Z okazji 40-lecia na polskim rynku PPL Koral – największy producent lodów w Polsce – od początku sezonu, zaskakuje konsumentów nowymi produktami i akcjami nawiązującymi do okrągłego jubileuszu.
Kolejną niespodzianką, która startuje już 29 kwietnia br., jest Koralowa Loteria Urodzinowa ZALODOWANI 2019. Przez 9 tygodni, w ramach akcji, codziennie losowana będzie szczęśliwa data urodzenia. Osoby, które urodziły się tego dnia, po spełnieniu regulaminowych warunków, w codziennych losowaniach mają szansę zdobyć jedną z ponad 500 nagród o łącznej wartości ponad 200 tys. zł!
„Pora na lody Koral” towarzyszy Polakom już od 40 lat. PPL Koral – największy producent lodów w Polsce oraz marka Koral obchodzą w tym roku 40-lecie na polskim rynku. Producent będzie świętował je hucznie razem ze swoimi fanami, dla których przygotował niespodziankę – „Zalodowaną Loterię”.
Udział w zabawie polega na codziennym sprawdzaniu na stronie zalodowanaloteria.pl prezentowanej danego dnia szczęśliwej daty urodzenia. Jeśli wylosowana data to dzień urodzenia uczestnika lub jego dziecka należy wypełnić formularz, następnie kupić produkt marki Koral i zachować paragon. Osoby, które spełnią kryteria regulaminowe wezmą udział w losowaniu cennych nagród. W akcji mogą brać udział dorośli i dzieci powyżej 7 roku życia. Zgłoszeń będzie można dokonywać za pośrednictwem 3 kanałów: Landing Page akcji TUTAJ – a także za pomocą dedykowanej aplikacji „ZALODOWANI 2019″ na urządzenia mobilne oraz chatbota w Messengerze na Facebooku. Akcja potrwa 9 tygodni, od 29 kwietnia do 28 czerwca 2019 roku. W loterii odbędzie się łącznie 56 losowań nagród, z czego 45 losowań codziennych, 9 losowań nagród tygodniowych, 1 losowanie nagród finałowych oraz 1 losowanie nagród specjalnych. W codziennych losowaniach rozdanych zostanie ponad 500 nagród o łącznej wartości ponad 200 tys. zł!
Za organizację, obsługę prawno-administracyjną oraz kreację i komunikację odpowiada agencja Veneo.
MW
Zanieczyszczenie hałasem to drugie, zaraz po smogu największe zagrożenie środowiskowe dla zdrowia i życia człowieka. Według badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) problemy ze zdrowiem i złym samopoczuciem wynikające z nadmiernej ekspozycji na hałas dotyczą prawie co drugiego Europejczyka. Odpowiedzią na problem jest kampania społeczna Husqvarna CICHE SĄSIEDZTWO, z hasłem przewodnim „Umówmy się na ciszę”, zainaugurowana w Międzynarodowym Dniu Świadomości Zagrożenia Hałasem 25 kwietnia. Świadomość zagrożeń nadmiernej ekspozycji na hałas, działania firm i indywidualne inicjatywy każdego z nas pomogą w walce z wszechobecnym hałasem w najbliższym otoczeniu.
Rozwój gospodarczy i postępujący wraz z nim dynamiczny wzrost infrastruktury transportowej i przemysłowej, wyeliminowały ciszę z naszego najbliższego otoczenia. Hałas jest już nie tylko naszym wiernym towarzyszem w przestrzeni publicznej, ale także w domu, w naszych ogrodach, w pracy, w szkole czy na wakacjach. Niewidzialna kakofonia dźwięków, z którą stykamy się każdego dnia na ulicach miast, jest przyczyną zachorowań ponad 100 milionów Europejczyków rocznie.
Hałas w Twoim w ogrodzie i w najbliższym otoczeniu
Z powodu nadmiernej, codziennej ekspozycji na hałas mieszkańcy miast coraz częściej poszukują wytchnienia w zaciszu swoich domostw, przydomowych ogrodów, decydują się na przeprowadzkę na przedmieścia. Niestety z czasem te „ciche” miejsca stają się coraz głośniejsze. Głośno nastawione radio może emitować dźwięki o natężeniu 85 dB, ujadający pies 80-90 dB, kosiarka spalinowa 96-98 dB, a nisko przelatujący lub startujący samolot odrzutowy generuje hałas o natężeniu 100-150 dB. Nasze najbliższe sąsiedztwo ma znaczący wpływ na kształtowanie się dźwięku wokół nas. Hałas, który nas otacza w domu, w przydomowym ogrodzie, w najbliższym sąsiedztwie, jest najczęściej wynikiem naszych zachowań i przyzwyczajeń i to od nas w dużej mierze zależy jego emisja.
– Hałas jest zdecydowanie niepożądanym zjawiskiem. Zwyczajowo termin ten oznacza poziomy dźwięków, które negatywnie wpływają na zdrowie i kondycję człowieka. Hałas może uszkadzać słuch, ale ma też niekorzystne poza słuchowe skutki. Oprócz bezpośredniego działania na ucho środkowe i wewnętrzne, w sposób pośredni hałas wpływa destrukcyjnie na układ nerwowy oraz inne narządy. Nadmierny hałas objawia się zaburzeniami snu, koncentracji, zmniejszoną wydolnością intelektualną, rozdrażnieniem, bólami głowy, niepokojem, zaburzeniami orientacji przestrzennej. U dzieci wywołuje zagubienie, lęk, niepokój i płacz. Stresogenne działanie hałasu sprzyja powstawaniu chorób układu pokarmowego (np. choroba wrzodowa), układu krążenia (np. nadciśnienie tętnicze) oraz zaburzeń psychosomatycznych. Hałas jest w dzisiejszym świecie zjawiskiem „wszędobylskim”. Występuje jako hałas przemysłowy, środowiskowy, związany z rekreacją. Uszkodzenie słuchu może być spowodowane jednorazową ekspozycją na duży hałas. Mówimy wtedy o urazie akustycznym. Długotrwałe działanie hałasu lub częsty z nim kontakt nie potrzebuje z reguły tak wysokich poziomów ciśnienia akustycznego, żeby trwale uszkodzić słuch. W obecnej dobie nie ma efektywnych farmakologicznych prewencji i terapii zaburzeń słuchu wywołanych hałasem. Jedynym sposobem zapobiegnia skutkom negatywnego działania hałasu na narząd słuchu jest ograniczenie jego ekspozycji, czyli używanie ochronników na uszy. Metoda ta nie jest jednak pozbawiona skutków ubocznych. Jednym z nich może być pojawienie się szumów usznych – dr n. med. Grażyna Bartnik, otolaryngolog, specjalista audiolog i foniatra.
.jpg)
Firma Husqvarna – podmiot społecznie odpowiedzialny, pragnie zwrócić uwagę społeczeństwa, firm, instytucji, włodarzy miast i mediów na problem zanieczyszczenia hałasem, a zachęcając wszystkich do używania w pracach pielęgnacyjnych zieleni maszyn akumulatorowych – redukować hałas. Zrównoważony rozwój jest dla Husqvarna bardzo ważny. Poprzez kampanię społeczną Ciche Sąsiedztwo i jej hasło przewodnie „Umówmy się na ciszę”, firma chce pokazać, że mamy wpływ na to w jakim otoczeniu żyjemy, pracujemy i odpoczywamy. Część zanieczyszczeń hałasem możemy w prosty sposób zredukować lub wyeliminować. W ramach kampanii i tzw. umowy społecznej „Umówmy się na ciszę” Husqvarna zachęca zarówno właścicieli przydomowych ogrodów jak i firmy, instytucje zarządzające profesjonalną pielęgnacją zieleni do prac na terenach zieleni z wykorzystaniem maszyn akumulatorowych. – Przyłączenie się do tej inicjatywy z pewnością obniży poziom hałasu w miastach. Wierzymy, że w prywatnych ogrodach, jak i na terenach zieleni miejskiej można pracować w dowolnym czasie, bez zakłócania spokoju rodzinie, sąsiadom, mieszkańcom osiedli mieszkaniowych, osobom wypoczywającym w miejskich parkach, na skwerach, czy ośrodkach wypoczynkowych. Pamiętajmy, że to my o tym decydujemy. Wybierajmy więc zrównoważone ogrodnictwo z zastosowaniem cichych, wygodnych i niezawodnych narzędzi – mówi Marcin Andrzejczyk, Regionalny Manager Marketingu na Europę Wschodnią Husqvarna.
Jeśli każdy z nas w ramach swoich możliwości będzie redukował czy eliminował czynniki nadmiernego hałasu to wspólnie jesteśmy w stanie wiele zdziałać, zyskując cichą, komfortową przestrzeń do odpoczynku.
– Husqvarna podejmuje również wiele starań biznesowych w ramach kampanii „Umówmy się na ciszę”. Już kolejny rok, przy zakupie: traktorów ogrodowych, riderów i kosiarek automatycznych dajemy w gratisie podkaszarkę akumulatorową (wraz z ładowarką i akumulatorem), zachęcając tym samym naszych Klientów do pracy maszynami zasilanymi zieloną energią, nie emitującymi spalin i przede wszystkim cichymi. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy dla właścicieli przydomowych ogrodów pilotażowy program testerski kosiarek automatycznych Husqvarna Automower®. Inicjatywa 90-dniowych testów robotów wzbudziła bardzo duże zainteresowanie, zebrała mnóstwo pozytywnych opinii i będzie kontynuowana w ramach kampanii Ciche Sąsiedztwo już w maju 2019 r. – dodaje Marcin Andrzejczyk, Regionalny Manager Marketingu na Europę Wschodnią Husqvarna.
Hałas hałasowi nierówny
Nie każdy hałas jednakowo oddziałuje na organizm człowieka. To, że nakładające się na siebie dźwięki miasta wywierają negatywny wpływ na nasze zdrowie, nie oznacza, że dźwięk wodospadu czy fal nad morzem wpływa na nas tak samo. Dźwięki naturalne są harmonijne i często mają wpływ zbawienny na nasze zdrowie i samopoczucie. Takich dźwięków natomiast musimy szukać daleko poza miejskimi aglomeracjami.
– Dźwięki towarzyszą nam przez całe życie, słuchamy jeszcze przed urodzeniem, słyszymy bez przerwy, bo nawet przez sen. Uszu nie da się zamknąć. Warto zacząć myśleć o dźwiękach towarzyszących naszemu życiu w kategoriach ekologicznych. Warto uczyć się słuchać i rozumieć dźwięki, które nas otaczają. Nauka takiego uważnego świadomego słuchania to długotrwały proces, ale warto zacząć już dziś od samego siebie. Miejsc całkowicie dźwiękowo dziewiczych i zrównoważonych prawie już na Ziemi nie ma, zaś audiosfera centrum wielkich miast jest zazwyczaj zanieczyszczona, chaotyczna i nieprzyjazna. Zdominowana przez dźwięki pochodzenia mechanicznego. Przyroda jest za to wbrew pozorom akustycznie zharmonizowana, nastrojona i uporządkowana, choć nie zawsze bywa cicha. Dlatego obcowanie z dźwiękami natury działa na nas pozytywnie i kojąco. To tak jak byśmy słuchali dobrze „zestrojonej” orkiestry – „Wielkiej Orkiestry Natury” – Krzysztof Topolski, artysta dźwiękowy.
Dlatego starajmy się jak najczęściej wsłuchiwać w dźwięki natury i w miarę możliwości ograniczać zarówno długotrwałą ekspozycję na hałas, jak i jego emitowania. Szczególnie w naszym najbliższym otoczeniu. To pozytywnie wpłynie na zdrowie nas wszystkich. Zapraszamy do przyłączenia się do kampanii społecznej Husqvarna Ciche Sąsiedztwo „Umówmy się na ciszę” i używajmy do pielęgnacji zieleni w swoich ogrodach maszyn akumulatorowych.
Przed Wami luźno zebrane wskazówki na temat pracy przy kreacji wydarzeń od strony współpracy na linii technika – agencja – klient.
Dla większości „nieeventowych” albo „trochę eventowych” stworzeń, zetknięcie z technikami pracującymi przy obsłudze technicznej wydarzeń jest pewnym osobliwym przeżyciem, które nieco przeraża, nieco odrzuca, a finalnie zwykle lekko ciekawi. Zbiór osobliwości, ludzi o zwykle bogatej przeszłości zawodowej i życiowej, tych, którzy na wycieczkach szkolnych jeździli w ostatnich rzędach autobusu umilając czas swoim opiekunom… Gatunek ten, choć nieco specyficzny, bywa bardzo pomocny w kwestiach dopieszczenia Waszego eventu, więc warto nauczyć się wspólnie pracować i czerpać z wzajemnych doświadczeń.
Nie traktujcie tego w kategoriach prawdy objawionej, a jedynie subiektywnej wizji ze strony technika. To nie syntetyczny dekalog, tylko luźne rozważania o fundamentach naszej współpracy.
1. Najważniejsza jest zaprawa!
W tym wypadku bardziej mówimy o właściwym przygotowaniu do eventu. Dokładny brief, dobrej jakości rzut sali/obiektu/terenu i precyzyjne określenie oczekiwań odbiorcy (lub jak kto woli „płatnika”) uniknie wielu nieporozumień. Technicy przyjadą na Twój event prawdopodobnie zanim Ty obrócisz się na drugi bok w swoim łóżku, więc im więcej informacji im przekażesz na początku, tym mniej upierdliwych telefonów uświadczysz. Pomiary, paliki czy choćby rysunki w Paincie na zrzutach pulpitu z Google Maps albo Geoportalu to zdecydowanie lepsza opcja niż „jak uważacie”, bo fala nieporozumień skutecznie zakwasi atmosferę nawet w najbardziej zdystansowanej ekipie. Nikt bowiem nie lubi ponosić konsekwencji czyichś błędów.
2. Bądź jak Coperfield!
Wszystkim nam chodzi o to, żeby zbudować mniejszą lub większą iluzję, która oczaruje naszych odbiorców, przeniesie ich w pewną odrealnioną rzeczywistość, często dzięki temu pozwalając nieco się wyłączyć i odpocząć. Nie psujmy tej atmosfery zdradzając sztuczki, za bardzo się rzucając w oczy, czy (O ZGROZO!) biegając i panikując, gdy dzieją się rzeczy nieprzewidziane. Oczywistym wyjątkiem są sytuacje zagrożenia życia i zdrowia, ale niezależnie od roli jaką Ci przydzielono pamiętaj, że mimo potknięć „show must go on” i zwykle tylko garstka osób wie, jak to w szumnych planach miało wyglądać. Większość potknięć widzimy tylko my i drapanie tego tematu ad hoc zabierze skupienie całej ekipie i nie pozwoli minimalizować dalszych strat. Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, a teraz wyśmiej winowajcę i lecimy dalej!
3. Technik też człowiek.
Planując wydarzenie warto mieć na uwadze czas pracy. Prawdopodobnie czego byście nie wymyślili, to ludzie w jednolitych, zwykle czarnych koszulkach, którzy zamiast jeść miód żują pszczoły, podołają. Przyjadą o 2 w nocy, będą montować 32 h, potem 14 h realizować, na koniec zdemontują wszystko i dopiero wtedy padną… Tylko po co? Traktujmy się mimo wszystko z pewną dozą wyrozumiałości, z choćby odrobiną miejsca na nieprzewidziane sytuacje oraz ze zwykłą empatią, bo nawet najlepsze maszyny napędzane kawą i energetykami tracą koncentrację. Dziesiątki godzin, gruba kasa i wszystko jak krew w piach, gdy film z przemową prezesa poleci nie w tym momencie co trzeba, bo ktoś się uparł na próbę generalną ośmiogodzinnej konferencji 1:1, zostawiając 3 h na sen i często bez sensu trzymając całą ekipę w pogotowiu. Czas na ćwiczenie był wcześniej. Teraz sprawdzamy jak to „gada” i wygląda oraz dokonujemy kosmetycznych poprawek. Gdy pracujący po 40 h w tygodniu znajomi opowiadają o swoim zmęczeniu po pracy zwykle technik eventowy pyta o to, co robią od środy, ale mimo to racjonalizujmy nasze harmonogramy i scenariusze.
4. Technik też człowiek… i je!
Ja wiem, że jak na nas patrzycie to ciężko Wam w to uwierzyć, ale my też jemy! Warto jasno i czytelnie określić tę dość istotną kwestię przy dogrywaniu Waszego wydarzenia, ponieważ obłożony w 100% hotel pośrodku niczego to nienajlepsze miejsce do spontanicznej organizacji posiłku dla techniki. Wcześniejsze wynegocjowanie przez organizatora tego z obiektem czy cateringiem zwykle nie stanowi dużego problemu i nie przekłada się na znaczne koszty, a nawet piąty de volille w tygodniu jest nadal lepszy i bardziej elegancki niż auto z logotypem pizzerii podjeżdżające od zaplecza… Woda i kawa to już taka „Francja – elegancja”, że pewnie ktoś Wam zrobi order z trytytki i gafra!
5. Jasno określone zakresy.
BARDZO czytelne zakresy i zasady. Nie sądzę, by ktokolwiek lubił poprawiać błędy wynikające z czyjegoś zaniechania, zaniedbania lub niekompetencji. Jakże dosadnie może się o tym dowiedzieć reprezentant agencji lub klient końcowy, gdy chciał przyoszczędzić na podestach od firmy, hotel postawił „to coś pływa i jest krzywe”, a potem pojawia się to jakże spodziewane i niespodziewane jednocześnie zdanie: „Panowie, ale pomożecie nam z tą wykładzinką, co?”. Pomoc w sytuacji awaryjnej? Oczywiście! Wypełnianie obowiązków za kogoś? Obyś miał/miała sporo uroku osobistego ;). W zdecydowanej większości znajdziesz technika, który niepoproszony Ci pomoże, ale nie przyjmuj tego jako pewnika uwzględniając to z góry i nie informując rzeczonego, bo tak tworzy się karabiny maszynowe strzelające „Nie!” i „Nie da się!”. To zazwyczaj pokłosie uczucia bycia wykorzystanym i przykrych konsekwencji dobrych chęci.
6. Scenariusz to mus!
Nawet jeśli jest to 3,5 min, otwarcie jakiejś obwodnicy, to czytelnie określone godziny gotowości technicznej, oficjalnego startu i kluczowych punktów są po prostu najfajniejsze, gdy są spisane i egzekwowane. Wiadomo, że event to żywy organizm, który się mutuje, przepoczwarza i nierzadko zaskakuje, ale ludzie którzy dbają o przetłumaczenie Twojej wizji na powieszone kilogramy i setki kliknięć zostali przed chwilą wypakowani z case’a i nie możesz zakładać, że „tak jak ostatnio”, a już tym bardziej „tak jak w tamtym roku” wystarczy za scenariusz. Robimy po kilkadziesiąt, a nawet i kilkaset projektów rocznie i pomimo ogromnej sympatii do Ciebie i Twojego eventu, zakładanie, że wszystko wiemy jest po prostu nierozważne.
7. A trzeci co (nie) był głupi poszedł do łączności…
O komunikację się rozchodzi. Przed eventem chodzi głównie o poprawne tytułowanie maili, kontynuowanie rozpoczętych ciągów mailowych, wysyłanie odpowiedzi do wszystkich adresatów. W trakcie eventu chodzi o zapamiętanie imion kluczowych osób realizujących za deskami od światła, dźwięku czy multimediów (nadaj im chociaż numerki :D) dobrą formę komunikacji (minimum radiowa, <3 intercom) i czytelne przekazywanie komunikatów bez zapychania kanału kurtuazją. Gdy nie słyszycie, technicy mówią do siebie w formie i słownictwie tak brudnym, jak besztają się starzy marynarze, więc syntetyczne informacje nas nie obrażą, a wszystkim ułatwią pracę.
8. Poznajmy się!
Poznajmy swój workflow, swoje umiejętności i ograniczenia. Dajmy sobie margines zaufania na wzajemną interakcję i wymianę pomysłów. Weź pod uwagę, że czasami przesunięcie „tego światełka” to nie są dwa kliknięcia, tylko 200 kg do przesunięcia o kilka metrów i nie pytaj o to, czy już gotowe, niczym dzieciak pytający o to, czy już dojechaliście w podróży do lunaparku. Oczywiście za duży luz sprawi, że te sprytne istoty tego nie zrobią – szczególnie jeśli uważają, że to zbędne… Po prostu grajcie w otwarte karty, określając swoje oczekiwania i możliwości w odniesieniu do czasu, a nierzadko zaakceptujcie, że lepsze jest wrogiem dobrego i czasami (z trudem, ale jednak…) najlepiej zostawić coś nieperfekcyjnego, niż ryzykować że w ogóle się nie zdąży. Jeśli dobrze spełniliście pkt 1, to takie sytuacje będą marginalne.
9. Klient jest bogiem! Uświadom to sobie, sobie…
Klient nie musi wiedzieć, klient nie musi mieć racji, ale bardzo często nasze zdanie musi (o ile pomysł klienta nie będzie miał niebezpiecznych konsekwencji) przyjąć rolę tylko doradztwa lub moderacji. Są granice, które poniekąd określa nasze (wykonawców) poczucie skrajnej żenady i blamażu, ale, o ile nie narażamy naszego imienia na szwank, nawet najgłupszy pomysł klienta jest lepszy od naszego, z którym się nie identyfikuje. Czasami to przypomina nakłonienie młodszego brata na wspólny zakup gry, w którą nie będzie umiał grać… To się może udać, ale tylko raz, a trwałe relacje i stała współpraca sprawią, że to wszystko co tu zebrałem przestanie mieć znaczenie, bo wypracujecie swój optymalny model pracy, komunikacji i relacji. Możecie też swojego klienta naciągać na różne zbędne bzdury, ale gdy on to zrozumie, to również będzie jednorazowa historia. Rodzice powtarzali – „małymi łyżeczkami, ale częściej!” i mi się to zawodowo doskonale sprawdza.
10. Szacunek!
Nawet jeśli jesteście na liście Top 100 Forbesa, to wykorzystywanie nadrzędności wykraczające poza granice kultury i wzajemnego szacunku może się dla Was źle skończyć. Technicy, z jakimi będziecie mieli okazje pracować to ludzie, których nierzadko życie porządnie uzbroiło w mechanizmy obronne, a koledzy dbają o naszą czujność, więc po początkowym zagryzaniu zębów, najpewniej doświadczycie całego arsenału sarkazmu, ironii, a w skrajnym wypadku wyszukanej łaciny. Szanujmy się również dlatego, że nasz odbiorca nie ma pojęcia kto za co jest odpowiedzialny – on widzi efekt końcowy. Po tym efekcie będzie nas wspólnie oceniał. Bez zbudowania zdrowej relacji, bez zaangażowania i chęci wzajemnej pomocy to będzie tylko coś poprawnego. Prawdziwie olśnić da się chyba tylko pasją, dobrymi fluidami i burzą mózgów towarzyszącą przyjemnej atmosferze. Trzeba się czasami zebrać w sobie i uśmiechać w te gorsze dni, bo dubla nie będzie…
*Był to bardzo zdawkowy i humorystyczny zbiór o subiektywnym charakterze. Autor nie ponosi odpowiedzialności za Wasze sukcesy spowodowane lekturą niniejszych wypocin, bo przecież i tak byście się do tego nie przyznali. Temat jest tak rozległy, że finalnym wnioskiem jest: „O f#%k! To miało mieć 4000 znaków, a ma ponad 9500”.
Adrian Kilanowski – Technik, realizator wizji, event manager z 9-letnim doświadczeniem. Od 5 lat właściciel Media Division, która zajmuje się przede wszystkim dostarczaniem rozwiązań multimedialnych dla branży eventowej. Pracoholizm z pasji do własnej pracy traktuje jako błogosławieństwo, bo rzadko czuje by pracował. Filozofia Kaizen najlepiej wpisuje się w jego perfekcjonizm, bo twierdzi, że już dawno spadł z pierwszego klifu krzywej Krugera-Dunninga.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
W sobotę 4 maja 2019 r. w samym centrum Poznania odbędzie się akcja krwiodawstwa organizowana przez INEA oraz HBO z okazji premiery ostatniego sezonu serialu „Gra o tron”. Na Placu Wolności stanie też Żelazny Tron, a każdy kto przyłączy się do akcji, otrzyma serialowe gadżety.
Dla wszystkich fanów „Gry o tron”, którzy majówkę zdecydowali się spędzić w mieście, INEA wraz z HBO przygotowała akcję krwiodawstwa pod hasłem: „Bleed For The Throne – oddaj krew!” Odbędzie się ona 4 maja 2019 r. w godz. od 12 do 17 na poznańskim Placu Wolności.
Każdy, kto zdecyduje się przyłączyć i odda krew, otrzyma unikatowe gadżety z logo serialu HBO. Dla fanów „Gry o tron” przygotowane zostały też dodatkowe atrakcje – zdrowe napoje oraz możliwość zrobienia sobie zdjęcia z serialowymi White Walkersami czy Żelaznym Tronem.
– Chcemy zachęcić nie tylko fanów serialu „Gra o Tron”, ale też wszystkich poznaniaków do tego, żeby przyłączyli się do naszej akcji i oddali krew. Jako INEA bardzo chętnie angażujemy się w inicjatywy, które mają dodatkowy wymiar i pomagają – komentuje wydarzenie Michał Bartkowiak, Wiceprezes INEA S.A.
Akcję wspiera Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu oraz władze miasta, które objęły to wydarzenie swoim patronatem.
JK
Fundacja ANWIL dla Włocławka już po raz piąty zadba o to, aby dzieci oraz młodzież z Włocławka i okolic mogły w interesujący sposób spędzić lato w mieście. Nabór wniosków do tegorocznej edycji konkursu grantowego pn. Wakacje z Fundacją trwa do 16 maja.
Innowacyjność oraz dotarcie do jak największej liczby najmłodszych i tych nieco starszych mieszkańców Włocławka oraz gmin ościennych to główne kryteria, według których oceniane będą wnioski o dofinansowanie przedsięwzięć umożliwiających im podczas letniego wypoczynku udział w zajęciach sportowych, poszerzenie wiedzy czy tez zdobycie nowych umiejętności.
Aplikacje w konkursie Wakacje z Fundacja mogą składać organizacje pozarządowe, szkoły podstawowe, ponadpodstawowe, wyższe (publiczne i niepubliczne), koła gospodyń wiejskich, a także grupy nieformalne (np. koła naukowe, rady rodziców bądź grupy znajomych). Maksymalna wysokość grantu, jaki może otrzymać dany projekt, wynosi 25 tys. zł.
Regulamin konkursu jest dostępny: TUTAJ.
JK
Konkursu Young Creatives Cannes, skierowany do młodych pracowników branży kreatywnej i marketingowej, po raz kolejny wytypował najzdolniejszych. 24 kwietnia w Niebie, ogłoszono zwycięzców. Następnie organizatorzy zaprosili uczestników na Design Wars – pojedynek grafików przed publicznością.
Nagrody główne Young Creatives Cannes 2019, w poszczególnych kategoriach zdobyli:
1. Albert Stęclik i Tomek Świstuń, Dziadek do Orzechów/K2 Precise, w kategorii PR,
2. Adam Kręgielewski i Mateusz Garbarczyk, Labcon, w kategorii MEDIA,
3. Damian Kitowski i Michał Oleksów, VML&YR/Cut The Mustard, w kategorii PRINT,
4. Rozalia Kurant i Miłosz Zdunek, K2 Precise, w kategorii DESIGN,
5. Janina Szwykowska i Łukasz Kołakowski, McCann, w kategorii FILM,
6. Dorota Piekarska i Joanna Wagner, VML&YC/Leo Burnett, w kategorii DIGITAL,
7. Karolina Kozakiewicz i Agnieszka Michalik, BNP Paribas, w kategorii CLIENTS,
8. Anna Jędryka, Havas Warsaw , w kategorii OPEN.

Każda kategoria miała dedykowane jury oraz partnera. Przewodniczącym YC Design był Bartek Walczuk z 180heartbeats + JUNG v MATT, a partnerem tej kategorii było Tyskie. Kategorią YC Digital zaopiekowała się Marta Frączek z agencji Saatchi&Saatchi, a parterem był Totalizator Sportowy. Obradom w kategorii YC PR przewodniczyła Joanna Drabent, Prowly, a partnerem był BNP Paribas. Prace młodych marketerów – YC Clients, oceniało jury pod przewodnictwem Piotra Chrobota z Life on Mars, partnerem kategorii był WWF. Przewodniczącymi łączonego jury YC Print/Film byli Michał Kubik & Łukasz Stachniak z Bardzo, a partnerami odpowiednio byli Lech i LOT. Prace młodych mediowców oceniało jury pod przewodnictwem Pawła Gali z Wavemaker, a partnerem kategorii media było Podzielmy się. Kategorii OPEN przewodniczył Mariusz Pitura Walk, a jej partnerem był Netflix.
Young Creatives jest największym konkursem w Polsce skierowanym do młodych pracowników branży marketingowej. Daje szanse na udział w międzynarodowych finałach Cannes Lions i okazję do zaprezentowania swojego potencjału kreatywnego i samodzielnego zmierzenia się z prawdziwym briefem. Konkurs pozwala na zyskanie oceny i rzetelnej informacji zwrotnej dotyczącej projektu od najlepszych ekspertów z branży.
Organizatorzy: Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR, Klub Twórców Reklamy, Cannes Lions
Partnerzy: Tyskie, Totalizator Sportowy, BNP Paribas, WWF, Lech, LOT, Podziel się, Netflix, Newonce, Prosto., LG, Canon, Decode Media by Shutterstock, Drukomat.pl, Lunapark, Upright Music, Wacom,
Współpraca: Michał Sęk, Adriana Hochmańska, Tomek Mąkolski, August Design Studio, Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych
MW
Tej wiosny Redd’s stawia na autentyczność, inspirację, spontaniczność i celebrację codzienności. W nowym spocie reklamowym marka prezentuje różne kobiety i różne sposoby na czerpanie radości z życia. Smak lata zamknięty w butelce Redd’sa przenosi w klimat ciepłych, beztroskich i pełnych optymizmu wakacji.
Wakacje to stan ducha, nie położenie geograficzne. Czy zdążysz przed latem? Pytanie, czy lato zdąży przed tobą! Nowy spot reklamowy piwa smakowego Redd’s zachęca do dostrzegania drobnych przyjemności, ulotnych chwil i spontanicznych spotkań. Dzięki szerokiej gamie orzeźwiających smaków, w tym nowego Redd’sa Mango i Cytryna, pozornie szara rzeczywistość nabiera barw! Wystarczy zadbać o dobre towarzystwo, odrobinę dystansu, a przede wszystkim – polubić siebie!
– Chcemy wspierać dziewczyny Redd’sa w akceptacji tego, jakie są naprawdę – w makijażu czy bez, w dresie czy wystrzałowej sukience, w rozmiarze 36 czy 46. Co oczywiście nie oznacza, że wśród fanów Redd’sa nie ma także panów – mówi Izabela Ciupińska, brand manager marki, dodając:– Redd’s smile, Redd’s meet, Redd’s talk… Każdy może dopisać swoją wersję tego zapraszającego do świata przyjemności hasła. Let’s Redd’s!
Kampania obejmuje spot telewizyjny, działania w digitalu, ekspozycje w sklepach, działania w lokalach gastronomicznych oraz szereg aktywacji konsumenckich. Za koncept kreatywny odpowiada agencja GPD, produkcją spotu zajął się dom produkcyjny Dynamo, postprodukcją Delapost, a zakupem mediów Zenith Polska. Działania w social mediach, digitalu oraz z influencerami prowadzi agencja Hand Made. Za projekt nowych opakowań Redd’sa odpowiada Opus B Brand Design.
MW
5 czerwca 2019 r. w Warszawie dowiemy się, jak wykorzystać wiedzę o nowych potrzebach klientów, by ich pozyskać dzięki najnowszym narzędziom marketingu wystawienniczego i sprzedaży.
Tegoroczna, czwarta już edycja Expo Marketing, którego Patronem Honorowym jest Polska Izba Przemysłu Targowego, odbędzie się 5 czerwca, w światowy dzień targów Global Exhibitions Day. Branża targowa spotka się w Centrum Praskim Koneser w Warszawie, które jest jednocześnie Partnerem Głównym wydarzenia. Celem Expo Marketing jest stworzenie platformy wymiany informacji i kontaktów dla optymalnego wykorzystania targów jako skutecznego narzędzia biznesowego oraz prezentacja najnowszych osiągnięć marketingu wystawienniczego na rzecz pozyskania klientów na międzynarodowych rynkach. Impreza propaguje najlepsze praktyki i prezentuje najnowsze trendy w biznesie targowym, w którym targi stają się nie tylko areną nowych technologii, ale przede wszystkim eventem, miejscem nowych doświadczeń, emocji, spotkań budujących relacje. Organizator, firma Promedia Jerzy Osika, stawia na wystawienniczo-edukacyjny charakter wydarzenia, którego celem jest również integracja branży.
Z udziału w Expo Marketing skorzystają najbardziej firmy, które chcą zwiększyć efektywność prowadzonych już działań wystawienniczych lub dopiero zamierzają wystawiać się na targach i pragną zdobyć potrzebną wiedzę i kontakty. To także idealne miejsce dla tych, którzy poszukują interesujących pomysłów i miejsc do organizacji targów i innych wydarzeń. Interesującą wiedzę można będzie zyskać uczestnicząc w wykładach i panelach dyskusyjnych, które poprowadzi Jerzy Osika – międzynarodowy ekspert ds. marketingu wystawienniczego oraz zaproszeni przez niego goście – wybitni specjaliści i praktycy w swoich dziedzinach, począwszy od marketingu internetowego po dofinansowania do działań eksportowych. W części ekspozycyjnej można będzie skorzystać z indywidualnych porad organizatorów targów, firm oferujących profesjonalną zabudowę targową, dostawców usług marketingowych i nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Jeśli chcesz odnieść sukces na targach, to już dziś zaznacz to wydarzenie w swoim kalendarzu.
Termin: 5 czerwca 2019
Miejsce: Warszawa, Centrum Praskie Koneser – Butelkownia
Partner Główny: Centrum Praskie Koneser
Patroni Honorowi: Polska Izba Przemysłu Targowego, Warszawska Izba Gospodarcza, Związek Przedsiębiorców Przemysłu Mody Lewiatan, Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli, PIOT Związek Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego, Polska Izba Przemysłu Skórzanego, Izba Bawełny w Gdyni, Polska Izba Artykułów Promocyjnych.
OOH magazine jest patronem medialnym wydarzenia.
MW
Upominki korporacyjne w postaci długopisów reklamowych są jedną z najskuteczniejszych form promocji. Wiele jednak zależy od tego, jakiej są one jakości, ponieważ klienci łączą cechy gadżetów promocyjnych z daną firmą. Czym się kierować, wybierając długopisy z nadrukiem i które modele zasługują na szczególną uwagę?
Rodzaje nadruków
Długopisy Kalido dostarczane przez AdPen są idealnym przykładem na to, jak można wykorzystywać najnowsze technologie do tworzenia wytrzymałych i zjawiskowych nadruków. W dostępnych możliwościach znakowania znajduje się tu:
Każda z wyżej wymienionych opcji sprawdza się świetnie w przypadku różnych projektów. Długopisy reklamowe mogą być swobodnie dostosowywane w taki sposób, by jeszcze bardziej pasowały do danego przedsiębiorstwa, dzięki czemu można uzyskać spójność przy wykorzystywaniu wielu narzędzi promocyjnych.
Długopisy Kalido – tysiące możliwości
Decydując się na konkretny model długopisów reklamowych, warto pamiętać o tym, że spora część z nich jest do siebie bardzo podobna. Aby lepiej oddziaływać na klientów, należy więc wybrać takie, które zapadną w pamięć, będą funkcjonalne, a jednocześnie ładne. Na uwagę zasługują tu długopisy Kalido, które wyróżniają się swoją budową oraz możliwościami personalizacji. Składając zamówienie do wyboru są nie tylko kolory głównych elementów, ale również liczne metody zadruku. Dzięki temu nawet najbardziej wymagający i wyjątkowy projekt zrealizowany zostaje na wysokim poziomie i z dbałością o szczegóły, które w innym przypadku musiałby zostać pominięte.
Więcej o tym konkretnym modelu można znaleźć: TUTAJ.
JK
Rytuały zdrowia na świeżym powietrzu, w otoczeniu przepięknej przyrody zabytkowego parku przepełnionego dobroczynnymi siłami natury – to idealne warunki do błogiego relaksu i wzmocnienia sił witalnych.
W Witalnej Wiosce® SPA harmonijnie łączą się energie czterech żywiołów: Ognia, Powietrza, Wody i Ziemi, z których według starożytnych idei zbudowany jest Wszechświat. Ta jedyna w swoim rodzaju osada zbudowana w rozległym, przypałacowym parku dawnej szlacheckiej posiadłości rodu Odrowążów w mazowieckich Chlewiskach umożliwia odpoczynek w bliskości natury i korzystanie z naturalnych metod, które wspomagają zdrowie i przedłużają biologiczną witalność.
– Z odnowy biologicznej w Witalnej Wiosce® SPA mogą korzystać nie tylko goście hotelowi. Sezon ciepłych weekendów w naszym SPA „pod chmurką” rusza już podczas długich weekendów w maju
i czerwcu. Wszystkich chętnych zapraszamy już 1 i 3 V oraz 20 VI 2019, ponadto wakacyjnie we wszystkie lipcowe i sierpniowe piątki – mówi Dorota Tokarska, Dyr. Marketingu kompleksu hotelowego Manor House SPA****Pałac Odrowążów*****.

Na Witalną Wioskę ® SPA składa się 8 drewnianych chat z atrakcjami SPA. Odnowa biologiczna w zewnętrznym SPA obejmuje korzystanie z: sauny fińskiej, ruskiej bani, sauny świetlnej na podczerwień, beczek polskich z gorącą wodą i wywarem z siana, bali japońskiej z zimną i gorącą wodą. W osadzie znajdują się także chata grillowa, barmana i gospodarza z wygodną szatnią. Można skorzystać tu m.in. ze ścieżki świetlno – powietrznej (kuracja Kneippa), wspólnych kąpieli w baniach i beczkach, masaży wykonywanych stopami przez terapeutów, pryszniców wrażeń pod chmurką i lodowego wiadra. Biesiadne stoły przy płonącym ognisku i grillu sprzyjają zabawie i spotkaniom towarzyskim.
Rytuały zdrowia, które rozgrywają się w Witalnej Wiosce ® SPA wspomagają poprawę ogólnej kondycji organizmu i samopoczucia. Przy akompaniamencie szumu drzew i śpiewu ptaków, dla których 10-hektarowy park stał się domem, w otoczeniu pięknych widoków, kojącej zieleni imponującego starodrzewa i czystego powietrza można odreagować codzienne stresy, odzyskać wewnętrzną równowagę, uspokoić emocje i pobudzić zmysły.

– Ruska Bania, inaczej sauna rosyjska, ma długą tradycję. To miejsce głębokiego oczyszczenia, które oprócz zabiegów higienicznych służyło także do spotkań towarzyskich, pogawędek ze znajomymi i wspólnych kąpieli połączonych z wypoczynkiem. Jej właściwości rozgrzewające i lecznicze redukują stres i zmęczenie. Seans w ruskiej bani pozwala na szybkie zregenerowanie sił, przynosi ulgę po wysiłku fizycznym lub dłuższym okresie wytężonej pracy. Niweluje też napięcia nerwowe, bezsenność, ogólną drażliwość. Właściwości lecznicze i zdrowotne bani ruskiej są nieocenione. Naprzemienne stosowanie ciepła i zimna hartuje organizm i wzmacnia jego odporność. Ma też korzystny wpływ na układ krążenia
i układ oddechowy. To dobry sposób, by zrelaksować się po zimie i długich miesiącach pracy, jeszcze przed urlopem – tłumaczy Dorota Tokarska.
Tradycyjna ruska bania znajdowała się w drewnianym domku z piecem opalanym drewnem, najczęściej nad rzeką lub jeziorem, aby łączyć ciepłe, parowe kąpiele z naturalnymi kąpielami w zimnej wodzie. Rozgrzane w palenisku kamienie polewa się wodą lub piwem. Ważną częścią rytuału jest chłostanie się brzozowymi, dębowymi lub jałowcowymi witkami. Biczowanie i parowanie pomaga pozbyć się toksyn
z organizmu. Po oczyszczającej chłoście wskakuje się do beczki z lodowatą wodą, by ochłodzić ciało. Cały proces należy powtórzyć kilka razy.
Na podobnej zasadzie działa sauna fińska z zimnym prysznicem wrażeń. Korzystanie z suchej i gorącej sauny fińskiej polega na szybkim przegrzaniu całego organizmu, a następnie jego ochłodzeniu. Jest to połączenie dwóch zabiegów – naprzemienne stosowanie ciepło- i zimnolecznictwa.
Seanse w chacie z sauną na podczerwień (inaczej infrared) działają niczym kąpiele słoneczne. Poprawiają nastrój, dodają sił, dają miłe poczucie ciepła – podobnie jak promienie słoneczne, ale bez szkodliwego promieniowania UV. Ponadto mają wszystkie zalety terapii ciepłem: rozgrzewanie mięśni i stawów, zmniejszenie sztywności stawów, ogólna poprawa kondycji, ochrona przed zakwaszeniem i bólem mięśni po ćwiczeniach fizycznych. W cieple infrared wraz z potem wydalane są zbędne produkty przemiany materii, cholesterol, tłuszcz i rozpuszczone w nim toksyny. Szybsze jest krążenie krwi, otwieranie się porów, wydalanie zanieczyszczeń przez skórę oraz złuszczanie martwego naskórka, co poprawia koloryt
i gładkość skóry nadając jej zdrowy i promienny wygląd. Likwidacja nadwyżki tkanki tłuszczowej redukuje też cellulit, przywracając skórze młodzieńczą jędrność, zmniejsza się również łupież i trądzik, przyspiesza gojenie ran, oparzeń i blizn.