Logo


Zdjęcie insektów w jedzeniu, wadliwy produkt, niemiła obsługa klienta czy chwilowo niedziałająca usługa. To tylko kilka przykładów spektakularnych kryzysów, które o każdej porze dnia i nocy mogą zostać wywołane przez hejterów w mediach społecznościowych. Już za kilka dni w Rzeszowie eksperci PR będą o tym debatować podczas Kongresu Profesjonalistów Public Relations.

Kolejna edycja Kongresu Profesjonalistów Public Relations odbędzie się w dniach 20-21 kwietnia w hotelu Hilton Garden Inn w Rzeszowie. Podczas dwóch dni prelekcji o swoich doświadczeniach opowie niemal 30 prelegentów, a chłonąć wiedzę będzie ponad 350 gości. Tematem przewodnim będzie szeroko pojęty kryzys.

Internet i media społecznościowe wywołały prawdziwą rewolucję w komunikacji. Kiedyś informacje do odbiorców docierały najwcześniej po jednym dniu. To oznaczało, że firmy nawet w trudnej sytuacji miały stosunkowo mnóstwo czasu na kontakt z dziennikarzem. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej – przedstawicielem mediów może być dosłownie każdy. Wystarczy zrobić zdjęcie smartfonem i umieścić je w sieci. W konsekwencji w przypadku wystąpienia sytuacji kryzysowej specjaliści public relations mają niezwykle mało czasu na reakcję. Problem potęguje fakt, że w Internecie jest mnóstwo hejterów, którzy tylko czekają na okazję, aby napisać negatywny komentarz na temat danego przedsiębiorstwa czy instytucji.

– Dziś media społecznościowe mają wielki wpływ na częstsze występowanie sytuacji kryzysowych. Także profesjonalne media internetowe – na przykład duże portale, które są zakładnikami klikalności. Liczy się jak największa liczba odsłon na stronie a klikalność tworzą zarówno informacje prawdziwe, jak i tzw. fake news. W konsekwencji w newsach często pojawiają się półprawdy, przeinaczenia, a nawet czysta nieprawda. To nowe wyzwania dla specjalistów od komunikacji kryzysowej – mówi Adam Łaszyn, prezes zarządu Alert Media Communications.

Jak sobie radzić w dobie tak dynamicznie zmieniającego się świata? Odpowiedzi będą szukać eksperci podczas zbliżającego się wielkimi krokami Kongresu Profesjonalistów Public Relations. Do Rzeszowa ponownie zawitają wybitni specjaliści. Wśród prelegentów, którzy podzielą się swoją praktyką, będą m.in. Martyna Węgrzyn z Danone, insp. Krzysztof Hajdas, były rzecznik Komendy Głównej Policji czy  Robert Korzeniowski, czterokrotny mistrz olimpijski. Uczestnicy konferencji dowiedzą się, jak zarządzać sytuacją kryzysową, jak wygląda kryzys w mediach w przypadku policji czy jak prowadzić relacje z mediami w sporcie wyczynowym.

Organizatorami Kongresu są Newsline sp. z o.o. oraz Ideo sp. z o.o. To już ostatni dzwonek na rejestrację na to wydarzenie. Można jej dokonać na stronie www.kongresprofesjonalistow.pl.

OOH magazine jest patronem medialnym wydarzenia.

MW

Mówi się, że „nieważne jak mówią, ważne aby mówili”. Faktycznie, czasem sam rozgłos jest cenniejszy, niż milczenie mediów o naszym brandzie. Czasem jednak, potknięcia są niewybaczalne, a błędnie podjęte decyzje mogą rzutować na całą markę. Szczególnie mocno widać to w Internecie. Bo ten nie wybacza i nie zapomina.

Aldous Huxley powiedział kiedyś znamienne dla branży słowa: „Łatwiej jest stworzyć dziesięć niezłych sonetów, niż jedną dobrą reklamę”. No cóż, łatwo nie jest. W dobie zalewających nas z każdej strony najróżniejszych komunikatów reklamowych, musimy nieźle się postarać, by stworzyć realizację, która zaciekawi odbiorcę, wyróżni się w tłumie i dodatkowo skłoni konsumenta do skorzystania z naszej oferty. W imię zasady „wyróżnij się, albo zgiń” niektórzy w tej strategii mogą się lekko zagubić, czasem też „wpadka” to dzieło przypadku czy niezamierzonej winy, złej strategii, albo fatalnej pomyłki.

Rynkowa rewolucja

Maciej Szaroleta, dyrektor strategii w agencji marketingu zintegrowanego Albedo Marketing, podkreśla, że powodem marketingowych porażek jest w zasadzie jedno: za małe skupienie na konsumencie. – Często scenariusz wygląda podobnie: najpierw jest olśnienie: „musimy zwiększyć udziały w rynku”, „odnieśmy się silniej do tradycji” lub „potrzebujemy czegoś innowacyjnego!”. Święta dyrektywa przekazywana jest wówczas do managerów, którzy… wpadają w panikę. Po kilku nerwowych spotkaniach i sondach korytarzowych powstaje pomysł na rynkową rewolucję oraz wewnętrznie sprzeczna prezentacja pełna śmiałych prognoz, żarliwych modlitw i naginania faktów. W ostatniej chwili, kilku odważnych próbuje powstrzymać pociąg wjeżdżający w przepaść. Natychmiast zostają oni spacyfikowani przez optymistów – uda się! Trzeba to tylko ograć, zrobić fajny spot i promocję. Będzie super! To często ostatnie głośne słowa przed uderzeniem w ziemię – mówi „pół żartem, pół serio” Maciej Szaroleta, podkreślając jednak istotę rzeczy: próbujemy być tak innowacyjni, nietuzinkowi i oryginalni, że wpadamy w pułapkę absolutnego egocentryzmu i kompletnego braku krytycyzmu wobec własnych pomysłów.

Aby uczcić Międzynarodowy Dzień Kobiet, producent długopisów stworzył na tę okazję reklamę, która szybko została uznana za seksistowską. Południowoafrykański oddział opublikował na swoim Facebooku post, zachęcający klientki, by „wyglądały jak dziewczyna, zachowywały się jak dama, pracowały jak szef i myślały jak mężczyzna”. Warto dodać, że kilka lat wcześniej ta sama firma była krytykowana za wprowadzenie na rynek długopisów „BIC dla niej”, które od innych odróżniało to, że były różowe i dwa razy droższe. / Źródło: www.bbc.com

Marketingowy egocentryzm

Wiara w marketingową wszechmoc nie przekłada się bowiem na sprzedaż; według Nielsena, 99% innowacji w branży FMCG to porażki. – Powodem tych niepowodzeń jest lekceważenie konsumenta, które przybiera różne formy. Najbardziej popularna to postawienie „w centrum” marki. Łatwo można rozpoznać to podejście po tak egocentrycznych innowacjach, jak dania gotowe Colgate, jogurty Cosmopolitan czy herbatka… Urinal – dodaje Maciej Szaroleta i podkreśla, że narcystyczne „ja” musiało również stać za decyzją o uruchomieniu Google+. – To nic, że istnieje już Facebook, a człowiek nie ma żadnego powodu do wybrania naszego produktu. Podobna argumentacja musiała towarzyszyć wprowadzeniu wody mineralnej przez markę piwa Coors. Skoro warzymy dobry browar, to na pewno konsumenci pokochają wodę, z której jest zrobiony. Nie pokochali – zaznacza Maciej Szaroleta.

Innym wariantem postawienia siebie w centrum jest mniemanie, że możemy zmienić człowieka, jego nastroje i zachowania konsumenckie. – To bzdura bazująca na „zdroworozsądkowym” przekonaniu, że mamy wpływ na to, w co ludzie wierzą. Jest odwrotnie. W 99 przypadkach na 100 odpowiadamy na potrzeby. Po co udawać, że jest inaczej? Jaki jest sens walczyć z reputacją sieci „fast – food” i przebierać się za restaurację, skoro „szybkie jedzenie” stoi u podstaw naszej potęgi? Gdzie jest logika we wprowadzaniu luksusowej kanapki ze zindywidualizowanymi składnikami? Kogo chcemy przyciągnąć? – pyta retorycznie Maciej Szaroleta.

W marcu 2017 na na youtube’owym kanale Orange Polska pojawiły się trzy reklamy z dziennikarką Agnieszką Jastrzębską. Na jednym z nagrań dziennikarka, po nagraniu spotu reklamowego, chce kupić bluzę za 449 zł i zapłacić telefonem z usługą Orange Finanse. Nie mając wystarczających środków na koncie, bierze tysiąc złotych pożyczki. Krytykę wywołała zarówno absurdalność sytuacji, w której bierzemy kredyt na tak „błahy” zakup, jak również nieścisłość zaprezentowana w filmie – Jastrzębska korzysta bowiem z telefonu iPhone, które akurat nie obsługuje płatności zbliżeniowych w ramach Orange Finanse. Spoty zostały ustawione na kanale Orange Polska jako niewidoczne. / Źródło: wirtualnemedia.pl

Konsument (nie) wie czego chce?

Ryzykownym posunięciem jest też… wymuszanie od konsumenta jasnej odpowiedzi czego ten chce. Nie jest to niczym innym, jak przerzucaniem na niego odpowiedzialności. Dokładnie tak było w 1985 roku, gdy koncern Coca-Cola wprowadził na rynek napój New Coke. Warto dodać, że w przeprowadzanych przed wypuszczeniem „nowej Coli” testach smakowych użytkownicy uznali ją za smaczniejszą od Pepsi, a nawet od tradycyjnej coli. A jednak, wprowadzenie New Coke na rynek i zastąpienie nią tradycyjnej coli okazało się całkowitą porażką. – Nie rozumiem, o co macie pretensję – ludzie sami powiedzieli, że chcą lepszej coli – mógł tłumaczyć dyrektor marketingu po spektakularnej klęsce New Coke. Tymczasem zamiast pytać, czy napój powinien być lepszy, można było się dowiedzieć, co dla tych konsumentów jest ważne, w jakich momentach życia Cola-Cola im towarzyszy. To otworzyłoby zupełnie inne możliwości – wyrokuje Maciej Szaroleta. Kolejny case „ze smaczkiem” to już konkurencja Coca-Coli czyli Crystal Pepsi, przezroczysty napój, który w 1993 również poległ bez chwały. – Co ciekawe, wiara w siłę marki spowodowała, że w 2016 roku podjęto decyzję o jego powtórnym wprowadzeniu na wybrane rynki. Uwaga, będę wieszczył: skończy tak samo. Powód jest prosty: mniej przekonania o własnej sile, zadęcia i skupienia na sobie, a więcej zainteresowania wartościami i marzeniami konsumenta. Odpowiemy na nie trafnie – osiągniemy sukces, zlekceważymy – strzelimy kulą w płot – reasumuje Maciej Szaroleta.

W 1985 roku koncern Coca-Cola wprowadził napój New Coke. W przeprowadzanych przed wypuszczeniem „nowej Coli” testach smakowych użytkownicy uznali ją za smaczniejszą od Pepsi, a nawet od tradycyjnej coli. A jednak, zastąpienie tradycyjnego napoju produktem New Coke okazało się całkowitą klęską. Klienci nie chcieli zamienić napoju, do którego byli przywiązani. W świetle sprzedażowej katastrofy, koncern przywrócił czym prędzej tradycyjny napój pod nazwą Classic Cola, a następnie, bez rozgłosu, wycofał całkowicie ze sprzedaży New Coke. Na zdjęciu napój New Coke oraz okładka magazynu Advertising Age z 15 lipca 1985 roku, informująca o powrocie do tradycyjnego napoju./ Źródło, od lewej: www.businessinsider.com, www.adage.com

Wizerunek jest wszystkim

Innym przykładem jest, rzecz wydawałoby się banalna, a mianowicie kwestia konsekwencji i świadomości, że jako reprezentanci marki, kreujemy jej wizerunek właściwie bez przerwy. Nie wszystko da się przewidzieć, nie wszystko jest częścią strategii marketingowej. Czasem po prostu trzeba „mieć się na baczności”. Przykładem takiej wpadki jest „gafa Tima Cooka”, popełniona podczas Super Bowl w 2016 roku. – CEO Apple’a chciał pochwalić się na Twitterze zdjęciem zrobionym z murawy stadionu tuż po zakończeniu spotkania i jednocześnie pogratulować zwycięskiej drużynie. Problem w tym, że jakość owej fotografii bardzo mocno odbiegała od standardów, które marka podkreśla w swoich spotach. Obraz był rozmazany i bardzo nieostry. Dość kiepska reklama sprzętu, który pretenduje do miana najlepszego na świecie. Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać – mówi Rafał Pierzgała, Account Executive z agencji Best Brands PR. Oczywiście, jest duże prawdopodobieństwo, że konto Tima Cooka prowadzone jest przez agencję lub po prostu osobę, do tego wyznaczoną, i nie musiał zrobić tego osobiście. Nie mamy też stuprocentowej pewności, że zdjęcie zostało wykonane iPhone’em. Jednak to nie ma znaczenia. To co widzą ludzie, to kiepskie zdjęcie na profilu CEO firmy, która produkuje te telefony. Tyle wystarczy, by w Internecie zawrzało.

Marka Żytnia opublikowała w 2015 roku na swoim profilu na Facebooku zdjęcie przedstawiające nieprzytomnego mężczyznę niesionego przez (wydawałoby się) kompanów od alkoholu. Grafikę opatrzono podpisem „Kac Vegas? Scenariusz pisany przez Żytnią”. Do tego, w treści postu umieszczono pytanie: „Gdy wieczór kawalerski wymknie się spod kontroli. Wina Żytniej?”. Człowiek z fotografii w rzeczywistości był ofiarą postrzeloną przez ZOMO w trakcie demonstracji w Lubinie w 1982 roku. Człowiek ten po kilku dniach zmarł. Marka spotkała się z ogromnym oburzeniem i lawiną negatywnych komentarzy, a cała sprawa znalazła swój finał w sądzie. / Źródło: natemat.pl

Fatalnych pomyłek nie brakuje również na naszym podwórku. Na negatywne wyróżnienie zasługuje z pewnością historia z 2015 roku dotycząca marki Żytnia oraz użytego przez nią na fanpage’u zdjęcia i podpisu. – Na fotografii widocznych było pięciu biegnących mężczyzn niosących nieprzytomnego człowieka. Całość miała nawiązywać do suto zakrapianej imprezy. Tymczasem niesiona postać była ofiarą ZOMO, a zdjęcie przedstawiało uczestników demonstracji „Solidarności” z sierpnia 1982 roku w Lubinie – dodaje Rafał Pierzgała. Warto wspomnieć, że sprawa znalazła swój finał w sądzie z bardzo przykrymi konsekwencjami dla pracowników i zarządców agencji. Sama sytuacja doczekała się nawet własnego hastagu w social mediach: #żytniagate.

Od lewej: Marzec 2017 to już najnowsza kampania ZARY, „Love Your Curves” (tłum. „Pokochaj swoje krągłości”). Hasło szczytne, szkoda tylko, że z kompletnie nie pasującą do niego grafiką. Do polubienia swoich krągłości zachęcają bowiem modelki, oględnie mówiąc, dość szczupłe. Intencje może były i dobre, ale wykonanie fatalne. / Źródło: Twitter, @mattmodeterding

Firma Dannon zgodziła się w 2010 roku wypłacić 21 mln dol. tytułem odszkodowania, po tym jak Federalna Komisja Handlu zarzuciła koncernowi, iż wprowadza konsumentów w błąd sugerując, że regularne picie jogurtu Activia i napoju DanActive pozytywnie wpływa na zdrowie. Odszkodowanie było elementem ugody pozasądowej zawartej z władzami stanowymi i federalnymi. Ugoda ta obowiązywała dla działalności koncernu Dannon w Stanach Zjednoczonych i nie miała mocy dla działań Danone w Polsce. / Źródło: foodtruthfreedom.wordpress.com

To może nie jest „typowa wpadka”, ale przykład sytuacji, gdy odpowiadając na działanie konkurencji, każda podjęta decyzja nie będzie satysfakcjonująca. W sierpniu 2015 roku Burger King opublikował reklamy w „New York Timesie” i „Chicago Tribune” z zaproszeniem dla McDonald’s, aby z okazji przypadającego 21 września Światowego Dnia Pokoju, firmy stworzyły wspólną kanapkę o nazwie McWhopper, która sprzedawana będzie tylko tego dnia. Oczywiście, McDonald’s nie mógł przyjąć propozycji, będąc na przegranej pozycji, musiał odmówić, co spotkało się z nieprzychylnymi komentarzami internautów i opinii społecznej. Akcja Burger Kinga otrzymała nagrody w konkursie Cannes Lions 2016: Grand Prix w kategoriach Print & Publishing oraz Media otrzymała Agencja Y&R New Zeland. / Żródło: www.chicagobusiness.com

Dobre praktyki

Zatem co robić, żeby się nie „sparzyć”? Na pewno warto być czujnym przy wszystkich tematach związanych z uczuciami religijnymi, równouprawnieniem i równością społeczną. Również tematy odwołujące się do krzywd i cierpienia są bardzo delikatne i trzeba zwracać na nie szczególną uwagę. – Tworzenie kreacji reklamowej to długi proces, który niejednokrotnie podlega pewnym modyfikacjom. Zdarza się, że finalny efekt znacząco odbiega od tego, jaki został założony na samym początku. Ciągłe zmiany i poprawki w rezultacie mogą sprawić, że pewne rzeczy staną się dla jego twórców niedostrzegalne. Dlatego warto zawsze przedstawić finalny projekt do oceny człowiekowi, który nie miał wcześniej z nim styczności. Zatrudnienie osoby w roli „klauna-szydercy” pozwoli wyeliminować błędy i punkty newralgiczne, których twórcy nie byli świadomi – dodaje Monika Mieczkowska, PR Account Manager w Best Brands PR.

Nie jest łatwo tworzyć kreacje odkrywcze, wyjątkowe, świeże. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że czasem jedyne co nam potrzeba, to tzw. wiedza ogólna i zdrowy rozsądek. Warto sprawdzać, jakie błędy marketingowego popełniali zarówno rynkowi giganci, jak i mniejsze firmy. W końcu najlepiej uczyć się na błędach innych.

Katarzyna Lipska-Konieczko

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 2/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Z początkiem kwietnia br. oraz wraz z rozpoczęciem nowego roku finansowego, firma NEC Display Solutions zmienia model zarządzania sprzedażą, aby być jeszcze bliżej kluczowych partnerów, wspierać ich w strategicznych projektach oraz współtworzyć wartość dodaną – tak istotną dla klientów końcowych. Osobami odpowiedzialnymi za rozwój sprzedaży produktów i rozwiązań NEC na rynku polskim zostają Bartłomiej Płuciennik i Jacek Smak, osoby od ponad 10 lat związane z firmą.

Od kwietnia br. Jacek Smak oraz Bartłomiej Płuciennik zostali awansowani  na stanowiska  v-ce dyrektorów handlowych, odpowiedzialnych za rozwój dwóch najważniejszych grup produktowych. Oprócz kontynuowania wsparcia kluczowych partnerów i rynków wertykalnych, Bartłomiej Płuciennik oraz Jacek Smak odpowiedzialni będą za rozwój poszczególnych strategicznych linii produktowych, wspólnie zarządzając działem sprzedaży. Bartłomiej Płuciennik skupi się na koordynowaniu sprzedaży monitorów (zarówno desktopowych, jak i wielkoformatowych), natomiast domeną Jacka Smaka zostanie sektor projektorów. Za całość rozwoju i sprzedaży produktów NEC w Polsce i w całym regionie CSEE, niezmiennie od ponad 22 lat nadal odpowiada Mariusz Orzechowski, General Manager Central South East Europe w NEC Display Solutions.

Zmiany personalne w polskim oddziale NEC Display Solutions wpisują się w całościową strategię firmy zmierzającą do rozwoju współpracy w kanale sprzedaży. W Polsce ruszył właśnie długo przygotowywany i od dawna zapowiadany nowy program partnerski SolutionsPLUS. Tym samym Polska przyłączyła się do ogólnoeuropejskiej platformy komunikacji i wsparcia dla partnerów handlowych, co otwiera polskim firmom możliwość korzystania zarówno z wszelkich lokalnych konkursów, promocji czy szkoleń, jak i z akcji zaplanowanych przez centralę NEC Display Solutions dla partnerów w całej Europie. Obecnie trwa intensywna kampania promująca nowy portal www.solutionsplus.pl.

– Daleko postępująca specjalizacja naszej oferty powoduje, iż potrzebą chwili jest rozproszenie modelu zarządzania sprzedażą, bycie bliżej rynku, stałe poszukiwanie nowych obszarów biznesowych. Bartłomiej Płuciennik i Jacek Smak przez długie lata nie raz udowodnili, że są osobami, którym należy dać szansę dalszego rozwoju, dlatego ich awans jest kontynuacją naszej wieloletniej wspólnej pracy. Jest to też początek zmian – przebudowy całego zespołu handlowego w Polsce, wdrażania nowego programu partnerskiego SolutionsPLUS, strefy rozwiązań SolutionZone, jeszcze większego zacieśniania współpracy z naszymi partnerami biznesowymi. Jestem głęboko przekonany, iż pozwoli nam to na kontynuowanie roli lidera profesjonalnych rozwiązań IT i AV na polskim rynku – powiedział Mariusz Orzechowski General Manager Central South East Europe w NEC Display Solutions.

Bartłomiej Płuciennik związany jest z NEC Display Solutions już ponad 10 lat. Wcześniej jako Key Account Manager odpowiadał za rozwój sprzedaży w centralnej Polsce oraz specjalizował się w rozwiązaniach Digital Signage. Po ukończeniu Studium Informatycznego Mila College (obecnie Warszawska Wyższa Szkoła Informatyki) rozpoczął pracę jako kierownik sprzedaży w firmie resellerskiej, następnie związał się z jednym z największych w Polsce dystrybutorów sprzętu i oprogramowania komputerowego. Od 2007 roku swoją karierę kontynuuje w NEC Display Solutions. W branży IT/AV pracuje już ponad 17 lat.

Jacek Smak dotychczas jako Key Account Manager wspierał swoją wiedzą sektor edukacyjny oraz koordynował działania handlowe NEC w północnej i zachodniej Polsce. Już w trakcie studiów inżynierskich na Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy swoje zawodowe życie związał z branżą IT/AV. Jest  w niej aktywny już od ponad 20 lat. Doświadczenie zdobywał w firmach resellerskich, następnie przez 8 lat u specjalizowanego dystrybutora, a aktualnie od ponad 10 lat pracuje w NEC Display Solutions. 

JK

Wystartowała ogólnopolska kampania promocyjna 10. edycji Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie. Layout tegorocznej odsłony wydarzenia utrzymany jest w stylistyce przełomu lat 80-tych i 90-tych. Plakaty festiwalowe zawisną na citylightach w największych polskich miastach (m.in. w Warszawie, Katowicach oraz w Krakowie). Billboardy będą eksponowane w Krakowie. Autorem kreacji graficznej jest Łukasz Markiewicz. Za planowanie i zakup mediów odpowiada departament marketingu Krakowskiego Biura Festiwalowego. Strategicznym sponsorem tegorocznej edycji Festiwalu jest TAURON Polska Energia SA. Mecenasami Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie są – Bukovina Resort i Autoremo Spółka Jawna, sponsorem – Galeria Krakowska, a strategicznymi partnerami – Cinema City Poland i Kraków Airport. Festiwal rozpocznie się 17 maja i potrwa siedem dni (do 23 maja). Współorganizatorem FMF jest radio RMF Classic.

Layout jubileuszowej 10. edycji FMF to proste elementy geometryczne w jaskrawych, neonowych kolorach i niepowtarzalne gradienty reprezentują fascynację rodzącą się w tych czasach technologią komputerową. Przełom lat 80-tych i 90-tych to także pierwsze magnetowidy i kaset VHS. Opisany styl graficzny, jak i emocje stały się w prostej linii inspiracją do stworzenia tegorocznej kreacji  Festiwalu, spójnej z bardzo bogatym i różnorodnym programem tegorocznej odsłony wydarzenia.

Już tradycyjnie, Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie – poprzez strategiczną współpracę z radiem RMF Classic – zyska ogólnopolski rozgłos. W eterze usłyszymy – dedykowane audycje, specjalne relacje prosto z koncertowych miejsc, wywiady z kompozytorami i gośćmi specjalnymi goszczącymi w Krakowie na Festiwalu. W ramach promocji RMF Classic zaplanowało także kampanię spotową.

Festiwal jest mocno obecny w przestrzeni publicznej. Kampania outdoorowa obejmuje ekspozycję citylightów (Warszawa, Katowice i Kraków), billboardów (Kraków), plakatów na słupach (w centrum Krakowa), a także plakatów w formacie B2 (plakatowanie, dystrybucja na krakowskich uczelniach, w kawiarniach, pubach, restauracjach i instytucjach kultury). Spot video promujący Festiwal prezentowany jest m.in. w Punktach Sieci Informacji Miejskiej InfoKraków oraz na ekranach zlokalizowanych w największej sieci kin w Polsce – Cinema City, a także w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym MPK. Na Rynku Głównym w Krakowie oraz przy Centrum Kongresowym ICE Kraków będą eksponowane festiwalowe flagi. Kreacja 10. FMF zawiśnie także na słupach zlokalizowanych w centrum miasta.

Kampanię uzupełnią działania zaplanowane w mediach patronackich, takich jak: telewizja TVN Fabuła (kampania spotowa na antenie TVN i TVN24 oraz obszerna oprawa redakcyjna na antenie stacji TVN Fabuła); magazyn „VIVA!” – pionier na polskim rynku magazynów people (kampania reklamowa w dwutygodniku, a także oprawa redakcyjna w portalu Viva.pl) i luksusowy miesięcznik dla kobiet „Uroda Życia”. Ponadto, kampanię zapewnią: największy i najczęściej odwiedzany polski serwis filmowy – portal Filmweb; nowoczesny magazyn branżowy „Presto”; magazyn „THINKTANK” i miesięcznik „Karnet”. Całość dopełni emisja spotów na antenie radia RMF FM oraz kampania w portalu horyzontalnym WP.pl.

Na jubileuszowy 10. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie zapraszamy od 17 do 23 maja. Bilety na festiwalowe koncerty można kupić za pośrednictwem portalu www.eventim.pl oraz w punktach sieci informacji miejskiej InfoKraków (z wyjątkiem InfoKraków w Balicach).

Pełny program festiwalu jest dostępny na stronie internetowej: www.fmf.fm.

Organizatorami Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie są: Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe oraz RMF Classic.

JK

Pierwsza edycja The Stuff, która odbyła się 9 kwietnia w Warszawie, w Babce do wynajęcia, zakończyła się sukcesem. 

W strefie targowej pojawili się wystawcy z różnorodnym modowym asortymentem od koszul, marynarek poprzez płaszcze i garnitury. Nie zabrakło marek streetwearowych i polskich projektantów. Obecni byli także designerzy z dodatkami, zegarkami, biżuterią, torbami, portfelami czy np. drewnianymi muchami. 

Na wykładach poświęconych męskim zagadnieniom goście otrzymali solidny zastrzyk wiedzy i doświadczenia. 
Obecni lokalni barberzy strzygli i przycinali brody na żywo proponując najnowsze trendy i stylizacje.
Po maratonie wśród różnorodnych stoisk można było zrelaksować się w strefie chillout, zjeść amerykańskie przysmaki z grilla i wypróbować nowe auta z najnowszych kolekcji. 
Każdy odwiedzający mógł znaleźć coś dla siebie i nacieszyć oko nowościami. Organizatorzy dziękując wszystkim, zapraszają już dziś na edycję jesienną. 

OOH magazine był patronem medialnym wydarzenia.

MW

Trzy sceny, 400 artystów, w tym orkiestra symfoniczna, grupy taneczne i gwiazdy muzyki. Ceremonia otwarcia Igrzysk Sportów Nieolimpijskich The World Games 2017 będzie imponującym wstępem do największej sportowej imprezy tego roku w Polsce.

Ceremonia rozpocznie się 20 lipca o godzinie 19.00 na Stadionie Wrocław i potrwa ponad dwie godziny. Łącznie na arenie przy al. Śląskiej powstaną konstrukcje o wadze 270 ton. Scenografia zajmie 25 tysięcy mkw. i wykorzystanych zostanie 800 mkw. ekranów diodowych. Wszystko przywiezione zostanie przed 60 tirów, a pracować przy tym będzie ponad 300 pracowników technicznych.

– Przed nami największe wydarzenie sportowe 2017 roku w Polsce. Przez 10 dni Wrocław będzie areną rywalizacji około czterech tysięcy sportowców, których zmagania będą poruszały tłumy kibiców, zarówno w mieście, jak i wielu miejscach na całym świecie, za pośrednictwem transmisji telewizyjnych i Internetumówi Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

Adam Krzesiński, Sekretarz Generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego:

– W PKOl jesteśmy przekonani, że sport jest jeden, że nie można go dzielić na ten olimpijski i nieolimpijski. Dziś nie wiemy, jakie dyscypliny znajdą się za programie Igrzysk za kilka, kilkanaście lat. Wspieramy Wrocławski Komitet Organizacyjny i reprezentację Polski na TWG2017. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku Igrzysk Olimpijskich, nasza kadra weźmie udział w ceremonii otwarcia The World Games 2017 jednolicie ubrana, a 19 lipca odbędzie się uroczyste ślubowanie sportowców.

Koncepcję artystyczną ceremonii otwarcia The World Games wymyślił producent telewizyjny i reżyser Krzysztof Materna. Odpowiada on nie tylko za reżyserię całego widowiska, ale także pracuje nad szczegółami scenariusza, kieruje pracą artystów, choreografów, kompozytorów, specjalistów od nagłośnienia, oświetleniowców i efektów specjalnych, tworząc spójną wizję ceremonii.

– Jest dla mnie zaszczytem oraz ogromną przyjemnością, że zostałem wybrany na scenarzystę i reżysera tak ważnej uroczystości, jak otwarcie The World Games we Wrocławiu. Jest to dla mnie również spotkanie z publicznością wspaniałego miasta. Miasta otwartego, miasta ludzi pogodnych, z dobrą energią, uczestniczących we wszystkich wydarzeniach kulturalnych stolicy Dolnego Śląska. To wielkie wyzwanie, bo uroczystość otwarcia Igrzysk jest również powitaniem uczestników tej wielkiej imprezy i  międzynarodowej publicznościmówi Krzysztof Materna.

Za stronę organizacyjną ceremonii otwarcia odpowiada agencja WALK Events. Jej dyrektorem zarządzającym jest Bartosz Bieszyński, który z branżą eventową związany jest od ponad 12 lat. To on prowadzi zespół przygotowujący ceremonię otwarcia The World Games. 

– Tak duże przedsięwzięcie, wymaga ogromnej ilości sprzętu, materiałów i ludzi. Możliwość realizacji ceremonii otwarcia jest dla nas nie tylko wyróżnieniem, ale przede wszystkim wyzwaniem i ważnym zobowiązaniem, które podejmujemy wobec tysięcy sportowców biorących w niej udział oraz widzów na całym świecie. Od 17 lipca rozpoczynamy próby z artystami – mówi Bartosz Bieszyński z WALK Events.

„Radzimir „Jimek” Dębski, Steve Nash & Turntable Orchestra, Dawid Kwiatkowski, Kamil Bednarek, Igor Herbut z zespołu Lemon, czy BeMy. To tylko część gwiazd muzycznych jakie będzie można zobaczyć i usłyszeć podczas tego wydarzenia.

Bilety na ceremonię otwarcia dostępne są na stronie ebilet.pl. Ceny zaczynają się od już od 10 złotych za bilet normalny. Na stronie ebilet.pl kupować można także bilety na wszystkie zawody sportowe w ramach The World Games 2017.

 – Ceremonia otwarcia będzie mocnym wstępem do Igrzysk, ich wizytówką. Chcemy w sposób uniwersalny zaprezentować Wrocław, Dolny Śląsk i Polskę. To będzie bardzo ważny moment dla całej imprezy, bo już wiemy, że transmisja trafi do wielu krajów na całym świecie, od Niemiec po Chiny – podkreśla Marcin Przychodny, prezes Wrocławskiego Komitetu Organizacyjnego The World Games 2017.

The World Games Wrocław 2017 to 10. edycja międzynarodowej imprezy sportowej World Games, skupiającej dyscypliny tzw. sportów nieolimpijskich i organizowanej co cztery lata, zawsze rok po Letnich Igrzyskach Olimpijskich. W dniach 20-30 lipca 2017 r. we Wrocławiu o medale powalczą przedstawiciele 31 sportów, w tym czterech wybranych w głosowaniu przez mieszkańców miasta: futbolu amerykańskiego, żużla, kick-boxingu oraz wioślarstwa halowego. W sumie do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie około 3,5 tysiąca sportowców. 

JK

Agencja FIRST LINE Polska wygrała przetarg na organizację ogólnopolskiej loterii promocyjnej dla marki NOBILES (Akzo Nobel Decorative Paints Sp. z o.o.), z okazji 120-stych urodzin marki.

Loteria wystartowała 1 kwietnia pod hasłem „MALUJESZ ZYSKUJESZ. Świętuj z nami 120. urodziny”. Okres sprzedaży promocyjnej potrwa do 31 sierpnia 2017 roku.

Aby wziąć udział w loterii, należy dokonać zakupu dowolnego produktu marki NOBILES oraz zarejestrować się zgłaszając dowód zakupu na stronie www.120lat.nobiles.pl. Uczestnik od razu dowiaduje się, czy wygrał. W loterii do wygrania są karty  przedpłacone o wartości: 1 200 zł (120 kart) oraz 120 zł (1200 kart), co miesiąc ze wszystkich  zgłoszonych w danym miesiącu dowodów zakupu odbędzie się losowanie Nagrody Głównej, którą jest karta przedpłacona zasilona kwotą 12 000 zł. 

Agencja FIRST LINE Polska Sp. z o.o. działając na zlecenie Akzo Nobel Decorative Paints Sp. z o.o. odpowiedzialna jest za kompletną organizację i obsługę akcji. Loteria ma charakter ogólnopolski i wspierana jest kampanią informacyjną wykorzystującą m.in. materiały POS w punktach sprzedaży oraz informacje na stronach www.nobiles.pl, www.120lat.nobiles.pl.

JK

Gazele Biznesu to ranking najdynamiczniej rozwijających się małych i średnich firm, który prowadzony jest od 2000 roku.  W marcu tym tytułem została odznaczona firma ATS Display, producent materiałów POS.

Dla podwarszawskiego przedsiębiorstwa to już 4. z rzędu wyróżnienie w rankingu sporządzanym przez dziennik ekonomiczny „Puls Biznesu”, łącznie ATS Display może się pochwalić już sześcioma takimi nagrodami.

– To wyróżnienie to efekt pracy i poświęcenia całego zespołu, składającego się w dużej części z osób, które są z nami niemal od początku naszej działalności, czyli od 2001 roku. Gazele Biznesu to ranking opierający się na wynikach finansowych, a te nie byłyby tak dobre, gdyby nie zaangażowanie ludzi, dostarczanie produktów najwyższej jakości i elastyczne reagowanie na potrzeby klientów – podkreśla Adam Stankiewicz, Sales Director i współzałożyciel firmy.

To drugie tegoroczne biznesowe wyróżnienie dla producenta materiałów POS, po „Diamencie Forbesa”.

MW

180heartbeats + JUNG v MATT przygotowała kampanię wprowadzającą lody Ben & Jerry’s na polski rynek. Agencja odpowiada za strategię, kreację, działania w mediach społecznościowych oraz planowanie i realizację eventów. Komunikacja w social media rozpoczęła się 21 marca br.

Agencja 180heartbeats przygotowała strategię kampanii, obejmującą obok social media, cykl eventów realizowanych na terenie całej Polski, a także obecność marki Ben & Jerry’s na popularnych eventach realizowanych z myślą o młodych przedstawicielach grupy docelowej marki. W marcu wyłoniona została B&J Crew – wyróżniona grupa fanów, która aktywnie uczestniczy w kolejnych wydarzeniach związanych z marką. Są wśród nich: tegoroczna edycja TEDxWarsaw, Free Cone Day w Warszawie oraz Earth Day w Warszawie i Krakowie.

W ramach aktywności w social media, 180 jest odpowiedzialna za strategię i kreację działań ukierunkowanych na przedstawienie wartości i historii marki, zaprezentowanie produktów oraz promowanie aktywności realizowanych podczas trwania całej kampanii.

MW

Za sprawą cyfryzacji, rozwoju komunikacji wielokanałowej i coraz to większych wymagań klientów, handel przechodzi proces olbrzymich zmian. Comarch, producent i dostawca systemów informatycznych m.in. dla branży retail i e-Commerce, wspólnie z Kantar TNS przeprowadził badanie na temat aktualnych i przyszłych zachowań konsumenckich, ich oczekiwań oraz lojalności klientów w sześciu krajach europejskich: Holandii, Niemczech, Polsce, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii oraz we Włoszech.

Przebadanych zostało ponad 3 tys. osób w wieku od 18 do 65 lat. Ankietowani musieli odpowiedzieć na trzynaście zamkniętych pytań. Wyniki badań pokazują, że zachowania zakupowe zależą od wieku. Im młodsi klienci, tym większa otwartość na zakupy online i oferty elektroniczne. Widoczna jest również tendencja przenoszenia sprzedaży do internetu, mimo, że 50 proc. zakupów będzie realizowanych w sklepach stacjonarnych. Za to coraz częściej światy online i offline będą się uzupełniać i przenikać, albowiem klienci chętnie szukają informacji o produktach w sieci, ale zakupów dokonują już w sklepach tradycyjnych.

Nowoczesne technologie w służbie handlu

Wyniki badań pokazują, że dla respondentów spośród wszystkich grup wiekowych w każdym z sześciu krajów digitalizacja w sklepach jest kluczowa. Klienci oczekują wprowadzenia usług cyfrowych oraz płatności mobilnych. Ponad 85 proc. ankietowanych spośród wszystkich krajów uważa, że większość sklepów zapewni klientom usługi cyfrowe, a tradycyjne kasy zostaną zastąpione przez urządzenia mobilne. Dodatkowo 77 proc. respondentów twierdzi, że w 2030 roku będzie mniej tradycyjnych sklepów niż teraz. Co więcej, według 61 proc. badanych asystenci sprzedaży zostaną zastąpieni przez osobistych doradców cyfrowych.

Autorzy badania sprawdzili również jak wygląda zainteresowanie otrzymywaniem spersonalizowanych ofert. Okazuje się, że jest ono bardzo duże. 43 procent respondentów jest zainteresowanych ofertami, które są dostosowane do ich indywidualnych preferencji i historii zakupów. Mimo, że wcześniej muszą udostępnić swoje dane.

Ankietowani zostali także zapytani o ich nastawienie do korzystania z usług mobilnych podczas zakupów. Połowa z nich jest zainteresowana otrzymywaniem spersonalizowanych ofert. Liderem pozostają Włochy. W tym kraju to aż 56 procent badanych oczekuje spersonalizowanych ofert, gdy są w sklepach. Dla porównania w Polsce takich klientów jest 44 proc. Blisko połowa ankietowanych chciałaby korzystać z nawigacji w sklepie, aby znaleźć drogę do poszukiwanego produktu. Spośród badanych narodowości, to Polacy najczęściej oczekują takiego rozwiązania (55 proc.). Comarch zapytał również klientów, czy chcą otrzymywać spersonalizowane oferty, gdy znajdują się w pobliżu sklepu. Tylko 28 proc. z nich odpowiedziało twierdząco. Polacy w tym zestawieniu są poniżej średniej (24 proc.), a prym wiodą Włosi (34 proc.).

Galeria internetowych sklepów

Raport pokazuje także, że sieć jest nie tylko miejscem na zakupy, ale również źródłem informacji o produkcie, zanim klienci zdecydują się na jego zakup. Wyniki uwzględniają sposób w jaki respondenci dokonują zakupów, czyli offline lub online. Pytania dotyczyły sprzętu AGD, TV, Hi-Fi, mebli i wystroju wnętrz, narzędzi, zaopatrzenia domu i akcesoriów ogrodniczych oraz kosmetyków, odzieży i biżuterii. Najchętniej kupowaną w internecie kategorią produktów jest sprzęt elektroniczny. 33 proc. ankietowanych nabywa pralki, lodówki, odkurzacze itd. w sieci a sprzęt TV i Hi-Fi 31 proc. konsumentów. Dodatkowo duży odsetek klientów kupuje w sklepie stacjonarnym, ale po rozeznaniu w internecie: AGD (34 proc. ankietowanych) i 46 proc. (TV i Hi-Fi). Podobna ilość klientów „idzie do internetu” po odzież i obuwie – 33 proc. W przypadku mebli, dodatków i innych designerskich produktów 21 proc. klientów dokonuje zakupów w sklepie online, a 40 proc. przeszukuje sieć, zanim zdecyduje się na zakupy w sklepie stacjonarnym Z kolei najrzadziej kupowanymi produktami w sieci są kosmetyki (21 proc. ankietowanych), narzędzia do majsterkowania i prac ogrodniczych (19 proc. ankietowanych) oraz biżuteria (17 proc. ankietowanych). W przypadku tych trzech ostatnich kategorii klienci rzadko też robią rozeznanie w internecie.

– Sprzedaż online rośnie z roku na rok i coraz więcej przedsiębiorców rozwija ten kanał sprzedaży. Mimo to, przyszłość sklepów tradycyjnych wydaje się niezagrożona, ponieważ są artykuły, które przed zakupem chcemy sprawdzić, zobaczyć, dotknąć, przetestować. Ale z pewnością we wszystkich branżach handel online będzie się rozwijać kosztem offline, różne będzie tempo zmian w zależności od kategorii produktów. Dodatkowo będziemy obserwować, a właściwie już obserwujemy, mocną synergię wszystkich kanałów. Klient oczekuje swobody przemieszczania się pomiędzy światem online i offline, czego najprostszym przykładem może być opcja Click&Collect, czyli zakup w internecie a odbiór w sklepie mówi Piotr Budzinowski, Dyrektor Departamentu Product Management Comarch ERP.

Zakupy po Polsku

Polacy chętnie kupują w internecie meble i domowe akcesoria. Z badania przeprowadzonego przez Comarch wynika, że 26 proc. Polaków  decyduje się na tę formę zakupów, aby wybrać sofy, szafy, stoły czy łóżka. Wśród sześciu badanych krajów to najwyższy poziom, albowiem średnia wynosi 21 proc. Podobnie będzie w za kilkanaście lat, Polacy nadal będą liderami jeśli chodzi o zakup mebli w sieci. 37 proc. badanych Polaków deklaruje, że w 2030 roku będą kupować meble tylko w sieci, dla porównania średnia rynkowa w Europie będzie wynosić 32 proc.

A jak będą wyglądać zakupy za 15 lat?

Wbrew pozorom e-commerce nie zagarnie wszystkiego, ludzie dalej chętniej będą robić zakupy w tradycyjnym kanale niż online. Jedynie w świecie AGD i RTV blisko połowa biznesu (odpowiednio 48 proc. i 47 proc.) przeniesie się do sieci.

Pełny raport Comarch i Kantar TNS „PRZYSZŁOŚĆ ZAKUPÓW. NAJWAŻNIEJSZE TRENDY W RETAIL DZIŚ I W ROKU 2030” jest dostępny TUTAJ.

MW