Logo


W ostatnim kwartale br. szeregi Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych wzmocniło 4 nowych Członków. Są to firmy: Modern Forms Marcin Bosek, MJM Company Sp. z o.o., Reklamowe24 oraz Cartamundi Polska Sp z o.o.

Modern Forms – producent medali i statuetek

Jak podkreśla firma Modern Forms, jej główną dewizą jest tworzenie, a nie odtwarzanie. Stawia na kreatywność, innowacyjność i indywidualne podejście do klienta.

– Tylko tak można stworzyć za każdym razem rzeczy niepowtarzalne, niezwykłe, w pełni wyjątkowe. Firma to zgrany i ambitny zespół, który dba o jakość, zadowolenie i satysfakcję Klientów, dlatego nieustannie wprowadza nowe rozwiązania i oryginalne produkty. Stawia sobie wiele celów, jeden z nich to ciągły rozwój i udoskonalanie oferty. To nieustanna potrzeba rozwijania się, pasja tworzenia nowych rozwiązań, innowacji oraz produktów, którą ciągle w sobie podsycamy, pielęgnujemy. To głód wyzwań, który napędza nas do działania i motywuje do szukania nowych możliwości i dlatego między innymi chęć przystąpienia do PIAP  – mówi Marcin Bosek, CEO Modern Forms.

MJM – dystrybutor odzieży sportowej

Firma MJM przez wiele lat poszukiwała rozwiązań, które będą dostosowane do potrzeb ludzi aktywnych sportowo i turystycznie. Marka Bee2  powstała  z połączenia  pasji uprawiania sportu  oraz innowacji.

– W dobie XXI wieku możemy zaoferować Państwu rozwiązania, które nie tylko kuszą pięknym   wyglądem  ale też są bardzo  funkcjonalne. Wszystkie  nasze produkty mają ułatwiać  życie  użytkownikom – mówi Justyna Skoczeń z firmy MJM. Marka Bee2  skierowana jest  dla  agencji reklamowych oraz do dystrybutorów artykułów  reklamowych, produkty mają  uzupełnić ofertę  katalogową. Jak zapewnia firma, dzięki indywidualnemu  podejściu do każdego  zapytania  jest w stanie  wykonać    produkty w dowolnej kolorystyce już od  5 sztuk.  

Reklamowe24 – agencja reklamowa

Reklamowe24 powstało w 2007 r. z inicjatywy Michała Niewiadomskiego i Michała Maciejewskiego. Firma specjalizuje się w sprzedaży gadżetów reklamowych przygotowanych zgodnie z wizją klientów. Reklamowe24 może pochwalić się dużym doświadczeniem i zgranym zespołem pracowników. Oferta gadżetów jest stale powiększana i dostosowywana do potrzeb zleceniodawców. Specjaliści ds. obsługi klientów oraz graficy są w stałym kontakcie z Klientami, precyzyjnie realizując zamówienia. O rzetelności przedsiębiorstwa świadczą liczne referencje oraz certyfikaty.

– Nasze miejsce, jako firmy oferującej usługi najwyższej jakości w branży artykułów reklamowych, jest w PIAPie. Cieszymy się mogąc zasilić grono rzetelnych, godnych polecenia przedsiębiorstw zrzeszonych w Izbie– mówi Gabriela Niewiadomska, Członek Zarządu i Dyrektor Sprzedaży w firmie Reklamowe24.

Cartamundi – producent gier planszowych

Cartamundi jest międzynarodową rodziną producentów gier planszowych, kart do gry i gier karcianych, ale nie tylko. Cartamundi to również profesjonalni konsultanci, którzy doradzą Tobie i Twojej firmie rozwiązania promocyjne oraz marketingowe, które sprawdzają się już w firmach na całym świecie. Obecnie firma Cartamundi jest  największym producentem i dystrybutorem kart do gry i gier planszowych na świecie.

– Jaki jest nasz sekret? Wykwalifikowana kadra, która przekłada swoje doświadczenie oraz pasję do każdej gry jaką produkujemy. Przesłaniem firmy jest codzienne dzielenie się magią wspólnej gry z naszymi pracownikami oraz klientami.- Do PIAP przystępujemy z nadzieją na dalszy rozwój oraz kontakty z ciekawymi firmami, których również ambicja jest być coraz lepszymi w branży reklamowej.To również znakomita okazja na pokazanie naszej firmy z jak najlepszej strony oraz pokazanie szerszej publiczności naszych nietuzinkowych produktów – mówi Robert Gąsiorek specjalista ds. promocji i kampanii lojalnościowych Cartamundi Polska.

Polska Izba Artykułów Promocyjnych jest organizacją zrzeszającą przedsiębiorców z branży artykułów promocyjnych. Ma ona na celu reprezentowanie i dbanie o interesy tych firm. Jest organizacją konsolidującą branżę, partnerem do rozmów z decydentami kształtującymi zewnętrzne warunki funkcjonowania, organizatorami targów i mediów. Izba jest partnerem do kontaktów z podobnymi stowarzyszeniami z innych krajów. Obecnie PIAP wraz z Członkami Założycielami liczy ponad 170 Członków. Liczba ta rośnie w ostatnich miesiącach w związku z aktywizacją działań marketingowo-promocyjnych Izby.

www.piap-org.pl

JK

Ogromnej ilości definicji networkingu nie sposób zliczyć. Wiadomo jednak na pewno, że wiąże się on z poznawaniem ludzi, rekomendowaniem się i prowadzeniem w ten sposób biznesu. Moda na networking dopiero wchodzi do Polski, ale już widać ogromny, towarzyszący mu rozmach. Co kryje się pod tym pojęciem? Jak go używać skutecznie oraz jakie korzyści przynosi w biznesie opowiada Grzegorz Turniak, Prezes Akademii Rekomendacji.

Pojęcie networking przyszło do nas kilka lat temu. Nie wszyscy natomiast wiedzą co ono dokładnie znaczy. Proszę powiedzieć jak Pan definiuje networking.
Grzegorz Turniak: Posługuję się kilkoma definicjami w zależności od celu, jakiemu ma służyć. Networking oznacza wprowadzanie do naszej sieci kontaktów informacji o tym, co posiadamy, co wiemy i otrzymywanie zwrotnych informacji krążących w naszej sieci. O networkingu można także mówić jako procesie zbierania, przechowywania i dystrybuowania informacji z wzajemną korzyścią w sieci.

To także proces tworzenia. Tworzysz sposoby służenia i pomagania ludziom w rozwoju. Rozwijasz się, kiedy pomagasz innym się rozwijać. W networkingu chodzi o tworzenie społeczności i bycie jej częścią. Społeczności opartej na szczodrym dawaniu i złożonej z ludzi, którzy są najlepsi w tym, co robią. Filozofia networkingu jest prosta i oparta na zasadzie wzajemności: pomóż innym osiągnąć sukces, a i ty go osiągniesz. Po wielu latach uprawiania networkingu pokusiłem się o dwie podobne sentencje: Networking jest katalizatorem innowacji i oznacza świadome dawanie szansy przypadkowi.

Niektórzy nie wierzą w siłę networkingu. Jakie korzyści on przynosi dla każdej ze stron?
Korzyści z szerokiej i silnej sieci kontaktów można dostrzec w trzech obszarach. Przede wszystkim w obszarze kariery. Zarówno wysoka efektywność jak i awans są łatwiejsze, gdy ma się wokół życzliwych ludzi. Badania konsultantów kariery pokazują, że ponad 60% ludzi znajduje kolejną pracę dzięki poleceniom znajomych.

Networking przydaje się również w sprzedaży. 98% przedsiębiorców twierdzi, że rekomendacje są ważne dla rozwoju firmy, ale tylko 3% z nich ma wdrożony system zarządzania procesem pozyskiwania rekomendacji. Dzięki poleceniom sprzedaż jest przyjemniejsza i łatwiejsza, tańsza i szybsza, powoduje, że mamy lojalnych klientów. A klienci nie ryzykują czasu i pieniędzy korzystając z poleconych produktów i usług.

Trzecią ważną korzyścią jest rozwój biznesu, czyli znalezienie dobrych pracowników, partnerów, dostawców, wspólników, inwestorów, doradców. Gdy oprzemy kulturę firmy o polecenia tworzymy efektywny ekosystem, w którym funkcjonowanie jest mniej stresujące i kosztowne.

Może Pan udowodnić skuteczność networkingu podając kilka przykładów z życia wziętych, które świadczą o skuteczności sieci kontaktów. Czy pośredniczył Pan w podpisaniu dużego przedsięwzięcia, ogromnej inwestycji zrealizowanej dzięki rekomendacją?
Robię to od wielu lat, a od dziesięciu w sposób ustrukturyzowany, rozwijając społeczności networkingowe BNI w Polsce. Byłem świadkiem wielu skutecznych rekrutacji pracowników. Zawarto nawet kilka małżeństw wśród członków i gości naszych spotkań. Najlepszym przykładem skuteczności networkingu jest powstanie wielu spółek. Największa to grupa kapitałowa KRK, której kilkunastu wspólników poznało się podczas spotkań BNI. Obecnie firma ta zatrudnia 1400 pracowników.

Często organizatorzy nazywają przerwę kawową z networkingiem. Czy zgadza się Pan z tym?
Dobrze, że zaczęto zwracać uwagę na wagę networkingu podczas wydarzeń biznesowych. Przez pierwsze 20 lat po transformacji w Polsce uczestnicy konferencji sądzili, że przychodzą na nie tylko po wiedzę jawną, serwowaną przez prelegentów. Opisałem to zjawisko i nazwałem je zasadą Pareto konferencji. 80% uczestników nie miało świadomości, że coraz ważniejsza jest wiedza ukryta, niejawna, którą można pozyskać rozmawiając z innymi uczestnikami konferencji. A ponieważ Polacy nie potrafili uprawiać networkingu, korzystali zaledwie z wiedzy ogólnodostępnej. Cieszę się, że promowane przeze mnie sesje networkingowe coraz częściej pojawiają się w agendzie wydarzeń.

W większych miastach organizowanych jest wiele spotkań networkingowych. Jak się przygotować do takich wydarzeń?
Szkolenia, konferencje czy miksery biznesowe są doskonałą okazją do poznawania nowych ludzi. Wybierając się na taką imprezę najlepiej postawić sobie cele związane zarówno z wiedzą, jaką można zdobyć, ale również z tym, ilu ludzi warto poznać. Najlepiej przyjść wcześniej, być aktywnym i odważnym. Nawiązać kilkanaście wartościowych relacji i wymienić się wiedzą i doświadczeniami.

O czym warto pamiętać idąc na wydarzenie? O przełamywaniu lodów z ludźmi. Zaczyna się od nawiązania kontaktu wzrokowego z uczestnikami wydarzenia, wysłaniu uśmiechu i przywitaniu się.

Zainteresuj się poznanymi osobami, zapytaj skąd się dowiedzieli o wydarzeniu, kogo znają, a kogo chcieliby poznać. Szukaj co was łączy, co macie wspólnego. Dbaj o pozytywną, otwartą postawę ciała.

Warto też minglować, czyli zmieniać grupki rozmówców co 5-10 minut. To wyższa szkoła jazdy, ponieważ zarówno podejście do kilku rozmawiających osób jak i odejście nie jest łatwe. Z pewnością profesjonalni organizatorzy mogą być pomocni w odpowiednim aranżowaniu miksowania się uczestników.

Jak firma powinna wykorzystać sieć kontaktów przychodząc na wydarzenie? Jaka jest rola networkingu w sprzedaży?
Największa pułapka, w którą wpadają handlowcy polega na tym, że zamiast poznawać nieznajomych całe spotkanie rozmawiają ze znajomymi. W ten sposób tracą czas, gdyż nie nawiązują nowych relacji, nie uruchamiają zasady wzajemności. Networking jest elementem procesu sprzedaży. Najpierw do klienta dociera poprzez media przekaz marketingowy, potem poznajemy klienta podczas cold call lub networkingu na evencie. A dopiero podczas spotkania jeden na jeden finalizuje się sprzedaż.

Czy uważa Pan, że organizator eventu jest sam w stanie zapewnić dobry networking uczestnikom? Czy jednak wymaga to profesjonalnego przygotowania?
Wszyscy obserwujemy coraz większą specjalizację i outsourcing poszczególnych usług, które nie są istotą prowadzonego biznesu. Firma eventowa nie serwuje kawy i obiadów, a wynajmuje firmę cateringową. Podobnie z tłumaczami, hostessami itp. Organizator wydarzenia powinien koordynować dostawców i czuwać nad jego sprawną i bezpieczną realizacją. Uważam, że efektywniej jest korzystać z zewnętrznych ekspertów, dlatego lepiej zadbać o networking organizowany przez profesjonalistów.

Jaką formę networkingu Pan preferuje. Czy podczas wydarzeń, czy jednak umawiając ludzi bezpośrednio ze sobą?
Kocham przełamywać lody między uczestnikami, obserwować jak rodzą się nowe znajomości, relacje, przyjaźnie i biznesy. Moim powołaniem i misją zespołu Akademii Rekomendacji jest rozwijanie kompetencji networkingowych przedsiębiorców i profesjonalistów tak, aby świadomie i skutecznie budowali wartościowe relacje. Korzystając z nich mądrze mogą zarządzać karierą oraz rozwijać firmę.

Robimy to na kilka sposobów. Poprzez szkolenie profesjonalistów z korporacji i przedsiębiorców jak uprawiać networking na eventach, organizację popołudniowych konferencji Akademia Grzegorza Turniaka, podczas której zainteresowani mogą przeżyć i doświadczyć efektów dobrze poprowadzonego networkingu i szkoleń. Szkolimy również zespoły handlowców i konsultantów firm, które organizują dla swoich klientów konferencje, gale, dni otwarte, aby zadbali o wyjątkowy customer experience. Dla przedsiębiorców i profesjonalistów prowadzimy Networking Concierge Club–społeczność, której członkowie doskonalą swoje umiejętności networkingowe podczas sesji nertworkingowych na wydarzeniach dla kadry menadżerskiej czy właścicieli firm i jednocześnie nawiązują wartościowe relacje biznesowe i osobiste.

Jak widzi Pan przyszłość networkingu w Polsce?
Jesteśmy na początku drogi. Cieszy fakt, że pokolenie wychowane w wolnej Polsce porzuciło nieskuteczne przekonania pokoleń pamiętających PRL. Polscy przedsiębiorcy są głodni nowych rozwiązań, nowych narzędzi i sposobów budowania relacji. Chętnie się ich uczą, działają w różnych organizacjach, budują kapitał społeczny. To dobrze rokuje. Jestem szczęśliwy, że mogę być częścią tych pozytywnych zmian i wnoszę swój drobny wkład w to wszystko.
Rozmawiała Paulina Pięta

 

Grzegorz Turniak – z wykształcenia inżynier elektronik. Z zamiłowania – inspirujący mówca, pasjonat i niestrudzony orędownik wartościowej idei networkingu. Mingling maven – poprowadził ponad 1000 sesji networkingowych dla ponad 100.000 uczestników. W lutym 2006 wprowadził na polski rynek firmę BNI Polska. Obecnie jest prezesem spółki szkoleniowo-doradczej Akademia Rekomendacji. Poprzednio w swojej karierze pełnił m. in. funkcje Prezesa Jobpilot Polska, HR Sector Sales Manager – SAP Polska, Managing Director-Neumann Management Institute, Dyrektora Polskiej Międzynarodowej Szkoły Zarządzania. Współautor książek: Alchemia Kariery z J. Santorskim, Profesjonalny networking. Kontakty które procentują z R. Wendtem, Praktyczny poradnik networkingu z W. Antosiewiczem. Zanurz się w błękitnym oceanie. Jak networking wspiera rozwój firm z K. Rumianowskim. W wolnych chwilach pomaga w sprzedaży firm.

 

Wywiad ukazał się w OOH Event. Wersja online znajduje się TUTAJ

Arno Mos obiął nowo utworzone stanowisko dyrektora operacyjnego warszawskiego hotelu Marriott. 

Arno Mos jest obywatelem Holandii z ponad 25-letnim doświadczeniem w gastronomii i hotelarstwie. Jego kariera rozpoczęła się w 1992 od naprzemiennie zajmowanych pozycji chef`a de partie oraz sous chef`a, w restauracjach i hotelach na terenie Holandii, Szwajcarii, Grecji, Republiki Południowej Afryki oraz Wielkiej Brytanii. Od 1998 roku związany jest z siecią Marriott International, gdzie pracował w takich obiektach jak: Marble Arch Marriott w Londynie, Marriott w Amsterdamie oraz Renaissance w Zurychu, w którym w 2003 roku objał funkcję szefa kuchni. 

Jego wyjątkowe zaangażowanie przyczyniło się do awansu ze stanowiska szefa kuchni w hotelach Marriott w Gandawie i Amsterdamie, które piastował w latach 2005-2011, na pozycję dyrektora ds. gastronomii w niemieckim Heidelbergu. Przed objęciem funkcji w Warszawie zajmował stanowisko dyrektora operacyjnego w hotelu Marriott w Stuttagrdzie, gdzie wspólnie z żoną spędził ostatnie 2,5 roku. 
Arno Mos bedzie odpowiedzialny za wszystkie działy operacyjne, gdzie będzie mógł wykorzystać swoje dotychczasowe doświadczenie oraz wiedzę z zakresu obsługi i podnoszenia satysfakcji gościa. 
Prywatnie jest miłośnikiem windsurfingu, książek i podróży.

Źródło: MeetingPlanner.pl

JK

Na pierwszym piętrze Galerii Mokotów powstała nowa intrygująca przestrzeń, gdzie moda spotyka się ze sztuką i designem na  najwyższym poziomie. 

The Designer Gallery zajmuje powierzchnię ponad 3 000 metrów kwadratowych. Obok butików najlepszych polskich i zagranicznych marek premium, znajdują się tu sklepy typu pop-up store oraz autorska instalacja Izabeli Bołoz – projektantki zaproszonej do współpracy przez Galerię Mokotów oraz Kasię Sokołowską – dyrektor artystyczną projektu. Wykonanie instalacji powierzono zespołowi Advertis.

Większość prac artystki to projekty z pogranicza designu, architektury i sztuki, które funkcjonują w przestrzeniach publicznych. Kompozycja Fashion Happens, która zagościła w The Designer Gallery w Galerii Mokotów to kombinacja ław, siedzisk i ekspozycji oscylujących wokół tematu mody.

Instalacja podzielona jest na sześć stref poświęconych różnym aspektom mody i jej obecności we współczesnej kulturze. Odwiedzający będą mieli okazję posłuchać muzyki, która jest bardzo ważnym elementem każdego pokazu mody, obejrzeć relację ze światowych wybiegów, poznać aktualne trendy lub po prostu zrelaksować się. Zaprojektowane przez artystkę siedziska wyposażone w ekrany, słuchawki oraz tablety dostępne będą dla wszystkich klientów, w różnych punktach The Designer Gallery.

– Instalacja ma charakter interaktywny, jest zaproszeniem do dialogu, ma inspirować i angażować. To okazja do spojrzenia z dystansu na modę, jako zjawisko obecne na wielu płaszczyznach naszego życiamówi Izabela Bołoz, autorka projektu.

Fashion Happens jest doskonałym przykładem tego w jakim kierunku zmieniają się przestrzenie galerii handlowych. Oczekiwania wymagających klientów nie ograniczają się już do dokonania zakupów. Potrzebne są miejsca wielofunkcyjne i zaprojektowanie z myślą o odbiorcy, który dużą wagę przywiązuje do jakości spędzanego czasu.

Instalacje w poszczególnych strefach łączą funkcjonalność i estetykę.

Bardzo duże znaczenie miał dobór materiałów oraz jakość wykończenia. W przypadku projektów przeznaczonych do przestrzeni publicznych nie wolno zapominać o wymogu trwałości i wytrzymałości konstrukcji. Sztuka, która ma jednocześnie zachwycać i pełnić funkcję użytkową to szczególny rodzaj realizacji i bardzo inspirujący proces twórczy – mówi Monika Strobin z Advertis.

W przestrzeni The Designer Gallery znajduje się również Studio, w którym planowane są wystawy, pokazy i warsztaty oraz spotkania z artystami i projektantami.

Izabela Bołoz jest polską projektantką. Studiowała nauki społeczne na Uniwersytecie Wrocławskim i Uniwersytecie Zuryskim w Szwajcarii, wzornictwo na Kingston University London, a następnie uzyskała dyplom Design Academy Eindhoven. W 2011 roku założyła w Holandii swoje studio projektowe. Do jej klientów należą instytucje kultury, samorządy lokalne i firmy międzynarodowe. Jej prace są równie różnorodne, jak jej wykształcenie. Są to instalacje w przestrzeni publicznej, przedmioty oraz wystawy. Jest wykładowcą na Uniwersytecie Technicznym w Eindhoven; w Polsce wykładała m.in. w School of Form w Poznaniu.

Prace Izabeli Bołoz funkcjonują na pograniczu designu, architektury i sztuki. Większość z nich są to instalacje miejskie, które oprócz funkcji czysto użytkowej mają intrygować, bawić, zadziwiać odbiorców. Poetyckie i subtelne podejście łączy się w nich z mądrością i poczuciem humoru.

JK

Spółka Synergic, na mocy umów podpisanych z dwoma największymi dostawcami nośników, przejmuje sieć powierzchni reklamowych, zlokalizowanych przy autostradach na terenie całej Polski. To kolejny krok w rozwoju firmy i poszerzenie oferty o nowy segment działań.

Od stycznia 2017 roku Synergic będzie operatorem 76 wysokiej jakości nośników. Staranny dobór lokalizacji dostosowany do ukształtowania terenu pozwala na ekspozycję nośników o powierzchni od 96 m2 do prawie 300 m2.

Kolejnym niezwykle ważnym aspektem dla marketerów jest niska konkurencyjność na danym obszarze – nie występuje tu clutter, a czas w jakim odbiorca obcuje z reklamą, dzięki długiemu najazdowi, pozwala zaistnieć mocniej w jego świadomości.  Ze względu na wciąż rosnące natężenie ruchu, ilość kontaktów z taką reklamą sięga w wielu przypadkach nawet 2-3 milionów miesięcznie.

– Autostrady zyskują w Polsce na coraz większej popularności. Jak wynika z aktualnych danych GDDKiA, ruch na drogach tego typu przewyższa już prognozy, tworzone kilka lat wcześniej. Wśród przykładów można tu wymienić chociażby natężenie ruchu na węźle Wrocław-Sośnica, które obecnie sięga 74 tysięcy pojazdów na dobę, przez co przewyższa stan planowany na 2030 rok. Eksperci estymowali, że sięgnie on wtedy maksymalnie 53,7tys. pojazdów na dobę. Pozostałe odcinki autostrad w Polsce są równie popularne, szczególnie w okresie, kiedy Polacy wyruszają w podróże związane z weekendami, wakacjami czy świętami. Dane te potwierdzają, że reklama umieszczana wzdłuż tras szybkiego ruchu jest niezwykle skuteczna, dlatego też zdecydowaliśmy się na uzupełnienie naszej oferty właśnie o ten segment działań. To jeden z elementów naszej strategii rozwoju, jaką chcemy realizować w 2017 roku – komentuje Joanna Hutnik-Szlemińska, Wiceprezes Zarządu Synergic.

Kampanie realizowane przy współpracy ze spółką Synergic będzie można zobaczyć na powierzchniach rozmieszczonych w sąsiedztwie dróg szybkiego ruchu już na początku przyszłego roku. 

JK

Agencja Reklamowa BE Media wyłączny dystrybutor czasu reklamowego w największej sieci prywatnych przychodni medycznych Lux Med i Medicover wprowadza nową ofertę na 2017 rok. Do standardowej pętli reklamowej klienci będą mogli dodać content sponsorowany, materiał edukacyjny oraz wskazówki zdrowotne dla pacjentów.

Lux Med i Medicover to najbardziej prestiżowa i największa sieć nośników digital signage w środowisku healthcare, sięgająca swoim zasięgiem kilka milionów kontaktów miesięcznie.

Głównym zadaniem treści prezentowanych na ekranach jest urozmaicenie czasu pacjentom oczekującym na wizytę oraz odwrócenie uwagi od spraw związanych z wizytą w przychodni. Kontent informacyjny na ekranach połączony jest z blokiem reklamowym. Oferta przychodni obejmuje około 100 lokalizacji i ponad 300 nośników, (64 placówki i 204 nośniki w sieci LuxMed; 32 placówki i 94 nośniki w sieci Medicover). W celu zwiększenia zasięgu w najbliższym czasie zostanie uruchomionych kilkadziesiąt nowych nośników.

www.be-media.com.pl 

JK

Iveco Stralis to nowy ciągnik siodłowy w stajni Iveco Poland, który na przełomie listopada i grudnia został zaprezentowany szerszej publiczności. Spotkania dedykowane kluczowym klientom firmy odbyły się w Łodzi, Warszawie, Gdańsku i we Wrocławiu. Za koordynację i realizację cyklu czterech eventów promujących Nowego Stralisa, a także za przygotowanie wszystkich kreacji i narzędzi komunikacji odpowiadała agencja marketingu zintegrowanego Plej.

Premiery Iveco Stralis odbyły się w czterech miastach Polski. Wrocławianie mieli okazję obejrzeć ten wyjątkowy pojazd 29 listopada w sali balowej Zamku Topacz. Łódź gościła markę Iveco 6 grudnia w hotelu DoubleTree by Hilton, a dwa dni później Iveco Stralis został zaprezentowany w Starym Maneżu w Gdańsku. Cykl imprez zakończyła prezentacja ciągnika w stolicy, która odbyła się 9 grudnia w Digital Knowledge Village.

Adresatami wydarzeń byli kluczowi klienci firmy Iveco Poland. Eventy miały uroczysty charakter, który podkreślał wagę tych imprez. Najważniejszym punktem wydarzenia były oczywiście ciągniki Iveco Stralis, ale dla gości przygotowano również dodatkowe atrakcje, m.in. profesjonalne pokazy barmańskie w wykonaniu barmanek z grupy ShowBar.

Zespół Plej odpowiadał za przygotowanie koncepcji road show Iveco Stralis, wybór miejsc, w których odbyły się eventy, przygotowanie pojazdów do zaprezentowania ich publiczności, a także za wszystkie działania realizacyjne. Koordynatorem projektu z ramienia Plej była Małgorzata Trepka.

[galeria=”1″]

Agencja, na potrzeby kampanii launchingowej Nowego Stralisa, przygotowała również wszystkie kreacje i narzędzia komunikacji: strony produktowe, kampanie displayowe, e-mailingi, adaptacje reklam prasowych, oklejenia pojazdów promocyjnych, a także materiały BTL do salonów oraz na potrzeby organizowanych przez markę wydarzeń specjalnych.

Plej pracuje dla Iveco Poland od lipca br. na podstawie stałej umowy o współpracy.

JK

Dumel, importer zabawek i akcesoriów dla dzieci, nawiązał współpracę z agencją San Markos.

Agencja San Markos rozpoczęła współpracę z firmą Dumel. Współpraca ma charakter długofalowy i polegać będzie na realizacji różnorodnych projektów komunikacyjnych dotyczących produktów z portfolio firmy Dumel. W pierwszej kolejności zadaniem agencji będzie przygotowanie hasła reklamowego marki, stworzenie nowoczesnych layoutów prasowych oraz odświeżenie wizerunku głównego bohatera marki – Dumorysia.

Działania komunikacyjne mają na celu dotarcie do wymagającej i krytycznej grupy docelowej – matek, które inspiracji do zakupu zabawek i akcesoriów dla swoich dzieci szukają, wykorzystując kanały inne niż telewizja.

Dumel, jako importer, ma w swojej ofercie zabawki i akcesoria znanych producentów, które towarzyszą dzieciom od dnia narodzin do momentu, kiedy stają się samodzielne. Marka posiada również własną serię interaktywnych zabawek – Dumel Discovery, które pełnią funkcję edukacyjną oraz pobudzają wyobraźnię dzieci.

www.sanmarkos.pl

JK

Dystrybutor tekstyliów reklamowych poleca w swojej ofercie torby, które doskonale sprawdzą się jako alternatywa dla klasycznych opakowań prezentowych.

 Kto potrzebuje szybko ładnego opakowania, może znaleźć u dystrybutora L-Shop-Team atrakcyjne torby z juty, które wyglądają bardzo efektownie.

Torby marki Westford Mill wykonane są z laminowanej juty z 2% domieszką włókna metalizowanego. 

www.ksiazkawyboru.pl

JK

„Przy 100 km/h najgłośniejszym dźwiękiem, który słychać wewnątrz nowego Rolls Royce’a jest elektryczny zegar.” Jedno zdanie, które napisał David Ogilvy maluje w głowie żywy i wyraźny obraz produktu, który przecież jest skomplikowany i obcy dla większości z nas.
„Meble Wójcik charakteryzują się wysoką jakością i oryginalnym designem w przystępnej cenie, a blisko 30-letnie doświadczenie naszej firmy gwarantuje profesjonalną obsługę każdego klienta.” Więcej słów, a w głowie… żadnego obrazu, prawda? Dlaczego tak się dzieje?

Skąd się biorą „puste” słowa?
Najprostsza odpowiedź? Wiesz zbyt mało albo zbyt dużo o swoim produkcie, usłudze czy firmie. Skuteczna komunikacja – czyli mówienie o nich w taki sposób, żeby klienci rozumieli i widzieli w nich wartość, chcieli mieć – to kwestia utrzymania się na wąskiej ścieżce pomiędzy dwoma wielkimi niebezpieczeństwami.

Pierwsze zagrożenie nazywa się „szablony i formułki”.
Pomyśl, z jakich stron powinna się składać Twoja firmowa witryna? Spora część z nich jest zaprojektowana od szablonu „główna, o firmie, oferta, kontakt”. Dlaczego? Bo „wszyscy tak mają”. To strategia „rozejrzyj się i zobacz, jak zachowują się inni” (inaczej zwana „społecznym nabywaniem wiedzy”) – działa, kiedy po raz pierwszy wchodzisz do biblioteki, eleganckiej restauracji czy innego miejsca, w którym nie czujesz się do końca pewnie. Działa w tych sytuacjach, bo jej efektem jest „wtopienie się w tłum”. Ale w komunikacji marki chodzi o coś dokładnie odwrotnego! Wyróżnij się lub zgiń! Po czym poznać, że zbliżasz się niebezpiecznie do tej krawędzi drogi?
• Używasz wyświechtanych formułek (typu „meble są naszą pasją”) i słów, które nic nie zmieniają (jak „serdecznie witamy na naszej stronie internetowej”).
• Bezmyślnie słuchasz ekspertów (którzy mówią Ci: „Twoja firma potrzebuje strony na Facebooku” albo „użyj storytellingu w swoich reklamach!”).
• A kiedy już zakładasz ten nieszczęsny fanpage bez zastanowienia się, dlaczego to robisz, zdajesz się na „formaty”. Czyli np. PR robisz za pomocą informacji prasowych, sformatowanych jak… informacje prasowe. Bez zastanowienia się, czy można zrobić coś lepiej lub inaczej.

„Wrocław, 14 września 2016.
Wielce szanowny Panie Pawle, zwracam się z uprzejmą prośbą o zapoznanie się z załączonym zaproszeniem na konferencję firmy X, która odbędzie się w przyszłym tygodniu”. Zastanawiało Cię kiedyś, dlaczego na początku informacji prasowej jest data? To relikt z czasów, kiedy wysyłało się je na kartce papieru. Wtedy zdanie „w przyszłym tygodniu” wymagało jakiegoś punktu odniesienia. Dziś też wymaga, ale informacje rozsyłamy mailem – a ten automatycznie wstawia przecież datę. Przykładów takiego bezmyślnego przetwarzania formatów i szablonów jest mnóstwo. Jak sobie z tym poradzić? Przyjmij tylko dwa założenia:
• Kiedy usłyszysz od eksperta, że „tak się coś robi”, zawsze pytaj „dlaczego?” Bo nie namawiam Cię w żadnym razie do ignorowania ekspertów – ich wiedza może Ci oszczędzić mnóstwo czasu i pieniędzy… pod warunkiem, że wiedzą (i potrafią wytłumaczyć), dlaczego każą Ci iść taką, a nie inną ścieżką.
• Forma jest zależna od funkcji. Kiedy tworzysz dowolny komunikat, punkt styczności z marką zacznij od pytania „Jaki efekt chcę osiągnąć?” czy też „Co to powinno robić?” Dopiero mając jasną odpowiedź na powyższe, możesz zapytać „Jak to powinno wyglądać?” albo „Jak to robią inni?” Wtedy może się okazać, że Twoja witryna wcale nie potrzebuje strony „o nas”, klienci wcale nie są zainteresowani tym, jaki procent Twojego kapitału jest polski i specjalnie nie robi im różnicy fakt, że meble są Twoją pasją. Puste Słowa znikną. Przynajmniej te, które są efektem stosowania formułek i szablonów. Ale to nie koniec Twoich problemów.

Pan Mirek i klątwa wiedzy
Pan Mirek, typowy handlarz używanymi samochodami, ma do sprzedania Opla. Dokładnie takiego samego, jak model, który sprzedał miesiąc wcześniej: ten sam rocznik, ten sam kolor, identyczne wyposażenie. Z jedną różnicą. Opel, którego pan Mirek dziś sprzedaje „był bity”. Co prawda potem trafił do wirtuoza blacharki i konia z rzędem temu, kto by się zorientował, ale pan Mirek wie. Jak się zachowa? Wystawi samochód w cenie niższej, niż ten, który sprzedawał miesiąc temu. Z ekonomicznego punktu widzenia takie zachowanie nie ma sensu – dla końcowego klienta oba Ople wyglądają dokładnie tak samo, powinny mieć zatem tę samą cenę. Tymczasem pan Mirek wziął poprawkę na coś, o czym klient nie ma pojęcia. Dlaczego? Bo przy całej jego biznesowej żyłce nie potrafi sobie wyobrazić, jak to jest nie wiedzieć. To właśnie „klątwa wiedzy”, która w psychologii pojawiła się jako efekt obserwowania nieracjonalnych zachowań biznesowych – sprzedawcy obniżają cenę biorąc pod uwagę rzeczy, o których klient nie może wiedzieć. Niestety, z klątwą wiedzy mamy do czynienia także w komunikacji. To niebezpieczeństwo, które czai się z drugiej strony ścieżki – zbliżamy się tam, kiedy wiemy za dużo o swoim produkcie czy usłudze. I ciężko nam wyobrazić sobie, jak myśli ktoś, kto tego nie wie. Efekt? Zupełnie inna kategoria Pustych Słów. Najlepiej je wyjaśnić na przykładzie.

Czym się zajmuje Twoja firma?
„Komu i w czym pomagasz?” To pytanie, które zadaję ludziom, z którymi siadam do planowania komunikacji marki. Wychodząc z założenia, że marka musi być użyteczna, w powyższym zawieram dwa najważniejsze elementy tej użyteczności: „komu” i „w czym”. Odpowiedź tylko pozornie wydaje się prosta.
„Optymalizuję procesy miękkie w zespołach hotelowych”, albo „Integruję systemy business intelligence”. To autentyczne odpowiedzi, które usłyszałem w mojej pracy. Rozumiesz je? Właśnie. Zagadka: co zrobią ludzie, którzy rzucili takie zdanie kiedy powiem im, że nie zrozumiałem? Powtórzą to samo… wolniej. Bo dla nich „nie zrozumiałem” nie oznacza „komunikat był źle skonstruowany”, tylko „wystąpiły zakłócenia na łączach”! Nie potrafią sobie wyobrazić, jak można było nie zrozumieć tej perfekcyjnej, precyzyjnie skonstruowanej wiadomości. Tymczasem dla nieświadomego odbiorcy to… Puste Słowa. Ten gatunek Pustych Słów jest dużo bardziej problematyczny: one są puste… jednostronnie. Dla eksperta naprawdę niosą perfekcyjny i precyzyjnie skonstruowany przekaz, malują obraz w głowie. Dlaczego pozostali nie widzą nic?

Miękkie procesy i… wiadro z wodą
Wyobraź sobie, że pieniądze, które płyną do hotelu od Twoich klientów to woda. Twój zespół ma za zadanie ją gromadzić i składować. Wyobraź sobie, że robią to gołymi rękami – o ile sprawniej byłoby dać im narzędzia, prawda? Ale narzędzia to nie wszystko. Oczyma wyobraźni widzę zespół, który co prawda ma już wiadra, marnuje czas na kłótnie o to, kto i kiedy wiadra będzie używał, kto ma gdzie stać, kto ma rządzić i dlaczego inni mają słuchać. A woda ucieka… A teraz wyobraź sobie ludzi, którzy niczym strażacy sprawnie podają sobie wiadro z rąk do rąk. Każdy dokładnie wie, gdzie jest jego miejsce i za który kawałek odpowiada. Wie, do kogo trzeba pójść jeśli coś jest nie tak. To zespół, który nie uroni ani kropli. Brzmi dużo lepiej niż „optymalizacja procesów miękkich”, prawda?

Paweł Tkaczyk – Jak mówi sam o sobie, zarabia na życie opowiadaniem historii. Prowadzi bloga o budowaniu silnej marki i nowoczesnym marketingu. Autor dwóch książek: „Zakamarki marki” oraz „Grywalizacja” – obie znalazły się na pierwszym miejscu listy bestsellerów OnePress, „Zakamarki marki” zdobyły tytuł Marketingowej książki roku 2011. Jego firma – MIDEA – pomaga klientom w snuciu ich opowieści, a w konsekwencji w budowaniu silnej pozycji rynkowej. Pracuje zarówno z małymi, nowymi firmami, jak i z wielkimi korporacjami.

Paweł Tkaczyk był prelegentem konferencji Marketing MIX.