Logo


Reaguj natychmiast i zwiększaj koszyk zakupów, czyli o real-time marketingu i natychmiastowych wydrukach na żądanie w branży detalicznej.

Piotr Parys, Trade Marketing Manager w OKI Europe (Polska)

Stałym trendem wśród firm jest ciągła praca nad tym, aby być o krok przed konkurencją, dlatego szukają one rozwiązań i produktów, które pozwolą im osiągnąć taką przewagę konkurencyjną. Coraz większą popularność zyskuje również real-time marketing, który z dużym sukcesem wyszedł już poza ramy Internetu. Możliwość reagowania w czasie rzeczywistym na to, co dzieje się tu i teraz, pozwala w wielu przypadkach osiągnąć oczekiwaną przez firmę przewagę konkurencyjną. W kilka minut bowiem możemy zaproponować klientom ciekawą promocję, która przełoży się na zwiększenie koszyka zakupów i jednocześnie będzie budować w świadomości klientów pozytywny wizerunek naszej marki. Ważne jest jednak to, żeby szybko zareagować na bieżące wydarzenia i w adekwatny sposób, z punktu widzenia naszej marki, do nich nawiązać. To klucz do sukcesu. Klienci doceniają kreatywne pomysły. Marka może być zapamiętana i przy okazji ponosi znikome koszty na promocję, bo klienci sami będą opowiadać o tym swoim znajomym. Przykład?

Smocza szarlotka, czyli smoki i ciastka
Załóżmy więc, że jesteśmy właścicielem cukierni, w której oferujemy pyszną szarlotkę i właśnie obejrzeliśmy bijący rekordy popularności serial, po którym każdy już wie ,,gdzie smoki piją kawę”. Rano przygotowujemy więc specjalnie z tej okazji ofertę dla naszych klientów – ,,Wiadomo, gdzie smoki latają na kawę – ale na ciasto wpadają do nas! Dziś w ofercie jabłecznik w smoczym rozmiarze”. To tylko jeden przykład jak firma może budować ofertę dnia wykorzystując chwilowy trend, który nawiązuje do ,,dzisiejszego newsa”. Takich sytuacji może być wiele – lokalna drużyna szczypiornistów bardzo popularna w swoim mieście wygrała mecz 3 punktami, to dobry moment do świętowania sukcesu i zaproponowania promocji trójpaków. Jak wiadomo dobra reklama jest dźwignią handlu. Jednak, nie jest łatwo każdemu klientowi opowiadać, że właśnie dziś jest ta świetna promocja, że mamy dostępną smaczną szarlotkę lub że kupując dwa dżemy trzeci jest gratis. Zdecydowanie łatwiej jest, jeśli taka informacja jest wywieszona nad półkami, na witrynie sklepu, wszędzie tam, gdzie klient kieruje swój wzrok. W dzisiejszych czasach druk plakatów, ulotek, a nawet banerów jesteśmy w stanie bez problemu zrobić we własnym zakresie, u siebie na miejscu, w dowolnym momencie, wystarczy, że posiadamy kolorową drukarkę lub MFP, które drukują w wysokiej jakości.

Z badań wynika, że większość decyzji podejmowanych przez konsumentów ma miejsce w punkcie handlowym lub usługowym – warto więc to wykorzystać. Efektywne, kolorowe i atrakcyjne materiały drukowane odgrywają istotną rolę w komunikacji w branży detalicznej. Rozwiązania dla branży detalicznej firmy OKI pozwalają sprzedawcom być na bieżąco i w atrakcyjny sposób przedstawić najnowsze trendy w aktualnej ofercie, w celu przyciągnięcia uwagi klientów i wpłynięcia na sprzedaż. Niezależnie od tego, czy priorytetem jest koncentracja na określonej marce lub produkcie, czy komunikacja najnowszej promocji, rozwiązania detaliczne OKI pozwalają wzbogacić doświadczenia klientów dzięki atrakcyjnym i skutecznym oznakowaniom, które mają wpływ na decyzje zakupowe i zwiększają wartość koszyka. Drukarki OKI drukują w rozdzielczości 1200 × 1200 dpi na wielu różnych nośnikach o zróżnicowanej gramaturze i rozmiarach. Dzięki temu możemy samodzielnie drukować etykiety cenowe, ulotki, plakaty czy też banery wiszące i podłogowe o długości do 1320 mm. Nasze urządzenia z serii C800 i MC800 drukują na wstępnie ciętych nośnikach na potrzeby zawieszek na drzwi, kołnierzy butelek i wielu innych zastosowań, na nośnikach odpornych na wodę i promienie UV, zapewniając profesjonalne wykończenie i niesamowicie żywe kolory.

Print vs. Digital Signage
Wiele firm boryka się z pytaniami, jaka inwestycja jest najlepsza, jeśli chodzi o wybrane rozwiązanie do prezentowania swojej oferty, z których jednym – być może najważniejszym – jest pytanie, czy powinny one inwestować w oznakowanie cyfrowe czy drukowane. Tradycyjne drukowane rozwiązania wystawowe istnieją już od dawna, a w ostatnich latach przybyło też wiele rozwiązań cyfrowych. Koszty związane z digital signage są jednak dużo wyższe niż w przypadku drukowanych oznakowań. Zakup takich cyfrowych nośników – w porównaniu z kosztem zakupu drukarki – nie dla każdego jest osiągalny. Zakup i budowa tablicy LED, w zależności od rozmiaru, może oscylować nawet w kosztach między 50 a 100 tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć jej utrzymanie, pobór mocy, etc. W przypadku print signage wiele osób zwraca uwagę, że trzeba tu brać koszty takie jak faktyczny koszt druku, dostawa i dystrybucja, wyświetlanie, błędy drukarskie i konieczność ponownego drukowania. Jednak tak naprawdę nie musi tak być.

Każda firma powinna znaleźć złoty środek, który pozwoli jej w optymalny, to znaczy efektywny i zarazem ekonomiczny sposób, przygotowywać materiały marketingowe. Koszty związane z inwestycją w digital signage w obecnej chwili są dużo większe niż sięgnięcie chociażby po nasze drukarki. Produkcja i aktualizacja materiałów marketingowych drukowanych jest bardziej kosztowna, gdy są one drukowane poza firmą. Dlatego warto przejść na drukowanie ich w biurze. W takim modelu projekty można przetestować i zmienić na krótkiej serii próbnej. Co więcej, nowoczesne rozwiązania drukujące OKI zapewniają szybki dostęp do materiałów w całej firmie z możliwością druku na żądanie. Jest to ważne dla organizacji z wieloma działami, drukowanie na żądanie obniża koszty dystrybucji poprzez wyeliminowanie konieczności transportowania materiałów pomiędzy biurami. Przechowywanie i indeksowanie plików na centralnym serwerze lub w chmurze sprawia, że oddziały i personel mają dostęp do aktualnych materiałów z każdej lokalizacji i mogą je drukować na żądanie. Najnowsze drukarki firmy OKI umożliwiają niedrogie drukowanie wysokiej jakości materiałów marketingowych w biurze, dając możliwość drukowania krótkich serii, nagłych zleceń i drukowanie na żądanie. Oznacza to oszczędność czasu zespołów kreatywnych. Odchodzą również koszty logistyki, bo plakaty są drukowane na miejscu i dokładnie tyle sztuk ile potrzeba. W największym skrócie – jeśli mamy pod ręką kolorową drukarkę, możemy dużo szybciej zareagować na otaczającą nas rzeczywistość. Szybko, samodzielnie przygotować materiały marketingowe. Jest to olbrzymia korzyść dla firm, które często aktualizują informacje zawarte w drukowanych materiałach. Największym zyskiem jest błyskawiczny proces produkcji broszur, ulotek, plakatów, katalogów i wielu innych materiałów, a także to, że można tworzyć kampanie oraz ich składniki szybko i efektywnie.

Dobrym przykładem jest tu niemiecka firma Möbel Rieger zajmującą się sprzedażą produktów do wyposażenia i wystroju wnętrz. Firma potrzebowała etykiet cenowych, plakatów promocyjnych, banerów sufitowych, ulotek, stojaków wystawowych do wszystkich swoich sklepów usytuowanych w różnych lokalizacjach. Wszystkie wydruki powinny być spójne z brandingiem firmy. Powołano 30-osobowy zespół ds. merchandisingu wizualnego, obejmujący sześć oddziałów, który skupił się na zapewnieniu wysokojakościowych materiałów drukowanych, w oparciu o urządzenia OKI. Większość materiałów promocyjnych firmy jest wytwarzana wewnątrz firmy na sześciu drukarkach biurowych OKI, które dzięki swoim możliwością wysokojakościowego druku na szerokiej gamie mediów pozwalają firmie przygotować materiały promocyjne we własnym zakresie, na żądanie w ilości aktualnie potrzebnej. Udało się usprawnić system druku oraz wygenerować oszczędności. Drukarki tonerowe LED OKI były odkryciem dla działu merchandisingowego, w którym wcześniej pracowano wyłącznie na drukarkach atramentowych. Liczba nośników drukarskich używana przez dział merchandisingu wizualnego została również znacząco obniżona.

Współczesne urządzenia drukujące potrafią zapewnić, więc tą oczekiwaną i poszukiwaną przez każdą firmę, przewagę konkurencyjną. A w połączeniu ze sprawnym wykorzystywaniem aktualnych trendów w marketingu, takich jak chociażby właśnie RTM, firma może efektywnie budować swój wizerunek jako marki przyjaznej klientowi, reagującej na aktualne trendy i ,,hot newsy”. Barwne oznakowania, niestandardowe promocje, atrakcyjne materiały, nieszablonowa broszura w ciekawy sposób pokazująca produkty, baner, który wydrukowaliśmy od ręki reagując na zwiększone zainteresowanie klientów ,,smoczą szarlotką” – wielu naszych klientów przekonało się, że aby drukować takie materiały wcale nie trzeba zamawiać dużego nakładu na zewnątrz, wystarczy mieć w swojej firmie kolorową drukarkę lub urządzenie wielofunkcyjne, które potrafi drukować w wysokiej jakości.

Piotr Parys, Trade Marketing Manager w OKI Europe (Polska)

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Jak dotrzeć do klienta i zwiększyć sprzedaż w punktach handlu tradycyjnego i sklepach internetowych, dzięki wykorzystaniu opakowań standardowych oraz zbiorczych, jak również standów i ekspozytorów w łańcuchu dostaw? Sprawdzone, a przede wszystkim kompleksowe, rozwiązania proponuje drukarnia Labo Print z Poznania.

Dzisiejszy świat w coraz większym zakresie, przenosi się do Internetu. Jak grzyby po deszczu powstają coraz to nowe sklepy internetowe i całe rzesze konsumentów zmieniają zwyczaje zakupowe, tworząc ogromny rynek handlu e-commerce. Tak duża konkurencyjność powoduje, że każdy chciałby się wyróżnić. Asortymentem, nowymi funkcjonalnościami czy też obsługą. Doskonale jednak wiadomo, że jeśli wyłączyć emocje, konsument kupuje przede wszystkim oczami. Wszystko, co ładne, estetyczne i oryginalne, przyciąga wzrok i nie pozostawia odbiorcy obojętnym.

Znając potrzeby rynku i zachowania konsumentów w sieci, przychodzimy z rozwiązaniami dla sektora e-commerce, dzięki którym sprzedawcy realnie mogą wpłynąć na atrakcyjność swojej oferty w sieci, przy jednoczesnym obniżeniu kosztów.

W całej gamie produktów reklamowych, które oferujemy naszym partnerom, dla odbiorców e-commerce polecamy szczególnie opakowania tekturowe, kartony szybkoskładalne, automatyczne koperty czy rollboxy. Nasi klienci mogą wybierać zarówno spośród opakowań standardowych w różnorodnych rozmiarach, drukowanych bądź nie, jak i zamówić opakowania dedykowane, stworzone specjalnie dla wybranego produktu. Dział konstruktorski Labo Print chętnie doradzi i zadba, by projekt – który Państwo otrzymają – spełniał oczekiwania przy racjonalnym poziomie ceny.

Szeroki wybór rozwiązań, pozwala dopasować opakowanie do każdych potrzeb. Posiadając odpowiednie technologie, oferujemy zarówno niewielkie serie opakowań drukowanych cyfrowo, jak i długie serie dla firm, których zapotrzebowanie sięga dziesiątek tysięcy sztuk.

Dla sektora handlu w szerszym ujęciu, interesujące mogą okazać się także opakowania zbiorcze czy standy i ekspozytory tekturowe. Tradycyjne punkty handlowe rządzą się nieco innymi prawami, niż sklepy w Internecie. Dotyczy to w szczególności dyskontów, które zdominowały rynek handlu produktami pierwszej potrzeby, stawiając przy tym specyficzne wymagania producentom, chcącym zaistnieć w ich placówkach. W łańcuchu logistycznym wykorzystanie standów, jako opakowania zbiorczego, to stosunkowo nowy trend, który ułatwia pracę wszystkim zaangażowanym w proces dostawy i ekspozycji produktu, przynosząc wymierne efekty sprzedażowe.

Dzięki rozwiniętym i doświadczonym działom graficznym i konstruktorskim, Labo Print proponuje dedykowane standy i ekspozytory, które idealnie dopasowanym kształtem i grafiką, nie pozostawią klientów obojętnymi. Poznając Państwa potrzeby, chętnie podzielimy się doświadczeniem, podpowiadając w jaki sposób wyeksponować produkt, by zrealizować oczekiwane cele sprzedażowe.

Znakomity i nowoczesny park maszynowy, szeroka gama sprawdzonych rozwiązań reklamowych, własne działy graficzne i konstruktorskie, szeroki wybór gotowych produktów, dedykowani doradcy i wreszcie kompleksowość, to elementy które we współpracy z nami najczęściej doceniają klienci.

Przenieś swój biznes na wyższy poziom i już dziś sprawdź, co możemy zrobić dla Ciebie!

Paweł Niedzielski, Marketing Manager w Labo Print
www.laboprint.eu

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Jet Line  uruchamia nową sieć ekranów DOOH. MORE – Miejskie Okna REklamowe – to sieć cyfrowych nośników outdoorowych (DOOH), która w październiku startuje w Warszawie, a następnie w kolejnych największych miastach w Polsce.

– Powiększamy przestrzeń do komunikacji. Stworzyliśmy sieć miejskich ekranów w witrynach sklepów i restauracji, punktów usługowych i nazwaliśmy ją MORE, Miejskie Okna REklamowe. Poszerzamy w ten sposób naszą ofertę DOOH o kolejne miejsca najpierw w Warszawie, a następnie w innych miastach – mówi Michał Ciundziewicki, prezes zarządu Jet Line Sp. z o.o.

Sieć MORE uzupełni outdoorową ofertę Jet Line o nowe miejsca w centrach miast. Od momentu zakupu platformy MyLED w 2017 r., Jet Line rozwija cyfrową część oferty outdoorowej. Miejskie Okna REklamowe, MORE, to ekrany LCD 55’ montowane w witrynach lokali tak, aby informacje na nich wyświetlane były widoczne dla przechodzących obok nich pieszych oraz osób poruszających się po mieście na rowerach czy hulajnogach.

Reklamy będą emitowane w postaci 10-sekundowych spotów. Ich uruchomienie to kwestia czasu potrzebnego do podjęcia decyzji o komunikacji i przygotowania reklamy.

Sieć MORE w całości jest zarządzana z jednego miejsca – biura Jet Line, a pierwsze kampanie reklamowe w sieci wystartują w październiku.

www.jetline.pl 

 KL

 

O nowym nabytku w firmie, drukarce MassiVit 1800 PRO, możliwościach jakie daje druk wielkoformatowy 3D dla komunikacji wizualnej, planach rozwoju parku maszynowego firmy rozmawiamy z Rafałem Leciejem, Dyrektorem Handlowym w TFP Grafika.

Rafał Leciej
TFP Grafika

Zakupiliście w ostatnim czasie maszynę, która drukuje obiekty przestrzenne, zgadza się?
Zdecydowaliśmy się na zakup urządzenia do druku przyrostowego, które przyczynia się do powiększenia naszego portfolio oferowanych produktów. Od kilku lat obserwujemy ten segment rynku oraz same urządzenia i doszliśmy do wniosku, że chcemy się czymś wyróżnić i zaoferować klientom coś w większym rozmiarze. Jedynym urządzeniem w formacie XXL dostępnym i sprawdzonym jest MassiVit 1800 PRaO, które oprócz swoich rozmiarów oferuje również odpowiednią wydajność dzięki różnym trybom druku. Pierwszy raz spotkaliśmy się z tą technologią w trakcie targów DRUPA, ale wówczas traktowaliśmy to jako ciekawostkę i być może coś, co kiedyś będziemy w stanie wykorzystać do produkcji permanentnych materiałów wspierających sprzedaż. Teraz okazuje się, że możliwości są znacznie większe niż wcześniej myśleliśmy, a na każdym spotkaniu ilość pomysłów rośnie. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia i… budżety.

Od jak dawna projektujecie i świadczycie usługi w 3D?
Naszą przygodę z drukiem 3D rozpoczęliśmy 2 lata temu od otrzymania małych urządzeń od Andrzeja Tylendy – Prezesa Zarządu oraz współwłaściciela firmy, który zresztą często zaskakuje nas nowymi pomysłami na biznes. Pewnego dnia otrzymaliśmy dwa urządzenia z wiadomością „wykorzystajcie to do czegoś” i tak się zaczęło. Nasi kreatywni graficy od razu rozpakowali sprzęt i zabrali się do pracy. Na początku była to ciekawostka, a po kilku dniach już hobby. Dzień za dniem dochodziliśmy do nowych wniosków i w ten sposób budowaliśmy wiedzę, jak to się robi i gdzie możemy taką technologię wykorzystać, aż doszliśmy do innego wymiaru, w który przeniósł nas MassiVit 1800 PRO. Możliwości tego urządzenia są olbrzymie, tak jak jego rozmiar. Maszyna pozwala na druk kilkumetrowych obiektów wystających ze ściany, stoisk handlowych, nowoczesnych mebli, elementów oświetlenia, karoserii samochodów, eksponatów muzealnych, ozdobnych elementów elewacji i wielu innych. Jest to jedyna taka maszyna w Polsce, dająca możliwość druku 3D o wymiarach 180 x 145 x 111 cm, z dwiema głowicami pozwalającymi na druk dwóch obiektów jednocześnie. Spore możliwości urządzenia muszą iść w parze z kreatywnością, otwartością na nowe pomysły, a także sprawną ręką w trakcie finishingu, który ma kluczowe znaczenie przy realizacji projektów.

Wydrukowane słuchawki na MassiVit 1800 PRO.

Jak wygląda Wasz park maszynowy? Jakie są jego możliwości?
Obecnie nasza firma posiada spore możliwości wykonywania zleceń: od produkcji opakowań i display’ów kaszerowanych z nadrukiem offsetowym lub cyfrowym po materiały permanentne POS wraz z drukiem 3D w rozmiarze XXL. Nasz park maszynowy pozwala nam na produkowanie opakowań i display’ów kaszerowanych z tektury falistej. Do ich produkcji wykorzystujemy tekturę o różnych profilach fali, jak B, E, F, N oraz ich kombinacji, np. E+B, E+E, N+F, co pozwala nam tworzyć różnorodne konstrukcje, spełniające wymagania estetyczne i wytrzymałościowe. Nowoczesny park maszynowy oraz wysokie standardy produkcji, w tym ISO 9000 i 1400, standard BRC IoP oraz certyfikat FSC, a przede wszystkim zaangażowani i wykwalifikowani ludzie umożliwiają osiągnięcie stawianych nam wymagań i rozwijanie wszystkich dziedzin naszej działalności. W TFP Grafika mamy do dyspozycji urządzenia drukujące w dużym formacie 1620 x 1200 w technice offsetowej z dwoma lakierami, cyfrowej, a także wysokiej jakości i wydajności maszyny kaszerujące i wykrawające firmy BOBST oraz składarko-sklejarki tego samego producenta. Do produkcji materiałów POS wykorzystujemy frezarki, drukarkę cyfrową oraz inne urządzenia pozwalające na realizację wielu wyzwań, które wspólnie z naszymi partnerami przed sobą stawiamy.

Plany na najbliższe miesiące, lata?
W najbliższych latach chcemy koncentrować się nadal na poprawie wydajności poprzez nowoczesne rozwiązania logistyki wewnętrznej, ułatwianiu pracownikom wykonywania czynności związanych z produkcją i magazynowaniem, a także inwestycjach w maszyny przetwórcze. Naszą uwagę kierujemy również na rozwiązania produkcji cyfrowej, zarówno druku jak i dalszej obróbki tektury i innych materiałów służących do wytwarzania opakowań i ekspozytorów. Nierozłącznym elementem będzie rozbudowa fabryki w Śremie, abyśmy bez większych przeszkód mogli rozwijać nasze trzy filary, tj. opakowania i display’e z tektury, permanentne materiały POS oraz druk 3D. Naszym największym zasobem są dobrze wykwalifikowani i zaangażowani ludzie, ich rozwój będzie dla nas również priorytetem.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Jak emocje sterują zakupami, a technologie emocjami? Nowoczesne technologie zapewniają narzędzia zarówno do dokładnego badania stanu emocjonalnego użytkownika, jak i w pewnym stopniu jego narzucenia.

Adam Sanocki, Attention Marketing

Według badań przeprowadzonych na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, nawet 90. procent decyzji zakupowych w Polsce, klienci indywidualni podejmują pod wpływem impulsu. Badanie wskazało również, że emocje mają wpływ na każdy aspekt decyzji zakupowych, zarówno zachęcając do kupna, jak i zniechęcając do transakcji1.

Przykładem zakupów pod wpływem chwili, może być choćby dramatycznie przepłacony napój w kinie, podczas gdy w sklepie spożywczym w tej samej galerii handlowej płaci się nawet kilka razy mniej.

Badania przeprowadzone w USA wskazały, że tamtejsi klienci na zakupy pod wpływem emocji wydają nawet 5,4 tys dolarów rocznie na osobę, co w skali całej populacji przekłada się na miliardy nierozsądnie wydanych pieniędzy. Najczęściej (70,5 proc. wskazań) pod wpływem impulsu kupowane jest jedzenie, na przykład przekąska2. Drugą najpopularniejszą kategorią są ubrania (53 proc.) a trzecią sprzęty domowe (33 proc.).

Oznacza to, że w sterowaniu impulsami użytkowników oraz ich stanami emocjonalnymi drzemie ogromny potencjał, który marki coraz częściej chcą wykorzystać.

Emocje na oku (ale nie wodzy)
Podstawowym wyzwaniem związanym z emocjami jest ich zmienność i delikatność. Zachwyt klienta trwa chwilę, a przy negatywnych doświadczeniach z marką może przerodzić się w niesmak lub rozczarowanie.

Jednak nowoczesne technologie pozwalają markom precyzyjnie identyfikować emocje. Do tego celu służyć mogą przede wszystkim smartfony, będące prawdopodobnie najbardziej osobistym sprzętem jaki pozostaje w użyciu. Dzięki kombinacji zainstalowanych aplikacji oraz wbudowanych sensorów takich jak kamera czy mikrofon, urządzenia te są w stanie zebrać dane niezbędne do określenia stanu emocjonalnego użytkownika.

Już w tej chwili rynek rozpoznawania emocji użytkowników na podstawie wyrazu twarzy wart jest 20 miliardów dolarów3. Dane te mogą jednak być wzbogacone o informacje płynące z tak zwanych wearables, takich jak opaski fitness czy smartwatch’e – pobrany z kamery obraz rozszerzonej źrenicy w połączeniu z informacjami o przyspieszonym biciu serca, to wyraźne wskazanie stanu emocjonalnego użytkownika.
Do stanu emocjonalnego nawiązuje opracowana przez Google koncepcja mikro-momentów, w których potencjalny klient jest najbardziej podatny na przekaz i podejmie decyzję dotyczącą kupna towaru bądź usługi4. Skoro marki są w stanie rozpoznać stan emocjonalny użytkownika, naturalne jest, że starają się również na niego wpływać.

Sztuczna inteligencja emocjonalna
Giganci technologiczni już w tej chwili dysponują technologią, która rozpoznaje emocje. Amazon w październiku zeszłego roku opatentował wynalazek5, który pozwala asystentowi Alexa rozpoznawać emocje użytkownika po takich wskazaniach jak ton czy barwa głosu, a następnie proponować dopasowane do tego zajęcia lub produktu. Microsoft podobną technologię opatentował w 20176.

Google z kolei wykorzystuje stany emocjonalne użytkowników do zautomatyzowanego sterowania narzędziami smart home. Głośnym echem odbił się również eksperyment przeprowadzony na FB, gdzie badaczom dzięki odpowiedniej selekcji treści przedstawianej użytkownikom udało się faktycznie wpłynąć na ich emocje7.

Dzięki skojarzeniu danych z różnych źródeł możliwe będzie (albo nawet już jest) wyselekcjonowanie grupy użytkowników o odpowiednim stanie emocjonalnym i kierowanie przekazu bezpośrednio do nich, lub też usługa polegająca na zamówieniu takiego stanu wcześniej.

W praktyce wszystkie sieci botów w mediach społecznościowych, rozprowadzające fake newsy i operujące w paradygmacie postprawdy mają za zadanie właśnie wywołać emocje użytkownika.

Zachować rozsądek
Technologie rozpoznające emocje oraz dopasowujące działanie maszyny do nich mogą być szansą na znaczne poprawienie jakości życia ludzi. Przykładem może być choćby telefon, który na widok wściekłej twarzy blokuje dostęp do połączeń. Dzięki takiemu pozornie ograniczającemu wolność rozwiązaniu wielu ludzi mogłoby uratować swoje związki lub uniknąć dużych nieprzyjemności. Podobnie samochód, który na widok wściekłości na twarzy kierowcy narzuca limit prędkości i informuje inne maszyny na drodze o potencjalnym zagrożeniu.

Innym przykładem jest wczesne rozpoznawanie depresji i podobnych zaburzeń. Obecnie około 10 proc. populacji prawdopodobnie przejdzie lub przeszło epizod depresyjny8. Modele sztucznej inteligencji są w stanie rozpoznawać depresję w 80 proc. przypadków9 wyłącznie na podstawie wyrazu twarzy. Tym samym możliwe jest informowanie użytkowników smartfona odpowiednio wcześniej o zagrożeniu.

Wszystkie te korzyści prawdopodobne są jednak jedynie, jeśli marki zapewnią użytkownikom prywatność, a wszelkie usługi oparte na emocjach będą faktycznie transparentne. Świat, w którym smartfon ostrzega przed pierwszymi symptomami załamania nerwowego i namawia do wizyty u terapeuty może być znacznie lepszym miejscem. Świat, w jakim smartfon tak długo karmi użytkownika depresyjnymi filmami, aż ten będzie w odpowiednim stanie by kupić wskazany produkt, jest światem wyjętym wprost z koszmaru.

1. kobieta.interia.pl, 2. www.cnbc.com, 3. www.theguardian.com, 4. www.thinkwithgoogle.com, 5. www.telegraph.co.uk, 6. www.digitaltrends.com, 7. wyborcza.pl, 8. www.scientificamerican.com, 9. www.arxiv.org

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Branding rozumiem jako strategiczne projektowanie świadomości marki dla istotnych, z punktu widzenia organizacji, grup odniesienia. Jest to kompleksowy proces, którego efektem ma być odróżnienie się na tle ofert konkurencji czy realizacja określonych, bardziej szczegółowych celów biznesowych klienta. Jest to zarządzanie wizerunkiem, jego konstruowanie i dalsza, efektywna komunikacja.

Tym, co dziś wybierają Wasi klienci, nie są już same produkty czy usługi, te bowiem stały się łatwo zastępowalne pod względem funkcji i jakości (jeśli w to wątpisz, proponuję szybkie ćwiczenie: wejdź na AliExpress bądź przeczytaj skład pięciu wybranych produktów z jednej, dowolnej kategorii rynkowej). Klienci konsumują marki. Identyfikują się z nimi, kochają je, nienawidzą ich, są gotowi wydać na nie więcej. Bez adekwatnej i świadomie zaprojektowanej marki trudno mówić o spójnych i długofalowych działaniach PR. Brand stanowi dla nich nie tylko niezbędny fundament i punkt wyjścia, ale dostarcza również wartościowych i cennych treści dla późniejszych działań komunikacyjnych. Tym, co zdroworozsądkowo zwykliśmy nazywać marką, są: nazwa, jakość, symbol, design lub jakakolwiek inna cecha, która identyfikuje towar lub usługę – odróżnia produkt lub usługę jednej organizacji od produktu lub usługi innej. W nomenklaturze prawniczej jest ona znakiem handlowym. To rozumienie nie ujmuje jednak sedna zjawiska i nie jest dobrym punktem wyjścia ani dla projektanta, ani dla brand managera.

Marka stanowi sumę doświadczeń klientów, budowaną przez obrazy, emocje, skojarzenia, opinie, które często odnoszą się do określonej symboliki (nazwy, logo, hasła, systemu identyfikacji wizualnej, konkretnych zachowań, interakcji, specyficznego języka, doświadczeń użytkownika itp.). Rozpoznawalność marki i pożądane zachowania konsumenckie są osiągane poprzez kumulowanie doświadczeń i asocjacji związanych zarówno z używaniem danego produktu lub usługi, jak i wpływem designu, reklamy, zawartości mediów czy wypowiedzi innych. Marka powinna mieć własne logo, typografię, kolorystykę, symbolikę oraz ton komunikacji – swoisty „sound” – ale koniecznie należy pamiętać, że to wszystko jest projektowane po to, aby reprezentować, wyrażać określone wartości, idee czy osobowość organizacji. To z nimi dopiero mogą utożsamiać się klienci, pracownicy, kooperanci i otoczenie biznesowe. Brand design nigdy nie powinien być zatem postrzegany jako „sztuka dla sztuki”. Zresztą tym, co odróżnia design od dziedziny sztuki, jest właśnie funkcjonalność, jego celowość. W dalszej części artykułu znajdziecie przykład kompleksowego brand booka, który oprócz kodyfikacji wizualnej i językowej tożsamości marki zawierają przede wszystkim jej założenia komunikacyjne. Brand book Świętego Mikołaja (tak – tego Św. Mikołaja, który przynosi nam prezenty jeśli oczywiście byliśmy grzeczni) to materiał pokazowy zaprojektowany przez brytyjską agencją Quietroom. Oprócz kilku naprawdę dobrych „angielskich żartów” przemyca on bardzo ważną prawdę o projektowaniu marki. Proszę zwrócić uwagę na kolejność informacji i konstrukcję tego dokumentu. Jest ona ze wszech miar właściwa. Samo logo Twojej organizacji bez zdeponowanego w nim sensu i celu nie znaczy bowiem nic.

W Polsce zwykło utożsamiać się brand book i logo book – tzw. księgę znaku, którą dysponuje dana organizacja. Na potrzeby niniejszego tekstu, ale też szerzej, z pokornym życzeniem uspójnienia rodzimej nomenklatury, w kontekście bardziej ugruntowanej anglojęzycznej, proponuję wprowadzić następującą dystynkcję terminologiczną: księga znaku/ logo book odnosi się do wizualnej strony marki, zawiera wytyczne do używania logo, konstrukcję znaku, kolorystykę, typografię firmową, może zawierać rozmaite implementacje logo, np. materiały reprezentacyjne.

Brand book/ brand guidelines/ brand guide jest pojęciem szerszym i jako takie może (a nawet powinno) zawierać w swoim zakresie księgę znaku/ logo book, przede wszystkim natomiast musi stanowić wykładnię założeń komunikacyjnych marki, zręby jej strategii. Jego główną funkcją jest zatem fundowanie wizualnych, tekstowych i werbalnych przejawów idei, która stoi za brandem, wraz z ich wykładnią i operacjonalizacją. Owszem, również komunikacja tekstowa i werbalna składają się na kompleksowość doświadczenia marki przez jej publiczność. Należy o tym pamiętać. Projektując, nie możemy zatem poprzestać na jej graficznych i wirtualnych implementacjach. Ważne jest też to, co i jak mówimy. Wychodzę więc z założenia, że marka to więcej niżeli tylko jej wizualna manifestacja. Efektywne i spójne komunikowanie adekwatnego wizerunku wymaga zachowania pewnej symetrii oraz przestrzegania określonego rygoru, którym służy skodyfikowanie esencji marki, jej DNA w formie konkretnego dokumentu czy ich zestawu. Dokumenty tego typu, które omawiam poniżej, mogą służyć zarówno do użytku wyłącznie wewnętrznego, jak również zewnętrznego.

Brand book powinien przede wszystkim zawierać:
~ pozycjonowanie marki, wyrażone w formie wartości wiodących lub osobowości marki,
~ historię brandu tudzież historię, którą dany brand chce nam opowiedzieć,
~ misję i wizję,
~ tone of voice.

Branding nie musi być ładny, ma byś skuteczny. Przychodząc do agencji, projektując własną markę, pamiętaj, że branding ma działać na klientów, Twoich klientów. Niekoniecznie na Ciebie, Twoich znajomych czy Twoją „drugą połowę”. Oczywiście pod warunkiem, że nie jesteście docelowym klientem, kluczowym interesariuszem swojej oferty, ale nawet wówczas nie jesteście jedynym ani reprezentatywnym przedstawicielem tego grona. Dzisiaj w procesie projektowania marki kluczową rolę odgrywa głębokie zrozumienie emocji, stylów życia i sposobów myślenia klientów. Nie możemy zadowolić się prostym opisem demograficznym publiczności marki, musimy spojrzeć na świat jej (owej publiczności) oczyma. Tylko w ten sposób będziesz mógł zaprojektować komunikację, która ma szansę ją zaangażować naprawdę i na dłużej. Powodzenie strategii marki w dużym stopniu zależy od znalezienia prawdziwego, otwierającego oczy insightu konsumenckiego. Insight stanowi wprowadzenie do tego, co dopiero zostanie zaprojektowane, tworzy kontekst dla komunikacji marki czy reklamowej. Może opierać się na zwyczajach, aspiracjach, pragnieniach, lękach, przekonaniach konsumentów, osobliwościach lub problemach występujących w danej kategorii rynkowej lub branży, trudnej sytuacji dla konsumenta, powszechnym przekonaniu podzielanym przez większość grupy docelowej, stereotypie lub nowym trendzie. Insight konsumencki to najczęściej opis niezaspokojonej potrzeby lub nierozwiązanego problemu potencjalnego klienta, dla mnie jednak to każde celne spojrzenie na świat jego oczyma. Branding, mówiąc najogólniej, to pozycjonowanie marki, czyli zajmowanie porządnej, docelowej, opłacalnej pozycji w świadomości, istotnych z punktu widzenia Twojego biznesu, grup odniesienia. Po to, aby wyróżnić się spośród ofert konkurencji (dalszej i bliższej). Klasycznie odbywa się poprzez przyjęcie określonych wartości brandu, tego, w co wierzy, co jest dla niego ważne. System wartości marki (brand values) jest dziś podstawą dla formułowania benefitów emocjonalnych, korzyści, które obok funkcjonalnych właściwości/ zastosowań produktów/ usług (benefitów racjonalnych) faktycznie wybierają klienci, kiedy mają do czynienia z ekwiwalentnymi produktami/ usługami.

Ponadto warto zadbać o sformułowanie i dookreślenie misji i wizji organizacji. Misja to sens istnienia brandu – odpowiedź na pytania, po co jesteśmy i dlaczego to robimy. Wizja natomiast odpowiada na pytanie o nasz cel. Dokąd chcemy dojść? Jak wyobrażamy sobie świat/ siebie w przyszłości? Misja i wizja pozwalają identyfikować się z brandem. Zżyć się z nim. Najpierw jednak trzeba wyodrębnić, dookreślić i zrozumieć adresatów naszej komunikacji. Brandingu nie da się sprowadzić wyłącznie do jednego, wybranego aspektu projektowania marki, np. systemu identyfikacji wizualnej, strony internetowej, nazewnictwa, reklamy czy obecności w mediach. Taka redukcja jest niemożliwa i niewskazana, a wręcz bezzasadna w kontekście rozmaitych kanałów, narzędzi i czynników, które wpływają na recepcję wizerunku brandu. Właściwie pojmowany branding to sieć relacji współzależności wielu elementów, które razem tworzą wielowymiarowe doświadczenie marki. Jedną z możliwych konfiguracji składowych tego procesu jest rozróżnienie na: brand design (spójny system identyfikacji wizualnej marki), brand behaviour (system zachowań, kultura organizacji) oraz brand communication (strategia komunikacji i tone of voice brandu). Żadnej z tych trzech składowych architektury marki nie należy rozpatrywać w izolacji od pozostałych.
Więcej informacji w książce „Turn Your Public On”.

Michał Ulidis – Wykładowca w Katedrze Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Dyrektor Kreatywny w agencji Publicon. Pracował zarówno dla marek komercyjnych jak i spółek Skarbu Państwa, samorządów i organizacji pozarządowych. Realizował kompleksowe projekty z zakresu brandingu, projektowania kampanii, badań rynku i konsumentów oraz kreacji reklamowej offline i online. Autor i współautor kilkunastu publikacji, w których skupia się na badaniach szeroko pojętej komunikacji. 

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Julinek wzbogacił się o nowe, innowacyjne miejsce, w którym można organizować profesjonalne wydarzenia artystyczne, koncerty, imprezy rozrywkowe, spotkania firmowe, konferencje, a także produkować programy telewizyjne. Oddalone o 30 km od wyeksploatowanych obiektów w Warszawie zapewnia wszystko, co potrzebne do zrealizowania nawet najbardziej wymagającego scenariusza eventowego.

Duża Arena, bo o niej mowa, znajduje się na terenie Hotelu Julinek i jest jego kluczowym budynkiem, wyposażonym we wszystko, co niezbędne do organizacji eventu – bez konieczności wynajmowania jakiegokolwiek sprzętu, załatwiania dodatkowych atrakcji, cateringu czy noclegu. Na 30 hektarach można zaplanować każde nietuzinkowe wydarzenie, z dowolnym pomysłem na jego realizację i – co bardzo ważne – przy znacznej oszczędności kosztów dla agencji eventowych.

Duża Arena – duże możliwości
Otwarta po dokonanej z wielkim rozmachem rewitalizacji Duża Arena w Julinku daje możliwość organizacji wszelkiego rodzaju imprez, także takich, które wcześniej nie mogłyby się tu odbyć, głównie ze względu na brak tak okazałej przestrzeni. Dziś Duża Arena zapewnia wszystko to, czego organizator danego wydarzenia potrzebuje – zanim jeszcze zdąży o tym pomyśleć. Jej niepowtarzalna architektura zachwyca możliwościami aranżacji wnętrza, a zaplecze techniczne i gastronomiczne jest gwarancją sukcesu każdego przedsięwzięcia.

Modernizacja unikatowego obiektu
Bez znajomości samego Julinka trudno wyobrazić sobie, czym w ogóle jest Duża Arena… Warto więc już na wstępie zaznaczyć, że to zmodernizowany i odrestaurowany, z poszanowaniem pierwotnego charakteru, budynek o unikatowej architekturze i niezwykłej historii. To właśnie w nim adepci cyrkowi przygotowywali swoje nowe programy i godzinami ćwiczyli umiejętności. Obiekt powstał na początku lat 60. XX wieku jako cyrk stały, który w okresach zimowych skupiał artystów z całego świata. Oprócz areny ze wszystkimi niezbędnymi konstrukcjami, miał kilkusetosobową widownię, antresolę dla orkiestry i lożę dla VIP-ów. Jest to więc miejsce, w którym od zawsze odbywały się fascynujące wydarzenia.

W latach 90. budynek został wyłączony z eksploatacji, a w 2018 roku rozpoczęto jego rewitalizację. Efekt jest spektakularny. Modernizacja objęła szereg działań inwestycyjnych: remont, przebudowę, termomodernizację oraz prace instalacyjne, a także usunięcie barier architektonicznych. Duża Arena jest więc w pełni przystosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych – w każdym detalu: od zlikwidowania progów, zamontowania poręczy i uchwytów, przez drzwi spełniające wszystkie wymagania, po skrupulatnie zaprojektowane łazienki.

Sprzęt i zaplecze techniczne
Duża Arena jest obecnie jedynym w Polsce obiektem, którego unikatowa forma daje nieograniczone wręcz możliwości organizacji wszelkiego rodzaju eventów: począwszy od konferencji, przez targi, kongresy, spektakle teatralne i cyrkowe, jubileusze czy uroczyste gale, skończywszy na prezentacjach nowych produktów, kolacjach z life cookingiem, kameralnych spotkaniach, naradach biznesowych, a także produkcjach programów czy koncertach transmitowanych na żywo.
Została wyposażona w profesjonalny sprzęt:
– system nagłaśniający i oświetleniowy,
– system projekcji wideo,
– ekran projekcyjny,
– projektor multimedialny wraz z obiektywem,
– 30 monitorów typu LED,
– kratownicę aluminiową,
– cztery wyciągarki elektryczne o łącznym udźwigu do 2000 kg,
– oddzielną reżyserkę z systemem sterowania oświetleniem widowni.
Ponadto, dysponuje mobilną widownią z 340 miejscami, a sam obiekt może pomieścić nawet 1500 osób.

Możliwości aranżacyjne i przestrzeń
Przestrzeń eventowa w budynku Dużej Areny składa się z Areny Centralnej, czyli okrągłej sali o powierzchni 455 m² oraz skrzydeł bocznych, które w oryginalnej wersji obiektu były miejscem przeznaczonym dla zwierząt cyrkowych. Dziś skrzydła boczne to przestrzeń licząca ponad 1000 m², przystosowana do indywidualnych i niebanalnych aranżacji. Jest więc idealna, aby zorganizować w niej strefy tematyczne, takie jak chillout room, strefa gastronomiczna, multimedialna, w stylu slow life, biesiadna, eko czy każda inna – według uznania i pomysłu organizatora.

A że Duża Arena pozwala na naprawdę wiele, świadczyć mogą imprezy, które już się w niej odbyły. W kwietniu 2019 roku był tu np. nagrywany i transmitowany na żywo w Polo TV program telewizyjny Disco Star. Natomiast pod koniec lipca tego roku, w obiekcie został zorganizowany jeden z najważniejszych turniejów e-gamingowych – GeForce Versus RTX #frameswingames. Za imprezę odpowiadała firma FantasyExpo, a same zawody transmitowane były do 6 krajów.

– Organizatorzy eventów poszukują niestandardowych miejsc z duszą, które zaoferują nietuzinkowe przeżycia i na długo zapiszą się w pamięci uczestników. Oryginalne połączenie klimatu obiektu i jego bogatej, unikatowej historii, jak również wyjątkowej architektury i nowoczesnych rozwiązań technologicznych sprawia, że Duża Arena idealnie wpisuje się w te potrzeby i nowoczesne trendy. Teraz, dzięki spektakularnej rewitalizacji, Julinek stał się nowym unikalnym miejscem na eventowej mapie Polski, które spełnia najbardziej wyszukane oczekiwania organizatorów imprez, nawet takich o zasięgu międzynarodowym – przekonuje Marta Klamar, dyrektor sprzedaży.

Specjaliści na każdym etapie
Przestrzeń, zaplecze techniczne, nowoczesny sprzęt, możliwości aranżacyjne to jednak nie wszystko. Duża Arena to także zespół specjalistów, którzy gwarantują kompleksową obsługę oraz wsparcie na każdym etapie planowania eventu czy konferencji. Dobór atrakcji, menu czy realizacji dźwięku to tylko niektóre z możliwości pomocy, jaką zapewniają. Każdy klient ma również przydzieloną konkretną osobę do kontaktu przez cały okres współpracy.

Niespotykana przestrzeń kulturalna
Dzięki rewitalizacji budynek został przystosowany do organizacji wydarzeń kulturalnych i biznesowych z prawdziwego zdarzenia. Powstało miejsce, pozwalające na zaplanowanie nawet najbardziej zaawansowanego technicznie eventu. Ale to też nie wszystko, bowiem dzięki przedmiotowej inwestycji w niewykorzystywanym od wielu lat obiekcie powstał budynek użyteczności publicznej, który jest dodatkowo ważnym centrum krzewienia kultury i edukacji przyrodniczej oraz istotnym punktem na regionalnej mapie instytucji społeczno-kulturalnych.

Restauracje i catering
O co jeszcze nie trzeba się martwić w Julinku i Dużej Arenie? O zaplecze gastronomiczne. Julinek zapewnia kompleksową obsługę oraz wsparcie na każdym etapie planowania eventu. Doświadczony zespół w połączeniu z najwyższą jakością wykorzystywanych produktów gwarantuje perfekcyjną oprawę eventową i kulinarną. Śniadania biznesowe, lunche i przerwy kawowe czy uroczyste kolacje podczas gal i bankietów – to tylko niektóre z naszych możliwości. Pełne zaplecze logistyczne i produkcyjne oraz sprzęt cateringowy dostępny na miejscu pozwala na realizację najbardziej wyszukanych oczekiwań.
Na terenie obiektu znajduje się dodatkowo Restauracja Mała Arena oferująca potrawy kuchni włoskiej, a także kuchnia gastronomii plenerowej, w której znajdziemy polskie dania, potrawy grillowane oraz napoje i wyszukane słodkości. Dodatkowe wsparcie oferuje punkt z szybkimi przekąskami oraz profesjonalny grill z wędzarnią.

Komfortowe noclegi
W sąsiedztwie Dużej Areny funkcjonuje również trzygwiazdkowy Hotel Julinek, oferujący 160 komfortowych miejsc w pokojach jedno-, dwu-, trzy- i czteroosobowych, z wygodnymi łóżkami. Jest to rozwiązanie idealne dla organizatorów eventów, którzy nie muszą martwić się o zapewnienie gościom noclegu, miejsca do odpoczynku, relaksu i wyciszenia albo też kończyć imprezę tego samego dnia.
W 2018 roku hotel przeszedł gruntowny remont. Jego elementy dekoracyjne nawiązują do historii i klimatu miejsca. Przy obiekcie znajduje się bezpłatny parking, a w środku liczne udogodnienia dla gości. Co ważne, są tu także sale konferencyjne, w których można zorganizować szkolenie czy spotkanie organizacyjne. Działa także restauracja.

Lokalizacja i okolica
Hotel Julinek znajduje się w odległości 30 km od centrum Warszawy, w pobliżu tras S7 i A2, umożliwiających łatwy dojazd ze stolicy, Modlina i Sochaczewa. Dodatkowo, obok centralnie ulokowanej Dużej Areny, na terenie kompleksu mieści się także Mała Arena, przestrzeń do organizacji pikników firmowych nawet dla kilku tysięcy osób, pięknie położony Park Rozrywki Julinek z największym na Mazowszu parkiem linowym, Krainą Dmuchańców, Minigolfem Cyrkowym, strefą Animacji z placem zabaw i Wystawą Sztuki Cyrkowej. Można tu także pościgać się ekologicznymi autami czy wypożyczyć sprzęt sportowy. Park dysponuje ponadto parkingiem dla 2000 samochodów.
Co niezwykle ważne, na terenie Julinka znajduje się wejście do Kampinoskiego Parku Narodowego, pełniące funkcję swoistej bramy do świata natury. Do dyspozycji gości jest około 360 km oznakowanych pieszych szlaków turystycznych oraz 200 km szlaków rowerowych, wyznaczonych na istniejącej sieci szlaków pieszych i dróg leśnych. Całość trasy rowerowej jest przejezdna cały rok. Główny szlak biegnie dookoła Puszczy Kampinoskiej, tworząc pętlę o długości 145 km.

Karina Jarecka, kierownik działu marketingu Hotel Julinek

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze magazynu OOH event!

Wersja online: CZYTAJ TUTAJ.

„Herbapol-Lublin” S.A., jeden z największych polskich producentów syropów, herbat i dżemów obchodzi jubileusz 70-lecia. Z tej okazji do sprzedaży wprowadzono limitowaną wersję flagowych produktów firmy w nowej stylizacji.

„Herbapol-Lublin” S.A. to jeden z największych polskich producentów spożywczych. Od samego początku firma rozwija się opierając swoją działalność na produktach wysokiej jakości, inspirowanych naturą, jej bogactwem i różnorodnością. Z okazji 70-lecia istnienia na polskim rynku, firma wprowadza na rynek limitowaną, jubileuszową edycję opakowań swoich flagowych produktów: herbatki miętowej, herbatki malinowej oraz syropu malinowego 420 ml. Stylistyka opakowań nawiązuje do natury – ziół i roślin, które są nierozłącznie związane z marką Herbapol. Produkty dostępne będą w szerokiej dystrybucji do wyczerpania zapasów.

Limitowana edycja produktów to tylko jedna z wielu aktywności zaplanowanych w ramach działań związanych z obchodzeniem jubileuszu 70-lecia. W wakacje, Herbapol Food Truck odwiedził 7 nadmorskich miejscowości. W specjalnie zaaranżowanej strefie konsumenci mieli możliwość degustacji produktów oraz uczestniczenia w przygotowanych specjalnie na tę okazję animacjach i warsztatach. Letni tour zwieńczono dwudniowym wydarzeniem w Lublinie.

Projekty opakowań przygotowała agencja Huddleston Melon Design.

www.herbapol.com.pl

JK

W drugiej połowie sierpnia ruszyła kampania pod hasłem „Milka. Stąd się bierze delikatność”, koncentrująca się na alpejskim mleku, które od ponad 100 lat stanowi serce i zarazem wyróżnik czekolady Milka. Marka m.in. zwraca w niej uwagę na fakt, że pozyskuje ten składnik z zaledwie ośmiuset niewielkich rodzinnych gospodarstw, na których średnio żyje tylko sześćdziesiąt krów. To z kolei pozwala czule troszczyć się o zwierzęta i środowisko, w którym żyją. W ramach kampanii zaplanowane jest wsparcie mediowe, sprzedażowe oraz PR-owe, w tym emisja kopii telewizyjnej oraz startująca na początku września loteria konsumencka.

100% alpejskiego mleka pozyskiwanego w delikatny sposób

Nazwa „Milka” powstała od słów „milch” i „kakao”, które w języku niemieckim oznaczają mleko i kakao. Odzwierciedla zobowiązanie marki do stosowania najlepszych składników gwarantujących wyjątkowy smak produktów Milka. Sekret delikatnego smaku rozpływającej się w ustach czekolady od zawsze tkwi w mleku od krów hodowanych na zielonych pastwiskach Alp. Delikatna czekolada z alpejskiego mleka jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych na świecie marek o silnym i cenionym dziedzictwie.

– Milka to marka, która słynie z jakości produktów i jest wierna swojej tradycji. Od ponad 100 lat wytwarzamy naszą czekoladę wyłącznie z alpejskiego mleka. Oznacza to, że 100% tego składnika pochodzi z dolin i wysokich przełęczy Alp oraz Pogórza Alpejskiego od certyfikowanych dostawców. Ponieważ składnik ten jest podstawowym źródłem dochodu farmerów w Alpach, marka czuje się zobowiązana do kultywowania tej tradycji, współpracując z lokalnymi społecznościami – mówi Krzysztof Dłużniewski, brand manager Milka.

Jednak nie tylko miejsce, ale także sposób pozyskiwania mleka ma znaczenie. Składnik ten pochodzi z zaledwie 800 małych alpejskich farm, na których mieszka średnio 60 krów.

– Rolnicy na farmach Milka uwielbiają to co robią i z pasją dbają o swoje zwierzęta, które dostarczają im motywacji do pracy. Farmerzy znają swoje krowy po imieniu, a także potrafią rozróżnić ich osobowości – mówi Krzysztof Dłużniewski i dodaje: – Krowy Milka większość czasu spędzają na świeżym powietrzu, a kiedy nie pozwala na to pogoda – w przestronnych i zaopatrzonych w wiatraki oraz masażery oborach. Ich menu modyfikowane jest w zależności od pory roku i pogody. Jadają zróżnicowane posiłki, w tym świeżą trawę z alpejskich pastwisk, siano, kiszonkę, zboża i skoncentrowaną paszę. Zimą piją specjalnie podgrzewaną wodę, żeby nie marzły.

Delikatność w procesie produkcji wpływa zarówno na jakość czekolady, jak i poprawę życia rolników. Oznacza to, że Milka jest najdelikatniejszą czekoladą pod każdym względem – nie tylko jeżeli chodzi o smak, czy konsekwentnie budowaną komunikację związaną z czułymi gestami, ale też odpowiedzialną i zrównoważoną produkcję.

Milka. Stąd się bierze delikatność

W ramach kampanii, pod koniec sierpnia wystartowała emisja kopii telewizyjnej. Z kolei 2 września ruszyła loteria konsumencka, która potrwa do 19 lutego 2020 roku (termin zawiera okres wydawania nagród oraz rozpatrywania reklamacji). Zakup produktów objętych loterią oraz zgłoszenia będą możliwe do 13 października 2019 roku.

Za strategię i kreacje kampanii odpowiada agencja Wieden+Kennedy, a przeprowadzenie loterii – IQ Marketing. Zakupem mediów zajął się dom mediowy Mindshire. Obsługę social media powierzono Liquid Thread. Działania PR prowadzi agencja Big Picture.

Milka i zrównoważona produkcja mleka

Milka podejmuje szereg działań zmierzających do osiągnięcia pozytywnych zmian w całym sektorze mleczarskim. Marka wspiera inicjatywy takie jak Dairy Sustainability Framework (DSF), których celem jest określenie zasad i praktyk w zakresie zrównoważonego rolnictwa mlecznego. Uznaje i akceptuje również standardy branżowe, które są zgodne z DSF, takie jak Quality Milk Sustainability Module w Niemczech. Normy te wyznaczają kierunek ciągłego doskonalenia procesu produkcji.

Milka w programie zrównoważonej uprawy kakao

Milka jest także częścią Cocoa Life – autorskiego programu Mondelēz International dotyczącego zrównoważonej uprawy ziaren kakaowca. Jego celem jest zapewnienie stabilnego łańcucha dostaw kakao, przy jednoczesnym zabezpieczeniu lepszej przyszłości farmerów, ich rodzin i społeczności lokalnych. Do końca 2018 r. program Cocoa Life objął ponad 142 tys. farmerów działających w 1400 społecznościach. Logo Cocoa Life na opakowaniach Milka gwarantuje, że 100% kakao we wszystkich tabliczkach pochodzi z programu Cocoa Life.

Więcej informacji na temat marki Milka TUTAJ.

Więcej informacji na temat działań Mondelēz International na rzecz społecznej odpowiedzialności biznesu TUTAJ.

Spotu promującego kampanię:

<iframe width=”560″ height=”315″ src=”https://www.youtube.com/embed/sapHbtsemvc” frameborder=”0″ allow=”accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture” allowfullscreen></iframe>

MW

Energetyczny labirynt jest nową i ważną atrakcją Ogrodu Medytacji kompleksu hotelowego Manor House SPA – Pałac Odrowążów w mazowieckich Chlewiskach.

Labirynt w kompleksie Manor House SPA – dawniej posiadłości rodowej Odrowążów i jednej z najstarszych rezydencji ziemiańskich na ziemiach polskich (XII w.) – jest kopią wyjątkowego labiryntu znajdującego się w uważanej za najwspanialszą na świecie gotyckiej katedrze w Chartres we Francji. Wybudowana w XIII w. przez templariuszy katedra jest obrazem świata, odtwarza jego strukturę i matematykę. Wnętrze katedry, łącznie z labiryntem, zostało zaprojektowane jako alchemiczna ścieżka przemiany według zasad świętej geometrii. Centrum labiryntu (jego serce) to kwiat róży, symbol miłości i odrodzenia. Labirynt jednościeżkowy to święta przestrzeń, w której łączy się makro- i mikrokosmos, to, co na górze i to, co na dole. Labirynt ma moc transformacji świadomości, symbolizuje drogę życia człowieka do centrum jego istoty.

Medytacja labiryntu to medytacja w ruchu

Medytacja labiryntu jest praktyką uważności, samoobserwacji, doświadczania siebie tu i teraz. Jest doskonałym narzędziem rozwoju osobistego, pogłębiającym wiedzę o nas samych. Droga do środka oczyszcza umysł i otwiera serce, pozwala zintegrować ciało i duszę, pobudza również procesy samoleczenia, dzięki dobroczynnym energiom kosmicznym, które rezonuje labirynt.

– W labiryncie nie możesz się zgubić, możesz się jedynie odnaleźć – Hermann Kern.

Z labiryntu można korzystać indywidualnie, pojedynczo albo przemieszczać się w nim gęsiego. Zaczynamy od chwili koncentracji przy wejściu i ruszamy powoli wyznaczoną trasą. Oddychamy miarowo i spokojnie. Należy w spokoju i skupieniu przejść ścieżką labiryntu między liniami od wejścia do jego centrum. Droga do wewnątrz oczyszcza umysł z myśli, wspomnień, oczekiwań i sądów, otwiera serce i przygotowuje na to, co możemy otrzymać w centrum. Człowiek kroczący po rysunku labiryntu, a to zbliża się do środka, a to się od niego oddala, aż w końcu dociera do centralnego koła. Serce labiryntu to cicha, wewnętrzna przestrzeń, w której zawsze znajdujemy to, czego potrzebujemy w danym momencie. Kiedy się w nim znajdziemy, przystajemy na kilka minut. Warto usiąść i pomedytować. Można także wykonać układy runiczne lub inne ćwiczenia energetyzujące. Z labiryntu można wyjść na dwa sposoby: prosto w stronę wschodu słońca (w kierunku przeciwnym do wejścia), do nowego początku życia bez trzymania się ścieżek lub wracając tą samą ścieżką, którą przyszliśmy. Droga powrotna pozwala zintegrować doświadczenia i wrócić do świata zewnętrznego. Wyboru drogi dokonujemy intuicyjnie.

– Wejrzyj w siebie a będziesz widzieć Wszechświat i Boga Tales z Miletu.

– Na Ogród Medytacji w rozległym, zabytkowym parku Manor House SPA składa się: Kamienny Krąg Mocy, spirala energetyczna, Ogród Zen – kopia słynnego ogrodu przy świątyni Roanji koło Kioto oraz Piramida Horusa. Punkty energetyczne znajdują się na małej i wielkiej ścieżce medytacji. Teraz dołączyliśmy kolejną atrakcję – replikę najważniejszego istniejącego labiryntu na świecie. Po przejściu całej ścieżki labiryntu nastąpi wzrost sił witalnych organizmu i powiększenie energetycznej aury. Jako najlepszy holistyczny hotel SPA stawiamy na harmonię ze sobą i otaczającym światem. Nasze Gabinety Bioodnowy specjalizują się w terapiach energetycznych, promujemy dobroczynne działanie bliskości przyrody i pozytywny wpływ sił natury na ludzki organizm. – mówi Grażyna Wrona, Prezes hotelu Manor House SPA, który jest nazywany Polskim Centrum Biowitalności.

Labirynt w katedrze w Chartres jest najbardziej znanym przykładem labiryntu średniowiecznego. Zbudowany w kształcie koła łączy romański podział na ćwiartki z nielinearną ścieżką, krążącą po wszystkich częściach labiryntu naprzemiennie, powodując poczucie, że nie można przewidzieć, w który kierunku podąży za chwilę. Przejście po labiryncie to znajdowanie odpowiedzi na pytania, odrzucanie tego co nieistotne, uspokojenie, równowaga, uniesienie, poznanie własnej istoty. Labirynt z Chartres odgrywa w ruchu medytacyjnym ogromną rolę. Medytacja labiryntu to poszukiwanie samego siebie na drodze życia, którą symbolizuje ścieżka labiryntu.

Więcej informacji o labiryncie z Chartres

Labirynt umieszczony w kamiennej posadzce gotyckiej katedry NMP w Chartres we Francji jest jedynym dużym, zachowanym oryginalnie, średniowiecznym labiryntem. Budzi więc zrozumiałe zainteresowanie i fascynację. Jest intepretowany jako droga zapraszająca do pielgrzymowania. Dla ludzi obdarzonych głęboką wiarą jest drogą medytacji, pozwalającą w czasie jej przejścia, na skierowaną w ciszy i skupieniu modlitwę do Boga.

Badania radiestezyjne wykazały, że w centrum labiryntu istnieje silne promieniowanie, zbiega się tam 14 cieków wodnych sztucznie przemieszczonych przez budowniczych katedry. 37 metrów poniżej Świętego Centrum katedry znajduje się tafla wody w studni druidów.

Labirynt powstał w pierwszych latach wznoszenia budowli wraz z posadzką katedry około roku 1200 między 3. a 4. filarem. Średnica labiryntu wynosi 12,89 m, a jego krawędź styka się prawie z podstawą filarów nawy głównej. Szerokość drogi wynosi 34 cm, a długość ścieżki wyznaczonej jasnymi kamieniami – 261,5 m. Drogę ułożono z 272 kamieni, które pochodzą z tego samego kamieniołomu, z którego wybudowano katedrę. Zewnętrzny kontur labiryntu zawiera 113 jasnych kamieni w kształcie zęba, a środek otoczony jest sześciopłatkowym kwiatem. Kontury ścieżki tworzą ciemne kamienie. Wejście do labiryntu znajduje się od zachodniej strony. Na wschód, do centrum prowadzi jedna droga wijąca się symetrycznymi zwojami, nagłymi zakrętami i zwrotami, zawartymi w jedenastu liniach. W średniowieczu pokutnicy przebywali drogę labiryntu na klęczkach w dwie godziny. Skupienie i wysiłek pozwalały na oderwanie się od rzeczywistości, na zatracenie poczucia czasu.

Więcej TUTAJ.