Logo


Firma BOTT od 17 lat wykonuje nadruki na tworzywach sztucznych. Początkowo specjalizowała się w akcesoriach rolniczych. Obecnie w portfolio produktów promocyjnych, obok miarek czy wiader, można znaleźć także opaski eventowe, plomby i żetony. Różnorodne technologie znakowania dają możliwość optymalnego doboru rodzaju nadruku do wybranej powierzchni.

Jak to się zaczęło?
Firma została założona 1 kwietnia 2001. Na początku handlowano akcesoriami rolniczymi oraz dystrybuowano na terenie Polski dysze do opryskiwaczy rolniczych francuskiej marki. Równocześnie rozwijano techniki drukarskie na różnych produktach. – Obserwowanie potrzeb klientów oraz problemy ze znalezieniem dla własnej działalności w branży rolniczej praktycznych produktów promocyjnych, było inspiracją do rozpoczęcia produkcji miarek ze skalą i własnym logo do odmierzania płynów. Pomysł okazał się trafiony. Nawet nasi konkurenci z branży rolniczej zaczęli zamawiać u nas miarki z własnym logo. I tak się potoczyło – mówi Jan Bott, prezes i założyciel firmy.
W odpowiedzi na liczne zapytania ze strony rolników, w 2006 roku wyprodukowano pierwszy kubek kalibracyjny – miarkę 1000 ml, pomagający określić czy wydatek cieczy z dyszy zamontowanej w opryskiwaczu rolniczym jest właściwy. Poza tym w firmie utworzono dział MIAREK, praktycznych gadżetów używanych w branży rolniczej, przemysłowej, budowlanej, gastronomicznej. W tym samym czasie rozpoczęto produkcję opasek na rękę oraz plomb zabezpieczających. Wszystkie produkty były sprzedawane z indywidualnym nadrukiem.

Filozofia i motto:
W firmie wprowadzono japońską filozofię pracy – Kaizen. Główny nacisk kładziony jest na niekończące się ulepszanie, w celu zoptymalizowania procesu zarządzania i produkcji. Pracownicy wynagradzani są za trafne pomysły. – W pracy spędzamy ponad 40 godzin tygodniowo i prowadząc firmę BOTT uznałem, że pracownicy są najważniejsi. Jeśli o nich zadbamy, oni zatroszczą się o klientów najlepiej jak potrafią. Jest to motto Richarda Bransona, szefa firmy Virgin i wszyscy w firmie się z nim zgadzamy – mówi Jan Bott.

Hit sprzedażowy – deszczomierz z sumatorem
W 2010 roku do oferty wprowadzono deszczomierz z sumatorem, służący do monitorowania ilości opadów. Idea sumatora została opatentowana. Ten praktyczny produkt (w 100% polskiej produkcji), w eleganckim opakowaniu zdobył dużą popularność, zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Największym zainteresowaniem cieszy się po dzień dzisiejszy wśród firm rolniczych oraz firm obsługujących rolników, np. firmy ubezpieczeniowe, leasingowe.

Jan Bott i jego kot Gustav, inspiracja do stworzenia kubka Gustav 5000 ml.

Po tym sukcesie portfolio produktów poszerzono o kolejne m.in.: miarkę SMART 2000 ml, łopatkę Mega+, szczoteczkę do czyszczenia dysz w opryskiwaczu NOZZLE+, miarkę Gustav 5000 ml. Większość tych produktów jest opatentowana i są to pomysły Jana Botta. Na przykład nazwa miarki Gustav pochodzi od imienia kota, który wylegiwał się nad ranem przy jego głowie. Wtedy pojawił się pomysł produkcji kubka z wyciąganą rączką. – Firma posiada 12 patentów i wzorów przemysłowych chronionych prawem europejskim. To wynik pracy z klientami, którzy zainspirowali nas do stworzenia nowych produktów. Nie lubimy stać w miejscu – dodaje prezes firmy.

BOTT to nie tylko miarki
Opaski | Firma jest od wielu lat liderem w produkcji opasek eventowych w Polsce i śmiało wchodzi na rynki europejskie. Na opaskach wykonywane są precyzyjne i indywidualne nadruki (kody kreskowe, kody QR oraz nadruki w kolorach pantone na życzenie klienta). Szybka obsługa klienta, możliwa produkcja i dostawa w ciągu 24 godzin, gwarancja pewności i wysokiej jakości – to główne atuty we współpracy z BOTT.

Żetony | BOTT posiada własną produkcję żetonów. W zależności od życzenia klienta mogą być sprzedawane z nadrukiem lub bez. Produkt ten ma szerokie spektrum zastosowania. Żetony używane są do wózków sklepowych, podczas różnego rodzaju eventów, na basenach, w wesołych miasteczkach, dyskotekach, a także w kasynach, restauracjach oraz podczas festiwali jako zamiennik pieniędzy.

Plomby
| Firma jest wiodącym producentem plomb linkowych z tworzywa Polsce. Na plombach są również wykonywane indywidualne nadruki (numeracja, logo czy kody kreskowe). Własna produkcja plomb umożliwia szybką reakcję na potrzeby klienta.

Nadruki | W BOTT są dumni z tego, że potrafią drukować „na okrągło“ na dużych powierzchniach, jakimi są np. wiadra. To wspaniały nośnik reklamy, który może być użyteczny w wielu branżach. Trwałe, estetyczne nadruki doskonale zastępują naklejki, które dają się łatwo oderwać. Poza tym nadruki wykonywane są także na produktach powierzonych takich jak: narzędzia, kalosze, zapalniczki, klamki i wiele innych.

Doradztwo
Do głównych klientów należą agencje reklamowe. BOTT doradza i wspiera swoich klientów poprzez dostarczanie wzorów produktów, katalogów, broszur oraz przez swoje strony internetowe, gdzie znajdują się liczne wskazówki oraz przykłady, w jakich branżach można oferować produkty. Każdego roku czynione są starania, aby stworzyć nowe materiały promocyjne. Ponadto, pracownicy działu handlowego cyklicznie odwiedzają klientów w celu poznania ich potrzeb oraz prezentacji produktów. W BOTT opinia klientów jest dla firmy skarbem! Od 2016 roku firma jest członkiem PSI, a w roku 2017 wystawiała się po raz pierwszy na targach PSI. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu na rynku oraz udziale w targach branżowych zdobyła coś, co jest bezcenne – zaufanie klientów!

Przyszłość
Praktycznie co roku wprowadzany jest na rynek nowy produkt. Stale poszukuje się nowych pomysłów i udoskonala techniki drukowania. Dzięki dynamicznemu rozwojowi sprzedaży na polskim i europejskim rynku, zespół pracowników powiększył się do 30 osób, a park maszynowy rozrósł do tego stopnia, że w starych murach powoli robi się ciasno. Z tego względu została podjęta decyzja o rozpoczęciu budowy nowej siedziby o powierzchni 3000 m2 w roku 2019. Duży magazyn na komponenty pozwoli sprostać krótkim terminom realizacji, co jest priorytetem klientów firmy.

www.miarki.net

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

We wrześniu ubiegłego roku w branży upominków reklamowych pojawiła się informacja o powstaniu Polskiej Grupy Producentów i Agencji Reklamowych POZYTYWNIE PROMOCYJNI. Czym jest nowa inicjatywa, jakie są jej cele i założenia? O tym wszystkim rozmawiamy z jej pomysłodawcą, Tomaszem Przewoźnikiem.

Kiedy zrodziła się ta inicjatywa?
Przemyślenia na ten temat pojawiły się już blisko rok temu, zaś sama decyzja o utworzeniu grupy zapadła w lipcu ubiegłego roku. Oczywiście została ona poprzedzona wieloma analizami i obserwacjami rynku, a także konsultacjami w gronie jej obecnych uczestników. Dokładnie przyglądamy się polskiemu – i nie tylko – rynkowi upominków reklamowych. Staramy się zrozumieć jego oczekiwania, śledzimy trendy i tendencje, jakie na nim zachodzą.

Kim dokładnie są Pozytywnie Promocyjni?
Pozytywnie nastawionymi do życia i biznesu ludźmi i firmami, dla których pasją jest tworzenie i dostarczanie rynkowi najwyższej jakości gadżetów reklamowych. A tak bardziej pragmatycznie, z jednej strony to wiodący polscy producenci i importerzy, reprezentujący najważniejsze kategorie upominków reklamowych, z drugiej profesjonalnie działające na rynku agencje reklamowe. Zdefiniowaliśmy 12 kluczowych kategorii gadżetów reklamowych. Zdajemy sobie jednak sprawę, że rynek zmienia się tak dynamicznie, że nie wykluczamy, że w trakcie trwania projektu pojawiać się będą kolejne kategorie istotne z punktu widzenia marketerów. Na ten moment tymi kategoriami są długopisy, notesy i kalendarze, ceramika i elektronika reklamowa, odzież, czapki oraz torby, słodycze reklamowe, produkty odblaskowe, artykuły papiernicze i akcesoria samochodowe. W naszej grupie kategorie te reprezentowane będą przez firmy będące liderami bądź współliderami rynkowymi. Aby nikogo nie faworyzować wymienię te firmy w kolejności alfabetycznej. Są to: AWIH Torby Reklamowe, Citron Group, DreamPen, Exito Group, Guapa Produkcja, Happy Gifts, Headwear PL, IES Polska, Kando Plus, Maxim Ceramics, Notedeco, Parker Pen, Ritter Pen, Słodkie Upominki, Telegraph. Firmy te są gwarancją najwyższej jakości produktów oraz serwisu. Nie są to produkty no-name. Stoi za nimi siła producentów i siła marek – czy to po stronie brandów czy samych firm. Jakość po stronie obsługi zapytań i zamówień płynących z rynku zapewnią wiodące agencje reklamowe. Tutaj możemy być pewni, że zarówno poziom obsługi, poziom komunikacji, jak i poziom kompetencji będzie na najwyższym poziomie.

Jaki cel przyświeca tej inicjatywie? Czym dokładnie będziecie się zajmować? Co nowego wnosicie do polskiego rynku upominków reklamowych?
Przede wszystkim chcieliśmy oddać w ręce marketerów dwa efektywne narzędzia, z których będą swobodnie korzystać w swojej codziennej pracy. Pierwszym z nich będzie drukowany katalog zawierający kompletną ofertę wysokiej jakości upominków reklamowych w obrębie wszystkich najbardziej popularnych kategorii produktów. Drugim narzędziem będzie przyjazna i intuicyjna w obsłudze platforma B2B*, na której marketer będzie mógł szybko i sprawnie znaleźć produkt lub produkty, które go interesują i przesłać zapytanie ofertowe do agencji reklamowej. Oba te narzędzia są już w końcowej fazie realizacji i mamy nadzieję zaprezentować je już na przełomie stycznia i lutego. Warto w tym momencie podkreślić, że produkty prezentowane zarówno w katalogu, jak i na platformie dostarczane będą przez wcześniej wymienione firmy, które są specjalistami w swoich kategoriach, firmy posiadające ogromną wiedzę, doświadczenie i know-how. Zarówno te firmy, jak i agencje nadają temu projektowi wyjątkowej jakości, zarówno po stronie produktów, w znakomitej większości produktów markowych, jak również po stronie obsługi i serwisu.

Oczywiście aktywność grupy nie ograniczy się tylko do wydania katalogu oraz uruchomienia i bieżącej obsługi platformy. Będziemy podejmowali wiele innych działań mających na celu promowanie gadżetów reklamowych jako kapitalnej formy promocji firmy, produktu czy usługi. Dobrze dobrany, o wysokiej jakości, funkcjonalny upominek reklamowy niesie za sobą gigantyczny bagaż pozytywnych emocji i skojarzeń. My nie chcemy dostarczać na rynek tylko i wyłącznie produktów reklamowych. Poprzez nasze działania chcemy kreować rozwiązania marketingowe „napakowane”, tak bardzo jak tylko się da, pozytywnymi emocjami. Zarówno nasze produkty, jak i nasi partnerzy są tego gwarancją. Stąd też nieprzypadkowa nazwa „Pozytywnie Promocyjni”.

Co planujecie zrobić, aby relatywnie szybko zaistnieć w świadomości polskiego marketera?
Oczywiście zaplanowaliśmy mnóstwo przedsięwzięć marketingowych, mających na celu pozytywną promocję tego konceptu. Będziemy bardzo aktywni, zarówno w obszarze tradycyjnego marketingu, ale również wiele działań dotyczyć będzie szeroko rozumianego e-marketingu. Planujemy bliską współpracę z OOH magazine oraz Marketerem+. Będzie nas dużo w social mediach i w Internecie. Chcemy uczestniczyć w tak wielu, jak to tylko możliwe, konferencjach marketingowych. Proszę mi uwierzyć, że będzie tego naprawdę sporo.

Rozmawiał Robert Załupski

*www.pozytywniepromocyjni.pl

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Drukuje się w różnych technologiach, jednak wymagania odbiorców zmieniły się do tego stopnia, że drukarnia często przyjmuje formułę agencji marketingowej.

Żyjemy w czasach, gdzie konsument chce otrzymać zakupione dobro tu i teraz, dedykowane dla niego i najchętniej prowadzące do interakcji. Każdy z nas lubi czuć się wyjątkowo – nie zaprzeczajmy. Ze strony producentów i drukarni oznacza to mobilizację do tworzenia różnych wersji tego samego produktu. Zaprzęgamy do pracy zmienne dane, zmienne wersje kolorystyczne, możliwość personalizacji, systemy Augmented Reality, zabezpieczenia oraz szereg innych rozwiązań. Rola etykiety czy innej formy opakowania, zyskała dodatkową wartość w zależności od zamiarów producenta. Nie zapominajmy o jakości, która jest zwieńczeniem produktu w finalnej odsłonie.

Projekty etykiet na wodę Aqua d’Or utworzone z wykorzystaniem oprogramowania Smart Stream Designer.

Na początek wróćmy do momentu kiedy technologia druku cyfrowego HP Indigo nabierała kształtów. Ojcem technologii Indigo i elektrofotografii jest urodzony w Polsce Benny Landa, który imigrował do rodzinnego Izraela w 1974 roku. Zalążki ciekłej elektrofotografii wykorzystywanej dzisiaj w każdym Indigo przypadają na rok 1977, zaś pełna stabilizacja technologii nastąpiła w 1983 roku. Pierwszą maszyną gotową do zaprezentowania szerszej publiczności, poza samym Bennym Landą oraz współpracującymi inżynierami, był E-Print 1000, który ujrzał światło dzienne na targach IPEX, dokładnie dekadę po zakończeniu pierwszej fazy prac. Późniejsza współpraca z HP przeniosła pełne działania w zakresie dalszego rozwoju tej technologii pod skrzydła producenta. Dzięki temu produkty Indigo uzyskały przedimek HP przed swoją pierwotną nazwą i szanse na kolejne etapy rozwoju. Motto którym posługuje się HP Indigo: „Always step Ahead” ma swoje uzasadnienie w rzeczywistości, działy w izraelskim Kyriat Gat oraz katalońskim Sant Cugat bez ustanku rozwijają platformę tę platformę do druku cyfrowego.
Obecnie maszyny HP Indigo są wyznacznikiem jakości druku dla maszyn cyfrowych – nie przez przypadek są one nazywane cyfrowym offsetem. Dodajmy do tego elementy pozwalające na dowolną modyfikację istniejących projektów, wzbogacając je o personalizację (VDP), elementy dzięki którym będą bardziej widoczne (mosaic, fluorescent ink), zabezpieczenia (track&trace, guilloche, mikrotekst, kody QR), wyposażmy dział prepress w narzędzia do szybkiej impozycji i kompozycji (PrintOS imposer, PrintOS composer), zamykając najszerszym gamutem kolorystycznym z 7 stacji drukujących i niezliczoną ilością podłoży drukowych. E voila! Mamy technologicznie stabilną maszynę do zadań specjalnych, ale też do codziennych prac produkcyjnych. Warto wspomnieć, że sama elektrofotografia nie jest najmłodsza, jednak to właśnie sprawdzona technologia powinna być fundamentem, któremu warto zaufać. Szczególnie w wydaniu HP Indigo.

Parra Chocolate – owijki na czekoladki Origamoo, z których można było złożyć własną krowę w wersji origami.

Jedną z najbardziej znanych opcji druku cyfrowego jest oczywiście personalizacja. Tutaj właśnie w przypadku Indigo wkracza oprogramowanie HP Smart Stream Designer oraz moduł HP Smart Stream Mosaic. Jedną z najbardziej znanych kampanii wspartych softwarem HP Indigo, była kampania Share a Coke, która odbiła się szerokim echem na całym świecie. Jej kolejna odsłona miała miejsce w Izraelu, gdzie hasłem przewodnim była unikalność. I tak, wyprodukowano 2 mln unikalnych butelek Coca-Coli, bez powtarzającej się butelki. Jak to działa? Za pomocą algorytmu, pierwotna grafika jest przekształcana i zmieniana w setki, a nawet tysiące innych, niepowtarzalnych wzorów. Najnowszym rozwinięciem tego oprogramowania jest HP Smart Stream Collage, wykorzystane przy zimowej kampanii firmy Danone w Danii. Butelki zostały ozdobione zimowymi motywami autorstwa duńskiego artysty Emila Kozaka. Same etykiety łączą elementy takie jak płatki śniegu, renifery i cukierkowe laseczki – łącznie stworzono 100 000 unikalnych wzorów dla dwóch smaków wody Aqua d’Or Sparkles. HP SmartStream Collage wykorzystuje algorytmy do tworzenia losowych kombinacji określonych elementów, tworząc w ten sposób jedyny w swoim rodzaju projekt – zmienna grafika dostarcza nowych wrażeń konsumentom, co wpływa na finalny odbiór opakowania.

– Aqua d’Or rozsiewa świąteczną magię dzięki uroczym projektom etykiet na wodę smakową, dzięki wykorzystaniu nowej opcji HP Collage oraz druku cyfrowego HP Indigo – podkreśla Line Giessing Jørgensen, Brand Manager w Danone. – Nowe oprogramowanie zapewnia markom możliwość wzmocnienia swoich produktów w zależności od sezonu, w kreatywny sposób – dodaje.

HP Collage daje właścicielom marek i agencjom możliwość tworzenia nieskończonej ilości wzorów będących modyfikacją pierwotnego projektu. Mogą to być obrazy, logo lub tekst, które zostaną połączone według indywidualnych reguł. Użytkownicy mogą kontrolować parametry, takie jak minimalna i maksymalna liczba powtórzeń dla każdego elementu, rotacja czy rozmiar – co w połączeniu daje nawet miliony unikatowych projektów o wysokiej jakości druku. HP Collage jest nową funkcja HP Smart Stream Designer – wtyczki do Adobe InDesign i Adobe Illustrator.

Druk cyfrowy to potęga możliwości produkcji niepowtarzalnych i wyjątkowych materiałów. To nie tylko etykiety, ale także opakowania, druk na tekturze, to także finishing cyfrowy. Szturmem wdziera się na rynek dając możliwość tworzenia dla konsumentów niepowtarzalnych wrażeń w trakcie wyboru podejmowanego podczas zakupów.

Wojciech Talarek, Alicja Bednarek DigiPrint

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Firma UDS jeden z liderów w produkcji POS-ów tekturowych jest aktualnie pierwszym w Europie Centralnej użytkownikiem cyfrowej, jednoprzebiegowej maszyny EFI NOZOMI C18000 do druku na tekturze falistej. O nowym nabytku i nowych możliwościach rozmawiamy z Andrzejem Bączkowskim, właścicielem UDS.

Rok 2018 zakończyliście mocnym akcentem. W Waszym portfolio pojawiła się jedyna w swoim rodzaju maszyna, pierwsza w Europie Centralnej EFI Nozomi. Skąd pomysł/ potrzeba takiej inwestycji?
Nasi klienci działają pod presją czasu, ponieważ efektywność działań zależy nie tylko od działalności marketingowej, ale także od działań konkurencji, stąd nasza koncentracja na skróceniu czasu realizacji zleceń. Oferujemy najszybszą na rynku realizację projektów przez zmniejszenie obecnego czasu realizacji zamówienia o 50%, nie obniżając przy tym, jakości i nie wydłużając czasu realizacji zamówienia. Dzięki EFI Nozomi mamy szansę stać się dostawcą, który wspiera klientów w szybkim odpowiadaniu na potrzeby rynku. Dodatkowo skrócenie czasu realizacji zleceń to bezkosztowe uwalnianie mocy produkcyjnych, umożliwiających wzrost sprzedaży. Naszym celem nie jest oferowanie najniższych cen, lecz ponadprzeciętnej efektywności procesów realizacji zleceń, koncentrując się nie tylko na najkrótszym czasie realizacji, ale również na innowacyjności w obszarach technologicznym, produktowym i logistycznym. Inwestycja w system EFI Nozomi C18000 – dzięki jego innowacyjności, podniesieniu wydajności produkcji i wydajności operacyjnej – wpisuje się w strategię UDS 2020.

Co kryje się pod pojęciem strategia UDS 2020?
Strategia UDS 2020, rozpisana na lata 2017-2020, zakłada m.in. podwojenie wartości sprzedaży przez uzyskiwanie średnich corocznych wzrostów na poziomie min. 20%, zwiększenie efektywności produkcyjnej min. o 30%, a także rozwój organizacji, kultury organizacyjnej i zaplecza technicznego tak, aby ponowny wzrost sprzedaży w kolejnej perspektywie strategicznej 2021-2024 był możliwy o 100%. Swoim klientom chcemy oferować najszybszą na rynku realizację projektów przez redukcję obecnego czasu o 50%, przy zapewnieniu jednocześnie 100% skuteczności działania, mierzonej poprzez terminowość i jakość usługi. Zakup maszyny wpisuje się w ten plan.

Maszyna służy do druku na tekturze falistej – jak to wygląda od strony technologicznej? Czy o zakupie zaważyły przesłanki technologiczne czy ekonomiczne?
Przekonało nas połączenie bardzo dobrej jakości druku porównywalnej z offsetową, wysokiej wydajności, ceny wydruku arkusza oraz optymalnej szerokości arkusza.

Technologii druku cyfrowego przyglądaliśmy się od lat – Nozomi to pierwsza cyfrowa maszyna do druku na tekturze falistej, która ma dla nas ekonomiczne uzasadnienie. Klienci oczekują przede wszystkim skrócenia czasu produkcji, nie obniżając jakości – Nozomi daje takie możliwości. Wydruki z tego systemu charakteryzują się wysokim połyskiem; klienci nie zawsze decydowali się na dodatkowe lakierowanie czy uszlachetnianie folią gdyż, generowało to dodatkowe koszty, natomiast w przypadku Nozomi otrzymują je w cenie. Maszyna jako jedyna na rynku ma system do pomiaru barwy, który gwarantuje wysoką jakość już od pierwszego arkusza. Dodatkowo od niedawna wyposażona jest w tryb Photo, który pozwala na uzyskanie nawet 97 proc. zgodności z paletą barw PANTONE w druku sześcioma kolorami, co stanowi idealne rozwiązanie do realizacji prac wymagających wysokiego nasycenia i żywych kolorów. Kluczowy był również fakt, że wydruki są bezzapachowe, co pozwala produkować z nich POS-y do eksponowania produktów spożywczych w opakowaniach jednostkowych.

W jakim kierunku Waszym zdaniem zmierza rynek POS-ów tekturowych?
Zamówienia dużych sieci nadal oscylują w nakładach kilku tysięcy POS, ale mniejsze już raczej, setki. Obserwujemy również coraz większą ilość promocji regionalnych, co znacznie skraca serie, a także multiplikowanie nakładów – zamiast zamówienia 1000 sztuk klient składa dwa zamówienia po 500. Średni nakład wciąż wynosi ponad 1000 sztuk, ale zdajemy sobie sprawę, że będzie malał i chcemy być przygotowani na nowe potrzeby rynku… Nozomi pozwala na szybkie reagowanie na potrzeby zamawiających – dotychczas klienci często zamawiali więcej niż potrzebowali w danej chwili, żeby uzyskać niższą cenę. Teraz mogą zamówić dokładnie tyle, ile potrzebują, w akceptowalnej cenie.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

UDS posiada zakład produkcyjny i nowoczesny park maszynowy (maszyny drukujące, kaszerujące, pełną introligatornię) w Nowym Kawęczynie. Zatrudnia 500 osób. Biuro handlowe i showroom mieszczą się w Warszawie. 95% całości wolumenu produkcji stanowią standy i materiały POSM. Niedawno firma rozszerzyła swoje portfolio o usługę co-packingu, a obecnie inwestuje w innowacje. Pierwszą z nich jest zakup przemysłowej maszyny do druku cyfrowego.

Andrzej Bączkowski – Z branżą poligraficzną związany jest od początku lat 90. Od 2006 roku pod nazwą UDS stworzył firmę, która zajęła się projektowaniem i produkcją materiałów wspierających sprzedaż. Pasjonuje się motoryzacją i podróżami na motorze, koneser dobrego wina. Innowator,
interesują go wszelkie nowinki rynkowe z dziedziny poligraficznej.

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Projektowanie materiałów POS to proces, który rozpoczyna się od konceptu. O ile klient nie ma pełnego briefu rozwiązania POS, to zespół projektowy nierzadko potrzebuje inspiracji, która pozwoli im stworzyć rozwiązanie innowacyjne i spójne z komunikacją danej marki. Skąd zatem czerpać wiedzę o najnowszych trendach i jak zostać trendsetterem w branży?

1 / Globalne trendy i ich adaptacja
Naukowcy i ekolodzy przewidują, iż w ciągu 30 lat w morzach będzie więcej plastiku niż ryb. Świadomość tego zjawiska dociera do decydentów największych marek, które wdrażają w swojej strategii politykę zrównoważonego rozwoju. Jaka płynie z tego rada dla firm z branży POS? W naturalny sposób projektowanie z użyciem materiałów biodegradowalnych, takich jak drewno czy sklejka. Na rynku jest ich coraz więcej, a duże marki chętnie uwiarygadniają swój ekologiczny przekaz prezentując produkty na materiałach POS wykonanych z surowców naturalnych. Inny globalny marketingowy trend – customizacja, także ma swoje odzwierciedlenie w branży B2B. Klienci nie oczekują dziś standardowych rozwiązań, a takich, które będą innowacyjne w kontekście komunikacji ich marki. To z pozoru banalne, ale w designie wyjątkowo wymagające założenie.

2 / Targi branżowe – czyli poszerzaj horyzonty bez względu na lokalizację
Otwarty umysł to przede wszystkim umiejętność obserwacji. W przypadku branży POS, warto zwracać uwagę na trendy w architekturze, wnętrzarstwie, wzornictwie, technologiach produkcji, a także w samej reklamie i mieć przy tym świadomość zachodzących zmian. Nie chodzi tu jednak o naśladownictwo. – Profesjonalny projektant materiałów POS to taki, który na bazie doświadczenia oraz inspiracji stworzy własny, nieszablonowy przekaz, w naszym przypadku wdrażany w punkcie sprzedaży. Dlatego nasi pracownicy regularnie odwiedzają europejskie targi nie tylko branży POS, ale też komunikacji wizualnej czy z zakresu designu. To pozwala naszej firmie być na czasie z trendami i wytyczać nowe kierunki w ramach naszej działalności – podkreśla Adam Stankiewicz, Sales Director i współwłaściciel ATS Display, firmy projektującej i produkującej materiały POS.

3 / Wpływ technologii produkcyjnych na design
Rozwój technologii wpływa dziś znacząco na proces designu. Dawniej, aby wykonać oznakowanie na drewnie potrzebne było dłuto – dziś do dyspozycji mamy nowoczesne urządzenia laserowe, a do obróbki wszelkich surowców używa się maszyn CNC. To daje znacznie większą swobodę projektantom, szczególnie w zakresie rozwiązań przeznaczonych do produkcji masowej. Dlatego zadaniem każdej kreatywnej firmy z branży POS jest śledzenie trendów w obszarze rozwoju nowoczesnego zaplecza parku maszynowego. Podobnie jest w zakresie rozwiązań interaktywnych, które przejmują dziś najważniejszą funkcję w procesie przyciągania uwagi. Jak te rozwiązania wdrożyć do klasycznych standów zachowując DNA marki i uwypuklając komunikat? Szukanie recepty to także nierzadko rola projektanta materiałów POS. Wszystkie interaktywne rozwiązania, takie jak ramki, tablety, czujniki ruchu, głośniki kierunkowe mają kluczowe znaczenie dla końcowego efektu projektu. Dobrym przykładem jest wprowadzenie swego czasu do masowej produkcji taśm LED-owch, które pozwoliły projektantom uzyskiwać niemal dowolne kształty z użyciem światła.

4 / Badania rynku i charakterystyka punktów sprzedaży
Pisząc artykuł sponsorowany, dobry marketingowiec ma doskonałe rozeznanie odnośnie koncepcji, klimatu i segmentu docelowego czasopisma lub portalu, w którym tekst ma zostać umieszczony. Tak samo powinien postępować projektant w branży POS. Wiedząc, że jego produkt trafi do punktów premium w kanale HoReCa na rynek włoski, ciężko aby nie wiedział czym takie miejsca się charakteryzują. Jaki jest wystrój i klimat wnętrza, jaka dominuje kolorystyka – to najlepiej sprawdza się osobiście, wykorzystując wiedzę i doświadczenie związane z badaniem rynku. W dzisiejszych czasach trendy możemy też obserwować w obszarze wyposażenia niektórych sieci handlowych, w których POS-y powinny być projektowane w określonej kolorystyce lub z użyciem konkretnych surowców. Chcesz być trendsetterem? To wprowadź te zmiany zanim zrobią to Twoi klienci i konkurenci!

5 / Rynek i segment docelowy
Rynek oczywiście w rozumieniu kraju do którego trafiają materiały POS. Inaczej się projektuje POS-y dla greckiego klienta, inaczej te trafiające do krajów skandynawskich, gdzie ceni się prostotę i chłodną kolorystykę. Podobnie jak w przypadku całej komunikacji marketingowej – jedna strategia wprowadzana w całej Europę rzadko kiedy zda egzamin, tym bardziej jeśli mówimy o designie. Co jest dziś najważniejsze dla nastolatków albo dla pokolenia Y? Jeśli stanowią oni grupę docelową dla marki Twojego klienta, to przed przystąpieniem do realizacji projektu powinieneś znać odpowiedź na to pytanie. Znajomość zachowań grupy docelowej sprzed kilku lat nie wystarczy, bo trendy w jej obrębie zmieniają się równie dynamicznie jak cała branża marketingowa.

6 / Historia i adaptacja dawnych trendów
Trendy, tak jak historia, lubią zataczać koło. Gdyby nie było to prawdą, to nie mówilibyśmy dziś o nawiązywaniu do retro w projektowaniu. Nie stosowałoby się technologii pozwalającej na postarzanie materiałów takich jak drewno, grawer nie imitowałby dawnego rzemiosła. Niejednokrotnie widzimy w całej branży projektowej pewien eklektyzm stylowy. We współczesnej architekturze nawiązuje się do dawnych stylów, np. industrializmu. W kulturze i sztuce doceniani są artyści, którzy szczyt swoich możliwości osiągali np. w latach 60. XX wieku. Dlatego patrząc w przyszłość i chcąc wytyczać nowe ścieżki w designie, warto rozwijać wiedzę historyczną. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy na potrzeby danej kampanii nie znajdzie się inspiracji dla danego projektu w miejscu sprzedaży, w kiedyś popularnym, a dziś zapomnianym stylu.

Wnioski nasuwają się same – projektowanie w branży POS tak jak każdy proces projektowania polega na bacznym obserwowaniu otoczenia, analizie i przetwarzaniu danych oraz wniosków w obraz. Inspiracja może pojawić się podczas wizyty na targach w benchmarkowym mieście takim jak Paryż czy Londyn, a może „przyjść” podczas oglądania filmu. Projektant profesjonalista w branży POS musi mieć oczy szeroko otwarte i otwarty umysł, zarówno na przeszłość, jak i przyszłość, nie ograniczając się w obserwacjach wyłącznie do branży, w której funkcjonuje.

*poszukiwanie trendów

www.atsdisplay.com

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

„People-based marketing. Kolejna moda czy konieczność?” to pierwsze w Polsce tak kompleksowe opracowanie wyjaśniające kulisy oraz popularność działań komunikacyjnych skierowanych do konkretnych odbiorców.

Coraz popularniejszy na całym świecie people-based marketing to model działań marketingowych, który umożliwia budowanie najlepszego doświadczenia z marką poprzez spójność i personalizację komunikatu w każdym punkcie styku, w optymalnym czasie oraz kontekście. Warunkiem koniecznym do takich działań jest identyfikacja konsumenta na wszystkich urządzeniach, których używa oraz dołączenie danych z zachowań offline (np. dane CRM, kart lojalnościowych, transakcyjne etc.) i odpowiednie dobranie technologii – od CDP do platform realizujących kampanie w kanałach dotarcia.

Firma skoncentrowana na komunikacji do ludzi – czyli jaka?
Przedsiębiorstwa opierające swą komunikację na people-based marketingu potrafią zrozumieć klientów na poziomie szczegółowym i wyróżniać tych, którzy są cenni. Mają również możliwość dostarczania produktów i usług dla różnych klientów na podstawie znajomości ich potrzeb, historii użytkowania produktów i umiejętności strategicznego wykorzystania tej wiedzy dla wzrostu biznesu i satysfakcji klientów. Wiele firm świetnie radzi sobie z nastawieniem na potrzeby klienta (np. Amazon i Netflix), a technologia, strategia, dane i AI pracują na wyjątkową komunikację z klientami, która niejednokrotnie kreuje potrzeby, wyprzedza oczekiwania i zaskakuje świetnie dopasowanym kontentem. Kluczem jest możliwość segmentacji klientów według ich wartości, ale nie ich historycznej rentowności, a przyszłej wartości życia klienta (Client Lifetime Value). CLV może być związane z rentownością, ale powinno być oparte na predykcji, ile klient będzie wart dla biznesu w przyszłości, np. jakie usługi, produkty będzie mu można sprzedać oraz jak będzie wyglądał rozwój sfery potrzeb klienta.

People-based marketing a wyzwania
Firma Dentsu Aegis Network Polska przygotowała raport, będący cennym źródłem wiedzy na temat stanu people-based marketingu w polskich firmach: – O trendzie people-based marketingu wiele mówi się w Polsce i na świecie, brakuje jednak dodefiniowania, o co tak naprawdę w nim chodzi. Dlatego też podjęliśmy się wyzwania stworzenia raportu zbierającego w jednym miejscu trendy, oczekiwania konsumentów, wyzwania przed którymi stoją firmy, możliwości technologiczne oraz kierunki rozwoju – mówi Mikołaj Twardowski, DATA Stack Leader w Dentsu Aegis Network Polska, który współtworzył raport. Bazując na wynikach lokalnego badania, zespół DAN opracował wnioski pokazujące poziom dojrzałości polskich firm w różnych częściach działań składających się na people-based marketing, w tym CRM. Wnioski z raportu przeprowadzonego przez Dentsu Aegis Network Polska są jednoznaczne. Trend people-based marketingu staje się obowiązkowym modelem prowadzenia skutecznej komunikacji z konsumentami, którzy oczekują spersonalizowanych doświadczeń, chcą czuć się wyjątkowi oraz nagradzani za lojalność wobec marki, a walka o uwagę klienta i jego lojalność wobec marki będzie wymagała kompleksowego przygotowania, narzędzi i zespołu profesjonalistów dobrze znających ten obszar: – W dobie personalizacji komunikacji, koncentracji na potrzebach konsumenta, ale również wyzwań, które narzuca wdrożenie RODO, to właśnie trend people-based marketingu zyskuje na sile. Raport prezentuje nie tylko stan jego upowszechnienia, ale i stopień implementacji w polskich firmach reprezentujących różnorodne branże, np. telekomunikację czy Automotive – mówi Agnieszka Jaworska, CRM Stack Leader w Dentsu Aegis Network Polska i współtwórczyni raportu.

Poważną barierą rozwoju tej tendencji jest integracja danych.Dodatkowym wyzwaniem jest rosnąca świadomość konsumentów w obszarze zarządzania prywatnością oraz wymogi nałożone przez RODO. Na rynku działają jednak wyspecjalizowane firmy wspierające proces wdrożenia people-based marketingu metodami deterministycznymi oraz probabilistycznymi oraz w zgodzie z ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych.
W raporcie po raz pierwszy publikowane są także wyniki diagnozy dojrzałości polskich firm w obszarze people-based marketingu, przeprowadzonej na blisko 100 przedsiębiorstwach, za pomocą autorskiego narzędzia Dentsu Aegis Network Polska, CRM Maturity Model.

First steps
Poziom, na którym wiedza na temat CRM jest dość niska, ale świadomość, że obszar jest ważny, odpowiednio wysoka. Obserwując wyniki zebrane w naszym modelu, najwięcej firm na tym poziomie, jest w sektorze Motor oraz Utilities, a najmniej z branży Retail.

Foundation
Charakteryzuje firmy, które mają już zbudowane fundamenty projektu CRM. Wedle danych Dentsu Aegis Network Polska najwięcej firm na tym poziomie znajduje się w sektorze Consumer Goods (FMCG), a najmniej w Travel.

Developed
Identyfikuje przedsiębiorstwa, w których cała organizacja objęta jest projektem CRM. Najwięcej firm na tym poziomie znaleźliśmy w sektorze Telco, a najmniej w sektorze Finance.

Advanced
Określa firmy, w których wszystkie źródła danych są zintegrowane i połączone z platformą CRM. W Polsce na tym poziomie znalazły się pojedyncze firmy, które często odziedziczyły projekty CRM z ich central światowych i lokalizują kontent oraz strategię na rynek polski.

Grupa Dentsu Aegis Network Polska w listopadzie 2018 r. opublikowała raport z badań nad trendem people-based marketingu. Materiał został przygotowany przez stacki CRM i DATA, czyli centra kompetencji działające w strukturze Dentsu Aegis Network Polska.

„People based marketing. Kolejna moda czy konieczność?” jest pierwszym z cyklu raportów, związanych z zagadnieniami z pogranicza nowoczesnej komunikacji marketingowej oraz nowych technologii.

Pełen raport jest dostępny do pobrania pod linkiem:

www.dentsuaegisnetwork.pl/raport

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Temat social sellingu jest ostatnio bardzo często poruszany – co jednak tak właściwie znaczy to pojęcie? W moim komentarzu chciałbym je przybliżyć, opowiedzieć o tym, z jakimi zmianami się wiąże i jak mądrze zabrać się za budowanie sprzedaży w dobie mediów społecznościowych.

Zmiana klienta i roli sprzedawcy
Żeby wyjaśnić to, czym jest social selling, najpierw poruszę kilka kwestii związanych ze zmianami w marketingu i sprzedaży w ostatnich latach. W związku z rozwojem technologii, człowiek stał się bardziej samodzielnym odbiorcą, ale również zarazem twórcą treści. Każdy z nas może komunikować się z wieloma osobami jednocześnie, a także zbierać informacje z wielu różnych źródeł. W konsekwencji tych zmian staliśmy się bardziej niezależni w podejmowaniu decyzji zakupowych. Mamy więcej opcji wyboru i samodzielnie przechodzimy przez większość ścieżki zakupowej. Kiedy kontaktujemy się z firmą, to zwykle sporo już wiemy o oferowanym przez nią produkcie czy usłudze, a od sprzedawcy oczekujemy, żeby doradził najlepsze dla nas rozwiązanie. Nie chcemy, żeby to do nas dzwoniono czy pisano z nową, rewelacyjną ofertą – nie mamy na to czasu. Idziemy raczej za impulsem aktualnej potrzeby. Od współczesnego sprzedawcy oczekujemy więc, że się nami zajmie i pomoże nam w podjęciu decyzji, ale nie będzie opowiadał banałów czy próbował „bajerować”. W konsekwencji tych zjawisk zimny telefon czy mailing nie mają już takiej skuteczności jak kiedyś. Zmieniła się również rola sprzedawcy: ze sprzedawcy-oferenta na sprzedawcę-doradcę, z którym to my się kontaktujemy w razie potrzeby. Sprzedawca to pomocnik, który powinien być blisko nas, kiedy będziemy tego potrzebować. W kontekście sprzedaży usług i dóbr, cały czas ogromne znaczenie odgrywają relacje i związana z nimi potrzeba zaufania, a je możemy budować właśnie przy pomocy mediów społecznościowych – i to od razu na szeroką skalę.

Social selling
Zanim przedstawię swoje rozumienie social sellingu, chcę zwrócić uwagę na jego składowe. Moim zdaniem social selling składa się z:

1. Rozumienia i poznawania prawdziwych potrzeb swoich oraz klientów.
To właśnie w mediach społecznościowych czy szerzej pojętym Internecie łatwo zdobędziemy informacje o naszych odbiorcach. Na początek wystarczy badawczo obejrzeć profile typowych klientów, zbadać ich ścieżki zakupowe czy posłuchać o tym, co ich „boli”. Dziś w zasadzie koniecznie musimy korzystać z wiedzy o kliencie i odbiorcy naszej marki – np. poznawać jego możliwe problemy związane z oferowanym przez nas rozwiązaniem. Tak jak wzrosła niezależność klientów, tak jednocześnie rośnie nasza wiedza o nich. Nie ma od tego odwrotu – musimy korzystać z wiedzy dostępnej w social media.

2. Generowania wartości dla klientów i siebie.
Na każdym kroku powinniśmy tworzyć przydatne treści oraz „dawać wartość” w postaci docenienia, inspiracji i wsparcia naszych odbiorów. Czasem to będzie post informacyjny, video poradnik, polecenie czy też komentarz. W wypadku każdej takiej treści zachodzi wymiana wartości – w zamian za nią możemy uzyskać wdzięczność naszych klientów i gotowość poznania naszej oferty, a być może nawet rekomendację naszej osoby czy firmy.

3. Reagowania, kiedy jest na to odpowiedni moment.
Social selling to w końcu sprzedaż – tyle, że sprzedaż na miarę naszych czasów. Sprzedawca ma sprzedawać i właśnie tego oczekuje od niego klient, ale powinien to robić nie wtedy, kiedy po prostu potrzebuje on coś sprzedać, ale w tym momencie, w którym potrzebuje tego klient, jest na to gotowy i dojrzał do tego. Naszym zadaniem jako sprzedawców jest pomoc klientowi w dojściu do tego, czy potrzebuje danego bądź innego rozwiązania. Każda ze stron powinna jasno komunikować swoje intencje. Pomoc w poznaniu klienta, byciu blisko niego i reagowaniu na jego potrzeby na większą skalę oferują nam media społecznościowe. Social selling może odbywać się na LinkedIn, ale też na Facebooku, Instagramie, YouTubie, Snapchacie, Twitterze, forach i grupach internetowych – wszystko zależy od tego, jak korzystamy z tych rozwiązań. Na pewno jednak, z nich wszystkich to właśnie LinkedIn jest najlepszą dla tego celu platformą, bo stworzoną właśnie w celu budowania biznesowych relacji.

Podsumowując: czym nie jest social selling? Nie jest sprzedażą bez poznania faktycznych potrzeb klienta oraz bez budowy relacji z nim. Social selling to natomiast sprzedaż poprzez budowanie marki osobistej (poznanie siebie i zakomunikowanie tego w postaci dobrego profilu), proaktywne budowanie sieci kontaktów, angażowanie jej przez treści i aktywności oraz budowanie i podtrzymywanie relacji z potencjalnymi klientami w mediach społecznościowych. Rolą sprzedawcy stało się bycie blisko klienta i pomaganie mu, kiedy tego potrzebuje. Sprzedaż nastąpi wtedy, kiedy będzie potrzebował on oferowanej przez nas zmiany – produktu lub usługi.

Adrian Gamoń – Strateg i konsultant ds. brandingu i social media, mówca i trener, filmowiec. Wierzy w moc słów i znaczenie narracji, dlatego pomaga firmom, instytucjom i osobom budować wartościowe relacje i doświadczenia ze swoim otoczeniem biznesowym i społecznym. Ponad 6 lat temu założył agencję Social Frame, która projektuje strategie komunikacji, tworzy kampanie marketingowe i wysokiej jakości treści. Współpracował z takimi markami jak Skanska Polska, RMF MAXXX, Empik, BOŚ Bank, Bytom, Jerónimo Martins, Region Małopolska i Miasto Kraków.

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Aleksandra Potrykus-Wincza
Country Manager w Mood Poland & Baltics

Nowoczesny konsument nie kupuje już tylko produktu czy usługi, ale bardziej wrażenia i emocje z związane z ich nabywaniem. Dlatego też kreowanie architektury intensywnych doświadczeń zakupowych czyli tzw. Experience Design, jest obecnie jednym z największych wyzwań dla dzisiejszych marketerów. Jakie emocje należy uruchomić, aby oferować produkty zgodne z uczuciami konsumenta? Dlaczego marka powinna odwoływać się w swoich działaniach do wewnętrznych pragnień, wspomnień i aspiracji swoich potencjalnych klientów?

Bardzo duża część decyzji zakupowych związanych z różnego rodzaju produktami i usługami oparta jest na ludzkich emocjach i tworzeniu sensualnego związku z konsumentem. To właśnie na tej zasadzie opiera się marketing emocji.

Patrząc przez pryzmat czasu i rozwoju technik handlowych, sposób sprzedaży produktów stopniowo ewoluował, przechodząc przez różne etapy. Od dynamicznej sprzedaży bezpośredniej w dawnych czasach, przez stagnację w latach 50. i 60., poprzez tworzenie specjalistycznych działów sprzedaży wspieranych przez zespoły handlowców, aż po tworzenie coraz bardziej skomplikowanych strategii marketingowych, które w pierwszej kolejności koncentrują się na odkrywaniu lub nawet wytwarzaniu potrzeb konsumenta, a następnie ich zaspokajaniu.

Obecnie obserwujemy znaczącą zmianę podejścia do kwestii kupna i sprzedaży wynikającą z łatwości dostępu do informacji (zarówno sprzedawcy, jak i kupującego). W dzisiejszych czasach, nowoczesny konsument nie kupuje już tylko produktu czy usługi, ale bardziej wrażenia z nimi związane. Dziś kupujemy emocje. Dlatego też kreowanie architektury intensywnych doświadczeń zakupowych czyli tzw. Experience Design, jest obecnie jednym z największych wyzwań dla dzisiejszych marketerów i specjalistów sprzedaży.

Marketing emocji – na czym polega?
Marketing emocji pojawił się na rynku dopiero w ostatnich kilkunastu latach. Generalnie traktowany jest jako działania ukierunkowane na stymulowanie uczuć, pokazywanie wartości i wywoływanie emocji u konsumentów. Doskonałym przykładem tego marketingu są reklamy produktów, w których tak naprawdę nie widać produktu, lecz emocje związane z jego użytkowaniem.
Celem marketingu emocji jest wykreowanie postaw, potrzeb i aktywności, które są korzystne dla danego produktu i wytwarzają na niego popyt. Innymi słowy, marketing ten bada emocje które należy uruchomić, aby następnie oferować produkty zgodne z uczuciami które im towarzyszą.

Wiele badań naukowych, jak również globalne badania dostawcy marketingu sensorycznego – MOOD, potwierdzają coraz bardziej powszechnie uznawany fakt, że w blisko 90 procentach przypadków, klienci kupują dany produkt w wyniku impulsu, uczucia lub emocji (np. w miejscu sprzedaży), które niekoniecznie mają uzasadnienie logiczne.
– Zadanie marketingu emocji polega na kreowaniu motywacji emocjonalnej u klienta. Jest to narzędzie komunikacji, dzięki któremu marka może się znacząco wyróżnić i zbliżyć do siebie konsumenta. Marketing ten bazuje na niezwykle silnych wyzwalaczach psychologicznych – mówi Aleksandra Potrykus-Wincza, Country Manager Poland & Baltics w Mood.

Aby osiągnąć swój cel, marka powinna na początku zidentyfikować potrzeby i pragnienia klientów, następnie ustalić relację między ich interesami a niematerialnymi właściwościami produktu, aby finalnie opracować strategię komunikacji, zdolną do pozycjonowania produktu w celu wykorzystania jego zalet. Warto zaznaczyć, że w dobie szerokiej konkurencji rynkowej, nie ma tak naprawdę znaczącej różnicy między materialnymi i niematerialnymi efektami danego produktu. Niemal każdy produkt oferuje przecież podobne korzyści, co produkt konkurencyjnej marki z tej samej kategorii czy segmentu. I tutaj właśnie niezwykle przydatny okazuje się być marketing emocji, który potrafi wyróżnić produkt lub usługę spośród tych wszystkich na pierwszy rzut oka podobnych do siebie produktów.
– Marketing bazujący na emocjach podkreśla przede wszystkim wartości produktu związane z wewnętrznymi pragnieniami, wspomnieniami i aspiracjami potencjalnych klientów. Kluczem jest zatem tworzenie przez markę relacji opartych na emocjach i uczuciach. Produkty przyszłości podbijają serca, a nie rozum konsumentów – mówi Aleksandra Potrykus-Wincza, Country Manager Poland & Baltics w Mood.

Budowanie emocji za pomocą zmysłów
Strategie sprzedażowe wykorzystujące marketing emocji sugerują, iż aby marka chciała zrobić dobre wrażenie na konsumentach, powinna zapewnić stymulujące sieci doznań oparte na przyjemności i poczuciu szczęścia, np. towarzyszące klientowi podczas odwiedzania jej lokali czy sklepów.

Świetnym uzupełnieniem marketingu emocji w miejscu sprzedaży jest marketing sensoryczny, który stanowi odpowiedź na pogarszającą się skuteczność tradycyjnych środków i form oddziaływania na konsumentów. Jego istota polega na aktywizacji w procesach promocji i sprzedaży produktów oraz usług wszystkich receptorów zmysłowych konsumenta (oczy, uszy, nos, język i podniebienie, skóra) w celu wywołania pozytywnych doświadczeń prowadzących do sensorycznej satysfakcji, a następnie zakupu produktu czy usługi. Satysfakcję tę wywołują odpowiednio dobrane bodźce sensoryczne w postaci wyglądu, dźwięku, zapachu, smaku czy powierzchni lub faktury. Aby marketing sensoryczny był skuteczny, wymaga jednak profesjonalnych badań marketingowych i odpowiedniego doboru narzędzi pod określone profile klientów.

www.moodmedia.com

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

PROJEKT ESPORT, przy wsparciu MediaCom Beyond Advertising, przygotował „GAMING & ESPORT TRENDBOOK”, publikację skierowaną do marketerów. Przychody branży e-sportowej na świecie osiągnęły w 2018 r. poziom 1 miliarda dolarów, a prognozy mówią o bardzo dynamicznym wzroście w najbliższych latach.

Polski rynek wart był na koniec 2018 r. ok. 50 mln zł i również szybko rośnie – według szacunków MediaCom Beyond Advertising w najbliższych latach można spodziewać się wzrostów na poziomie co najmniej 20 proc. rocznie. Raport „GAMING & ESPORT TRENDBOOK” pomyślany jest jako kompendium wiedzy dla osób związanych z marketingiem, które nie miały do tej pory do czynienia z e-sportem. W publikacji znaleźć można m.in. opisy najbardziej popularnych gier i platform dla graczy, galerię największych polskich talentów e-sportu, przegląd najważniejszych turniejów w naszym kraju, dane dotyczące rozwoju rynku gamingu na świecie i w Polsce, a także artykuły dotyczące m.in.: sponsoringu i wykorzystania e-sportu w strategiach marketingowych.

Przychody e-sportu w 2018 sięgnęły globalnie już 1 miliarda dol. według szacunków firmy Deloitte. Według innych oszacowań (Statista.com) było to nieco mniej, trochę ponad 0,9 mld dol. w 2018 r., jednak w 2020 roku będzie to już wartość prawie 1,5 mld dol., a w 2021 – 1,65 mld dol. Około 80 proc. z tych przychodów pochodzi obecnie ze sponsoringów i reklamy, a reszta ze sprzedaży praw, zakładów, turniejów, sprzedaży biletów etc. Liczba kibiców e-sportu ma do 2021 roku osiągnąć poziom 550-600 mln osób na świecie – ok. 250 mln z nich mają stanowić „zagorzali entuzjaści”, a ponad 300 mln – kibice okazjonalni. W roku 2018 liczby te szacowano odpowiednio na 165 mln (entuzjastów) i 215 mln (okazjonalnych) (źródło: Newzoo / Statista.com).

– Takie optymistyczne prognozy zwiększają z roku na rok zainteresowanie marketerów e-sportem. Początkowo w turnieje e-sportowe inwestowały przede wszystkim tzw. marki endemiczne, czyli związane ze sprzętem komputerowym i grami (np. Intel), jednak od pewnego czasu ta sytuacja się zmienia – mówi Szymon Kubiak, Head of Content Creation w MediaCom Warszawa, jeden z pomysłodawców „GAMING & ESPORT TRENDBOOK” – Wyceny polskiego rynku oczywiście nie robią może jeszcze aż takiego wrażenia, jednak też zaczynają to być pieniądze zauważalne. Według szacunków MediaCom, w 2018 r. było to już ok. 50 mln zł, a na najbliższe lata prognozujemy wzrosty na poziomie co najmniej 20 proc. rocznie. W e-sport zaangażowanych jest już ponad 1 mln Polaków i liczba ta również szybko rośnie. W ślad za tym idzie rosnące równolegle zainteresowanie sponsorów. W 2018 roku w e-sport w Polsce inwestowały takie marki jak P&G, Credit Agricole, Mercedes, Wedel czy L’Oreal.

– Stąd pomysł, by zorganizować w 2017 r. konferencję Esport & Gaming Forum, następnie w 2018 r. by stworzyć Projekt Esport, a obecnie by w ramach Projektu Esport przygotować i wydać „GAMING & ESPORT TRENDBOOK”, który podejmuje próbę uporządkowania polskiego rynku e-sportu i dostarczania marketerom wiedzy dotyczącej tego nowego dla nich obszaru – dodaje Maciej „Sawik” Sawicki, drugi z pomysłodawców „GAMING & ESPORT TRENDBOOK”, dziennikarz, reżyser oraz współwłaściciel domu produkcyjnego FoszerSawicki, od lat związany z branżą gamingową, współtwórca Projektu Esport.

Twórcami Trendbooka są członkowie Projektu Esport, partnerem wspierającym i mecenasem jest MediaCom Beyond Advertising.

Projekt Esport powstał w lutym ub.r. – jest to starannie wyselekcjonowana społeczność internetowa, złożona z młodych osób marzących o karierze w branży sportów elektronicznych. Zgromadzenie kilkuset osób w ramach jednej społeczności pozwoliło w uporządkowany, systematyczny sposób przekazywać im wiedzę i wyszukiwać osoby najbardziej utalentowane.

– Projekt Esport jest przestrzenią do zdobywania wiedzy i doświadczenia dla osób, które wiążą swoją karierę z branżą sportów elektronicznych i w przyszłości będą stanowić o sile tej branży. Rynek takich osób potrzebuje, bo wraz z rosnącymi budżetami projektów realizowanych w obszarze e-sportu, oczekiwania klientów i inwestorów stają się coraz większe. Brakuje jednak wykwalifikowanych kadr i ten problem uderza w jakość realizowanych wdrożeń, a to, w dalszej kolejności, będzie warunkować wiarygodność i opłacalność działań w całym segmencie – wyjaśnia Maciej Sawicki. – Trendbook to kolejny etap rozwoju, swego rodzaju poligon doświadczalny dla tej grupy wartościowych osób działających w ramach społeczności Projektu Esport, a jednocześnie możliwość przekazania pewnej dawki wiedzy drugiej stronie rynku, czyli marketerom.

W tworzeniu raportu „GAMING & ESPORT TRENDBOOK” brało udział ponad 50 osób związanych z Projekt Esport, a część tekstów została stworzona przez profesjonalne firmy z branży gamingowej. Prace nad tekstami, research, redakcja, skład, trwały przez 6 miesięcy.

W publikacji znaleźć można m.in. opisy najbardziej popularnych gier i platform dla graczy (m.in League of Legends, Call of Duty, Counter Strike, Overwatch, FIFA), galerię największych polskich talentów e-sportu, przegląd najważniejszych turniejów w naszym kraju, dane dotyczące rozwoju tej branży na świecie i w Polsce, a także artykuły na tematy takie jak: sponsoring e-sportu, psychologia w e-sporcie, czy wykorzystanie e-sportu w strategiach marketingowych.

Publikacja trendbooka jednocześnie zbiega się z ogłoszeniem daty drugiej edycji Esport Forum! Już 21 marca w studiach telewizyjnych telewizji Polsat ponownie będzie można usłyszeć najlepszych ekspertów, którzy podzielą się wiedzą, jak budować angażujące działania wokół gamingu i esportu. Więcej informacji pojawi się wkrótce TUTAJ.

Publikację „GAMING & ESPORT TRENDBOOK” można pobrać TUTAJ.

MW

DIGITAL SIGNAGE to bezpłatna konferencja skierowana do pasjonatów nowoczesnych rozwiązań technologicznych w marketingu. Połączenie nowych technologii z narzędziami promocji to coraz częściej stosowane metody kreowania wizerunku. Spotkanie będzie dotyczyło, zarówno aspektów teoretycznych komunikacji wizualnej, jak i praktycznych zastosowań digital signage. 

Konferencja kierowana jest w szczególności do:

l  Dyrektorów, managerów i specjalistów ds. marketingu,

l  Osób odpowiedzialnych za kreowanie wizerunku,

l  Firm i instytucji, dla których usprawnienie komunikacji z Klientem jest ważnym celem na najbliższy czas,

l  Osób, które chciałyby zastąpić konieczność wydruku wszelkich informacji w formie papierowej atrakcyjnym komunikatem, również interaktywnym.

To innowacyjne spotkanie, w którym udział może wziąć każdy pasjonat marketingu cyfrowego oraz IT.

Wystarczy zarejestrować się przez formularz rejestracji, który znajduje się na stronie internetowej wydarzenia TUTAJ.

MW