Logo


Polacy najchętniej oglądają materiały newsowe (27,4% badanych), na drugim miejscu znalazły się materiały eksperckie (25,6% badanych) na trzecim materiały szkoleniowe (19,6% respondentów). W sieci znacznie częściej newsów wideo poszukują mężczyźni (34,9%) niż kobiety (20,7%), które wybierają materiały poradnikowe – pokazały wyniki raportu pt. „Polacy i wideo w sieci” wykonanego na zlecenie Multimedialnej Agencji Informacyjnej Newsrm.tv.

– Rynek wideo rośnie w siłę w zawrotnym tempie. Prognozy mówią, że w przyszłym roku 70 proc. materiałów publikowanych na stronach www to będą właśnie materiały audiowizualne. Nasz raport pokazał, że płeć ma znaczenie w przypadku wyboru materiału wideo. Jedna trzecia badanych mężczyzn wybiera materiały newsowe. Natomiast zaledwie co piąta z badanych kobiet wskazała takie materiały. Panie chętniej oglądają materiały poradnikowe. Jedna trzecia badanych kobiet na to wskazuje – mówi Marek Niklaus, Newsrm.tv.

Jakie znaczenie ma wiek? Badani w wieku 35-49 lat chętniej sięgają po informacje, porady eksperckie i filmy szkoleniowe podczas, gdy młodsze osoby do 24 roku życia chętniej sięgają po wideoblogi i tutoriale. Najchętniej oglądamy formy krótkie do 5 minut. Materiał trwający powyżej 10 minut oglądałoby jedynie 6% badanych. Co ciekawe, młodzi ludzie poniżej 24. roku życia chętniej wybierają formy pośrednie 4-5 minut i 6-10 minut, a rzadziej 2-3 minutowe. Osoby powyżej 25 roku życia najczęściej oglądają materiały krótkie do 3 minut.

W ocenie materiału wideo kierujemy się przede wszystkim zgodnością treści materiału z jego tematem. Kolejnym elementem zachęcającym do obejrzenia jest brak reklam i  emocje jakie wywołuje dana produkcja. Warto podkreślić, że w najmniejszym stopniu na naszą decyzję, co obejrzymy w sieci, ma liczba odsłon danego materiału.

Raport pokazuję również, że 40% badanych Polaków nie zamawia wideo na żądanie. Pozostali najchętniej zamawiają filmy fabularne i seriale. W formule VOD tylko 15 % Polaków ogląda informacje, a mniej niż 10% badanych wybiera talent show i programy muzyczne.

Najwięcej wiadomości  w formule VOD oglądają osoby pomiędzy 25 a 34 rokiem życia. Najmniej informacji w tym formacie konsumują natomiast najstarsi użytkownicy Internetu – powyżej 50 roku życia.  Z wiekiem spada również oglądalność  seriali. Najczęściej seriale oglądają osoby do 24 roku życia – 35,1% badanych. Wśród 50 latków odsetek ten wynosi już jedynie 16%. Konsumpcja filmów fabularnych rośnie natomiast wraz z wiekiem i jest najwyższa w grupie wiekowej 35-49 lat.

Raport pokazuje ciekawe tendencje na rynku nowych mediów. Wyraźnie widać, że w Polsce jest jeszcze ogromny niewykorzystany potencjał w budowaniu rynku newsów w formule VOD. Widać, że jest to formuła bardzo chętnie konsumowana przez pokolenie 25 plus, które właśnie wchodzi na rynek pracy.  Fakt, że w tej grupie zapotrzebowanie na informacje wideo bardzo intensywnie wzrasta pokazuje, że warto inwestować w tego typu rozwiązania również w formule własnych kanałów medialnych takich jak vlogowe platformy tematyczne czy też tematyczne portale informacyjne. Informacje VOD to tez rewelacyjny sposób dotarcia do społeczności wiejskiej i mieszkańców małych miasteczek. Widać tu dużą rywalizację z prasą i mediami elektronicznymi takimi jak tradycyjna telewizja.

Raport „Polacy i wideo w sieci“ jest do pobrania na stronie Newsrm.tv w zakładce „Raport“: http://newsrm.tv/pobierz-raport/

JK

Sytuacje kryzysowe wymagają dużych umiejętności, które pozwalają sprawnie zapobiegać wydarzeniom mogącym zaszkodzić osobie, firmie lub instytucji. Szczególnie pomocny okazuje się tu monitoring mediów, wskazujący publikacje, wypowiedzi czy nawiązania do podmiotu, za którego wizerunek odpowiadamy. To źródło wiedzy o problemie, a także bezpośredni wgląd do obszarów, w których konieczne jest podjęcie działań.

W dniach 20-21 kwietnia 2017 roku w Rzeszowie specjaliści PR spotkają się podczas corocznego Kongresu Profesjonalistów Public Relations. Jednym z tematów, który zostanie poruszony podczas konferencji, będzie monitoring mediów.

Rozmaite narzędzia dostępne na rynku pomagają śledzić wszelkie doniesienia pojawiające się w mediach na temat klienta. W przypadku kompleksowej obsługi i szczegółowym dbaniu o wizerunek osoby czy instytucji z nami współpracującej, monitorowanie mediów jest niezbędne. Bieżące informacje o wszelkich wzmiankach pozwalają trzymać rękę na pulsie, szczególnie w momentach, w których nie jesteśmy pewni reakcji otoczenia lub gdy istnieje ryzyko negatywnej oceny klienta. Świadomość tego, jak opisywany jest klient i co mówi się na jego temat, to jedno z podstawowych działań public relations.

Obserwowanie ze zrozumieniem

W zależności od pozycji rynkowej klienta, zakresu jego działań, obszaru funkcjonowania, monitorowanie może mieć różną skalę. W przypadku sytuacji kryzysowych lub budzących takowe ryzyko, obserwator winien korzystać z narzędzi możliwie szczegółowo analizujących hasło, po którym klient będzie możliwy do odszukania w mediach. – Warto pamiętać, że trzymanie ręki na pulsie nie powinno być uzależnione od wielkości klienta. Wiadomo, że zasięg monitorowania mediów jest zależny od skali działania klienta, jednak o profesjonalizmie agencji świadczy również świadomość, że kryzys może dotknąć każdego, nawet najmniejszego bohatera. Zawczasu konieczne jest podjęcie odpowiednich kroków, które sprowadzą komunikację na prostą – komentuje Szymon Sikorski, CEO Publicon.

Interpretacja wyników jest jednak zupełnie czymś innym niż samo zbieranie danych. Dla klienta ważne jest właśnie działanie i reakcja, najlepiej jeszcze przed ewentualnym pożarem. Szczególnie w przypadku, gdy jakaś publikacja, komentarz w mediach społecznościowych, wypowiedź w radiu lub stanowisko konkurencji może wpłynąć na wizerunek i zadziałać na niekorzyść klienta. Dlatego same dane z monitoringu stanową punkt wyjścia i źródło wiedzy. Kolejnym zadaniem jest oczywiście reakcja, sprostowanie, wyeliminowanie nieprawdziwych wiadomości. – Śledzenie informacji poprzez rozmaite narzędzia monitorujące rynek medialny znacznie ułatwia pracę agencji public relations. Potrzeba jednak dużej wiedzy, elastyczności i znajomości mediów, by w pełni wykorzystać ich potencjał i możliwości. Bez tego walka z kryzysem może okazać się jałowa i efekt – którym jest zażegnanie problemu – nie zostanie osiągnięty – tłumaczy dr hab. Dariusz Tworzydło, CEO Exacto.

Monitoring mediów będzie istotnym punktem Kongresu Profesjonalistów Public Relations, który już 20 i 21 kwietnia odbędzie się w Rzeszowie. Głos w tym temacie zabierze m.in. Sebastian Bykowski, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Generalny PRESS-SERVICE Monitoring Mediów, podczas wykładu „Monitoring mediów i jego wykorzystanie w sytuacjach kryzysowych”. Organizatorami Kongresu są Newsline sp. z o.o. oraz Ideo sp. z o.o.

Głównym sponsorem Kongresu jest PRESS-SERVICE Monitoring Mediów. Partnerem merytorycznym Kongresu jest Wydział Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Partnerami Głównymi są: Alert Media Communications, Stowarzyszenie Informatyka Podkarpacka, Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego, Polskie Stowarzyszenie Public Relations, Urząd Miasta Rzeszów oraz Związek Firm Public Relations. Pozostałymi partnerami wydarzenia są:Orange Polska, Exacto sp. z o.o., Instytut Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, Klaster Firm Informatycznych Polski Wschodniej, IAA Polska, Mestengo sp. z o.o., Wirtualne Biuro Prasowe Newslink, Publicon Public Relations, Sare SA, Sepja digital, ABAKUS Konsulting, TOP SA, VEGACOM SA, CanZan, COMMIT Polska Sp. z o.o. oraz CAR-RENTAL.PL.

Źródło: Archiwum organizatora

OOH magazine jest patronem medialnym wydarzenia.

MW

Przenoszenie numeru do Orange na kartę jeszcze nigdy nie było tak proste, ponieważ teraz można to zrobić z domu. Do korzystania z nowej, pionierskiej na rynku usługi oferowanej przez Orange zachęca znany z roli kioskarza, Robert Górski.

Najnowsza kampania autorstwa agencji Publicis z jego udziałem jest realizowana w telewizji i radiu.

-Orange uruchomił specjalną stronę internetową, dostępną pod adresem wybierzorange.pl, przy pomocy której można łatwo i wygodnie zmienić operatora. Co najważniejsze, można to zrobić w zaciszu własnego domu. Każdy, kto zdecyduje się skorzystać z tej usługi otrzyma nielimitowane rozmowy, SMS-y oraz aż 18 GB internetu w promocyjnej cenie 28 zł na za 30 dni. – powiedziała Magdalena Samek z agencji Publicis Poland.

Przygotowany przez agencję Publicis trzydziestosekundowy spot jest emitowany od 7 lutego w kanałach należących do stacji TVP, TVN i POLSAT. Podczas trwania kampanii będziemy mogli również usłyszeć spoty radiowe.  

Po stronie agencji Publicis przy kampanii pracowali: Paweł Merecz (Chief Creatvie Officer), Łukasz Żukowski (Copywriter), Wioleta Kucha (Junior Art Director), Magdalena Samek (Account Supervisor), Ksenia Wałek (Account Manager), Katarzyna Majewska (Produkcja).Stronę klienta reprezentowali: Agnieszka Leśnarowska (Senior Brand Manager), Szymon Biela (Kierownik Wydziału Komunikacji B2C) i Paweł Patkowski (Dyrektor Wykonawczy ds. Komunikacji Marki i Komunikacji Marketingowej). Produkcją zajął się dom produkcyjny Film Produkcja, a postprodukcją Orka Film. Za zakup mediów odpowiedzialna jest agencja Initiative Media.

Spot telewizyjny

[youtube=”rPKA9iO6T-I”]

MW

 

Działania wizerunkowe w mediach społecznościowych przynoszą wymierne efekty w zarządzaniu reputacją marki. Według badań Barometru Finansowego ING aż 68% respondentów wskazało, że social media wpłynęły na wybór destynacji turystycznej. Jak skutecznie wykorzystać ich stale rosnący potencjał?

Bądźmy w stałym kontakcie

Postęp technologiczny i rosnąca mobilność klientów sprawiają, że w branża hotelowa musi dostosować swoje kanały komunikacji i rezerwacji do urządzeń mobilnych. Coraz więcej decyzji związanych z rezerwacją pobytu w danym obiekcie zapada w trakcie podróży. Badania Profitroom przeprowadzone w 2016 roku wykazały, że wizyty z urządzeń przenośnych stanowiły aż 40% ruchu na stronach internetowych. Facebook to najlepiej rozpoznawalny serwis społecznościowy i nic nie wskazuje na spadek jego popularności. Portal daje olbrzymie możliwości reklamowe dla firm oraz pozwala na bieżąco budować wiarygodność przedsiębiorstwa. W styczniu 2017 liczba jego użytkowników przekroczyła 1 miliard 79 milionów, z czego blisko 1 miliard 66 milionów osób do przeglądania medium korzysta z aplikacji mobilnych.

Facebook stał się także pierwszym kanałem komunikacji pomiędzy klientem a hotelem oraz najważniejszym źródłem wiedzy o promocjach i aktualnych ofertach. Zamiast dzwonić na infolinię, korzystać z formularza kontaktowego czy szukać na stronie adresu mailowego, gość kieruje się na fanpage – licząc na szybką odpowiedź administratora. Według badań Echo Research, w 2016 roku 66% respondentów wolało kontakt z firmą poprzez media społecznościowe niż rozmowę telefoniczną z recepcją.

– Użytkownicy Facebooka, jak i innych mediów społecznościach, wymagają szybkiego reagowania na ich zapytania. Dlatego koniecznością jest stałe monitorowanie profili hotelu w mediach społecznościowych i szybkie odpowiadanie na wiadomości, komentarze oraz recenzje użytkowników. Bardzo ważna dla działających w branży hotelarskiej specjalistów ds. mediów społecznościowych jest dobra znajomość obiektu i bieżącej oferty, a także sprawna komunikacja z recepcją i działem rezerwacji oraz stałe monitorowanie strony– mówi Monika Wilk, specjalista ds. marketingu w Hilton Garden Inn Kraków Airport.

I jak Influencerzy

Według danych z grudnia ubiegłego roku Instagram jest odwiedzany przez ponad 600 milionów użytkowników miesięcznie. Ta z pozoru prosta aplikacja w 2012 roku została wykupiona przez właścicieli kultowego Facebooka i od tego momentu sukcesywnie wprowadza nowe funkcje. Obecnie możemy powiązać konto na Instagramie ze stroną na Facebooku i mieć wgląd do statystyk, realizować płatne kampanie reklamowe, tworzyć 24 godzinne Instagram Stories. Dodatkowo aktualnie Instagram testuje Shoppable Posts – z przyciskiem call to action, który da użytkownikom możliwość zakupów bezpośrednio z aplikacji. Jednak dla firm, także tych z branży hotelarskiej, istotniejsza od sponsorowanych postów, jest możliwość oznaczania się gości w hotelu oraz współpraca z influencerami. Jak przewidują twórcy raportu Hotel Marketing & Technology Trends 2017 wydawanego przez Profitroom, aby wypromować hotel zamiast w kolejny billboard czy reklamę w prasie hotelarze będą inwestować we współpracę z influencerami. Aż 53% osób subskrybujących i obserwujących kanały vlogerów, blogerów lub popularnych #Instapeople deklaruje, iż podjęło decyzję o zakupie na podstawie ich opinii.

Mówiąc o influencerach, nie można nie wspomnieć o Snapchacie, który odwiedzany jest przez 300 milionów użytkowników miesięcznie. Mobilna aplikacja jest najchętniej wybierana przez osoby pomiędzy 15 a 24 rokiem życia, dla których przesycony reklamami Facebook nie jest już atrakcyjny. Snapchat jest narzędziem, które daje dużo swobody i nie wymusza profesjonalnego podejścia do tworzenia wizerunku. Dzięki niemu firma może pokazać swoje luźniejsze, bardziej ludzkie oblicze. W Polsce wciąż stosunkowo mało hoteli decyduje się na aktywną obecność na Snapchacie, tymczasem międzynarodowe sieci z powodzeniem wykorzystują jego potencjał reklamowy. Jako pierwsze swoją przygodę z popularnym mediów rozpoczęły od współpracy z influencerami obiekty należące do sieci Marriott International, natomiast sieć Starwood Hotels & Resorts Worldwide stworzyła kampanię z użyciem geotagów, czyli filtrów do zdjęć, które są dostępne jedynie dla określonego obszaru.

Ruchome obrazy

Materiały video należą do najbardziej popularnych treści w Internecie. Średnia długość jednej sesji w serwisie YouTube na urządzeniach mobilnych wynosi obecnie ponad 40 minut. Według HighQ aż 96% firm działających w sektorze B2B chce w 2017 roku wprowadzić video do swoich działań z zakresu content marketingu. Warto zauważyć, że publikowane filmy mają duże znaczenie przy pozycjonowaniu w Google, gdyż są atrakcyjne dla użytkowników, dodatkowo treści filmowe idealnie sprawdzają się w mediach społecznościowych i generują wysokie zasięgi organiczne.

– Reklama video staje się doskonałym źródłem inspiracji i pozwala, aby widz zanurzył się w innym świecie. Video to wyjątkowa szansa, aby w kilkadziesiąt sekund sprawić, że widz będzie chciał na własnej skórze przeżyć wszystko, co właśnie zobaczył. Pamiętajmy, że dzisiejszy odbiorca jest niecierpliwy. Klip reklamowy powinien, więc być krótki i skutecznie przekazywać emocje, które odbiorca doświadczy podczas pobytu w hotelu – Marek Kaczmarek, Marketing Manager w Profitroom.

Komunikacja hotelu w mediach społecznościowych powinna być angażująca i dostosowana zarówno do kanału, jak i potencjalnej grupy odbiorców. W przypadku zdecydowanej większości hoteli sytuacja jest o tyle skomplikowana, że klienci reprezentują przynajmniej kilka grup. Media społecznościowe pozwalają na znaczną personalizację przekazu i pozwalają budować bliskie relacje z gośćmi obiektu oraz na bieżąco reagować na ich potrzeby i zapytania. Dlatego im lepiej poznamy naszych klientów, tym sprawniej będziemy poruszać się w świecie social mediów i wzbudzać zaangażowanie naszych fanów, co w czasie, przełoży się na wzrost sprzedaży usług.

Natalia Górnisiewicz, PR Manager w Hilton Garden Inn Kraków Airport

JK

Sklepowe półki uginają się od produktów i kuszą nas mnogością asortymentu. Jak w gąszczu produktów znaleźć ten najlepszy dla siebie? Z pomocą przychodzą etykiety! Czytanie informacji zamieszczonych na opakowaniu to jeden z warunków podjęcia świadomej decyzji zakupowej.

Etykieta – źródło informacji dla konsumenta

Podstawowym zadaniem etykiety jest informowanie kupujących o cechach artykułów spożywczych. Zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady UE dotyczącym przekazywania konsumentom informacji na temat żywności z października 2011 roku, etykiety znajdujące się na opakowaniach artykułów spożywczych muszą być: czytelne, zrozumiałe i nieusuwalne. Nie mogą także wprowadzać w błąd ani pomijać ważnych z punktu widzenia konsumenta informacji. Każdy producent żywności sprzedający produkty na terenie Unii Europejskiej ma obowiązek zamieścić na opakowaniu swojego towaru: nazwę wskazującą na rodzaj produktu, skład wraz z wyróżnionymi alergenami, zawartość netto, termin przydatności do spożycia bądź datę minimalnej trwałości, wartość odżywczą, warunki przechowywania oraz sposób przygotowania, a także dane producenta bądź (szczególnie w przypadku mięsa) miejsce pochodzenia. W przypadku bardzo małych opakowań producent może umieścić wyjątkowo tylko nazwę produktu, listę alergenów, zawartość netto oraz datę minimalnej trwałości lub termin przydatności do spożycia.

Uwaga na alergeny!

Producenci sprzedający swój towar na terenie Polski są zobligowani do zamieszczania na opakowaniach artykułów spożywczych informacji o zawartości składników mogących być przyczyną alergii, takich jak m.in.: gluten, jaja, orzechy, soja czy produkty mleczne. Zgodnie z przepisami wprowadzonymi w 2014 roku, substancje powodujące alergię bądź nietolerancję powinny zostać podkreślone pismem wyraźnie odróżniającym się (np. kursywą czy pogrubieniem) od tego, którym nadrukowany został wykaz pozostałych komponentów produktu. Jednak istnieje wyjątek od tego zapisu! Produkty jednoskładnikowe, takie jak np. mąki, nie muszą mieć składu zamieszczonego na opakowaniu, a co za tym idzie – producenci nie mają obowiązku osobno wypisywać alergenów. Jednak do nazwy produktu muszą dołączyć człon wskazujący na zawartość substancji mogących uczulić. Tym sposobem na półkach w sklepach nie znajdziemy artykułów nazwanych samym słowem „mąka”, a raczej sformułowaniem „mąka pszenna” czy „mąka żytnia”. Zarówno pszenica, jak i żyto znajdują się w wykazie alergenów zatwierdzonym przez Parlament Europejski i Radę UE.

Wartość odżywcza

Wspomniane wcześniej rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE wprowadziło także obowiązek podawania informacji o wartości odżywczej, który wszedł w życie z dniem 13 grudnia 2016 roku.

– Informacja, do której zamieszczenia zobligowani są producenci to wartość energetyczna przeliczona na kilokalorie (kcal) i kilodżule (kJ), a także ilość tłuszczu, kwasów tłuszczów nasyconych, węglowodanów, cukrów, białka i soli. Poza wyżej wymienionymi, obowiązkowymi elementami na etykiecie można umieścić dane dot. zawartości takich składników jak np. błonnik pokarmowy czy witaminy i składniki mineralne. Wszystkie wartości deklaruje się obowiązkowo w przeliczeniu na 100 g bądź 100 ml. Dobrowolnie można podać je również w przeliczeniu na 1 porcję. W tabeli wartości odżywczych zamieszczona jest często także Referencyjna Wartość Spożycia dla wszystkich deklarowanych wartości odżywczych, która ma pomóc w oszacowaniu wartości żywieniowej produktu. RWS mówi nam jaki procent dziennej Referencyjnej Wartości Spożycia danego składnika zaspokoi zjedzenie porcji danego produktutłumaczy Katarzyna Zadka, ekspert 7 edycji programu edukacyjnego „Żyj smacznie i zdrowo”, marki Winiary.

„Należy spożyć do…” a „Najlepiej spożyć przed…”

Robiąc zakupy spożywcze, zawsze zwracajmy uwagę na to, jak długo wybrany przez nas produkt będzie przydatny do spożycia. Jednak data zamieszczona na opakowaniu może mieć dwa różne znaczenia, dlatego warto dokładniej przyjrzeć się, jaka fraza widnieje na artykule. Napis „należy spożyć do…” określa się terminem przydatności do spożycia. Jest on wykorzystywany w przypadku produktów spożywczych, które szybko się psują, takich jak: mięso czy sery. Po upłynięciu daty podanej na opakowaniu nie należy spożywać artykułu, ponieważ może to skutkować problemami zdrowotnymi. Sformułowanie „Najlepiej spożyć przed…/ Najlepiej spożyć przed końcem…” oznacza, że na produkcie podana została data minimalnej trwałości – do tego czasu prawidłowo przechowywany produkt zachowuje pełnię swoich właściwości. Upływ daty minimalnej trwałości nie oznacza, że produkt jest niebezpieczny i że jego jakość jest znacznie gorsza, dlatego zanim go wyrzucimy warto indywidualnie ocenić jego stan i jeśli nie budzi naszych wątpliwości wykorzystać w kuchni. Dotyczy to przede wszystkim produktów suchych, m.in. ryżu, kaszy czy makaronów.

***

„Żyj smacznie i zdrowo” to program edukacyjny marki WINIARY, prowadzony w polskich gimnazjach. Misją programu „Żyj smacznie i zdrowo” jest przekazanie gimnazjalistom wiedzy z zakresu prawidłowego i zdrowego odżywiania oraz zachęcenie ich do wspólnego spożywania posiłków i podejmowania pierwszych samodzielnych prób gotowania. W ramach projektu promuje się wśród młodzieży postawę proekologiczną, a także ideę niemarnowania żywności. Do tej pory, w sześciu edycjach „Żyj smacznie i zdrowo” wzięło udział blisko 80% szkół gimnazjalnych z całej Polski.

Program marki WINIARY jest częścią strategii firmy Nestlé, w ramach której firma zobowiązuje się produkować wysokiej jakości produkty, będąc jednocześnie wiarygodnym partnerem w żywieniu i dbałości o zdrowie Konsumentów.

Patroni honorowi: Minister Edukacji Narodowej, Rzecznik Praw Dziecka, Polskie Towarzystwo Nauk Żywieniowych, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Ośrodek Rozwoju Edukacji.

JK

Stowarzyszenie Branży Eventowej rozpoczęło współpracę z Polskim Stowarzyszeniem Marketingu SMB. W ramach partnerstwa SBE i PSM obie organizacje będą wspierać swoje firmy członkowskie w rozwijaniu wspólnych działań, wykorzystując fachową wiedzę oraz doświadczenie zarówno specjalistów od eventów, jak i od marketingu bezpośredniego.

Partnerstwo SMB i SBE na pewno przyczyni się do wymiana doświadczeń. Korzystanie z usług przedsiębiorstw, które mogą się pochwalić członkostwem w ww. organizacjach, to gwarancja współpracy ze sprawdzonymi, rzetelnymi i wiarygodnymi partnerami.

 – Stowarzyszenie Branży Eventowej zrzesza firmy i osoby, które w polskiej branży MICE odgrywają ważną rolę, dbają o wysokie standardy współpracy z wszystkimi uczestnikami rynku. SBE jest też reprezentantem branży w kluczowych dla środowiska kwestiach, m.in. przy konsultacjach społecznych nowych rozwiązań prawnych. Miło nam, że teraz będziemy mogli korzystać z bogatego doświadczenia koleżanek i kolegów z Polskiego Stowarzyszenia Marketingu SMB. Już się cieszymy na wspólne inicjatywy, także o charakterze edukacyjnym i społecznym – mówi Marta Dunin- Michałowska, Prezes Zarządu SBE.

Dla obu organizacji bardzo ważne są profesjonalne relacje z klientami, prowadzone w oparciu o kodeks etyki zawodowej. SMB i SBE pomagają w rozwoju firm członkowskich, promują najbardziej wartościowe praktyki, zachęcają do stałego podnoszenia kwalifikacji, jak i edukacji wewnątrz stowarzyszeń.

– SMB to już ponad 20 lat aktywności na rzecz środowiska marketingu bezpośredniego i interaktywnego. Członkostwo w wielu federacjach i związkach pomaga nam w dialogu z wszystkimi interesariuszami naszego środowiska, również na poziomie ogólnoeuropejskim. Z kolei jeśli chodzi o obecne partnerstwo z SBE, to wiążemy z nim spore nadzieje. Zależy nam, aby otoczenie biznesowe – w którym działają firmy marketingu bezpośredniego – było jak najbardziej profesjonalne. Jesteśmy przekonani, że wspólne projekty SMB i SBE przyniosą wiele dobrego reprezentowanym przez nas przedsiębiorstwom, a także całej branży marketingowej – mówi Marcin Drzewiecki, Prezes Zarządu SMB.

www.sbe.org.pl

www.smb.pl

JK

Golden Marketing Conference pod patronatem OOH magazine za nami. Wśród ekspertów z dziedziny sprzedaży i marketingu, znalazł się Grzegorz Błażewicz, Prezes i Współzałożyciel SALESmanago Marketing Automation. Z uczestnikami wydarzenia podzielił się swoimi doświadczeniami w tworzeniu spersonalizowanego przekazu.

Bez personalizacji ani rusz
Co z tego, że Twoje meble są solidne i przetrwają dziesięciolecia skoro oferujesz je studentom, którzy potrzebują ich na góra pięć lat? Gdybyś zaoferował te meble grupie osób z dziećmi, po trzydziestym roku życia. Twoje słupki sprzedażowe z pewnością podskoczyłyby. To po pierwsze.

Po drugie: zalewa nas przekaz marketingowy i bardzo trudno o to żeby potencjalni klienci zwrócili uwagę na właśnie twoją reklamę. Aby zwiększyć szansę na sukces spersonalizuj jej treść – skuteczna reklama musi być ukierunkowana na konkretną grupę odbiorców.

Po trzecie: emocje odgrywają bardzo ważną rolę w procesie zakupowym. Czy np. zainteresujesz się produktem, a jego reklama opiera się na dowcipie, którego nie rozumiesz? Wiadomo: sam produkt to tylko mała część tego, co decyduje o zakupie. Emocje konkretnych osób z nim związane są równie ważne.

To tylko trzy przykłady codziennych problemów, z którymi muszą sobie radzić marketerzy. Łatwo wyciągnąć z nich wniosek: personalizacja przekazu jest konieczna.

Efektywna personalizacja czyli…
Personalizacja jest konieczna, ale nic po niej, jeżeli nie jest efektywna. Efektywna personalizacja oznacza, że osiągamy wysoki stosunek korzyści z prowadzonych w jej ramach działań do zainwestowanych w nią zasobów. Efekty personalizacji można zmierzyć, np. za pomocą OR (Open Rate), CTR (Click Through Rate), CLR (Customer Liberation Rate), czasu spędzonego przez użytkownika na stronie czy poziomu konwersji. Świetnym sposobem na poprawę efektywności personalizacji jest zastosowanie narzędzi do automatyzacji marketingu. Statystyki dotyczące całego rynku marketing automation mówią same za siebie:

  • automatyczna segmentacja klientów na grupy według zainteresowań czy czasu aktywności użytkownika na stronie www daje średnio 18-krotny wzrost przychodu z mailingu w porównaniu z przychodem z mailingów do całej grupy subskrybentów (źródło: Jupiter Research)1,
  • wysyłanie wiadomości email uzależnione od aktywności użytkowników zmniejsza o 80% budżet konieczny do obsłużenia całego email marketingu (źródło: Gartner)2.
  • Natomiast, jeżeli chodzi o korzyści z narzędzi do automatyzacji marketingu wykazane dla konkretnych firm, to można podać przykłady z naszego własnego podwórka – success stories naszych klientów:
  • Rainbow, dzięki segmentacji klientów, a co za tym idzie wysyłce spersonalizowanej pod kątem czasu i treści, odnotowało 300% wzrost wskaźnika OR i CTR oraz 45% wzrost wygenerowanych leadów ze strony internetowej, dzięki wdrożeniu dynamicznych formularzy kontaktowych typu pop-up.
  • Doskonałym przykładem jest również Yves Rocher, który dzięki połączeniu wielu narzędzi spersonalizowanej komunikacji dynamicznej uzyskał 1200% wzrost skuteczności przekazu.

Takie przykłady można mnożyć:


Narzędzia do automatyzacji marketingu
Wiemy już, że narzędzia do automatyzacji marketingu ułatwiają personalizację przekazu. Teraz więc wypada powiedzieć w kilku słowach w jaki sposób osiągają ten cel.

Podstawą, bez której automatyzacja procesu personalizacji nie byłaby możliwa, jest Digital Body Language – zbiór różnorodnych danych dotyczących zachowania klienta online. Dane te są zbierane i analizowane na podstawie źródeł wejść na stronę, kliknięć na stronach i w plikach wideo, a także otwarć maili.
Mając do dyspozycji taką ilość szczegółowych danych można już bez problemu otagować odbiorców na podstawie wybranych kryteriów: zainteresowania, typu urządzenia (tablet, komputer, telefon), źródła wejść (wyszukiwarka, social media), języka przeglądania, najczęściej odwiedzanych stron, a następnie tworzyć ich profile behawioralne i kategoryzować. Klientów można dodatkowo pogrupować na podstawie czasu realizacji zakupu (częstotliwość i okres od ostatniego zakupu) i jego wartości, dowolnie łącząc te warunki segmentacji: podział wg częstotliwości i wartości, wg okresu od ostatniego zakupu i częstotliwości, wg samej wartości itd. To działanie pozwala na identyfikację najlepszych klientów. Segmentacja prowadzona jest w ramach narzędzia automatycznej analizy RFM (Recency, Frequency, Monetary).

Tutaj następuje etap, który jest zwieńczeniem naszych działań: zautomatyzowana wysyłka spersonalizowanej wiadomości, realizowana na podstawie danych zgromadzonych o kontaktach. Gdyby trzeba było to robić ręcznie, to cała masa danych, którą zebraliśmy byłaby mało użyteczna, bo musielibyśmy zmierzyć się z problemem ręcznej wysyłki ogromnej ilości wiadomości. Na szczęście, platforma do automatyzacji marketingu zrobi to za nas i to w czasie dopasowanym do aktywności klientów.

Dodatkowo narzędzia do automatyzacji marketingu umożliwiają tworzenie i kontrolę własnego wielopoziomowego procesu automatyzacji dla całego lead management (od dodania tagów do wysłania email/SMS do kontaktu). Taki workflow pozwala na wyznaczenie kolejności prowadzonych działań oraz określenie pod jakim warunkiem dana czynność ma być automatycznie zrealizowana (np., kontakt kliknął link w emailu, „przypisano tag do kontaktu”). W przypadku, gdy zgromadzone przez platformę dane pokażą, że inna konstrukcja procesu może przynieść lepsze efekty możliwa jest jego szybka modyfikacja.

Podsumowując: narzędzia do automatyzacji marketingu umożliwiają personalizację, która następuje w trzech istotnych wymiarach – kanału komunikacji, treści i czasu wysyłki wiadomości. Wszystkie składniki są niezwykle istotne dla efektywnej personalizacji. 

Grzegorz Błażewicz – Założyciel i Prezes Zarządu firmy Benhauer. Współtwórca SALESmanago Marketing Automation. Posiada ponad 15 lat doświadczenia w polskiej i międzynarodowej branży marketingowej. Doświadczenie zdobywał w firmach marketingowych w Nowym Jorku i Londynie. W latach 2001 – 2006 pracował jako Dyrektor Marketingu Grupy Kapitałowej Comarch, lidera IT w Europie Centralnej. W latach 2006 – 2008 był prezesem zarządu portalu internetowego Interia.pl – spółki notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

1 http://marketing-automation.pl/najwazniejsze-statystyki-dotyczace-automatyzacji-marketingu/
2 Ebook Jak Marketing Automation zwieksza role dyrektora marketingu w firmie, http://salesmanago.com/info/knowledgecenter.htm

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Maciej Szumczyk, Prezes Zarządu Clonex opowiada o początkach firmy i jej rozwoju na przestrzeni piętnastu lat działalności. O tym, czym jest zaufanie w biznesie i o największych wyzwaniach zawodowych, jakie podjęła firma.

2016 był jubileuszowym rokiem dla Clonex. Jakie były kamienie milowe podczas piętnastoletniej historii firmy? Jakie wydarzenia i decyzje biznesowe zaważyły na jej obecnym kształcie?

Historię naszej firmy można opisać frazą: miłość i chęć wspólnego tworzenia. Najlepsze biznesy rodzą się bowiem z niezgody na istniejący porządek, z chęci wpływania na rzeczywistość i zmieniania jej na lepsze. Zaczynaliśmy od „zera”, ale byliśmy pełni optymizmu i woli walki, dzięki czemu dziś możemy świętować 15-lecie firmy. Nasze działania są przykładem tego, że marzenia się spełniają, że warto realizować założone cele, ale przede wszystkim, że warto inwestować w ludzi. Zespół jest bardzo ważny, dlatego w naszej firmie staramy się tworzyć ciepłą, rodzinną atmosferę. Kilka osób obchodziło w zeszłym roku 10-lecie pracy; biorąc pod uwagę, że nasza firma zaczynała jako kilkuosobowe przedsiębiorstwo, jest to dla nas bardzo miłe i nobilitujące. Rozpoczynaliśmy swoją działalność od reklamy świetlnej, i – jak co druga początkująca firma – w piwnicy wynajmowanego mieszkania. Wszystko było nowe i wszystko stanowiło dla nas wyzwanie: dopiero co przeprowadziłem się do Krakowa z moją świeżo poślubioną żoną. Nie znałem tu prawie nikogo, nie miałem tu żadnych koneksji, często tęskniłem za rodzinnymi Katowicami oraz za moimi przyjaciółmi z liceum i ze studiów. Pracowaliśmy wtedy po kilkanaście godzin dziennie, siedem dni w tygodniu, ale byliśmy szczęśliwi, bo widzieliśmy realne efekty naszej pracy. Dookoła nas pojawili się przyjaciele ze studiów żony (studiowała chemię), których urzekliśmy swoją determinacją, dzięki czemu pomagali nam przy pierwszych zleceniach za przysłowiowe „piwko i chleb”. Punktem zwrotnym był niewątpliwie zakup w 2004 roku maszyny drukującej DGI Space Jet 3,2m, wtedy była to prawdziwa gwiazda wielkiego formatu. Tu też, wiele zawdzięczamy pomocy ówczesnemu prezesowi firmy Signtech, który uwierzył w nas i obdarzył dużym kredytem zaufania. I tak rozpoczęła się nasza przygoda z drukiem, która trwa do dziś. Przez te lata nabraliśmy ogromnego doświadczenia, wraz z rozwojem technologii kilkukrotnie wymieniliśmy park maszynowy. Posiadamy nowoczesne maszyny rolowe, płaskie, hybrydy i specjalistyczny sprzęt do finishingu. Dziś możemy się nazwać „Print Experience”, bo o druku wiemy właściwie wszystko. Nasi technicy mogliby godzinami opowiadać o codziennych zmaganiach z maszynami i czasem. Od samego początku jednak dawaliśmy klientom coś więcej niż produkt, klient otrzymywał od nas przede wszystkim zaufanie. I myślę, że to właśnie zaufanie jest obecnie najważniejsze w relacjach handlowych. Zaufanie w produkt, zaufanie w jego najwyższą jakość, zaufanie w partnera, iż zawsze dotrzyma słowa i nie pozostawi swojego kontrahenta samego z jego problemami – czy to typowo technologicznymi czy to z nagłą koniecznością np. realizacji nowego, nagłego zlecenia. Mamy świadomość, iż obecna sytuacja gospodarcza wymaga, aby firmy produkcyjne na bieżąco dostosowywały się do realiów rynku. Często spotykamy się z sytuacją, gdy pojawiają się nowe zlecenia, które należy zrealizować bądź niespodziewane problemy natury technicznej. I my właśnie im w tym pomagamy. Chcemy, aby nasi klienci postrzegali nas jako partnera, na którego, w tych właśnie najważniejszych momentach, mogą liczyć.

Jakie były największe wyzwania podczas tej drogi?

Piętnaście lat to naprawdę sporo czasu, podczas którego wiele się wydarzyło. W naszej historii natrafiliśmy na bardzo trudne momenty, ale to właśnie dzięki nim nabieraliśmy siły i rozpędu. Były też kampanie i zlecenia, które wspominamy do dziś. Naszym największym wyzwaniem było oklejenie Hotelu Novotel w Warszawie podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej – Euro 2012. Wykorzystaliśmy do tego przedsięwzięcia 17 500 m2 folii one way vision, na druk i oklejenie mieliśmy właściwie tyle czasu, ile trwały Święta Wielkanocne. Nasz team spisał się wtedy na medal, jestem z nich dumny.

Nowa siedziba firmy Clonex posiada profesjonalną powierzchnię produkcyjną z zapleczem magazynowym

Przeprowadziliście się do nowoczesnej siedziby. Skąd potrzeba zmiany lokalizacji i co jeszcze obejmują wprowadzane innowacje w funkcjonowaniu firmy?

Przede wszystkim, w końcu jesteśmy u siebie i to daje nam ogromny komfort pracy. Wraz z rozwojem firmy stale potrzebowaliśmy coraz więcej powierzchni, stąd decyzja o budowie. Planowaliśmy i urządzaliśmy wspólnie tę nową przestrzeń, każdy dział planował aranżację według swoich potrzeb, a efekt końcowy przerósł nasze oczekiwania. Nowy obiekt jest nowoczesny i dostosowany do najwyższych standardów, posiada profesjonalną powierzchnię produkcyjną z zapleczem magazynowym i socjalnym oraz komfortowe przestrzenie biurowe. To nie wszystko – aby zadbać o najwyższy komfort pracy posiadamy również salę fitness oraz pokój relaksu. Nowa przestrzeń to także szereg zmian w funkcjonowaniu organizacji. Pierwsze miesiące w nowym miejscu to „szycie na miarę” struktury naszej firmy. Od nowa. Dodatkowe działy, zwiększenie parku maszynowego, wzrost zatrudnienia – to ogromne wyzwanie dla firmy. Obecnie nasza produkcja obejmuje: nadruki na szerokim wachlarzu materiałów płaskich i rolowych, w technologii solwentowej i UV wraz z nadrukiem koloru białego. Poza realizacją standardowych siatek, banerów i folii wykonujemy niestandardowe kampanie z wykorzystaniem tektury, szkła i dibondu. Odrębny dział firmy zajmuje się drukiem na tekstyliach. Drukujemy także na materiałach poliestrowych: począwszy od flag, przez zadruk beli materiałów, ogromnych reklam tekstylnych (dedykowanych np. na mecze piłkarskie), aż do pojedynczych, unikatowych projektów projektantów mody. Posiadamy także własną szwalnię i wykwalifikowane krawcowe. Naszym promowanym produktem jest „elegant frame”, czyli ramy w formie kasetonu z wymienną grafiką tekstylną. Grafika taka może zostać podświetlona, co daje jej spektakularny efekt. Grafika jest bardzo prosta w montażu i można ją wymienić samodzielnie bez użycia specjalistycznego sprzętu. Cały proces produkcyjny jest przeprowadzany w siedzibie firmy, co optymalizuje czas produkcji. Drugim flagowym produktem są sufity z nadrukiem – jesteśmy certyfikowanym przedstawicielem niemieckiej firmy PONGS, która specjalizuje się w systemach napinających na sufity. Aktualnie wykonujemy zlecenie montażu kilku tysięcy metrów zadruku sufitów w sieci znanej marki hoteli w Europie.

Zmienia się także sama firma. Dotychczas funkcjonująca pod nazwą Klonex, zmieniła nazwę na Clonex. Nowe jest także logo i identyfikacja wizualna firmy. Co jest przyczyną tych zmian, co chcą Państwo nimi zakomunikować?

W 2015 roku podczas Wigilii firmowej rozdałem wszystkim pracownikom książkę Spencera Johnsona „Kto zabrał mój ser”[1]. Cały ubiegły rok przygotowywaliśmy się do przemiany w nowy Clonex. „Ser” niezależnie od danej rzeczywistości, jest tym czego poszukujemy, „labirynt” symbolizuje naszą rzeczywistość, to miejsce gdzie szukamy, niezależnie czy to nasza firma, czy społeczność w której żyjemy. Każdy z nas odnajdywał w sobie któregoś z głównych bohaterów, mamy tu kilku Nosów, którzy szybko wychwytują zmiany, Pędziwiatrów, którzy szybko zmiany wdrażają, ale są też Bojki, którzy są bardzo zmianom oporni i je negują, a także Zastałki, którzy uczą się zmian dopiero wtedy, kiedy widzą, że przyniosą one coś dobrego. Od ponad roku na podstawie tej alegorycznej historyjki uczymy się, że świat ewoluuje nieustannie, a rzecz w tym, aby potrafić się do tych zmian dostosować. Niestety, nie wszyscy są w stanie to zrozumieć i wtedy należy się rozstać. Nasz rozwój obrazuje bezpośrednio zmianę z Grupy Klonex w Clonex, ale to szybko i dynamicznie rozwijający się rynek oraz nasi klienci i ich realne potrzeby, które chcemy spełniać, nadają kierunek tym zmianom. Zmieniamy się, aby odnaleźć sukces w erze ciągłych zmian. Motorem napędowym są nasi klienci, którzy nadają kierunek tym ruchom. To dla nich się zmieniamy. Wraz ze zmianami związanymi z siedzibą firmy, strukturą i zarządzaniem procesami postanowiliśmy odświeżyć również nasz wizerunek, tak by odpowiadał bezpośrednio tym transformacjom.

Nowa siedziba firmy Clonex

Stawiacie na eksport. Wasze realizacje wysyłane są m. in. do Francji, Belgi, Niemiec i Danii. Jakie rynki zagraniczne są dla Was strategiczne? Jak chcecie je rozwijać?

Bogate doświadczenie, jakie nabyliśmy przez 15 lat, wysoce wyspecjalizowana kadra pracowników, stałe szkolenia i stale rozwijający się park maszynowy otworzył nam możliwość sprzedaży na rynkach europejskich. Nasza marka jest już rozpoznawana w wielu krajach. Osiągnięcie sukcesu w biznesie to wynik połączenia wiedzy, pracy, szczęścia i wytrwałości. Zbudowanie firmy o zasięgu globalnym jest wynikiem konsekwentnych działań urzeczywistniających marzenia całej naszej załogi. Taka jest misja naszej firmy.

Jakie są plany Clonex na 2017 r.?

Jak co roku wyznaczamy sobie nowe cele, na ten rok to rozwój działu sublimacji. Właśnie czekamy na instalację nowego urządzenia o szerokości zadruku 3,2 m. Druk na tekstyliach powoli wchodzi na rynek polski, ale od kilku lat wypiera PVC ze światowych rynków. A co jeszcze? Zapraszamy na www.clonex.pl i profil na portalu Facebook.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

[1] „Kto zabrał mój ser?” Spencera Johnsona to książka psychologiczna, której bohaterami są dwie myszy – Nos i Pędziwiatr – oraz miniaturowi ludzie Zastałek i Bojek, którzy odnoszą się do prostej, jak i skomplikowanej części naszej osobowości. Żyją wewnątrz labiryntu i poszukują sera, źródła pokarmu i szczęścia. „Ser” to metafora wszystkiego, czego pożądamy w życiu, a „Labirynt” to miejsce, w którym szukamy tego, czego pragniemy. (przyp. red., Informacja od wydawcy). 

 

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Indywidualiści, dobrze wykształceni, znający języki, to tylko kilka przykładów cech, które charakteryzują tę grupę. Jedno jest pewne – są to sceptycznie nastawieni konsumenci, którzy wychowani w erze Internetu nie dadzą sobą łatwo manipulować. Brak zaufania do tradycyjnych mediów oraz do różnego rodzaju reklam sprawia, że marketerzy mają twardy orzech do zgryzienia.

Millenialsi urodzili się w latach 1980-2000, zatem tworzą bardzo szeroką grupę docelową. Wielu z nich wchodzi teraz na rynek pracy, inni zaczynają samodzielne, dorosłe życie, bądź wciąż korzystają z pomocy rodziców.

Jak komunikować się z Millenialsami?

Podstawą komunikacji z przedstawicielem tego pokolenia jest świadomość, że uwielbia on te marki, które dadzą mu poczucie, że ma wpływ na kształtowanie jej tożsamości. Rozwój Internetu spowodował pojawienie się portali społecznościowych, które stanowią obecnie jeden z najlepszych kanałów komunikacji na linii marka-konsument. Według socialmediatoday.com korzysta z nich aż 90% Millenialsów. Dziś profil na Facebooku czy Instagramie to konieczność, jeżeli chcemy trafić z przekazem do tak aktywnej w sieci grupy klientów. Jednak, aby odnieść w tej dziedzinie sukces, działania komunikacyjne muszą posiadać trzy cechy: być przemyślane, kreatywne oraz tworzyć spójną całość. Mamy na to kilka pomysłów:

• Zaangażuj Millenialsa – ten młody człowiek nie chce być biernym konsumentem. Jest aktywny oraz oczekuje od marki, że jego uwagi zostaną poważnie potraktowane. Dlatego zbieranie opinii bezpośrednio od klienta oraz wyciąganie z nich wniosków to dobry początek relacji. Tym bardziej, że nasz odbiorca z chęcią podzieli się swoimi doświadczeniami.

• Zaproś Millenialsa – jest to pierwszy krok, aby młody człowiek poznał twoją markę. W tym celu posłuż się narzędziami do monitorowania mediów społecznościowych, aby znaleźć jak najwięcej osób, które mogą być zainteresowane twoimi produktami czy wartościami. Przydatnym narzędziem mogą być np. Monitori czy Hashlovers – usługa, dzięki której będziesz mógł monitorować popularne hashtagi na Instagramie, lokalizować ich twórców oraz wchodzić z nimi w interakcje. Zobrazujmy to na przykładzie: jeżeli prowadzisz firmę ze zdrową żywnością to z pewnością powinieneś szukać twórców hashtagów takich jak: #ekofood, #zdroweodzywianie. Kiedy ich znajdziesz to możesz pozytywnie skomentować ich post i zaprosić do interakcji. Tym właśnie żyją Millenialsi.

• Wywołany do tablicy – odpowiadaj – Millenialsi nie znoszą, kiedy się ich ignoruje. Potrafią bardzo się niecierpliwić, kiedy muszą czekać na odpowiedź zbyt długo. Zasada, jaką warto tutaj zastosować, brzmi: jeżeli konsument chce rozmawiać z marką, to niech ona wejdzie z nim w interakcję i potraktuje to jako szansę.

• Poznaj Millenialsa – interesującym faktem, dotyczącym tego pokolenia, jest to, że aż 60% jego przedstawicieli uważa, że dokonywane przez nich wybory (marek i produktów) odzwierciedlają ich styl oraz osobowość. Aż 40% badanych osób z tego pokolenia przyznało się, że dopłaciłoby do usługi czy produktu, tylko ze względu na to, że marka wyznaje te same wartości. Dużą rolę odgrywa tu storytelling – młodzi chcą nie tylko produktu, ale także interesującej historii. Dlatego u Millenialsów bonus mają Ci, którzy wyznają określoną ideę, skutecznie ją komunikują i potrafią o tym barwnie opowiadać.

Pokolenie doświadczeń

Jedną z cech odróżniających Millenialsów od poprzedniego pokolenia jest to, że stawiają oni na emocje i doświadczenia. O wiele bardziej niż ich rodzicom zależy im na tym, aby znaleźć się na ciekawym evencie, zwiedzić różne kraje czy przeżyć coś ekstremalnego. Jak pokazują dane statystyczne, od 1987 roku udział doświadczeń w wydatkach konsumpcyjnych wzrósł aż o 70%.
Sfera materialna, która przestała odgrywać ważną rolę w życiu młodego człowieka, przenosi się na przedsiębiorstwa, które muszą podjąć jeszcze większy wysiłek w działaniach komunikacyjnych. Biorąc pod uwagę powyższe, najlepszym sposobem na dotarcie do konsumentów jest pojawianie się tam, gdzie oni. Wzrasta rola ambientów, czyli akcji prowadzonych w outdoorze. Największe marki szybko wyczuły ten trend i można je spotkać na różnych festiwalach. Niektóre wydarzenia są wręcz specjalnie organizowane przez firmy – wtedy też nie można zapomnieć o komunikowaniu się z klientem.

Warto pamiętać, że zakupy można i należy łączyć z procesem przeżywania. Dobrym przykładem w tym zakresie jest firma Hollister – samo wejście do ich sklepów wywołuje pozytywne wrażenia u klientów. Wszystko przez to, że wewnątrz odczuwa się atmosferę rodem z kalifornijskich plaż – cały sklep, od kas po przebieralnie, wystylizowany jest właśnie w taki sposób. Do tego dochodzą doznania słuchowe oraz zapachowe. Inną marką, która w ciekawy sposób postanowiła dotrzeć do Millenialsów, jest Sephora i jej wirtualny makijaż.

Ciągła weryfikacja

Słynne powiedzenie mówi, że reklama jest „dźwignią handlu”. I jeszcze kilka lat temu tak właśnie było – dobra reklama sprawiała, że sprzedaż natychmiastowo szybowała w górę. Dziś jednak sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Millenialsi mają nieustanny dostęp do Internetu, dlatego aż 80% z nich sprawdza opinie zanim zakupi jakiś produkt. Co więc robić?

• Zadbaj o opinie – część marek wciąż boi się opinii, które znajdują w Internecie – głównie ze względu na anonimowość ich twórców. Jednak na portalach społecznościowych warto dopuścić klientów do możliwości wyrażania swoich odczuć – będzie to komunikat od konsumentów, czy idziemy w dobrym kierunku jako firma, czy też może odwrotnie.

• Zachęć do wyrażania opinii – jednym z najbardziej efektywnych sposobów na zachęcenie konsumentów do podzielenia się odczuciami względem jakiegoś produktu czy też usługi, jest pokazanie im innych recenzji – najlepiej osób wpływowych, które łatwo wchodzą w interakcje z fanami. Mowa o influencerach – dobrze jest wykształcić z nimi dobre relacje, oferując np. produkt do przetestowania.

Rok 2017 będzie wyzwaniem dla marketingowców. Z jednej strony są już oni przygotowani na Millenialsów, z drugiej muszą stawiać na kreatywność, aby utrzymać klienta przy sobie. Przedsiębiorstwa, które postawią na indywidualizm, wyrazistą tożsamość marki oraz sprawną komunikację w mediach społecznościowych, zyskają dużą przewagę nad konkurencją.

Łukasz Wołek – Założyciel i CEO agencji Eura7 i Abanana. Z branżą internetową związany od 17 lat. Pracował dla takich marek jak IKEA, Remington, Russell Hobbs, Hugo Boss, Pizza Portal, Beskidzkie, Marwit, Malma, Alma, Gellwe, Góralki, Verbena, Vistula, KOŁO, Cersanit, Opoczno, Oknoplast. Realizował projekty dla centrów handlowo-usługowych spółek Echo Investment, Trigranit i Klepierre. Pomysłodawca i organizator cyklu konferencji i szkoleń Internet ASAP. Wizjoner biznesowy, współtwórca aplikacji Hashlovers i Bungabo. Prywatnie mąż i ojciec piątki dzieci. Sezonowy spinningista i muszkarz.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

OOH magazine jest partnerem konferencji Marketing to Millenials. Najnowsze wydanie magazynu będzie można odebrać podczas konferencji na stoisku redakcji.

KL

Jak zbudować skuteczną strategię marketingową? Kluczem jest stworzenie solidnego profilu klienta. W pracy nad strategiami tworzonymi czy to na potrzeby mojej firmy, czy dla zewnętrznych nabywców, zawsze przyświeca jedna idea: muszą one podbijać nie tylko rynek, ale i serca klientów.

Aby trafić do klienta, należy go najpierw poznać. Zazwyczaj wiadomo, do kogo kierujemy swój produkt, kto jest potencjalnym adresatem przekazu. Trzeba więc stworzyć szczegółowy profil potencjalnego klienta z uwzględnieniem wszelkich jego potrzeb, od społecznych przez emocjonalne, aż po najbardziej podstawowe, biologiczne. Jak to zrobić?

Po 1 – stworzyć matrycę klienta.
Na początek na kartce należy rozrysować tabelę z najważniejszymi cechami potencjalnego klienta.
– Problemy i wyzwania, przed jakimi stoi klient, niezależnie czy mają one charakter zawodowy, społeczny czy osobisty. Pamiętając, że to my te problemy chcemy rozwiązać.
– Gdzie jest klient i gdzie chce się znaleźć. To my go tam zaprowadzimy.
– Kim się stanie, jeśli wybierze nasz produkt i co straci, jeśli z niego zrezygnuje?
– Co kupuje. Za każdą rzeczą czy usługą kryją się emocje, relacje czy styl życia. Należy je znaleźc i wypisać.
– Dlaczego kupuje (powód) i po co kupuje (jaką odniesie z tego korzyść).
– Kto kupuje, czyli jaką ma osobowość.
Odpowiedzi na każde z tych pytań to kolejne cegły, dzięki którym można zbudować podstawy skutecznej strategii marketingowej. Argumenty, które pozwolą trafić do potencjalnego klienta. Ale to nie wszystko, bo tę analizę można przeprowadzić o wiele bardziej szczegółowo.

Po 2 – znaleźć zadania klienta
W branży mówi się, że każdy człowiek ma do wykonania jakieś zadania, które nazywamy „customer job” lub „job to be done”. Są to zadania różnego kalibru, od ogromnych, jak choćby założenie rodziny czy budowa domu, po niewielkie, czyli na przykład zrobienie zakupów. Produkt oferowany, nawet jeśli o tym nie wiemy, pomaga klientowi w wykonaniu jego zadania. Jakiego? Jeśli nie wiemy, należy spróbować odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Jakie klient ma zadania w pracy? Jakie problemy spotyka po drodze? Jakie cele chciałby osiągnąć? Jakie są jego codzienne obowiązki? Jakie potrzeby się u niego pojawiają?

Po 3 – zdefiniować „bóle” i korzyści klienta
Jakie „bolączki” trapią klienta? Co przeszkadza mu w realizacji lub wykonaniu wskazanych przed chwilą zadań? Czy to negatywne emocje, ryzyko, nieprzewidziane sytuacje, niepotrzebne koszty? W jaki sposób klient dziś wykonuje swoje zadania? A może to zbyt kosztowne, trudne albo irytujące sposoby? Jeśli pojawia się problem z odpowiedzią, warto zajrzeć do tabeli, którą stworzyliśmy na początku, na pewno się uda! Wszystkie te „bóle” to cenna informacja.

Jednak zadania to nie tylko problemy. Jakie korzyści wynikają dla klienta z wykonywanych zadań? Mogą to być pozytywne emocje, zadowolenie, oszczędności, zwiększenie zysku. Słowem, wszystko to, co klienta uszczęśliwia. Jakie drogi do wykonania zadań mu się podobają, co sprawia, że jego życie jest lepsze?

Po 4 – zaproponować wartości
Mamy profil potencjalnego klienta, czas go wykorzystać! Warto zestawić cechy naszego produktu z wskazanymi „bolączkami” i korzyściami. Z jednej strony uśmierzyć ból klienta, który przed chwilą szczegółowo został przeanalizowany. Pomyśleć, w jaki sposób proponowany produkt lub usługa obniża jego negatywne emocje, zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia nieprzewidzianych kosztów czy redukuje ryzyko niepowodzenia. Z drugiej strony wyjść z przekazem pozytywnym, czyli stworzyć dla klienta korzyść. Jakie pozytywne emocje stworzy przedstawiany produkt? Będzie to oszczędność, a może zwiększenie przychodów bądź obrotów?

W ten właśnie sposób powstanie szczegółowy profil klienta wraz z „mapą drogową”, która łączy go z danym produktem lub usługą. To fundament, który pozwala stworzyć prawdziwie skuteczną strategię marketingową. Oczywiście, to dopiero początek drogi do stworzenia kompleksowego planu działania. Teraz warto zaprząc do pracy narzędzia analityczne i wyznaczyć konkretne, mierzalne cele działań. Ale to już zupełnie inna historia.

Janusz Kamiński – Jeden z pierwszych Specjalistów Marketing Automation. Od 7 lat związany z profesjonalnym rynkiem reklamowym. Twórca agencji interaktywnej Trakido oraz aplikacji konferencyjnej Tickerence. Współpracował z trzema największymi agencjami reklamowymi w Polsce. Tworzy innowacyjne modele strategii marketingowych opartych o zachowanie użytkowników na serwisach www. Swoją wiedzą i umiejętnościami z zakresu marketingu wspierał takie marki, jak: BZ WBK-Aviva, Tatuum, Mateusz Grzesiak, Budlex, Międzynarodowe Targi Poznańskie.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 1/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.