Corthogreen B.V. to holenderski producent artykułów związanych z nasionami i zrównoważonych produktów promocyjnych. Korzenie rodzinnej firmy sięgają roku 1888, od tego czasu zaczęła zaopatrywać w nasiona obywateli Holandii. Od 1995 roku Corthogreen dostarcza produkty związane z nasionami w całej Europie, z głównymi rynkami zbytu: w Niemczech, Francji, Belgii i Wielkiej Brytanii. Aktualnie firma ma w swojej zróżnicowanej ofercie produkty dla klientów na rynkach detalicznych (supermarkety DIY, sieci spożywcze, centra ogrodnicze), jak i dla dystrybutorów produktów promocyjnych i reklamowych (agencje reklamowe). Producent od niedawna posiada swoje biuro handlowe również w Polsce.
Papier nasienny
Jednym z najbardziej znanych produktów Corthogreen jest niesamowity papier nasienny. Składa się z dwóch warstw biodegradowalnego papieru z nasionami pomiędzy nimi. Ulotki czy koperty (nowość!) reklamowe wykonane z papieru nasiennego po przeczytaniu umieszcza się w ziemi, podlewa i czeka, aż będzie można cieszyć się pięknymi kwiatami, które z niego wyrosną. Papier jest całkowicie biodegradowalny, więc ulotka z niego wykonana, nie pozostawi żadnych odpadów. Firma oferuje szeroką gamę produktów z papieru nasiennego w różnych rozmiarach, kolorach, z różnymi nasionami (kwiaty, zioła, warzywa) i niestandardowymi nadrukami czy kształtami. Można samemu przekonać się o niesamowitych możliwościach dzięki papierowi nasiennemu Corthogreen, wystarczy zamówić bezpłatne próbki i wypróbować je samodzielnie.
Inne produkty
Oprócz wyrobów z papieru nasiennego Corthogreen proponuje szeroki asortyment produktów związanych z nasionami.
Na przykład:
– Kolorowe torebki (saszetki) z indywidualnym nadrukiem w różnych kształtach i rozmiarach.
– Patyczki z nasionami (biodegradowalne) w opakowaniu typu wizytówka, zakładka do książki czy każdym innym dowolnym kształcie np. samolotu, walizki, komputera czy traktora.
– Różnego rodzaju promocyjno-reklamowe zestawy do uprawy w mini-doniczkach (ceramicznych lub biodegradowalnych), wiaderkach, pudełkach czy torebkach i wiele, wiele więcej…
– Jesteśmy w stanie zaoferować produkt na każdą okazję lub święto i szeroką gamę nasion kwiatów, ziół czy warzyw, które można zamówić w naszych produktach. Można również wybrać rodzaj nasion najbardziej odpowiadających potrzebom klienta – zachęca Artur Łazar, przedstawiciel Corthogreen na region Europy Środkowo-Wschodniej.
Zrównoważony i ekologiczny
Wzrastająca świadomość ekologiczna spowodowała, że zrównoważony rozwój staje się coraz ważniejszy również na rynku produktów promocyjnych. Dla Corthogreen jest bardzo ważny. W firmie wszystkie produkty są już „zielone” . Ale firma chce także ograniczać wpływ na środowisko poprzez zmniejszanie ilości materiałów opakowaniowych lub wykorzystanie całkowicie biodegradowalnych opakowań swoich produktów. Na przykład już teraz ma w ofercie produkty z „zerową ilością odpadów”, których wszystkie składniki ulegają biodegradacji w całości. Produkty te nie pozostawią żadnych odpadów. Poza nieszkodliwymi dla środowiska produktami, oferuje również wyroby z certyfikowanymi nasionami ekologicznymi (tzw. Bio).
Personalizacja i szybka dostawa
Rynek produktów promocyjnych to szybko zmieniający się rynek. Błyskawiczna dostawa jest konieczna, aby zadowolić klienta. Dla Corthogreen nie jest problemem dostarczanie wielu niestandardowych (wykonanych wg indywidualnego projektu) realizacji w 10 lub 15 dni roboczych.
Firma zaprasza na swoje stoisko A16 podczas targów FestiwalMarketingu.pl 18 – 19 września w EXPO XXI Warszawa.
– Odwiedź nas i zobacz wspaniałe pomysły dotyczące produktów nasiennych i zrównoważonej promocji. Rozwijaj się dzięki ekologicznym i zrównoważonym rozwiązaniom reklamowym.. Rośnijmy razem! – mówi Artur Łazar.
www.corthogreen.com
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Z Łukaszem Bujanowiczem rozmawiamy o 25-leciu istnienia marki Avant na rynku, o tym jak na przestrzeni lat zmieniała się technologia produkcji, o ludziach i świecie designu w przemyśle ceramicznym.
Od ćwierćwiecza działacie na rynku porcelany. Jaka jest historia powołania firmy?
Firma powstała w 1994 roku i rozwijała się dostosowując do potrzeb naszych klientów. Na początku korzystaliśmy z ceramiki różnych producentów, głównie fabryk porcelany. Druk kalkomanii też zlecaliśmy firmie zewnętrznej. Wraz ze wzrostem sektora reklamy rosło też nasycenie rynku i zapotrzebowanie na dopasowanie oferty do wymagań klientów. Starając się sprostać zapotrzebowaniu rynku uruchomiliśmy drukarnię kalkomanii z całym zapleczem, następnym krokiem było uruchomienie produkcji ceramiki. W tej chwili firma AVANT jest samowystarczalna – koordynujemy cały proces od projektowania, drukowania kalkomanii, projektowania i produkcji ceramiki do produkcji opakowań.
Zajmujecie się produkcją porcelany reklamowej. Jaka jest misja firmy?
Avant to marka ceramiki użytkowej, projektowanej ze specjalnym uwzględnieniem branży reklamowej. Pragniemy, by efektem naszej pracy była piękna ceramika do codziennego użytku, przemyślana pod każdym względem, sprawdzająca się jako upominek i jednocześnie mogąca być nośnikiem reklamy.
Linia produkcyjna
Jak ważna jest dla Was polityka zrównoważonego rozwoju, czy także dołączyliście do firm walczących o naszą Planetę?
Tak, staramy się być jak najmniej uciążliwi dla środowiska. Stosujemy technologie umożliwiające ponowne przetwarzanie surowców ceramicznych, pochodzących ze zniszczonych i niepełnowartościowych wyrobów, a nasz system ogrzewania w budynkach wykorzystuje ciepło wytworzone w piecach wypałowych. Zainstalowaliśmy instalację fotowoltaiczną, która zaspokaja w większości nasze, dość duże, zapotrzebowanie na energię elektryczną. Elementem dbania o środowisko jest też nasz system jakości – wyroby sprawdzane są na każdym etapie produkcji.
Jakimi kanałami komunikacji docieracie do klientów, czy stawiacie na spotkania bezpośrednie?
Spotkania to dla nas podstawowa metoda działania. Nasza baza klientów jest już bardzo duża i względnie stała. Zmienia się natomiast asortyment, staramy się ciągle inspirować i wprowadzać nowości, a najlepszą metodą na prezentację jest właśnie spotkanie. Bardzo dobrą okazją do tego są targi, od kilku lat uczestniczymy między innymi w FestiwalMarketingu.pl. Niewątpliwie możliwość dotknięcia produktu, sprawdzenia w użytkowaniu, porównania z innymi jest nieoceniona.
W tym roku pojawiła się kolejna już, nowa linia produkcyjna i park maszynowy, cały czas inwestujecie w innowacje. Czy może nam Pan o tym coś więcej opowiedzieć?
Tak, ten rok to dla nas ciężka praca i dużo zmian. Już teraz działa nowa, półautomatyczna linia do odlewania ceramiki. Do pracy zaprzęgliśmy też roboty – jeden zajmuje się szkliwieniem produktów, a drugi malowaniem. Ten ostatni daje nam możliwość malowania wewnątrz i na zewnątrz, dzięki czemu nasze produkty w końcu będą mogły być dwukolorowe. Rozbudowujemy też dział produkcji opakowań, mamy nowoczesny ploter, który umożliwia szybkie prototypowanie i produkcję krótszych serii opakowań.
Stoisko targowe, AVANT
Jakie możliwości nadruku daje współczesna technologia?
Możliwości są bardzo duże – możemy drukować kalkomanię kilkoma rodzajami farb, w tym niskotemperaturowymi, dającymi żywe, jaskrawe kolory. Możemy też wykonać nadruk bezpośrednio na kubku farbami niewymagającymi wypalania. Każda technologia ma swoje zalety, ale ma też wady. Główną metodą wykonywania nadruków pozostaje kalkomania ceramiczna, tradycyjna, drukowana sitodrukiem i wypalana w wysokiej temperaturze. Nie jest łatwa, wymaga nakładów pracy i czasu, ale daje nam największą satysfakcję, a klientom dożywotnią odporność na uszkodzenia, środki chemiczne i mycie w zmywarkach.
Maszyny, maszynami, ale to także ludzie tworzą firmę. Jaki jest zespół Avant?
Tak to prawda, ludzie są najważniejsi. Nasza branża charakteryzuje się dużą specjalizacją i tak na przykład znalezienie dobrego drukarza nie jest łatwe, farby ceramiczne mają zupełnie inną charakterystykę i właściwości niż inne farby, dodatkowo nadruk jest wypalany i w trakcie tego procesu kolor się zmienia. Doświadczenie jest bezcenne. Tak samo wygląda sytuacja w działach odlewania, oczyszczania i szkliwienia. Koordynacja i logistyka też nie są standardowe, produkty jak wiadomo są delikatne, a wysyłamy je od nas w każdy zakątek świata. Na każdym etapie pracują specjaliści, których zastąpienie byłoby bardzo trudne.
Zaczęliście blisko współpracować z projektantami, którzy tworzą dla Was niepowtarzalne wzory. Skąd taka potrzeba?
Od 2013 roku pracujemy z zewnętrznym studiem projektowym Kabo&Pydo. Nasze spotkanie było dość przypadkowe, ale nastąpiło w odpowiednim czasie i miejscu. Kasia i Tomek specjalizowali się w projektowaniu ceramiki, mieli na koncie już kilka sukcesów i nagród, my mieliśmy fabrykę gotową na nowe projekty. Był to też moment kiedy klienci nasycili się naszymi produktami i poszukiwali nowej, niestandardowej ceramiki. W tej chwili trzon oferty to właśnie produkty sygnowane przez projektantów, klienci doceniają design i dbałość o ergonomię. Nasz bestseller, kubek Crystal sprzedał się w ilości około 100.000 sztuk w ciągu 4 lat obecności na rynku.
Co w takim razie z prawami autorskimi?
To trudny temat. Mam wrażenie, że nasz rynek nie do końca zdaje sobie sprawę z ich istnienia. Jesteśmy jedyną firmą sprzedającą ceramikę designerską na taką skalę. Nasze produkty są wyjątkowe, zaprojektowane i przemyślane. Zdarzyło się kilka prób skopiowania, wyjaśnienia im towarzyszące to najczęściej próba udowadniania jak bardzo kopia różni się od oryginału, a nie przyznanie się do nieuczciwości. Próby kopiowania świadczą o braku kreatywności i chęci zysku za wszelką cenę. Z drugiej strony świadczą też o pozycji naszych produktów na rynku.
W jakim kierunku powinien zmierzać rynek artykułów z porcelany?
Rynek ceramiki, bo porcelana jest jedynie niedużym jej fragmentem, będzie zmierzał w kierunku coraz ciekawszych, coraz bardziej wyjątkowych wzorów. Przewiduję też rozwój nowych materiałów i technologii wykonywania ceramiki, które ułatwią tworzenie bardziej fantazyjnych i skomplikowanych kształtów.
Rozmawiała Magdalena Wilczak
Łukasz Bujanowicz – Absolwent SWPS na specjalizacji Psychologia Społeczna i studiów podyplomowych Design Management w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. W firmie AVANT Fabryka Porcelitu zajmuje się marketingiem/ PR i zarządzaniem wzornictwem. Czuwa nad współpracą z projektantami i wdrożeniami nowych produktów – łączy świat designu i przemysłu.
Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
ANDEL’S ART to cykl wystaw w Hotelu Vienna House Andel’s Łódź reaktywowany w 2019 roku przez trzy podmioty – Vienna House Andel’s Łódź, Rebelia Media oraz Dom Aukcyjny Art in House. Do tej pory pokazaliśmy m.in. niezwykle rzadkie egzemplarze okładek płyt winylowych, zaprojektowane przez Andy’ego Warhola. W najbliższym czasie planujemy wystawy malarstwa Michała Mąki, Wojciecha Brewki, plakaty Andrzeja Pągowskiego oraz rzeźby Marcina Myśliwca i Piotra Worońca.
25 września w Hotelu Vienna House Andel’s Łódź odbył się wernisaż malarstwa Michała Mąki organizowany w ramach cyklu Andel’s Art.
Michał Mąka zajmuje się malarstwem, grafiką warsztatową, sztuką ulicy. Projekty artystyczne realizuje często w opuszczonych, postindustrialnych budynkach. W najnowszych kompozycjach nawiązuje do estetyki „glitch artu”, „graffuturismu” i sztuki kinetycznej. Jako podobrazia służą mu często przedmioty napotkane w przestrzeni miejskiej: stare gazety, blachy, szyby, ulotki. Jego prace były prezentowane na dziesiątkach wystaw grupowych i indywidualnych w Polsce, Europie i USA. Jest laureatem wielu prestiżowych konkursów artystycznych. Jako pierwszy polski artysta tworzył murale na festiwalach w USA: Pow! Wow! (2017) oraz Beyond Walls w Lynn (2018).

Wystawa DIGITAL GODS vol. II prezentuje najnowsze dzieła artysty. Obrazy są prowokacyjnym połączeniem wizerunków antycznych bogów ze zjawiskami znanymi nam z rzeczywistości cyfrowej. Michał Mąka przetwarza twórczo procesy generowane przez błędny zapis danych. Zestawienie tych motywów z wizerunkami klasycznych bóstw, znanych nam z mitologii i historii sztuki, prowadzi do refleksji nad tym, jaką drogą kroczy sztuka, jak zmieniają się jej konwencje i inspiracje.
Kuratorem wystawy jest Anita Wolszczak-Karasiewicz, historyk sztuki, właścicielka Domu Aukcyjnego Art in House.
Wystawa potrwa do 16 października br.
Galeria Andel’s Art – Vienna House Andel’s Łódź przy ulicy Ogrodowej 17
O początkach marki w Polsce, jubileuszu 15-lecia, ofercie i możliwościach personalizacji rozmawiamy z Elwirą Dudzińską, specjalistką do spraw obsługi firm w Chocolissimo.
Piszecie na swojej stronie, że historia marki Chocolissimo związana jest z ciągłymi podróżami, odkrywaniem kilkusetletniej tradycji związanej z produkcją czekolady oraz eksperymentowaniem ze smakiem i łączeniem składników. Jak zaczęła się ta piękna przygoda?
Tak, rzeczywiście pomysł stworzenia firmy narodził się podczas jednej z podróży właścicieli. Firma powstała w 2004 roku i zaczynała działalność podejmując współpracę z manufakturami z Belgii, Niemiec, Szwajcarii czy Francji. Pierwsze zestawy upominkowe zostały stworzone na bazie czekoladek i pralin naszych partnerów biznesowych, wykonywanych według najbardziej strzeżonych receptur doświadczonych czekoladników. Z czasem powstały pierwsze autorskie receptury Chocolissimo, na bazie których tworzymy do dziś, ciągle je doskonaląc.
W tym roku obchodzicie jubileusz 15-lecia obecności na rynku. Jak przez te wszystkie lata zmieniała się firma?
Rzeczywiście, to już 15 lat obecności na polskim rynku. Zdążyliśmy przez te lata wypromować naszą sztandarową markę Chocolissimo, ale także Czekoladowy Telegram czy Choc&Play. Byliśmy pierwszą firmą w Polsce, która wprowadziła na rynek czekoladę sprzedając ją jako UPOMINEK BIZNESOWY z możliwością personalizacji. Dotąd czekoladki kojarzone były głównie z produktem masowym, który można wręczyć cioci na imieniny czy ewentualnie dziewczynie, chcąc zaprosić ją na randkę, tymczasem My, stworzyliśmy markę i pomysł na Super Gift, którym można obdarować swoich klientów chcąc podziękować im za dotychczasową współpracę i zachęcić do kontaktów na przyszłość. Z czasem okazało się, że powodów dla których biznes zainteresował się taką formą upominków jest znacznie więcej. Mamy klientów, którzy chcą promować swoje nowe produkty czy marki, szukają pomysłu na przeprosiny za opóźnienie w dostawach, chcą uczcić jubileusze. Są także branże produkujące z pozoru mało interesujące elementy jak rurki, złączki, trybiki, części maszyn i urządzeń ect., które trudno jest prezentować od strony marketingowej. I tu okazuje się, że CZEKOLADA jest doskonałym produktem, który i uatrakcyjni każdy produkt, złagodzi złość po nieterminowej dostawie i mile zaskoczy, smakiem i zapachem, pozostawiając zawsze przyjemne skojarzenie u obdarowanego. Zaczynaliśmy w małym, ciasnym biurze z niewielkim, kilkuosobowym zespołem. Każdy zajmował się wszystkim. Teraz w sezonie, produkujemy w systemie trzy-zmianowym zatrudniając ponad 300 osób.

Ręczne wylewanie czekolady.
Posiadamy już szereg certyfikatów ISO, wybudowaliśmy nową halę produkcyjną spełniającą normy: BRC-standard bezpieczeństwa żywności, dzięki której rozwijamy sprzedaż także na wielu rynkach zagranicznych. Z dużym powodzeniem obecni jesteśmy ze swoimi produktami, między innymi w Niemczech, Rumunii, Czechach i na Słowacji, ale śmiało zdobywamy także nowe rynki we Francji, Belgii czy Holandii.
Zaczynaliśmy od oferty zawierającej kilka produktów, obecnie mamy około 4 500 indeksów, w różnych wariantach smakowych, dedykowanych na wiele rynków.
W Waszej ofercie można znaleźć różnorodny asortyment, czy wszystkie produkty robicie wyłącznie z belgijskiej czekolady?
Bazą do produkcji naszych czekolad i pralin jest oczywiście czekolada belgijska. Oryginalna zawiera 100% czystego masła kakaowego i to odróżnia ją od tańszych podróbek. Mamy w ofercie przeróżne tabliczki czekolad produkowane z różnych ziaren kakao, pochodzących z różnych rejonów świata, jak z Ghany czy Ekwadoru. Fantastyczna seria czekolad do win The Bar Experience, stworzona została z wykorzystaniem smaków i aromatów ziaren z plantacji z Wenezueli, Meksyku czy Madagaskaru. Każda z nich jest inna, oddaje urok miejsc, klimatu i zapach ziemi, z której pochodzi ziarno. Oprócz czekolad oferujemy przeróżne zestawy pralin i przekąsek w pięknych opakowaniach, czekoladowe figurki 2D i 3D oraz czekoladę do picia. Projektujemy i wykonujemy na życzenie klientów indywidualne kształty czekolad z tłoczeniem i opakowania do nich.

Czekoladowy Telegram w kopercie.
Niesłabnącym zainteresowaniem cieszy się nasz Czekoladowy Telegram, który daje możliwość ułożenia dowolnej treści wiadomości z kostek belgijskiej czekolady. Nie mogę także nie wspomnieć o NOWOŚCI na rynku czekolady, a tym samym i w naszej ofercie, czyli o czekoladzie RUBY o naturalnym, różowym kolorze. Czekolada ta uznana jest za 4 rodzaj czekolady, po białej, mlecznej i deserowej, zawiera aż 49% masy kakao, a swój niezwykły kolor i lekko owocowy smak zawdzięcza niezwykłemu ziarnu, o tej samej nazwie. Naprawdę, gorąco polecam ją wszystkim miłośnikom czekolady.
Personalizacja to przyszłość, Wasze produkty idą z tym duchem, możliwość nadrukowania zdjęcia czy personalizowany napis to nieoceniona przyjemność dla oka i serca obdarowanego. Jakie jeszcze możliwości personalizacji oferujecie?
Możliwości jest całe mnóstwo, rodzaj znakowania dostosowujemy do wybranego produktu i potrzeb klienta. Na zestawach w drewnianych szkatułkach możemy wykonać znakowanie w grawerze, nadruk techniką sitodruku czy UV. Opakowania kartonowe często wykonujemy według indywidualnego projektu dla klienta, w druku offsetowym, stosujemy tu także dodatkowe zdobienia w formie hot stampingu, przetłoku czy wybiórczego UV. Nie każdy klient decyduje się na zamówienie większych nakładów, dlatego mamy także szereg propozycji dla mniejszych ilości, dla takich realizacji proponujemy: jadalne nadruki na czekoladzie, dodanie bigowanej banderoli z nadrukiem czy dołączenie bilecika z logo. Każdy z produktów możemy także ozdobić wstążką z dodaniem logotypu zamawiającego. Nasze opakowania typu POSTCARD, dają możliwość wklejenia dowolnej grafiki czy tekstu, w okienko wieczka opakowania i taki produkt możemy przygotować nawet dla pojedynczej sztuki.
Dbamy o perfekcję wykonania, mamy bowiem świadomość, że każdy z naszych klientów chce by jego logotyp był prezentowany na materiałach najwyższej jakości.
Jakimi kanałami komunikacji docieracie do swoich klientów?
Produkty oferujemy w kanale B2C oraz B2B, zatem nasze działania marketingowe różnicujemy w zależności od sektora. I tak, do klienta indywidualnego staramy się docierać przez portale internetowe o zasięgu krajowym, sieci afiliacyjne, kampanie adwords, kampanie mailingowe, social media oraz przez współpracę z blogerami i influencerami. Skutecznym narzędziem okazała się także reklama telewizyjna. Do klienta biznesowego, z kolei docieramy reklamując się regularnie w pismach branżowych, ale także w prasie codziennej o zasięgu ogólnopolskim jak: „Rzeczpospolita” czy tygodnik „Newsweek”. W ciągu roku uczestniczymy także w kilku imprezach targowych, zawsze chętnie bierzemy udział jako Partnerzy Biznesowi w organizowanych w naszym kraju, branżowych konferencjach.
Rozmawiała Magdalena Wilczak
Elwira Dudzińska – Z Chocolissimo związana od 4 lat, zajmuje się obsługą klientów biznesowych i marketingiem. Wcześniej przez wiele lat zbierała doświadczenia w branży poligraficznej i opakowaniowej. Praca w MM Brown pozwala jej poświęcić się pasji do czekolady i brać czynny udział w tworzeniu projektów nowych produktów dedykowanych dla biznesu. W wolnych chwilach uprawia nordic walking, uwielbia podróże i czas z dobrą książką.
Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Materiały drukowane uchodzą za najbardziej prozaiczną część kampanii wyborczej. W rzeczywistości tegorocznej, wyjątkowo krótkiej kampanii wyborczej jest inaczej. Materiały wyborcze muszą być odpowiednio zaprojektowane, potrzebny jest też pomysł ich wykorzystania.
Wybory wyznaczono już na 13 października. To oznacza, że kampania wyborcza będzie krótka, a każdy błąd sztabu wyborczego – trudny do odrobienia.
Drukowanie ulotek wyborczych a geografia polityczna
Ważny jest każdy szczegół – zacznijmy od geografii. Polskie okręgi wyborcze są duże: w sumie w całym kraju jest ich tylko czterdzieści jeden. Dla porównania, w mniejszej i gęściej zaludnionej Wielkiej Brytanii okręgów jest aż sześćset pięćdziesiąt. Każda partia wystawia tylko po jednym kandydacie, konkurencja jest więc dużo mniejsza. Kandydatom łatwiej jest dotrzeć do wielu wyborców osobiście.
Polscy kandydaci rywalizują w dużych okręgach. Nie mają szansy dotrzeć do wszystkich osobiście. Muszą wzmocnić przekaz dużą liczbą ulotek i plakatów wyborczych.
Jak stworzyć dobrą ulotkę wyborczą
Sztaby wyborcze powinny szukać kreatywnych rozwiązań, będących spoiwem całej kampanii i nadających się do realizacji w różnych punktach styku z odbiorcą. Znowu odwołajmy się do przykładu z Wielkiej Brytanii. Jest to jednocześnie chyba najlepszy przykład plakatu drukowanego w historii marketingu politycznego.
W 1978 roku agencja Saatchi & Saatchi na zlecenie Partii Konserwatywnej stworzyła plakat, który przedstawia tłum stojący w kolejce do pośredniaka. Brak tła dodatkowo wyostrza duży czarny napis: „Labour isn’t Working”. To oczywiście gra słów, i to podwójna. Polega po pierwsze na zderzeniu „pracy” z zaprzeczeniem oznaczającym, że coś „nie działa”, „nie sprawdza się”, a opartym na imiesłowie utworzonym od synonimicznej formy słowa „praca” (work). Przede wszystkim jednak „labour” oznacza zarówno pracę, jak i lewicową Partię Pracy (Labour Party).
Na brytyjskiej dwupartyjnej scenie politycznej była ona przeciwnikiem konserwatystów, do których należała Margaret Thatcher. Drugie, mniejsze hasło informuje, że Brytyjczykom będzie lepiej pod rządami konserwatystów.

Myśląc o idei kreatywnej, nie można oczywiście zapominać o podstawach, czyli odpowiednim zaprojektowaniu materiałów od strony technicznej. Tu pomóc może strona Wybory.chroma.pl oferuje gotowe szablony graficzne. Wszystkie dostępne są w niskich nakładach, co umożliwia wybór dostosowany do strategii komitetu wyborczego. Zobacz TUTAJ.
Projektując materiały promocyjne, należy zadać sobie podstawowe pytania:
Elementy plakatu powinny zostać ułożone w odpowiedniej hierarchii pod względem wielkości, kształtu, koloru czy wolnej przestrzeni wokół elementów.
Format danego materiału, na przykład ulotka składana lub baner, powinny być tak dobrane, by najlepiej eksponowały promowany komunikat. Obszerny tekst o programie wyborczym nie powinien znaleźć się na banerze, który odbiorca zobaczy jedynie przez chwilę podczas spaceru lub w czasie jazdy. Pamiętajmy o kontekście, w którym dany materiał będzie prezentowany. Dostosujmy do niego treść.

Skoro celem ulotki jest przekazanie wyborcy zwięzłego komunikatu, kolory, typografia i układ elementów powinny współgrać ze sobą. Odbiór ulotki czy plakatu ułatwia także ograniczona liczba kolorów.

Ulotka wyborcza a pozycja kandydata na liście partyjnej
Liczba wydrukowanych plakatów i ulotek zależy też od pomysłu na kampanię. Dla najbardziej znanych polityków sprawa jest jasna. Pierwsze kilka nazwisk na listach to zwykle lokalni liderzy, ministrowie, rozpoznawalni dla każdego. Dla nich drukowane materiały wyborcze są uzupełnieniem medialnego wizerunku. Dysponują oni zresztą tak dużymi budżetami na kampanię, że na ich billboardy, plakaty i ulotki można natknąć się wszędzie.
Mówi się, że największymi rywalami kandydatów na posłów nie są przeciwnicy polityczni, ale koledzy z partii startujący z tej samej listy. Kandydaci z dalszych miejsc, walczący o głosy swojego elektoratu w bratobójczej walce, muszą odpowiednio wykorzystać ograniczone zasoby pieniężne i kadrowe. W każdych wyborach samorządowych i parlamentarnych (wyborów prezydenckich, które są bardziej spersonalizowane, dotyczy to w mniejszym stopniu) głosuje duża grupa osób niezdecydowanych. Nie znają polityków ani ich programów, decyzje podejmują zwykle w ostatniej chwili. Często zdarza się, że na liście kandydatów danej partii żadne nazwisko nic lub prawie nic im nie mówi. Zakreślają więc to, które gdzieś słyszeli, zobaczyli na ulotce czy plakacie.
Dobrą taktyką kandydata w tej sytuacji może być postaranie się o to, by jego materiały dotarły do wyborców w najbardziej dogodnym momencie, a przy tym zawierały niewątpliwy wyróżnik. Tak zrobił w 2007 roku późniejszy poseł PO, Michał Szczerba. Wiedział, że startując z dalszych miejsc na liście wyborczej w Warszawie, nie ma szans przebić Donalda Tuska i innych liderów. Tymczasem zdobył mandat z odległego miejsca numer 26.
Specjalnie zabiegał o ten numer, ponieważ był kandydatem z Woli, a na Wolę jeździ tramwaj numer 26. Szczerba umieścił swój przekaz w odpowiednim kontekście terytorialnym, a nie medialnym. Zapewne jeździł dwudziestką szóstką i w tramwaju oraz na przystankach rozdawał ulotki. W nich zaś przypominał, że jest „kandydatem z Woli” i ma numer 26. Nikomu nieznany, zdobył prawie 2,5 tys. głosów.
Niektórzy kandydaci, niemający tak oryginalnego pomysłu, imali się mniej etycznych sposobów. Potrafili dyskretnie zjawiać się kilka minut przed końcem spotkań wyborczych rywali, żeby rozdawać swoje ulotki wychodzącym.
Ulotki inspirowane reklamą
Inspiracją kreatywną dla polityków mogą być marki komercyjne. Te zresztą same nierzadko wykorzystują w swoich kampaniach motywy polityczne. Ubiegłoroczna kampania pisaków Stabilo „Highlight Remarkable”, nagrodzona w konkursie reklamy Cannes Lions, wprost odnosiła się do osób i faktów związanych z polityką. Wszystko po to, by użytkową markę pokazać w kontekście spraw ważnych i dyskutowanych w społeczeństwie.
Przedstawiono historyczne, czarno-białe zdjęcia, na których zgodnie z realiami epoki widnieli głównie mężczyźni. Jaskrawą linią pisaka zaznaczono jednak kobiety, które stały wtedy w cieniu, a odegrały ważną rolę w ukazywanych wydarzeniach. Oto na pierwszym planie prezydent Thomas Woodrow Wilson rzuca piłeczkę, ale podkreślona jest postać siedzącej za nim żony Edith. To ona po wylewie Wilsona nieoficjalnie przejęła część jego obowiązków.
Inna fotografia pokazuje salę kontrolną NASA podczas misji lądowania na Księżycu. Linia nakreślona pisakiem oświetla siedzącą z tyłu jedyną kobietę, Katherine Johnson – matematyczkę, której badania były kluczowe w całym programie Apollo 11. Kampanię przygotowała agencja DDB Germany.
Inną ważną inspiracją ze świata produktów komercyjnych powinny być działania z zakresu marketingu bezpośredniego. Mowa tu o zindywidualizowanych, starannie dobranych komunikatach kierowanych do wybranych odbiorców. Dzisiaj marketing bezpośredni uprawiany jest głównie w internecie, który pozwala na masowe wysyłki wiadomości. Paradoksalnie, w świecie masowej komunikacji elektronicznej dobrze zadziała spokojniejszy przekaz, taki jak drukowany list. Taki list z podpisem kandydata, który wyborca otrzyma do tradycyjnej skrzynki, jest traktowany z większą uwagą niż na przykład spot telewizyjny, jeden z wielu w bloku reklamowym, obok spotów leków bez recepty, sieci handlowych i banków. Kandydat na posła może w nim odnieść się do istotnej sprawy lokalnej i złożyć obietnicę rozwiązania problemu. Usługę direct mailing oferuje drukarnia Chroma
Artykuł został przygotowany przez drukarnię internetową Chroma.
KL
Dla każdej firmy przychodzi ten nieuchronny jak śmierć i podatki moment, że musisz wybrać kontrahenta (lub zmienić istniejącego). Przeszukujesz zatem Internet, czytasz, sprawdzasz opinie, piszesz maile, aby wybrać tego najlepszego. Czym się zatem kierować, aby wybór dostawcy (w tym przypadku smyczy reklamowych) nie przypominał rosyjskiej ruletki?
Poniżej zebrałem trzy nieoczywiste cechy idealnego dostawcy, które z mojego doświadczenia mocno wpływają na współpracę. Jestem pewien, że pomogą Ci one w zebraniu tych najważniejszych informacji, aby Twój wybór był po prostu trafny. Pomijam tutaj kwestie cen, terminów realizacji czy jakości produktu skupiając się na innych, równie ważnych, a często pomijanych czynnikach w początkowym etapie.
Buty Twojego klienta
Bardzo ważną rzeczą w kontekście ostatecznego wyglądu produktu jest wczesne rozpoznanie ewentualnego problemu. Do tego niezbędna jest wiedza, doświadczenie i umiejętność wczucia się w sytuację klienta. Tylko wtedy można służyć dobrą i praktyczną radą, aby znów Polak nie był mądry po szkodzie.
Chodzi o zaproponowanie zmian, które wpłyną pozytywnie na daną realizację. Ostateczna decyzja zawsze należy do klienta, ale warto mieć kogoś, kto zwróci uwagę na rzeczy problematyczne. Na monitorze wszystko wygląda dobrze, na wydruku już niekoniecznie.
Dlatego potrzebny jest doradca, który w porę to wychwyci i nie tylko przekaże uwagi klientowi, ale też będzie w stanie zaproponować inne, być może lepsze rozwiązania.
Krew, pot i łzy
Te trzy słowa zapewne przychodzą na myśl, każdemu kto choć raz wprowadzał jakąś nowinkę lub większą zmianę w swojej firmie. Podobna sytuacja ma miejsce przy zmianie jakiegokolwiek dostawcy. Chcąc zmienić producenta smyczy reklamowych pojawiają się te same problemy. Zawsze początek współpracy jest najtrudniejszy. Poznanie się wymaga czasu i przerobienia zarówno bezproblemowych jak i kryzysowych sytuacji. Ważne jest, aby minimalizować ryzyko wystąpienia kwestii spornych, niedomówień itp. Warunki, możliwości, ograniczenia muszą być jasne i znane od początku.
Przykład możliwości w naszej firmie: nawet jeśli jakaś realizacja była wykonana u innego dostawcy, nie będzie problemu z jej odtworzeniem jeśli posiadasz projekt i/ lub jedną sztukę na której będziemy mogli się wzorować. Odpowiednio dobierzemy kolorystykę, akcesoria aby klient nie zauważył różnicy.
Najważniejsze są zatem rozwiązania, które są pomocne nie tylko na początku, ale przez całą współpracę z danym dostawcą. Mamy to szczęście, że większość klientów, którzy rozpoczęli z nami współpracę docenia nasze starania i zostaje z nami na dobre.
Houston, We have a problem!
Kiedy wszystko idzie dobrze, bez problemów, każda współpraca zdaje się być idealna. Zdarzają się jednak sytuacje trudne: a to klient zapomniał wysłać zlecenie, a to wiadomość z zamówieniem nie dotarła, wkradła się literówka, której nikt nie zauważył itp.
Również po stronie dostawcy zdarzają się błędy. Zastosowano nieodpowiedni kolor, grafikowi „uciekło” logo lub nie dołożono do paczki dodatkowych akcesoriów.
Oczywiście należy robić wszystko, aby takich sytuacji było jak najmniej, ale co jeśli już się coś wydarzy? Dla nas dopiero sytuacje trudne są markerem współpracy.
Wszelkie problemy rozwiązujemy w trybie pilnym biorąc przede wszystkim pod uwagę interes klienta. W takich sytuacjach najważniejszy jest czas. Bezproblemowe i szybkie załatwienie reklamacji buduje również u Twojego klienta poczucie profesjonalnego podejścia do Waszej współpracy.
Robimy zatem wszystko, abyś nie stracił niczego w oczach Twojego klienta nawet, jeśli błąd nie leży po naszej stronie.
To, co w życiu najświętsze
Wybór dostawcy nie jest na pewno sprawą prostą. Ciągłe zmiany producentów odbijają się niekorzystnie na funkcjonowaniu firmy, dlatego warto od razu wybrać najlepszego z możliwych. Cały nasz zespół robi wszystko, co jest możliwe, abyście zarówno Ty jak i Twój klient byli zadowoleni ze współpracy. Największym zaszczytem i tym, co obliguje nas do podnoszenia naszych kompetencji jest opinia jednego ze stałych klientów, który powiedział:
„Panie Pawle, zamawiam tylko u Was, bo oprócz smyczy sprzedajecie mi święty spokój…”
Jeśli zależy Ci na bezproblemowej współpracy, na godnym zaufania partnerze, na dobrym doradcy, a do tego cenisz sobie święty spokój – skontaktuj się z nami. Jestem pewien, że będziemy mogli pomóc Ci w budowaniu jeszcze lepszych relacji z kontrahentami, szanując przy tym Twój czas i pieniądze.
Paweł Kolarczyk, Fabryka Smyczy – Założyciel i współwłaściciel Fabryki Smyczy. Od 12 lat związany z produkcją smyczy reklamowych. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec dwóch wspaniałych dziewczyn. Wolny czas poświęca na ciągły rozwój, tenis i… statystyki. Lubi mocną, rockową muzykę i czarną kawę bez cukru.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
O tym, że marzenia się spełniają, o poszerzaniu oferty i unikatowym produkcie rozmawiamy z właścicielem firmy DreamPen, Dariuszem Liberą.
Na Waszej stronie można przeczytać, że historia firmy DreamPen, od chwili założenia, to czas nieustannego rozwoju, rozbudowywania parku maszynowego, wprowadzania nowych modeli. Jakie były początki i jak przez te wszystkie lata rozwijała się firma? Czy były kluczowe momenty w przebiegu jej działalności?
Tak, to prawda, od samego początku do dziś to czas, w którym wiele się działo. Działalność rozpoczęliśmy od importu różnych produktów reklamowych z Europy Zachodniej. Dodatkowo zajmowaliśmy się montażem długopisów dla kilku niemieckich i holenderskich firm. Jednak od samego początku naszym marzeniem i celem była produkcja własnych długopisów. Barierą były jednak finanse, gdyż taka produkcja to spory wydatek w narzędzia produkcyjne. Nasze marzenie spełniło się w 2002 roku, wtedy zamówiliśmy formy do pierwszego modelu, który nazwaliśmy Dream! Przeczucie nas nie zawiodło i długopis okazał się dużym sukcesem. Kolejne lata to nowe modele, a w 2005 inwestycja w budowę hali produkcyjno-magazynowej oraz we własne wtryskarki. 2010 to kolejny duży krok i otwarcie działu produkcji form wtryskowych. Oczywiście cały czas inwestujemy w rozwój parku maszynowego i w nowe technologie produkcji i nadruku na długopisach. W 2018 roku zostaliśmy docenieni przez władzę Województwa Lubuskiego – otrzymaliśmy Nagrodę Gospodarczą Marszałka Województwa Lubuskiego dla najlepszych firm prowadzących działalność w regionie. Nagroda została wręczona na Kongresie Gospodarczym – Lubuskie 2018 podczas uroczystej Gali, która odbyła się w Filharmonii Zielonogórskiej. DreamPen został wyróżniony z powodu licznych sukcesów gospodarczych, jak i prężnego rozwoju i inwestycji w innowacyjny przemysł. W tym roku zakończyliśmy nową inwestycję, w której oprócz maszyn wybudowano nową halę produkcyjną, drukarnię oraz biurowiec. Również w tym roku zaprezentujemy produkt który jest wynikiem prac badawczo
-rozwojowych naszego zespołu.
Ile aktualnie w swoim portfolio macie modeli długopisów? I jak często wprowadzacie nowości?
Obecnie w swojej ofercie posiadamy 28 modeli długopisów. Z reguły nowości dodajemy do oferty wraz z początkiem roku i tworzeniem nowego katalogu. Bywały lata, kiedy powiększaliśmy ofertę o 2 nowe modele, natomiast najczęściej jest to 1 nowy długopis na sezon. Od kiedy na rynek wprowadziliśmy pierwszy model z serii Clip4you – Galaxy, staraliśmy się wprowadzać takie modele, które mogą występować także w wersji z indywidualnym klipem. Długopisy z tej serii cieszą się ogromną popularnością, dlatego staraliśmy się jak najbardziej rozszerzyć i urozmaicić ofertę na nie. Z drugiej strony również staramy się dbać także o klientów, którzy zamawiają długopisy klasyczne. Do dużych, budżetowych kampanii klienci wybierają często te w najniższych cenach, dlatego powstają ciągle modele przeznaczone dla takiego odbiorcy, w świetnych cenach. Zawsze staramy się dbać o to, aby długopisy wypuszczone na rynek były dopracowane, innowacyjne, o nowoczesnym designie – tak, aby przykuć uwagę odbiorcy – ale jednocześnie funkcjonalne i wygodne, z wkładem zapewniającym wysoki komfort pisania.
Wasze długopisy dostępne są na rynkach europejskich. W jakich konkretnie krajach można je dostać? Jak wyglądało podbijanie tych rynków?
Tak to prawda, granice w Europie stoją otworem, a więc można powiedzieć że rynek europejski jest niejako naszym rynkiem lokalnym, który jest obsługiwany równie łatwo i dogłębnie jak rynek polski. Nasze długopisy sprzedajemy nie tylko tutaj, ale na całym świecie: Nigeria, RPA, Arabia Saudyjska, Korea, USA, Turcja, Rosja – to tylko niektóre z krajów, jakie mamy w swoim zasięgu. Wszystkie te rynki obsługuje biuro handlowe znajdujące się w Polsce. Natomiast niektóre kraje wymagały specjalnego podejścia – aby na nich zaistnieć decydowaliśmy się na udział w targach, tak było np. w Hongkongu, Rosji, Ukrainie czy Turcji, aby zaznaczyć swoją pozycję, pokazać swoje produkty szerszemu gronu odbiorców i zdobyć ciekawe kontakty.

Nowa siedziba Firmy DreamPen, oddana do użytku w maju 2019.
Inaczej sytuacja wyglądała w USA – tutaj ze względu na odległość, ale i wielkość rynku, zdecydowaliśmy się nie tylko wystawić na największych targach w kraju (w Chicago i w Las Vegas), ale także otworzyć oddział – DreamPen LLC i zatrudnić pracowników, pracujących lokalnie.
Na wszystkich tych rynkach znajduje się wielu dostawców długopisów, natomiast DreamPen, dzięki zaawansowanemu parkowi maszynowemu, nowoczesnemu wzornictwu, świetnej jakości i bardzo dobrym cenom – jest w stanie wypracować sobie dobrą pozycję.
Do tego dochodzi seria Clip4you – tutaj absolutnie nie mamy konkurencji, jest to coś w czym się specjalizujemy. Te produkty nas wyróżniają i powodują, że jesteśmy rozpoznawalni na rynkach europejskich jak i światowych.
Clip4You, to ciekawy model, czym różni się od swoich „kolegów”?
Długopisy z indywidualnymi klipami – Clip4You stworzono w 2012 roku. A umożliwiło to powstanie nowego działu w firmie – narzędziowni, która pozwala nam na rozpoczęcie samodzielnego przygotowania form.
Jak wskazuje nazwa, unikatowy klip może być wykonany na zamówienie w dowolnym kształcie na potrzeby klienta. Zaawansowane technologie pozwalają na wykonanie klipa w formie 2D, 2D+ lub 3D, choć właśnie trójwymiarowe klipy cieszą się największą popularnością i zainteresowaniem. Naszym atutem jest element zaskoczenia, na który klienci reagują z zachwytem. Nadruk wykonany jest cyfrowo w jakości fotograficznej, co umożliwia dopełnienie doskonałej jakości długopisów.
Sam długopis to niezwykle praktyczny przyrząd użytku codziennego. W połączeniu z formą nośnika reklamy i możliwością dowolnej personalizacji doskonale trafia on do klienta docelowego. Produkty pokazywane na naszych klipach, dzięki uprzestrzenieniu i odpowiedniemu nadrukowi doskonale oddają zawarte w nich treści. Dzięki Clip4You klienci mają szansę pokazania na długopisie nie tylko swojego logo, ale także produktu, zdjęcia, opakowania – dzięki czemu prezentacja tego elementu nabiera nowego wymiaru.
Wielu uważa, że długopis to nadal jeden z najpopularniejszych gadżetów reklamowych. Ludzie coraz częściej jednak notują ważne informacje w telefonie tudzież na innym urządzeniu. Jak reaguje rynek długopisów na tego typu nowinki technologiczne?
Myślę, że ma się dobrze, a zainteresowanie tego typu gadżetami nie słabnie. Jest to nadal bardzo popularny i tani produkt reklamowy. Jest prosty w dystrybucji, łatwo i szybko można dotrzeć dzięki niemu do finalnego odbiorcy. Działanie długopisu jako nośnika reklamy jest rozszerzone – pisząc nim, trzymamy długopis na widoku innych osób, reklamując dany produkt, firmę czy logo. Nowe technologie, gadżety powstają od lat i powstawać będą. Jednak długopisy mają silną pozycję, co pokazują każde targi reklamowe – liczba producentów, firm oferujących ten produkt, wreszcie ilość nowych modeli długopisów na rynku, pokazuje skalę jego popularności, a ilość jego odbiorców nie zmniejsza się.

Drukarnia – przestrzeń personalizacji długopisów.
W tym roku bierzecie udział jako wystawca w targach FestiwalMarketingu.pl. Jak ważnym elementem w działalności promocyjnej firmy jest obecność na tego typu imprezach targowych?
Targi są zawsze ważnym wydarzeniem w życiu naszej firmy. Dlatego wystawiamy się na wielu imprezach, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Czas targowy to czas wzmożonej aktywności, prezentacji nowych produktów, rozwiązań. Ale także spotykania się z klientami obecnymi, jak i nawiązywania nowych kontaktów. Takie spotkania wzmacniają relacje z klientami, przywiązują ich do firmy i produktów. Prezentacja telefonicznie czy mailowo nigdy nie może się równać z rozmową face to face z klientem.
Czy w najbliższym czasie planujecie większe inwestycje, zmiany, kolejne nowości?
Nasza największa inwestycja ostatnich lat właśnie się zakończyła – kilka tygodni temu zakończyliśmy budowę nowej siedziby firmy DreamPen. Znajduje się tu nowy biurowiec, drukarnia, ale także powiększyła się powierzchnia produkcyjna, magazynowa, jak i narzędziownia.
Dzięki dodatkowej przestrzeni i wyposażeniu zaplecza technicznego i biurowego, firma będzie mogła jeszcze lepiej i jeszcze szybciej realizować nawet najbardziej wymagające projekty. Zamiłowanie do perfekcji, wraz z doświadczeniem kadry kontrolującej zamówienia na każdym etapie, począwszy od projektu, produkcji, poprzez personalizację, umożliwia precyzję wykonywanych zamówień w krótkim czasie realizacji.
Jak wspomniałem, nasza największa inwestycja się zakończyła, ale już realizowana jest kolejną, której rezultat zaprezentujemy pod koniec tego roku!
Rozmawiała Magdalena Wilczak
Dariusz Libera – Właściciel i założyciel firmy DreamPen. Prowadzi ją od 20 lat, zna od podszewki i spełnia się w niej jako multizadaniowiec. Inżynier informatyk, absolwent Politechniki Zielonogórskiej.
Twórca i główny projektant modeli długopisów produkowanych w DreamPen. W wolnych chwilach oddaje się swojej drugiej, zaraz po pracy, pasji jaką jest golf.
Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Z Magdaleną Owczarską, CMO firmy CiTRON Group rozmawiamy o tegorocznym jubileuszu, początkach działalności, ofercie Smart Collection i atrakcyjności polskiego rynku upominków reklamowych.
CiTRON Group istnieje na polskim rynku od 2004 roku. Jakie były początki i jak byście podsumowali minione 15 lat?
Początki naszej działalności wspominam z olbrzymim sentymentem. Nasza pierwsza siedziba mieściła się w garażu. Całą firmę tworzyło kilka osób, a każde z nas pełniło rolę handlowca, kierowcy czy magazyniera. Początkowo zajmowaliśmy się jedynie produkcją smyczy reklamowych, jednak mając świadomość ograniczonego rozwoju firmy bazującej tylko na jednym produkcie, szukaliśmy nowego asortymentu. W 2005 roku rozpoczęliśmy import pamięci USB, które jak się później okazało stanowiły niszę na rynku upominków reklamowych.
Byliśmy pierwszą firmą w Polsce wystawiającą się na targach reklamowych z pamięciami USB. Pamiętam ówczesną reakcję klientów, którzy nie mieli pojęcia czym jest pen-drive i mylili ten przedmiot z zapalniczkami reklamowymi. Taki był początek CiTRON-a. Kolejne lata to praca nad budowaniem oferty, pozyskiwaniem kolejnych rynków zbytu, budowanie stanów magazynowych aż po stworzenie parku maszynowego i produkcję. Dzisiaj firma liczy około 40 osób, główna siedziba wraz z linią produkcyjną mieści się w Warszawie. Nasze stany magazynowe to ok. 150 000 produktów począwszy od pendrive-ów po głośniki czy akcesoria elektroniczne.
Specjalizujecie się w produkcji pamięci USB z logo. Czym jeszcze zajmuje się firma, jak wygląda Wasza oferta?
Znakomitą część oferty nadal stanowią pamięci USB, mamy ponad 30 modeli USB dostępnych na stanie magazynowym, każdy w wielu wersjach kolorystycznych i różnych pojemnościach. Jednak od kilku lat istotną kategorię sprzedażową stanowią power banki czy upominki z PVC w kształcie wybranym przez klienta na zamówienie. W tym roku również rozszerzamy ofertę o tzw. Smart Collection.
Czym dokładnie jest Smart Collection?
To nowoczesne nie tylko w designie, ale również użytkowaniu upominki elektroniczne tj. głośniki, słuchawki, power banki z wbudowaną pamięcią USB i wiele innych. Znaczna ich część łączy się z urządzeniem mobilnym użytkownika poprzez bluetooth. To nowy projekt, który nadal finalizujemy, natomiast w najbliższych miesiącach będziemy w pełni gotowi, aby wyjść z nim do naszych klientów.
Słuchawki, model SC67.
Jak na przestrzeni tych lat zmieniało się Wasze podejście do marketingu i działań promocyjnych?
Początkowo produkt sprzedawał się sam, ponieważ na rynku był na niego większy popyt niż podaż. Z czasem wdrożyliśmy działania marketingowe takie jak: promocja w Internecie czy prasie branżowej, targi, spotkania z klientami. Do dziś realizujemy te działania zarówno w Polsce, jak i w całej Europie. Posiadamy siedzibę w Hiszpanii i łącznie obsługujemy ponad 1500 klientów w 36 krajach.
W ramach CiTRON Group funkcjonują dwie marki: CiTRON European USB Warehouse i PVC Factory. Czym się od siebie różnią?
Tak to prawda, CiTRON European USB Warehouse to działalność mająca na celu sprzedaż pamięci USB, power banków, głośników czy słuchawek, które produkujemy w Polsce lub posiadamy je na stanie magazynowym. Są to produkty, które jesteśmy w stanie dostarczyć wraz z brandingiem do naszych klientów w kilka dni.
PVC Factory to natomiast polska produkcja pamięci USB, breloków, magnesów i innych przedmiotów wykonywanych z PVC na zamówienie klientów w indywidualnie zaprojektowanym kształcie.
Jak widać CiTRON cały czas idzie do przodu, jakiś czas temu powstał nowy koncept Pozytywnie Promocyjni i dołączyliście do niego. Jak oceniacie tę inicjatywę?
Jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tego pomysłu. Dla nas to niewątpliwie kolejny kanał dystrybucji. Uważam, że za sukcesem firm czy takich inicjatyw stoją odpowiedni ludzie. Ze względu na lidera projektu Pozytywnie Promocyjnych, czyli Tomka Przewoźnika, wierzę w jego powodzenie.
Jak z Waszym międzynarodowym doświadczeniem oceniacie rodzimy rynek artykułów promocyjnych? W jakim kierunku będzie się rozwijał?
Polski rynek upominków reklamowych jest bardzo atrakcyjny w porównaniu z innymi karajami UE. Koszty prowadzenia biznesu u nas w porównaniu do naszych zachodnich sąsiadów nadal są niższe, co oczywiście przekłada się na konkurencyjność produktów sprzedawanych przez nasze podmioty. Myślę, że od kilku lat możemy zaobserwować tendencje personalizowanych upominków reklamowych, mam tu na myśli produkty wyjątkowe w swoim designie, tworzone na indywidualne zamówienie klienta, tj. pamięci USB w kształcie na zamówienie.
Czy artykuły promocyjne będą zwiększały swój udział w budżetach reklamowych?
Upominki reklamowe mają dość stabilną pozycje w budżetach reklamowych, nie wydaje mi się, aby w najbliższym czasie ich pozycja była zagrożona lub wyjątkowo znacząco wzrosła. Rośnie natomiast liczba podmiotów korzystających z tego nośnika reklamy, przede wszystkim mam na myśli mały i średni biznes, który nie jest zainteresowany ATL-em.
Jakie są plany na nadchodzące lata? Szykują się nowości, jakieś zmiany?
Niestety, odpowiedź na pytanie o strategie rozwoju muszę przemilczeć, pozostaje mi jedynie zaprosić czytelników OOH magazine na wrześniową edycję targów FestiwalMarketingu.pl, na której zaprezentujemy efekty naszych działań.
Rozmawiała Magdalena Wilczak
Magdalena Owczarska – Od 2005 roku współwłaścicielka firmy CiTRON Group. Wiceprezes Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych w latach 2010-2018. Od 2018 r. właścicielka firmy MOdesign, specjalizującej się w projektowaniu wnętrz. Absolwentka programu Chartered Institute of Marketing (CIM). Ukończyła Wyższą Szkołę Zarządzania i Prawa im. Heleny Chodkowskiej, oraz Wydział Prawa, Administracji i Ekonomii na Uniwersytecie Wrocławskim. Prywatnie mama trójki dzieci, miłośniczka podróży oraz architektury wnętrz.
Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Courtyard by Marriott Warsaw Airport doczekał się pierwszych efektów prac remontowych. W ubiegły weekend, po 4 miesiącach intensywnej pracy, hotel po raz pierwszy pokazał zupełnie nowe oblicze sal konferencyjnych oraz restauracji Brasserie.
W maju 2019 rozpoczęła się długo oczekiwana modernizacja hotelu Courtyard by Marriott Warsaw Airport. Prace budowlane objęły część publiczną obiektu oraz sale konferencyjne. Nie był to łatwy proces, ponieważ hotel nie przerwał działalności i dalej przyjmował gości i obsługiwał ich na najwyższym poziomie. Pracownia architektury wnętrz postawiła na pastele w odcieniach beżu, szarości, błękitu, czerni i bieli.
W połowie września oddano do dyspozycji gości zupełnie odmienioną restaurację Brasserie oraz pachnące nowością sale konferencyjne. Uwagę gości przykuwają niesamowite, wielokolorowe lampy wiszące na wielu poziomach, inspirowane polskim bursztynem, drewniane elementy dekoracyjne i niespotykane wcześniej w Courtyardzie kolory. Hotel posiada 13 sal konferencyjnych, w tym zmodernizowaną salę balową, o łącznej powierzchni 764 m2, wyposażonych w nowoczesny sprzęt audiowizualny. Kolejnym etapem remontu powierzchni ogólnodostępnych będzie przygotowanie zupełnie nowego Lobby Baru i recepcji. Już trwa także renowacja pokoi hotelowych.

Inauguracja nowych sal była szczególna, ponieważ 14 września w hotelu odbyło się międzynarodowe wesele i cały zespół hotelu został zaangażowany w przygotowania do tego wydarzenia. Państwo Młodzi i ich 150 gości było zachwyconych salami, dekoracjami, serwowanymi daniami, formą prezentacji na stołach oraz profesjonalną obsługą. Mamy szczerą nadzieję, że miejsce przyniesie szczęście Młodej Parze oraz hotelowi Courtyard by Marriott Warsaw Airport.
Hotel Courtyard by Marriott Warsaw Airport należy do Polskiego Holdingu Hotelowego – spółki w 100 proc. z kapitałem państwowym. Celem działania holdingu jest utworzenie silnego i profesjonalnego polskiego podmiotu hotelowego, konkurencyjnego w branży, sprawnie zarządzającego bazą obiektów należących do Skarbu Państwa. W portfelu PHH znajduje się obecnie 8 obiektów, zlokalizowanych w Warszawie, Katowicach, Gdańsku, Międzyzdrojach i na Półwyspie Helskim. Jeszcze w 2019 roku otworzą się kolejne hotele – Holiday Inn Express Rzeszów Airport w Rzeszowie oraz Moxy w Poznaniu.
W 2019 roku Polski Holding Hotelowy obejmie całość udziałów spółek AMW Hotele, Gliwickiej Agencji Turystycznej, Hoteli Olsztyn oraz Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Usług Turystycznych. Dzięki temu w grupie kapitałowej Polskiego Holdingu Hotelowego znajdzie się łącznie 30 obiektów hotelarskich. Ponadto, w ramach umowy z PHN o zarządzanie, w najbliższych latach PHH otworzy Moxy & Residence Inn w Warszawie.
Jako franczyzobiorca, PHH współpracuje z czołowymi światowymi sieciami hotelowymi, takimi jak Marriott International, Hilton International, Best Western Hotels &Resorts, InterContinental Hotels Group oraz Louvre Hotels Group.
Czy wiesz jak liczne jest grono klientów, którzy narzekają, że agencje ich nie słuchają i tworzą propozycje nieprzystające do ich oczekiwań i potrzeb? Jak duży stres wywołuje taka sytuacja po obu stronach? „A przecież im mówiłem, tłumaczyłem, dostali jasny brief… i co? I nic! Co teraz powiemy szefowi?” – takie głosy często słychać na korytarzach w biurach korporacji.
A może być inaczej!
W agencji HOLO tworzymy przyszłość z naszymi klientami – stąd po pierwsze słuchamy. „Holo? Słucham – Słyszymy Cię” (WE CAN HEAR YOU) – to nie tylko nasze motto – to też jedno z najczęściej wypowiadanych przez nas słów do nowych klientów, którzy wprost nie mogą uwierzyć, że każde ich słowo jest dla nas ważne. I od tego zaczyna się nasza filozofia Lovemarks, którą z sukcesem przekładamy już od 10 lat na projekty naszych klientów.
„Cały sens słuchania zawiera się w tym, że po wysłuchaniu mogę ofiarować coś w zamian, ponieważ zrozumiałem, o co chodzi tej drugiej osobie”
– Viggo Mortensen.
HOLO? WE CAN HEAR YOU – słuchamy, rozumiemy, działamy
Umiejętność słuchania i właściwego odpowiadania na potrzeby drugiej strony jest naszym zdaniem jednym z kluczowych elementów procesu porozumiewania się. Potwierdzeniem tego są wyniki badań ukazujące, że 40% całej komunikacji stanowi właśnie słuchanie.1 Istotną kwestią jest również umiejętność emocjonalnego zaangażowania konsumenta. Guru marketingu Ken Roberts, twórca filozofii Lovemarks, twierdzi, że: „Uczymy się od wszystkich, którzy mówią nam, co myślą, a co najważniejsze, co czują. To nie jest reklamowy bełkot – dzięki zbudowaniu z nimi unikalnej relacji, możemy sprzedawać więcej po wyższych cenach, większej liczbie osób”.
Szkolenie Master Craft Academy.
Stąd też, filozofię Lovemarks przekładamy z teorii na praktykę w proponowanych strategiach dla marek i firm. Konsumenci oczekują bowiem, aby marki zaspokajały ich potrzeby emocjonalne, a produkty i wydarzenia stanowiły dla nich nowe doświadczenia.
W HOLO stawiamy na budowanie długofalowych relacji z konsumentami i klientami opartych na emocjach. Obecnie 9 mln polskich konsumentów to generacja Y, tzw. Millenialsów, dla których same korzyści funkcjonalne to za mało. Oczekują oni indywidualnego podejścia i doświadczania świata marki. Ken Roberts konkluduje: „Jestem przekonany, że duch nowego tysiąclecia przenosi nas z rzeczywistości konsumpcji napędzanej przez transakcje i informacje w świat emocjonalnych związków tworzonych przez relacje. Szala wagi, która przechyliła się od producentów w stronę sprzedawców detalicznych w latach 90.
– teraz skłania się w kierunku bezpośrednio klientów docelowych. Po prostu do ludzi”.
HOLO? Jaka jest nasza filozofia?
W naszej filozofii tworzenia pomysłów i strategii wychodzimy od założeń Lovemarks, gdyż produkty lub usługi, które budzą mnóstwo szacunku i dużo miłości są czymś więcej niż marka. Ich znaczenie jest większe, gdyż zamiast zadowolonych użytkowników mają fanów i wyznawców. Idealnym przykładem jest tu marka Apple. – Czy ktoś z Was kiedyś próbował poradzić się znajomych w kwestii kupna nowego komputera? Zaraz pojawia się liczne grono wyznawców Apple, które ma tysiąc argumentów, czemu masz kupić Maca. Spróbuj im powiedzieć: „Nie”. Dlatego też staramy się, aby naszym klientom konsumenci zawsze mówili „Tak”. Tym bardziej, że w dobie nieustającego rozwoju usług i produktów, potrzeby odbiorców zmieniają się w mgnieniu oka. Event marketing musi za tym nadążyć lub nawet być o krok przed. Stąd też nasze koncepty strategiczne tworzymy z myślą, aby spotkanie z marką stało się osobistym przeżyciem (Emotion Design). To tego typu rozwiązania przyczyniły się do sukcesu m.in. samochodu Tesla, Apple czy też Playstation. Ważna jest dla nas również wymiana idei i doświadczeń (Share Wisdom), bo dzięki niej możemy na bieżąco wdrażać nowe rozwiązania. Realizując wszystkie nasze projekty, dbamy o kompleksową obsługę klienta (Holistic Approach) – zajmujemy się produkcją materiałów reklamowych, od prototypu po realizację i montaż. Jednocześnie, każdy nasz projekt jest efektem działań w trybie Full Support, gdyż dobrze zorganizowany team oraz współpraca nastawiona na sukces jest jednym z naszych głównych priorytetów.
Agencja HOLO działa na rynku od ponad 10 lat. Obecnie obszary aktywności HOLO obejmują produkcje wydarzeń, materiałów POS, projektowanie graficzne oraz digital. Agencja posiada również własne studio 3D. HOLO specjalizuje się w produkcji niekonwencjonalnych POSM na rynek Polski i Europy Środkowo-Wschodniej. Agencję tworzy dziś ponad 30 osób. Ostatnie dwa lata działania firmy były poświęcone na uporządkowanie zasobów i doświadczeń, ustrukturyzowanie, zbudowanie silnego #teamHOLO oraz rebranding.
HOLO? Słucham. Czego potrzebuje branża alkoholowa? To proste – programu edukacyjnego Master Craft Academy.
Jak w praktyce wyglądają nasze działania? Dobrym przykładem jest program edukacyjny Master Craft Academy. Klient postawił przed nami wyzwanie dotarcia do środowiska barmańskiego z ofertą, która wykraczałaby poza ramy standardowego szkolenia produktowego oraz w angażujący sposób przekazywałaby wiedzę o produktach z portfolio alkoholowego Brown-Forman Polska. Mieliśmy też jednocześnie zachęcić do kreatywnej miksologii na bazie tych produktów.
Naszym zadaniem było stworzenie koncepcji kreatywnej i treści merytorycznej, opracowanie i wdrożenie strategii komunikacji promocji projektu, wyprodukowanie POSM oraz scenografii adaptowalnej do różnych przestrzeni, a także rekrutację i całościową realizację.
POSM dla marki Jack Daniel’s.
Na pierwszym etapie stworzyliśmy koncept kreatywny. Odwołaliśmy się do tradycji – etosu rzemiosła barmańskiego „craftu”, które po ponad 100 latach przeżywa swój renesans. Tak powstała nazwa programu – Master Craft Academy oraz hasło „Osiągnij szczyt barmańskiego rzemiosła”. Do programu zaangażowani zostali mistrzowie barmaństwa – trenerzy wzięli udział w wyjeździe do USA, gdzie odwiedzili dwie destylarnie głównych produktów klienta. Dzięki temu, poza wiedzą barmańską i produktową, wnieśli do programu opowieści „z pierwszej ręki” i osobiste doświadczenia.
Następnie opracowaliśmy program warsztatów o szerokim zakresie tematycznym, który odpowiadał na oczekiwania i potrzeby branży barmańskiej. Warsztaty zostały podzielone na część teoretyczną i praktyczną. Trenerzy skupili się na szkoleniu z autoprezentacji i budowaniu pewności siebie, tajnikach kreatywnej miksologii oraz przekazaniu managerskiego know-how dla realizacji celów biznesowych.
Wyzwaniem było stworzenie scenografii, dopracowanie każdego detalu na etapie produkcji tak, aby całość Master Craft Academy cechowała się mobilnością oraz adaptowalnością do różnych warunków, a także łatwością powielenia rozwiązań. Każdy lokal, w którym odbyło się szkolenie został skrupulatnie dobrany pod kątem zaplecza oraz „craftowego” charakteru.
Zaprojektowaliśmy i wyprodukowaliśmy spójną z „craftowym” wymiarem projektu identyfikację wizualną – branding szkoleń – począwszy od gadżetów dla uczestników (skórzane notesy, piny), wyposażenie, po elementy scenografii (m.in. minigolf Jacka Daniel’sa). Równocześnie zaproponowaliśmy strategię komunikacji i promocji. Uruchomiliśmy platformę internetową mastercraftacademy.pl (36 000 odsłon), założyliśmy fanpage na Facebooku @MasterCraftAcademy oraz zamkniętą grupę dla absolwentów „Master Craft Mates”.
Pierwsza edycja programu odbyła się w Warszawie, Łodzi, Gdańsku, Gdyni, Poznaniu, Krakowie, Lublinie, Wrocławiu i Katowicach. Podczas 20 dni szkoleniowych (w każdej lokalizacji 2 dni) wzięło w niej udział prawie 1000 barmanów i managerów barów. Odpowiedź branży była bardzo pozytywna. Zgodnie z raportem IPSOS na zlecenie Brown-Forman (12.2018) aż 97% osób zadeklarowało chęć ponownego udziału, 94% barmanów i managerów podzieliło się zdobytą wiedzą z kolegami z branży, aż 97% wyniosło znajomość marek z portfolio.
W HOLO słuchamy siebie nawzajem
Wartości HOLO obecne są w życiu agencji na co dzień. W naszym #teamHOLO znajdziecie wysoko wykwalifikowanych i zaangażowanych managerów. Wspieramy także rozwój idei samozarządzania, czyli jak największej samodzielności pracowników. Mniej kontroli, sprawny monitoring i komunikacja przekładają się na szybką decyzyjność, większą efektywność pracy, bez biurokracji i obszernego raportowania wewnętrznego. Szefowie ufają pracownikom i ich kompetencjom. To sprawia, że czujemy się odpowiedzialni za agencję, klientów oraz powierzone projekty.
Nasze biuro mieści się w kameralnym segmencie z ogrodem na Wilanowie. Jako #teamHOLO często wychodzimy razem na miasto w poszukiwaniu inspiracji, m.in. do instytucji kultury oraz różnych ciekawych i nowoczesnych przestrzeni.
HOLO realizuje projekty dla marek z trudnej branży alkoholowej, gdzie konwencjonalne sposoby reklamy ograniczone są ustawowo, branży FCMG, a także dla firm z sektora finansowego i consultingowego. Wszystkie realizacje czerpią z doświadczenia – eventowego know-how agencji, a dzięki pełnemu zapleczu w postaci studia projektowego i produkcyjnego, wizje klientów realizuje kompleksowo i na najwyższym poziomie. HOLO wychodząc od swojego hasła WE CAN HEAR YOU zaprasza marki do wzajemnego poznania się – rozmowy przy kawie – to zwykły początek niezwykłych kreacji, realizacji i przeżyć dla tysięcy konsumentów.
HOLO, www.holo.com.pl
1. Magdalena Marian, Komunikacja Interpersonalna Materiały Dydaktyczne, Wrocław 2009, s. 3.
Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.