencji na rynku reklamowym, rozmawiamy o kontrowersyjnej nazwie, klientach i planach na ten rok.

Tort jest duży i jak wiemy pozostaje sporo do podziału. Skąd pomysł na nową agencję na rynku?

Tak jak wspomniałaś, tort jest duży, więc wystarczy go również i dla nowej agencji. Nie jestem zachłanna, skuszę się na jego najlepszą część, czyli wisienkę 🙂 Amfetamina jest ideologicznym wytłumaczeniem mojej marki osobistej, którą buduję od wielu lat i która jadła ten tort zachłannie i łapczywie, a teraz czas na małą redukcję, żeby jeszcze bardziej docenić ten smak. Powiedzmy, że 7 stycznia tego roku nadszedł czas na inaugurację rynkową i małą przemianę.

Amfetamina to dość odważna nazwa! Kto na nią wpadł i dlaczego akurat taka kontrowersyjna?

Tak, wiem, jest odważna tak jak jej właścicielka, to pierwszy powód. Kolejne „za”, to skojarzenie z uzależnieniem, a ja wiele razy słyszałam że uzależniam od swoich ciekawych pomysłów i dobrej jakości, więc wszystko się ładnie składa w ogólną ideologię mojego działania. A czemu akurat AMFA? Bo pasuje do mnie, zaczyna się od pierwszej litery w alfabecie i na tej samej się kończy, brzmi wdzięcznie, łatwa do zapamiętania i tak kontrowersyjna, aby nikomu dwa razy nie powtarzać. Nikt nie przekręci nazwy i nikt nie zapomni. A pomysł pojawił się w windzie, zakiełkował znienacka, uwierzyłam w jego dobre plony i zaczęłam sumiennie podlewać.

W czym głównie się specjalizujecie?

Dbamy o to, aby szlachetne logo naszego klienta nie było naniesione byle jak i na byle czym. Czujemy odpowiedzialność za odbiór jego marki na rynku i nieskrywaną satysfakcję z partnerskiej współpracy w oparciu o: dobre gadżety, odzież wizerunkową, filmy reklamowe i produktowe, videoanimację, grafikę. Pilnujemy, aby zainwestowane przez naszego klienta pieniądze w marketing nie były stracone.

Pracujecie tylko dla polskich klientów?

Nie ograniczamy się. Nasi polscy klienci polecają nas swoim oddziałom za granicą – wówczas jest: Wellcome, Bonjour, Ahoj etc. i do przodu…

Jakie macie plany na rok 2019?

Plany są ciekawe i odważne tak jak Amfetamina. Będzie się dobrze działo, bo pomysły są kontrowersyjne, a w Amfie tylko pozytywni ludzie działają. Nie mogę powiedzieć o szczegółach, bo w końcu chcemy zaskakiwać, a nie powielać to, co już było i może nawet nie do końca zadziałało, albo z marnym skutkiem.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Monika Pierzchanowska 
Od 22 lat skuteczny i kreatywny handlowiec, a od 12 lat przedsiębiorca i nadal handlowiec. Sztukę sprzedaży opanowała głównie dzięki swoim klientom i do dziś ją ulepsza z pozytywnym skutkiem. Wiedzę i kompetencję nabyła dzięki szkoleniom, obserwacjom, szukaniu rozwiązań, rozmowom z praktykami i dzięki idei „chcę wiedzieć więcej”. Jak sama mówi o sobie: – Wszystko co dziś mam, zawdzięczam ludziom i okolicznościom, jakie pojawiły się na mojej ścieżce życiowej. Zbudowałam sobie  „twardy tyłek” i wewnętrzną siłę Arnolda, a w genach po ojcu odziedziczyłam cudowny spokój, który pomaga mi w trudnych sytuacjach. Na sam koniec autoreklamy, dodam, że wygrywam z narzekaczami i pesymistami swoim uczciwym i szczerym entuzjazmem życiowym :-).